Szanowni Państwo, 

na tej stronie będą zamieszczane materiały dotyczące Kresów i tego wszystkiego, co się z tymi ziemiami wiąże.  Prosimy o przesyłanie informacji, dokumentów, wszelkich śladów związanych z tym tematem. 
 ...................................................................................................
02.09.14 

„Nienawiść”. Znany reżyser kręci film o ludobójstwie na Kresach


Nie będzie to tylko film o ludobójstwie, choć ten wątek zostanie najbardziej rozbudowany, ale przede wszystkim film o rozpadzie świata, rozkładzie wartości, o wyrąbywaniu metafizyki z ludzkiego życia, o granicach wolności i upadku łacińskiej cywilizacji, a także o dyktaturze ideologii, wierności i przyjaźni, zdradzie i śmierci aniołów – mówi autor książki, na podstawie której powstaje fabularny obraz o wołyńskiej zagładzie Polaków.



„Nienawiść” to tytuł powstającego w reżyserii Wojciecha Smarzowskiego filmu opartego na książce Stanisława Srokowskiego. „Scenariusz rzetelnie i wiernie opisuje wątki historyczne, odwołuje się do konkretnych postaci i autentycznych wydarzeń. Nie znaczy to wcale, że brakuje w nim miejsca dla gry wyobraźni i twórczej fantazji” – ocenia Srokowski w rozmowie z portalem wNas.pl.



Zdaniem pisarza, reżyser „zna i umie pokazać cały absurd zbrodni, świetnie prowadzi bohaterów przez rozliczne pułapki i zagrożenia, buduje mądrze i konsekwentnie atmosferę napięcia, lęku, cierpienia i przerażenia, i ujawnia cały bezsens rzezi i mordów, jako owocu obłędnej ideologii integralnego nacjonalizmu Dmytra Doncowa i Stepana Bandery, która utopiła w morzu krwi dwieście tysięcy naszych rodaków, a także dziesiątki tysięcy Żydów, Ormian, Czechów, Cyganów, Rosjan oraz samych Ukraińców, sprzeciwiających się zbrodniczemu terrorowi”. Zdaniem Stanisława Srokowskiego, film „zapewne odda inscenizacją całą grozę i bezsens tej zbrodni. Fabuła pełna jest gwałtownych zwrotów akcji, zaskakujących spotkań, zdumiewających niespodzianek. Zapowiada się ważny, barwny i wyjątkowy film o wielkiej dynamice i ogromnej sile ekspresji”.




Srokowski zwraca uwagę, iż zbrodnia ludobójstwa nie dotknęła tylko Wołynia: „Błędna historiografia została fałszywie narzucona przez kilku nierozważnych historyków, którym zdawało się, że rzezie rozpoczęły się i trwały tylko na Wołyniu. Dokładne badania wykazały jednak, że akcje ludobójcze zaczęły się w województwie tarnopolskim, a potem przeniosły się na inne województwa. Całe Kresy południowo-wschodnie (wołyńskie, tarnopolskie, lwowskie, stanisławowskie i po części poleskie i lubelskie) pogrążyły się w ogniu i krwi. I film to pokaże”.


Źródło:wNas.pl

luk

Read more: http://www.pch24.pl/nienawisc--znany-rezyser-kreci-film-o-ludobojstwie-na-kresach,25096,i.html#ixzz3CC0h3Oaw

19.08.14 

LIST OTWARTY DO PREZYDENTA RP

NIE WOLNO MILCZEĆ, GDY LEJE SIĘ KREW

                                                                                                                                          

Sz. P. Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej

Bronisław Komorowski

Kancelaria Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej

                                               ul. Wiejska 10

00-902 Warszawa

 

Szanowny Panie Prezydencie,

 

u granic Polski, na Ukrainie,  toczy się okrutna wojna. Co dnia leje się krew, giną ludzie, życie tracą nie tylko mężczyźni walczący po obu stronach frontu, ale i  kobiety, starcy, dzieci. Wsie i miasta popadają w ruinę. Rozsypują się przedszkola, szkoły i szpitale. Płoną świątynie. Trupy leżą na ulicach.  Mieszkańcy  pozbawieni domów, pracy,  opieki medycznej  i żywności, szukają schronienia za granicą.  Na to nie wolno bezczynnie patrzeć. Polska,  Prezydent R P,  rząd RP,  posłowie nie mogą być obojętni. Ta wojna może przekroczyć progi naszego kraju. Może się rozlać na Europę. Należy temu jak najszybciej zapobiec, przeciwstawić się zbrodniom, mordom, gwałtom, rozlewowi niewinnej krwi.  

Jestem pisarzem, piszę m.in. książki o trudnych problemach polsko-ukraińskich. Wiem, co to znaczy  wojna.  Doświadczyłem jej na własnej skórze.  Tak jak całe okaleczone moje pokolenie. Pochodzę z Kresów, z ziemi dotkniętej  straszliwym  ludobójstwem, jakiego dokonali  mordercy z Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińskiej Powstańczej Armii.  W  wyniku tego ludobójstwa  zostało wymordowanych ok. 200 tyś. Polaków. Ofiarami rzezi  padli też Żydzi, Ormianie, Czesi, Rosjanie, Cyganie, a także sprawiedliwi Ukraińcy, którzy nie godzili się na zabijanie.

 

Szanowny Panie Prezydencie,   

nie słyszę, by polskie władze  potępiły  obecne zbrodnie i zbrodniarzy na wschodzie Ukrainy. Tak samo, jak nie potępiły ludobójstwa na Kresach.  Milczenie może być uznane za przyzwolenie dla dalszej zagłady.  Polacy z  Kresów pamiętają okrutne słowa  Dmytra  Kłaczkiwskiego, dowódcy UPA-Północ, który  oznajmił: „Powinniśmy przeprowadzić wielką akcję likwidacji polskiego elementu. Po odejściu wojsk niemieckich należy wykorzystać ten dogodny moment dla zlikwidowania całej ludności męskiej w wieku od 16 do 60 lat.(...) Leśne wsie oraz wioski położone obok leśnych masywów powinny zniknąć z powierzchni ziemi”. A Roman Szuchewycz, naczelny dowódca Ukraińskiej Powstańczej Armii, wydał rozkaz: …„należy Polaków z naszych ziem usuwać… wysyłać bojówki, które mężczyzn będą likwidować, a chaty i majątek palić”.  Dzisiaj obserwujemy  na Ukrainie likwidację całych miejscowości i słyszymy  bolesny krzyk umierających  dzieci, zabijanych na oczach milczącego świata. Słyszymy płacz matek, gdy atakują je czołgi, samoloty i armaty, gdy  padają im na głowy bomby i pociski rakietowe,  a wokół nich leżą martwe rodziny.  A świat  milczy. Tak samo, jak milczał, gdy nas wyrzynały bandy UPA.

           

Szanowny Panie Prezydencie,

dramat dotyczy także Polaków na wschodniej Ukrainie. Zostali oni pozostawieni sami sobie, bez żadnej pomocy  i opieki polskiego  MSZ. Nie mają dokąd uciekać. Boją się przenieść do zachodnich rejonów kraju, bo nikt tam na nich nie czeka, a poza tym pamiętają przerażające rzezie UPA i nadal lękają się o swoje życie. Rzeczpospolita zaś nie oferuje im żadnej pomocy. A powinna w tej trudnej sytuacji ich ratować, oferować pomoc.   Choćby taką, jak państwo węgierskie, które dba o Węgrów na Ukrainie. Zwracam się do Pana, Szanowny Panie Prezydencie,  a za pośrednictwem Pana  do rządu polskiego z prośbą, by podjął Pan i polski rząd  natychmiastowe, niezwłoczne kroki, które przyczynią się do przywrócenia pokoju za naszą wschodnią granicą.  Dość przelanej krwi, dość trupów na ulicach, dość płaczu matek i sierot błąkających się po ruinach miast  i wsi. Konflikty należy rozwiązywać w sposób pokojowy.

 

            Szanowny Panie Prezydencie,

docierają do Polski również wrogie głosy ze strony ukraińskich posłów. Oto lider Partii Radykalnej, Ołeh Laszko, powiada, że  ziemie ukraińskie znajdują się obecnie pod  „obcą okupacją".  I wymienia kraje,  jako okupantów:  Mołdawię, Polskę, Białoruś i Rumunię. Grozi też, że po  oczyszczeniu" Donbasu z  separatystów i terrorystów"  walki nadal będą kontynuowane, tylko już na innych ziemiach. To złowroga groźba, a państwo polskie na nią nie reaguje. Niedawno też inny ukraiński polityk, rzecznik Prawego Sektora, który gloryfikuje morderców z OUN/UPA, Andrij  Tarasenko,  w wywiadzie dla „Rzeczypospolitej” oznajmił, iż Prawy Sektor zmierza do odzyskania przez Ukrainę Przemyśla i innych obecnie polskich powiatów. Polskie państwo nie może ignorować takiej postawy i zachowania ukraińskich przywódców partyjnych.   

Oczekuję od Pana i od rządu polskiego jednoznacznego i wyraźnego stanowiska w wymienionych wyżej sprawach i problemach. Milczenie w tej  dramatycznej sytuacji jest przyzwoleniem na śmierć i zagładę sąsiedniego narodu. Polacy tak okrutnie wykrwawieni w latach 1939-1945 przez trzy ludobójstwa, niemieckie, sowieckie i ukraińskie,  pragną przerwania wojny na Ukrainie. Proszę więc  liczyć się z odczuciami własnego narodu.   

 

                                                           Z wyrazami poważania

                                                           Stanisław Srokowski

                                                

PS. Proszę Państwa o poparcie Listu, szerokie udostępnianie  oraz  komentarze.

St. S.   

 

19.08.14 

REAKCJA NA LIST DO PREZYDENTA 


Londyn, 18-08-2014

Szanowny Panie!

Jestem Pana rówieśnikiem. Mój ojciec urodził się w ówczesnej Galicji niedaleko Lwowa i w latach 1917-1918 był w armii Austro-Węgier na froncie włoskim (Trentino), a w 1919 r. jako żołnierz II Korpusu Ukraińskiej Armii Halickiej brał udział w walkach z Armią Hallera, w walkach z Armią Czerwoną (Winnica, Berdyczów, Żytomierz), w krótkotrwałym wyzwoleniu Kijowa w końcu sierpnia 1919 r., aż w końcu zapadł na tyfus. Widział jak ówcześni polityczni przywódcy Ukrainy byli skłóceni ze sobą i nie potrafili stworzyć jednolitego frontu. Widział, jak nadzieje Ukraińców walczących u boku Piłsudskiego spełzły na niczym, gdy w Traktacie Ryskim Endecja przeciwna koncepcji federacyjnej Piłsudskiego zadecydowała o bezpośrednim wcieleniu tych terenów do II RP. Widział też, jak to wcielenie wyglądało w praktyce, jak były traktowane mniejszości narodowe, jak były prześladowane ośrodki kultury ukraińskiej (Prosvita i in.), i jak dokonywano pacyfikacji Małopolski Wschodniej w II RP.

W żadnym przypadku nie usprawiedliwia to mordów dokonywanych przez ukraińskich nacjonalistów na ludności polskiej zamieszkałej na Kresach. Nie zostało to jednak potępione przez polskie elity polityczne.

Obecną Ukrainę, podobnie jak sto lat temu, zamieszkuje wiele narodów. Niestety, polscy politycy nie biorą tego pod uwagę. Pomijając powody przewrotu w Kijowie, rząd utworzyły partie reprezentujące wyłącznie tereny zachodnie i centralne. Fatalnym błędem tego rządu było ustanowienie języka ukraińskiego jako jedyny język urzędowy. Spowodowało to falę protestów w tych częściach Ukrainy, gdzie językiem ojczystym jest rosyjski. Język to tylko jeden z problemów. Wiele obywateli Ukrainy to Rosjanie żyjący na tych terenach od stuleci. W obecnym rządzie, zasiadają skrajni nacjonaliści (Svoboda) z antyrosyjskimi hasłami w ich programie. Jest to też jedna z przyczyn dlaczego ten rząd nie znajduje u nich poparcia. Tak zwany Prawy Sektor, który był jednym z organizatorów Majdanu, występuje nie tylko z antyrosyjskimi hasłami, ale również z antysemickimi. Jest zadziwiające, że Zachód, który zwalcza demony przeszłości narodowego socjalizmu i faszyzmu, nie zwraca uwagę na to jakie siły na Ukrainie miały udział w powstaniu obecnego rządu.

Dlatego też uważam, ze obecna polityka polskiego rządu nie służy sprawie Ukrainy. Zamiast być mediatorem, polscy politycy razem z zachodnimi, którzy nie mają pojęcia o złożoności problemów etnicznych tego obszaru, zamiast nawoływać do rozmów ze wszystkimi przedstawicielami grup etnicznych i regionów, a także z Rosją, prowadzą przeciwko niej krucjatę jak za dawnych czasów. Nic też dziwnego, że Rosja wystąpiła w obronie Rosjan którzy poczuli sie zagrożeni przez decyzję obecnych władz w Kijowie. W konsekwencji doprowadziło to do przyłączenia Krymu do Federacji Rosyjskiej i do wojny na wschodzie Ukrainy, gdzie ginie ludnośc cywilna, w tym kobiety i dzieci, niszczone są wielotysięczne miasta i ich infrastruktura.

Pomijając sprawę legalności obecnego rządu na Ukrainie, jego zadaniem nie powinno być jątrzenie w stosunkach ukraińsko-rosyjskich i prowadzenie wojny za wszelką cenę, a gruntowna przebudowa systemu rządzenia w oparciu o wybieralnych a nie mianowanych przez rząd przedstawicieli władz regionów, wyeliminowanie oligarchów z tego systemu, oraz walka z korupcją która osiągneła na Ukrainie niebotyczne rozmiary.

W Pańskim Liście Otwartym do Prezydenta RP oczekuję Pan od Prezydenta i od rządu polskiego jednoznacznego i wyraźnego stanowiska w sprawach wymienionych w Pańskim liście. Nie sądzę aby Pański list odniósł jakikolwiek wpływ na stanowisko obecnych polskich władz, gdyż są one podporządkowane globalnym interesom USA mającym na celu osłabienie Rosji.

Niestety, dezinformacyjna wojna uprawiana przez zachodnie media przedstawia obecną Ukrainę jako państwo które walczy z Rosja o zachowanie swojej integralności, a nie jako państwo które dokonuje czystek etnicznych na jego wschodnich terenach które sprzeciwiły się ustanowieniu nad nimi obecnych rządów w Kijowie i przyjęciu etosu Bandery, Szuchewycza i SS-Galizien.

Rządy państw zachodnich, przy braku prawdziwej informacji ich społeczeństw odnośnie tego co rzeczywiście dzieje się na Ukrainie, łatwo przystają na dyktat USA w ich globalnej polityce.

Dlatego też uważam, że zadaniem tych którzy byli świadkami mordów popełnionych przez ukraińskich nacjonalistów na Kresach powinno być opublikowanie artykułu w wiodącej prasie Niemiec, Francji i Anglii (np. The Independent) o mordach ludności polskiej (i nie tylko) na Kresach II RP dokonywanych przez ukraińskich nacjonalistów, i o tym czyimi spadkobiercami są obecni przedstawiciele partii Svoboda zasiadający w parlamencie i mający udział w rządzie.

Z poważaniem,

Andrzej Bobeszko

***************************************************************************************************************************************
Witam i pozdrawiam serdecznie.

Przeczytałem z uwagą poniższy List Otwarty pisarza z Wrocławia Stanisława Srokowskiego i z pełnym przekonaniem, pragnę wyrazić własne poparcie dla treści zawartych w tym Liście. Obrazy te znamy z codziennych zdjęć, sprawozdań i obfitych opisów dziennikarskich, których nie brakuje właściwie we wszystkich środkach masowego przekazu, a szczególnie w internecie. Po prostu nie można już dłużej milczeć, gdy leje się niewinna krew. Kresowianie oraz rodziny polskie z kresowymi korzeniami doskonale wiedzą, co znaczy milczenie, gdy Męczenników Wołynia, Podola, Polesia, Pokucia, Bieszczad i Lubelszczyzny, jakże wielu chciałoby i dziś "raz jeszcze zarżnąć i zakopać" przez przemilczanie ludobójstwa dokonanego przez zwyrodnialców z OUN-UPA.


 Od kilku miesięcy ze wszystkich stron, leją się strumienie propagandy proukraińskiej oraz antyrosyjskiej, zaś każdy kto nie zgadza się z taką metodologią działania z miejsca okrzyknięty jest trolem, błędnym rycerzem, a nawet rosyjskim agentem, ba wrogiem Polski. Niech ma Bóg w opiece każdego, kto ważyłby się rzucać takie obrzydliwe kalumnie na Kresowian. Polacy mają niezbywalne prawo do życia w prawdzie o tym, co wydarzyło się na Kresach podczas II wojny światowej. Więcej każdy człowiek ma prawo do tej wiedzy, a nawet obowiązek, gdyż tam spoczywają tysiące niewinnych polskich kobiet, dzieci, całe polskie społeczności, wymordowane przez ryzunów z niezwykłym okrucieństwem, niespotykanym u innych narodów. Niestety trzeba dodać i to, że gdy nasi Bracia i Siostry, Męczennicy Wołynia i Kresów, już ponad 70 lat leżą tam w dołach i jamach, jak Ich zakopali oprawcy, bez mogiły, a nawet bez prostego Krzyża, w tym samym czasie podłym zbrodniarzom, którzy rąbali Ich siekierami, na Ukrainie stawia się pomniki, jako bohaterom, godnym naśladowania, funduje się niezliczone tablice pamiątkowe. Czy to jest Boża sprawiedliwość, czy to jest chrześcijaństwo?

Nie! To jest podłość ludzka, oparta na kłamstwie oraz na zastarszaniu ludzi prawych na Ukrainie, którzy wiedzą, jak było naprawdę. Tylko życie w prawdzie, warunkuje trwały pokój i pojednanie, ale prawda jest b. wymagająca. Pomimo to Kresowianie i wszyscy Polacy mają prawo do życia w prawdzie i w pokoju. Podobnież jak Polacy także wszystkie inne narody, mają prawo do życia w zgodzie i w pokoju. Prawa tego nie można odmówić Ukraińcom, ale także Rosjanom na wschodzie Ukrainy, gdyż i tam żyją normalne rodziny ludzkie, złożone z kobiet, dzieci i ludzi w podeszłym wieku.

Zatem pytam się jakim prawem prezydent Ukrainy Petro Poroszenko oraz inni poplecznicy jego rządu, z taką zajadłością, atakują gęsto zaludnione obszary Ukraińców, pochodzenia rosyjskiego? Czy rzeczywiście wojna jest tu najlepszym środkiem rozwiązania, tej tragedii? Czy trzeba aby na pewno wcześniej zmiażdżyć rosyjskich separatystów, by potem dobrodusznie usiąść z nimi do rozmów pokojowych, naturalnie wtedy, już z wyższej pozycji. Czy to do wojny, tak wiele razy wzywał mieszkańców Ukrainy papież Franciszek? Czy cierpienia niewinnych osób cywilnych nic nie znaczą dla polityków i wojskowych?

Poniższy List zawiera także inne ważne kwestie, jak choćby stale powracające ukraińskie prowokacje słowne, obliczone na obecność w środkach masowego przekazu obrazu, zagarniętych i trzymanych niesprawiedliwie przez Polskę: Zachodnich Ziem Ukraińskich. Doprawdy trudno w to uwierzyć, ale tak naprawdę jest i to w majestacie najjaśniejszej III Rzeczypospolitej Polskiej. Niemal każdego miesiąca możemy usłyszeć z ust jakiegoś ukraińskiego polityka, czy lokalnego watażki, że Chełm, Hrubieszów, Przemyśl, Lubaczów i inne miasta to ich rdzenne ziemie ukraińskie. Oczywiście co zrobią potem z mieszkającymi tam Polakami, o tym na razie jeszcze nie piszą, bo jak łatwo sę dymyśleć na to jeszcze przyjdzie odpowiednia chwila. Doprawdy poraża słabość państwa polskiego, ale jeszcze bardziej boli fakt bezkarności nacjonalistów ukraińskich oraz ich popleczników w Polsce w naszej ojczyźnie.

 Koronnym argumentem wszystkich różowych panter (to ci co noszą różowe okulary z napisem Ukraina po środku) jest naturalnie odmieniany przez wszystkie przypadki: sojusz antyrosyjski, przymierze antyrosyjskie itp. A ja mówię wprost: proszę mi nie wciskać ciemnoty, że można rozpętać de facto wojnę domową na Wschodniej Ukrainie, bo się zwalcza terrorystów. Każdy uczciwy człowiek wie, że to co się dzieje obecnie na wschodzie Ukrainy, to nie jest jakieś zwalczanie terrorystów, tylko prawdziwa, prowadzona na wielką skalę ofensywa, trwająca już całe miesiące z użyciem najcięższych rodzajów broni. Po prostu prawdziwa wojna domowa, ale ponieważ teraz walki przeniosły się na przedmieścia milionowego miasta Donieck i niewiele mniejszego Ługańska, to wszechobecnej proukraińskiej propagandzie trudno, już dłużej ukrywać, tak oczywiste fakty.

Naturalnie taka wojna pociąga za sobą ofiary cywilne, liczone już w setki, a może nawet w tysiące zabitych. Kto zaś przejmuje się setkami tysięcy, tych wszystkich, którzy opuścili swoje rodzinne domy, pracę całego życia i zmuszeni byli uciekać w nieznane, najczęściej do Rosji? I kto odbuduje zniszczone miasta i wsie na całym, tak dużym obszarze? Odpowiedzialność za tą krwawą wojnę domową spada nie tylko na Rosjan ze Wschodniej Ukrainy, którzy odważyli się zbrojnie walczyć o swoje prawa, ale także na Ukraińców, którzy nie potrafili zaprowadzić pokoju metodami pokojowymi, ale zbrojnie chcą się rozprawić z dużą częścią ludności, zamieszkującej zwarte tereny na wschodzie. Proszę powiedzieć uczciwie, jak to by się czuli wszyscy Polacy, gdyby to dziś, toczyły się podobne walki na Wołyniu i Podolu, lecz stroną pokrzywdzoną w konflikcie, byliby właśnie polscy Kresowianie, czy w takim wariancie wszystkie "różowe pantery", nadal z taką zajadłością, były także tak proukraińskie? Oczywiście logika mówi, że cała ta machina propagandy, obróciłaby się o 180 stopni, nikt bowiem o zdrowych zmysłach nie ośmieliłby się chwalić Ukraińców, niszczących polskie miasta i wsie. Stare polskie przysłowie mówi o tym tak: "Nie czyń drugiemu tego, co Tobie niemiłe".

 Na koniec pragnę zachęcić wszystkich zainteresowanych, poznaniem prawdy o realiach współpracy polsko - ukraińskiej do lektury mojego opracowania: "Swoi czuwajcie, gdy historia zatoczy się kołem - o zaszłościach dziejowych Lachów vel Polaków i Rusinów vel Ukraińców". Opracowanie to zamieszczam w załączniku, obok Listu Otwartego do Prezydenta, dostępne jest także na wielu stronach w internecie, a ja szczególnie polecam tą: http://wdonajski.za.pl/WOLYN/Slawomir_Tomasz_Roch_o_zaslosciach.html

 

Z poważaniem

Sławomir Tomasz Roch

11.08.2014 Watford 
********************************** 

Szanowny Panie Stanisławie,

pragniemy serdecznie pogratulować cennej inicjatywy, jaką jest skierowanie przez Pana listu otwartego do Prezydenta RP Bronisława Komorowskiego   w sprawie zbrodni dokonywanych przez kijowską juntę na wschodzie Ukrainy.

W pełni popieramy Pana stanowisko.

Pozdrawiamy serdecznie Pana i Pana Małżonkę

Maria i Leszek Jazownikowie

************************* 

Szanowny Panie Stanisławie, Szanowni Państwo!

List dobry i ważny, ale nie tędy droga! Ten mający niewiele wspólnego z Polską prezydent, nie będzie czytał niczego od ludu. Ale największe polskie zgromadzenie, jakim jest kresowe, może każdego powalić na kolana, tylko trzeba sobie to uświadomić. Kresowiacy, to największa partia… (tylko bez tego prezydenta od pierogów z Bytomia).   Pozdrawiam, -Stanisław.


************************ 

Kazimierz Marszałek 11 sierpnia 09:34 

Kochani rodacy, list wspanialy, ale jeden... Splynie jak woda po tlustej gesi.

Moze by tak akcja mejlowa na adres kancelarii Prezydenta, Premiera, Sejmu i Senatu? Skkoordynowana w czasie i wzywajaca nie do popierania ktorejkolwiek ze stron, a do mediacji miedzy nimi w celu przerwania walk i wypracowania warunkow do spokojnego zycia ludzi ktorzy z Ukraina w modelu nacjonalistycznym sie nie utozsamiaja?

******************************* 

W pełni popieram!

2014-08-10 17:55  

 w pełni popieram Pańskie stanowisko. Może Pan użyć mojego nazwiska, jako osoby popierającej.

 Janusz Sanocki

 Nysa

 PS

 Jeśli nie ma Pan nic przeciwko temu opublikuję petycje

 

******************************

 21.07.14

Porozumienie Katowickie 198O
Stowarzyszenie Na Rzecz Pamięci
ul. Floriana 7, 40-ż86 Katowice,
tel. kom. 7Z3 t26 062
Katowice, 8 lipiec 2014

UCHWAŁA

Zarząd Stowarzyszenia Porozumienie Katowickie 1980-Stowarzyszenie na Rzecz Pamięci
zwraca się do parlamentu i polityków Il[ RP, do Instytutu Pamięci Narodowej oraz do wielu innych
instytucji i środowisk polskich, o podjęcie starań wobec dwóch wielkich wyzwań patriotycznych:
1. O ustanowienie w Rzeczypospolitej przez Sejm 11 lipca corocznie Dniem Narodowej
Pamięci Banderowskiego Ludobójstwa i Męczeństwa Kręsowian w latach 1943-1944 oraz
2. O to, aby na Powązkowskim Cmentarzu Wojskowym w Warszawie powstał symboliczny
Grób Ofiar Banderowskiego Ludobójstwa na Kresach, a w innym godnym miejscu podjąó starania
o wybudowanie Mauzoleum Męczeństwa Kresowian.
Prosimy o to w 7l tocznicę Rzezi WĄńskiej i 70 rocznicę Ludobójstwa w Małopolsce
Wschodniej. Ale także w 70. rocznicę Powstania Warszawskiego, gdzie wielkości ofiar tego
powstania odpowiada ogrom ofiar niewinnej i bezbronnej ludności polskiej wymordowanej na
oderwanych od Ojczyzny Kresach Wschodnich. Wspieramy w tej mierze również postanowienia
Jasnogórskiego Testamentu Kresowian, przyj ętego przez ich środowiska 6 lipca ż0l4 roku na
Jasnej Górze w Częstochowie podczas mającej tam miejsce Pielgrzymki i Kresowego Forum.

