Szanowni Państwo, 
 na tej stronie będą zamieszczane materiały dotyczące Kresów i tego wszystkiego, co się z tymi ziemiami wiąże.  Prosimy o przesyłanie informacji, dokumentów, wszelkich śladów związanych z tym tematem. 
...................................................................................................
 

 

"Pamięć przechowuje wszystkie zdarzenia: dobre i złe"

(http://www.kommersant.ua/doc.html?docId=1485587)

 

Walerij Sołdatenko o swoich planach na stanowisku szefa Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej

Kommiersant

(Ukraina № 139 z 13.08.2010, piątek)

 

Nowy szef Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej (UIPN) Walerij Sołdatenko krytycznie ocenia prace Instytutu w latach poprzednich, w szczególności przyznanie tytułu Bohatera Ukrainy Romanowi Szuchewyczowi i Stepanowi Banderze. W rozmowie z korespondentem Kommiersant Julią Rjabczun powiedział, że dotychczas nie znalazł żadnych dokumentów, które mogłyby stać się uzasadnieniem dla przyznania tych nagród.

 

- Wśród wyników pracy Instytutu - uznanie Romana Szuchewycza za Bohatera Ukrainy, ogłoszenie roku 2009 rokiem Stepana Bandery, postawienie pomnika ofiarom Hołodomoru. Jak ocenia Pan krótką historię instytutu?

 

- Przed moim przyjściem UIPN zajmował się wyłącznie historią XX wieku. Ale czy możliwe jest zbudowanie całej pamięci narodowej jedynie na podstawie okresu lat 1917 - 1991, który jest oficjalnie nazwany "okresem niewoli". Więc jak, pozostałe okresy w historii Ukrainy - to "okresy wolności"? Pamięci narodowej nie wolno ograniczyć do 70 lat. I kształtować pamięć powinny nie tylko wspomnienia o wyselekcjonowanych tragicznych procesach, takich jak na przykład represje z 1935 roku. Czy ruch narodowowyzwoleńczy z początku XX wieku, związany z nazwiskami Mikołaja Michnowskiego, Michaiła Gruszewskiego, Władymira Winniczenko, zasługuje na mniejszą uwagę z punktu widzenia wpływu na kształtowanie pamięci narodowej? Podczas swojej czteroletniej historii UIPN zrobił tylko pierwsze kroki w kierunku celu, dla którego został powołany, wzmocnienia statusu państwa. Zadanie polega na tym, aby iść dalej.

 

- W jaki sposób po objęciu przez Was stanowiska będą wyjaśniane kontrowersyjne kwestie historyczne: Hołodomor, działalność OUN-UPA, wydarzenia II Wojny Światowej?

 

- Zmiany w naszym życiu polegają nie tylko na zmianie przywództwa państwa, Instytutu. Życie idzie do przodu, pojawiają się nowe wyzwania, nowe problemy. Musimy odpowiadać na wyzwania czasu i te obiektywne procesy będą mi podpowiadać, jako nowemu kierownikowi, w jakim kierunku pójść. Nie zamierzam w sposób nihilistyczny odnieść się do wcześniejszego dorobku Instytutu. Inną rzeczą jest to, jak skutecznie i efektywnie wykonywać zadania stojące obiektywnie przed instytutem?  Myślę, że należy robić to z namysłem i rozsądnie, by nie wywoływać negatywnych emocji w społeczeństwie. Przy okazji, nie są mi znane  (być może na razie - wszystkich publikacji nie przeczytałem), żadne dokumenty będące w dyspozycji pracowników Instytutu Pamięci Narodowej, z, powiedzmy, odtajnionych archiwalnych zasobów SBU, które mogłyby służyć jako przekonujące uzasadnienie dla radykalnej zmiany oceny działalności bojowników OUN-UPA, ich bezwzględnej gloryfikacji.

 

- Na ile sprawiedliwe zatem było nadanie tytułu Bohatera Ukrainy Romanowi Szuchewyczowi i Stepanowi Banderze?

 

- Myślę, że to był wielki błąd - nie było warto tego robić, bo człowiek, który nosił stopień wojskowy państwa - agresora, walczącego nie tylko przeciwko Związkowi Radzieckiemu, ale przeciwko połowie Europy, nie może być bohaterem Ukrainy. Szuchewycz nosił stopień oficera Wehrmachtu. Przyznanie mu najwyższego tytułu - Bohatera - to przejaw braku odpowiedzialności, mówiąc obrazowo, co tylko chcemy, to robimy. Ale żadnych naukowych podstaw do nadawania tytułu nie było. W naukowych, akademickich środowiskach, decyzja ta została uznana za nieuzasadnioną. Decyzja ta była podyktowana względami politycznymi, ale w żadnym wypadku nie naukowymi. Przyznanie tytułu Bohatera Banderze i Szuchewyczowi stawia w złym świetle ukraińską politykę i polityków.

 

- Jak, na marginesie, zareagował na powołanie Pana były szef UIPN Igor Juchnowski? Czy Pan spotkał się z nim?

 

- Ja odnoszę się do dokonań akademika Juchnowskiego z szacunkiem. Należy być mu wdzięcznym za to, że przez cztery lata stawiał bardzo trudne kroki w kierunku kształtowania pamięci narodowej. Nawet jeśli są kwestie, w których z nim się nie zgadzam, należy pamiętać, że pracownicy UIPN przede wszystkim wykonywali swoją pracę, rozwiązywali postawione przed nimi zadania. Ich celem nie było zaprowadzenie kraju w ideologiczną dżunglę. Pomimo tego, że obiektywna analiza powoduje konieczność ponownego zbadania spornych historycznych kwestii i wprowadzenia niezbędnych korekt.

 

 

- Czy wraz z Pana przyjściem finansowanie UIPN i polityka kadrowa w instytucie ulegną zmianie?

 

- Teraz sytuacja z finansowaniem nie jest zadowalająca. Zgodnie z planem etatów w UIPN powinno pracować 105 osób a pracuje tylko 45. Wielu dziedzin po prostu nie da się objąć badaniami, przy takim zatrudnieniu. Na przykład, w grupie, która prowadzi zagadnienie Hołodomoru, teraz są aż dwie osoby! Czy możemy serio mówić, że ten problem jest obiektywnie i poważnie badany? Pilnie potrzebujemy wzmocnienia zasobów ludzkich. Nawet na wydziałach wyższych uczelni pracuje więcej naukowych specjalistów, niż tutaj. W UIPN jest tylko dwóch badaczy z tytułem naukowym doktora. Byłem bardzo zaskoczony, gdy usłyszałem o tym. Kształtować pamięć narodowej powinni ludzie, którzy mają kwalifikacje, aby zajmować się poważnymi projektami badawczymi.

 

- Jakie praktyczne znaczenie dla obywateli Ukrainy będzie miała praca UIPN?

 

- Nasza praca będzie miała wielkie znaczenie. Możliwe, że dzięki nam będą zmienione programy nauczania historii Ukrainy. Możliwe, że pojawią się nowe państwowe święta. Przed moim przyjściem do Instytutu powstał zespół, który opracowywał program edukacyjny na temat historii. Zapoznałem się z koncepcją zespołu i ona mnie nie satysfakcjonuje z powodu braku obiektywności i tendencyjnego podejścia do wydarzeń. To nie jest podejście naukowe. Koncepcja powinna zostać przedyskutowana ze środowiskiem naukowym, wśród nauczycieli w szkołach i na uniwersytetach. To jedyny sposób, aby wybrać racjonalną drogę, a nie kołysać się jak wahadło z jednej historycznej skrajności w drugą. W podręcznikach dla szkół i uczelni musi zaistnieć najwyższej jakości idea historii Ukrainy! Mamy na zmianę, to koncepcję prorosyjską, to znowu antyrosyjską. Podstawą musi być nasz ukraiński interes - jaki taka czy inna decyzja miała wpływ na rozwój Ukrainy, narodu, ludzi i państwa. Na razie koniecznie chcemy dopasować się do jakiegoś obcego układu współrzędnych. Dlatego u nas jeden - to bohater, inny - zdrajca - a jutro oni zamieniają się miejscami.

 

 

 

Kto jest Walerij Sołdatenko

 

Walerij Sołdatenko urodził się w mieście Selidowo w obwodzie Donieckim w 1946 roku. W 1970 roku ukończył studia na Wydziale Historii Uniwersytetu Państwowego  im. Szewczenko w Kijowie. Od 1976 do 1984 roku pracował jako starszy pracownik Instytutu Historii Partii przy Centralnym Komitecie Komunistycznej Partii Ukrainy - wydziale Instytutu Marksizmu-Leninizmu przy KC KPZR. W latach 1988-1991 pan Sołdatenko kierował wydziałem badań historyczno - politycznych Instytutu Nauk Politycznych Centralnego Komitetu Komunistycznej Partii Ukrainy. Członek partii komunistycznej. W 1992 roku stał na czele wydziału etnohistorycznych badań Instytutu Politycznych i Etnicznych Badań im. Iwana Kurasa NANU. W tej instytucji naukowej pan Sołdatenko pracował bez przerwy aż do chwili powołania do Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej.


 

         Wrocław, 09.08.2010


LIST  OTWARTY  DO  MINISTRA  SPRAWIEDLIWOŚCI




Szanowny Pan

Krzysztof Kwiatkowski

Minister Sprawiedliwości

Rzeczypospolitej Polskiej

Al. Ujazdowskie 11

00-950 Warszawa





Szanowny Panie Ministrze,



gdy ponad dwadzieścia lat temu rozpoczęły się w Polsce przemiany ustrojowe,
nasze społeczeństwo żywiło nadzieję, że uda się wreszcie przerwać zmowę
milczenia i odsłonić prawdę o ludobójstwie dokonanym przez Organizację
Ukraińskich Nacjonalistów oraz Ukraińską Powstańczą Armię na obywatelach II
Rzeczypospolitej narodowości polskiej, żydowskiej, ormiańskiej, cygańskiej,
a nawet - ukraińskiej. Społeczeństwo nasze wierzyło również, że stanie się
możliwe osądzenie i skazanie rozproszonych po całym świecie sprawców tego
ludobójstwa. Dziś widać wyraźnie, że nadzieje te okazały się płonne. Mało
tego, na Zachodniej Ukrainie szerzy się skrajny antypolonizm, gloryfikowani
są zbrodniarze wojenni działający w szeregach OUN i UPA. Tego rodzaju
postawa ogarnęła również część przedstawicieli mniejszości ukraińskiej w
naszym kraju, a zwłaszcza przywódców Związku Ukraińców w Polsce oraz
redaktorów "Naszego  Słowa". Ukształtowała się więc sytuacja, która godzi w
polską rację stanu i uwłacza elementarnemu poczuciu sprawiedliwości.

Wskazana sytuacja jest konsekwencją zarówno krótkowzroczności kolejnych ekip

politycznych, jak też niezborności funkcjonującego w Polsce systemu
prawnego. Niezdolność polskiego wymiaru sprawiedliwości do skutecznego
ścigania zbrodniarzy wojennych, działających w strukturach szowinistycznych
organizacji OUN i UPA, a także do efektywnego zwalczania przejawów
gloryfikowania tych organizacji oraz propagowania ich faszystowskiej
ideologii ma swe źródło m.in. w:

a) braku w Kodeksie karnym zapisów, które nadawałyby działalności OUN i UPA
jednoznaczną kwalifikację prawną;

b) funkcjonowaniu szeregu wykluczających się wzajemnie interpretacji zapisów
prawnych, dotyczących możliwości ścigania zbrodniarzy działających w
szeregach OUN         i UPA oraz osób dopuszczających się gloryfikowania
tych organizacji;

c) niewywiązywaniu się przez nasz kraj z umów międzynarodowych,
zobowiązujących do ścigania zbrodniarzy wojennych;

d) opieszałości prokuratorów i władzy sądowniczej w egzekwowaniu
istniejących zapisów prawnych, dotyczących ścigania przestępstw polegających
zarówno na naruszaniu ius in bello, jak też na upowszechnianiu ideologii i
symboliki faszystowskiej.



Międzynarodowe trybunały od lat skutecznie ścigają zbrodniarzy wojennych bez
względu na to, czy bezpośrednio funkcjonowali oni w strukturach państwa
hitlerowskiego, czy też jedynie pozostawali na jego usługach. Znamienne jest
choćby niedawne wytoczenie procesów przeciwko członkowi Waffen SS -

Ludwikowi Boere, jak też przeciwko ukraińskiemu oprawcy działającemu m.in. w
obozach koncentracyjnych w Trawnikach, Sobiborze    i Treblince - Dymitrowi
Demianiukowi, zwanemu "Iwanem Groźnym". Tymczasem polskie sądownictwo w
ostatnich dziesięcioleciach nie było w stanie wymierzyć sprawiedliwości ani
jednemu zbrodniarzowi wojennemu. W szczególności nie było zdolne posadzić na
ławie oskarżonych żadnego spośród masowo ujawniających się na terenie
Ukrainy i poza nią członków OUN oraz UPA. Sytuacja ta stanowi w naszym
odczuciu świadectwo głębokiego kryzysu polskiego aparatu ścigania i
polskiego wymiaru sprawiedliwości.

Szanowny Panie Ministrze, w obliczu wielu niepokojących zjawisk związanych
z funkcjonowaniem systemu prawnego oraz systemu egzekwowania prawa, zmuszeni
jesteśmy zwrócić się do Pana z prośbą o wyjaśnienie kilku kwestii:

1. Do roku 1997 r. w polskim porządku prawnym zagadnienie
odpowiedzialności za udział w organizacjach przestępczych oraz zrzeszeniach
politycznych, działających w interesie państwa niemieckiego lub z nim
sprzymierzonego, regulował art. 4 § 1 Dekretu Polskiego Komitetu Wyzwolenia
Narodowego z dnia 31 sierpnia 1944 r. o wymiarze kary dla
faszystowsko-hitlerowskich zbrodniarzy winnych zabójstwa i znęcania się nad
ludnością cywilną i jeńcami oraz dla zdrajców Narodu Polskiego (Dz. U. Nr 4,
poz. 16 z późn. zm.). W świetle art. 4 § 2 i §3 tego dekretu za organizację
przestępczą należy uznać grupę lub organizację, która ma na celu zbrodnie
przeciwko pokojowi, zbrodnie wojenne lub zbrodnie przeciwko ludzkości,   a
także taką, która, mając inny cel, zdąża do osiągnięcia go przez popełnienie
wymienionych zbrodni. Na mocy wzmiankowanego dekretu sądy polskie (w
szczególności Najwyższy Trybunał Narodowy oraz Sąd Najwyższy) uznały za
organizacje przestępcze nie tylko NSDAP, SS, Gestapo i SD, ale także
kierownictwo administracji Generalnej Guberni, strukturę organizacyjną
obozów koncentracyjnych, organizację Selbstschutz oraz Ukraińską Powstańczą

Armię (UPA).

Przepis art. 4 § 1 Dekretu Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego utracił
moc obowiązującą na podstawie art. 5 § 1 pkt 3 ustawy z dnia 6 czerwca 1997
r. Przepisy wprowadzające Kodeks karny (Dz. U. Nr 88, poz. 554, z późn.
zm.). Rodzi się w związku z tym pytanie, czy w świetle aktualnych przepisów
polskiego prawa Ukraińska Powstańcza Armia oraz leżąca u jej podstaw
Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów  przestały być traktowane jako
organizacje przestępcze o charakterze nacjonalistycznym i faszystowskim. W
szczególności zaś: czy uchylenie artykułów Dekretu Polskiego Komitetu
Wyzwolenia Narodowego pociąga za sobą anulowanie ?  wyrastających z tego
Dekretu, ale wydanych  niezależnie od  niego ? orzeczeń Najwyższego
Trybunału Narodowego oraz Sądu Najwyższego w sprawie kwalifikacji prawnej
działań UPA.

Pozytywna odpowiedź na te pytania implikuje kolejne kwestie:

a) Na jakiej podstawie merytorycznej konstruktorzy aktualnie obowiązującego
Kodeksu karnego uchylili dotychczasową kwalifikację prawną działań
Ukraińskiej Powstańczej Armii?

b) Kto jest odpowiedzialny za przygotowanie zmian w systemie prawnym, w
których wyniku UPA wykluczona została spośród organizacji zbrodniczych o
charakterze przestępczym?


c) W czyim interesie zmiany te zostały wprowadzone?

2. Ekspertyzy dokonane przez wybitnego znawcę prawa
międzynarodowego - Prof. Ryszarda Szawłowskiego - jednoznacznie wskazują, że
zbrodnie dokonane przez członków UPA na Kresach Wschodnich II RP mają
charakter ludobójstwa (genocidum). Co więcej, wszystkie piony śledcze w IPN,
które prowadzą śledztwa w sprawie zbrodni popełnionych przez UPA, tj.
oddziały: wrocławski, krakowski, lubelski i rzeszowski, zgodnie kwalifikują
te zbrodnie jako akty ludobójstwa. Tymczasem w wypowiedziach przedstawicieli
polskich władz państwowych i w dokumentach przygotowywanych przez polski
parlament starannie unika się stwierdzeń orzekających, iż Ukraińska
Powstańcza Armia dopuściła się ludobójstwa.

Jest sprawą oczywistą, że w państwie prawa o szczegółowych kwalifikacjach,
jakie nadawane są czynom przestępczym, nie mogą decydować koniunkturalne
wypowiedzi polityków. Tego rodzaju kwalifikacje muszą wynikać z -
zasadzających się na ekspertyzach prawnych - orzeczeń instytucji wymiaru
sprawiedliwości. W związku z tym nasuwają się dwa pytania:

a) Czy istnieją okoliczności, które stoją na przeszkodzie, aby okrutne
rzezie dokonywane przez UPA na Kresach Wschodnich RP uznane zostały przez
instytucje polskiego wymiaru sprawiedliwości za akty ludobójstwa?

b) Czy i jakie prowadzone są postępowania w tej sprawie (kiedy ewentualnie
przewiduje się ich zakończenie)?



3. Nasz kraj jest zobowiązany do honorowania Karty
Międzynarodowego Trybunału Wojskowego (podpisanej 8 VIII 1945 r.). Jest on
także sygnatariuszem m.in. Konwencji w sprawie ścigania i karania zbrodni
ludobójstwa (z 9 XII 1948 r.). Obliguje ona (art. V) państwo polskie do
odpowiedniej konstrukcji prawa oraz realizacji działań, prowadzących do
skutecznego karania winnych zbrodni ludobójstwa. Konwencja ta stanowi też
podstawę do wszczęcia procedur ekstradycyjnych wobec zbrodniarzy wojennych
oraz osób współwinnych zbrodni ludobójstwa.

Wiele okoliczności, w tym m.in. (a) wyeliminowanie w Kodeksie karnym
zapisów,     z których jednoznacznie wynika, że Ukraińska Powstańcza Armia
była organizacją przestępczą o charakterze nacjonalistycznym i
faszystowskim, (b) uchylanie się przez polskie władze państwowe oraz polski
wymiar sprawiedliwości od podejmowania energicznych działań zmierzających do
udowodnienia, iż zbrodnie dokonane UPA były aktami ludobójstwa,         (c)
rezygnacja ze ścigania i ekstradycji banderowców, (d) bierność
przedstawicieli aparatu ścigania wobec różnego rodzaju przejawów
gloryfikowania UPA oraz jej przywódców, a także wobec upowszechniania jej
faszystowskiej symboliki, świadczy wyraźnie, że Polska nie wywiązuje się ze
swych zobowiązań.

W związku z tym powstaje pytanie: Dlaczego państwo polskie - państwo,
podkreślmy, którego obywatele zostali szczególnie doświadczeni przez
okrucieństwa wojny - łamie konwencje międzynarodowe, nakazujące odpowiednią
konstrukcję prawa, umożliwiającą skuteczne ściganie zbrodni ludobójstwa?



4. Nawet istniejące przepisy prawne umożliwiałyby
dokonywanie ekstradycji i karania członków UPA. Polski system prawa karnego
przewiduje odpowiedzialność karną choćby za przynależność do organizacji
przestępczych. Orzeka o tym na przykład art. 258 K.k. Niekiedy uznaje się
jednak, że wskazany artykuł nie może mieć zastosowania, bo na Ukrainie UPA
nie jest traktowana jako organizacja przestępcza. Zapomina się jednak, że
choć członkowie tej organizacji mają dziś obywatelstwo innych państw, w
szczególności - ukraińskie, to w czasie popełniania okrutnych rzezi byli
obywatelami polskimi, którzy dopuścili się kolaboracji         z okupantem
hitlerowskim, zdrady państwa, prowadzenia działalności terrorystycznej oraz
całego szeregu dalszych przestępstw wymierzonych w interesy narodu i państwa
polskiego. Swoją drogą, odpowiedzialni są także za stosowanie
niedopuszczalnych sposobów walki, dokonywanie mordów i znęcanie się nad
ludnością cywilną. Nasuwają się zatem pytania:

a) Dlaczego organa wymiaru sprawiedliwości, działające od roku 1989 jako
instytucje całkowicie niezawisłe, z lekceważeniem traktują zbrodnie
wymierzone przeciwko państwu i narodowi polskiemu?

b) Dlaczego prokuratorzy nie ścigają z urzędu osób i instytucji, które na
terenie Polski prowadzą działalność zmierzającą do heroizacji UPA oraz
gloryfikowania jej przywódców?