Sekretarz Zarządu                               Prezes Zarządu 
Barbara Czyż                               Andrzej Rozpłochowski

15.07.14

Prawda o ludobójstwie - wreszcie zwyciężyła w Lublinie


W cieniu wielkiej polityki - od dłuższego czasu toczy się w Lublinie spór o upamiętnienie ofiar ludobójstwa dokonanego na Polakach przez nacjonalistów ukraińskich z UPA i SS Galizien.

Tadeusz Isakowicz-Zaleski /Archiwum RMF FM /

Apogeum tego sporu była stanowisko wojewody lubelskiego Jolanty Szołno-Koguc, która w dniu 30 stycznia br., w czasie posiedzenia Wojewódzkiego Komitetu Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa naciskała na to, aby z napisu - na planowanym pomniku w Lublinie - usunąć słowo "ludobójstwo" i zastąpić je pokrętnym sformułowaniem "czystki etniczne o znamionach ludobójstwa".

Takie postępowanie urzędniczki państwowej wywołało liczne protesty nie tylko Kresowian i ich potomków, ale i organizacji patriotycznych i społecznych.

Wkrótce pani wojewoda została usunięta ze swego stanowiska przez premiera Donalda Tuska, głównie z powodu nieradzenia sobie z obowiązkami administracyjnymi. Sprawa powróciła, gdy nowym wojewodą lubelskim został Wojciech Wilk, b. poseł. PO. Również i on starał się przekonać inicjatorów budowy upamiętnienia do tego, aby w napisie na pomniku nie została zawarta cała prawdy o ludobójstwie. Te jego działania na szczęście nic nie dały, gdyż w tych dniach, w przededniu 71. Rocznicy "Krwawej Niedzieli" na Wołyniu, wspomniany Komitet Wojewódzki aż 27 głosami za i przy jednym głosie sprzeciwu, oddanym przez wojewodę, uchwalił pełną wersję napisu, zgodną z prawdą historyczną o ludobójstwie.

Jest to bardzo duży sukces środowisk kresowych, a zwłaszcza pana Zdzisława Koguciuka, znanego działacza "Solidarności" z okresu stanu wojennego, który obecnie, płynąc pod prąd poprawności politycznej, upomina się wytrwale o pamięć o obywatelach Drugiej Rzeczypospolitej pomordowanych przez banderowców. Jest to też sukces wszystkich tych, którzy słusznie uważają, że na przemilczaniu i fałszowaniu historii nie da się zbudować dobrych relacji ani z Ukraińcami, ani z innymi naszymi sąsiadami.

A była pani wojewoda i obecny pan wojewoda powinni przynajmniej zarumienić się ze wstydu i wobec rodzin, które straciły swoich krewnych na Wołyniu, powiedzieć słowa "przepraszam". Inna sprawa, że powinien ich za to rozliczyć ich szef, któremu przez swoją nadgorliwość ewidentnie strzelili w stopę.
Artykuł pochodzi z kategorii: Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski - felietony
Przejdź na początek artykułu

Tadeusz Isakowicz-Zaleski


Czytaj więcej na http://www.rmf24.pl/tylko-w-rmf24/isakowicz-zaleski/blogi/news-prawda-o-ludobojstwie-wreszcie-zwyciezyla-w-lublinie,nId,1468990#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=other

06.07.14 

Dariusz Madejski 

Wyznania poszukiwacza ofiar rzezi wołyńskiej.
Tego, co znalazł, nie chciała pokazać żadna telewizja



Robert Kmieć podczas wyprawy na jedno z jezior pod Nowym Dworem Mazowieckim. Tym razem w poszukiwaniu zatopionego pojazdu pancernego. 

Robert Kmieć zajmuje się poszukiwaniem skarbów od kilkunastu lat. Wyciąga z jezior czołgi, samoloty i wozy opancerzone. Nie robi tego dla fantów, nie szuka łatwego zarobku. Dla niego ta praca jest odkrywaniem historii, często makabrycznej, brutalnej i niewygodnej politycznie. Tak jest w przypadku rzezi wołyńskiej, podczas której tysiące naszych rodaków straciło życie. Czy to było ludobójstwo? Poszukiwacz, który był na miejscu zbrodni i miał w ręku roztrzaskane siekierą czaszki małych dzieci nie ma żadnych wątpliwości. W rozmowie z Menstream.pl opowiada, jak trudno dotrzeć z prawdą do społeczeństwa.

Menstream.pl: Jak to możliwe, że Ukraina pozwoliła zbliżyć się polskim badaczom do miejsca zbrodni? To przecież niewygodne fakty.

Robert Kmieć: Dostaliśmy od władz Ukrainy zezwolenie na kilka dni pobytu w okręgu wołyńskim. Pojechał z nami również Adam Sikorski, znany z telewizyjnego programu Było, nie minęło. To on dokumentował całą ekspedycję. Były dwa wyjazdy, w ubiegłym roku i wcześniej, dwa lata temu. Można powiedzieć, że nasze poszukiwania były trochę półlegalne.

Co to znaczy?

Po pierwsze trzeba było przetransportować na miejsce georadary i inny sprzęt, który miał nam posłużyć do zlokalizowania i zmierzenia ewentualnych mogił, które mieliśmy zamiar znaleźć. No i nie mogliśmy przecież powiedzieć wprost Ukraińcom, po co tak naprawdę jedziemy na Wołyń.

Więc jaką wersję usłyszeli?

Akurat zdarzyło się, że prezydent Bronisław Komorowski miał spotkać się z prezydentem Ukrainy na otwarciu polskiego, powojennego cmentarza. To było niedaleko miejsca, które chcieliśmy sprawdzić. Tłumaczyliśmy więc, że jesteśmy na miejscu w związku z tym wydarzeniem. To była nasza przykrywka.


I nikt nie obserwował, co tam robicie? Trochę trudno w to uwierzyć.

Oczywiście byliśmy sprawdzani. Funkcjonariusze KGB co rusz przyjeżdżali, przyglądali się, wypytywali i patrzyli na ręce. Zdarzało się, że chcieli utrudnić nam poszukiwania podrzucając gdzieś niewybuch.

Żeby przepłoszyć badaczy?

Tak. Mówili, że mają zgłoszenie od pobliskich mieszkańców, że w okolicy jest jakiś niewypał i muszą to sprawdzić. Oczywiście dla naszego bezpieczeństwa. W rzeczywistości obawiali się tego, co możemy znaleźć.

Domyślam się, że ekspedycja na ziemię wołyńską przyniosła rezultat.

To, co zobaczyłem na Ukrainie, ma się nijak do tego, co oglądałem wcześniej, w kilkunastoletniej karierze poszukiwacza. Nie raz miałem do czynienia z grobami żołnierskimi, z których wyciągaliśmy czaszki i kości. Widziałem już po pięćdziesiąt osób pochowanych zbiorowo. Stojąc jednak nad mogiłami w Wołyniu, coś ścisnęło mi serce. Jeszcze po powrocie do kraju, przez trzy tygodnie nie mogłem dojść do siebie. Do dzisiaj trudno dobierać słowa, gdy o tym opowiadam.Rzeź wołyńska
Masowa zbrodnia dokonana przez nacjonalistów ukraińskich na mniejszości polskiej, podczas okupacji terenów II Rzeczypospolitej przez III Rzeszę, w okresie od lutego 1943 do lutego 1944. Ofiarami mordów byli Polacy, w dużo mniejszej skali Rosjanie, Ukraińcy, Żydzi, Ormianie, Czesi i przedstawiciele innych narodowości zamieszkujących Wołyń. Dokładna liczba ofiar nie jest znana.


Co tak Panem wstrząsnęło?

To może zrozumieć tylko osoba, która stoi nad grobem, w którym spoczywa nie jedna osoba, lecz dziesiątki dzieci powrzucanych jedno na drugie. Bo większość zwłok w odnalezionych przez nas mogiłach, to były właśnie dzieci, w różnym wieku. Znajdowaliśmy szczątki dwulatków, czterolatków, dziesięciolatków.

Żołnierze Ukraińskiej Powstańczej Armii nie oszczędzali przecież nikogo. Mordowano całe rodziny, bez wyjątku.

Tylko w jaki sposób. W niektórych czaszkach małych dzieci były dziury wielkości pięści, zapewne od uderzenia młotkiem lub siekierą. Przecież to jest niewyobrażalne, żeby tak postępować z drugim człowiekiem. Pytaliśmy też Ukraińców, którzy zainteresowani podchodzili do nas, czy pamiętają tamte lata. Niektórzy zgodzili się mówić.

Czasem ktoś ich opluje, czasem zwyzywa. To nie zraża polskich esesmanów, bo zależy im na pielęgnowaniu historii 

Co wyłania się z ich opowieści?

Dantejskie sceny. Akurat prowadziliśmy prace przy ukraińskiej wsi Ostrówki. Lasy i pola obok tej miejscowości do dzisiaj noszą miano trupiego pola, pobliscy mieszkańcy bez problemu potrafią je wskazać. To tam Ukraińcy wymordowali setki Polaków, pozostawiając ciała bez pochówku. W lasach walały się trupy, które stały się później pożywką dla kruków. Dopiero po dwóch tygodniach armia Rosyjska, która zajęła tamte ziemie, nakazała pobliskim mieszkańcom wykopać mogiły i zrzucić do nich zwłoki. Odór rozkładających się ciał było ponoć czuć w promieniu kilku kilometrów, a zwłoki kobiet, dzieci i mężczyzn były już tak rozłożone, że trzeba było ściągać je do mogił bosakami i widłami, bo już się rozczłonkowywały, odpadały ręce, nogi i głowy. I my te mogiły właśnie odkryliśmy.

Władze Ukrainy zdają sobie sprawę z powagi tego odkrycia? Przyznał Pan, że byliście obserwowani.

Chyba nie zdają sobie sprawy ze skali naszych odkryć, ponieważ byliśmy bardzo czujni. Najgorzej było z Ukraińcem, to był chyba jakiś konserwator zabytków z okręgu lwowskiego, który został oddelegowany, by nadzorować nasze prace. No i byli jeszcze wspomniani funkcjonariusze z KGB, którzy nas nachodzili.

Robert Kmieć na planie filmowym Skarby III Rzeszy Bogusława Wołoszańskiego. Tym razem odkrywają tajemnice Zamku Czocha. Fot. archiwum prywatne.

Na czym to nękanie polegało?

Pamiętam, jak mundurowi przyjechali i rzucili wszystkich na maskę samochodu. Rewizja, pytania, oglądanie sprzętu. Było ich kilku. Dowódca przez dłuższy czas wydzwaniał do swoich zwierzchników z pytaniem, co z nami zrobić. W końcu odpuścili, bo nie znaleźli podstaw do zatrzymania. Mieliśmy szczęście. Innym razem prawie się zdemaskowaliśmy. Mundurowi byli o krok, by zobaczyć ogrom naszych odkryć.

Jak udało się uniknąć kłopotów?

Gdy już zorientowaliśmy się, z czym mamy do czynienia, trzeba było wszystkie szczątki opisać, skatalogować i policzyć. Pomagali w tym archeolog oraz antropolog, których mieliśmy w naszej ekipie. Wszystko układali skrzętnie na workach, rozłożonych na ziemi obok grobowca. Robiliśmy dokumentację, fotografie, by nikt nie zarzucił nam bezczeszczenia ciał. Nagle usłyszeliśmy dźwięk silnika. To były dwa samochody KGB. Na szczęście droga przez pola była trudna, więc trochę zajęło im dotarcie na nasze stanowisko badawcze. Mieliśmy więc czas, by zareagować. Cztery osoby szybko wykopały nowy dół, do którego poskładaliśmy wydobyte już z mogiły szczątki i ponownie przysypaliśmy je ziemią. Na to poszła beczka, na niej porozkładaliśmy jedzenie, dla niepoznaki. Jak Ukraińcy dotarli na miejsce i zajrzeli do mogiły, było w niej chyba sześć ciał. Tylko tyle znaleźliście? zapytali. Pokręcili się trochę po obozowisku i odjechali.

Zbiorowe mogiły, przestrzelone czaszki i skrępowane zwłoki. Ten człowiek odkrywa komunistyczne zbrodnie

Co się później stało z tymi wszystkimi szczątkami? Nadal są zakopane na trupim polu?

Nie mogliśmy tak tego zostawić. Wszystkie odnalezione przez nas zwłoki zostały przeniesione na polski cmentarz, gdzie została odprawiona msza przez polskiego księdza.

Na tym samym cmentarzu, na którym mieli spotkać się prezydenci?

Tak. Z jakiś powodów, których nie znam, do spotkania głów obu państw jednak nie doszło. Były jednak osoby z Polski, rodziny pochowanych tutaj w czasie wojny rodaków. Przyjechali również przedstawiciele duchowieństwa ukraińskiego. Pamiętam, że jak zaczęła się część mszy, podczas której chowano wszystkie znalezione przez nas szczątki, opuścili oni cmentarz i stali za płotem. Wszyscy byli w szoku, nie rozumieli takiego zachowania.

Jak Pan je interpretuje?

Jestem prostym człowiekiem, nie wiem, co o tym sądzić. Najważniejsze było dla mnie wtedy upamiętnienie pamięci zamordowanych.

Na trupim polu też stanął jakiś znak, przypominający o tej zbrodni?

Ukraińcy pozwolili nam wyciąć dwa drzewa. Zbiliśmy z nich krzyż, który tam stanął. Tylko w ten sposób, oraz krótka modlitwą, mogliśmy oddać hołd wymordowanym rodzinom.

Co stanie się z zebranym przez badaczy materiałem? Przecież robiliście zdjęcia, kręciliście materiał filmowy.

To nie zginie. Adam Sikorski robi na jego podstawie film dokumentalno-fabularyzowany. Mogę już zdradzić, że obraz będzie miał premierę we wrześniu tego roku, będą pokazy w Warszawie. Po premierze można spodziewać się niemałego zamieszania.

Dlaczego? Przecież temat Wołynia nie jest nowy. Polacy już się z nim obyli.

Tylko ten film przedstawi prawdę historyczną, pokażemy doły śmierci, które zastaliśmy w Ukrainie. Będą inscenizacje mordu, żadnego przekłamania. Moim zdaniem to bardzo wstrząsający materiał. Proszę sobie wyobrazić, że żadna stacja telewizyjna nie jest zainteresowana wyemitowaniem dokumentu, ponieważ jest zbyt drastyczny, zbyt bije w interesy ukraińsko-polskie. Na szczęście znalazł się człowiek, który wyłożył pieniądze na realizację projektu. Tyle mogę powiedzieć.

Z tego co Pan mówi, ten film może jednak uderzyć w interesy ukraińsko-polskie.

Jeżeli były mordy, to trzeba pokazać, w jaki sposób ich dokonywano. Nie mówię, byśmy rozpętywali trzecią wojnę światową i szli na Ukraińców. Jednak dopóki władze tego narodu nie przyznają, że takie zbrodnie miały miejsce i nie potępią tego, co się wydarzyło, nie ma mowy o jakimkolwiek pojednaniu. Stepan Bandera, który ponosi odpowiedzialność za zorganizowane ludobójstwo polskiej ludności cywilnej na Wołyniu, nadal jest przecież traktowany u nich, jak bohater narodowy.

Trzy lata temu zostało mu nadane największe odznaczenie państwowe na Ukrainie. Później je cofnięto.

Co z tego, jeśli w zamian postawili mu kolejny pomnik? Ponad osiem szkół na terenie Ukrainy nosi też imię Bandery, podobnie jak około dwieście ulic, nie mówiąc o innych instytucjach. Oni naprawdę uważają go za wielką postać. Jeszcze sporo czasu może minąć, nim zmienimy karty historii.

Robert Kmieć
Zajmuje się poszukiwaniem skarbów od około trzydziestu lat. Profesjonalnie robi to od lat dwunastu. Pracował m.in. z red. Adamem Sikorskim przy programie Było, nie minęło, teraz działa w szeregach Narodowej Agencji Poszukiwawczej, organizacji współpracującej z instytucjami państwowymi, takimi jak: Muzeum Wojska Polskiego, Muzeum Armii Krajowej, IPN, Radą Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. Robert Kmieć pracuje również z Bogusławem Wołoszańskim przy nowym cyklu dokumentalnym pt: Skarby III Rzeszy.

http://menstream.pl/wiadomosci-reportaze-i-wywiady/wyznania-poszukiwacza-ofiar-rzezi-wolynskiej-tego-co-znalazl-nie-chciala-pokazac-zadna-telewizja,0,1355028.html

 


http://menstream.pl/wiadomosci-reportaze-i-wywiady/wyznania-poszukiwacza-ofiar-rzezi-wolynskiej-tego-co-znalazl-nie-chciala-pokazac-zadna-telewizja,0,1355028.html

24.06.14  

 Ukraińcy w Polsce są coraz bardziej bezczelni 


„Nasze Słowo” nr 23(2965) z 8 czerwca 2014 roku zamieściło dwa artykułu, które zwróciły moją uwagę jako stałego czytelnika tego pisma i jako tego, który ponosi również w części koszty wydawnictwa tygodnika. Postaram się je z grubsza omówić. Oto interesujące mnie fragmenty:

„Pomorska Akademia w Słupsku jest jako kolejna wyższa szkoła, w której studiują cudzoziemcy, z poza Ukrainy. Jak mówi rektor Akademii prof. Roman Drozd [Ukrainiec, jawnie probanderowski historyk – przyp. AM], Akademia coraz bardziej wychodzi naprzeciw współpracy ze wschodnimi partnerami – wyższych szkół na Ukrainie, Białorusi i Rosji. Jednak najbardziej dynamicznie rozwija się współpraca z Ukrainą. W minionym semestrze w Pomorskiej Akademii uczyło się 6 ukraińskich studentów, tego roku – 33, a od października będzie aż ponad 100. Studentom zagwarantowane jest bezpłatne nauczanie i utrzymanie – wszystkie koszty bierze na siebie strona polska”.

Mam jednak zastrzeżenia. Czy nie należałoby w pierwszej kolejności zaspokoić potrzeby własne? Tyle dzieci głodnych. Dorośli po studiach uciekają za granicę, mimo że „strona polska” poniosła wysokie koszty ich edukacji. Moje wnuczęta w 50 punktach procentowych (przepraszam, że używam słownictwa PAP) uczyły się w szkole prywatnej. Kosztowało to wiemy ile. Dla nich miejsca zabrakło w akademii państwowej. Dopiero gdy podjęły pracę znalazło się państwo, które wyciągnęło łapę po pieniądze. Naliczyło tego ponad 50 punktów procentowych wynagrodzenia. Konsekwentnie je zabiera.

Na utrzymanie studentów zagranicznych, nie koniecznie Ukraińców, pieniądze są. Czy w rewanżu Polska może na tych samych zasadach wysyłać na studia zagraniczne studentów polskich? Albo przeznaczać środki na studia Polaków ze Wschodu Tych zwykłych, nie dzieci dygnitarzy? Ja idąc do lekarza muszę najpierw sprawdzić zawartość portfela, mimo gwarancji konstytucyjnej o bezpłatnym lecznictwie. Mimo tego głośno będę krzyczał: wymiana studentów na studia zagraniczne jest konieczna!

Sprawa druga, która wzbudza emocje już w czasie czytania „Naszego Słowa”. Ukraińska mniejszość narodowa wystąpiła z wnioskiem, aby w Dobrym Mieście w pobliżu Olsztyna którejś z ulic lub placów dać imię „Bohaterów Kijowskiego Majdanu”.

„Dobre Miasto – pisze „Nasze Słowo” – utraciło swoją szansę być pierwszym w Europie miastem, które by upamiętniło poległych bohaterów kijowskiego Majdanu. Tego roku w maju olsztyński Oddział Ukraińskiej Mniejszości Narodowej w Polsce zwrócił się do Rady Miasta z propozycją nazwania jednej z ulic (albo placów) imieniem Bohaterów Kijowskiego Majdanu…”. Inicjatywę odrzucono. Pachnie to trochę Związkiem Sowieckim. Wszędzie i zawsze musiał być pierwszym. Aż przykro, że to się już skończyło, a było z tym dość wesoło, jednak nie wszędzie. W ukraińskiej mniejszości w Polsce jeszcze ta pamięć jest żywą. Miało by to być „ukłonem w stronę mniejszości ukraińskiej” – pisze „Nasze Słowo”.

Nie wiem, ubolewać czy się śmiać? Słusznie odpowiedział jeden z radnych miasta, trzeba najpierw ustalić – kto do tych bohaterów należy i z czyich rąk zginął? Ponadto trzeba najpierw rozliczyć ludobójstwo dokonane na ludności polskiej na Kresach Wschodnich II Rzeczypospolitej przez OUN-UPA. Trzeba najpierw uhonorować 100 tys. zamordowanych Polaków. Wypowiedź ta wywołała burzę w umyśle sprawozdawcy. Zapomniał bowiem, jak tę sprawę traktował jeszcze w ubiegłym roku. Zapomniał o tym, jak potraktował Sejm polski za to, że nie potępił operacji „Wisła”, za to, że Sejm polski ludobójstwo chciał nazwać ludobójstwem. Pouczanie, że tylko Putin może zmienić lub prawidłowo nazwać wydarzenia na Majdanie kijowskim, to chyba tylko niesmaczny żart.

Nadanie imienia polskiej ulicy Bohaterów Kijowskiego Majdanu miałoby stanowić „ukłon w stronę mniejszości ukraińskiej”. Ile to już było ze strony polskiej takich ukłonów? Każdy z nich był wykorzystywany przeciwko Polsce. Dzisiaj, kiedy na Ukrainie trwa wojna o byt państwowy Polska wspomaga Ukrainę i moralnie i finansowo. I co? Zmian nie widzę. Najlepiej by było gdyby ten ukłon uczyniło „Nasze Słowo”. Byłby to pierwszy krok do prawdziwego pojednania. Zresztą bo ja wiem? Ja czuję się pojednany z Ukraińcami. Rozmawiam z nimi, składałem im wizyty, oni bywali u mnie. Teraz już nie mogę ich wizytować. Wiek i zdrowie mi na to nie pozwalają. Sądzę jednak że to niewielka grupa na czele z „Naszym Słowem” dąży do jątrzenia, bo im z tym jest dobrze. Na zakończenie dodam tylko: każdy stłumiony protest był niesłuszny. Tak, niesłuszny protest.

Ze swojej strony mam propozycję dla inicjatorów nadania jednej z ulic Dobrego Miasta imienia „Bohaterów Kijowskiego Majdanu”: W Przemyślu odbudowuje się Narodowy Dom. Wzorem innych miast polskich, gdzie jest np. Dom Nauczyciela, Dom Chłopa, kiedyś w Lublinie był Dom Żołnierza, (może i dzisiaj jest) – Narodowemu Domowi w Przemyślu nadać imię: DOM DOBREGO CZŁOWIEKA. W skrócie DeDeCe. Będzie to na pewno pierwszy przypadek w świecie, nie w Europie, jak wspominają ukraińscy mieszkańcy Dobrego Miasta. Każdy może czuć się zaszczyconym. Nie ma w tej nazwie ani bohaterów, ani ludobójców, ani ich ofiar. Jest tylko dobry człowiek, zastępujący wszystko. Warto pomyśleć! Jakie to proste, aż trudne do zrozumienia, a jeszcze trudniejsze do wykonania.

Czytając „Nasze Słowo” czuję się jako osoba z mniejszości narodowej, dyskryminowana przez większość rządzącą. Smutne to lecz prawdziwe.

Antoni Mariański
http://www.mysl-polska.pl/node/107

23.06.14

Poroszenko i Bandera 
Mantra, że obecne władze w Kijowie nie mają nic wspólnego z banderyzmem jest tyleż przewidywalna, co nieprawdziwa. Dowodem, na odchodzenie w przeszłość demonów szowinizmu miałby być zwłaszcza słaby wynik jawnych ultranacjonalistów – Ołeha Tiahnyboka i Dymitra Jarosza w wyborach prezydenckich. Sęk w tym, że szczerze czy nie – także Petro Poroszenko odwołuje się do dziedzictwa Stepana Bandery.

I nie chodzi bynajmniej o ostrą satyrę polityczną „Dialog Petra Poroszenki z cieniem Stepana Bandery”, zestawiającą „operację antyterrostyczną” w wykonaniu kijowskiej junty z ludobójstwem dokonywanym przez OUN/UPA. Nie w apokryfach bynajmniej, ale w zupełnie oficjalnych wystąpieniach obecny prezydent, jako prominentny przedstawiciel obozu władzy publicznie bronił kultu Bandery, zadekretowanego na Ukrainie przez poprzedniego „Europejczyka z buławą” czyli Wiktora Juszczenkę. 

„Tylko taki symbol...”?

- W wielu państwach czci się symbole, uznaje za bohaterów osoby i organizacje, które są odrzucane przez inne nacje. Ukraina nie jest w tym zakresie wyjątkiem – przekonywał Poroszenko w 2010 r., gdy jako minister spraw zagranicznych odpowiadał na protesty Rosji w sprawie honorowania UPA, Bandery i Szuchewycza. Nie trudno zauważyć, że w rozumowaniu tym pominięty był istotny drobiazg – że trudno byłoby dziś znaleźć państwo i naród aspirujące do uznania wspólnoty międzynarodowej, które by na pomniki stawiały ludobójców. I trudno mówić w tym zakresie o potrzebie zrozumienia subiektywnego podejścia. Nadto Poroszenko wywodził, że „uznając za bohaterów narodowych UPA i Banderę, Ukraina nie powinna brać pod uwagę krytycznych opinii innych państw, w tym nawet ich oficjalnych protestów i negatywnych reakcji”. Niestety, w tamtym okresie w grę wchodziły tylko sprzeciwy ze strony Moskwy, bowiem władze w Warszawie mimo rozpaczliwych apeli Kresowian nie chciały zabrać głosu w sprawie kultu mordercy dziesiątków tysięcy Polaków. Przeciwnie zaś – jak pamiętamy, pod naciskiem prezydenta Lecha Kaczyńskiego na kreatora kultu Bandery, prezydenta Juszczenkę spływały splendory z Polski, w rodzaju doktoratu honoris causa KUL.

Bandera na zawsze!

Poroszenko nie jest jedynym przedstawicielem obecnych władz broniącym kultu Bandery. Jeszcze bardziej zdeterminowanym zwolennikiem tej nowej świeckiej religii państwowej Ukrainy jest przewodniczący Rady Najwyższej, były p.o. prezydenta Ołeksandr Turczynow. Gdy doniecki sąd administracyjny i obalony dziś prezydent Wiktor Janukowycz odebrali zaszczytne tytuły Banderze i spółce – Turczynow będący wiceprzewodniczącym „Batkiwszczyzny” pisał „Czy człowiek staje się bohaterem, gdy zostaje to zapisane w prezydenckim dekrecie? Czy przestaje nim być, gdy taki dekret zostaje zniesiony? Heroizmu nigdy nie mierzy się liczbą nagród” - wywodził czołowy dziś przedstawiciel junty, który już jest dalej niż w pół drogi od odstawionej przez Zachód na boczny tor Julii Tymoszenko do nowego obozu władzy firmowanego przez Poroszenkę. - Konaszewicz, Krzywonos, Bohun, Szewczenko, Bandera i wielu innych wspaniałych synów i córek naszego kraju byli, są i pozostają bohaterami Ukrainy – podkreślał Turczynow.

Bandyci do rządu

W rządzie Arsenija Jaceniuka zasiadają jawni banderowcy, tacy jak Andriej Mochnyk, który przed kilku lat rozbijał w Kijowie zorganizowaną przez środowiska antyfaszystowskie i miejscowych Polaków konferencję na temat zbrodni banderowskich (jako prelegent miał na niej wystąpić m.in. ks. Tadeusz Isakowicz-Zalewski). Obecny szef resortu środowiska osobiście i własnoręcznie próbował kontynuować dzieło swych idoli z UPA szarpiąc, bijąc gdzie popadnie i wrzeszcząc „Lachy i Żydy precz!”. Banderowcem, a przy okazji aferzystą jest minister rolnictwa Igor Szwajka. Z kolei wicepremier Ołeksandr Sycz jest orędownikiem dołączenia do panteonu narodowego innego zbrodniarza, Stepana Lenkawskiego, następcy Bandery na czele OUN, autora słynnego „Dekalogu”, głoszącego „nienawiść i bezwzględność dla wszystkich wrogów narodu gospodarza”, co tak złowrogo brzmi dla wszystkich znających zastosowanie tych zasad w praktyce. Banderowcy pełnią też kierownicze funkcje w administracji obwodowej i rejonowej, nie tylko już na Zachodzie kraju, tam też dominują w radach (nie będących jednak bynajmniej organami samorządowymi w rozumieniu polskim, a przypominając raczej dawne Rady Narodowe, stanowiące część administracji państwowej w PRL).

Banderowski entryzm

Nieco ponad procent głosów oddanych na Tiahnyboka bynajmniej więc nie uspokaja w sytuacji, gdy równolegle SWOBODA dysponuje już realną władzą, dzierżąc funkcje ministerialne, desygnując swych przedstawiciele na funkcje wicegubernatorów, czy zdobywając stołki merów. Co więcej, polscy obserwatorzy nader często zapominają – a raczej nie chcą dostrzegać, że uznaną taktyką banderowców jest entryzm, a więc wchodzenie w struktury partii i bliku aktualnie rządzącego. Tak było „Naszą Ukrainą” Juszczenki, która z amorficznego, deklaratywnie demoliberalnego bloku prezydenckiego w wyniku infiltracji zamieniła się w formację deklaratywnie nacjonalistyczną. Nie inaczej wyglądały przeobrażenia „Batkiwszczyny”, która wchłonęła znaczną część „starych banderowców”, czynnych na Ukrainie jeszcze w latach 90-tych i uważających się za bezpośrednich kontynuatorów dziedzictwa OUN/UPA. Banderowski entryzm jest jednak znacznie starszy, niż najnowsza historia samoistijnej Ukrainy. Na tej samej zasadzie amnestionowani banderowcy i ich potomkowie robili karierę w KPZR (a w Polsce w PZPR), nierzadko odgrywając się na tych patriotach ukraińskich i polskich, którzy wcześniej ponosili ofiary w walce zbrojnej z UPA i innymi ukraińskimi sojusznikami Hitlera.

Kiedy więc w Polsce dywaguje się czy banderyzm na Ukrainie może dojść do władzy – to jest dyskusja co najmniej spóźniona. Wyznawcy Bandery już w Kijowie rządzą, a że nauki swego idola traktują poważnie – widać na przykładzie Odessy, Ługańska, Doniecka, Słowiańska, Mariupola. I oby Polacy nie przekonali się o tym na własnej skórze.


Konrad Rękas
http://konserwatyzm.pl/artykul/12258/poroszenko-i-bandera


13.06.14 
Spór o kościół św. Marii Magdaleny we Lwowie
 

W cieniu konfliktów w Doniecku i Odessie toczy się na drugim krańcu Ukrainy inny wieloletni konflikt. Jest on dość ważny, bo dotyczy praw mniejszości polskiej. Chodzi o spór o rzymskokatolicki kościół we Lwowie, wzniesiony przy reprezentacyjnej ulicy miasta, która dawniej nosiła imię marszałka sejmu galicyjskiego Leona Sapiehy, a dziś nosi imię Stepana Bandery.

Kościół ten, ufundowany w 1600 r., został rozbudowany pod koniec XVII w stylu barokowym przez ojców dominikanów, którzy byli jego gospodarzami. Jego dwie okazałe wieże są jedną z wizytówek grodu nad Pełtwią.

Po II wojnie jako jeden z trzech lwowskich kościołów pozostał on w rękach katolików, będąc ostoją nie tylko wiary chrześcijańskiej, ale i polskości na tych terenach. W 1962 r, za czasów rządów pierwszego sekretarza partii komunistycznej Nikity Chruszczowa został on zamknięty. Ćwierć wieku później urządzono w nim salę koncertowa i organową, która działa do dziś. Po 1991 r. lwowscy Polacy rozpoczęli starania o zwrot kościoła. Niestety władze miasta, opanowane w dużym stopni przez nacjonalistów z partii "Swoboda", kierowanej przez Ołeha Tiahnyboka, blokują powrót obiektu do prawowitych właścicieli. Zgodzono się wprawdzie na sprawowanie liturgii katolickiej w niektóre święta i niedziele, ale samego kościoła nie zwrócono. W tym tygodniu sąd lwowski podtrzymał ową decyzję rady miasta. Jest to spory cios do kilkunastotysięcznej wspólnoty polskiej. Tym bardziej, że polskie MSZ zachowuje totalną bierność. I to nie tylko w tym sporze.

Jest to także kolejny przykład złej woli władz ukraińskich. Na nic zdało się polskie poparcie dla Majdanu w Kijowie, także dla Tiahnyboka, którego uwiarygodniali niektórzy polscy politycy. Na nic zdały się działania polskich władz państwowych, które społeczności ukraińskiej w Polsce przekazały m.in. Dom Narodowy w Przemyślu. Nic nie pomogła dobra wola władz kościelnych, które przekazały ukraińskim grekokatolikom różne świątynie, w tym kościół św. Norberta w Krakowie i kościół św. Trójcy w Rzeszowie.

No cóż, słaba i chwiejna postawa Trzeciej RP, która nie dba o prawa rodaków mieszkających od wieków na wschód od rzeki Bug, objawiła się po raz kolejny. Szkoda więc, że w Polsce nie ma kogoś na miarę węgierskiego premiera Viktora Orbana, który nie patrząc na nacisku Brukseli czy Waszyngtonu zdecydowanie dba o prawa mniejszości węgierskiej m.in. na Rusi Zakarpackiej. Wtedy bowiem los kresowych Polaków był trochę lżejszy.

Tadeusz Isakowicz-Zaleski( Blog)

Czytaj więcej na http://www.rmf24.pl/tylko-w-rmf24/isakowicz-zaleski/blogi/news-spor-o-kosciol-sw-marii-magdaleny-we-lwowie,nId,1441741?utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=other
02.06.14

Mailowe doniesienia od osób, które mają rodziny na Ukrainie

Poza informacjami które otrzymuję w języku rosyjskim i ukraińskim, czasami zdarzają się i takie:

„Moje info dot. Ukrainy. W miejscowości Jenakijewo (tam urodził się Janukowycz) mieszka mój kuzyn, który twierdzi ze tam trwa wojna. Nie można wjechać ani wyjechać z miasta strzelają do ludzi nad miastem latają helikoptery – grożą. Nie przepuszczają nawet karetek do szpitala w mieście grasują bandy strach wyjść na ulice wszyscy się boją i nie wiedzą co będzie dalej. Chciałem kuzyna ściągnąć do Polski ale w tej patowej sytuacji musimy czekać. To jest informacja sprzed około tygodnia sytuacja tam zmienia się dynamicznie z godziny na godzinę, jak będę miał jakieś wieści to dam Tobie znać.
Pozdrawiam …”
Właśnie ją odebrałem z maila.

Inne informacje zasłyszane ustnie, brzmią bardzo podobnie od osób, które mają rodziny na Ukrainie. Wszędzie anarchia, nieład i strach.
Wojna trwa, najprawdziwsza wojna. Tymczasem w Europie koncentrują się na strefach wpływów politycznych, ekonomicznych i innych. Człowiek jest NICZYM. Nawet nie nikim, ale NICZYM.
Pozostaje tylko internet, aby przekazywać takie informacje, aby obudzić ludzi przeciw wojnie i wyzyskiwaniu innych dla swoich celów…
Nie ma etyki czy moralności w polityce, dopuścić można się wszystkiego, okłamania narodów, śmierci niewinnych.
Przeraża mnie to i zasmuca.

Piotr Szelągowski
Tego typu akcje jak wygwizdanie jednego z reżyserów wydarzeń na Ukrainie, Jaceniuka, powinny mieć miejsce wszędzie: Jaceniuk wygwizdany w Niemczech. Nazwany: terrorystą. Tymczasem na Ukrainie: Wojna.


Pamiętajmy jednak o tych reżyserach z Brukseli, którzy na długiej smyczy korporacyjnej doprowadzili do tego napięcia i tej zbrodni w zeszłym roku swoimi naciskami stowarzyszeniowymi. Mieli tylko pieniądze przed oczyma, to ile można wycisnąć z narodu ukraińskiego….
http://bezprzesady.pl/aktualnosci/mailowe-doniesienia-od-osob-ktore-maja-rodziny-na-ukrainie 

02.06.14  

Czerwcowy numer KSI wydany

W czerwcowym wydaniu m.in:

Jest odpowiedź min. Joanny Kluzik-Rostkowskiej na list  Porozumienia Pokoleń Kresowych
Str. 8

PAMIĘTAJMY O NICH - czerwiec 1944
W czerwcu na froncie sowiecko-niemieckim na Kresach
Wschodnich trwał zastój. W nocy z 9 na 10 czerwca 1944
roku zgrupowanie „Kowala” 27 Wołyńskiej Dywizji AK przekroczyło Bug i w dniach 17-20 czerwca znalazło się w rejonie lasów parczewskich. W ten sposób na Wołyniu zakończyła się akcja „Burza”. Kresy Wschodnie przez cały czerwiec 1944 roku.. str. 9

TESTAMENT” „RUBANA”
Łebedia (1909-1998) aktywnego członka Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, jednego z organizatorów zamachu na ministra Bronisława Pierackiego w 1934 r., skazanego na karę śmierci, zamienioną na dożywocie. Podczas okupacji, w latach 1939-40,”Ruban” był komendantem szkoły
wywiadowczo–dywersyjnej w Zakopanem, zorganizowanej z inicjatywy Abwehry i OUN. Był organizatorem i szefem banderowskiej „służby bezpeky”, .......strona 11

TO JUŻ NASZE DZIECI
GINĄ ………..
Letnie słońce 1943 r. paliło, kurz, wozy grzęzły w piachu,
krzyki, nawoływania, zamieszanie, a przez wszystko przebija się świdrujący głos dziewczynki:
Aaa…. Skąd się wzięła dziewczynka? Co widziała? Co przeżyła? Nie mówiła. Czasem tylko wydawała przeraźliwy, nieartykułowany krzyk: Aaa; I wtedy ściskały się serca
tych, którzy to słyszeli. Psy podkulały ogony. Milkły ptaki.
Znaleziono ją brudną, wygłodzoną, w poszarpanej...str. 13

Czy będziemy umierać za Stepana Banderę?
W dniu 3 maja 2014 roku Janusz Korwin Mikke w imieniu swojej partii wydał oświadczenie, w którym stwierdził m.in., że „zarówno w Waszyngtonie, jak i w Brukseli istnieją potężne siły pragnące wojny – głównie dlatego, by ukryć
gospodarczą katastrofę i nadciągające bankructwo tych państw. O czym otwarcie mówił już w 2011 roku p. Jacek Rostowski po powrocie z Brukseli. .... strona 14

Ukraińskie gwałty na Polkach.
Temat zakazany cz. II
Nocą z 14 na 15 maja we wsi Kundziwoda pow. Dubno upowcy oraz Ukraińcy z sąsiednich wsi obrabowali i spalili większość polskich zagród oraz zamordowali co najmniej
15 Polaków, w tym 60-letnią wdowę Samoszyńską i jej dwie córki lat 21 i 22 po wielokrotnym zgwałceniu (Siemaszko…, s. 56). W maju 1943 r. w kol. Stryłki pow. Równe upowcy w nocy dokonali rzezi ludności polskiej. „Ofiary
były mordowane w bestialski .............strona 19

Czerwiec 1944 r. w kalendarium
działań 27 WDP AK
29 maja (wieczorem)- Kolumna mjr. „Kowala”, wyruszyła w kierunku zachodnim, zatrzymała się w lesie za wsią Przechody.
31 maja (o świcie) - Kolumna osiągnęła las na wschód od rzeki Rita w rejoniemiejscowości Antonowo, gdzie zarządzono dłuższy odpoczynek i prowadzono intensywne rozpoznanie możliwości przejścia przez ..... strona 22

Gazeta dostępna na: http://ksi.kresy.info.pl/


Pozdrawiam
--
Andrzej Łukawski


23.04.14

Prawy Sektor świętował rocznicę rzezi Polaków w Janowej Dolinie
http://www.kresy.pl/wydarzenia,polityka?zobacz/prawy-sektor-swietowal-rocznice-rzezi-polakow-w-janowej-dolinie

A w Trzeciej RP: nielegalnie postawione pomniki UPA już nie przeszkadzają? Jakaś niewidzialna siła nie pozwala wykonywać prawa polskim urzędnikom. Czy to już autorytaryzm? Gdy pozaprawne decyzje sprawujących władzę blokują urzędników, zmuszają ich do bezczynności. Urzędnicy nie boją się prawa, boją się... premiera? prezydenta? kogo?

21.04.14
 
Banderowcy bronią swojej zdradzieckiej skóry



Posted by Zygfryd Gdeczyk in Polityka
 
W Słowiańsku zatrzymano działaczkę Majdanu


Separatyści w Słowiańsku zatrzymali działaczkę Majdanu Irmę Krat. Jest to już trzecia osoba, która jest przez nich przetrzymywana w zajętych budynkach w tym mieście.
Irma Krat
Dwudziestoparoletnia Irma Krat jest znana ze swojej działalności w czasie proeuropejskich i antyrządowych protestów na Majdanie w Kijowie. Do Słowiańska przyjechała, jako dziennikarka. Separatyści twierdzą, że zajmowała się ona jakoby “torturami przeciwników Majdanu i strzelała do oddziałów specjalnych Berkut”. Dlatego prorosyjscy działacze uznali, że mają prawo ją zatrzymać. 
Sama Irma Krat zaprzecza tym zarzutom. Dotąd nikt także nie potwierdził, iż na Majdanie ktoś torturował przeciwników protestów, czy strzelał do oddziałów specjalnych Berkut. Takie informacje pojawiają się jedynie w rosyjskich mediach. 


Separatyści w Słowiańsku przetrzymują takżemłodego mężczyznę z Winnicy, który jakoby miał uczestniczyć w napadzie na posterunek prorosyjskich aktywistów w nocy z soboty na niedzielę, a także mer miasta Neli Sztepę.

 https://cyklista.wordpress.com/2014/04/21/banderowcy-bronia-swojej-zdradzieckiej-skory/ 


20.04.14 
Jeśli to prawda,
to Prawy Sektor rozpoczął działania wojenne przeciwko separatystom Ludowej Republiki Donieckiej. Albo jest rezultat ogłoszenia przez bank należący do oligarchy i gubernatora obwodu Dniepropietrowsk Kołomojskiego nagrody 10 000 dolarów za schwytanie jednego pro-rosyjskiego dywersanta. Wielu zinterpretowało to ogłoszenie jako pozwolenie na rozpoczęcie polowania na Ukrainie na "Moskali". 

 
Analogicznie jak na Dzikim Zachodzie płacono za skalpy rdzennej ludności, tak teraz na dawnych Dzikich Polach demokratyczny rząd ukraiński pozwala na tego typu praktyki, w wyniku których może z powodu chciwości zginąć wielu ludzi, także niewinnych. Kolejny fatalny błąd ukraińskiego rządu tymczasowego.

 

 

 
20 kwietnia 2014, 09:26 czasu moskiewskiego 

 
Pięć osób zginęło w ataku na punkt kontrolny w Sławiańsku 

 
KIJÓW, 20 kwietnia. W rezultacie ataku nieznanych sprawców na punkt kontrolny w Sławiańsku zginęło trzech miejscowych mieszkańców i dwóch napastników. Jeszcze jeden miejscowy mieszkaniec został hospitalizowany w bardzo ciężkim stanie.

 
Jako informuje kanał telewizyjny "Rosja 24", incydent miał miejsce w północnej części Sławiańska. W czasie, gdy doszło do wydarzenia, na punkcie kontrolnym znajdowali się "nie uzbrojeni miejscowi mieszkańcy", którzy kontrolowali samochody przy wjeździe do Sławiańska i ostrzegali sił samoobrony o pojawianiu się jednostek  armii ukraińskiej. Do punktu kontrolnego podjechało kilka samochodów, z których zaczęto strzelać. Przybyli na miejsce bojownicy samoobrony odpowiedzieli ogniem, udało się im zlikwidować dwóch napastników.

 
Odnotowano, że samoobronie udało się przechwycić dwa samochody wrogich intruzów. W pojazdach została znaleziona symbolika ugrupowania "Prawy Sektor" i broń, nie będąca na wyposażeniu armii ukraińskiej: plastyczny materiał wybuchowy (plastik), granaty dymne i noktowizory. W samochodach znaleziono również mapy wykonane na podstawie zdjęć lotniczych.

 
Wcześniej informowano, że żołnierze armii ukraińskiej zajmują punkt kontrolny na granicy obwodów donieckiego i charkowskiego od strony Sławiańska.

 

 
Rosyjska telewizja: w strzelaninie w Sławiańsku zginęło pięć osób

 
 20 kwietnia 2014 г., 05:47 GMT 09:47 czasu moskiewskiego

 
Trzej prorosyjscy aktywiści i dwie nieznane osoby zginęły w nocy z soboty na niedzielę w strzelaninie przy blokadzie ustawionej przez lokalną "samoobronę" dla kontroli pojazdów na północnych obrzeżach Sławiańska, poinformował rosyjski kanał informacyjny "Rosja 24". 

 
Jeszcze jeden miejscowy mieszkaniec miasta został ranny i przewieziony do szpitala.

 
Według wersji podanej przez telewizję "Rosja 24" nie zidentyfikowani sprawcy podjechali na kilka samochodach i pierwsi zaczęli strzelać. 

 
Tymczasem zastępca szefa "Milicji Ludowej Donbasu" Siergiej Cyplakow, do którego zwrócił się z zapytaniem reporter rosyjskiego kanału telewizyjnego RBK, nie potwierdził tej informacji.

 
Ukraińskie media poinformowały, że od 19 kwietnia 2014 r., kiedy zaczęło obowiązywać ogłoszone przez Kijów Wielkanocne moratorium na "operację antyterrorystyczną" na wschodzie, nad Sławiańskiem przestały latać helikoptery wojskowe, a z budynku zajmowanej przez aktywistów Rady Miasta usunięto trójkolorową rosyjską flagę, zastępując ją flagą samozwańczej "Donieckiej Republiki Ludowej".

13.04.14

Skandal! - wystawa IPN w Katowicach z flagą UPA  

http://isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=8&nid=9278

Od początku tego roku w różnych częściach naszego kraju organizowane są wieczornice i apele poległych, upamiętniające 70. rocznicę zagłady setek polskich wiosek, które w 1944 r. w Małopolsce Wschodniej i na Lubelszczyźnie wymordowane zostały przez zbrodniarzy z UPA w ramach drugiej fazy ludobójstwa. Mordowano wówczas nie tylko Polaków, ale i Żydów, Ormian i sprawiedliwych Ukraińców, którzy nie popierali opętańczej ideologii Stepana Bandery. Owe upamiętnienia, połączone z mszami św. za dusze pomordowanych obywateli Drugiej Rzeczypospolitej, organizowane są na ogół przez same rodziny, gdyż Trzecia Rzeczpospolita skąpi grosza na tego typu upamiętniania. Dotyczy to także Instytutu Pamięci Narodowej.

Tym większym więc wstrząsem dla rodzin pomordowanych jest fakt, że w tym samym czasie oddział IPN w Katowicach sfinansował hojnie z pieniędzy polskiego podatnika wystawę pt. "Majdan", która z wielką pompą ma być otwarta 15 bm. o godz. 13.00 przy ul. Mariackiej w Katowicach. Wstrząs jest tym większy, że plakatem promującym wystawę jest fotografia, na której ponad niebiesko-żółtymi narodowymi flagami ukraińskimi góruje czerwono-czarna flaga nacjonalistów z UPA. Ta sama flaga pod którą sotnie UPA napadały na bezbronne wioski. Czy użycie takiego, a nie innego zdjęcia jest głupotą, czy też świadomą deklaracją polityczną oddziału katowickiego? Co na to prezes IPN dr Łukasz Kamiński?

Sprawa ta jest bulwersująca także dlatego, że zgodnie z ustawą sejmową IPN ma zajmować się represjami wobec polskich obywateli, którzy ucierpieli z najróżniejszych rąk w terminie od 1 września 1939 r. do 31 lipca 1990 r. Finansowanie więc spraw dotyczących współczesności, na dodatek dziejącej się w obcym kraju, jest absolutnym złamaniem owej ustawy.........



12.04.14 
Protest Kresowian
ws. skandalu w szkole w Górowie Iławeckim
 

http://www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=8&nid=9274
 

 
 

 

Dalszy ciąg bulwersującej sprawy, która miała miejsce w polskiej szkole publicznej.

Wprowadzenie 

 Społeczność kresową oburzył fakt przygotowanego tła i scenografii, w jakiej udzielająca wywiadu dyrektor szkoły publicznej, wystąpiła jako „Gość Poranka” – audycji TVP Info. Nie o treść wywiadu tu idzie, lecz o hasła i znaki, nawiązujące do symboliki banderowskiej i nazistowskiej towarzyszące wywiadowi. Propagowanie w Polsce symboli, kojarzących się z masowym ludobójstwem, nie może być tolerowane w żadnej formie, szczególnie jeśli ma to miejsce w szkole, wśród dzieci i młodzieży. Stąd wystąpienie Kresowian do Ministerstwa Edukacji Narodowej o wdrożenie odpowiednich procedur i wyciągnięcie konsekwencji wobec winnych.

  Dzierżoniów, 5 kwietnia 2014 r. 

 Pani Minister 

 Joanna Kluzik Rostkowska 

  Ministerstwo Edukacji Narodowej 

 Warszawa 

 W związku z umieszczeniem w placówce edukacji publicznej plakatu z hasłami i znakami nawiązującymi do symboliki totalitarnej i nacjonalistycznej, Stowarzyszenie Kresowian Ziemi Dzierżoniowskiej wyraża ostry protest przeciwko umieszczaniu na terenie szkoły publicznej z ukraińskim językiem nauczania w Górowie Iławeckim plakatu z banderowskimi symbolami. Incydent miał miejsce 03.03.2014 r. w nadanej w TVP Info audycji pt. „ Gość poranka ”.

W czasie wywiadu dla tej stacji dyrektor wspomnianej placówki Maria Sycz, stała na tle plakatu z napisem w języku ukraińskim o treści: „Sława Ukrajini – Herojam sława”, w barwach czerwono – czarnych oraz z czerwono – czarną flagą banderowskiej Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN). Podkreślamy, że OUN była totalitarną organizacją odpowiedzialną za ludobójstwo ok. 200 tysięcy Polaków w latach 1939 – 1947 na Wołyniu i Kresach Południowo – Wschodnich. Czerwono – czarne barwy flagi OUN są nawiązaniem do nazistowskiej ideologii „Blut und Boden” (Ziemia i Krew). Zawołanie „Herojam sława” było jej organizacyjnym pozdrowieniem, połączonym z faszystowskim podnoszeniem prawej ręki. 

 Pragniemy dodać, że incydent ten został zgłoszony przez środowiska kresowe do Prokuratury Rejonowej w Bartoszycach dnia 29.03. 2014 r. jako zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa z art. 256 par. 1 i 2 Kodeksu Karnego, to jest propagowania totalitarnego ustroju państwa oraz nawoływania do nienawiści na tle różnic narodowościowych. 

 Propagowanie ustroju, kojarzącego się przede wszystkim z okrutną wojną i masowym ludobójstwem, jest samo w sobie czymś tak oburzającym, że w cywilizowanym społeczeństwie nie można go tolerować w żadnej formie, szczególnie zaś, jeżeli czyn taki ma miejsce w szkole, wśród dzieci i młodzieży. 

 W związku z powyższym wnosimy o wdrożenie przez Ministerstwo Edukacji Narodowej odpowiednich procedur, włącznie z natychmiastowym wyciągnięciem konsekwencji wobec osób odpowiedzialnych. 

 W imieniu społeczności kresowej  

Florian Kuriata - wiceprezes  

Edward Bień -  prezes


 

=========

UCZMY SIĘ POLITYKI RACJONALNEJ, WOLNEJ OD DZIAŁANIA POD WPŁYWEM EMOCJI.

Od lat apeluje o to wielu Polaków, bo tak trzeba. Bo dyktuje to zdrowy rozsądek, jakim również w działalności publicznej kieruje się zawsze większość innych społeczeństw. Dzieje naszej historii jednak dowodzą, że my, Polacy, mamy z tym niestety, za dużo problemów. I dlatego nie bez kozery, wszyscy znamy powiedzenie - mądry Polak po szkodzie. Nie Anglik, Francuz, Niemiec, Amerykanin czy nawet Rosjanin, lecz Polak właśnie. Znamy to powiedzenie, mówimy o nim i... najczęściej znowu popełniamy podobny błąd. Ale żeby tylko na tym stanęło. Szukając potem przyczyn szkody lub nie załatwienia sprawy tak, jak potrzeba, lubimy winić o to wszystkich innych, ignorując postępowanie samych siebie. Złą przysługę w kształtowaniu takiej lekcji z historii, oddaje nam nasze skądinąd wielkie poświęcenie po podjęciu decyzji, które nie zawsze służą dobru naszych interesów, ale za to prowadzą nierzadko do dramatycznych, a nawet tragicznych następstw.