Szanowny Panie Ministrze, prosząc o udzielenie odpowiedzi na przedstawione
pytania oraz o wyjaśnienie wysuniętych tu kwestii, pragniemy podkreślić, iż
uznajemy, że działalność kierowanego przez Pana resortu ma decydujący wpływ
na kreowanie wizerunku Polski jako demokratycznego państwa prawa.


Jesteśmy zwolennikami budowania dobrosąsiedzkich stosunków z Ukrainą. Nie
sądzimy jednak, że powinno się ono odbywać kosztem tuszowania zbrodni
dokonanych przez UPA oraz rezygnowania z dążeń do ich osądzenia i  ukarania.

Sądzimy, że napiętnowanie przez polskie trybunały aktów ludobójstwa
popełnionego przez UPA będzie nie tylko formą zadośćuczynienia elementarnemu
poczuciu sprawiedliwości dziejowej, ale stanie się ono w oczach społeczności
międzynarodowej świadectwem powagi i politycznej wiarygodności państwa
polskiego, a także wyrazem jego zdolności do obrony swej racji stanu.

Z poważaniem

Towarzystwo Miłośników Kultury Kresowej - Stanisław Srokowski, prezes,
pisarz

Towarzystwo Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich, Oddział w
Kędzierzynie-Koźlu - Witold Listowski, prezes

Klub "Samborzan" Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich
w Oświęcimiu - Włodzimierz Paluch, przewodniczący

Towarzystwo Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich Oddział
        - Janusz Locher, wiceprezes


Towarzystwo Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich, Oddział w
Katowicach -  Stanisław Grossmann, prezes

Towarzystwo Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich,  Oddział w
Zielonej Górze - Jan Tarnowski, prezes

Stowarzyszenie Kresowian Ziemi Dzierżoniowskiej - Edward Bień, prezes,
członek zarządu Oddziału Kołomyjan We Wrocławiu,  członek  Stowarzyszenia
Upamiętnienia Ofiar Zbrodni Ukraińskich Nacjonalistów, członek Krajowego
Instytutu Kresowego w Warszawie

Stowarzyszenie Kresowe "Podkamień" - Henryk Bajewicz, prezes

Światowy Kongres Kresowian - Jan Skalski, prezes, Danuta Skalska, rzecznik

Środowisko Żołnierzy Armii Krajowej Obszaru Lwowskiego z siedzibą w
Kędzierzynie-Koźlu  - Władysław Wilczyński, prezes

Towarzystwo Miłośników Ziemi Podhajeckiej -  Ryszard Wiktor Wojciechowski,
prezes

Prof. dr hab. Leszek Jazownik

Dr Maria Jazownik

Prof. zw. dr hab. Bogumił Grott

Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, proboszcz parafii ormiańskokatolickiej dla
Polski południowej

Prof. dr hab. Bogusław Paź

Ewa Siemaszko, badacz zbrodni ludobójstwa dokonanego przez OUN i UPA

Ewa Szakalicka, dziennikarka, reżyser filmów dokumentalnych

Ludwik Bednarz, Opole

Iwona Burzyńska, studentka

Jerzy Czerwiński, radny Sejmiku Województwa Opolskiego
Piotr Kaleta, Stowarzyszenie Kresowe "Podkamień"

Marek Kawa

Piotr Kolczyński, redakcja "Jednodniówki Narodowej"

Iwona Kopańska-Konon, dokumentalistka zbrodni OUN i UPA

Mjr Łukasz Kuźmicz,  Wołyniak, autor książki "Zbrodnie bez kary" o
zbrodniach OUN-UPA

Irena Kulesza

Ryszard Lenart, członek Stowarzyszenia Przyjaciół Ziemi Drohobyckiej

Ewa Madejska

Katarzyna Madejska

Krystyna Ogonowska

Radosława Ogonowska

Tadeusz Ogonowski

Katarzyna Radowiecka

Rafał Staszewski

Adam Śmiech, redakcja  "Jednodniówki Narodowej"

Kazimierz Świerniak, członek Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów
Południowo-Wschodnich, Oddział w Szczecinie,  członek korespondent Zarządu
Głównego TMLiKPW


we Wrocławiu, członek Stowarzyszenia Przyjaciół Ziemi Drohobyckiej we
Wrocławiu

Stanisława Tokarczuk, uciekinierka z rzezi wołyńskiego ludobójstwa

Wiesław Tokarczuk, członek  Stowarzyszenia Upamiętnienia Ofiar Zbrodni
Ukraińskich Nacjonalistów

Krystian Tyszkiewicz

Czesław Zarzycki

Jadwiga Zarzycka

Marzena Zawodzińska, redakcja "Jednodniówki Narodowej"
Andrzej Zielonka, wiceprzewodniczący Sejmiku  Województwa Opolskiego,
odznaczony w 2009 r. złotą odznaką Kresowian

Andrzej Żupański


Do wiadomości:

  1.. Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej - Pan Bronisław Komorowski
  2.. Premier Rzeczypospolitej Polskiej - Pan Donald Tusk
  3.. Przedstawiciele mediów




DYSKUSJA O TYM, CO NALEŻY ZROBIĆ.
Niedawno przedstawiłem środowiskom kresowym katalog najważniejszych spraw, jakimi organizacje kresowe muszą się zająć, by działać efektywnie i skutecznie. Skrócona wersja tego dokumentu znajduje się na tej stronie. Zachęcałem do dyskusji i konkretnych działań. Oto pierwszy poważny głos w odpowiedzi na mój katalog. Pora najwyższa, by środowiska kresowe zintegrowały się, by odrzuciły ambicje i względy personalne, poszukując najważniejszej formuły jednoczącej wiele związków i organizacji. 
****
PROPOZYCJE ŁUKASZA KUŹMICZA 
 

Szanowny Panie Srokowski,

witam Pana serdecznie i wypowiadam swoje zdanie na poruszony przez Pana temat, w ramach dyskusji.
Zgadzam się ze wszystkimi sprawami, które Szanowny Pan wypunktował i uważam je za cenne, bo wskazują kierunki dzisiejszego i przyszlego dzialania. Ja chcę odnieść się głównie do bardzo trafnego i na czasie pkt 11. Nie mam rozeznania, ile jest w Polsce organizacji kresowych, ale przypuszczam, żę będzie ich okolo 15 - 20. Czyli - według zasady - każdy sobie rzepkę skrobie. Niestety, takimi metodami nie osiągnie się niczego i popieram w całości Pana sugestię o integracji. Ja wyobrażam sobie integrację w ten sposob, że najwieksza i mająca najlepsze możliwości lokalowe i finansowe organizacja kresowa w Polsce, powinna dokonać spisu wszystkich organizacji kresowych w Polsce : nazwisko prezesa czy przewodniczącego, nazwa organizacji, adres pocztowy, numert telefonu lub kontakt internetowy. Po zebraniu tych danych, wysłać do wszystkich zaproszenie ( z wyprzedzeniem) na spotkanie, w sprawie utworzenia Federacji Organizacji Kresowych. Oczywiście, że na takie spotkanie powinno się opracować program na dziś,dwa lata i dziesięć lat. Przesłać program do wszystkich przed spotkaniem z prośbą o naniesienie uwag. Na Kongresie Federacji Kresowych omowić to i wybrać wladze -  z tym oczywiście, że każda organizacja kresowa przystępująca do federacji, zachowuje wszystkie swoje dotychczasowe prawa, nazwę, ale przystępując do federacji znajdzie w niej dla siebie wycinek, który będzie mogla realizować. Po wyborze władz i zatwierdzeniu Statutu, należałoby dokonać rejestracji w Sądzie. Po rejestracji Federacja byłaby organem zrzeszającym setki tysięcy osób i reprezentowałaby prawnie wszystkie organizacje kresowe wobec władz krajowych i europejskich. Tylko taką drogą można coś osiągnąć, odkladając na bok osobiste ambicje. 
 
Jako drugą najważnieszą sprawe uważam, że federacja powinna wystąpić do Sejmu RP o uchwalenie ustawy uznającej organizacje OUN - UPA i SS "Hałyczyna" za organizacje zbrodnicze, a w związku z tym zakaz ich faszystowskiej propagandy w Polsce. Z takim  samym wnioskiem wystapić do parlamentu Ukrainy. Wówczs spotkania polsko - ukrainskie będą odbywać się z narodem ukrainskim a nie z bandytami  OUN UPA. 
 
Na naszej liście Przyjaciól są osoby o wysokiej wiedzy histotrycznej i ogromnym autorytecie.  Niech każda z  tych osob - po swojemu - pisze artykuły, uczestniczy w różnych naradach, ( większość to robi) ,ale przede wszystkim powinniśmy wkroczyć do gimnazjum i na uniwersytety, by spotykać się z młodzieżą i wyeliminować z programów to, co nam wmówili tacy "polscy" historycy jak dr Grzegorz Motyka, dr Jan Pisuliński, dr Dariusz Iwaneczko, Eugeniusz Mysiło i inni. 
 
Ja ze swojej strony w miesięczniku wojskowym Głos Weterana i Rezerwisty wraz ze swoim kolegą płk Janem Machną zamieścilem czteroodcinkowy artykuł o OUN - UPA ( w 2009 r. trzy artykuły i w 2010 r. jeden), dalsze czekają na druk. W miejscowym rzeszowskim ECHU RZESZOWA zamieściłem w ubieglym roku trzyodcinkowy artykuł o zbrodniach OUN - UPA. Wywołał on duże wrażenie wśród mieszkańców Rzeszowa. Mój kolega płk Machno Jan zamieścił też artykuł o zbrodni w Hucie Pieniackiej. Na swój sposób to, co prezentuję na stronie: www.kuzmicz.pl, jest odsłanianiem zbrodni OUN - UPA na narodzie Polskim na Kresach i w byłym  wojewodztwie rzeszowskim - obecnie podkarpackim.
 
Z wyrazami szacunku i poważania - Łukasz Kuźmicz 
 
 ****
  Przedstawiam bardzo interesującą wiadomość, jaką mi przesłał p. Wiesław Tokarczuk.

"Dlaczego bez środowisk ukraińskich?

- pytała bezpodstawnie "Gazeta Wyborcza". Kresowe portale internetowe również, jak dotychczas, po macoszemu potraktowały posła Parlamentu Ukrainy - jego nazwisko zostało co prawda wymienione, ale z błędem, i nic więcej. Proszę przeczytać, co dla ukraińskiego gościa było najistotniejsze - informacja z ukraińskiego portalu internetowego.

http://r-u.org.ua/history/1555-news.html

(Przetłumaczono tylko fragmenty)

Wadim Kolesniczenko: "Bandyci z OUN-UPA nie mieli żadnego związku z utworzeniem państwa ukraińskiego"

W dniach 10 -11 lipca 2010 w Akademii Obrony Narodowej w Rembertowie k. Warszawy (Polska), odbyła się międzynarodowa konferencji naukowa "Polska i Ukraina w XX wieku" i okolicznościowe żałobne uroczystości na Skwerze Wołyńskim, poświęcone tragicznej rocznicy tak zwanej "Rzezi Wołyńskiej" - masowej eksterminacji polskiej ludności zachodniej Ukrainy przez bojówkarzy OUN-UPA w latach 1943 -1944.

W konferencji i uroczystości okolicznościowej wzięli udział - narodowy deputowany Ukrainy i Przewodniczący Rady Wszechukraińskiej Organizacji Społecznej "Ruch obrony prawa "Rosyjskojęzyczna Ukraina" oraz przewodnicząca Rosyjskiego Centrum Kultury (Łuck) Olga Sagan.

......................................................................................................................................................................................

Uczestnik uroczystości Wadim Kolesniczenko w swoim komentarzu do naszego wydania zauważył, że na Konferencji poruszony był również bardzo ważny temat  ukraińskich Sprawiedliwych, którzy bronili Polaków od śmierci z rąk ukraińskich nacjonalistów. Wszyscy zabierający głos mówcy z Polski byli zgodni w przekonaniu, że nikt nie ma pretensji do państwa ukraińskiego i do ukraińskiego narodu, a polskie społeczeństwo precyzyjnie oddziela naród ukraiński i państwo ukraińskie od grupy bandytów nazywających siebie "OUN-UPA".


"W związku z tym we wnioskach ukraińsko-polskiej Komisji Wspólnej historyków, którzy pracowali przez sześć lat - powiedział Wadim Wasylewicz - oficjalnie opublikowanych i mi osobiście przekazanych, wyraźnie stwierdzono - zgodziły się z tym obie strony - polska i ukraińska, że banderowcy i ich poplecznicy prowadząc eksterminacyjną wojnę rzekomo w celu "utworzenia niezależnej Ukrainy" wyraźnie zdawali sobie sprawę z nierealności swoich celów i zamierzeń. W związku z tym OUN-UPA nic wspólnego z wojną wyzwoleńczą nie miała, to samo dotyczy powstania państwa Ukrainy. To był po prostu GENOCYD! Ale w języku polskim istnieje jeszcze jedno wyraźne określenie tego, co robiło OUN-UPA - "ludobójstwo" (pol. Ludobójstwo - czyli - Genocide)."

Ponadto ku pamięci Ukraińców, którzy ukrywali Polaków przed bandytami OUN-UPA, na konferencji odbyła się prezentacja książki "O Ukraińcach, który ratowali Polaków od zagłady z rąk OUN-UPA", opublikowanej przez Instytut Pamięci Narodowej w Polsce w 2007 roku za pieniądze państwa polskiego.

Polscy naukowcy w ciągu dziesięciu lat badań zebrali dane o 896 Ukraińców, którzy bronili Polaków przed ludobójstwem OUN -UPA - ukraińskich Sprawiedliwych. W tym na podstawie przeanalizowanych informacji i świadectw ustalono nazwiska 384 Ukraińców, "zamęczonych" i zabitych przez "banderowców" za to, że ratowali Polaków. Ta książka zostanie zaprezentowane na stronie internetowej "Rosyjskojęzycznej Ukrainy", a także w materiałach dokumentalnej wystawy fotograficznej "Rzeź Wołyńska: polskie i żydowskie ofiary OUN-UPA".

Przypomnijmy, że na Ukrainie wspomniana wystawa o ludobójstwie miała szeroki oddźwięk wśród publiczności i w mediach. Na obecną chwilę możliwość zapoznania się z materiałami wystawy mieli mieszkańcy miast i goście w Kijowie (12 tysięcy osób), Ługańsku (5 tysięcy osób), Zaporożu (8 tysięcy osób), Odessie (7 tysięcy osób), Nikołajewie (7 tysięcy osób).

"Dlaczego jest sprawą bardzo ważną, abyśmy znali te liczby, dlaczego jest to bardzo ważne dla Polaków - skomentował wyniki badań polskich historyków Wadim Kolesniczenko - bo to jest ta historia, ze świadomością której my obiektywnie nie jesteśmy w stanie postrzegać OUN-UPA jako bojowników, jako bohaterów. Oni są mordercami, gwałcicielami, rabusiami, w przeważającej części. W istocie rzeczy przedstawiciele OUN-UPA - to są faszyści ukraińscy".
W drugim dniu konferencji, 11 lipca 2010 r., miała miejsce ważną okolicznościowa uroczystość na Skwerze Wołyńskim  (Polska). Ten Skwer - to pomnik wydarzeń z lat 1943-1944 - "Rzezi Wołyńskiej". Każdego roku na Skwerze odbywają się  uroczyste żałobne obchody rocznicowe, mające coraz większe znaczenie dla społeczeństwa.


Jak zawsze w tym dniu na Wołyńskim Skwerze zgromadziła się duża liczba ludzi: ponad 400 osób - kompania honorowa, harcerze, przedstawiciele rządu, władz miejskich, kombatanci, oraz, co najważniejsze, przybyła młodzież. Wystąpił Chór "Canta nobiscum", kapelan poprowadził modlitwę za niewinnie zabitych ludzi. Kapłan i zebrani pomodlili się także za tych Ukraińców, którzy bronili Polaków przed ludobójstwem z rąk ukraińskich nacjonalistów.

Wadim Kolesniczenko wystąpił również na Skwerze Wołyńskim z uroczystym przemówieniem i złożył wieniec w imieniu Ukraińców i Wszechukraińskiej Organizacji Społecznej "Ruch obrony prawa "Rosyjskojęzyczna Ukraina". Na wieńcu było proste słowa smutku: "Ofiarom OUN-UPA. Pamiętamy. Żałujemy."

Podczas swojego przemówienia, Wadim Kolesniczenko zwrócił uwagę zgromadzonych na fakt, że "my, przedstawiciele Ukrainy, przedstawiciele "Rosyjskojezycznej Ukrainy" jesteśmy zjednoczeni i jednomyślni w głównym - rehabilitacja faszystowskich kolaborantów nie przyniesie nic dobrego dla Ukrainy i dla naszych przyjaznych stosunków z Polską".

Jednym z głównym rezultatów udziału Przewodniczącego Wszechukraińskiej Organizacji Społecznej "Ruch obrony prawa "Rosyjskojęzyczna Ukraina"  w konferencji było porozumienie Wadima Kolesniczenki z polską stroną o wspólnym ściganiu ukraińskich popleczników faszyzmu z okresu Wielkiej Wojny Ojczyźnianej. "Na konferencji - powiedział Wadim Wasylewicz -  zostałem poproszony przez polskich kolegów, aby nasza prokuratura i Służba Bezpieczeństwa Ukrainy pomogły w ściganiu ludzi, którzy brali udział w mordowaniu Polaków, a zwłaszcza tych, którzy zostali wskazani jako organizatorzy masakry Polaków i Ukraińców ukrywających ludność polską. Niestety, licznie ponawiane apele polskiej prokuratory do prokuratury ukraińskiej okazały się bezskuteczne. Odpowiedzi były czysto formalne i nie na temat. Stało się oczywiste, że de facto nikt nie odniósł się do kwestii ustalenia tożsamości tych morderców. Wtedy poprosiłem o przekazanie mi odpowiednich dokumentów niezbędnych do przygotowania zapytań poselskich w tej sprawie. Musimy zidentyfikować osoby biorące udział w zbrodni przeciwko ludzkości, a zbrodnie wojenne nie ulegają przedawnieniu. Oni muszą być ukarani! ".

   W ramach wizyty w Polsce Wadim Kolesniczenko odwiedził i złożył wieniec pod pomnikiem wybitnego ukraińskiego działacza Tarasa Grzegorzewicza Szewczenki.

 Podsumowując wizytę w Polsce, Wadim Kolesniczenko powiedział: "Dla mnie dzisiaj jest oczywiste, tak jak dla całego narodu ukraińskiego, że byliśmy, jesteśmy i będziemy przyjaciółmi Polski.
Jednak ci ludzie, którzy eksterminowali inne osoby ze względu na ich narodowość, nie powinni mieć miejsca w bohaterskiej historii Ukrainy, oni muszą się znaleźć na marginesie historii jako bestie i potwory, którymi straszy się ludzi i dzieci."



 
67 ROCZNICA ZBRODNI UKRAIŃSKICH NACJONALISTÓW 


11.07.10 przypada 67 rocznica zbrodni ludobójstwa, jakiego dokonali ukraińscy faszyści z formacji OUN/UPA w 1943 r.  na Polakach, Żydach, Ormianach, Czechach mieszkających wówczas na Wołyniu. To była krwawa niedziela. Ludzie szli do kościoła, modlili się i zostali w ciągu kilku godzin wyrżnięci. W ciągu jednego dnia bandy UPA napadły na 101 miejscowości,  a w kolejnych pięciu dniach wymordowały ponad 10 tyś. Polaków, w tym wielu księży, zakonnic, ministrantów i puściły z dymem 167 wsi i miasteczek. To był akt  pierwszy ludobójstwa na wielką skalę, którego ofiarą padły potem województwa: tarnopolskie, lwowskie i stanisławowskie. Męczeńską śmierć poniosło przy pomocy noży, siekier, wideł, młotków, gwoździ, pił i innych narzędzi zbrodni ok. dwustu tysięcy ludzi, w tym wielu samych Ukraińców, którzy ratowali swoich sąsiadów.

W związku z tą smutną rocznicą w Polsce odbyły się uroczystości kościelne, Kresowianie składali kwiaty pod pomnikami i tablicami pamiątkowymi, zapalali znicze i świece. 