Podobnie mają się sprawy z naszym podejściem do obecnego konfliktu między Ukrainą i Rosją. Prawidłowo potępiamy silniejszego, który bije słabszego i chce go po prostu zniewolić. Tak zresztą ocenia to również cały cywilizowany świat. W odruchu moralnej troski jesteśmy po stronie ofiary. Nasze polskie doświadczenie z Rosją i jej polityką na przestrzeni wieków, upoważnia nas do tych sądów bardziej, aniżeli kogokolwiek innego. Ale mądra postawa polityczna wynikać musi nie tylko z emocjonalnego odruchu chwili, lecz przede wszystkim opierać się musi na racjonalnym uporządkowaniu naszych narodowych interesów. Używając wielkiego skrótu, należy zapytać - czy my Polacy mamy czystą i dobrą kartę także w obecnych stosunkach z Ukraińcami? I czy się to komuś podoba lub nie, odpowiadam - nie mamy! I uczciwie jest powiedzieć, że jest tak nie z winy Polaków.

Nie doszło do naprawienia tych spraw we wzajemnych polsko-ukraińskich relacjach przed okresem rosyjskiej agresji na Ukrainę. Kolejne rządy i różne elity III RP prowadziły wobec Ukrainy ignorującą problemy politykę strusia, a Ukraińcy zwłaszcza ci prozachodni, sami z siebie ani myśleli naprawiać to, co jest ewidentną krzywdą Polaków. Motywuje ich do tego nie tylko brak odpowiedniej wiedzy, ale również odmienne widzenie spraw, wynikające także ze złej woli, a nawet z postawy etnicznego szowinizmu.

Marszałek Józef Piłsudski wskrzeszając wolną Polskę po zaborach, chciał również powstania wolnej Ukrainy. Ale działania te szybko się załamały, z powodu politycznej niedojrzałości samych Ukraińców. Za to potem czczony przez część Ukrańców do dzisiaj szowinistyczny ideolog Stepan Bandera, zasłynął prowadzeniem politycznej i terrorystycznej działalności antypolskiej jeszcze przed wybuchem II wojny światowej, osobiście skrytobójczo mordując ministra spraw wewnętrznych II RP, mimo wielkich praw i swobód mniejszości ukraińskiej w Polsce, jakich choćby cząstki Polacy nawet dzisiaj nie mają na Ukrainie.

Zaś w roku 1943, na od wieków polskich ziemiach, w roku 1939 po agresji oderwanych od II Rzeczpospolitej przez Stalina i włączonych do sowieckiej republiki Ukrainy, aktualnie okupowanych przez niemiecką III Rzeszę, banderowcy OUN i UPA dokonali ludobójczej czystki etnicznej na Polakach, wymordowując ok. 200 tysięcy niewinnej ludności polskiej, w sposób należący do najbardziej barbarzyńskich w dziejach świata. Zbrodnicze zaś bandy i nie tylko ich karabiny, ale również noże, piły, siekiery i widły, na drodze "walki o samostijną Ukrainę" dość powszechnie błogosławili duchowni greckokatolickiego ukraińskiego kościoła. Takiej postawie Ukraińców, nie wolno nawet próbować przeciwstawić niewątpliwie czasem nieuprawnionej i zbyt obcesowej polonizacji kresów wschodnich, prowadzonej w wyniku złej polityki części elit II Rzeczpospolitej.

Po dalszych kilkudziesięciu latach, dzisiejsi ukraińscy spadkobiercy ideologii Bandery, OUN i UPA, tak się składa, że należą też do największych przeciwników prorosyjskiej polityki b. prezydenta Janukowycza, jak i stanowią bardzo ważną część kijowskiego Majdanu. "Prawy sektor" i partia Swoboda to ludzie, należący również do najbardziej zdeterminowanych obrońców Ukrainy wobec obecnej agresji Rosji. Przyjmują oni z radością wszelką pomoc i poparcie od Polski i Polaków, ale - w żaden sposób nie zmieniają swojej, trzeba to wyraźnie powiedzieć, antypolskiej polityki wobec ocalałych resztek ludności polskiej i rzymskokatolickiego Kościoła we Lwowie, jak i na pozostałej części zagrabionych od roku 1939 Kresów Wschodnich Rzeczypospolitej. Świadczy o tym niedawna wypowiedź nie pierwszego lepszego Polaka, którego ktoś mógłby powiedzieć, że podpuszczono, aby naiwnie siał niezgodę - ale księdza dr Michała Bajcara, sędziego Sądu Arcybiskupiego we Lwowie i jednocześnie proboszcza parafii - podobnie jak parafia rejonu Kopalnii "Wujek" w Katowicach - pw. Podwyższenia Krzyża Świętego w Gródku Jagiellońskim.

W wywiadzie udzielonym 4 kwietnia 2014 roku gazecie "Nasz Dziennik", niewątpliwie zasłużony kapłan mówi, że także w chwili obecnej agresji Rosji na Ukrainę i niepewnym losie całego państwa, na Zachodniej Ukrainie polskość i Polacy są nieprzerwanie tępieni, zmuszani, aby się nie przyznawać do swoich narodowych korzeni. Nastawienie szowinistyczne i antypolskie zaczyna się od postępowania... greckokatolickiej Cerkwii! Są oczywiście od tego wyjątki, ale w niej tkwiło i tkwi do dziś centrum ukraińskiego szowinizmu. Ukraińcy celebrują pamięć o Banderze, o OUN i UPA, ale nie znają lub nie chcą znać ich zbrodni. Władze Lwowa i zachodniej Ukrainy, odmawiają polskim prośbom o zwrot nawet coraz bardziej zrujnowanych kiedyś odebranych i opuszczonych świątyń, nie mówiąc o zawłaszczonym mieniu osób fizycznych i prawnych.

Niewygodną prawdę przypomina i do zdrowego rozsądku odwołuje się również opublikowane zaledwie wczoraj, 8 kwietnia, Stanowisko Światowego Kongresu Kresowian wobec sytuacji na Ukrainie. Szanując prawo każdego narodu do wolności, spadkobiercy Polaków wypędzonych z bezprawnie zagarniętych ziem połowy Rzeczypospolitej, domagają się prawa Polaków żyjących dziś w granicach Ukrainy do odrodzenia polskiego dziedzictwa na ziemi swoich i naszych przodków. W tej mierze, apelują też o zachowanie jak największej ostrożności w bezrefleksyjnym popieraniu sił ukraińskich tylko dlatego, że uczestnicząc w polityce ukraińskiej stały się one obecnie przedmiotem rosyjskiej agresji, a które prawom Polaków nadal się przeciwstawiają i ich represjonują.

Do czego więc zmierzam ja w konkluzji tego felietonu? Zachęcam do wejścia przez Polskę i Polaków w stosunkach z Ukrainą i Ukraińcami na ścieżkę mądrej i racjonalnej polityki, która kierować się będzie dążeniem do realizacji pełni naszych polskich interesów, odnoszących się zarówno do przeszłości, jak i do czasu obecnego. Skoro w dotychczasowych relacjach tego osiągać się nie udawało, głównie z powodu zbytniej arogancji i niechęci środowisk ukraińskich oraz naszych własnych nieodpowiedzialnych zaniechań, przepraszam, ale nie będzie na to już lepszej chwili niż obecna. Musimy Ukrainie i Ukraińcom jasno powiedzieć:

- wspieramy waszą walkę o polityczną i gospodarczą niezależność od Rosji oraz o włączenie się we współpracę z narodami Europy. Ale - nie możecie więcej jednostronnie wykorzystywać dobrych intencji Polski i Polaków oraz naszej konkretnej pomocy, nie dając w zamian nic co potrzeba od siebie, co naprawi krzywdy z przeszłości oraz te wyrządzane Polakom w waszym państwie dzisiaj.

- możemy nawet zrozumieć, że do niedawna nie mieliście innej tradycji walki o wolność, jak odwoływanie się do działalności Bandery, OUN i UPA, choć dla nas jest to tradycja zbrodnicza. Ale teraz, po przebyciu heroicznej i zwycięskiej walki na Majdanie Niepodległości w Kijowie, na ziemi zroszonej krwią waszej Niebiańskiej Sotni, możecie budować nową tradycję walki o wolność. Nową legendę założycielską wolnej Ukrainy, która jednocześnie może być wolna od upiorów zbrodni z przeszłości, które między naszymi narodami Rzeczypospolitej i Ukrainy tworzą ścianę nieprzezwyciężonego dramatu.

- Polska i Polacy dali i dają dowody niesienia wam dzisiaj pomocy politycznej, duchowej i materialnej. Polacy i polskie sztandary oraz zebrane z serca dary, goszczą na Majdanie obok was od pierwszego momentu waszej tragicznej i niewiadomej walki z reżimem Janukowycza. Chcemy to szczerze kontynuować, ale aby zbudować między nami nowe, prawdziwie braterskie i pokojowe relacje polsko-ukraińskie, potrzeba waszego zaangażowania w zmianę historycznej narracji o przeszłości, jak i w uczciwe uregulowanie krzywd, jakich Polacy i polskie dziedzictwo doznają w waszym państwie dzisiaj. Tak więc macie do załatwienia nie tylko sprawy ukraińsko-ukraińskie oraz ukraińsko-rosyjskie, ale również nie mniej palące i ważne sprawy ukraińsko-polskie.

Katowice, 10 kwietnia 2014 Andrzej Rozpłochowski



02.04.14
 List do MEN:

Porozumienie Pokoleń Kresowych     Warszawa , 1 kwietnia 2014

       Sz. P.

       Joanna Kluzik-Rostkowska

       Minister Edukacji Narodowej

       Aleja Jana Christiana Szucha 25

       00-950 Warszawa

Dotyczy:

Zespołu Szkół z Ukraińskim Językiem Nauczania w Górowie Iławeckim, gdzie zaprezentowano treści mogące propagować totalitaryzm i nienawiść na tle różnic narodowościowych.



Szanowna Pani Minister,

Dnia 03.03.2014 roku,  stacja TVP Info,  w audycji pt. „Gość Poranka” wyemitowała rozmowę z dyrektorem wspomnianej placówki, Marią Sycz, na tle plakatu z napisem w języku ukraińskim o treści „Sława Ukrajini - Herojam sława” (tłum.: Chwała Ukrainie, chwała bohaterom), w barwach czerwono-czarnych,   oraz z czerwono- czarną flagą.

Czerwono-czarne barwy flagi OUN są nawiązaniem do totalitarnej, rasistowskiej ideologii „Blut und Boden” (tłum.: ziemia i krew), będącej podstawą  niemieckiej polityki eksterminacji ludności podczas II wojny światowej.

                Incydent ten został zgłoszony przez środowiska kresowe do Prokuratury Rejonowej w Bartoszycach, dnia 29.03.br, jako zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa z art.  256 par.1 i par.2 Kodeksu Karnego, to jest propagowania totalitarnego ustroju państwa oraz nawoływania do nienawiści na tle różnic narodowościowych.

                Słowa „Sława Ukrajini - Herojam sława” (będące bezpośrednim wyrazem hołdu bojówkarzom UPA), oraz czerwono - czarna flaga stanowią  symbole związane z Organizacją Ukraińskich Nacjonalistów, założoną w 1929 roku, dążącą do zbudowania na ziemiach uznawanych przez nią za ukraińskie niepodległego państwa o ustroju faszystowskim, prowadzącą szeroko zakrojoną  działalność zbrodniczą i terrorystyczną. Wspomniane hasła ustanowiono jako organizacyjne przywitanie Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów Uchwałą II Wielkiego Zboru OUN z kwietnia 1941 roku. Ta sama uchwała wprowadziła czerwono-czarne barwy sztandaru organizacyjnego.  Słowa „Sława Ukrajini – Herojam sława” były ukraińskim odpowiednikiem pozdrowienia „Heil Hitler”.

                Nacjonalizm ukraiński, stworzony przez Dmytro Doncowa, którego największymi propagatorami byli Stepan Bandera i Roman Szuchewycz, stanowi obecnie zagrożenie nie tylko dla będącej dziś w niezmiernie trudnej sytuacji Ukrainy, ale także Polski i całej Europy.

Jego ideolog, Doncow, jako zagorzały wielbiciel Mussoliniego i Hitlera, tłumaczył ich dzieła na ukraiński, korzystając z nich przy tworzeniu programu zbrodniczej formacji Organizacji Nacjonalistów Ukraińskich, OUN, której zbrojnym ramieniem była późniejsza „powstańcza armia” UPA. Wzywał on otwarcie, sankcjonując jako konieczność masową eksterminację z „elementu antynarodowego” wśród etnicznych Ukraińców, do nienawiści i niecofania się przed żadną zbrodnią, której wymagać będzie „dobro sprawy”. „Dobrem sprawy” była tu eksterminacja każdej nacji nie będącej etnicznie ukraińską, wraz z eliminacją „złych” Ukraińców.

Ideologia Doncowa i ukraińskiego nacjonalizmu  jest przykładem głoszenia wyjątkowej  nienawiści do obcych nacji, przy wykorzystaniu najbardziej niegodziwych moralnie środków walki (artykuł 8 Dekalogu Ukraińskiego Nacjonalisty: „Nienawiścią i podstępem przyjmować będziesz wrogów twojej Nacji).

Stepan Bandera, przywódca ukraińskich nazistowskich nacjonalistów OUN-UPA, odpowiedzialny za ludobójstwo na terenach II Rzeczypospolitej, zwany był  "ukraińskim führerem" i katem narodu polskiego.

Roman Szuchewycz, przewodniczący referatu bojowego Krajowej Egzekutywy Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, generał i naczelny dowódca Ukraińskiej Powstańczej Armii, ponosił zaś   bezpośrednią odpowiedzialność za zaakceptowanie ludobójstwa w Małopolsce Wschodniej.

Obecnie „spadkobiercy” tych katów i wyznawców morderczej ideologii stanowią niebezpiecznie powiększające się środowiska na terenach Ukrainy, również polityczne. Wyrastają ze wspólnych  korzeni,  wierząc we wspólny cel – tzw. soborną Ukrainę, która obejmować ma także ziemie należące obecnie do Polski, Rosji, Białorusi, Słowacji, Rumunii i Mołdawii.

                W głębokim przekonaniu środowisk, organizacji i działaczy kresowych dużym niebezpieczeństwem jest lekceważenie tego zagrożenia, zaś błędem niewybaczalnym - przyzwolenie na incydenty takie, jak opisany powyżej, mający miejsce w placówce oświatowej. W szkole, która funkcjonuje za polskie, publiczne środki przyznawane jej corocznie przez Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji.

Propagowanie ustroju kojarzącego się przede wszystkim z okrutną wojną i masowym ludobójstwem jest samo w sobie czymś tak oburzającym, że w cywilizowanym społeczeństwie nie można go tolerować w żadnej formie, szczególnie zaś jeśli czyn taki ma miejsce w szkole, wśród dzieci i młodzieży.

W związku z powyższym wnosimy o wdrożenie przez Ministerstwo Edukacji Narodowej odpowiednich procedur, włącznie z dyscyplinarnym zwolnieniem osób odpowiedzialnych za wspomniany incydent, oraz o kontrolę wszystkich publicznych placówek z ukraińskim językiem nauczania.

Z wyrazami szacunku,

                                                     Andrzej Łukawski

Koordynator Ruchu Porozumienia Pokoleń Kresowych, woj. mazowieckie

Aleksandra Żórawska

Koordynator Ruchu Porozumienia Pokoleń Kresowych, woj. pomorskie

Czesław Buczkowski

Koordynator Ruchu Porozumienia Pokoleń Kresowych, woj. śląskie

Zdzisław Koguciuk

Koordynator Ruchu Porozumienia Pokoleń Kresowych, woj. lubelskie

Jerzy Mużyło

Koordynator Ruchu Porozumienia Pokoleń Kresowych, woj. zachodnio-pomorskie

Karolina Lebiedowicz

Koordynator Ruchu Porozumienia Pokoleń Kresowych, woj. świętokrzyskie

Z upoważnienia Ruchu Porozumienia Pokoleń Kresowych

Andrzej Łukawski

podpis wraz z adresem zwrotnym

Załączniki:

1.  Zdjęcie Marii Sycz na tle opisanego plakatu


Do wiadomości:

1. Piotr Bauć

Przewodniczący Sejmowej Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży

ul. Wiejska 4/6/8,  00-902 Warszawa,   piotr.bauc@sejm.pl


2. Kazimierz Wiatr

Przewodniczący Senackiej Komisji Nauki, Edukacji i Sportu

ul. Wiejska 6 00-902, Warszawa, biuro.senatorskie@kazimierzwiatr.pl

3. Michał Jaros

Przewodniczący Parlamentarnego Zespołu  do spraw Kresów, Kresowian i Dziedzictwa Ziem Wschodnich Dawnej Rzeczypospolitej

ul. Wiejska 4/6/8,  00-902 Warszawa, michal.jaros.sejm.pl


4. Arkadiusz Czartoryski

Przewodniczący Parlamentarnego  Zespołu ds. usunięcia z przestrzeni publicznej symboli nazizmu i komunizmu

ul. Wiejska 4/6/8,  00-902 Warszawa, arkadiusz.czartoryski@sejm.pl


5.Irena Lipowicz
Rzecznik Praw Obywatelskich
Aleja Solidarności  77, 00-090 Warszawa,  biurorzecznika@brpo.gov.pl


6. Jacek Protas

Marszałek Województwa Warmińsko-Mazurskiego

ul. Emilii Plater 1, pokój 326, 10-562 Olsztyn, marszalek@warmia.mazury.pl



7. Ryszard Bańkowicz

Przewodniczący Prezydium Rady Etyki Mediów

ul. Foksal 3/5, pokój 30, 00-366 Warszawa, ryszard.bankowicz@radaetykimediów.pl


8. Rafał Trzaskowski

Minister Administracji i Cyfryzacji

ul. Królewska 27,   00-060 Warszawa, mac@mac.gov.pl  lub  elektr. książka podawcza


9. Grażyna Przasnyska

Kurator Oświaty woj. warmińsko-mazurskiego

Al. Piłsudskiego 7/9,   10-959, Olsztyn,   wmkurator@ko.olsztyn.pl, ko@ko.olsztyn.pl


10. Departament Kontroli Skarg i Wniosków

Zespół ds. Ochrony Praw Człowieka

Ministerstwo Spraw Wewnętrznych

ul. Stefana Batorego 5, 02-591 Warszawa,   zpc@msw.gov.


11. Portale, organizacje kresowe, media

http://pokoleniakresowe.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=121:przeciwko-propagowaniu-banderyzmu&catid=9&Itemid=101

2. Protest na FB.
======================

https://www.facebook.com/events/596128140478057/?notif_t=plan_user_joined

Pozdrawiam


--
Andrzej Łukawski

Pokolenia Kresowe http://pokoleniakresowe.pl/
Serwis o Kresach  http://www.kresy.info.pl
Kresowy Serwis Informacyjny http://www.ksi.kresy.info.pl
tel. 22/853 43 97; 0 501 153 340; fax. 22/843 99 14;
02-670 Warszawa, ul.Puławska 240/60, POLAND


26.03.14 
 
 LITS OTWARTY W SPRAWIE KS. T ISAKOWICZA-ZALESKIEGO

http://blogopinia24.pl/polityka/1189-list-otwarty-wiatowego-kongresu-kresowian

http://aleksanderszumanski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=1010&Itemid=2


 

Szanowny Pan

                                                                          Tomasz Sakiewicz
                                                                          Redaktor Naczelny GAZETY POLSKIEJ


Panie Redaktorze!

                     Ze zdumieniem odebraliśmy fakt, ze na łamach Gazety Polskiej zabrakło cotygodniowych felietonów księdza Tadeusza Isakowicza - Zaleskiego.   Mamy świadomość tego, ze Pan, jako  redaktor naczelny ma prawo dobierać sobie współpracowników według własnego uznania i rozstawać się z nimi -  kiedy  uzna za stosowne, niesmak budzi jednak styl i sposób w jaki Pan tego dokonał w przypadku ks. Zaleskiego.

Z formy, w jakiej Pan, wyjaśniając powody tej decyzji -  zwrócił  się na łamach prasy do księdza T. Isakowicza – Zaleskiego – wnioskować można, ze łączyły Was:  redaktora naczelnego Gazety i  felietonistę,  - jeśli nie przyjacielskie, to na pewno koleżeńskie kontakty. Byliśmy przekonani , ze łączyły także wspólne ideały i bliski nam, Kresowianom, prawicowy profil Gazety. Głęboko więc oburzył nas zarówno ów  styl jak i sytuacja, w której nasz NIEZŁOMNY został  cynicznie obrażony i to – przez kogoś z grona „swoich”.

Dyrektoriat Światowego Kongresu Kresowian  w uchwale podjętej  na posiedzeniu w dniu 22 marca 2014  udzielił swojego  poparcia dla niezłomnej postawy księdza Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego, człowieka wielkiej odwagi i kapłana równie wielkiej charyzmy; Kustosza Narodowej Pamięci,  dla którego tytuł ten jest nie tylko wyrazem uznania za dotychczasowe zasługi ale także wyzwaniem do nieustannego na rzecz  tej pamięci działania. To wyzwanie nasz Kapłan nieustannie podejmuje,  również w naszym imieniu.

 Podkreślamy, ze ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski, Honorowy Członek Światowego Kongresu Kresowian jest dla nas  autorytetem i duchowym przywódcą. Stając w jego obronie bronimy więc nie tylko ideałów, które Ksiądz reprezentuje,  ale także wartości jakie niosą jego wypowiedzi będące równocześnie wyrazem naszych poglądów, szczególnie w kwestiach dotyczących polityki wschodniej i stosunków polsko-ukraińskich. 

Lekturę Gazety Polskiej rozpoczynaliśmy zazwyczaj od ostatniej strony. Brak na tej stronie felietonu  ks. Zaleskiego zmusza nas do rezygnacji z popierania Gazety. Informujemy także, ze członkowie naszych organizacji kresowych,  będący równocześnie członkami Klubów Gazety Polskiej noszą się  z zamiarem rezygnacji z członkostwa w tychże Klubach jeśli  ksiądz Isakowicz-Zaleski nie zostanie przeproszony, szczególnie  za słowa, że „ szerząc propagandę proputinowską ma  na rękach krew niespełna setki ofiar z Majdanu”.

Oczekujemy  od Pana Redaktora umieszczenia naszego stanowiska na łamach Gazety Polskiej.


 

                                                              (-) Jan Skalski
                                                         prezes  Światowego Kongresu Kresowian

                                                        Krzysztof Przybylski – członek Prezydium

24.03.14

Szanowni Państwo! Drodzy Przyjaciele!

 

W najnowszym wydaniu tygodnika „Do Rzeczy” mój kolejny artykuł o relacjach polsko-ukraińskich. Nosi on tytuł „Bez prawdy nie będzie pojednania”. Wspominam w nim pozytywne działania podejmowane m.in. w Łężycy k. Zielonej Góry i w Borowie k. Strzelina oraz w Korościatynie k. Monasterzysk na ziemi tarnopolskiej. Piszę też pozytywnie o abp. Mieczysławie Mokrzyckim ze Lwowa i historyku Wiktorze Poliszczuku. Wspominam także ludobójstwo Ormian w Turcji i Holokaust Żydów.

 

Krytycznie natomiast piszę o działaniach m.in. Związku Ukraińców w Polsce, Cerkwii greckokatolickiej, Gazety Wyborczej i partii „Swoboda”.  

 

Poniżej skrót w serwisie Katolickiej Agencji informacyjne.

 

Do Rzeczy: Nie będzie pojednania bez prawdy

 

Konflikty pomiędzy sąsiadującymi ze sobą Polakami i Ukraińcami mają tysiącletnią historię. Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski na łamach "Do Rzeczy" stwierdza, że główną kością niezgody jest ludobójstwo obywateli II Rzeczypospolitej dokonane przez nacjonalistów ukraińskich w czasie II wojny światowej i tuż po niej. "Chodzi tutaj także o stosunek do niego społeczeństwa i władz Polski oraz Ukrainy. Na ten temat napisano już bardzo wiele, ale wciąż tlą się (…) liczne punkty zapalne, utrudniające proces pojednania" - czytamy. Ks. Isakowicz-Zaleski wyjaśnia "jakie są punkty, które dla obu narodów należałoby zgasić". Pisze o tym, że zarówno po stronie polskiej, jak i ukraińskiej jest ogromny kłopot z prawdą. "Dominują bowiem półprawdy, przemilczenia, a nawet kłamstwa. Dotyczy to przede wszystkim zdefiniowania krwawych wydarzeń" - wyjaśnia. Drugi punkt zapalny to brak godnego pochówku ofiar. "Pomimo upływu dziesiątków lat nadal kości wielu obywateli polskich są za Bugiem rozsypane po lasach i jarach lub leżą w dołach śmierci. Zaledwie na około 12 proc. mogił których jest kilka tysięcy, są ustawione krzyże i pamiątkowe tablice" - czytamy.

 

Wszystkie inne artykuły i wywiady na ten temat znajdziecie Państwo na mojej stronie w działach Artykuły i Wywiady.

 

Szczęść Boże!

Ks. Tadeusz Zaleski

www.isakowicz.pl

Fundacja im. Brata Alberta

www.albert.krakow.pl

 

Odpis 1% na Fundację im. Brata Alberta - KRS 0000028246 


23.03.14
 

10 marca 2014 roku we wsi Sahryń


zgromadzili się Ukraińcy - goście z Ukrainy oraz ci mieszkający w Polsce. Wzięli oni udział w uroczystości upamiętnienia Ukraińców, którzy zginęli podczas ataku oddziałów Armii Krajowej na tą wioskę. 

 
Jedynym, który wzniósł okrzyk - pozdrowienie banderowskie i faszystowskie OUN-UPA "Sława Ukrainie! - Herojam Sława!" - był ambasador Ukrainy w Polsce. Pozostali uczestnicy ograniczyli się do pozdrowienia zebranych słowami "Sława Jezusowi Chrystusowi".

 
Przez przeważającą większość czasu trwania panachidy nie można było dopatrzyć się jakichś szczególnych gestów, które mogłyby razić, ale niestety, nie obyło się bez wypowiedzi jątrzących i kłamliwych.

 
W wypowiedzi ukraińskiego kapłana przewodniczącego panachidzie znalazły się sformułowania sugerujące, że mieszkańcy Sahrynia zginęli w akcji mającej na celu likwidację Ukraińców jako grupę narodową. Brzmiało to mniej więcej tak:

 
"Trudno sobie wyobrazić, co się tu wydarzyło. (....) ginęli tylko za to, że byli Ukraińcami, że mówili w języku ukraińskim, że wyznawali wiarę prawosławną..."

 
Tak samo prawie powiedział ambasador Ukrainy w Polsce - Markijan Malski, on pominął tylko wzmiankę  o wierze prawosławnej (zapewne dlatego, że szczery ukraiński nacjonalista za jedyną słuszną uważa zapewne religię greko-katolicką) - "ginęli tylko za to, że byli Ukraińcami, że mówili w języku ukraińskim, że kochali swoją ziemię rodzinną, że marzyli o niepodległym zjednoczonym państwie ukraińskim...."

 
Tylko ambasador Malski posunął się do tego, że zakończył swoją wypowiedź pozdrowieniem organizacyjnym faszyzującej i totalitarnej Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów - "Sława Ukrainie!", na co obecni ochoczo odpowiedzieli "Sława Herojam!". Zabrakło tylko gestu, który obowiązywał w OUN do 1943 roku - podniesienia ramienia, pozdrowienia "rzymskiego" na wzór nazistów. 

 
Jeden z gości z Ukrainy porównał ofiary Sahrynia do ofiar Berkutu na kijowskim Majdanie. Rzekomi polscy chrześcijanie zabijali prawdziwych ukraińskich chrześcijan, tak jak Berkut członków "Niebieskiej Sotni" na Majdanie.

 
Wypowiedź przewodniczącego stowarzyszenia ukraińskich byłych mieszkańców Chełmszczyzny była dość wyważona. Warte podkreślenia jest, że wbrew niektórym wypowiedziom historyków o ponad 1000 ofiar w Sahryniu przyznał, że udało się ustalić tylko 667 ofiar pochodzących nie tylko z Sahrynia, ale ze wszystkich okolicznych wsi. 

 
Zaprzeczył on twierdzeniom historyków, że Sahryń był bazą UPA - na dowód czego podał statystkę - 308 ofiar to kobiety 160 ofiar - to dzieci w wieku od niemowlęcia do 15-16 lat, 87 osób to starcy w wieku od 60 do 90 i więcej lat, a 150 osób to uciekinierzy z innych wsi. Tak więc nie wiadomo, kto miał przydzieloną broń spośród tych 60 karabinów, które były na pewno we wsi.

 
Podkreślił z mocą, że nie była to bitwa z UPA, nie było tam UPA, były tylko niewinne, bezbronne ofiary. Doliczył się 213 wsi na Chełmszczyźnie i Podlasiu, które padły ofiarą polskiego terroru.

 
Najbardziej napastliwa była wypowiedź Petra Tymy. Nie powstrzymał się on przed napaścią na rocznicowe obchody banderowskiego ludobójstwa 11 lipca w Polsce. Prezentowaną w ten sposób tragedię Polaków na Wołyniu nazwał tendencyjną, jednostronną, przez co w zapomnienie odchodzi pamięć o ukraińskich ofiarach polsko-ukraińskiego konfliktu. 

 
Powiedział, że trzeba obiektywnie przypominać o ofiarach ukraińskich, w tym tych w Sahryniu, o jakich, niestety, jego zdaniem, w Polsce mówi się nieprawdę (czyli kłamie). Tyma wyraził żal, że z takimi przeszkodami trudna prawda o Sahryniu  przebija się do świadomości polskiego społeczeństwa. Gorąco podziękował redaktorowi Bohdanowi Hukowi z "Naszego Słowa" za zasługi w szerzeniu prawdy o tragedii ukraińskiej ludności w Polsce, o jej krzywdach doznanych z rąk polskich.

 
Tyma podkreślił, że nie uważa tragedii Polaków  na Wołyniu za coś realnego, prawdziwego a uroczystości rocznicowe 11 lipca za realizowane {na polityczne zapotrzebowanie, z premedytacją??!] zorganizowane akcje anty-ukraińskie. 

 
Uroczystościom rocznicowym w Sahryniu nie przeszkodziła tak zwana sytuacja międzynarodowa, z powodu której na przykład polscy dziennikarze wytłumiają w środkach masowego przekazu najmniejszą nawet wzmiankę o banderowskich zbrodniach. Do tego stopnia, że autor książki "Czas tęsknoty" musiał się tłumaczyć, że napisał ją dwa lata temu, a to że została wydrukowana właśnie teraz, to nie działanie na rzecz Putina i Kremla, lecz przypadek. Wspomniana książka opowiada o miłości Polaka i Ukrainki osadzonej w realiach banderowskiego ludobójstwa na Wołyniu. http://www.znak.com.pl/kartoteka,ksiazka,4502,Czas-tesknoty

 
Media ukraińskie w Polsce i na Ukrainie napisały dość dużo o uroczystościach w Sahryniu. Nie zastosowały żadnej cenzury ze względu na rzekomy sojusz polsko-ukraiński przeciwko Putinowi.

 

 
W Lidicach zabito 180 osób, wśród nich - jedno dziecko, w Chatyniu na Białorusi - 149 osób, w tym 75 dzieci. A kto wie o spalonej wsi Sahryń i o tysiącu jego zamordowanych mieszkańcach,  w tym ponad 100 dzieciach, które nie zginęły z rąk oprawców hitlerowskich, lecz takich jak oni obywateli Polski, którzy na trupach i zgliszczach ukraińskich wiosek budowali swoje nowe mono-etniczne państwo? 

 
Poza tym należy podkreślić, że w marzec 1944 r. stał się prawdziwym piekłem dla ludności ukraińskiej Chełmszczyzny. Tylko w szewczenowskie dni w 1944 roku, od 9 do 22 marca, w czasie dwóch tygodnie, zostało całkowicie spalonych 35 wsi i zamordowano tysiące niewinnych i bezbronnych cywilów, tylko dlatego, że byli Ukraińcami, kochali wolność, ojczyznę, od wieków ukraińską ziemię Chelmszczyzny.

 
Świtem 9 marca 1944 roku grupa Armii Krajowej w liczbie 1200 ludzi otoczyła wieś Sahryń i ostrzelała ją pociskami zapalającymi. W dniach  9-10 marcu bojówkarze AK zastrzelili, spalili żywcem, zarżnęli, zakłuli widłami w płonącej wsi i na okoliczne polach około 1240 mieszkańców i ludzi z okolicznych wsi, którzy tej nocy ukrywali się w Sahryniu. Ponad trzysta gospodarstw Sahrynia zostało spalonych, zdewastowano wiejską świątynię. Ocalałe z pożaru mienie zostało zrabowane przez Polaków. Tak oto 70 lat temu zakończyła się tragicznie wielowiekowa historię ukraińskiej wsi Sahryń.

 
Prawda o tragedii wsi Sahryń była ignorowana przez dziesiątki lat i dopiero w latach  1990. zaczęto ją obiektywnie i dokładnie badać. Inicjatorami byli członkowie nowo powstałych stowarzyszeń "Chełmszczyzna" i "Zakerzonie" .

 

 
Sahryń czeka

 
Hryhorij Spodaryk, Pawło Łoza, № 12, 23.03.2014

 
Ukraińcy oczekują na więcej uwagi dla swojej tragicznej przeszłości w Polsce - taka opinia została wyrażona w Sahryniu - we wsi w województwie lubelskim, gdzie siedemdziesiąt lat temu z rąk polskiego podziemia zginęły setki miejscowych Ukraińców.

 
Jako przypomniał biskup ukraiński, rano 10 marca 1944 roku w sahryńskich podwórzach i na polach mordowano synów tej ziemi tylko dlatego, że oni mówili językiem ukraińskim i wyznawali wiarę prawosławną. W tym czasie ludzie ginęli także w innych miejscach Chełmszczyzny i Podlasia, a mianowicie: w Bereściu, Modryniu, Szychowicach, Turkowicach, Żabczu, Łaskowie i innych.

 
Nie pasowali.

 
Okazuje się, że z uczciwym zbadaniem tragedii Ukraińców w Polsce problem ma nie tylko historyczna nauka, ale także, na przykład, lokalne dziennikarstwo. W tygodniku "Kronika Tygodnia", który znajduje się w Zamościu, artykuł "Ukraińcy oskarżają Polaków" - o nabożeństwie żałobnym w Sahryniu - zaczyna się od informacji, że 70 lat temu polscy partyzanci w tej miejscowości zlikwidowali bazę ukraińskich nacjonalistów.

 
Taki pogląd na tragedię nad przez długie lata propagowały środowiska kresowe i ich nieformalny lider ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski. Publikacja, co prawda, jednak raz jeden wspomina o "ofiarach cywilnych", ale zaraz potem cytuje rozmówcę, który nie zgadza się z tym, że ludzie w Sahryniu byli zabijani ze względu na narodowość. "Musieliśmy wyeliminować to gniazdo zbrodniarzy" - mówi jeden z komentatorów.

 
Wójt gminy Werbkowice, w której jest położony Sahryń, Lech Bojko, wyjaśnia, dlaczego nie uczestniczył w wydarzeniach upamiętniających ofiary. Tak więc, według samorządowca, już sama treść zaproszenia zniechęcała do jego przyjęcia. 

 
"Z treści zaproszenia wynika, że Polacy napadli na cywilną ludność Sahrynia, ale to był atak na kuszcz" - powiedział wójt, u którego, prawdopodobnie, doprecyzowania [kuszcz] "upowski" zatrzymało się na końcu języka.

 
[Uważny] czytelnik tygodnika "Kronika Tygodnia", które skonfrontuje otrzymaną informację z danymi na liście ofiar na pomniku w Sahryniu, musi dojść do logicznego wniosku, że"kuszcz" był, w szczególności, złożony z 160 dzieci i 80 osób w wieku 60-90 lat. Ponadto będzie musiał znaleźć jakieś logiczne wytłumaczenie dla faktu, na który zwrócił uwagę B. Huk: Dlaczego w walce z takim strasznym wrogiem nie zginął żaden polski partyzant? Jednak dociekliwy czytelnik powinien osobiście udać się do Sahrynia, ponieważ jego ulubiona gazeta nie zaprezentowała żadnego materiału fotograficznego przedstawiającego pogrzeb lub pomnik ofiar. Ponieważ są one sprzeczne z treścią artykułu, bo obecni tam ludzie w podeszłym wieku nie mieli na sobie mundurów UPA.

 


22.03.14


 
Przyszłość Europy 

 

 
Zabawa z rottweilerami o imionach "Anna" i "Frank".

Playing with rotweilers named "Anne" and "Frank".

 
Dr. Inna Rogatchi

 
Autorka jest prezesem Fundacji Rogatchi. Jej będąca w przygotowaniu książka nosi tytuł "Gwiazdy rozpaczy, gwiazdy nadziei: osobiste refleksje na temat Holokaustu w obecnych czasach".

 
Ostatnio były premier Luksemburga Jean-Claude Juncker, wybrany przez Konserwatystów Europy Środkowej jako ich kandydat na przyszłego przewodniczącego Komisji Europejskiej po wyborach do Parlamentu Europejskiej w maju 2014 r. złożył publiczne oświadczenie o tym, co - jego zdaniem - jest poważnym problemem dla Europy w tych dniach: "Musimy powstrzymać ruchy ultra-prawicowe, z ich ideologią i praktyką działania, z ich ksenofobią, ponieważ stają się one wiodącą siłą w Europie. Gdyby do tego doszło, kontynent zmieniłby swoje oblicze", powiedział Juncker z wyczuwalną determinacją i z zatroskaniem.

 
Powody do obaw pana Junckera i wielu innych są poważne: zgodnie z  ogólnoeuropejskim badaniem opinii publicznej z marca 2014 roku, 45% europejskich wyborców zamierza głosować na partie populistyczne (Euronews, 7.03.2014). Grupa ta obejmuje zarówno łagodnych populistów, jak i liczne partie ultra-prawicowe w wielu krajach europejskich, a tendencja ta stała się najpoważniejszym zagrożeniem dla przyszłości Europy od zakończenia II wojny światowej .

 
To, co jest uważane przez historyków za "trzecią falę" ruchów pro-nazistowskich, po tej pierwszej oryginalnej z lat 1930., i drugiej w latach 1980., różni się od dwóch poprzednich fal swoją szeroką i efektywną współpracą międzynarodową pomiędzy poszczególnymi ruchami ultra-prawicowymi. W wyborach w maju 2014 r. ta koordynacja może stać się kluczowym czynnikiem umożliwiającym pan-europejskiej ultra-prawicy osiągnięcie bezprecedensowego wzrostu popularności, i przekształcenia obecnego oblicza Europy w coś mrocznego. 

 
Ważne jest, aby uświadomić sobie, że istnieją co najmniej trzy główne kategorie w dużej części spektrum politycznego określanego jako "populistyczne" w dzisiejszej Europie: tradycyjne, typowe partie populistyczne; te łagodnie nacjonalistyczne; oraz otwarcie pro-nazistowskie ruchy ultra-prawicowe.

 
W rzeczywistości jest błędem i lenistwem intelektualnym wrzucanie wszystkich [tych partii] do jednego kotła. Niemniej jednak najbardziej niepokojącym zjawiskiem dzisiaj jest zgoda wielu z tych partii na koordynację swoich działań w czasie nadchodzących wyborów europejskich w maju 2014 r., a w wyniku tego taktycznego manewru obserwatorzy [sceny politycznej] spodziewają się zobaczyć w nowym Parlamencie Europejskim w latach 2014-2019 więcej jawnie neo-nazistowskich partii i osobistości. 

 
Dobrze wiemy, że zmiany te, jeśli nastąpią, będą miały bardzo groźne i długotrwałe konsekwencje dla Europy. Liczba aktywnych, znanych i skutecznych ultra-prawicowych partii w Europie obecnie przekracza tuzin. Sytuacja jest bardzo podobna do tej z początku lat 1930.

 
 Realia obecnej  przedwyborczej Europy uwidaczniają cztery najbardziej problematyczne zjawiska: gwałtowny wzrost [siły] ruchów ultra-prawicowych; haniebna miękkość ze strony władz, które pozwalają na ich działalność; skuteczna i kontynuowana od kilku już lat aż do teraz międzynarodowa współpraca ultra-prawicy; oraz brak zajęcia wyraźnego i zdecydowanie silnego stanowiska wobec wzrostu i rozprzestrzeniania się neonazistowskiej ideologii wśród intelektualistów europejskich, w mediach i opinii publicznej w ogóle. 

 
"Demokracja" nie znaczy "nienawiść", i jest czymś dziwnym wyjaśnianie tego [oczywistego faktu] w obliczu licznych upamiętnień eksterminacji Żydów i wszystkich ofiar Holokaustu w Europie mających miejsce przez cały bieżący rok.

 
Dzień po dniu obserwujemy kolejny wielki ultra-prawicowy marsz w Bułgarii; słyszymy powtarzające się oświadczenia z trybuny węgierskiego parlamentu, że "Żydzi są zagrożeniem dla bezpieczeństwa narodowego kraju" i że "wszyscy Żydzi w kraju muszą być zarejestrowani", dowiadujemy się, że Złoty Świt w Grecji jest nadal w trzecią w kraju najbardziej popularną partią pomimo swych brutalnych działań, i pomimo pewnych niewielkich środków zaradczych podejmowanych przeciwko niej przez władze, które zostały zmuszone do zrobienia czegoś [w tej sprawie] głównie dlatego, że kraj ten w pierwszej połowie 2014 roku otwierał rotacyjną prezydencję UE.
 

 
Rzadko słyszymy obawy wyrażane na ten temat przez kierownictwo Parlamentu Europejskiego w odniesieniu do Węgier i Grecji.  Ale nie trzeba być Einsteinem, aby uświadomić sobie, że publiczna reprymenda nie jest instrumentem, lecz przejawem wdrażania polityki. Gigantyczna machina Unii Europejskiej nie była wystarczająco zdolna do wytwarzania  przejrzystego mechanizmu zapobiegającego powstawaniu ultra-prawicowych ruchów i ich działalności. To nie zostało zrobione, i unieważnienie zdrowej reakcji zostało szybko zapełnione agresywnym stanowiskiem propagujacym nienawiść i przemoc.

 
Jesteśmy również świadkami, jak Parlament Europejski brata się z nowymi władzami Ukrainy, w skład których wchodzą przedstawiciele dwóch silnych ultra-prawicowych ruchów, Swobody i Prawego Sektora, bez precyzyjnego określenia i pełnego zrozumienia [roli] tych sił. 

 
W związku z tym prasa niemiecka i amerykańska (Der Speigel, Die Zeit, The Washington Post) pisze coraz więcej na ten temat, ponieważ jest zaniepokojona i zmartwiona takim dyskryminacyjnym podejściem, i wzywa swoje rządy "do działania, zanim będzie za późno".

 
Przeciwstawienie się ideologii opartej na nienawiści nie jest tylko i wyłącznie obowiązkiem władz; jest również naturalną reakcją tych, dla których - jak zostało to sformułowane przez wielkiego pisarza, zaangażowanego anty-komunistę i zawziętego anty-nazistę Władymira Nabokowa - "sumienie" i "świadomość" to słowa tego samego pochodzenia. 
 

 
Wcześniej, w tym roku, obserwowaliśmy wiec faszystowskiej partii węgierskiej Jobbik w Londynie - przeprowadzony 26 stycznia 2014 r., niemal w przededniu Międzynarodowego Dnia Holokaustu.
Pełna nazwa tego dnia, zgodnie z rezolucją ONZ 60/7 z 2005 r., brzmi: Międzynarodowy Dzień Pamięci o Holokauście. Pamięci o czym, nasuwa się w pełni uzasadnione pytanie? 
 

 
Na ostatnim seminarium w Parlamencie Europejskim (styczeń 2014 r.) omawiając mój nowy film "Lekcje Przetrwania. Rozmowy z Szymonem Wiesenthalem" poseł Parlamentu Europejskiego Hannu Takkula (Finlandia) podzielił się z publicznością swoją poważną obawą: "Ktoś mógłby być zaszokowany, słysząc wystąpienia, opinie i poglądy, które europarlamentarzyści rozpowszechniają w Parlamencie Europejskim swobodnie, świadomie, z rosnącą częstotliwością i entuzjazmem". Ten entuzjazm jest oparty na oczekiwaniach ultra-prawicowych ruchów na ewentualne wzmocnienie swojej pozycji w Parlamencie Europejskim po wyborach w maju 2014 roku.

 
Policja i sztaby służb wywiadowczych Unii Europejskiej są również bardzo zatroskane poważnymi zdobyczami [popularności] ultra-prawicowych partii w całej Europie; ich obiektywne dane po prostu nie pozwalają im nawet na odrobinę optymizmu w związku z oczywistą zmianą systemu wartości w społeczeństwie pan-europejskim i bardzo prawdopodobnym ześlizgiwaniu się Europy w kierunku niebezpiecznej ścieżki destabilizacji - symbolizowanej przez nienawiść i przemoc. 
 

 
Pięć lat temu, w wyniku ostatnich wyborów do Parlamentu Europejskiego, Nick Griffin, szef brytyjskiej ultra-nacjonalistycznej partii BNP został wybrany jako nowy poseł do Parlamentu Europejskiego z Wielkiej Brytanii. W swoim wywiadzie dla ogromnego wydania The Sunday Times mówił z dumą, że dwa spośród jego ukochanych rottweilerów noszą imiona "Anna" i "Frank". Według informacji gazety był rozpromieniony, gdy mówił o tym korespondentowi.

 
 Nie słyszeliśmy o jakiejkolwiek reakcji ze strony któregokolwiek z organów Parlamentu Europejskiego na ten oburzający skandal. Ale słyszeliśmy bezpośrednie groźby w stosunku do ludzi, którzy próbowali zorganizować publiczne przesłuchania w Parlamencie Europejskim w sprawie propagowania nazizmu w tej instytucji. Przesłuchanie takie nigdy się nie odbyło. Nick Griffin także dziś publicznie chwali Hezbollah za jego pomoc dla Assada, udzieloną dla utrzymania jego władzy - [wypowiada się tak] w charakterze i z autorytetem posła do Parlamentu Europejskiego. 

 
Pytanie dnia brzmi: czy w Europie zwycięży sumienie, gdy odbędzie się głosowanie do nowego Parlamentu Europejskiego w maja 2014 r., czy też wszyscy będziemy zmuszeni do gry z rottweilerami o imionach "Anna" i "Frank"?

 
Dr Inna Rogatchi  jest prezesem Fundacji Rogatchi  (www.rogatchi.org). Jest autorką nowego filmu "Lekcje Przetrwania. Rozmowy z Szymonem Wiesenthalem", a Jej będąca w przygotowaniu książka nosi tytuł "Gwiazdy rozpaczy, gwiazdy nadziei: osobiste refleksje na temat Holokaustu w obecnych czasach".


11.03.14 

 
 
 
 
 
70 rocznica ludobójstwa w powiecie Tomaszów Lubelskim    
 

Opracowanie Jarosława Świderka.  

 

Wiosną 2014 r. będzie miała miejsce 70 rocznica mordów band tzw. Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów - Ukraińskiej Powstańczej Armii dokonanych na polskich mieszkańcach wschodniej Zamojszczyzny. W okresie od marca do czerwca 1944r. ukraińscy nacjonaliści wymordowali wielu mieszkańców tomaszowskich wsi, były to mordy okrutne często dokonywane siekierami, widłami i nożami ... 

 

1. Poturzyn. W tej wsi dokonano największej zbrodni, a jednocześnie jest ona najbardziej tajemnicza. W opracowaniach wymienia się, że były podobno dwa ataki band UPA. Pierwszy miał miejsce 23 marca 1944r. ( zginęło ok. 50 polskich mieszkańców ), natomiast drugi 1 kwietnia. Za drugim razem ataku dokonało ukraińskie SS-Galizien wsparte przez sotnię UPA dowodzoną przez „Jahodę”. Tego dnia wymordowano ok. 170 Polaków. Wśród ofiar byli nie tylko mieszańcy Poturzyna, ale także uciekinierzy z Hrubieszowskiego i Wołynia. Bezbronni ludzie ginęli od strzałów karabinowych, uderzeń siekier i w płomieniach. Aby oddzielić Ukraińców od Polaków nakazano odmawianie pacierza po ukraińsku ... Podobno po wojnie niektórzy banderowcy przeszli do UB i dalej mordowali Polaków ... Podobno bardzo długo nie pozwalano na upamiętnienie pomordowanych w postaci pomnika .... Podobno w różnych częściach wsi do dzisiaj zalegają szczątki pomordowanych Polaków ... Dziwi bardzo sytuacja, że pomimo tak okrutnej zbrodni praktycznie wymazano ją z pamięci społecznej, nikt jej nie bada, nie organizuje stosownych uroczystości ... Wszyscy zapomnieli ?! 

2. Łubcze. W dn. 5 kwietnia na kilka dni przed Świętami Wielkiej Nocy, niespodziewanie banda UPA zaatakowała polską wieś Łubcze ( ok. 14 km. na wschód od Tomaszowa ). Większość bezbronnych mieszkańców zegnano w jedno miejsce, a następnie rozstrzelano. W sumie zginęło 116 osób – w tym także mieszkańcy sąsiedniego Szlatyna i Hubinka, a także kilkunastu Ukraińców, którzy zostali zamordowani przez banderowców w wyniku pomyłki ( podobno Ukraińcy udawali poczatkowo polskich partyzantów – mieli opaski biało czerwone ...). Do dzisiaj nie ustalono jaka sotnia UPA dokonała tej ohydnej zbrodni ( obecny wójt występował z zapytaniem do IPN-u, jednak odpowiedziano że nie można ustalić konkretnie sprawców ...). Pomordowanych upamiętnia niedawno odnowiony pomnik postawiony w Łubczu, bezpośrednio przy drodze Tomaszów – Ulhówek.  

3. Tarnoszyn. W nocy z 17 na 18 marca 1944r. banda UPA dowodzona przez zbrodniarza Myrosława Onyszkewycza „Oresta” ( pochodził z Uhnowa, gdzie dzisiaj na ścianie domu w którym mieszkał znajduje się tablica ku jego czci ...) zaatakowała wieś i wymordowała przynajmniej 70 Polaków, w tym kilkanaścioro dzieci ... Dwa tygodnie później policja ukraińska ze Szczepiatyna na czele z Iwanem Maślijem ( przed wojną – Jan Masłowski – Polak który „zmienił” narodowość na ukraińską ... rozpoznany przypadkowo w latach 70-tych na Dolnym Śląsku i skazany na karę śmierci ) pojmała 18 Polaków i wymordowała ich w przydrożnym rowie. Tarnoszyn znany był przed wojną jako prężny ośrodek polskości, otoczony praktycznie wsiami ukraińskimi, więc banderowcy często napadali i mordowali pojedynczych mieszkańców wsi czy też rodziny żyjące na uboczu. Ocenia się, że nacjonaliści ukraińscy zgładzili w sumie ok. 150 Polaków pochodzących z tej wsi. Pomordowanych upamiętnia stosowny pomnik postawiony jeszcze w latach 70-tych w centrum miejscowości. Zagładę Tarnoszyna opisał Tadeusz Wolczyk ( obecnie mieszka w Chełmie) w książce „Tarnoszyn w ogniu”.  

4. Bełżec i Zatyle. Rankiem 16 czerwca 1944 r. banda UPA podstępnie zatrzymała ( z pomocą ukraińskiego maszynisty Zachariasza Procyka z Żurawiec ) koło Zatyla ok. 3 km. za Bełżcem pociąg relacji Bełżec – Lwów i bestialsko wymordowała ok. 70 polskich pasażerów ( niektóre źródła mówią o ok. 50 ) , mieszkańców Tomaszowa , Bełżca, Lwowa, Narola a także polskich uciekinierów z powiatu Sokal i Rawa Ruska. Jeszcze przed nadejściem Niemców, na miejsce mordu przybył oddział AK por. Tadeusz Żelechowskiego i zrobił szereg zdjęć pomordowanym ( tak naprawdę to zdjęcie zamordowanego dziecka-dziewczynki znajdujące się na okładce książki Siekierki, Komańskiego i Bulzackiego „ „Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na Polakach w województwie lwowskim 1939-1947”, zostało zrobione właśnie wtedy ...). Podobno w mordzie uczestniczyli Ukraińcy pochodzący z sąsiednich miejscowości ... Pogrzeby pomordowanych w Tomaszowie i Bełżcu zamieniły się w wielkie patriotyczne manifestacje. Dzisiaj w pobliżu miejsca mordu stoi pomnik z piaskowca, natomiast w samym miejscu zbrodni ma zostać postawiony, jeszcze przed 70 rocznicą, metalowy krzyż wykonany z szyn kolejowych.  

5. Chodywańce. W nocy z 12 na 13 kwietnia 1944r. banda UPA zaatakowała niespodziewanie wieś. W ręce Ukraińców wpadło ponad 20 mieszkańców wsi ( większość się uratowała, opuszczając wieś dzień wcześniej uprzedzeni przez ukraińską sąsiadkę ...), zostali bestialsko zamordowani . Okrutny los spotkał księdza Jakuba Jachułę. Ukraińcy  uprowadzili go , a następnie po kolei obcinali uszy, ręce i nogi, by na końcu przerznąć piłą ... Niestety ale także Kościół Rzymskokatolicki jak gdyby całkowicie „zapomniał” o kapłanie męczenniku ...  

6. Wasylów Wielki. Już w listopadzie 1943 banderowcy zabili 4 Polaków z tej wsi. Zmasowany atak na Wasylów miał miejsce 25 marca 1944r. ( niektóre źródła podają datę 28 marca). Wtedy to banda UPA po otoczeniu wsi okrutnie wymordowała ok. 90 Polaków w tym dużo dzieci .... Nazwiska pomordowanych znajdują się na tablicy pamiątkowej w przy kościele w Wasylowie. 