Ja też byłem pod pomnikiem pomordowanych przy ASP we Wrocławiu. Skromna relacja telewizyjna ukazała się w lokalnych dziennikach TVP Wrocław. 

Przy okazji warto poinformować, iż na moją prośbę, by pamiętać o tym dniu, nie zareagowało Polskie Radio we Wrocławiu. W każdym razie nie dało mi żadnego sygnału,
lekceważąc swoich słuchaczy, wykazując się brakiem empatii na tak ważne  problemy współczesnej Polski. Kresowianie wiedzą jak rozumieć takie tchórzowskie zachowanie i potrafią wyciągać praktyczne wnioski. Nie możemy ufać mediom, które lekceważą polską historię i tragedię Polaków.   

Telewizja Dolnośląska, wprawdzie nieco spóźniona, ale następnego dnia pokazała przekonujący i dobrze merytorycznie opracowany materiał. Widać było staranną rękę reżysera, wrażliwość na losy ludzkie i sensowną kompozycję. 
Dziennikarze okazali się bardzo sympatyczni i znacznie więcej czasu poświęcili dramatowi Kresów niż mogłem się spodziewać. Obiecali też, że do tematyki kresowej będą wracać. To dobra wiadmość dla  odbiorców TD, szczególnie dla Kresowian, których jest na Dolnym Śląsku ok. 500 tyś, a w samym  Wrocławiu blisko 100 tyś. Brawo TD!!! Dziękuję za twórczą współpracę. 

Radio "Rodzina", które cieszy się coraz większą popularnością,  z głębokim poczuciem odpowiedzialności za misję, przygotowało bardzo dobrą godzinną audycję poświęconą Kresom, aktualnej sutuacji w Polsce i na Ukrainie, prezentowało różne, ciekawe opinie o zagładzie, słowem zachowało się poważnie i profesjonalnie.

Redaktor Janusz Telejko


A słuchacze telefonowali i dzielili się swoimi spostrzeżeniami, opowiadali o swoich przeżyciach z tamtego okresu. 


Stanisław Srokowski i red. Janusz Telejko

Ze szczególną troską i znajomością tematu mówił o Kresach red. Janusz Telejko, także interesujący poeta. Brałem w tej audycji udział i widziałem, jak bardzo tej rozgłośni zależy na kontakcie ze słuchaczami. Nic dziwnego, że ma ich coraz więcej.  
Jedna z ciekawszych audycji.

Reżyserka radiowa 

Myślące kierownictwa mediów - mam nadzieję - nie chcą się pozbywać tak wrażliwych i światłych widzów i słuchaczy, jak setki tysięcy Kresowian na Dolnym Śląsku.  
 
   
 Pod pomnikiem pomordowanych



 

List otwarty
 


Kresowy Ruch Patriotyczny (Porozumienie Organizacji Kresowych i Kombatanckich) oraz Społeczna Fundacja Narodu Polskiego, zawiadamiają że w dniu 18 maja 2010 roku wystosowały do kandydatów na urząd prezydenta RP list otwarty następującej treści:


Wielce Szanowny Panie!


Zbliża się 11 lipca – 67. rocznica apogeum rzezi wołyńskiej, najokrutniejszej zbrodni ludobójstwa w naszej historii, której dokonały formacje: Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów i tzw. Ukraińskiej Powstańczej Armii oraz dywizji SS Galizien. Setki tysięcy obywateli polskich mordowano w sposób sadystyczny, tak, aby ofiara cierpiała jak najdłużej. Zabijano bez wyjątku, od dzieci w łonie matek, do starców włącznie. Palono i równano z ziemią całe wioski i osiedla, wycinając nawet sady, po to, by nie pozostał żaden ślad polskości. Rzezie i pożogi ogarnęły następnie całe Kresy Południowo-Wschodnie i trwały aż do roku 1947. Do dnia dzisiejszego większość ofiar ludobójstwa nie miała należnego pochówku, a miejsca pogrzebania ich szczątków nie są nawet oznaczone.


W wolnej, demokratycznej Polsce żaden z dotychczasowych rządów nie miał woli, aby społeczeństwo polskie poznało prawdę o tragedii Kresów, a historia była fałszowana. Konsekwencją takich działań polskich władz jest fakt, że do dnia dzisiejszego nie udzielono zgody na wzniesienie w stolicy Polski pomnika ofiar banderowskiego ludobójstwa. Jest natomiast przyzwolenie na gloryfikację zbrodniarzy, a nawet nagradzanie apologetów zbrodni ludobójstwa (np.: prof. S. Kulczyckiego z Kijowa, W. Juszczenki i P. Kowala).


W kontekście katyńsko-smoleńskiej tragedii nasuwa się natarczywe pytanie – co ma się wydarzyć, aby prawda o tej tragedii Kresów dotarła do powszechnej świadomości polskiej i międzynarodowej opinii, a ofiary zbrodni były traktowane jednakowo, niezależnie od tego kto był sprawcą mordów?


Na Ziemiach Odzyskanych żyją Polacy, ekspatrianci z Kresów Wschodnich, a do dnia dzisiejszego Sejm nie uchwalił ustawy przyznającej im prawo własności nieruchomości przez nich użytkowanych, co naraża ich na roszczenia niemieckie, niejednokrotnie uznawane przez nasze sądy.


W imieniu Kresowian i kombatantów zwracamy się do Pana z następującymi pytaniami:


- Czy w przypadku objęcia Urzędu prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej wystąpiłby Pan do prezydenta Republiki Ukrainy z wnioskiem o uznanie przez odpowiednie władze tego państwa mordów dokonanych na ludności polskiej przez OUN – UPA za zbrodnię ludobójstwa, a organizacje OUN i UPA za zbrodnicze?


- Czy objąłby Pan swoim patronatem wzniesienie w stolicy Polski pomnika ofiar banderowskiego ludobójstwa?


- Czy wobec faktu, że mniejszości narodowe w Polsce są uprzywilejowane, a Polacy w krajach ościennych (Litwa, Ukraina i Niemcy) są dyskryminowani, wpływałby Pan na równorzędne, oparte na zasadach wzajemności, traktowanie naszych Rodaków w krajach sąsiednich?


- Czy złożyłby Pan w Sejmie projekt ustawy o uwłaszczeniu ekspatriantów, użytkowników nieruchomości na Ziemiach Odzyskanych?


Kresowianie i Kombatanci – weterani wszystkich frontów II wojny światowej oraz znaczna część społeczeństwa oczekują od Pana jednoznacznych odpowiedzi.


Ponadto pozwalamy sobie przytoczyć fragment z Uchwały Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 15.07.2009 roku w sprawie tragicznego losu Polaków na Kresach Wschodnich:


„Tragedia Polaków na Kresach Wschodnich II Rzeczypospolitej winna być przywrócona pamięci historycznej współczesnych pokoleń. Jest to zadanie dla wszystkich władz publicznych w imię lepszej przyszłości i porozumienia narodów naszej części Europy, w tym szczególnie Polaków i Ukraińców.”





Z wyrazami szacunku





Przewodniczący Kresowego Ruchu Patriotycznego


Jan Niewiński


Prezes Społecznej Fundacji Pamięci Narodu Polskiego


Stefan Przywóski
 
 *** 
 
Drodzy Kresowianie,

przez kilka tygodni choroba uniemożliwiała mi branie udziału w dyskusji, która toczy się na kresowym forum. Gdy na krótko zajrzałem do  Internetu, zauważyłem, poza ważnymi i dociekliwymi opiniami, także pewien nurt w tej rozmowie, który mnie zmartwił. Otóż niektórzy dyskutanci bardzo silnie propagują i narzucają swoje sympatie partyjne. Każdy z nas ma własne przekonania polityczne. Ale nas, Kresowian, mam nadzieje, łączy pewien kodeks wartości, na czele z  walką o wyjaśnienie prawdy kresowej tragedii.  I kilka praktycznych  zagadnień:

 1. wprowadzenie do podręczników historii prawdziwej wiedzy o ludobójstwie, jego źródłach i skutkach. Walka o dusze młodego pokolenia,

 
 2.  wprowadzenie do nauki języka polskiego lektur szkolnych z literatury pięknej obrazujących prawdę twórczą i  historyczną,

 
 3. poszukiwanie prawnego zadośćuczynienia ofiarom mordów i wygnań, i postawienie w świetle prawa międzynarodowego aktu ludobójstwa,

 
 4. demaskowanie odradzających  się tendencji faszystowskich na Ukrainie,
 
5. demaskowanie w Polsce "kłamstwa kresowego", czyli ciągłe ujawnianie kłamstw konkretnych polskich i międzynarodowych fałszerzy,  cynizmu i obłudy,

 
6. upamiętnianie uczciwych i bohaterskich Ukraińców, a były ich tysiące, którzy ratowali Polaków przed bandami OUN/UPA, oraz wspieranie na Ukrainie ludzi nauki, polityki i kultury, którzy przeciwstawiają się ideologii OUN/UPA,
 
 
7. odpieranie konkretnych ataków na tych z nas ( szczególnie historyków), którzy poświęcają swoje rzetelne i dobrze udokumentowane prace  wyświetlaniu prawdy o ludobójstwie. Potrzebna nam tu pełna solidarność!

8. dokumentowanie konkretnych wydarzeń z lat 1939-1945, opisywanie historii rodzin, rodów, tworzenie monografii swoich wsi, miast i miasteczek,

9. wychowywanie naszych dzieci i wnuków w duchu prawdy historycznej,

10. organizowanie spotkań, narad, sesji, konferencji poświęconych kulturze i historii Kresów.
 
Choćby te zadania, a jest ich więcej,  wymagają od nas wielu działań. I niestrudzonej uwagi. Przed nami długa droga!
 
Proszę o rozpowszechnienie tego listu.
 
Serdecznie pozdrawiam
Stanisław Srokowski


 BRAWO OPOLE! 

Uchwała Nr ........ / ......... / 2010

Sejmiku Województwa Opolskiego

z dnia 30 marca 2010 r.

w sprawie przyjęcia rezolucji potępiającej uhonorowanie przez Prezydenta Ukrainy Wiktora Juszczenkę sprawców ludobójstwa na Kresach Wschodnich II Rzeczypospolitej.

Na podstawie art. 18 pkt 20 ustawy z dnia 5 czerwca 1998 r. o samorządzie województwa (Dz.U. z 2001 r., Nr 142 poz. 1590 z późn. zm.) oraz § 20 ust. 1 Statutu Województwa Opolskiego (Dz. Urz. Woj. Opolskiego z 2005 r. Nr 57 poz. 1670 z późn. zm.) Sejmik Województwa Opolskiego uchwala, co następuje:

§ 1

Uchwala się Rezolucję Sejmiku Województwa Opolskiego potępiającą uhonorowanie przez Prezydenta Ukrainy Wiktora Juszczenkę sprawców ludobójstwa na Kresach Wschodnich II Rzeczypospolitej, która stanowi załącznik do uchwały. 

§ 2

Rezolucję, o której mowa w § 1 przekazuje się:

- Prezydentowi RP,

- Prezesowi Rady Ministrów,

- Ministrowi Spraw Zagranicznych ,

- Marszałkowi Sejmu RP,

- Marszałkowi Senatu RP,

- posłom i senatorom województwa opolskiego,

- Wojewodzie Opolskiemu,

- Związkowi Województw RP,

- przewodniczącym sejmików województw,

-starostom, wójtom, burmistrzom, prezydentom miast województwa opolskiego,

- mieszkańcom województwa opolskiego za pośrednictwem środków masowego przekazu.

§ 3

Wykonanie uchwały powierza się Przewodniczącemu Sejmiku Województwa Opolskiego.

§ 4

Uchwała wchodzi w życie z dniem podjęcia.


Żydzi przeciwko gloryfikacji Bandery i Szuchewycza  


Informacja z USA.

Anti-Defamation League (Liga Przeciwko Zniesławianiu) wzywa Janukowycza do pozbawienia Bandery i Szuchewycza tytułów bohaterów Ukrainy


Moskwa. 12 marca. Interfax - Anti-Defamation League, jedna z najbardziej wpływowych organizacji żydowskich w Stanach Zjednoczonych, która ma na celu zwalczanie antysemityzmu i nienawiści rasowej na całym świecie, wzywa nowego ukraińskiego przywódcę do anulowania dekretów przyznających tytuły Bohatera Ukrainy nacjonalistycznym przywódcom z czasów wojny.


"Demokratyczna Ukraina nie powinna okazywać czci Stepanowi Banderze i Romanowi Szuchewyczowi, i wierzymy, że pod Pana kierownictwem, błąd ten zostanie skorygowany" - napisano w liście narodowego dyrektora Anti-Defamation League Abrahama Foxmana do Prezydenta Ukrainy Wiktora Janukowycza, informacja została przekazana agencji Interfax przez Światowy Kongres Rosyjskojęzycznych Żydów.

Wspomniani działacze w liście zostali nazwani "partyzantami, którzy walczyli po stronie nazistów i są bezpośrednio odpowiedzialni za okrucieństwa wobec Polaków i Żydów".

"Pismo stwierdza, że obaj ci mężczyźni nie zasługują na te honory w kontekście ich współpracy z nazistami w porównaniu z tak wieloma Ukraińcami, którzy bohatersko ratowali życie ludzi podczas holokaustu".


Jak podkreślono w Światowym Kongresie Rosyjskojęzycznych Żydów, Anti-Defamation League jednoznacznie uznała Szuchewycza i Banderę za odpowiedzialnych za mordowanie niewinnej ludności cywilnej na tle etnicznym.


DZIAŁALNOŚĆ TOWARZYSTWA MIŁOŚNIKÓW KULTURY KRESOWEJ W 2009 r.

Członkowie TMKK działają na rzecz kultury kresowej od chwili 
zarejestrowania Towarzystwa. Wielu obecnych członków działało jednak społecznie w tym zakresie znacznie wcześniej. Tutaj należy wymienić przede wszystkim Grażynę Orłowską - Sondej, Zbigniewa Saganowskiego, Beatę Owczarek-Sobczyńską, Leszka Sobczyńskiego, Jerzego Rudnickiego, Ryszarda Zarembę, Andrzeja Patuszyńskiego, Jana Urbaniaka, Stanisława Srokowskiego i innych.

  
Zebranie TMKK - o działalności mówi Stanisław Srokowski

     Działalność nasza miała jakby dwa skrzydła. Jedno to wyjazdy na byłe ziemie kresowe i pomoc rodakom na Ukrainie, Białorusi i Litwie w odnowie zrujnowanych cmentarzy, kaplic i kościołów.
Drugie  to działalność na rzecz kultury kresowej w kraju.        
Od czerwca do końca grudnia 2009 roku  członkowie TMKK uczestniczyli w dwóch wyprawach na Ukrainę.
            W dniach 11.07.2009  – 26. 07. 2009 r. 10 członków i kandydatów na członków TMKK (Grażyna Orłowska-Sondej, Andrzej Patuszyński, Jan Urbaniak, Zbigniew Saganowski, Jerzy Rudnicki, Paweł Prygiel, Leszek Sobczyński, Beata Owczarek-Sobczyńska, Marian Światowski, Danuta Światowska) uczestniczyło w akcji ratowania i restaurowania polskich cmentarzy na byłych ziemiach kresowych  na Ukrainie. W wyniku prac remontowo – porządkowych porządkowano cmentarze w Tuligłowach:
  1. Podhajcach
  2. Moczulance
  3. Lubarze                                                                                                                                                                          Obrady TMKK                                                                                                                                                        W dniach 29. 10.2009 – 2. 11 2009 r. 6 członków i kandydatów na członków TMKK (Grażyna Orłowska-Sondej, Andrzej Patuszyński, Jan Urbaniak, Leszek Sobczyński, Marian Światowski, Danuta Światowska) wyjechali na Ukrainę, by zawieźć znicze na polskie mogiły. Mimo problemów związanych z ogłoszoną na Ukrainie epidemią grypy AH1/N1, dotarli na cmentarze w:
1)      Kołomyi
2)      Tuligłowach
3)      Lwowie
4)      Brzeżanach
5)      Wolicy
6)      Drohobyczu
Na każdym z nich zapłonęły znicze przywiezione z Polski, a zebrane w wyniku zbiórki zniczy w dolnośląskich szkołach.
Reportaż z tego wyjazdu został nagrany i wyemitowany w TVP 3 oddział Wrocław.
            Za zagraniczną część działań Zarządu TMKK odpowiada wiceprezes Zarządu Głównego TMKK, p. Beata Owczarek-Sobczyńska. Działania te wzmogły zainteresowanie naszym towarzystwem.    
  
Natomiast za działalność krajową odpowiada wiceprezes ZG TMKK, Jerzy Rudnicki. 
W ramach wyznaczonych przez Zarząd Główny działań do sukcesów w tym zakresie należy zaliczyć:
 
1.      Projekt „Pamiętamy 1918-2009”- zorganizowany w oparciu o dolnośląskie szkoły i będący częścią obchodów 10 - lecia odtworzenia gimnazjów we Wrocławiu. Efektem stało się zaangażowanie wielu wrocławskich i dolnośląskich szkół w organizowane przez nas prace. Część z nich zadeklarowała utworzenie w swoich szkołach Kół Kresowych niosącym pomoc Polakom na Wschodzie. Nawiązaliśmy również współpracę z Wydziałem Edukacji Miasta Wrocławia, Dolnośląskim Kuratorem Oświaty oraz innymi.
2.      Akcja charytatywna „Świąteczne Dary Polakom na Wschodzie” zorganizowana w oparciu o szkoły i środowiska lokalne. W wyżej wymienionej akcji  rolę koordynatora pełnił Jerzy Rudnicki. Prezenty trafiły do Polaków w Sądowej Wiszni, Haliczu, Kamieńcu Podolskim, Drohobyczu i wielu innych skupiskach Polaków na Ukrainie. Szkoły otrzymały pisemne podziękowania zarówno od Towarzystw Kultury Polskiej jak i Kurii Biskupiej w Kamieńcu Podolskim oraz innych przedstawicieli kościoła katolickiego. Lista szkół i organizacji znajduje się w dokumentacji Zarządu.
            Ponadto prezes TMKK odbył 18 spotkań w szkołach, ośrodkach kultury, bibliotekach i na uniwersytetach poświęconych zagadnieniom kresowym. Uczestniczyło w nich razem ok. 2500 osób.
Prezes ZG TMKK przydzielił każdemu z członków zarząd zakres obowiązków.
            Przesłaliśmy też Statut do zainteresowanych naszą działalnością rodaków w Australii, gdzie się rodzi idea powołania Oddziału TMKK.
            TMKK dorobiło się też strony internetowej
  Kuluarowe rozmowy            

Zabrakło aktywności nielicznej członków TMKK. Za nieprzestrzeganie Statutu TMKK kilka osób zostało z Towarzystwa wykluczonych. Równocześnie Zarząd przyjął grupę nowych członków.  
 W sumie, biorąc pod uwagę skalę wykonanych zadań i pewne braki, m.in. zbyt mało odbyło się w szkołach spotkań ze  świadkami wojennych zbrodni, a także nie udało się do tej pory szerzej wprowadzić do struktur organizacyjnych młodzieży, biorąc jednak pod uwagę ogrom zadań wykonanych, należy uznać, iż TMKK dobrze się zapisało w 2009 r.   W sumie nakreślony plan na rok 2009 w zasadniczym zakresie został zrealizowany.
 
 
                                                           Za Zarząd Główny TMKK
                                                           Stanisław Srokowski 
                                                        
                                                       
***
Szanowni Państwo,
Prace członków Towarzystwa zostały udokumentowane przez TVP 3 oddział Wrocław i przedstawione w części kresowej programu pani redaktor Grażyny Orłowskiej – Sondej.
 
 
                                                                                                 
APEL
 
w związku z 66 rocznicą mordów  w Hucie Pieniackiej i zagładą tej wsi przez bandy UPA i odziały SS Galizien proponuję, byśmy w naszych domach 28 lutego o godz. 20,00 zapalili w oknach świeczki na znak pamięci. Mogą też być znicze  ułożone w kształcie HUTA PIENIACKA lub krzyży koło naszych domów. A na stronach internetowych w tym dniu  zainstalujmy też  ogniki -  świeczki. Naturalnie, poza innymi czynnościami, które każdy na swojej ziemi uczyni ( kościoły, pomniki itp)  Proszę o rozpowszechnienie tego apelu w kraju i za granicą.
 
 Serdecznie pozdrawiam
 
Stanisław Srokowski
 
MUZEUM KRESOWE

W dniach 6 i 7 lutego br. odbyła się w Pułtusku, z inicjatywy Prezesa
Stowarzyszenia "Wspólnota Polska" Macieja Płażyńskiego, konferencja
organizacji pozarządowych i środowisk, w których obszarze zainteresowań
pozostają dawne Kresy wschodnie RP oraz szeroko rozumiana pomoc Polakom
na Wschodzie. Uczestnicy konferencji zgodnie podkreślali potrzebę
powołania przez państwo polskie placówki muzealnej, dokumentującej
historię i kulturę Kresów Rzeczypospolitej. Podjęto w tej sprawie
uchwałę, którą publikujemy poniżej.

Ponadto w toku dyskusji nad efektami trwającego w Polsce od kilku lat
procesu repatriacji polskich obywateli z państw byłego Związku
Sowieckiego, zebrani uzgodnili, że dla usprawnienia tego procesu
niezbędne są zmiany legislacyjne. Stowarzyszenie "Wspólnota Polska"
zobowiązało się - przy współpracy z organizacjami zaangażowanymi w pomoc
repatriantom - do przygotowania społecznego projektu nowelizacji
dotychczasowej ustawy.


Uchwała w sprawie powołania Muzeum Kresów Rzeczypospolitej


Dążąc do powołania placówki muzealnej, dokumentującej najszerzej
rozumianą historię Kresów Rzeczypospolitej, pragniemy dać wyraz
przekonaniu, że oddajemy w ten sposób dług zaciągnięty wobec własnej
przeszłości, dług, który wypierany ze świadomości deformuje naszą
tożsamość, pozbawiając ją jednego z fundamentalnych składników. Od
początku XV wieku Polska przesuwała stopniowo na wschód centrum
państwowości, aż do utworzenia wraz z Wielkim Księstwem Litewskim
Rzeczypospolitej Obojga Narodów - wspólnego domu wielu ludów, języków,
kultur i wyznań. Na terytorium tego niezwykłego państwa Zachód spotkał
się ze Wschodem, tworząc nową jakość, niespotykaną nigdzie indziej, na
obszarach pomiędzy Atlantykiem a Uralem. Ta nowa jakość dotyczyła
organizacji państwa, kultury, obyczaju, języków i nawet wiary. Dzieło
jakim była Rzeczpospolita nie miała jednego autora. Twórczego przywileju
nie mogą sobie przypisać samodzielnie Polacy, Litwini, Rusini, Ormianie,
Żydzi, Tatarzy, Niemcy, ani żadna z wielu zamieszkujących ją nacji. Nie
stała się też dziełem jednej kultury i nie jeden zapanował w niej
niepodzielnie język, ani jedna wiara. Polityczny byt, który z naszym
udziałem powstał wówczas w Europie Środkowej, wyprzedzał w pewnych
rozwiązaniach politycznych Europę o setki lat. Wolność wyznania,
demokracja szlachecka, niezawisłe sądy, osobista nietykalność odkrywane
były na nowo w XIX, a nawet XX wieku.

Stało się tak, że na ziemiach Rzeczypospolitej Obojga Narodów przewagę
zyskała cywilizacja zachodnia w postaci katolicyzmu i łaciny jako
nośnika idei i wartości przyjętych przez elity, oraz języka polskiego,
jako tego, którym owe elity posługiwały się na co dzień. Język ten,
dobrowolnie przyjęty, jako język szlacheckiego narodu, nie stał jednak w
sprzeczności z podwójną tożsamością - Obywatela Rzeczypospolitej, a
zarazem Polaka, Rusina, Litwina itd. Przewaga elementów okcydentalnych
nie oznaczała wyłączności - wpływy wschodnie pozostawały na tyle
istotne, że w oczach ludzi Zachodu Rzeczpospolita jawiła się jako twór
niezwykły i nieco obcy.

Pojęcie Kresów zmieniało z biegiem historii swój terytorialny zasięg.
Dla części Polaków Kresy oznaczają dzisiaj dom utracony w wyniku
jałtańskich porozumień - małą ojczyznę odebraną przemocą. Ta mała
ojczyzna to blisko 1/3 przedwojennego państwa polskiego, wraz z
milionami jej mieszkańców. Oni i ich potomkowie mają prawo oczekiwać, że
państwo polskie zechce zdobyć się na wysiłek upamiętnienia i
udokumentowania polskiej obecności w historii wielu miast, miasteczek i
wsi, obecności, której usiłuje się zaprzeczać lub fałszować jej treść.

Oczekujemy, że przyszłe Muzeum Kresów przypomni zarówno odległą, jak i
stosunkowo niedawną rzeczywistość państwa zbudowanego przez wiele nacji,
dla których Rzeczpospolita była wspólną ojczyzną. Muzeum takie stać się
może skarbnicą i inspiracją, z której czerpać będą zarówno potomkowie
jej mieszkańców, jak i społeczeństwa jednoczącej się Europy.

Ziemie wschodnie Rzeczypospolitej to część naszej duchowej ojczyzny -
podobnie jak Kraków, Częstochowa, Gniezno. Odcięcie tej części wspólnej
historii czyni nas uboższym i okaleczonym kulturowo społeczeństwem.

Biorąc powyższe pod uwagę zwracamy się do Sejmu Rzeczypospolitej
Polskiej o przyjęcie ustawy powołującej do życia Muzeum Kresów
Rzeczypospolitej.

Uchwałę przyjęto przez aklamację.

Sygnatariusze:

Centrum Łączności i Pomocy Szkołom na Wschodzie im. Maurice Ardouin
(Wrocław)
Federacja Organizacji Kresowych (Warszawa)
Fundacja "Kisielin - Pro Memoria" (Kraków)
Fundacja Kresowa "Semper Fidelis" (Wrocław)
Fundacja "Kresy" (Czerwonak)
Fundacja "Longinus" (Łańcut)
Fundacja "Lwów i Kresy Południowo-Wschodnie" (Kuklówka Radziejowicka)
Fundacja "Na Obcej Ziemi" (Sulejówek)
Fundacja "Patria" - Pomoc Repatriantom i Polakom ze Wchodu (Białystok)
Fundacja "Polskie Kresy Wschodnie - Dziedzictwo i Pamięć" (Warszawa)
Fundacja "Pomoc Polakom na Podolu i Wołyniu" (Wałbrzych)
Fundacja Pomocy Szkołom Polskim na Wschodzie im. T. Goniewicza (Lublin)
Fundacja "Solidarność - Wschód" (Warszawa)
Fundacja "Willa Polonia" (Lublin)
Fundacja Wspierająca Oświatę Polską za Granicą "Samostanowienie"
(Warszawa)
Instytut Lwowski (Warszawa)
Klub Studentów Polonijnych (Kraków, Poznań)
Krajowe Stowarzyszenie Brasławian (Warszawa)
Lubelski Klub Polonijny (Lublin)
Polskie Towarzystwo Ziemiańskie (Wrocław, Szczecin)
Południowo-Wschodni Instytut Naukowy (Przemyśl)
Prabuckie Stowarzyszenie Kresowiaków (Prabuty)
Stowarzyszenie Dolnośląska Inicjatywa Historyczna (Wrocław)
Stowarzyszenie Grodnian im. E. Orzeszkowej (Warszawa)
Stowarzyszenie "Instytut Kresów RP" przy Towarzystwie Miłośników Wołynia
i Polesia (Olsztyn)
Stowarzyszenie "Kresy - Pamięć i Przyszłość" (Chełm)
Stowarzyszenie "Mój Kazachstan" (Warszawa)
Stowarzyszenie "Pamięć i Nadzieja" (Chełm)
Stowarzyszenia Pomocy Polakom na Wschodzie "Kresy" (Kraków)
Stowarzyszenie Pomocy "Rubież" (Białystok)
Stowarzyszenia Potomków Sejmu Wielkiego (Wrocław, Warszawa)
Stowarzyszenie Przyjaciół Polaków na Wschodzie (Tarnobrzeg)
Stowarzyszenie Przyjaciół Ziemi Drohobyckiej (Wrocław, Warszawa)
Stowarzyszenie Przyjaciół Ziemi Grodzieńskiej i Wileńskiej (Gdańsk)
Stowarzyszenie Regionalne "Wschód - Zachód" (Płock)
Stowarzyszenie Rodzin Osadników Wojskowych i Cywilnych Kresów Wschodnich
(Warszawa)
Stowarzyszenie Rodzin Ziemi Wołkowyskiej (Gdańsk)
Stowarzyszenie Upamiętnienia Ofiar Zbrodni Ukraińskich Nacjonalistów
(Wrocław)
Stowarzyszenie "Wspólnota Polska" (Warszawa)
Stowarzyszenie Współpracy Polska - Ukraina "Nadwórna" (Opole)
Studencka Międzyuczelniana Organizacja Kresowiaków (Warszawa)
Światowy Kongres Kresowian (Bytom)
Towarzystwo Miłośników Kultury Kresowej (Wrocław)
Towarzystwo Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich (Wrocław,
Kraków, Warszawa, Poznań, Bytom)
Towarzystwo Miłośników Wilna i Ziemi Wileńskiej (Toruń, Gdańsk,
Warszawa, Poznań, Rzeszów, Olsztyn, Mrągowo)
Towarzystwo Miłośników Wołynia i Polesia (Chełm, Olsztyn)
Towarzystwo Przyjaciół Krzemieńca i Ziemi Wołyńsko-Podolskiej (Lublin)
Towarzystwo Rodu Plewako (Warszawa)
Warszawska Inicjatywa Kresowa przy Domu Spotkań z Historią (Warszawa)
Warszawskie Towarzystwo Przyjaciół Wilna i Grodna (Warszawa)
Związek Repatriantów RP (Kraków, Warszawa)
Związek Szlachty Polskiej (Wrocław)
Związek Towarzystw Gimnastycznych "Sokół" w Polsce (Warszawa)
Związek Wypędzonych z Kresów Wschodnich RP (Bytom)

***


  Ludzie Protestujący zbierają się pod Konsulatem

PIKIETA POD KONSULATEM UKRAINY WE WROCŁAWIU

        05.02.2010 Inicjatywa Historyczna i Towarzystwo Miłośników Kultury Kresowej przy pomocy wielu ludzi dobrej woli zorganizowały Pikietę pod Konsulatem Ukrainy we Wrocławiu. 

  

Za chwilę rozpoczną się przemówienia

      Demonstranci protestowali przeciwko nadaniu terroryście i mordercy, przewodniczącemu Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, Stepanowi Banderze oraz dowódcy Ukraińskiej Powstańczej Armii, Romanowi Szuchewyczowi,  tytułów Bohatera Narodowego Ukrainy. Z ich imionami na ustach bandyci mordowali  Polaków, Żydów, Ormian, Czechów i samych Ukraińców, którzy sprzeciwiali się mordom.

  

Początek protestu, przemawia Stanisław Srokowski

         Tytuły te przyznał obu „herojom”  prezydent Juszczenko.  
Na protest przybyło ok. 200 mieszkańców Wrocławia, Kłodzka, Kędzierzyna Koźla, Kluczborka, Brzegu i innych miast regionu.  Sporo było młodzieży, przedstawicieli  środowisk AK, stowarzyszeń kresowych, organizacji społecznych.

  

Przemawia prof. Paź
 
 Przemawia prezes TML i KPW w Kędzierzynie Koźlu, Witold Listowski

  
     Przemawia jeden z najstarszych Kresowian      

       Z krótkimi przemówieniami wystąpili: Stanisław Srokowski, prof. Bogusław Paź z Uniwersytetu Wrocławskiego, Kornel Morawiecki, kandydat na Prezydenta, Witold Listowski, prezes TML i KPW, oraz  przedstawiciele AK, „Polskiego Gniazda”,  stowarzyszeń społecznych, kombatanckich i osoby indywidualne.

  

Srokowski i gość z Kłodzka

          Zgromadzeni ułożyli pod transparentem  krzyż ze zniczy. 

Na zakończenie odśpiewali Hymn.

List protestacyjny w imieniu organizatorów zostanie wręczony  p. Konsulowi po niedzieli, ponieważ w dniu protestu Konsulat był nieczynny „ z  powodu choroby”.

  

Młodzi koło krzyża 

         Niestety, lokalna telewizja publiczna zmanipulowała swoją relację. Za to – otrzymałem takie relacje od widzów – obiektywnie przedstawiła obraz manifestacji Telewizja Dolnośląska. A oto komunikat o  manipulacji.

 

            Widać jak na dłoni, jak liczna była demonstracja
       
 

           
MANIPULACJA FAKTÓW TVP,   WROCŁAW

 

          TVP Wrocław, Fakty, zmanipulowała 5.02.2010 r.  obraz demonstracji mieszkańców Wrocławia i innych miast regionu, którzy przybyli pod Konsulat Ukrainy,  by protestować przeciwko nadaniu tytułu Bohatera Narodowego – Banderze i Szuchewyczowi.  

W swojej relacji czterokrotnie, jak dokładnie policzyłem,  zaniżyli ilość uczestników ( było nas ok. 200, a podali 50) i ponad trzykrotnie skalę mordów.( Podali 60 tyś.) Ponadto rozwodnili materiał ujęciami z innych  miejsc, zniekształcając sens całości. Wysłałem do dyrekcji protest.

 

Stanisław Srokowski 

 
ODPOWIEDŹ DYREKCJI TVP WROCŁAW 

 
 
Wielce Szanowny Panie !
 
 
W odpowiedzi na pańskie pismo z dnia 5 lutego br., odnoszące się do opublikowanej na antenie “Faktów” relacji z protestu przeciwko nadaniu tytułu Bohatera Narodowego Ukrainy przywódcy Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów Stepanowi Banderze, zapewniam, że nie było naszą intencją okłamywanie opinii publicznej, lub co gorsza fałszowanie historii. Co do liczby uczestników protestu trudno jest się spierać, gdyż w tego typu sytuacjach nie sposób niekiedy odróżnić uczestnika od przyglądającego się wydarzeniu przechodnia. Jak  wyjaśnił przygotowujący relację reporter, policzył ich wspólnie z jednym z jej organizatorów; a mianowicie dr hab. Bogusławem Paziem.  Warto nadmienić, że podobną liczbę uczestników pikiety ( ok. 60 ) podały także inne wrocławskie media, jak “Gazeta Wrocławska” czy Polskie Radio Wrocław.
 
 
Natomiast podana w relacji liczba ofiar OUN i UPA odnosiła się tylko i wyłącznie do mordów dokonanych przez te organizacje w latach 1942-43 na Wołyniu. To rzeczywiście nie oddaje całości problemu, bo jak wszyscy wiemy, liczba polskich ofiar ukraińskich nacjonalistów w trakcie i po zakończeniu II Wojny Światowej jest zdecydowanie wyższa. Za nieścisłości, jakie pojawiły się w w/w relacji, serdecznie Pana przepraszam i informuję, że w stosunku do dziennikarza, który ją przygotował zostały wyciągnięte konsekwencje służbowe. Zapewniam też, że nie wynikały one ze złej woli, lecz raczej niewiedzy. Mam nadzieję, że ten incydent nie zakłóci dobrych relacji panujących pomiędzy środowiskiem przez Pana reprezentowanym, a wrocławskim oddziałem Telewizji Polskiej S.A., które przecież wielokrotnie udowodniły, że pamięć historyczna i troska o nasze wschodnie dziedzictwo duchowe i kulturowe mają rangę najwyższą.  
 
 
Z poważaniem
 
 
Andrzej Sabatowski
 
p.o. Dyrektora  TVP Wrocław
 
 
Marcin Rosiński
Kierownik Wydziału Audycji Informacyjnych 

I MOJA ODPOWIEDŹ NA TEN LIST


 
 
Sz.P.
 
Andrzej Sabatowski
 
p.o. Dyrektora  TVP Wrocław
 
 
 
 
Szanowny Panie Dyrektorze,
 
 
 
dziękuję uprzejmie za wyczerpującą odpowiedź. Istotnie, wrocławski oddział TV SA, jak słusznie  Pan Dyrektor zauważa, już wielokrotnie udowodnił, iż  " pamięć historyczna i troska o nasze wschodnie dziedzictwo duchowe i kulturowe mają rangę najwyższą."  Zawsze to przyjmowaliśmy z uznaniem i szacunkiem. Bo to wielka wartość.  To pozytywnie wyróżniało nasz oddział. A tu nagle kłamstwa. Stąd moje i środowiska kresowego oburzenie i protest.   Dodam, że jest to środowisko  bardzo liczne, sięgające setek tysięcy mieszkańców  Dolnego Śląska.
Opowieści Państwa młodego reportera skomentował w liście do mnie Pan prof. Paź. Oto m.in. słowa jego listu:  " 
 
 Redaktor C. niczego ze mną nie konsultował! On stwierdził w rozmowie ze mną, że liczbę uczestników ocenia na pięćdziesiąt osób...
 
Ja byłem innego zdania...
A co do liczby mordów, prof. Paź pisze:
 
Ja w rozmowie ze wszystkimi dziennikarzami podawałem liczbę 200 tysięcy..."
 
 I to są fakty! Widać też te fakty, w odniesieniu do liczby uczestników  pod Konsulatem, na fotografiach, które uczestnicy robili.  Państwa młody reporter popełnił, delikatnie mówiąc, błąd. Pewnie wziął liczbę obecnych na PIkiecie z chwili, gdy się ludzie pod Konsulatem zbierali. Ten moment uchwyciłem w relacji telewizyjnej. Mam nadzieję, że to się więcej nie powtórzy. I mam też nadzieję, że redaktor programu i jego realizator też będzie bardziej czujny w tej delikatnej materii. Uważam incydent za wyjaśniony. Liczę na dalszą życzliwą współpracę. I tak bardzo potrzebne upowszechnianie prawdy o naszym dziedzictwie i historii. Życzę Panu i naszemu ośrodkowi sukcesów.
 
Z wyrazami szacunku
Stanisław Srokowski
 
   ODESA PRZEPRASZA POLSKĘ ZA BANDERĘ 

Odeska organizacja społeczna "Dozór" wystosowała list do ambasadora Polski na Ukrainie i Konsula Generalnego RP w Odessie, w którym przeprosila za
„zniewagę, którą wyrządził Polakom prezydent Ukrainy Wiktor Juszczenko, nadając poplecznikowi nazizmu Banderze wysokie odznaczenie państwowe".

Treść listu w całości (za portalem zaxid.net):

"Organizacja społeczna "Dozór" w imieniu mieszkańców miasta Odessy oraz południowych obwodów Ukrainy przeprasza naród Polski, którą reprezentują Państwo na naszej ziemi - za tę zniewagę, którą wyrządził Polakom prezydent Ukrainy Wiktor Juszczenko, nadając poplecznikowi nazizmu Banderze wysokie odznaczenie państwowe. Pamiętamy, że Stepan Bandera jest winny wielu zbrodni wobec narodu polskiego, przy czym tego faktu akurat współczesna ukraińska ideologia państwowa nie neguje.

Bandera pozostał w ludzkiej pamięci jako człowiek, który aktywnie współpracował z nazistowskimi okupantami. Przy wsparciu Niemców banderowcy popełnili niezliczoną ilość zbrodni, w szczególności przeciw polskiej ludności zachodu Ukrainy. Szanujemy pamięć ofiar ludobójstwa Polaków Wołynia i innych regionów oraz uważamy, że historycznym obowiązkiem Ukrainy jest zachowanie zdolności do obiektywnej oceny własnej przeszłości.

Niestety, ukraińskie władze aktywnie fałszują dziś naszą wspólną historię. I zupełnie nie interesują się tym, jakim "splunięciem" w twarz sąsiedniemu przyjaznemu narodowi może stać się taka ich polityka. Przyznanie tytułu Bohatera Ukrainy Stepanowi Banderze - mordercy i terroryście - jest jaskrawym tego potwierdzeniem. My, mieszkańcy Odessy i obywatele Ukrainy, szczerze potępiamy ten krok Prezydenta Ukrainy, jak również wszelkie inne działania skierowane na heroizację popleczników nazizmu i organizatorów masowych mordów cywilnej ludności. Zapewniamy Państwa, że naród ukraiński na ogół nie podziela miłości Wiktora Juszczenki do faszystowskich zbrodniarzy".

tłumaczenie: tr/Kresy.pl
........................................
Odważny głos posła Stanisława Pięty 2010-01-22

Większość PiS w sprawach kresowych albo w ogóle nie zabiera głosu, albo wypowiada się w stylu prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który bezgranicznie popierał Juszczenkę. Dlatego tym bardziej trzeba odnotować postawy tych posłów, którzy mają odwagę mówić prawdę.Cały artykuł cytuję za "Dziennikiem Zachodnim".