7. Machnówek. Wieś spotkały dwa napady, pierwszy w kwietniu, natomiast drugi w maju 1944r. Szczególnie przeraża ten drugi, który został zorganizowany nie przez bandę UPA, ale przez ukraińskich sąsiadów którzy w ten sposób chcieli podobno „uczcić” grekokatolickie Zielone Świątki w celu „budowy Wielkiej Ukrainy”... Zostało wtedy wymordowanych siekierami i nożami ok. 30 Polaków ...  

8. Worochta. W kwietniu 1944 r. banda UPA napadła na folwark i wieś mordując ok. 40 Polaków. Dzisiaj po wsi nie ma już śladu, w pasie granicznym ( kilometr od Machnówka ) w miejscach gdzie leżą szczątki pomordowanych Polaków są usypane dwa kopce zwieńczone krzyżami... 

9. Plebanka. Nocą z 13 na 14 kwietnia 1944r. banda UPA dokonała napadu na wieś i folwark mordując ponad 30 Polaków . Niektóre osoby uprowadzono, ciała znaleziono później w lesie okrutnie okaleczone ... .  

10. Łachowce. W Wielką Niedzielę 9 kwietnia 1944r. banda upowców napadła na wieś mordując ok. 20 Polaków, część uprowadzono i zgładzono po wcześniejszych torturach .  

11. Nabróż. Już w maju 1943r. banda UPA napadła na plebanie mordując księdza rzymskokatolickiego Władysława Jacnieckiego, ppor. AK Tomasza Wielosza „Ostoję” i 5 innych osób. Większość ludności polskiej opuściło wieś w kwietniu 1944r. - ci co zostali ( ok. 20 osób) zostali zamordowani miesiąc później.  

12. Radków. W październiku 1939r. Ukraińcy usypali w centrum Radkowa wielki kopiec, przy którym urządzili „pogrzeb Polski” ! Podobno miesiąc wcześniej nacjonaliści zamordowali kilku polskich żołnierzy wracających z frontu przez Radków do domów w woj. lwowskim... W Wielką Środę 1944r. banda UPA napadla na wieś i wymordowała kilkunastu Polaków... 

Miejscowości w powiecie tomaszowskim, które wiosną 1944r. zostały napadnięte przez bandy UPA i gdzie okrutnie mordowano polskich mieszkańców było znacznie więcej. Od kilku do kilkunastu osób banderowcy zamordowali także w Dyniskach, Dutrowie, Czermnie, Hrebennym, Hubinku, Korczminie, Kołajcach, Łykoszynie, Machnowie, Marysinie, Nowosiółkach, Podlodowie, Posadowie, Rokitnie, Rudzie Żurawieckiej, Rzeczycy, Rzeplinie, Szaleniku, Szczepiatynie, Telatynie, Ulhówku, Żernikach i Żurawcach. Praktycznie każda wieś leżąca na terenie obecnych gmin Telatyn, Jarczów i Ulhówek została dotknięta ludobójstwem band tzw. Ukraińskiej Powstańczej Armii. Mordy ukraińskich nacjonalistów miały miejsce także na terenie obecnych gmin Łaszczów, Tyszowce, Bełżec i Lubycza Królewska. Wspomnieć także należy o krwawych walkach AK z bandami UPA, które miały miejsce w kwietniu-czerwcu 1944r. pod Posadowem, Żernikami, Steniatym i Nabrożem.  

Wielu Polaków zamordowali ukraińscy nacjonaliści także w sąsiednich wioskach w powiecie hrubieszowskim jak np. Mołożów, Małoniż, Stara Wieś, Oszczów, Kościaszyn, Wisznów ..., a także w tych wsiach które obecnie znajdują się kilka kilometrów od granicy po stronie ukraińskiej jak np. Staje, Korczów, Ostrów, Michałówka czy Rzyczki ...

 

Jarosław Świderek z Tomaszowa Lubelskiego 

Przewodniczący komisji rewizyjnej Stowarzyszenia Upamiętnienia Polaków Pomordowanych na Wołyniu z siedzibą w Zamościu


 

09.03.14 

Z programu partii "Swoboda":
- każdy zdrowy psychicznie i niekarany Ukrainiec powinien mieć prawo do
posiadania broni palnej i noży
- Ukraina powinna dążyć do posiadania broni jądrowej
- karane powinny być wszelkie przejawy antyukrainizmu
- należy utworzyć Ukraiński Autokefaliczny Kościół
- osoby nie mające pochodzenia Ukraińskiego mogły by nabyć obywatelstwo
ukraińskie pod warunkiem niekaralności, znajomości języka, historii i
konstytucji Ukrainy, mieszkania w Ukrainie od 15 lat, złożenia przysięgi
na wierność Ukrainie i porzucenia narodowości do której należą
http://jan.bodakowski.salon24.pl/572656,program-swobody-wszechukrainskiej-partii-wolnosc
Jest to program nazistowski bardziej skrajny od hitlerowskiego.
Hitleryzm jednak nie przewidywał utworzenia państwowego Kościoła ani
wyrzeczenia się narodowości innej niż niemiecka.
Nazizm niemiecki nie wypowiadał się również w kwestii prawa do
posiadania noży

 ( źródło: Wiesław Tokarczuk)

06.03.14  


Unia Europejska wiedziała,
że wynajęci snajperzy strzelali jednocześnie do protestujących na Majdanie i do Berkutu, wiedziała, że podejrzani o wynajęcie snajperów podejrzewani są liderzy opozycji, nie Janukowycz
 

  Tak nowa władza postępuje ze starą. Prawy Sektor w akcji

 
Snajperzy, którzy strzelali do demonstrantów i policjantów w Kijowie prawdopodobnie zostali wynajęci przez przywódców Majdanu, zgodnie z podsłuchaną rozmową telefoniczną między szefową spraw zagranicznych Catherine Ashton i szefem estońskiego ministerstwa spraw zagranicznych, która pojawiła się w Internecie. 

 
Estońskie MSZ potwierdza autentyczność podsłuchanej rozmowy

 
"Teraz jest coraz silniejsze przekonanie, że za snajperami nie stał Janukowycz, ale to był ktoś z nowej koalicji", powiedział Urmas Paet  w trakcie rozmowy. 
 

 
"Myślę, że chcemy przeprowadzić to śledztwo. Uważam, bez żadnej przesady, że to bardzo interesujące. Boże." - odpowiedziała Ashton.
 

 
Rozmowa miała miejsce po wizycie ministra spraw zagranicznych Estonii Urmasa Paeta w Kijowie w dniu 25 lutego, po największych starciach pomiędzy pro-unijnymi demonstrantami i siłami bezpieczeństwa w stolicy Ukrainy. 
 

 
Paet wspomina także o swojej rozmowie z lekarką, która operowała ludzi zastrzelonych przez snajperów w Kijowie. Powiedziała ona, że zarówno protestujący jak i policjanci zostali zastrzeleni przez tych samych ludzi.

 
"A po drugie, co jest już zupełnie niepokojące, ta sama Olga [Bogomolec] powiedziała mi również, że wszystkie dowody wskazują, że ludzie zabici przez snajperów z obu stron, wśród policjantów i wśród ludzi z ulic, zostali zabici przez tych samych snajperów, którzy zabijali ludzi z obu stron", podkreślił estoński minister. 
 

 
Ashton zareagowała na te informacje, mówiąc: "No cóż, tak... to jest, to jest straszne."

 
"Tak więc wtedy pokazała mi również kilka fotografii, ona mówi, że jako lekarz może stwierdzić, że jest to ten sam "charakter pisma", to ten sam rodzaj pocisków, i to naprawdę niepokojące, że teraz nowa koalicja nie chce przeprowadzić śledztwa, co dokładnie się wydarzyło", powiedział Paet. 
 

 
Olga Bogomolec była głównym lekarzem w szpitalu polowym Majdanu, gdy protesty w Kijowie przekształciły się w przemoc. Ona operowała ciężko rannych i pomagała organizować transport do sąsiednich krajów, które wyraziły gotowość leczenia osób z ciężkimi ranami. Od samego początku, Olga obwiniała snajperów o ranienie i ofiary śmiertelne. Ona odrzuciła propozycję objęcia stanowiska wicepremiera Ukrainy ds. pomocy humanitarnej oferowanego przez rząd powołany po obaleniu poprzedniego reżimu.

 
Estoński minister określił całą sprawę snajperów jako "niepokojącą" i dodał, "to już dyskredytuje od samego początku" nową władzę ukraińską. 

 
Jego ogólne wrażenia z tego, co zobaczył podczas jednodniowego pobytu do Kijowa są "smutne",  powiedział Paet w trakcie rozmowy.

 
Podkreślił, że naród ukraiński nie ufa przywódcom Majdanu, wszystkich polityków opozycji włączających się do nowego rządu traktuje jako ludzi "o brudnej przeszłości." 

 
Plik został prawdopodobnie zamieszczony w internecie przez funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) lojalnych wobec obalonego prezydenta Wiktora Janukowycza, który włamali się do linii telefonicznej Paeta i Ashton.

 
94 osoby zginęły, a 900 zostało rannych podczas starć między policją a protestującymi na Majdanie w Kijowie w ubiegłym miesiącu [lutym 2014].
 
Efekt wybuchu bomby wywołała historia rozmowy z udziałem wysokich rangą dyplomatów zagranicznych. W Internecie pojawił się zapis rozmowy pomiędzy wysokim przedstawicielem UE ds. polityki zagranicznej Catherine Ashton i szefem ministerstwa spraw zagranicznych Estonii o nazwisku Urmas Paet, w dniu 26 lutego 2014, po jego podróży do Kijowa.
 
Dzieląc się swoimi wrażeniami, wspominał spotkanie z pewną Olgą. Wydaje się, że chodzi o Olgę Bohomolec, który został powołana na stanowisko naczelnego lekarza Majdanu i która odmówiła objęcia stanowiska wicepremiera w nowym rządzie Ukrainy.
 
Urmas Paet: "Olga, o której już wspomniałem, powiedziała mi, że według zebranych dowodów, zabici na Majdanie z obu stron, zarówno milicjanci jak i ludzie na ulicy, zostali zastrzeleni przez tych samych snajperów. To byli jeden i ci sami snajperzy, strzelający w jednych i w drugich."
Catherine Ashton: "Tak, tak"
 
Urmas Paet: "Ona pokazała mi fotografie i powiedziała, że ma ekspertów medycznych, którzy mogą potwierdzić, że wszystkie te zbrodni zostały popełnione przez tą samą ręką i kulami tego samego kalibru. Przygnębiający jest fakt, że nowa koalicja nie chce przeprowadzenia śledztwa w sprawie tych morderstw, ponieważ coraz narasta świadomość, że za plecami tych snajperów nie stał Janukowycz, lecz ktoś z przedstawicieli nowej koalicji."
Catherine Ashton: ".. Słyszałem, że oni chcą przeprowadzić śledztwo. To bardzo interesujące. Proszę kontynuować..."  
Urmas Paet: "To jest niezwykle drażliwy czynnik. To dyskredytuje nową koalicję od samego początku."
 
Catherine Ashton : "Oni powinni być bardzo ostrożni. Ludziom potrzebne są poważne zmiany, ale trzeba, aby [ten] mechanizm funkcjonował. Oni powinni być jednocześnie aktywistami, lekarzami i politykami, to jest bardzo trudne. Musza przetrzymać chociaż kilka tygodni, potem odbędą się wybory."
 
Według ukraińskiego Ministerstwa Zdrowia, w czasie wydarzeń z lutego 2014 roku w Kijowie zginęło 99 osób, jedna zmarła w szpitalu dzisiaj. Wiarygodność rozmowa Catherine Ashton i Urmasa Paeta została już potwierdzona w Ministerstwie Spraw Zagranicznych Estonii. On sam powiedział, że nie był gotowy do skomentowania zapisu rozmowy. Odmówił komentarza także sekretarz prasowy Ashton, powołując się na fakt, że to była rozmowa prywatna.

W rosyjskim MSZ w tej sprawie wyrażoni zdziwienie, ponieważ nie tak dawno temu wysocy rangą przedstawiciele Unii Europejskiej aktywnie komentowali podobną historię. Chodzi o fakt, jak asystent sekretarza stanu USA Victoria Nuland omawiała z ambasadorem USA w Kijowie, kogo z ukraińskich opozycjonistów chcą zobaczyć w nowym rządzie.
 

W Internecie pojawiła się szczegółowa analiza snajperskiego ostrzału ludzi w centrum Kijowa 
 
Zapis wideo w całości trwa sześć i pół minuty. Autor podkreśla, że ci, który prowadzili ogień, i ci, którzy ich filmowali, znajdują się praktycznie na tej samej linii. To są bardzo brutalne sceny, jeśli ktoś jest wrażliwy, nie powinien na to patrzeć.
Pierwszy epizod. Ktoś spoza kadru ostrzega operatora, że będzie musiał filmować zabitych. Nie trzeba było długo czekać. Uderza pocisk. Film został zmontowany tak, że można go obejrzeć w zwolnionym tempie. Proszę zwrócić uwagę, w którym momencie, już po tym, gdy padli ranni, została przestawiona tarcza. Sądząc po tym, jak ona była ustawiona, oczekiwano ataku z zupełnie innej strony. Czerwona linia pokazuje, skąd prowadzono ogień. Autor twierdzi, że z pokoju w zdobytym hotelu "Ukraina". Zdjęcia wykonane ww wnętrzu pokoju, gdzie było stanowisko snajpera, także zostały wykonane, one, mówiąc na marginesie, były w tych dniach pokazywane na naszej telewizji.
 
 
Scena druga. Grupa ludzi porusza się do przodu, chowając się za tarczami. W pewnym momencie w drzewo od strony kamera trafia pocisk. Jeden z uczestników wydarzeń próbuje dojrzeć, któż to taki strzela im w plecy. Jakiś czas później. Ci sami ludzie - wycofali się i siedzą na ziemi. Na początki zostaje ranny człowiek w pomarańczowym kasku, potem ten, który był obok. Ponownie - trajektoria lotu pocisku i kierunek z którego filmowano, są niemal identyczne.
Nowy epizod - człowiek, osłaniając plecy tarczę, przesuwa się obok operatora, trochę zbliżając się do niego. Wystrzał - człowiek pada, ale tarcza nie zostaje naruszona. Autor nagrania wideo jest przekonany, że na wszystkie te osoby czekano dokładnie w tym miejscu, dokładnie w tym czasie, i dokładnie od tej strony. Dlatego trafili [pociskami] dokładnie w tych, w których trafili. Dlaczego ich tarcze pozostały nienaruszone? I kto był zainteresowany tym, aby strzelać i w tym samym czasie filmować, jak giną zwolennicy Majdanu - autorzy filmu wideo to pytanie pozostawiają bez odpowiedzi, chociaż odpowiedź jest oczywista.
 
( źródło:Wiesław Tokarczuk)

01.03.14

Narodowy Dzień Żołnierzy Wyklętych

Dzisiaj Narodowy Dzień Żołnierzy Wyklętych, polskie święto państwowe ustanowione w 2011 r. 
Z tej okazji chciałabym zaprezentować dwie ciekawe lektury. Są to publikacje wydane przez gdański oddział IPN. Jedna jest poświęcona osobom skazanym na karę śmierci przez Wojskowe Sądy Rejonowe w Bydgoszczy, Gdańsku i Koszalinie w latach 1946-1955. Większość z nich to właśnie Żołnierze Wyklęci, czyli ludzie walczący z systemem komunistycznym. W tym okresie w Bydgoszczy wydano 101 wyroków śmierci, wykonano 41, w Gdańsku wydano 41, wykonano 18, a w Koszalinie wydano 7 wyroków, wykonano 1. Jest tu historyczne wprowadzenie, dane statystyczne, a także krótkie biogramy ofiar ubeckich zbrodni.
Wśród skazanych są w tym czasie są prawie sami mężczyźni i tylko dwie kobiety.
Jedna z nich to Danuta Siedzik (pseudonim Inka), którą skazano w Gdańsku na karę śmierci w 1946 r. i w tym samym roku stracono. Siedzikówna miała niespełna osiemnaście lat , kiedy ją uśmiercono w majestacie komunistycznego prawa. Była sanitariuszką w 5. Wileńskiej Brygadzie AK działającej na Pomorzu, czyli w oddziale słynnego majora Łupaszki. Zginęła, bo została wydana przez zdrajczynię Reginę Żylińską, łączniczkę Łupaszki, która nawiązała współpracę z Urzędem Bezpieczeństwa.

Inka (na zdjęciu z Wikipedii) została fałszywie oskarżona o udział w egzekucji ubeków w Starej Kiszewie. Obecnie wydany na nią wyrok został skasowany. W 2001 r. IPN próbował postawić przed sądem i ukarać stalinowskiego prokuratora Wacława Krzyżanowskiego, który oskarżał Danutę Siedzik i wydał na nią wyrok śmierci, jednak się to nie udało. Do tej pory ten prawnik żyje na wolności.  
W 1947 r. Wojskowy Sąd Rejonowy w Bydgoszczy skazał także na śmierć Janinę Wasiłojć (konspiracyjny pseudonim Jachna, potem, po wyjściu za mąż - nazywała się Wasiłojć-Smoleńska), także sanitariuszkę Łupaszki, której karę zamieniono na 15 lat więzienia. Zmarła w 2010 r.

A druga książka to cała masa biogramów ludzi, którzy pracowali w aparacie bezpieczeństwa w województwie gdańskim od roku 1945 – 1990. Jest to wprost morze informacji o ludziach bezpieki. Kto umie czytać, wiele z tego wyczyta: narodowość, wykształcenie i prawdziwe nazwiska tych osób. 

„Aparat bezpieczeństwa w województwie gdańskim w latach 1945-1990. Obsada stanowisk kierowniczych. Informator”, wstęp i opracowanie Marcin Węgliński, Instytut Pamięci Narodowej, Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu, Oddział w Gdańsku, Gdańsk 2010

„Skazani na karę śmierci przez Wojewódzkie Sądy Rejonowe w Bydgoszczy, Gdańsku i Koszalinie (1946-1955)”, pod red. Dariusza Burczyka, Igora Hałagidy i Alicji Paczoskiej-Hauke, Instytut Pamięci Narodowej, Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu, Oddział w Gdańsku, Gdańsk 2010.
http://archiwummeryorzeszko.blogspot.com/ 


 Autor: Maria Orzeszkowa  

PS. Wielu z Żołnierzy Wyklętych to Kresowianie.
 

01.03. 14 

Młodzież Lublina modli się za pomordowanych w Hucie Pieniackiej.

 

28 Lutego o godz. 18 w 70 rocznicę Ludobójstwa dokonanego na mieszkańcach Huty Pieniackiej młodzież Lublina która reprezentuje różne ruchy narodowe podjęli inicjatywę aby na Skwerze Ofiar Wołynia pod Krzyżem Wołyńskim zapalić znicze pamięci. W powyższym wzięła udział również grupa przedstawicieli kresowian którzy z przyniesionych zniczy ułożyli krzyż. Na wstępie powiedziałem: że idzie nowych ludzi plemię – młodzież która chce znać prawdę o historii swojej Ojczyzny. W proch rozpadło się kłamstwo i przemilczanie o tej zbrodni najpierw przez komunistów  a dzisiaj przez liberałów. Zbrodnia dokonana przez ukraińskich nacjonalistów na Polakach na Wołyniu i Kresach Południowo-Wschodnich przeniknęła do serc młodzieży. To że młodzież przyszła dzisiaj na Skwer Ofiar Wołynia ze zniczami świadczy o tym że prawda o ludobójstwie Polaków została przekazana nowym pokoleniom którzy przekażą ją dalej aby zachowana została po wszystkie czasy ku przestrodze. 

Następnie przeczytałem zeznania świadków ludobójstwa w Hucie Pieniackiej,  jak wyglądał atak 500-600 zbrodniarzy na wieś oraz w jak bestialskich okolicznościach ginęli najbardziej bezbronni jakim byli dzieci, kobiety i starcy.  Kiedy czytałem zeznania: „ wieś wyglądała na opuszczoną , w powietrzu krążyły kruki i wrony, słychać było wycie psów, dopalały się domy, na drogach leżały martwi mężczyźni i kobiety, na płotach wisiały starsze dzieci , a na śniegu leżały te całkiem malutkie, jedno wyrwane wprost z łona matki które zostało rozgniecione przez but, kiedy czytałem o starcu w kościele który zabity siedział nieruchomo z wydłubanymi oczami językiem przebitym do dolnej wargi zardzewiałym gwoździem,  kiedy czytałem o spalonej matce z nabrzmiałym brzuchem która niedługo miała urodzić swoje pierwsze dziecko,  czy o staruszce która została zadźgana bagnetem bo za wolno szła  na śmierć, oraz o tym że większość mieszkańców tej wsi została spalona żywcem” wiele młodzieży i starców było poruszonych do łez. Następnie powiedziałem że około godz. 17 mord dobiegł końca, słychać było zewsząd pijackie śpiewy które oznaczały zakończenie akcji a następnie oprawcy urządzili jeszcze defiladę na część zwycięstwa i opuszczali wieś.  W sąsiedniej ukraińskiej wsi Pieniaki  ludność przywitała ich bramą triumfalną. Okrzykom „ sława ukrainie” i „hierojom sława”  nie było końca. Na zakończenie powiedziałem proszę się wsłuchać w głosy które dochodzą nas ze wschodniej granicy czy nie są to ci sami „hieroje” którzy wykrzykują banderowskie  pozdrowienia. Po czym poprosiłem o kilka minut ciszy i zadumy po czym  odmówiono modlitwę „Ojcze Nasz i Wieczny Odpoczynek” za  pomordowanych w Hucie Pieniackiej.

P.S.

W dniu 28 lutego 2014 Prezydium Konferencji Episkopatu Polski ogłosił dniem modlitwy i postu w intencji Ukrainy. Wybranie dnia 70 rocznicy ludobójstwa Huty Pieniackiej przez nacjonalistów ukraińskich dniem modlitwy i postu w intencji Ukrainy było celowym działaniem nie sądzę bowiem aby  Episkopat Polski nie wiedział że tego dnia 70 lat temu ochotnicy ukraińscy z formacji SS Galizien, oddziały UPA, policjanci  ukraińscy,  bojówki złożone z ukraińskich cywilów dokonały okropnej zbrodni na Polakach. Na Skwerze Ofiar Wołynia mówiłem dzisiaj również że czas wybielania tej zbrodni również dobiegł końca, w największych snach nie wyobrażałem sobie że może to dotyczyć Episkopatu Polski.  

Czy nie należało by tutaj wybrać inny dzień aby nie upokarzać żywych światków których tak mało już żyje. Widzę że młodzież Lubelska okazała swoją wielka mądrość że właśnie o godzinie 18 kiedy w kościołach odprawiane były modlitwy wybrała się na Skwer Ofiar Wołynia aby zapalić znicze i pomodlić się za ofiary Huty Pieniackiej.  

 

Zdzisław Koguciuk



27.02.14


 
Ukraińscy neonaziści twierdzą, że źródłem władzy są lufy ich karabinów 

 
26 lutego 2014 r.

Paul Craig Roberts

 
Rzeczywistość na miejscu na Ukrainie przeczy wizerunkowi demokracji ukraińskiej w marszu, prezentowanego przez niekompetentną i niemoralną władzę Obamy. 

 
Do tego stopnia, że rząd istniejący na Ukrainie po zamachu stanu jest równoznaczny z prawem dyktowanym przez karabin i groźby uzbrojonych bandytów z neo-nazistowskich, anty-rosyjskich, ultra-nacjonalistycznych partii prawicowych. Proszę obejrzeć na wideo uzbrojonego bandytę, Oleksandra Muzyczkę, który chwali się zabijaniem żołnierzy rosyjskich w Czeczenii, narzucając regionalnemu sejmikowi samorządowemu w Równie obowiązek dofinansowania mieszkań dla rodzin ludzi protestujących [na EuroMajdanie]. http://rt.com/news/radical-opposition-intimidating-techniques-882/

 
Proszę przeczytać o zastraszeniu przez neonazistów Centralnej Komisji Wyborczej w celu zapewnienia sobie władzy i wymuszenia zmian personalnych dla faworyzowania ultra-prawicy w nadchodzących wyborach. Bandyta Oleksandr Szewczenko poinformował Centralną Komisję Wyborczą, że uzbrojeni aktywiści pozostaną w biurach Centralnej Komisji Wyborczej po to, aby upewnić się, że wybory nie zostaną sfałszowane na niekorzyść neonazistów. Co oznacza, oczywiście, że uzbrojone zbiry będą zapewniać neonazistom zwycięstwo [wyborcze]. Jeśli neonaziści nie wygrają [wyborów], jest możliwość bliska pewności, że przejmą władzę niezależnie od [wyników] wyborów. 

 
Członkowie rządzącej dotychczas partii prezydenta Janukowycza, Partii Regionów bywają zastrzeleni, wydano w stosunku do nich nakazy aresztowania, doświadczają włamań do swoich mieszkań i gróźb fizycznych, dlatego masowo rezygnują [z członkostwa w partii i stanowisk] w nadziei na uratowanie życia swojego i swoich rodzin. Wszyscy urzędnicy prokuratury na Wołyniu (zachodnia Ukraina) otrzymali od ultra-nacjonalistów polecenie zrezygnowania ze stanowisk.

 
Atakowane są żydowskie synagogi i chrześcijańskie cerkwie prawosławne. 

 
Zadmę tutaj w swój własny róg, [pochwalę sam siebie], być może byłem pierwszym i jedynym, który przewidział, że organizowanie [zachęcanie] przez Waszyngton pro-unijnych polityków ukraińskich do zamachu stanu przeciwko demokratycznie wybranemu rządowi Ukrainy będzie niszczyć demokrację i ustanowi precedens, że siła przeważa nad wyborami, tym samym legitymizując zorganizowaną i uzbrojoną skrajną prawicę.

 
To jest dokładnie to, co się stało. Należy zauważyć, że nie było nikogo w rządzie Obamy, kto miałby dość rozsądku, aby przewidzieć rezultaty swojej kołtuńskiej, pełnej zadowolenia z siebie ingerencji w wewnętrzne sprawy Ukrainy. 
 

 
Jeśli demokratycznie wybrany prezydent i partia rządząca zostali tak łatwo odsunięci od władzy przez uzbrojonych neonazistów, jakie szanse mają opłacani przez Waszyngton służalcy spośród tak zwanych "umiarkowanych", mających utworzyć rząd? Są to ludzie skorumpowani, którzy chcieli  usunąć prezydenta Janukowycza z urzędu, aby móc brać pieniądze zamiast niego. Zarzut korupcji stawiany Janukowyczowi był przykrywką dla nielojalnych, niedemokratycznych "umiarkowanych" intrygantów, służącą przejęciu władzy i inkasowaniu milionów dolarów od Waszyngton za przyłączenie Ukrainy do Unii Europejskiej i NATO.