Groźba posła PiS. Wieszanie "Polaka, Żyda i psa"


"Polska Dziennik Zachodni": Kozak Maksym Żeleźniak, jeden z przywódców rzezi na Humaniu, podczas której wymordowano 20 tys. Polaków i Żydów, chwali się, że powiesił na wieży kościelnej "Lacha, Żyda i psa, bo ich wiara jednakowa". To jeden z wątków serialu historycznego w ukraińskiej telewizji. Patronuje mu piwo Lwowskie, które zachęca do poznania "chwalebnej przeszłości ojczyzny".
Oburzenia nie kryją polskie środowiska kresowe i część ukraińskich publicystów. Ale z najbardziej spektakularną odsieczą sprawie polskiej pospieszył bielski poseł PiS Stanisław Pięta. Zaapelował o interwencję do MSZ i grozi, że więcej nie weźmie do ust piw Grupy Carlsberg, do której należy Lwowskie.

Kilka miesięcy temu polscy historycy dziwili się, że Ukraińcy gloryfikują czyny Stepana Bandery, nacjonalisty bratającego się w czasie wojny z nazistami. Ale Żeleźniak, skądinąd współodpowiedzialny za wymordowanie 20 tys. Polaków i Żydów podczas humańskiej masakry, także jest wielkim ukraińskim bohaterem narodowym. Iwan Gonta, drugi z przywódców powstania hajdamaków, pod koniec ubiegłego roku doczekał się pomnika w miejscowości Chrystiniwka.

- Z Ukrainą mamy wielki problem i niemal każda kwestia z przeszłości jest konfliktowa - podkreśla ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski.

Najnowszy konflikt już żyje własnym życiem. Chwalebna historia Ukrainy emitowana w stacji "24" z takimi epizodami jak wieszanie "Polaka, Żyda i psa" - w myśl słynnego powiedzenia Chmielnickiego, poirytowała najpierw część Ukraińców.

- Jeśli w kraju, który uważa się za europejski, można posługiwać się takimi argumentami, a społeczeństwo pokornie to ogląda, to kraj ten do XXI wieku od epoki Żeleźniaka ma jeszcze daleko - stwierdził Mykoła Riabczuk, ukraiński publicysta i poeta.

Środowiska kresowe oburzył nie tylko panegiryk na cześć ludobójstwa, ale i patron kontrowersyjnego serialu. Jego sponsorem jest piwo Lwowskie. Reklamy marki pojawiają się na początku, w środku i na końcu filmu, a na niektórych planszach widnieje logo Lwowskiego. Ukraińska Polonia apeluje o bojkot piwa.

- Trzeba wiedzieć, na co daje się swoje pieniądze. Kto wie, może następnym razem ta firma nieświadomie zasponsoruje wydanie "Mein Kampf"? Jak można było nie przewidzieć reakcji społecznej? - pyta Marcin Romer, redaktor naczelny "Kuriera Galicyjskiego", pisma Polaków na Ukrainie.

Przewidywalna była reakcja polskich polityków. Stanisław Pięta, poseł PiS z Bielska-Białej uważa, że producent Lwowskiego, w haniebny sposób obraził pamięć Polaków i Żydów pomordowanych w 1768 roku. Parlamentarzysta napisał do Carlsberga sążnisty list, w którym domaga się przeprosin za historyczną niefrasobliwość. "Do tego czasu zamierzam powstrzymać się od zakupów waszych produktów. Nie będę kupował piwa marki: Carlsberg, Harnaś, Okocim, Karmi, Bosman, Piast, Kasztelan, Volt i Książ. Jednocześnie zawiadamiam, że o swoim stanowisku zamierzam informować licznych współpracowników, przyjaciół i właścicieli sklepów w moim okręgu wyborczym. W tym celu przyłączam się do bojkotu waszego piwa oraz organizuję społeczną akcję pisania protestów" - pisze Pięta . O interwencję poseł apeluje też u ministra spraw zagranicznych.

- Oczekuję przeprosin skierowanych do Polski i Izraela. Producent piwa powinien wykazać się większą wrażliwością - uważa parlamentarzysta.

W MSZ dowiedzieliśmy się, że odpowiedź na interpelację Pięty będzie niebawem gotowa.

- Sprawa była monitorowana przez placówkę RP w Kijowie, w przypadku ponownego pojawienia się kontrowersyjnych treści ambasada nie wyklucza interwencji - mówi Grzegorz Jopkiewicz z MSZ.

Centrala Carlsberga odcina się od incydentu. Jak powiedział nam Jens Peter Skaarup z biura prasowego firmy, marka nie powinna być kojarzona z takimi problemami i źle stało się, że jej wizerunek został wykorzystany w ryzykownym kontekście historycznym. Melania Popiel, dyrektor ds. komunikacji w polskim Carlsbergu, próbuje tłumaczyć ukraińskich kolegów, którzy nie mieli wpływu na treść serialu.

- Popełnili błąd, jesteśmy zmartwieni tą historią - mówi.

W przesłanym nam oświadczeniu ukraińscy piwowarowie stwierdzili , że "traktują przedstawicieli wszystkich narodów z najgłębszym szacunkiem". "Jesteśmy przekonani, że stosunki między krajami i narodami powinny być nacechowane tolerancją i przyjaźnią oraz opierać się na uwzględnianiu wzajemnych różnic i ich poszanowaniu".

Marcin Zasada
(Za Blogiem ks. T. Isakowicza-Zaleskiego)
 
 



Szanowny Pan
Donald Tusk
Prezes Rady Ministrów
Rzeczypospolitej Polskiej
Al. Ujazdowskie 1/3
00-583 Warszawa

Szanowny Panie Premierze,

Organizacje kresowe, kombatanckie i patriotyczne są zaniepokojone odradzaniem się na
Ukrainie ideologii i tradycji nacjonalistycznych.
Niepokój budzi również fakt, że wspomniane zjawisko i tendencje coraz częściej
zauważamy w działaniach mniejszości ukraińskiej w Polsce. Wyraża się to m.in. w
nielegalnym stawianiu przez nią na obszarze naszego kraju pomników upamiętniających
OUN-UPA oraz podejmowaniu działań zmierzających do relatywizowania ustaleń
historycznych i umniejszania rozmiaru ludobójstwa dokonanego na obywatelach polskich
przez ukraińskich nacjonalistów w latach 1939-1947.
Zdumienie budzi, że organy władzy Rzeczypospolitej różnych szczebli – powołane
konstytucyjnie do dbania o polską rację stanu – beztrosko i biernie przyglądają się temu, jak
kult OUN-UPA (która do dziś na swoich stronach internetowych jawnie głosi treści
antypolskie i apoteozuje zbrodniarzy wojennych, odpowiedzialnych za ludobójstwo
dokonane na setkach tysięcy obywateli II RP) staje się na Ukrainie elementem oficjalnej
ideologii państwowej oraz stałym składnikiem uprawianej tam polityki historycznej.

Widząc obojętność naszych władz, ukraińscy nacjonaliści czują się całkowicie bezkarni, wiedzą bowiem, że
mogą liczyć na kunktato
rstwo polskich władz państwowych.
Władze Rzeczypospolitej postanowiły (i słusznie) wspierać Ukrainę w jej uprawnionym dążeniu do
uzyskiwania suwerenności i niezależności wobec Rosji. Uznały jednak błędnie, kierując się zapewne stanowiskiem
urzędującego prezydenta Ukrainy (oficjalnie wspierającego poczynania OUN-UPA), że gwarancji tej suwerenności
należy upatrywać przede wszystkim w upowszechnianiu ideologii nacjonalistycznej, a nie w rozwoju procesów
demokratyzacyjnych, które zdolne byłyby przybliżać ten kraj do standardów politycznych, przyjętych w Unii
Europejskiej.
W tej sytuacji zmuszeni jesteśmy zwrócić się do Pana Premiera z trzema postulatami:
1. Stanowczo domagamy się natychmiastowego odwołania Jacka Kluczkowskiego ze stanowiska Ambasadora
Nadzwyczajnego i Pełnomocnego RP na Ukrainie. Jacek Kluczkowski jako wieloletni ambasador, a wcześniej –
doradca i konsultant kolejnych prezydentów i premierów RP w sprawach stosunków Polski z Ukrainą, jest jednym z
głównych konstruktorów polskiej polityki umizgiwania się do ukraińskich nacjonalistów. Jako ambasador nie
dostrzega i nie reaguje na nasilające się przejawy upowszechniania się na Ukrainie ideologii oraz symboliki
faszystowskiej. Pozostaje także obojętny na nasilające się przejawy wynaradawiania ludności polskiej zamieszkującej
Ukrainę oraz pogłębiania się dysproporcji między sposobem traktowania ukraińskiej mniejszości narodowej w
Polsce a sposobem traktowania ludności polskiej na Ukrainie. Jako człowiek, który ma reprezentować interesy
polskie, jest współodpowiedzialny za całkowicie nieudolne działania zmierzające do odzyskiwania polskich dóbr
narodowych pozostawionych na Ukrainie (jak choćby zbiorów Ossolineum). Uważamy, że Jacek Kluczkowski
prowadzi działalność polityczną szkodliwą dla interesów państwowych i narodowych.
2. Stanowczo domagamy się, aby polski rząd:
a) jednoznacznie potępił przejawy odradzania się na Ukrainie ideologii OUN-UPA;
b) zwrócił się do społeczności międzynarodowej w sprawie potępienia przez nią poczynań władz ukraińskich,
zmierzających do ku
ltywowania tradycji organizacji faszystowskich, oraz w sprawie ścigania na mocy prawa
międzynarodowego osób odpowiedzialnych za reaktywację tego rodzaju organizacji oraz upowszechnianie ich
ideologii;
c) podjął działania umożliwiające ekstradycję i karanie przez polski wymiar sprawiedliwości ujawniających się na
Ukrainie członków OUN-UPA za przynależność do organizacji faszystowskiej oraz udział w aktach ludobójstwa
dokonywanego ze szczególnym okrucieństwem.
Polska jest zobowiązana do stosowania Karty Międzynarodowego Trybunału Wojskowego (podpisanej 8 VIII 1945r.). Jest także sygnatariuszem m.in. Konwencji w sprawie ścigania i karania zbrodni ludobójstwa (z 9 XII 1948 r.)., która
zobowiązuje (art. V) nasz rząd i parlament do odpowiedniej konstrukcji prawa oraz realizacji działań, prowadzących do skutecznego karania winnych zbrodni ludobójstwa. Konwencja ta ustala zasady wszczynania procedur ekstradycyjnych wobec zbrodniarzy wojennych oraz osób współwinnych zbrodni ludobójstwa. Polski Kodeks karny kryminalizuje zachowania polegające na niedopuszczalnych sposobach walki w czasie działań zbrojnych. Zgodnie z jego artykułem 105 zbrodnie przeciwko pokojowi, ludzkości i zbrodnie
wojenne nie podlegają przedawnieniu. Mając powyższe na uwadze domagamy się od polskiego rządu
zdecydowanego respektowania polskiego prawa oraz zobowiązań płynących z podpisanych przez nasz kraj umów międzynarodowych.
Nawiasem mówiąc, uważamy, iż jest hipokryzją ze strony władz polskich, że domagają się ścigania
neonazistów, którzy zlecili kradzież napisu nad bramą w niemieckim obozie koncentracyjnym w Oświęcimiu, a jednocześnie honorują polskimi odznaczeniami państwowymi osoby, które prowadzą działalność przestępczą,polegającą na propagowaniu faszystowskiej i ludobójczej organizacji OUN-UPA.
 3. Domagamy się zwiększenia nakładów finansowych oraz stworzenia odpowiednich warunków do prowadzenia badań służących upamiętnianiu zb
rodni OUN-UPA, a także wspierania polskich środowisk kresowych w kraju i za granicą w ich działalności patriotycznej.
Trudno uwierzyć nam, że ci sami ludzie, którzy jeszcze niedawno, wymachując sztandarami „Solidarności”,
występowali przeciwko fałszowaniu historii, dziś dokładają starań, aby nie dopuścić do ujawnienia prawdy o poczynaniach ukraińskich nacjonalistów; do ujawnienia tego, że Kresy Wschodnie II Rzeczypospolitej stały się miejscem jednej z najokrutniejszych zbrodni w dziejach nowożytnej Europy. Pomijając aspekt etyczny tej sytuacji,
traktujemy utrudnianie badań nad ludobójstwem dokonanym przez OUN-UPA lub stwarzanie niesprzyjających warunków do prowadzenia tego rodzaju badań jako działanie agend rządowych na szkodę interesu narodowego i
publicznego (art. 231.§1 Kk).
Panie Premierze, środowiska kresowe i kombatanckie wykazują wolę budowania dobrosąsiedzkich
stosunków Polski z Ukrainą. Postulowanie jednak przez ośrodki władzy, by środowiska te pojednały się z
głosicielami faszystowskiej ideologii OUN-UPA jest propozycją niemoralną. Nie ma i nie będzie tak rozumianego pojednania. Fasadowa polityka władz Rzeczypospolitej tylko pogłębia kryzys. Uznajemy, że jedynie potępienie
OUN-UPA przez stronę ukraińską, odżegnanie się od jej ideologii oraz przyznanie, że zbrodnie, jakich dopuściła się
ta organizacja na obywatelach II RP, były aktami ludobójstwa, stanowi niezbędny warunek rzeczywistego
pojednania obu narodów.
Gorąco liczymy na spełnienie naszych postulatów.
Oświadczamy równocześnie, że Kresowianie w zbliżających się wyborach samorządowych, prezydenckich i
parlamentarnych będą brali pod uwagę, jakie podmioty polityczne dokonały korekty polskiej polityki wschodniej.

Z poważaniem
Podpis
Prezydenta Światowego Związku Kresowian

Do listu dołączamy podpisy osób popierających to wystąpienie

Do wiadomości:
1. Prezydent RP – Prof. dr hab. Lech Kaczyński
2. Przedstawiciele mediów

 
 

Sejmik Podkarpacki potępił ludobójstwo na Kresach 
   2009-12-30
 
 

 Sejmik Podkarpacki, jako trzeci w Polsce (po sejmikach Dolnośląskim i Opolskim) przyjął przez aklamację uchwałę potępiająca ludobójstwo dokonane przez OUN-UPA i oddającą część pomordowanym Polakom. To kolejny wielki sukces środowisk patriotycznych i kresowych, walczących od lat ze zmową milczenia w tej sprawie.

 
UCHWAŁA NR XLI/   /09

SEJMIKU WOJEWÓDZTWA PODKARPACKIEGO

 

z dnia 28 grudnia 2009 r.

 

w sprawie przyjęcia rezolucji dotyczącej upamiętnienia ofiar ludobójstwa dokonanego na Polakach na Kresach Wschodnich II Rzeczypospolitej Polskiej.

 Na podstawie art. 18 pkt 21 ustawy z dnia 5 czerwca 1998 r. o samorządzie województwa (Dz. U. z 2001 r. Nr 142, poz. 1590 z późn. zm.) oraz § 19 ust. 2 Statutu Województwa Podkarpackiego stanowiącego załącznik do Uchwały Nr X/103/99 Sejmiku Województwa Podkarpackiego w Rzeszowie z dnia 29 września 1999 r. w sprawie uchwalenia Statutu Województwa Podkarpackiego (Dz. Urz. Woj. Podk. Nr 28, poz. 1247 z późn. zm.) i § 29 pkt 1 Regulaminu Sejmiku Województwa Podkarpackiego stanowiącego załącznik do Uchwały Nr XL/736/09 Sejmiku Województwa Podkarpackiego w Rzeszowie z dnia 30 listopada 2009 roku w sprawie przyjęcia Regulaminu Sejmiku Województwa Podkarpackiego;

 

 

Sejmik Województwa Podkarpackiego

uchwala, co następuje:

  

§ 1 

Uchwala się Rezolucję Sejmiku Województwa Podkarpackiego w sprawie upamiętnienia ofiar ludobójstwa dokonanego na Polakach na Kresach Wschodnich         II Rzeczypospolitej Polskiej, stanowiącą załącznik do niniejszej uchwały.

 

§ 2 

Uchwała podlega przekazaniu Prezydentowi RP, Prezesowi Rady Ministrów, Marszałkowi Sejmu RP, Marszałkowi Senatu RP, parlamentarzystom z terenu Podkarpacia, Wojewodzie Podkarpackiemu, Związkowi Województw RP, Starostom, Burmistrzom, Wójtom, Prezydentom miast Województwa Podkarpackiego, mieszkańcom Województwa podkarpackiego za pośrednictwem środków masowego przekazu.

 

§ 3

 
Wykonanie uchwały powierza się Przewodniczącemu Sejmiku Województwa Podkarpackiego.

 

§ 4

 Uchwała wchodzi w życie z dniem podjęcia. 

 Załącznik do Uchwały Nr XLI/   /09

Sejmiku Województwa Podkarpackiego

dnia 28 grudnia 2009 r.
 

Rezolucja

Sejmiku Województwa Podkarpackiego

w sprawie upamiętnienia ofiar ludobójstwa dokonanego na Polakach na Kresach Wschodnich II Rzeczypospolitej Polskiej.

 

Sejmik Województwa Podkarpackiego oddaje cześć Polakom i obywatelom   II Rzeczypospolitej Polskiej innych narodowości, pomordowanym na Kresach Rzeczypospolitej przez zbrodniarzy wywodzących się z Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i tzw. Ukraińskiej Powstańczej Armii.

Sejmik Województwa Podkarpackiego potępia zbrodniarzy, którzy dokonali ludobójstwa na obywatelach II Rzeczypospolitej Polskiej i jednocześnie wyraża uznanie  i wdzięczność tym Ukraińcom, którzy z narażeniem własnego życia nieśli pomoc swoim polskim sąsiadom.

Sejmik Województwa Podkarpackiego składa hołd żołnierzom Samoobrony Kresowej, oraz armii Krajowej i Batalionów chłopskich, którzy podjęli bohaterska walkę w obronie polskiej ludności cywilnej.

Sejmik Województwa Podkarpackiego uważa, że przywrócenie prawdy historycznej o tragedii Polaków na Kresach Wschodnich II Rzeczypospolitej jest niezbędne do pojednania pomiędzy narodami polskim i ukraińskim.

 

UZASADNIENIE

Projekt niniejszej rezolucji powstał po podjęciu decyzji o jego przygotowaniu przez członków Klubu Prawa i Sprawiedliwości Sejmiku Województwa Podkarpackiego w dniu 21 grudnia 2009 r.

Apoteozowanie UPA, jej rehabilitacja, także na terenach naszego województwa ,wspieranie nacjonalistów ukraińskich, którzy są skażeni antypolskością i nieskłonni do uznania zbrodni na Wołyniu i Kresach za ludobójstwo, przy równoczesnym unikaniu przez przedstawicieli rządu i parlamentu udziału w oficjalnych uroczystościach i konferencjach poświęconych zbrodniom. Zamykanie oczu na ten bolesny problem nie pomoże rozwojowi dobrosąsiedzkich stosunków między Polską a Ukrainą.

Wobec narastania tendencji nacjonalistycznych wśród różnych środowisk ukraińskich, w tym politycznych, zajęcie stanowiska w tej sprawie uważamy za swój patriotyczny i obywatelski obowiązek.

Czy ocaleni z rzezi i ich rodziny, zarówno na kresach jak i rozsiani po świecie, doczekają się godnego traktowania, co jest powinnością państwa, wobec ofiar? Bagatelizowanie eksterminacji Polaków przez własne państwo, jest akceptacją zła, a to rodzi następne zło.

Sprawiedliwe rozliczenie z przeszłością otwiera perspektywę zgodnego współżycia  i współpracy między naszymi narodami. 

 


( za stroną internetową ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego)



Zamieszczam dziś(21.12.09) ważną rezolucję. Uczestnicy konferencji w Berlinie( czytaj wcześniejszą korespondencję w dziale : Listy)
doszli do wniosków, które od lat głoszą środowiska kresowe w Polsce. Cieszymy się, że mamy w tej sprawie wsparcie mędzynarodowej opinii publicznej. Popatrzcie przy okazji  i posłuchajcie, jak się otumania ukraińską młodzież, ile w tej demonstracji agresji i nienawiści do obcych. Dla nas noce w tarnopolskiem w czasie ludobójstwa to najokrutniejsze wspomnienia. A ten pochód odbywa się właśnie w nocy.  Poniżej link do filmu pt. "UPA - nasi bohaterowie".
Nocny marsz z pochodniami i werblami ku czci UPA w Tarnopolu – 18 października 2009 r.
A poniżej rezulucja.


http://wcrj.org/resolution/detail.php?ID=714

 
REZOLUCJA

MIĘDZYNARODOWEJ KONFERENCJI "Lekcje II Wojny Światowej i Holocaustu", Berlin, 15-17 grudnia 2009


"Sytuacja na Ukrainie"

My, uczestnicy konferencji "Lekcje II Wojny Światowej i Holocaustu", która odbyła się w Berlinie w dniach 15-17 grudnia 2009 r., wyrażamy wielkie zaniepokojenie odradzaniem się antysemityzmu na Ukrainie w związku z wyborami prezydenckimi. Kandydat na prezydenta - burmistrz miasta Użgorod, nie ukrywa swojej nienawiści wobec członków mniejszości narodowych i religijnych, wzywa do zerwania stosunków z państwem Izrael i zaprzecza faktom Holocaustu. W materiałach kampanii innego kandydata, oskarżanego przez konkurentów o żydowskie pochodzenie, podane są dokumenty udowadniające jego rodowód "jako prawdziwego Ukraińca od trzech pokoleń". Podobne dane dotyczą jego żony. Autorzy sławetnych ustaw norymberskich "O obywatelstwie Rzeszy" prawdopodobnie wysoko oceniliby wysiłki ukraińskich polityków do udowodnienia czystości krwi. Ale słowa Juliana Tuwima ", jest krew, która płynie w żyłach i jest krew, która płynie z żył". Nie mamy prawa zapominać lekcji Holocaustu, musimy pamiętać, że nienawiść do Żydów stała się tragedią dla wszystkich narodów świata.
  
Przedwyborczy  wysyp ksenofobii i antysemityzmu - to naturalny rezultat łańcucha kolejnych kroków obecnych przywódców ukraińskich w sprawie gloryfikacji zbrodniarzy nazistowskich i rewizji wyników II Wojny Światowej. Nadanie tytułu Bohatera Ukrainy nazistowskiemu oficerowi Szuchewyczowi, który uczestniczył w niszczeniu ludności żydowskiej na Ukrainie i w czystkach etnicznych na Polakach, uroczystości na szczeblu państwowym w 100 rocznicę urodzin Stepana Bandery, heroizacja Dywizji  SS "Galizien" - to tylko najbardziej jaskrawe przykłady, jak konsekwentnie obecne władze Ukrainy starają się narzucić swojemu narodowi nową ideologię, próbują podważyć wyroki Trybunału w Norymberdze.
Takie działania będą nieuchronnie prowadzić do narastania tendencji antysemickich w ukraińskim społeczeństwie oraz stwarzają warunki do rozpowszechniania nienawiści rasowej i ksenofobii, nietolerancji, do naruszania praw mniejszości narodowych i ograniczania praw człowieka.
Jest to szczególnie przykre, że dzieje się to na Ukrainie, która doświadczyła wojny i okupacji przez nazistowskie Niemcy, w kraju, który doznał prawie całkowitego zniszczenia swego potencjału gospodarczego w latach 1941 - 1944, stracił na frontach II Wojny Światowe miliony swoich synów i córek. W kraju, gdzie żyją tysiące świadków i uczestników wojny, którzy wytrwale walczyli z nazistami nie tylko o niepodległość swojej ojczyzny, ale także o niezależność całej Europy!  

 My, przedstawiciele 25 krajów, różnych narodowości i wyznań, w tym przedstawiciele wielu organizacji społecznych Ukrainy, zwracamy się do wszystkich kandydatów na prezydenta, do wszystkich ukraińskich partii politycznych i bloków, z apelem:
• zrezygnujcie z antysemickiej i antyizraelskiej retoryki w trakcie kampanii wyborczej;
• przestańcie gloryfikować zbrodniarzy nazistowskich i ich wspólników, kolaborantów.
• zaniechajcie prób rewizji historii II Wojny Światowej i podważania wyroków Trybunału w Norymberdze.
 
Zwracamy się do narodu Ukrainy z apelem, aby nie dopuścił do zakorzenienia nazizmu w swoim kraju, aby zapobiegł jego rozwojowi w postaci agresywnego nacjonalizmu i konfrontacji ze społecznością międzynarodową.
 



WIELKI KRESOWIAK

Syn zamożnego ziemianina Dominika Rejtana, podkomorzego nowogródzkiego. Brat Michała, pisarza ziemskiego nowogródzkiego.

Wraz z Samuelem Korsakiem i Stanisławem Bohuszewiczem sprzeciwiał się zawiązaniu na sejmie konfederacji pod przewodnictwem księcia Adama Ponińskiego, umożliwiającej zatwierdzenie traktatu rozbiorowego. Stanowisko jego zgodne było z instrukcją, jaką otrzymał przy wyborze na posła na swoim sejmiku w Nowogródku: "bronić całości Polski z narażeniem życia i mienia". Przekaz mówi, że Rejtan najpierw ukrył laskę marszałkowską, wstrzymując tym samym rozpoczęcie obrad. Mimo to doszły one do skutku. Gdy po skończonych obradach na polecenie marszałka sejmu Ponińskiego posłowie skierowali się ku wyjściu, Rejtan rzucił się na próg, starając się zagrodzić drogę wychodzącym (opuszczenie sali obrad oznaczało zgodę posłów na uznanie decyzji konfederackich – I rozbiór Polski). Scenę tę przedstawia obraz Jana Matejki "Rejtan". Wedle innej tradycji, Rejtan kładąc się w przejściu na ziemi, usiłował nie wpuścić posłów do sali obrad.( wedle Wikipedii)
Niestety, dzisiaj nie mamy Rejtanów. A szkoda!

 

Polskie odznaczenia dla czcicieli Bandery   2009-12-19
 
Szokująca korespondencja z Kijowa.
MSZ III RP na usługach neobaderowców
W Kijowie 16 grudnia podczas wizyty na Ukrainie minister spraw zagranicznych III RP Radosław Sikorski nagrodził wiceszefa ukraińskiego IPN-u Władysława Werstiuka polską odznaką honorową Bene Merito, nadawaną przez państwo polskie osobom, które się przyczyniły dla wzmocnienia pozycji Polski zagranicą. Czym się zasłużył ukraiński IPN pod przewodnictwem prezesa Ihora Juchniwśkoho i osobiście wiceprezes tej instytucji w sprawie wzmocnienia pozycji państwa polskiego na Ukrainie. Instytut Pamięci Narodowej Ukrainy powstał wg. ukazu neobanderowskiego prezydenta Ukrainy Wiktora Juszczenki w maju 2006 roku. Juszczenko na stanowisko prezesa mianował dr Ihora Juchnowśkieho – nacjonalistę ukraińskiego, który był przez 44 lata członkiem partii komunistycznej ZSRS. Powołał dlatego, iż Juchniwśkyj, który się urodził w 1925 roku na Wołyniu, który wchodził do składu II RP, nie bardzo sympatyzuje Polakom lecz bardziej wojakom OUN-UPA. Tak że Juszczenko od razu wiedział jaka będzie polityka ukraińskiego IPN-u. Z kolei dr historii Akademii Nauk Ukrainy Władysław Werstiuk, dla którego mianowanie na stanowisko wiceprezesa IPN było awansem zawodowym i politycznym jest typowym historykiem ukraińskim dla którego względy karierowe są ważniejsze od prawdy historycznej. Jest inteligentny ale wychowany przez lata w wierności linii politycznej partii władzy – tak samo jak jego szef Juchniwśkyj.

Wg jakich wartości prezydent Polski i MSZ nagradzają historyków ukraińskich trudno zrozumieć, jeśli posługiwać się normalnymi kategoriami. Przed nagrodzeniem dr Werstiuka - ambasador RP na Ukrainie Jacek Kluczkowski odznaczył Krzyżem Kawalerskim Orderu Zasługi RP prof. historii Stanisława Kulczyćkoho, który w okresie sowieckim gloryfikował Lenina i Stalina za zasługi przed narodami ZSRS, a teraz jednego z największych gloryfikatorów OUN-UPA.

Patrząc na logikę lub jej brak w sprawie nagród państwowych RP na Ukrainie można dojść do wniosku, że chyba w urzędzie ds. nagród pracuje jakaś grupa dywersyjna OUN-UPA, która zmusza decydentów RP nagradzać za zasługi Ukraińców, którzy najbardziej przyczynili się do niszczenia państwa polskiego i falsyfikacji historycznych. Inaczej te wszystkie nagrody RP nad Dnieprem można nazwać wypadkami klinicznymi.

Eugeniusz Tuzow-Lubański, Kijów  

( za blogiem ks. T. Isakowicza- Zaleskiego)
.................................................................
  

Prezydent Kaczyński odznaczył gloryfikatora zbrodniarzy z UPA   2009-12-03
 
Kolejny samobójczy ruch tego, który trzy lata temu obiecywał polskim patriotom przywrócenie prawdy historycznej. A później pracownicy Kancelarii Prezydenta znów będa się użalać, że wszystkiemu jest winny Tusk, Putin i spisek mediów.  Wszyscy tylko nie szef, który popełnia błąd za błędem.
Order - ale czy za zasługi przed Polską?

W Kijowie 30 listopada nadzwyczajny i pełnomocny ambasador RP na Ukrainie Jacek Kluczkowski odznaczył Krzyżem Kawalerskim Orderu Zasługi RP wicedyrektora Instytutu Historii Narodowej Akademii Nauk Ukrainy profesora Stanisława Kulczyćkoho. Ta nagroda jest nadawana cudzoziemcom za wybitny wkład w sprawie współpracy i dobrych relacji z Polską.

Czym w takim razie zasłużył ukraiński profesor historii Stanisław Kulczyćkyj na tak wysokie odznaczenie? Za prezydentury Wiktora Juszczenki prof. Kulczyćkyj był głównym promotorem nadania wojakom OUN-UPA statusu weteranów II wojny światowej i uznania formacji banderowskich UPA za siłę zbrojną, która walczyła na terytorium ukraińskim z okupantem hitlerowskim i sowieckim. Czyżby wybitne zasługi przed narodem polskim znanego z manipulacji historycznych historyka – to gloryfikacja wbrew faktom historycznym zbrodniarzy narodu polskiego spod znaku OUN-UPA? Falsyfikacje historyczne profesorowi z Kijowa Kulczyćkiemu udowodnił za życia dr Wiktor Poliszczuk z Kanady, który nie przysługując nikomu uczciwie wykrywał zbrodnia OUN-UPA popełnione na Polakach, a także Ukraińcach. Ale dr Poliszczuk umarł i nie doczekał się żadnej nagrody od władz polskich, bo pisał, będąc Ukraińcem, „Gorzką Prawdę” o marginesie banderowskim swojego narodu. A profesor Kulczycki, który był  wierny za komuny linii partii, i w okresie ZSRS pisał opusy historyczne o osiągnięciach KPZR i wodzów komunistycznych, a po upadku ZSRS gloryfikuje największych zbrodniarzy narodu polskiego spod znaku OUN-UPA - jest wybitnie oceniony przez władze polskie Krzyżem Kawalerskim Orderu Zasługi RP. Czy to jest normalne? Czy gloryfikacja banderowców na Ukrainie jest wybitnym dzielem służącym pojednaniu polsko-ukraińskiemu? Czyżby od dziś na czarne można mówić białe i na odwrót.

Eugeniusz Tuzow-Lubański, Kijów

Bandera jest godny nagrody, ale...

Doświadczony w sprawach politycznych wieloletni historyk Akademii Nauk Ukrainy prof. Stanisław Kulczyćkyj niedawno w odpowiedzi na pytanie ukraińskiej agencji informacyjnej „Gławred” – Czy Stepan Bandera jest godny odznaczenia Orderem Bohatera Ukrainy? – oświadczył: „Bandera walczył o Ukrainę, symbolika której jest obecna teraz we współczesnej Ukrainie. Jego zasługi w niszczeniu władzy sowieckiej nie można nawet kwestionować.” Ale Kulczycki niespodziewanie wystąpił przeciwko nadaniu Ordera Bohatera Ukrainy Stepanowi Banderze nie dlatego, iż ta wybitna osobistość nie zasługuje na taką wysoką nagrodę – lecz dlatego, że do takiego kroku jest jeszcze nie przygotowane społeczeństwo ukraińskie. Kulczyćkyj przypomniał niedawne odznaczenie przez prezydenta Wiktora Juszczenkę Orderem Bohatera Ukrainy wielkiego syna narodu ukraińskiego i dowódcy sławnej UPA Romana Szuchewycza. Ale naród ukraiński  nie zrozumiał tego szlachetnego gestu Juszczenki, bo doszło do potyczki między weteranami UPA i weteranami Armii Sowieckiej. Aby Ukraińcy zrozumieli bohaterstwo OUN-UPA trzeba obudzić przede wszystkim narodową pamięć – uważa prof. Kulczyćkyj. Chociaż historyk nie zaprzecza faktu współpracy OUN z hitlerowskimi Niemcami, ale tylko do 30 czerwca 1941 roku – do momentu ogłoszenia aktu odnowienia państwa ukraińskiego we Lwowie, gdy Hitler nie uznał tego aktu, a Banderę internował do obozu koncentracyjnego w Sachsenhausen.

Trzeba zwykłym ludziom pokazywać prawdziwą historię walki nacjonalistów ukraińskich o niepodległość kraju – stwierdza Kulczyćkyj w ukraińskim „Gławredzie”.

Ale prawda teraz w rozumieniu oficjalnych historyków na Ukrainie oznacza najczęściej – wykonać  za pomocą manipulacji materiałami archiwalnymi zlecenie Wiktora Juszczenki w dziele gloryfikacji i obielenia zbrodniarzy nacjonalistycznych spod znaku OUN-UPA. I nagrodzony 30 listopada 2009 roku przez polskiego ambasadora w Kijowie Jacka Kluczkowskiego Krzyżem Kawalerskim Orderu Zasługi RP - ukraiński historyk Stanisław Kulczyćkyj jest jednym z gloryfikatorów OUN i UPA tylko bardziej inteligentny od swoich kolegów z Instytutu Historii Akademii Nauk Ukrainy.

Eugeniusz Tuzow-Lubański, Kijów 

( za blogiem ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego) 

 


DLACZEGO POWINNO POWSTAĆ MUZEUM KRESÓW WSCHODNICH?
konferencja
 
 
Dolnośląska Inicjatywa Historyczna wraz z Wrocławskim Klubem Frondy zapraszają na konferencję z panelem dyskusyjnym, poświęconą Kresom Wschodnim i powstaniu muzeum Kresów Wschodnich.
 
Konferencja odbędzie się 5 listopada br. (czwartek) o godzinie 11.00 w auli Politechniki Wrocławskiej, budynek „A1”, ul. Wybrzeże Wyspiańskiego 27.
 
Prelegentami będą: ks. Tadeusz Isakowicz-Zalewski, prof. Julian Winnicki oraz Stanisław Srokowski. Przygotowali oni wystąpienia na następujące tematy:
 
  • Oddziaływanie Kresów Wschodnich na współczesną historię i politykę (prof. J. Winnicki),
  • Prawda o ludobójstwie dokonanym przez OUN/UPA na Polakach, Żydach, Ormianach w latach 1939-1947 i wiedza w Polsce na ten temat oraz kwestia skali przesiedleń (ks. T. Isakowicz-Zalewski),
  • Rola kultury i nauki na przedwojennych Kresach (Stanisław Srokowski).
 
Moderatorem konferencji będzie prof. Andrzej Wiszniewski. Po wygłoszeniu referatów zaplanowano krótką przerwę, a po niej dyskusję prelegentów i zaproszonych gości. Organizatorzy zapewniają uczestnikom możliwość czynnego udziału w dyskusji – poprzez zadawali pytań z sali.
 
Swój udział w konferencji zapowiedział Czesław E. Blicharski,ostatni żyjący w Polsce żołnierz 300 Dywizjonu Bombowego „Ziemi Mazowieckiej”, badacz dziejów Tarnopola i historii Kresów Wschodnich.
Po zakończeniu części dyskusyjnej odbędzie się projekcja filmu dokumentalnego „Było sobie miasteczko”, w której weźmie udział reżyser – Maciej Wojciechowski.
 
Po wyjściu z auli będzie można nabyć książki autorstwa ks. Tadeusza Isakowicza-Zalewskiego, Stanisława Srokowskigo, a także publikacje wydawnictwa Fronda. 
 
PONIŻEJ WYSTĄPIENIA NA KONFERENCJI:

- Wstęp prof. Wiszniewkiego
http://www.youtube.com/watch?v=ELeUWiANVBE
- Wstęp Czesława E.Blicharskiego
http://www.youtube.com/watch?v=ifK0e1GqQdM
- Referat nr 1 wygłoszony przez prof. J.Winnickiego na temat: „Kresy Wschodnie” - funkcjonowanie pojęcia i realiów we współczesnej Polsce.
http://www.youtube.com/watch?v=nXNv_v_42a8
http://www.youtube.com/watch?v=4BuBFjQiw7Q
http://www.youtube.com/watch?v=IHkk5EH_8DI
-Referat nr 2 wygłoszony przez Pana Stanisława Srokowskiego na temat "O roli kultury i nauki na przedwojennych Kresach"
http://www.youtube.com/watch?v=48f7pjZkc08
http://www.youtube.com/watch?v=IcB0ZApOhj8
http://www.youtube.com/watch?v=fb4DxOiQzU4
-Referat nr 3 wygłoszony przez Pana Macieja Wojciechowskiego na temat "Koncepcja Muzeum"
http://www.youtube.com/watch?v=RkctPv2NjtM
http://www.youtube.com/watch?v=DPJ9_fFifj8
-Referat nr 4 wygłoszony w zastępstwie ks.Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego nt. "Prawda o ludobójstwie dokonanym przez OUN/UPA na Polakach, Żydach, Ormianach w latach 1939-1947 i wiedza w Polsce na ten temat oraz kwestia skali przesiedleń"
http://www.youtube.com/watch?v=9C5vjQs87QE
http://www.youtube.com/watch?v=hXugBzJjcvw
http://www.youtube.com/watch?v=z-IXyK2G0hY
http://www.youtube.com/watch?v=IwzqRKooxkA

--
Jan Ćwięcek
 
 
Dolnośląska Inicjatywa Historyczna
 71 332 33 06  71 332 33 06
 500 290 640  500 290 640
www.dih.org.pl



ROZSĄDEK I ODWAGA W OPOLU

Witold Listowski, jeden z najbardziej prężnie działających prezesów Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Południowo - Wschodnich z Kędzierzyna - Koźla od lat walczył o oddanie przez lokalną władzę czci pomordowanym na Kresach Polakom. I doczekał się. Oto uchwała Sejmiku Województwa Opolskiego:

"Sejmik Województwa Opolskiego oddaje cześć Polakom i obywatelom II Rzeczypospolitej Polskiej innych narodowości, pomordowanym na Kresach Rzeczypospolitej przez zbrodniarzy wywodzących się z Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i tzw. Ukraińskiej Powstańczej Armii.

Sejmik Województwa Opolskiego potępia zbrodniarzy, którzy dokonali ludobójstwa na obywatelach II Rzeczypospolitej Polskiej i jednocześnie wyraża uznanie i wdzięczność tym Ukraińcom, którzy z narażeniem własnego życia nieśli pomoc swoim polskim sąsiadom.

 Sejmik Województwa Opolskiego składa hołd Żołnierzom Samoobrony Kresowej oraz Armii Krajowej i Batalionów Chłopskich, którzy podjęli bohaterską walkę w obronie polskiej ludności cywilnej.

Sejmik Województwa Opolskiego uważa, że przywrócenie prawdy historycznej o tragedii Polaków na Kresach Wschodnich II Rzeczypospolitej jest niezbędne do pojednania pomiędzy narodami polskim i ukraińskim"
   
To drugi sejmik w Polsce, po Sejmiku Dolnośląskim, który  zachował się z godnością. Mam nadzieję, że i pozostałym sejmikom nie zabraknie odwagi.

 
 
Górny: Ukraiński kłopot z Banderą
( Za Wikipiedią)
Protest przeciwko sesji ku czci Andrzeja Szeptyckiego  
 
Tekst zamieszczony na prośbę protestujących organizacji i środowisk. 

 

.

Jego Eminencja Ksiądz Kardynał

Stanisław Dziwisz

Metropolita Krakowski

ul. Franciszkańska 3

31-004 Kraków

 

Wielce Szanowny Pan

Prof. dr hab. Andrzej Białas

Prezes Polskiej Akademii Umiejętności

ul. Sławkowska 17

30-016 Kraków

 

Z niedowierzaniem i oburzeniem środowisko naukowe oraz środowiska patriotyczne, niepodległościowe i kresowe przyjęły wiadomość, że szacowna instytucja, jaką jest Polska Akademia Umiejętności w Krakowie, reaktywowana po wielu latach panowania kłamstwa w życiu publicznym i naukowym, przyjęła patronat nad konferencją, której wymowa i cele zdają się jednoznacznie wskazywać na gloryfikację jednej z najbardziej kontrowersyjnych postaci okresu II wojny światowej na terenach okupowanej Polski – hitlerowskiego kolaboranta, arcybiskupa greckokatolickiego Andrzeja Szeptyckiego. Jak na ironię, tytuł owej konferencji, poświęcony temu kolaborantowi, brzmi: „Metropolita Andrzej Szeptycki – człowiek Kościoła, działacz społeczny, mąż stanu”.