 
Opłacani przez Waszyngton intryganci teraz właśnie inkasują swoje wynagrodzenie, gdy siedzą spokojnie i milczą, podczas gdy neonazista Muzyczko uzbrojony w AK-47 rzuca urzędnikom rządowym prosto w twarz: "Wzywam was, ośmielcie się odebrać mi moją broń!"
 

 
Tylko Obama, Susan Rice, Victoria Nuland, europejskie marionetki Waszyngtonu, i zachodnie prostytuujące się media mogą opisywać brutalną rzeczywistość po zamachu stanu na Ukrainie jako "marsz w kierunku demokracji".

 
Zachód stoi teraz w obliczu prawdziwego bałaganu, i tak samo Rosja. Press-tytutki [prasowe, medialne prostytutki] utrzymują amerykańskie społeczeństwo w stanie niewiedzy, co się naprawdę wydarzyło, a reżim Obamy nigdy się do tego nie przyzna. Nie zawsze oczywisty był fakt, że nawet Rosjanie zechcą to przyznać. Inteligentny, rozsądny, i humanitarny rosyjski minister spraw zagranicznych, osoba ponad 100 razy lepsza od nikczemnego Johna Kerry'ego, podtrzymuje swoje stanowisko, że to wszystko było błędem i apeluje do rządów zachodnich o utrzymanie w mocy porozumienia, podpisanego pod ich presją przez prezydenta Janukowycza. 
 

 
Janukowycz jest już historią, tak samo jak "umiarkowani" [opozycyjni politycy ukraińscy na usługach] Waszyngtonu. "Umiarkowani" są nie tylko skorumpowani; oni są głupi. Głupcy nawet rozwiązali oddziały policyjne [Berkut], pozostawiając samych siebie na łasce uzbrojonych prawicowych nazistowskich bandytów.

 
Ukraina znalazła się poza kontrolą. Tak się dzieje, gdy arogancka, ale głupia asystentka sekretarza stanu (Victoria Nuland) spiskuje z równie aroganckim i głupim ambasadorem USA (Pyatt), wystawiając swoich kandydatów do władzy zaraz po tym, gdy powiedzie się ich zamach stanu przeciwko demokratycznie wybranemu prezydentowi. Nieświadomi i oszukani, którzy zaprzeczają istnieniu takiego spisku, mogą wysłuchać rozmowy pomiędzy Nuland i Pyatt tutaj:
 

 

 
Sytuacja prawie na pewno doprowadzi do wojny. Tylko umiejętności dyplomatyczne Putina mogłyby ją uniemożliwić. Jednak Putin został zdemonizowany przez Waszyngton i prostytutki [medialne], z których składają się amerykańskie media drukowane i telewizje. Europejscy i brytyjscy politycy będą mogli zrealizować swoje czeki otrzymane z Waszyngtonu dopiero wtedy, gdy uregulują rachunki z Putinem.

 
Wojna jest nieunikniona, ponieważ społeczność zachodnia poszła sobie na obiad. Im więcej dostarczam faktów i informacji, tym więcej otrzymuję wiadomości broniących "szczerych [i dobrze opłacanych] demonstrantów, uczciwie protestujących przeciw korupcji", tak jakby to korupcja była głównym problemem. Słyszę od Ukraińców i od ludzi ukraińskiego pochodzenia etnicznego w Kanadzie i USA, że nienawiść do Rosjan jest czymś naturalnym dla Ukraińców, ponieważ Ukraińcy cierpieli za komuny, tak jak gdyby cierpienia doznane od komunizmu, które zniknęło w 1991 roku, dotknęło wyłącznie Ukraińców, i nie miało nic wspólnego z zamachem stanu [zaplanowanym przez] USA, który został przechwycony przez neonazistowskie ręce. 

 
Nie ma żadnych wątpliwości. Wiele narodów ucierpiało od komuny, w tym także Rosjanie. Ale czy to cierpienie było większe, niż cierpienia japońskich cywilów dwukrotnie potraktowanych nuklearnie przez "niezastąpionych ludzi", albo niż cierpienie niemieckich cywilów, których miasta były potraktowane bombami zapalającymi, tak samo jak Tokio, przez "wyjątkowych ludzi"?
 

 
Dziś Japonia i Niemcy są państwami marionetkowymi Waszyngtonu. W przeciwieństwie do tego, Ukraina była niezależnym krajem, posiadającym stosunki z Rosją. To właśnie te relacje Waszyngton zapragnął zniszczyć. 
 

 
Teraz, lekkomyślny i niekompetentny Waszyngton otworzył puszkę Pandory, więcej zła wydostało się na świat. Cierpienie nie zostanie ograniczone do Ukrainy.

 
Istnieje wiele powodów, dla których sytuacja może rozwinąć się w bardzo złym kierunku. Jednym z nich jest to, że większość ludzi nie jest w stanie poradzić sobie z rzeczywistością, nawet jeśli rzeczywistość bezpośrednio ich dotyczy. Kiedy przedstawiam im ogólnie znane fakty, otrzymuję takie oto odpowiedzi: "Jesteś agentem Putina"; "Nienawidzisz Ukraińców"; "Bronisz korupcji"; "Na pewno nie wiesz, jak Ukraińcy ucierpieli z rąk Stalina".
 

 
Oczywiście, kończąc studia rosyjskie na wyższej uczelni, będąc członkiem programu wymiany studentów USA-ZSRR w 1961 roku, podróżując do Rosji, Gruzji, na Ukrainę i do Uzbekistanu, publikując w czasopismach naukowych rosyjskich i słowiańskich studiów, będąc dwukrotnie skierowanym do Akademii Nauk ZSRR, będąc zaproszony do zaprezentowania dla CIA, dlaczego doszło do sowieckiego upadku gospodarczego pomimo wręcz przeciwnych prognoz CIA, nie mogę wiedzieć nic o tym, jak ludzie cierpieli za komuny. Pragnienie czytelników, aby udowodnić mi ich zupełną ignorancję i głupotę jest zadziwiająca. Istnieje duża liczba osób, które uważają, że rzeczywistość składa się z ich złudzeń .

 
Rzeczywistość to jest po prostu zbyt wiele dla psychicznie i emocjonalnie słabych ludzi, którzy są w stanie trzymać się swoich urojeń w obliczu wszystkich dowodów świadczących o czymś wręcz przeciwnym. Masy oszukanych ludzi i całkowita niezdolność tarzającego się w swojej pysze Waszyngtonu do przyznania się do błędu oznacza tyle, że destabilizacja Ukrainy przez Waszyngton stworzyła problem dla nas wszystkich. 
 

 
Rosyjska Telewizja informuje, że "prezydent Rosji Władimir Putin zarządził pilne ćwiczenia wojskowe, aby sprawdzić gotowość bojową sił zbrojnych w całej zachodniej i centralnej Rosji". Według ministra Rosji Obrony, niespodziewane manewry poddają sprawdzeniu gotowość bojową wojsk lądowych, lotnictwa, wojsk spadochronowych i  obrony przeciwlotniczej.  http://rt.com/news/putin-drill-combat-army-864/

 
Minister obrony powiedział: "Te ćwiczenia w ogóle nie są związane z wydarzeniami na Ukrainie". 

 
Tak, oczywiście. Minister obrony mówi tak dlatego, że Putin wciąż ma nadzieję, że Unia Europejska odzyska rozsądek. W mojej opinii, i mam nadzieję, że się mylę, europejscy "przywódcy" są zbyt skorumpowani przez pieniądze Waszyngtonu, by mieć jakikolwiek rozsądek. Oni są kupieni i opłaceni. Oprócz pieniędzy nic nie jest dla nich ważne.

 
Proszę, zadajcie sobie pytanie, dlaczego Rosja potrzebuje akurat w tym czasie pilnego sprawdzenia gotowości bojowej nie związanego [z wydarzeniami] na Ukrainie? Każdy, kto zna geografię wie, że zachodnie i centralne [regiony] Rosji graniczą bezpośrednio z Ukrainą. 

 
Trzymajmy wszyscy kciuki za to, że kolejna wojna nie jest konsekwencją beztroski amerykańskiego społeczeństwa, tchórzliwego braku odwagi medialnych press-tytutek, skorumpowania przez Waszyngton swoich europejskich marionetek i zupełnego zakłamania zbrodniarzy rządzących w Waszyngtonie.


13.02.14 


Szczera, dlatego godna uwagi wypowiedź ukraińskiego nacjonalisty

 

 
Trajektorie nacjonalizmu
 
Czymkolwiek by nie skończyła się "euro-rewolucja", społeczeństwo ukraińskie nie będzie już takie samo, jak wcześniej. Oczywiście, że jest zbyt wcześnie na podsumowania. W ostatnich miesiącach widzieliśmy, że mogą pojawić się zupełnie nieprzewidywalne wydarzenia i robienie dalekosiężnych przewidywań nie jest możliwe. 

 
Ale pewne tendencje mimo wszystko są już odczuwalne. W dalszej części tekstu postaramy się zobaczyć, czym stał się Euro-majdan dla ukraińskiego nacjonalizmu i jaki będzie ukraiński ruch nacjonalistyczny po Euro-majdanie.

 
  Ale najpierw trzeba określić sytuację w obozie nacjonalistycznym na początku "euro-rewolucji". Możliwe jest wyróżnienie trzech tendencji. Po pierwsze, jest to opresja, która zaczęła się pod rządami prezydenta Wiktora Janukowycza. Jeśli jego poprzednik nie szczególnie zaczepiał nacjonalistów, a nawet na różne sposoby z nimi flirtował, drużyna z Doniecka wzięła się za nich na poważnie. Tak więc, na początku 2011 roku, rozpoczęła się fala aresztowań przywódców WO "Trójząb" im. Stepana Bandery. Również w 2011 roku zostali aresztowani przywódcy organizacji "Patriota Ukrainy" i Zgromadzenia Socjal-Nacjonalistycznego. O innych przypadkach nie warto wspominać - na ten temat napisano więcej niż wystarczająco.

 
Po drugie, równolegle rozwijała się inna tendencja, a mianowicie monopolizacja ruchu nacjonalistycznego przez jedną z partii. Podając siebie za "jedyną siłę ukraińską" "Swoboda" w rzeczywistości wypychała ze swojego pola ideologicznego wszystkich konkurentów. Ponadto ze strony tych ostatnich można usłyszeć zarzuty, że ludzie Tiahnyboka nawet pomagali władzy "posadzić" [za kratki] kilku członków organizacji "Patriota Ukrainy". Tak czy owak "Swoboda" rzeczywiście pozostała jedyną organizacją, która mogła pretendować do realnej władzy politycznej.

 
Po trzecie, na takim tle dokonywało się zróżnicowanie nacjonalizmu na "nacjonalizm posiadający władzę" i "nacjonalizm uliczny". Kulminacyjny punkt tendencja ta osiągnęła w 2012 roku, kiedy "Swoboda" dodatkowo weszła do Parlamentu. W efekcie jedna część nacjonalistów (reprezentowana przez ludzi Tiahnyboka) zdobyła władzę, a druga pozostała w nieznośnych warunkach ucisku władzy i presji konkurencyjnej braci ideologicznych. I w takiej chwili wydarzyła się "euro-rewolucja".

 
Kataklizm społeczno-polityczny - to zawsze szansa na zmianę swojej sytuacji. Zatem nie ma w tym nic dziwnego, że nacjonaliści rozwinęli tam energiczną działalność. Na początku szczęście dopisywało "Swobodzie". Podczas szturmu ulicy Bankowej w dniu 1 grudnia [2013] radykałowie z "Prawego sektora" nie wyglądali na zwycięzców i ich linia postępowania w tym momencie wydawała się, mówiąc delikatnie, wątpliwa. Przypomnijmy, "Prawy sektor" - to stowarzyszenie członków organizacji "Patriota Ukrainy", Zgromadzenia Socjal-Nacjonalistycznego, UNA-UNSO oraz innych organizacji. Natomiast twarda retoryka Tiahnyboka była przyjmowana owacyjnie - "Hura!".

 
Ale już następnego roku sytuacja radykalnie się zmieniła. Umiarkowana opozycja stanęła w obliczu faktu, że "dyskoteka" w żaden sposób nie ma wpływa na władzę, i że prowadzi ona twardą linię postępowania w stosunku do protestujących - aż do "dyktatorskich" ustaw Oljjnyka-Kiwałowa. Pozycja "Swobody" wyraźnie się zachwiała, ponieważ jej wieloletnia rewolucyjna ideologia i frazeologia w krytycznej sytuacji okazała się bardzo umiarkowaną praktyką. Jak na ironię, "banderowską armią", którą obiecał Ukraińcom członek parlamentu Jurij Mychalczyszyn, okazała się nie "Swoboda". lecz "Prawy Sektor". Po przyjęciu przez parlament "dyktatorskich ustaw" stosunek do działań z zastosowaniem przemocy zmienił się. Ci, którzy w grudniu byli nazywani prowokatorami i "tituszkami", w styczniu stali się bohaterami.

 
Tak się złożyło, że członkowie marginalnych organizacji, których nazwy społeczeństwo już zdążyło zapomnieć (lub nie zdążyło ich poznać), odpowiedzieli na potrzebę chwili lepiej, niż poważna partia parlamentarna. Układ sił uległ zmianie. W "Prawym Sektorze" przekonali się o tym bardzo szybko. Doszło do tego, że przywódcy opozycji zostali zmuszeni chodzić ze sprawozdaniami na ulicę Hruszewskiego, skąd mogli zostać wypędzeni przekleństwami i obelgami - nawet ideologicznie bliski Tiahnybok. Co więcej, na początku lutego "Prawy Sektor" rozpoczął swoje własne [odrębne] negocjacje z władzą, nie zważając na niezadowolenie opozycji parlamentarnej.

 
Ponadto podczas "euro-rewolucji" nacjonalizm ukraiński wszedł na jakościowo odmienny poziom aktywności. Zamiłowanie ukraińskich nacjonalistów do kamuflażu, paramilitarnych organizacji i szkoleń jest ogólnie znane. Jednakże, za wyjątkiem zagranicznych "wojaży" UNSO, nasz nacjonalizm rzadko wychodził poza granice "huliganki". Ale w tym roku nacjonalizm gwałtownie "wydoroślał", organizując milicji "koktajl party", a nawet prawdziwą walkę wręcz.

 
Tak więc są poważne powody, aby wyodrębnić trzy nowe tendencje w nacjonalistycznym obozie. Po pierwsze, jego przekształcanie się w związku z powstawaniem nowych podmiotów i pojawianiem się nowych liderów (na przykład: lider "Prawego Sektora" Dmytro Jarosz), a jednocześnie pewna dewaluacja partii-monopolisty. Po drugie, pojawienie się silnego zapotrzebowania na radykalny nacjonalizm, przy tym radykalny w działaniach, a nie w retoryce. W tym przypadku tolerancja społeczeństwa (przynajmniej jego opozycyjnie zorientowanej części) do przemocy politycznej znacznie wzrosła. I po trzecie, wzrosła gotowość samych nacjonalistów do stosowania przemocy. I nie chodzi tu o przepychankę z komunistami na wiecu, lecz o niemal prawdziwą wojnę uliczną z milicją - póki co jeszcze bez masowego użycia broni palnej.

 
Jak wspomniano na początku, zrobienie dalekosiężnej prognozy w tym momencie nie jest możliwe. Ale możliwe jest nakreślenie dwóch prawdopodobnych scenariuszy dalszego rozwoju wydarzeń. Zgodnie z pierwszym scenariuszem - w przypadku utrzymania się "donieckich" przy władzy, państwu zagraża pojawienie się jeszcze nacjonalistycznego terroryzmu. Wyciągając wnioski z polityki rządu wobec przeciwników, w Partii Regionów subtelne rozstrzygnięcia nie są brane pod uwagę. I, oczywiście, oni spróbują "dokręcić śrubę" niebywale mocno. Do czego to doprowadzi, nie jest trudno zgadnąć.
 

 
W lecie 2012 roku autorowi tego tekstu zdarzyło się napisać o tym, że z powodu linii postępowania władzy następny "majdan" będzie przepojony nienawiścią do "gliniarzy" oraz że protest nie utrzyma się w granicach legalności. Niestety, dokładnie tak się stało. W przyszłości na Ukrainie mogą pojawić się "partyzanci nadmorscy". Proszę sobie przypomnieć incydent z Witalijem Zaporożcem, który przypadkowo zabił milicjantów i stał się niemal bohaterem narodowym. A to, proszę zauważyć, zdarzyło się jeszcze przed rozpędzeniem Majdanu, przed zastrzeleniem aktywistów i obcięciem ucha Bułatowa. 

 
Jeśli rządowi zabraknie "rozsądku", i zniszczy również legalne parlamentarne skrzydło nacjonalizmu, to z pewnością czeka go "partyzantka". Jak uczy doświadczenie rosyjskie, nawet represje na dużą skalę dają odwrotny do oczekiwań rezultat. Na przykład, w latach 2000. zniszczenie legalnych organizacji i subkultury skinheadów doprowadziło do rozprzestrzeniania się nacjonalizmu w postaci zakonspirowanych bojówek terrorystycznych. W tamtym momencie Ukraina wybrała inną drogę, ale w ostatnich latach zaczęliśmy przesuwać się w tym samym kierunku, co Rosja.
 

 
Drugi scenariusz może zrealizować się w przypadku zwycięstwa opozycji. Oczywiste jest, że ani "Swoboda", ani reszta opozycjonistów parlamentarnych nie zechce mieć pod bokiem ugrupowania radykałów, cieszących na dodatek pewną sympatią obywateli, zachowujących się całkowicie niezależnie i gotowych do działań siłowych. W związku z tym "Prawy Sektor" może spotkać się z kampanię dyskredytowania a następnie zostać rozgromiony przy oklaskach euro-liberalnej i pro-rosyjskiej publiczności i entuzjastycznych [internetowych] "Tweetach" europejskich biurokratów. Nic dziwnego, że Stefan Fule wezwał opozycję do "odcięcia się od radykalnych elementów". Wydaje się, że w sztabie "Swobody" ten pomysł spotka się z jeszcze większym poparciem, niż w Partii Regionów. Cóż zrobić - prawo dżungli!

 
W każdym razie, po wydarzeniach na ulicy Hruszewskiego nacjonalizm otrzymał silny impuls do rozwoju, zwłaszcza - jego radykalne skrzydło. Jeśli wcześniej okrzyk "Chwała bohaterom!" był przeznaczony dla [bohaterów z] przeszłości (OUN, UPA, Dywizji [SS "Galizien"], [studentów z] Krut itp.), to teraz wśród nacjonalistów pojawili się nowi, żywi bohaterowie. O nich na pewno zostaną napisane wiersze, piosenki, książki (obrazy już są).

 
Nawet jeśli większość z nich trafi do więzienia, a ich sprawa zakończy się klęską, nakręcony na ulicy Hruszewskiego medialny materiał dokumentalny przyciągnie do nacjonalizmu niejedno pokolenie nastolatków. Ale to będzie już zupełnie inny nacjonalizm, gdzie za klasycznym okrzykiem "Śmierć wrogom!" nie będzie stać "rosa na słońcu", lecz "koktajl Mołotowa". Dokładnie taką trajektorię nadała nacjonalizmowi ukraińskiemu historia ostatnich lat.

 
 Źródło: ZAXID.NET
Autor Maksym Wichrow

 
2) Polscy nacjonaliści, towarzysze ideowi i przyjaciele banderowców,

Proszę przeczytać poniższe teksty. Jest to strona polskiej organizacji wspierającej banderowców na Ukrainie. Jasno oni pokazują swoje cele. 

Prawy Sektor: Od Narodowej Rewolucji na Ukrainie do nowej rekonkwisty w Europie

http://www.nacjonalista.pl/2014/01/24/prawy-sektor-od-narodowej-rewolucji-na-ukrainie-do-nowej-rekonkwisty-w-europie/

Apel ukraińskiej organizacji „Bractwo” do europejskiej młodzieży

http://www.nacjonalista.pl/2014/01/28/apel-ukrainskiej-organizacji-bractwo-do-europejskiej-mlodziezy/

Inicjatywa Narodowa „14″: Solidarni z ukraińskimi powstańcami

http://www.nacjonalista.pl/2014/01/29/inicjatywa-narodowa-14%E2%80%B3-solidarni-z-ukrainskimi-powstancami/

Polacy nie powinni się bać ukraińskiej rewolucji – wywiad Nacjonalista.pl z przywódcą Prawego Sektora i protestów na Majdanie

http://www.nacjonalista.pl/2014/01/31/polacy-nie-powinni-sie-bac-ukrainskiej-rewolucji-wywiad-nacjonalista-pl-z-przywodca-prawego-sektora-i-protestow-na-majdanie

Ukraina: Prawy Sektor odpowiada Jobbikowi i Ruchowi Narodowemu

http://www.nacjonalista.pl/2014/02/07/ukraina-prawy-sektor-odpowiada-jobbikowi-i-ruchowi-narodowemu/



08.02.14 

http://www.theguardian.com/commentisfree/2014/feb/07/ukrainian-protesters-break-with-far-right

Ukraińscy protestujący muszą zdecydowanie zerwać ze skrajną prawicą 

W protest na EuroMajdanie zaangażowali się neo-faszyści - nie możemy przymykać oczu na wynikające z tego zagrożenie

Wołodymyr Iszczenko 

Liczni naukowcy wyrazili zaniepokojenie tym, że międzynarodowe media nieprawidłowo interpretują protesty na Ukrainie. Twierdzą oni, że media przeceniają znaczenie skrajnej prawicy w tym, co jest szerokim i zróżnicowanym ruchem protestu, a taka przesada może służyć imperialistycznym interesom Rosji na Ukrainie.

Apele o zachowanie równowagi w informowaniu [bezstronność] nigdy nie mogą być uznane za nieistotne. Ale politycznie liberalni akademicy stawiają naprawdę istniejący problem do góry nogami. Tym problemem jest bardzo realna skrajna, radykalna prawica, a nie sensacyjne doniesienia mediów lub dyskredytujący EuroMajdan wyimaginowany spisek Kremla.

Przed rozpoczęciem w pełnym znaczeniu tego słowa przemocy ulicznej w dniu 19 stycznia, zachodnie media naiwnie wychwalały "wartości europejskie" tego ruchu - pomimo faktu, że ksenofobiczna, homofobiczna, nacjonalistyczna partia Svoboda była, razem z jeszcze bardziej ekstremalnymi grupami, zaangażowana w EuroMajdan - pod taką nazwą znane są protesty - niemal od początku. Walcząc z policją, okupując budynki administracyjne i demontując pomniki używali oni skrajnie prawicowych haseł. Jednak żadne przypadki tortur, samosądów i publicznego upokarzania sprawców domniemanych kradzieży, do których dochodziło w obozie protestu, ani zdarzające się w jego pobliżu pobicia ludzi bezdomnych i pijanych, nie trafiały do mediów międzynarodowych.

Po rozpętaniu przemocy żaden pro-rosyjski spisek nie był już potrzebny, aby naprowadzić media na trop bardziej radykalnych elementów ruchu. Media były po prostu zobowiązane do wyjaśnienia, w jaki sposób "pokojowy" i "demokratyczny" protest przekształcił się w brutalną przemoc. Przedmiotem dyskusji może być kwestia, kto pierwszy rozpoczął walkę z policją - ale jest bardzo mało wątpliwości, że bez zorganizowanych grup skrajnej prawicy przemoc nie rozwinęłaby się na taką skalę.

Skrajna prawica nie dominuje liczebnie na Majdanie. Jednak czynnikiem rozstrzygającym w polityce nie zawsze jest liczba ludzi. Prawdziwym problemem jest to, kto konkretnie będzie prowadził apolityczne masy [do walki]. Teraz neofaszyści doczekali się normalizacji polegającej na tym, że stali się uprawnioną częścią ruchu, stali się bohaterami walki ludu przeciwko autorytaryzmowi i brutalności policji.

Jeśli opozycja zwycięży w parlamencie, Swoboda najprawdopodobniej stanie się częścią nowego rządu, uzyskując najwyższą możliwą osłonę dla swoich brutalnych bojowników i bezpośredni wpływ na politykę państwa. Wcześniej marginalni, neofaszyści z wojowniczego Prawego Sektora) obecnie są zaangażowani w negocjacje z ukraińskimi organami ścigania. Znajdą się wśród niekwestionowanych liderów bardziej radykalnej części ruchu, która nie zadowoli się wąskim przegrupowaniem kompetencji, żądanym przez opozycję.

Biorąc powyższe pod uwagę, narzekający na media liberalni akademicy zajmują politycznie naiwne i nieodpowiedzialne stanowisko. Mimo całej retoryki na temat pokojowego, demokratycznego ruchu - i pomimo przemocy i działań autorytarnego rządu, dokonywanych przez policję zabójstw i porwań, połowa ludności ukraińskiej nadal nie popiera EuroMajdanu.

Jeśli ukraińskie protesty mają doprowadzić do jakiejkolwiek z fundamentalnych reform społeczno-gospodarczych, których potrzebuje Ukraina, ruch Majdan musi zdecydowanie zerwać ze skrajną prawicą. Zamiast jej bagatelizowania, zamiast usprawiedliwiania i traktowania jako normalności strategicznej współpracy z neofaszystami, postępowi intelektualiści muszą oczyścić się z takiej "różnorodności" ruchu i raczej atakować skrajną prawicę, a nie tych, którzy odważają się mówić o niewygodnych faktach i niebezpiecznych tendencjach.

***

Dostępne fakty raczej potwierdzają opinię Wołodymyra Iszczenki, a nie zaniepokojonych naukowców. I tak:

http://dif.org.ua/ua/events/vid-ma-zminilosj.htm

Badania socjologiczne przeprowadzone wśród uczestników EuroMajdanu mówią, że mieszkańcy Kijowa stanowią 12 %, natomiast wśród przyjezdnych 55 % stanowią mieszkańcy Ukrainy Zachodniej. (Tu warto pamiętać, że Ukraina Zachodnia zajmuje zaledwie 17 % terytorium Ukrainy, i że nie są to tereny najgęściej zaludnione!) Z centralnej Ukrainy przyjechało 24 %, a z południa i wschodu Ukrainy, (czyli terenów najgęściej zaludnionych) tylko 21 % uczestników.

Tak oto upada mit o tym, że EuroMajdan reprezentuje cały naród ukraiński – nadreprezentacja ludzi z zachodniej Ukrainy (przypomnijmy raz jeszcze – 17 %) jest ewidentna. Jeszcze raz, jak za Pomarańczowej Rewolucji, mniejszość usiłuje narzucić swoją wolę większości. Większość uczestników jest przeciwna jakimkolwiek negocjacjom z władzami!

Bardzo niepokojące są informacje o coraz częstszych aktach przemocy.

1) Pogromy restauracji należących do przeciwników politycznych oraz, na przykład, klubu gejowskiego:

W Kijowie w czwartek 6.02.2014 w nocy protestujący EuroMajdanowcy (25-30 osób w jednej restauracji i 50-60 w drugiej) dokonali pogromu dwóch restauracji, powiedzieli, że to tylko ostrzeżenie dla właścicieli. Aktywiści odmówili właścicielom prawa do używaniu państwowej flagi ukraińskiej i nakazali bojkot restauracji.