Szokującą sprawą jest również fakt, że w programie konferencji nie przewidziano ani jednego referatu, który byłby krytyczny wobec działalności Andrzeja Szeptyckiego. Do udziału w panelach nie zaproszono także wielu znanych fachowców od spraw polsko-ukraińskich w XIX i XX wieku. Wolność nauki otwiera drogę do tego, aby dyskutować o wszystkich problemach historycznych i współczesnych. Wymaga ona jednak również tego, aby umożliwić demokratyczną debatę. Ten warunek nie został spełniony. Konferencja tak przygotowana nie pełni żadnych funkcji naukowych, lecz wyłącznie propagandowe.

W obliczu tendencyjności owej konferencji, trzeba przypomnieć kilka podstawowych faktów, dotyczących owego „człowieka Kościoła” i „męża stanu”. Ów hierarcha, obywatel Drugiej Rzeczypospolitej, dopuścił się całego szeregu hańbiących występków, wśród których wymienić należy m.in.

1)      Działanie na szkodę państwowości polskiej.

2)      Wspieranie nacjonalizmu ukraińskiego.

3)      Wspieranie agresji hitlerowskiej III Rzeszy Niemieckiej (w tym. m.in. modlitwy w cerkwiach w intencji wojsk niemieckich i list dziękczynny do Adolfa Hitlera).

4)      Brak sprzeciwu wobec ludobójstwa dokonywanego przez znaczną część wiernych greckokatolickiej metropolii we Lwowie, wspierających zbrodnicze działania Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińskiej Powstańczej Armii (list pasterski „Nie zabijaj” nie wymienia Polaków i Żydów).

5)      Brak reakcji na aktywny udział niektórych greckokatolickich duchownych w zbrodniczych akcjach OUN-UPA.

6)      Zgoda na oddelegowanie duchownych do 14 Dywizji SS „Galizien”.

7)      Zgoda na uroczystą inaugurację działalności tejże Dywizji w katedrze św. Jura we Lwowie ( 28 marca 1943 r., mszę św. celebrował ks. biskup Josyf Slipyj, a kazanie wygłosił ks. mitrat Wasyl Łaba).

W świetle wymienionych wyżej faktów historycznych konferencję tą postrzegamy również jako przyczynek do relatywizowania niewyobrażalnych cierpień i ludobójstwa, ofiarą którego z rąk formacji OUN-UPA i SS Galizien padło około dwustu tysięcy bestialsko zgładzonych Polaków

Z najwyższym ubolewaniem stwierdzamy, że instytucja PAU pozwala na relatywizowanie niewyobrażalnych cierpień i ludobójstwa, ofiarą którego z rąk formacji OUN-UPA i SS Galizien padło około dwustu tysięcy bestialsko zgładzonych Polaków (w tym także wielu księży rzymskokatolickich) oraz wiele tysięcy Żydów i przedstawicieli innych narodowości, będących obywatelami Drugiej Rzeczypospolitej, w tym także tych Ukraińców, którzy sprzeciwiali się opętańczej ideologii Dmytra Doncowa, Stepana Bandery i Romana Szuchewycza. Większość tych ofiar do dziś nie ma swych grobów, a próby upamiętnienia ich męczeństwa spotykają się ze sprzeciwem współczesnych nacjonalistów ukraińskich.

Z niepokojem obserwujemy w naszym kraju coraz wyraźniejsze zjawisko relatywizowania historii i dekonstrukcji podstawowych jej ustaleń, czego ostatnim przykładem było uhonorowanie przez Katolicki Uniwersytet Lubelski im. Jana Pawła II doktoratem h.c. prezydenta Wiktora Juszczenki, gloryfikatora zbrodniczych formacji OUN-UPA i SS Galizien.

Zamazywanie granic pomiędzy zbrodnią i zdradą a szlachetnością i wiernością elementarnym zasadom jest jaskrawym przejawem intelektualnego i moralnego nihilizmu, który jest groźny zarówno dla nauki, jak i życia społecznego. Podstawowym zaś zadaniem instytucji naukowej, jaką jest Polska Akademia Umiejętności, jest poszukiwanie Prawdy i nieustanne trwanie przy niej. Naszym zdaniem jakiekolwiek formy honorowania hitlerowskiego kolaboranta, kiedy żyją jeszcze świadkowie ludobójstwa, godzi w podstawową wartość, jaką jest Prawda, nade wszystko nie licuje z zadaniami, które stoją przed państwową instytucją naukową.

Wyrażamy także oburzenie, że współpatronat z Jego Eminencją Księdzem Kardynałem powierzono lwowskiemu arcybiskupowi greckokatolickiemu Ihorowi Wozniakowi, który gloryfikuje nacjonalistów ukraińskich, poświęcając m.in. 13 października 2007 r. pomnik Stepana Bandery we Lwowie. Nasze oburzenie dotyczy też patronatu medialnego, objętego przez ukraińskojęzyczne „Nasze Słowo”, które od lat atakuje osoby broniące prawdy o Kresach Wschodnich i dokonanym tam ludobójstwie.

Niniejszym zapowiadamy akcję protestacyjną w dniu rozpoczęcia omawianej konferencji. Nasza akcja nie jest wymierzona ani w Kościół katolicki obrządku greckokatolickiego, ani w naród ukraiński. Domagamy się jedynie zaprzestania gloryfikacji Andrzeja Szeptyckiego, który w opinii polskich środowisk kresowych i kombatanckich ponosi moralną i polityczną współodpowiedzialność za zbrodnie dokonywane przez OUN-UPA.

 Z wyrazami poważania

Linki do listu sygnatariuszy:

Do dnia 15 listopada podpisało 300 osób, w tym pracownicy naukowi różnych uczelni przedstawiciele organizacji społecznych.  Pozostałe podpisy wciąż są zbierane
 

Nowy impuls kultowi Stepana Bandery nadał podział w obozie pomarańczowej rewolucji. Wiktor Juszczenko i Julia Tymoszenko zaczęli zabiegać o głosy narodowego elektoratu i kokietować środowiska nacjonalistów - pisze w "Rzeczpospolitej" redaktor naczelny "Frondy" Grzegorz Górny.

 

 

 

 

Do Polski coraz częściej docierają z Ukrainy wiadomości budzące niepokój. Dotyczą one stawiania pomników Stepanowi Banderze, nadawania jego imienia ulicom oraz gloryfikowania ukraińskich formacji nacjonalistycznych z okresu II wojny światowej. Dla Polaków jest to szczególnie bolesne, ponieważ nasza pamięć historyczna przechowuje wspomnienia o rzezi, jakiej w 1943 roku na Wołyniu i w Galicji dokonały oddziały banderowców. Wielu polskich historyków podkreśla, że wymordowanie od 60 do 80 tysięcy naszych rodaków spełniało wszelkie kryteria ludobójstwa.

Jaka była rola Stepana Bandery w tych wydarzeniach? Chociaż on sam nie brał udziału w rzeziach na Wołyniu, gdyż był internowany przez Niemców, to jednak – jak zauważa profesor Andrzej Chojnowski – „był ojcem duchowym i po części organizacyjnym tego wielkiego ataku na Polaków. Koncepcja „Ukrainy bez Lachów” zrodziła się w jego kręgu politycznym. W krwawy sposób skonkretyzowali ją już jego bliscy współpracownicy, ale to nie umniejsza jego odpowiedzialności”.

Polscy komentatorzy nie mają wątpliwości, że wybór Bandery do panteonu bohaterów odrodzonego państwa ukraińskiego oraz budowanie tożsamości narodowej na jego kulcie utrudni proces pojednania między naszymi krajami. Ale problem z zaakceptowaniem Bandery jako pozytywnego bohatera mają nie tylko Polacy, lecz także większość mieszkańców Ukrainy.

Pierwsze pęknięcie – wśród nacjonalistów

Postać historyczna, żeby stała się rzeczywistym bohaterem narodowym, musi przekonać do siebie większość obywateli. Świat jej wartości musi zostać przyjęty jako własny przez większość społeczeństwa. Tymczasem osoba Bandery, zamiast łączyć Ukraińców, jest dziś raczej źródłem podziałów, i to na różnych poziomach.

Pierwszy poziom dotyczy samego środowiska ukraińskich nacjonalistów. W 1940 r. wewnątrz Ukraińskiej Organizacji Nacjonalistów (OUN) doszło do rozłamu na zwolenników Andrija Melnyka i Stepana Bandery. Pierwsi opowiedzieli się za bliższą współpracą z Niemcami i stworzyli później u ich boku jako zalążek własnej armii Dywizję SS „Galizien” („Hałyczyna”). Drudzy też kooperowali z hitlerowcami, organizując w porozumieniu z nimi batalion „Nachtigall”, jednak pozostawali bardziej niezależni od Niemców.

30 czerwca 1941 r. banderowcy bez wiedzy i zgody Berlina ogłosili we Lwowie akt niepodległości Ukrainy, co wywołało wściekłość Hitlera. W rezultacie Bandera został internowany.

Jak wspomina Bohdan Osadczuk, zanim banderowcy zaczęli rzeź Polaków, wiosną 1943 r. dokonali zbiorowych mordów na melnykowcach i bulbowcach (partyzantach Tarasa Bulby). Różnice taktyczne i personalne urosły do takich rozmiarów, że skończyło się na krwawej łaźni. Skrytobójczych zabójstw na działaczach konkurencyjnych ugrupowań dokonywała Służba Bezpieczeństwa banderowskiego OUN.

Celem było podporządkowanie sobie ukraińskiego społeczeństwa na Wołyniu. Działacz melnykowskiego OUN Hryhoryj Steciuk tak wspominał ówczesne wydarzenia: „Banderowska «rewolucja» – to zniszczenie wołyńskiej inteligencji, to zniszczenie przodującej społeczności chłopskiej, to fizyczne zniszczenie całego Wołynia razem z ukraińską prawosławną Cerkwią”.

Pierwszą formacją zbrojną, która używała nazwy UPA, byli wspomniani bulbowcy. Ich dowództwo zostało jednak wymordowane, gdyż nie zgodziło się na podporządkowanie banderowcom i na politykę czystek etnicznych. Sam Taras Bulba odmówił eksterminowania polskiej ludności, tłumacząc: „Uwolnić jakieś terytorium od mniejszości narodowych może tylko suwerenne państwo drogą wymiany ludności, a nie regularna armia drogą represji. Za wrogie akty polskie – karać tylko samych winowajców, a nie wszystką ludność. Zasadę kolektywnej oraz rodzinnej odpowiedzialności mogą stosować tylko barbarzyńcy, a nie kulturalna armia”. Jego argumenty nie przekonały jednak banderowców, którzy przejęli nazwę UPA, a sam Bulba ledwo zdołał ujść z życiem.

Myliłby się ktoś, kto by uważał, że te zbrodnie nie mają dziś żadnego znaczenia. Otóż krew przelana kilkadziesiąt lat temu wciąż dzieli środowiska ukraińskich nacjonalistów. Rów nienawiści nie został zakopany. Kilkanaście lat temu na Ukrainie byłem świadkiem tego, jaką niechęcią darzyli się nawzajem: liderka banderowców – Sława Stećko, i przywódca melnykowców – Mykoła Pławiuk. Do dziś wszelkie próby pojednania dwóch zwaśnionych środowisk kończą się klęską.

Drugie pęknięcie – na Ukrainie Zachodniej

Postać Bandery, wbrew pozorom, nie jest też powszechnie akceptowana na Ukrainie Zachodniej. Często przedstawia się Galicję, Podole i Wołyń, a więc ziemie, które przed wojną należały do II Rzeczypospolitej, jako tereny, gdzie panowało bezwarunkowe poparcie dla OUN i UPA. Tymczasem należy pamiętać, że terror ukraińskich nacjonalistów wymierzony był nie tylko w Polaków, lecz także samych Ukraińców – i to zarówno przed wojną oraz w czasie jej trwania, jak i po jej zakończeniu.

W II RP największymi przeciwnikami OUN nie byli otwarci wrogowie ukraińskich aspiracji niepodległościowych, lecz ci, którzy dążyli do pojednania polsko-ukraińskiego. W 1931 r. zamordowany został wysoki urzędnik MSZ Tadeusz Hołówko planujący porozumienie z Ukraińcami. Właśnie dlatego liderzy OUN uznali go za szczególnie niebezpiecznego dla sprawy ukraińskiej. Powiedział mi to osobiście podczas rozmowy w Kijowie ostatni dowódca UPA (w latach 1950 – 1954) pułkownik Wasal Kuk: „On nas rozbrajał ideologicznie. Z endekami sytuacja była przynajmniej jasna: my tu, a oni tam. Hołówko rozmywał podziały”.

Jeszcze bardziej tępieni przez ukraińskich nacjonalistów byli jednak ich rodacy, którzy także „rozmywali podziały”. Dlatego terror OUN w większym stopniu niż Polaków dotykał tych Ukraińców, którzy starali się być lojalnymi obywatelami Rzeczypospolitej. Dla porównania: w II RP bojówki OUN dokonały 25 zamachów na Polaków i aż 36 na Ukraińców. Zamordowani zostali wówczas tak wybitni działacze społeczni, jak np. ksiądz Izydor Twerdochlib – znany pisarz i poeta, Iwan Matwijas – dyrektor gimnazjum ukraińskiego we Lwowie, czy Iwan Babij – dyrektor takiej samej placówki w Przemyślu.

Podczas II wojny światowej ofiarami UPA na Wołyniu i w Galicji padali nie tylko Polacy, ale także ci Ukraińcy, którzy realizowali chrześcijańską zasadę miłości bliźniego i ukrywali przed nacjonalistami swych polskich sąsiadów. W 2007 r. IPN wydał książkę „Kresowa Księga Sprawiedliwych 1939 – 1945. O Ukraińcach ratujących Polaków poddanych eksterminacji przez OUN i UPA”. Jej autor Romuald Niedzielko udokumentował 1341 przypadków pomocy udzielanej Polakom przez Ukraińców. Dla 384 z nich zakończyło się to egzekucją z rąk własnych rodaków.

Terror UPA wobec Ukraińców nie ustał po wojnie. Znam osobiście relację Ukrainki ze Lwowa, której połowę rodziny wymordowali upowcy. Najechali na jej dom tylko dlatego, że znajdował się tam młody, 19-letni chłopak, którego komuniści siłą wcielili do Armii Czerwonej i który został zmuszony przejść szlak bojowy aż do Niemiec. To wystarczyło, aby nacjonaliści wydali na niego wyrok śmierci. Lwowski historyk Jarosław Hrycak opowiada, że po wojnie całe dorastające pokolenie w Galicji straciło z powodu UPA szansę na awans cywilizacyjny, gdyż wybór kariery naukowej czy społecznej narażał na wyrok z rąk nacjonalistów.

Do dziś wielu ludzi na Ukrainie Zachodniej ma wielki żal do nacjonalistów, że wymordowali tak wielu swoich rodaków. Nadal przecież żyją potomkowie tych ofiar, którzy pamiętają, kim byli kaci ich przodków.

Trzecie pęknięcie – w państwie ukraińskim

W największym stopniu jednak postać Bandery jest źródłem napięć i konfliktów w skali całego państwa ukraińskiego. Ukrainę Zachodnią, ów matecznik nacjonalizmu, zamieszkuje zaledwie 17 proc. ludności kraju. Zdecydowana większość obywateli Ukrainy, zwłaszcza na wschodzie, na południu i w centrum, szczerze Bandery nie cierpi. Jest on – jak mówi Jarosław Hrycak – jedną z najbardziej znienawidzonych osób.

Kiedy 9 maja ub. r. w Kijowie podczas obchodów Dnia Zwycięstwa prezydent Juszczenko wymienił nazwę UPA, przerwało mu zbiorowe buczenie. Swój sprzeciw wyrażali nie tylko weterani Wielkiej Wojny Ojczyźnianej, ale także zwykli mieszkańcy stolicy. Dla większości Ukraińców mieszkających na wschód od Zbrucza OUN-UPA to banda morderców, zdrajców i kolaborantów. Nazwisko Bandery jest dla nich synonimem faszyzmu. Według Hrycaka „nie ma bardziej kontrowersyjnego zjawiska w historii Ukrainy niż UPA. Nic tak bardzo nie dzieli naszego społeczeństwa”.

Trudno więc przypuszczać, że Bandera stanie się nagle bohaterem, który zjednoczy większość Ukraińców. Tym bardziej że jego kult jest nie do zaakceptowania dla niemal wszystkich mniejszości narodowych, głównie zaś dla najliczniejszej, około 10-milionowej społeczności rosyjskiej. Także wśród mniejszości żydowskiej nie wywołuje zachwytu gloryfikacja integralnego nacjonalizmu z lat 30. i 40. minionego wieku. Żydzi zresztą nieustannie przypominają o ukraińskich formacjach pomocniczych, które w czasie Holokaustu współpracowały z Niemcami. Rozpoczęty niedawno proces Demianiuka zapewne znów stanie się okazją do żydowskich opowieści o „wrodzonym antysemityzmie” Ukraińców.

Czwarte pęknięcie – we Wspólnocie Europejskiej

Gdyby Ukraińcy chcieli uczynić Banderę swoim bohaterem narodowym, warto zadać im pytanie, na jakich fundamentach ideowych zamierzają budować własną tożsamość. Skład narodowego panteonu to czytelny sygnał wartości, na jakich chcemy się w przyszłości oprzeć. Zwolennicy tradycji OUN-UPA odpowiadają, że jest to dążenie do niepodległości oraz walka z nazizmem i komunizmem.

To jednak tylko część prawdy. Jak pisał emigracyjny historyk Iwan Łysiak-Rudnyćkyj, OUN od początku swego istnienia miała charakter totalitarny i była zafascynowana faszyzmem oraz narodowym socjalizmem. O klimacie, panującym wewnątrz organizacji, świadczy rozpowszechniany w niej „Dekalog” z nowymi przykazaniami. Siódme z nich brzmiało: „Nie zawahasz się popełnić największej zbrodni, kiedy tego wymaga dobro sprawy”. Dziesiąte zaś: „Będziesz dążył do rozszerzenia siły, sławy, bogactwa i obszaru państwa ukraińskiego drogą ujarzmiania cudzoziemców”.

Ten swoisty „kodeks moralny” jest nie do pogodzenia zarówno z etyką chrześcijańską, jak też z wartościami, na których ukształtowana jest Wspólnota Europejska. Nie do przyjęcia jest także wybrana przez ukraińskich nacjonalistów praktyka eksterminacji wrogów politycznych. To wszystko nie ma szans na akceptację nie tylko większości obywateli Ukrainy, ale także mieszkańców Europy.

W podobnej sytuacji znajdują się dziś inne narody, np. Chorwaci czy Słowacy. Jedynym momentem w XX wieku, gdy mogli się pochwalić własną państwowością, był okres II wojny światowej. Mogliby więc proklamować oficjalny kult swych bohaterów, którzy wywalczyli im niepodległość: Ante Pavelicia i ks. Josefa Tiso. A jednak zarówno Chorwaci, jak i Słowacy, budując swoją tożsamość po upadku komunizmu, nie zdecydowali się włączyć obu tych przywódców do swego narodowego panteonu. Nikt nie odmawiał im patriotyzmu. Okazało się, że to jednak za mało. Okolicznościami obciążającymi, które przeważyły nad zasługami obu polityków, były totalitarna ideologia oraz udział w ludobójstwie.

Dziś w Chorwacji i na Słowacji są ludzie, którzy czczą pamięć Pavelicia i ks. Tiso. Państwo im tego nie zabrania, ale też nie angażuje w to swego autorytetu. W tej sprawie panuje szeroka zgoda elit umysłowych i politycznych – istnieje powszechne przekonanie, że taki kult byłby szkodliwy dla jakości życia publicznego. Instynkt państwotwórczy podpowiada Chorwatom i Słowakom, że apoteoza obu przywódców doprowadziłaby do nowych podziałów w społeczeństwie i byłaby fatalnym sygnałem dla społeczności europejskiej. Dlatego w tych krajach byłaby niemożliwa taka sytuacja jak na Ukrainie, gdzie prezydent Juszczenko wziął udział w odsłonięciu pomnika Kłyma Sawura – dowódcy UPA na Wołyniu, który w największym stopniu odpowiada za zbrodnie na Polakach.

Trudno sobie wyobrazić lepszą wiadomość dla Kremla niż informacja o gloryfikacji Bandery na Ukrainie. W ten sposób moskiewscy propagandyści dostają silny oręż do ręki. Rosyjskie media są pełne doniesień o „heroizacji nazistowskiego dziedzictwa” we Lwowie i Kijowie. Ukraina przedstawiana jest jako państwo nieobliczalne, potrafiące budować swoją tożsamość tylko według faszystowskich wzorów. W domyśle pojawia się sugestia, że jedynie rosyjski protektorat nad Ukrainą jest w stanie zapobiec odradzaniu się upiorów przeszłości. Argumentacja ta w wielu zachodnich stolicach pada na podatny grunt. Tym bardziej że trudno zarzucić Rosjanom kłamstwo, gdy przypominają, iż OUN-UPA hołdowała ideologii totalitarnej i odpowiada za masakry na ludności cywilnej. Jest wątpliwe, by w takiej sytuacji Europa Zachodnia wykrzesała z siebie entuzjazm w obronie Ukrainy przed zakusami Rosji.

Warto przypomnieć, że ukraiński ruch narodowy był silnie infiltrowany przez sowieckie służby specjalne. Kiedy zaczęła się pieriestrojka, część powstających organizacji nacjonalistycznych była wręcz sterowana przez KGB, np. Socjal-Narodowa Partia. W takiej sytuacji wzrasta możliwość wywołania prowokacji, np. w stosunkach z Polakami czy Żydami. To symptomatyczne, że podczas wojny w Naddniestrzu w 1992 r. paramilitarna formacja UNSO formowała zagony ochotników, którzy walczyli po stronie tamtejszych separatystów przeciwko władzom Mołdawii. Tym samym ukraińscy nacjonaliści wspierali zbrojnie rosyjskie interesy imperialne.

Co dalej?

Wszystko, co zostało powyżej napisane, powinno prowadzić do wniosku, że nacjonaliści odwołujący się do dziedzictwa Bandery nie mogą dziś liczyć na Ukrainie na szerokie poparcie społeczne. Tak też jest. Wyniki wszystkich wyborów parlamentarnych pokazują, że wpływy nacjonalistów w państwie są marginalne. Więcej mandatów udaje im się uzyskać tylko na szczeblu lokalnym w pięciu zachodnich obwodach kraju. To właśnie tam na poziomie samorządowym, wkrótce po ogłoszeniu ukraińskiej niepodległości, pojawił się kult Bandery. Nigdy nie zdołał on jednak wyjść poza tamten region.

Nowy impuls nadała mu dopiero pomarańczowa rewolucja, a zwłaszcza podział w obozie zwycięzców. Skłóceni ze sobą Wiktor Juszczenko i Julia Tymoszenko rywalizują o miano większego patrioty. Zaczęli więc zabiegać o głosy narodowego elektoratu i kokietować środowiska nacjonalistów, które w zachodnich obwodach mogą stanowić języczek u wagi. W ten sposób fenomen Bandery wykroczył poza Ukrainę Zachodnią. Jego popularyzacji sprzyja fakt, że w XX-wiecznej historii Ukrainy nie ma zbyt wielu bohaterów, do których można się odwołać, by umocnić tożsamość narodu. Sojusznik Piłsudskiego, Semen Petlura, tak jak nie zdołał przekonać do swoich planów większości Ukraińców w 1920 r., tak dziś nie jest w stanie przekonać ich potomków do swojej legendy.

Nie jest to wystarczające wytłumaczenie. Chorwaci i Słowacy mają jeszcze mniej kandydatów na XX-wiecznych bohaterów, a jednak rozsądek polityczny, odwaga cywilna i instynkt państwotwórczy sprawiły, że potrafili usunąć ze swojego panteonu narodowego te postaci, na których ciążyła odpowiedzialność za zbrodnie i które nie mają szans na to, by zjednoczyć wokół siebie większość społeczeństwa.

Tekst ukazał się w "Rzeczpospolitej" 17-18 października 2009
Grzegorz Górny, Fronda.pl

 
***

02.10.09 

Powstała pierwsza w Polsce ulica imienia Ofiar OUN-UPA.


Rada miejska Legnicy podjęła w poniedziałek 28 września uchwałę o zmianie nazwy ulicy Pątnowskiej na: ALEJA OFIAR LUDOBÓJSTWA OUN-UPA.

Jest to zmiana nazwy części tej ulicy. Ulica Pątnowska znajduje się pomiędzy cmentarzem żydowskim a cmentarzem komunalnym.

Nadanie tej nazwy poparło 9 radnych , 4 było przeciw, reszta wstrzymała się lub nie głosowała. W Legnicy jest 25 radnych.

Za nazwą ulicy głosowali wszyscy radni PIS-u, 2 radnych SLD i 1 radna z PO.

Pozostali radni z Platformy Obywatelskiej głosowali przeciw lub wstrzymali się, albo wyszli z sali i nie głosowali.

Jest to pierwsza ulica upamiętniająca ofiary Ludobójstwa OUN-UPA w Polsce

Komentarz: Mam nadzieję, że dobry przykład Legnicy upamiętniania ofiar ludobójstwa na polskich Kresach stanie się obowiązkiem moralnym i obywatelskim władz w wielu innych polskich miejscowościach. Brawo Legnica!

Wiadomość ta została przesłana przez Pana Piotra Szelągowskiego. Dziękuję.
***
23.09.09

TOWARZYSTWO MIŁOŚNIKÓW KULTURY KRESOWEJ


We Wrocławiu powstało nowe stowarzyszenie kresowe, stworzone głównie przez młodych miłośników Kresów, ich kultury, historii, a także tego wszystkiego, co się dzieje obecnie na dawnej ziemi polskiej i co wiąże się z pojęciem polskich Kresów. Zachęcamy do zakładania w swoich regionach, w miastach i na wsi,  Oddziałów i Kół stowarzyszenia i szerzenia realnej, prawdziwej wiedzy o Kresach. Pierwszym prezesem Towarzystwa Miłośników Kultury Kresowej został wybrany Stanisław Srokowski. Pytania, uwagi proszę kierować pod adresem:

srokowski@free.art.pl

Poniżej do pobrania Statut Towarzystwa.

Statut w formacie PDF

WSZYSCY JESTEŚMY KRESOWIAKAMI
 
Po raz pierwszy pojęcia „kresy” użył poeta polskiego romantyzmu, Wincenty Pol (1807-1872) w rapsodzie rycerskim wydanym w 1855 r. p.t.  „Mohort.”  Był to rodzaj wierszowanej gawędy z  czasów Jana III Sobieskiego,  bardzo wówczas popularnej, która inspirowała takich malarzy jak J. Kossak, czy P. Michałowski. „Kresy” u Pola pojawiają się w takich oto strofach:   
 
Kiedyśmy kresów objeżdżali kraniec,
A noc zapadła nas czasem na stepie,
Wówczas rozpalał Kafarek kaganiec
I nieraz przygrzał Tatarowi w ślepie.

 Kresy wedle W. Pola  stanowiły najdalej wysunięte na południe i wschodzie placówki
wojskowe Rzeczypospolitej, broniące kraju od najazdów Tatarów. Potem pojęcie to nabrało cech nazwy geograficznej i dlatego piszemy je tutaj z dużej litery.
            W ciągu ponad czterdziestu  lat komunizmu ze świadomości zbiorowej Polaków została usunięta duchowa wspólnota z polskimi Kresami. Jakby tamte ziemie i ich bogate życie intelektualne,  naukowe i religijne przestało mieć dla nas jakiekolwiek znaczenie. Byliśmy, ale i nadal wciąż jesteśmy  świadkami amputacji ogromnego kawałka polskiej pamięci narodowej.
Przypomnijmy zatem w wielkim skrócie, jak bardzo winniśmy być dumni, iż jesteśmy
spadkobiercami nie tylko intelektualnych i duchowych wartości wytworzonych przez największych Kresowian, Mickiewicza i Słowackiego, ale także przez legiony innych twórców, którzy w jakimś okresie swojego życia byli związani z Kresami i których wkład w naukę i kulturę oraz w polską i europejską myśl polityczną okazał się nie do przecenienia.  
Niemal od zarania polskich dziejów  na Kresach jawiły się nietuzinkowe talenty i  
postaci. Stamtąd wywodzi się myśl twórcza ojca polskiej mowy, Mikołaja Reja. Tam się rodzili, wyrastali, działali, tworzyli bądź czerpali motywy twórcze wielcy poeci, prozaicy, uczeni, politycy, mężowie stanu, wodzowie i kardynałowie. Zaznaczali swoje miejsce bądź to na Kresach północnych bądź  południowych. O ileż uboższa byłaby nasza tradycja literacka bez takich postaci, by wymienić tylko najważniejsze, jak dawni znakomici poeci: Jan Kochanowski, Mikołaj Sęp Sarzyński, Franciszek Karpiński ( autor m.in. kolęd, modlitw, „Kiedy ranne wstają zorze”, „Wszystkie nasze dzienne sprawy”, „Bóg się rodzi, moc truchleje”…), Julian Ursyn Niemcewicz, autor wielu wierszy, powieści i dramatów, późniejszy sekretarz Tadeusza Kościuszki, Mikołaj  Sęp Sarzyński,   Józef I. Kraszewski, Jan hr. Potocki, autor słynnego, m.in., z wielkiego filmu Wojciecha Hasa utworu pt. „Rękopis znaleziony w Saragossie”, Aleksander Fredro, Antoni Malczewski, Seweryn Goszczyński,  Józef Bohdan Zaleski, Kornel Ujejski, Wincenty Pol,  Henryk Sienkiewicz, Maria Konopnicka, Eliza Orzeszkowa, Zofia Nałkowska, Jan Kasprowicz, Bolesław Leśmian, Kazimierza Iłłakowiczówna, Leopold Staff,  Jan BrzechwaMaria Rodziewiczówna, Józef Conrad Korzeniowski, Tadeusz Breza, Jan Parandowski, Maryla Wolska, Leopold Buczkowski,  Melchior Wańkowicz, Teodor Parnicki, Stanisław Wincenz, Bruno Schulz, Artur Sandauer, Marian Hemar,  Kornel Makuszyński, Anna Kowalska, Tadeusz Boy – Żeleński, Karol Irzykowski, Andrzej Kuśniewicz, Stanisław Lem, Józef Mackiewicz, Mieczysław Jastrun,  Jarosław Iwaszkiewicz, Tadeusz Bełza( „Kto ty jesteś? Polak mały…”)Julian Stryjkowski,  czy dziesiątki znakomitości literackich bliższych naszej epoki: Czesław Miłosz, Tadeusz Konwicki, Zbigniew Herbert, Jerzy Broszkiewicz, Tymoteusz Karpowicz, Tadeusz Śliwiak, Adam Zagajewski i wielu innych..
Jakby wyglądała polska literatura bez tych nazwisk? Naturalnie, znamy te nazwiska, wiemy o nich sporo. Ich dzieła się wydaje, czyta, ale czy potrafimy uzmysłowić sobie w całości, jakby w pełni, jaką potęgą intelektualną i duchową były Kresy? Dopiero, gdy się wielkich twórców kultury zbierze razem, zestawi jedno nazwisko obok drugiego, gdy się na nie spojrzy w syntetycznym ujęciu, można zrozumieć całe bogactwo i wielkość i rozmaitość tej krainy, owe bezkresne zasoby kulturowe utraconej części Rzeczypospolitej.  
A Ossolineum? A Panorama Racławicka?  A słynni malarze: Artur Grottger, Leon Chwistek, Jan Matejko, Julian Kossak, Wojciech Kossak, Henryk Rodakowski, Eugeniusz Geppert? Niemało u nich motywów kresowych.
A nauka, stowarzyszenia oświatowe, uniwersytety, kościoły, żydowskie bożnice, cerkwie, wielka architektura sakralna,  a rozkwit wielu dziedzin poznania naukowego. Czy to mało?  Tradycje uniwersyteckie Lwowa sięgają kolegium jezuickiego z XVI wieku. Uczeni lwowscy stanowili po Krakowie najpotężniejszą grupę w kształtowaniu Akademii Umiejętności, powstałej w 1872 roku. Lwów stanowił poważny i silny ośrodek nauk historycznych. W 1886 roku powstało Towarzystwo Historyczne, które wydawało bezcenny wówczas „Kwartalnik Historyczny”. Rodziły się rozliczne muzea. Słynne Muzeum Lubomirskich w 1827 roku przeniesione zostało z Przeworska do Lwowa. Rozwojowi sztuk sprzyjało Muzeum Przemysłowe, otwarte w 1874 r. Powstały: Muzeum Historyczne, Muzeum Przyrodnicze.
Trzeba pamiętać o wielkiej roli polskiego ziemiaństwa w ochronie zabytków kultury. To właśnie na dworach szlacheckich, w pałacach i zamkach magnackich przetrwały w
trudnych czasach wojen i bitew bogate zbiory polskiego i europejskiego malarstwa, portrety sarmackie, militaria, rzemiosło artystyczne, kobierce, itd., itp. Stamtąd w różnych okresach najważniejsze skarby polskiej kultury przenoszono do muzeów we Lwowie. Powstawała służba konserwatorska. Rozwijały się katedry sztuki, np. Katedra Historii Sztuki Uniwersytetu Lwowskiego powstała w 1869 roku, a Katedra Sztuki Polskiej i Wschodnioeuropejskiej ustanowiona została w 1919 r. Pisze o tym pięknie prof. Adam Mankowicz.
Wyjątkową rolę odegrała w skali światowej słynna lwowska szkoła matematyczna,
na czele której stał wielki uczony, Stefan Banach, zwany geniuszem Lwowa, wywodzący się zresztą z dość ubogiej rodziny, twórca „teorii przesileń liniowych”, o którym do dziś krążą legendy. Jedna z nich powiada, że gdy jego teorie matematyczne dotarły do europejskich i światowych centrów wiedzy i zrewolucjonizowały naukę, pewien amerykański uczony zaprosił na stałe Banacha do Stanów Zjednoczonych, a Banach miał spytać, za jaką sumę. Wtedy przedstawiono mu czek, na którym widniała cyfra „1” i wielki matematyk mógł sobie dopisać tyle zer, ile chciał. Ale on kwaśno się uśmiechnął i odpowiedział, że nie da się kupić. Pozostał we Lwowie, bo to było jego miasto i dla Lwowa chciał pracować. Co za postawa?! Jakże dzisiaj już rzadka. A kosztowało go to wiele, zdrowie i życie. Bo poddany został później faszystowskiej eksterminacji. Ale stworzył nową dziedzinę nauki, zwaną „analizą funkcjonalną”. I był porównywany do Freuda matematyki, albo Nielsa Bohra.  Kontynuował potem pracę Banacha, już we Wrocławiu, prof. Hugon Steinhaus, przenosząc tu w części ocalałą lwowską szkołę matematyczną. Do wielkich uczonych tego okresu należeli też: Stanisław Ulam, matematyk i Jan Łukasiewicz, logik. Gdy niedawno w Japonii zapytano tamtejszych profesorów i artystów, kogo najbardziej znają i cenią z polskiej nauki i kultury, odpowiedzieli, że Chopina i – właśnie- Jana Lukasiewicza.  A wielcy reformatorzy, działacze społeczni: Hugo Kołłataj, Stanisław Staszic i inni?  Też z Kresów.    
A przecież uczonych dużej miary było na Kresach wielu, zarówno w naukach
ścisłych, przyrodniczych, jak i  humanistycznych.
A wielcy przywódcy, królowie,  mężowie stanu, wodzowie, tacy jak Władysław Jagiełło,  Jan III Sobieski, Michał Korybut Wiśniowiecki, Stanisław August Poniatowski, Ignacy Potocki,   Tadeusz Kościuszko, Żółkiewski, Koniecpolski, generał Bem,  Józef Piłsudski, Władysław Anders, Tadeusz Bór – Komorowski, Władysław Sikorski, Kazimierz Sosnowski, E. Rydz – Śmigły, generał Kleeberg? To też Kresowiacy.
Do skarbca duchowego Kościoła katolickiego wliczyć należy kresowych kardynałów,
Dunajewskiego, Puzynę i Sapiehę, oraz słynnego kapłana, Piotra Skargę. .
Przed laty, albo jeszcze nie tak dawno, podziwialiśmy lub dziś jeszcze powydziwiamy znakomitych artystów,  aktorów, reżyserów, kompozytorów mających silne związki z Kresami: Wojciecha Bogusławskiego, Ludwika Solskiego, Leona Schillera, Erwina Axera, Andrzeja Hiolskiego, Adama Hanuszkiewicza, Ryszardę Hanin, Andrzeja Trzosa – Rastawieckiego, Andrzeja Żuławskiego, Barbarę Bittnerówną, Ryszarda Pietruskiego, Wojciecha Pszoniaka, Witolda Pyrkosza, Andrzeja Szczepkowskiego, Stanisława Skrowaczewskiego, Krzesimira Dębskiego i wielu innych.  
Pozostają jeszcze zabytki, architektura, pomniki kultury, wszelkie dobra i wartości ludzkiej myśli. Nawet w sporcie i  podboju kosmosu najwybitniejsi odkrywcy i trenerzy pochodzili z Kresów ( Kazimierz Górski – wielki trener i  Mirosław Hermaszewski, kosmonauta).
Wyliczać by można długo.
Wspomnę tylko, że Kresy stanowiły mozaikę kultur, religii, obyczajów i języków. I właśnie ten splot odmienności i osobliwości stanowił o oryginalności i bezcennej wartości tego regionu Rzeczypospolitej. To właśnie głównie na Kresach Rzeczypospolitej Jagiellonów aż do II Rzeczypospolitej rozwijały się w miarę harmonijnie odmienne wartości kulturowe. To na Kresach Polacy, Żydzi, Niemcy, Rusini, Litwini, Ormianie, Karaimowie, Huculi, Łemkowie, Bojkowie, Grecy, Rosjanie, Czesi, Węgrzy, Słowacy uczyli się wzajemnego szacunku i tolerancji. Powstawały odmienne świątynie, polskie, żydowskie, ruskie, ormiańskie, karaimskie, spotykały się wielkie religie, rzymsko- katolicka, greko-katolicka, prawosławna, katolicka ormiańska i wyznania Mojżeszowego. Ten cały dar Kresów decyduje o tym, że wszyscy Polacy coś zawdzięczają Kresom, bez względu na to, skąd się wywodzą, z Warszawy, Lwowa, Tarnopola, Legnicy, czy Chojnowa.  Bo wszyscy przez lata czerpaliśmy z wielkiego skarbca kresowej kultury, która nas tworzyła i tworzy nadal. Wszyscy więc w metaforycznym, kulturowym sensie wywodzimy się z Kresów. I dbać powinniśmy o kresowe zasoby.  W tym roku mija 65 rocznica ludobójstwa w Małopolsce wschodniej, w woj tarnopolskim, lwowskim i stanisławowskim. To nasz obowiązek pamiętać o tej rocznicy, pamiętając równiej że zniszczona została na ziemiach kresowych cywilizacja łacińska.  
Zadajmy na koniec kilka pytań:  
- Czy ten dar, ów skarbiec nauki i kultury jest wystarczająco dobrze znany?  Czy szkoła, uniwersytety i media polskie dbają o to?  Czy polskie biblioteki przekazują te wartości? Gromadzą dzieła? Organizacją sesje? Zapraszają pisarzy? Chronią tradycję kresową? Odpowiedź na te pytania pozwala się zorientować, czy potrafimy, jako instytucje samorządowe i państwowe, dbać o pamięć narodową, czy też nie.
Cycero powiadał: „Umarłych wieczność dotąd trwa, dokąd pamięcią im
się płaci.”  Tadeusz Kotarbiński wyznawał: „Przeszłość zachowana w pamięci staje się
teraźniejszością”. A kardynał Stefan Wyszyński pisał: „Gdy gaśnie pamięć ludzka, dalej mówią kamienie.”
Co zrobić, by nie mówiły tylko kamienie?
 A czy Państwo, jako organizacja narodu i jego instytucje, ma obowiązek pamiętać o
Kresach? O tym, co nas rozwijało i o wielkim dramacie, jakim stało się ludobójstwo dokonane przez faszystowskie organizacje ukraińskie na blisko 200 tyś. Polaków? Czy może sobie pozwolić na wymazywaniu śladów z naszej  historii,
które kształtowały  pokolenia? O wyrywaniu z programów szkolnych lektur, które tradycję budowały? Czy Kresy nadal stanowią o tożsamości Polaków?  Identyfikacja z tą poważną i wielką częścią naszej historii i kultury to obowiązek zarówno instytucji państwowych jak i organizatorów życia publicznego. Warto zapytać, czy polskie uczelnie, uniwersytety, instytuty i katedry wystarczająco dbają o potencjał naukowy w tej dziedzinie? I czy na władzach publicznych nie ciąży odpowiedzialność za stan naszej wiedzy o życiu i kulturze Kresów?
Bo czym skorupka za młodu nasiąknie, tym…
Upominajmy się o pamięć dla Kresów, bo wszyscy jesteśmy Kresowiakami.
 
Stanisław Srokowski,
srokowski@free.art.pl
 

Powrót do strony głównej