Nie podano informacji, kto jest właścicielem restauracji. Pogrom został dokonany prawie w tym samym czasie. Kilku uczestników pogromu zostało sfotografowanych.

Z nazwy wynika, że jedna restauracja mogła mieć azjatyckich właścicieli. Powszechnie uważa się, że pogromu dokonali ukraińscy nacjonaliści z EuroMajdanu. Umieszczono tam napisy "Sława Nacji" i "Za rewolucję!". "Śmierć wrogom!" Na pytania, kim są, napastnicy odpowiadali, że są nacjonalistami. Tak zwani komendanic EuroMajdanu nie przyznają się do tych napaści.

Nad ranem rozgromiono jeszcze jeden obiekt w Kijowie - klub komputerowy, sprawcy wyglądali tak samo. 7 osób hospitalizowano.

Przy okazji została ujawniona informacja, dotychczas ukrywania, że parę tygodni temu podobnie ubrani napastnicy (maski, hełmy i kaski, stroje w kolorach ochronnych, pałki) próbowali rozgromić klub gejowski w centrum Kijowa, zdołali pobić kilku gości klubu, ale nie udało im się wedrzeć do środka, geje i ochrona lokalu stawili opór. Nacjonalistom udało się wrzucić do środka kilka świec dymnych i granatów łzawiących.

Źródła informacji o pogromach restauracji: http://www.pravda.com.ua/news/2014/02/6/7012909/

http://zaxid.net/home/showSingleNews.do?lyudi_vdyagneni_yak_uchasniki_sprotivu_gromili_restorani_u_kiyevi&objectId=1302041

http://news2000.com.ua/news/sobytija/v-ukraine/244165

http://kiev.segodnya.ua/kaccidents/v-kieve-razgromili-dva-restorana-494049.html

2) Napad na cerkiew prawosławną. Sława Ukrainie! Herojom sława! W tłumie uczestników pogromu dało się słyszeć “Moskali na noże!”. Natomiast ludzie zamknięci w świątyni modlili się: “Panie, Jezu Chryste, Synu Boży, Zmiłuj się nad nami!”

Pod hasłami „Moskale na noże! Śmierć wrogom! Sława Nacji!” aktywiści Swobody w okolicach Tarnopola rozbili cerkiew prawosławną. Czyżby obecny konflikt na Ukrainie uzyskiwał nowe, religijne oblicze? Proszę zapoznać się z materiałem video. Tam można posłyszeć te same okrzyki, które banderowcy wznosili atakując polskie kościoły na Wołyniu w 1943 roku. Źródło – link poniżej, tam można obejrzeć mrożące krew w żyłach sceny, jak preludium do rzezi w świątyni.  

https://mail.google.com/mail/u/0/?tab=wm#inbox/14410e5459a6cbf2
 


Przed eskalacją tego typu przemocy, a także o ludobójstwie OUN-UPA mówił – ostrzegał – ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski w Stalowej Woli.

http://www.youtube.com/watch?v=oP0RiDc77Kc

 http://www.rst24.pl/kategoria-wydarzenia/wydarzeniatop/3987-ukraiska-rewolucja-szansa-czy-zagroenie-dla-polskiq-okiem-ks-tadeusza-isakowicza-zaleskiego.html

Sprzeciw wobec wywieszaniu portretów bandery w Kijowie wyrazili mieszkańcy Charkowa:

W Charkowie nieznani przeciwnicy banderyzmu ścięli 2-metrowy metalowy krzyż stylizowany na brzozę, poświęcony UPA. Pomnik pojawił się w 1992 roku, w 2006 roku został zniesiony przez przeciwników OUN-UPA, w 2013 skradziono granitową bryłę z tego pomnika, a dzisiaj ścięto i zabrano metalowy krzyż. 
 


http://news2000.com.ua/news/sobytija/v-ukraine/244156


02.02.14

Kilka informacji o sytuacji na Ukrainie, których nie ma w tak zwanych wiodących mediach. Na przykład o rumuńskich aspiracjach do zmiany granic.

Nacjonaliści ukraińscy chcą rewizji granic z Polską 

Demonstranci na Majdanie Niepodległości w Kijowie ze spokojem przyjęli informację o przyjęciu w środę wieczorem przez parlament ustawy o amnestii w wersji, na którą nie zgadzała się opozycja. Mimo tego głosowania noc minęła spokojnie.

ŚRODA, 29 STYCZNIA 2014 R.

21:51 – Parlament Ukrainy uchwalił w późnym wieczorem ustawę o amnestii dla uczestników demonstracji antyrządowych, jednak opozycja, która nie zgadzała się na projekt tego dokumentu zaproponowany przez rządzącą większość, nie uczestniczyła w głosowaniu.

22:37 – Ukraińska opozycja nie uzna ustawy o amnestii przegłosowanej przez Partię Regionów prezydenta Wiktora Janukowycza w środę wieczorem – oświadczył jeden z politycznych liderów protestów antyrządowych Ołeh Tiahnybok. Zdominowana przez Partię Regionów większość parlamentarna poparła w głosowaniu projekt ustawy o amnestii autorstwa przedstawiciela prezydenta w Radzie Najwyższej, Jurija Mirosznyczenki. Ustawa przewiduje, że amnestia wejdzie w życie dopiero wtedy, gdy protestujący opuszczą zajęte przez siebie budynki rządowe i będzie obowiązywała przez 15 dni od momentu opuszczenia tych budynków.

22:58 – Premierzy państw Grupy Wyszehradzkiej uzgodnili w Budapeszcie, że będą pomagać Ukrainie, „zarówno rządzącym, jak i opozycji w znalezieniu wspólnego stanowiska, w rozwiązaniu konfliktu”. Szefowie rządów Polski Donald Tusk, Węgier Viktor Orban, Czech Bohuslav Sobotka i Słowacji Robert Fico spotkali się w środę wieczorem na kolacji.

Przed północą (godz. 23:00 czasu polskiego) na Majdanie Niepodległości przemówili liderzy opozycji, którzy poinformowali zgromadzonych pod sceną ludzi o decyzji Rady Najwyższej Ukrainy. Kilka tysięcy manifestantów przyjęło informację ze spokojem. O północy odśpiewali ukraiński hymn. Partie opozycyjne, która nie zgadzały się na projekt ustawy zaproponowany przez rządzącą większość, nie uczestniczyły w głosowaniu.

W Kijowie spłonęło w środę dwadzieścia samochodów o lwowskich numerach rejestracyjnych, w tym auto pracownika telewizji.

CZWARTEK, 30 STYCZNIA 2014 R.

1:00 – Władze Ukrainy nie spełniły żądań Majdanu, więc „nasza walka trwa nadal!” – ogłosił po północy jeden z liderów opozycji Ołeh Tiahnybok po uchwaleniu w parlamencie ustawy o amnestii, opracowanej przez rządzącą Partię Regionów. „Nie wierzcie w to, że opozycja parlamentarna zdradzi Majdan. Dziś to potwierdziliśmy. Jesteśmy razem z wami i prowadzimy wspólną walkę. Opozycja będzie działać tylko wychodząc z żądań Majdanu, czyli wszystkich protestujących dziś Ukraińców” – oświadczył.

8:50 – Jeden z liderów ukraińskiej opozycji Witalij Kliczko zaapelował na łamach dziennika „Bild” do Unii Europejskiej o zastosowanie sankcji wobec prezydenta Ukrainy Wiktora Janukowycza. Zaproponował objęcie go zakazem wjazdu do UE. „Mam wrażenie, że ten człowiek (Janukowycz) chce nas wymanewrować i próbuje jedynie zyskać na czasie, by móc dalej uprawiać swoją brudną politykę” – napisał Kliczko w artykule opublikowanym w niemieckim tabloidzie. „Mamy nadzieję, że UE zastosuje wobec Janukowycza i przedstawicieli jego władz sankcje, obowiązujące do czasu podpisania przez niego decyzji o anulowaniu dyktatorskich ustaw” – wyjaśnił szef opozycyjnej partii UDAR i były bokser zawodowy.

9:05 – Prezydent Dniepropietrowska jest przerażony – piszą internauci. Wewnątrz ratusza rozciągnięto drut kolczasty.

9:10 – Działacz, który został wczoraj postrzelony na Hruszewskiego, zmarł dziś rano w szpitalu.

9:30 – Kolejny pomnik Lenina obalony. Tym razem w obwodzie kijowskim w mieście Fastów.

10:00 – Janukowycz stłumił bunt w Partii Regionów – podaje portal theinsider.com.ua. Wczoraj większość posłów było gotowych do przegłosowania nie tylko ustawy o amnestii wszystkich zatrzymanych działaczy bez żadnych wymagań, ale także na powrót do Konstytucji z 2004 roku. Ponad 60 deputowanych z Partii Regionów było gotowych by przejść do opozycji. Prezydent Janukowycz natychmiast przyszedł do parlamentu i zagroził rozwiązaniem parlamentu, czym stłumił bunt w Partii Regionów.

11:00 – W związku z ostrym przeziębieniem prezydent Ukrainy Wiktor Janukowycz jest od czwartku na zwolnieniu lekarskim – poinformowała w specjalnym komunikacie administracja szefa państwa w Kijowie. Jak podaje kancelaria Janukowycz ma ostre wirusowe zapalenie górnych dróg oddechowych. Internauci podają, że przebywa w szpitalu.

11:25 – „Zrobimy wszystko, by pomóc w rozwiązaniu kryzysu na Ukrainie” – oświadczył w Brukseli szef Parlamentu Europejskiego Martin Schulz po spotkaniu z premierem Polski Donaldem Tuskiem.

Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy zatwierdziło rezolucję w sprawie Ukrainy, która zachowuje możliwość pozbawienia jej delegacji prawa głosu na kwietniowej sesji, „jeśli akcja protestacyjna na Majdanie zostanie rozpędzona siłowymi metodami”. Zaproponowano rozpatrzenie zastosowania ostrzejszego monitoringu w stosunku do Kijowa. Delegacja Rosji ostro skrytykowała projekt dokumentu i zagłosowała przeciwko niemu. Jak oświadczył z trybuny PACE wiceszef delegacji Rosji Leonid Słucki, rezolucja jest jednostronna i powierzchowna i stanowi dobitny przykład podwójnych standardów. PACE dała się przekonać tym, którzy „dążą do zbudowania jednobiegunowego świata” – dodał.

11:40 – Władze Charkowa noszą koszulki z napisem Berkut. Według internautów okazują w ten sposób swoje poparcie dla działań tych oddziałów.

12:20 – Administracja prezydenta USA Baracka Obamy przygotowuje sankcje, które będą mogły zostać nałożone na przedstawicieli władz Ukrainy, ale też na przywódców ukraińskich protestów, jeśli dojdzie w tym kraju do eskalacji przemocy – informuje w czwartek Reuters.

12:30 – Prezydia sejmowej i senackiej komisji spraw zagranicznych udają się dziś na Węgry, gdzie z kierownictwami komisji z krajów Grupy Wyszehradzkiej będą rozmawiać o sytuacji na Ukrainie oraz polityce energetycznej. Najważniejszym tematem rozmów będzie sytuacja na Ukrainie, ma być przyjęte wspólne stanowisko w tej sprawie.

12:40 – Rosja zaostrzyła kontrolę celną towarów na granicy z Ukrainą – informują rosyjskie media, powołując się na ukraińskie Stowarzyszenie Międzynarodowych Przewoźników Samochodowych. Krok ten określają one jako „blokadę handlową”. „Procedurę zaostrzonej kontroli celnej stosuje się wobec wyprodukowanych na Ukrainie artykułów spożywczych, produkcji przemysłu maszynowego, metali i sprzętu dla handlu. W czasie odprawy celnej produkcja jest wyładowywana z samochodów i wagonów kolejowych, a następnie ważona. Sprawdzane są certyfikaty pochodzenia” – podała Federacja Pracodawców. Przewoźnicy utrzymują, że restrykcje wprowadzono w środę i pełnej kontroli poddawane są wszystkie ładunki wwożone z Ukrainy do Rosji.

14:22 – Na Ukrainie trwa polowanie na dziennikarzy, milicjanci stosują wobec nich przemoc i niszczą ich sprzęt – twierdzi Siergiej Tomiljenko z Narodowego Stowarzyszenia Dziennikarzy Ukrainy. Według niego do tej pory podczas demonstracji ucierpiało 150 dziennikarzy. „Przemoc wobec dziennikarzy rozszerza się również na inne regiony Ukrainy, w których trwają protesty” – alarmował Tomiljenko na dzisiejszej konferencji prasowej w siedzibie Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich w Warszawie.

14:32 – 234 osoby zostały zatrzymane podczas ostatnich masowych akcji przeciwników władz na Ukrainie, 140 spośród tych osób aresztowano. Poinformowała o tym w czwartek Prokuratura Generalna w Kijowie. Wg niej są cztery ofiary śmiertelne, w tym dwóch milicjantów. W komunikacie Prokuratury napisano, że w zamieszkach między protestującymi a milicją obrażenia odniosło ogółem 500 osób. Ponad połowa z nich to milicjanci. Według opozycji i mediów podczas starć w Kijowie, które rozpoczęły się 19 stycznia, od strzałów z broni palnej zmarło pięciu uczestników protestów. Szósta osoba zmarła w wyniku innych obrażeń.

Kijowscy lekarze w ciągu dwóch miesięcy udzielili pomocy ponad 1200 uczestnikom akcji protestacyjnych, z nich 600 trafiło do szpitali – podaje miejski departament zdrowia. 63 osoby znajdują się w szpitalach. Jednocześnie departament zdementował rozpowszechnione w mediach informacje, dotyczące śmierci w szpitalu uczestnika akcji protestacyjnej. „25 stycznia zmarł jeden z pacjentów. Innych wypadków śmiertelnych wśród uczestników masowych akcji, przewiezionych do stołecznego szpitala, nie było” – czytamy w doniesieniu departamentu.

16:28 – Pełnomocnik rządu Niemiec ds. Rosji Gernot Erler (SPD) wypowiedział się w Berlinie przeciwko sankcjom UE wobec przedstawicieli władz Ukrainy, gdyż takie środki kolidowałoby jego zdaniem z unijną rolą mediatora w kryzysie ukraińskim. Dodał, że USA mają większe pole manewru, gdyż nie biorą udziału w inicjatywach mediacyjnych.

17:54 – Większość parlamentarna w Radzie Najwyższej Ukrainy przegłosowała ustawę o amnestii pod naciskiem prezydenta i w wyniku szantażu ze strony Wiktora Janukowycza – oświadczyli przywódcy opozycji, Arsenij Jaceniuk, Witalij Kliczko i Ołeh Tiahnybok. Zdaniem oponentów władz podczas głosowania, które odbyło się dzień wcześniej, złamano procedury – doszło m.in. do głosowania kartami nieobecnych w sali plenarnej posłów.x

20:44 – Odnalazł się działacz Automajdanu Dmitrij Bułatow. Opozycjonista jest żywy. Poszukiwano go od tygodnia. Bułatow potrzebuje opieki medycznej. Od momentu zniknięcia był katowany. Obcięto mu ucho. W ręce wbijano gwoździe.

KTO JEST KIM NA MAJDANIE?

Pogromy i szerokie stosowanie przemocy w Kijowie jest traktowane przez wielu jako naturalna część walki o europejski wybór. A przecież panoszą się tam dobrze zorganizowane radykalne ugrupowania, przeważnie kibice piłkarscy, zawodowi rajderzy i bojówkarze, którzy przeszli specjalne przeszkolenie. W środę w Kijowie został zabity jeszcze jeden milicjant. Poprzednie takie zabójstwo miało miejsce w miniony piątek. Do odpowiedzialności za te zajścia przyznała się niejaka Ukraińska Armia Powstańcza – na wpół konspiracyjne ugrupowanie, które wychodzi na jaw na fali EuroMajdanu.x

Obecnie w Kijowie działa mnóstwo mniejszych, na wpół nielegalnych radykalnych organizacji bojowych, z których każda zmierza do swych własnych celów, jednak przy tym koordynuje swoje akcje poprzez sieci społecznościowe z organizatorami EuroMajdanu. W końcu 2013 roku pojawiło się zjednoczenie organizacji nacjonalistycznych pod nazwą „Prawy sektor”, które już w sposób skoordynowany wzięło udział w stawianiu oporu wobec specnazu Berkut w dniu 30 listopada oraz w ataku na administrację prezydenta 1 grudnia 2013 roku. Do składu organizacji weszły także takie ugrupowania, jak „Trizub”, „Patriota Ukrainy”, „Biały Nłot”, zgromadzenia socjalno-narodowe, UNA-UNSO i inne. Większość z nich jest na ewidencji w organach ochrony porządku publicznego, ich członkowie wmieszani są w zamachy na życie, napady, przygotowania akcji terrorystycznych. „Majdan” stał się dla nich szansą na rozszerzenie liczby swych wyborców – uważa ekspert polityczny Anatolij Łucenko: „Przed zjednoczeniem się w ramach „Prawego sektora” wszystkie te organizacje wywierały raczej słaby wpływ na ukraińską politykę, miały charakter lokalny. W większej mierze skupiały swoją uwagę wokół wyborców w zachodnich obwodach Ukrainy. Specjalnie zjednoczyły się w ramach „Prawego sektora”, aby zjednoczyć swoje zasoby wyborcze.”

Te partie oraz na wpół bandyckie formacje jednoczy jedno – wydatne ukierunkowanie nacjonalistyczne. Ukraiński politolog Władimir Korniłow uważnie śledzi wszystkie powstające na Ukrainie struktury. Jest on bowiem zdania, że różnego rodzaju ekstremiści nieprzypadkowo upodabniają się do socjalistów narodowych. Są oni ściśle związani z parlamentarną partią „Swoboda”, która przez dłuższy czas miała oficjalną nazwę Socjalno-Narodowa Partia Ukrainy. Radykałowie wywieszają wszędzie trójzęby symbolizujące europejskich neonazistów, natomiast już od pierwszych godzin akcji na Majdanie ci chłopcy pojawili się w zwartym szeregu, z opaskami Zgromadzenia Socjalno-Narodowego, z żółtymi opaskami, jakie nosili policjanci Ukrainy w latach wojny. Teraz pełnią oni funkcję ochrony EuroMajdanu.

Przy tym sama partia „Swoboda” zmierza wyłącznie do swych własnych celów. Śmieszne jest, że mimo nazistowskiej czerwono-czarnej symboliki głoszą anarchistyczne hasła – antypaństwowe i antykapitalistyczne.

Zasługuje również na uwagę pewien ciekawy fakt – koordynacja bojówkarzy zapewniana jest poprzez rosyjskie sieci społecznościowe. Władimir Korniłow powiedział mianowicie: „W każdym miasteczku powstają swoje własne, nieduże struktury, składające się z trzech czy czterech osób. Na przykład w Chersonie zatrzymano dwóch studentów – aktywistów EuroMajdanu, którzy zarżnęli milicjanta. Utworzyli oni organizację, którą nazwali „Nowa Ruś”. Jednak przy tym mają taką samą symbolikę, jak wszyscy neonaziści – 1488, nazistowskie krzyże, swastyki, okrzyki „Heil Hitler”.”

Według eksperta, obecnie na radykalnym polu Ukrainie najbardziej zauważalna jest nacjonalistyczna organizacja „Patrioci Ukrainy” – jest to bojowe skrzydło partii „Swoboda”. Jest to najlepiej zorganizowana struktura w ramach tego przymierza.

Tym niemniej, partia „Swoboda” jest już partią parlamentarną. Głosowało na nią blisko 10 procent ludności Ukrainy. Są dane o tym że, służba bezpieczeństwa Ukrainy przed przejęciem rządów przez Janukowycza, miała kontakty z „Patriotą Ukrainy”. „Patriota Ukrainy” jest dobrze rozbudowaną siecią. Najbardziej zaskakujące jest to, że jej centrum znajduje się w rosyjskojęzycznym Charkowie, na wschodzie Ukrainy. Władimir Korniłow zaznacza, że biznes ukraiński często zwraca się do członków sieci, jeśli chodzi o wykonanie akcji rejderskiej – czyli o przejęcie przemocą cudzego majątku – jest to bardzo popularny sposób na uprawianie biznesu na Ukrainie. Są wynajmowani dla wykonania poszczególnych akcji – w konfrontacji za jednym razem z milicją, za innym – z rywalami w walce konkurencyjnej.

W związku z zabójstwem milicjanta w Kijowie wynikł hasa wokół tak zwanej Ukraińskiej Armii Powstańczej – UPA – która przyznała się do odpowiedzialności za tę zbrodnię. W środę z broni palnej zabity został jeszcze jeden funkcjonariusz organów ochrony porządku publicznego.

NACJONALIŚCI UKRAIŃSCY CHCĄ REWIZJI GRANIC Z POLSKĄ

To, o czym Polacy boją się nawet myśleć, czyli o rewizji granic naszego kraju, nie jest takim tabu dla Ukraińców. Nowożytni „Banderowcy” w polskiej gazecie domagają się wręcz oddania Przemyśla i okolicznych powiatów.

Podczas wywiadu opublikowanego w „Rzeczpospolitej”, którego udzielił rzecznik prasowy nacjonalistów ukraińskich, Andij Tarasenko padło kilka szokujących stwierdzeń. Przede wszystkim Tarasenko stwierdził, że zamordowanie przeszło stu tysięcy Polaków podczas rzezi wołyńskiej to „brednie”. Sam Stefan Bandera, który dał sygnał do dokonania tego ludobójstwa jest jego zdaniem wielkim bohaterem, który walczył z kolejnymi okupantami ich ziem.

Już samo to brzmi szokująco, gdy zestawi się to z niedawnymi dziwacznymi sformułowaniami z rzekomo polskiego parlamentu, gdy uznano, że zbrodnia wołyńska to nie ludobójstwo tylko „zbrodnia nosząca znamiona ludobójstwa”. Skoro sami się nie szanujemy, to trudno oczekiwać, że szanować nas będą Ukraińcy. Swoją drogą, ciekawe, czy gdyby nowożytni banderowcy uznali, że brednią jest holokaust to też wszyscy by tylko wzruszyli ramionami. To pokazuje jak słaba jest dzisiejsza Polska.

Co więcej Tarasenko wzywa do rewizji granic. Wypomina operację „Wisła”, którą prowadzili polscy komuniści i stwierdza, że przynajmniej Przemyśl i okolice powinny należeć do Ukrainy. Zwykle padają też żądania przyłączenia Chełmszczyzny. Nasze media nie eksponują zbytnio takich dążeń części powstańców ukraińskich.

Warto też zaznaczyć, że nowi banderowcy wcale nie chcą się stowarzyszenia z Unią Europejską. Ich zdaniem wstąpienie do tej organizacji jest „sprzeczne z ideą państwa narodowego”, ponieważ powoduje poważne ograniczenie suwerenności. Podobnie niechętni są Rosji. Swoją niezależność zamierzają oni utrzymać poprzez zdobycie broni jądrowej. Ma to być możliwe dzięki wykorzystaniu ukraińskiego potencjału naukowego. Tarasenko mówi o tym w charakterze „odzyskania broni atomowej”. Jego zdaniem Ukraina ma własnych specjalistów, którzy do tego doprowadzą.

Aż strach pomyśleć, jakie państwo możemy mieć wkrótce za sąsiada. Z punktu widzenia polskiego interesu narodowego warto by było przemyśleć, kogo popieramy w rewolucji ukraińskiej, bo nowe twory polityczne, które mogą powstać, gdy konflikt ten się zakończy wyglądają niepokojąco. Zachodnia Ukraina z Banderowcami u władzy i bronią jądrową na wyposażeniu może być poważnym zagrożeniem dla Polski. Nie zapominajmy, że jedno z haseł ukraińskich nacjonalistów brzmi – „Pamiętaj Lasze, że do Wisły to nasze”…

UKRAINA NA CELOWNIKU RUMUŃSKICH REWIZJONISTÓW

Każdy poważny kryzys polityczny prowadzi do osłabienia kraju i nieuchronnie pobudza niezdrowe elementy polityczne w sąsiednich państwach. Kryzys na Ukrainie wywołał nadmierne zainteresowanie rumuńskich rewizjonistów, którzy poruszają już kwestię „odzyskania zabranego terytorium”.

W rumuńskiej prasie, bliskiej otoczeniu prezydenta Traiana Băsescu, a także w środowiskach nacjonalistycznych, szczodrze sponsorowanych przez rumuńską Służbę Wywiadu Zagranicznego (SIE) aktywnie omawiana jest możliwość wykorzystania ukraińskiego kryzysu do oddzielenia od Ukrainy rejonu Herta obwodu czernowiskiego i części obwodu odesskiego. Wszystkie te terytoria rumuńskie radykalne siły polityczne uważają za „zabrane przez Stalina”. W Rumunii są więc siły polityczne, dla których „odzyskanie” tych terytoriów może stać się ważnym projektem politycznym.

Teoretycznie, nie tylko Rumunia może mieć roszczenia terytorialne wobec Ukrainy, ale ze wszystkich przywódców sąsiadujących z Ukrainą państw tylko rumuński prezydent Băsescu otwarcie wypowiadał się na ten temat. Ponadto rumuński przywódca najwyraźniej ma obsesję na punkcie odbudowy Rumunii w granicach z 1918 roku. Băsescu nazwał anszlus Mołdawii „głównym projektem narodowym” i nie zamierza na tym poprzestać. Jesienią tego roku wygasają pełnomocnictwa Băsescu, nie może on ubiegać się o trzecią kadencję, a po utracie immunitetu prezydenckiego najprawdopodobniej będzie karnie prześladowany. Chcąc zachować władzę w swoich rękach lub rękach kontrolowanej przez niego siły politycznej, Băsescu w pełni może się wwiązać w konflikt międzynarodowy pod pretekstem „przywrócenia historycznej sprawiedliwości”. Stan wojenny, stan wyjątkowy lub znaczące zwycięstwo na arenie międzynarodowej – wszystko to z punktu widzenia radykałów z prezydenckiego otoczenia może pomóc w zachowaniu władzy. Obserwatorzy wielokrotnie podkreślali podobieństwo między Băsescu a Saakaszwilim. W 2008 roku tylko szczęśliwy przypadek i ingerencja racjonalnych europejskich sił uratowały Rumunię przed własną wersją „gruzińskiej katastrofy” w kontekście konfliktu naddniestrzańskiego.

Obecnie sytuacja się powtarza. Jednak na granicy obwodu czernowickiego nie stoją żołnierze rosyjskich sił pokojowych, co może dać dodatkowy impuls do nieprzemyślanych działań ze strony Rumunii.

Zostały już podjęte pierwsze przygotowania. Jeśli władza ich nie zahamuje, problemy mogą się zaostrzyć. Organizacje, reprezentujące rumuńską mniejszość narodową na Ukrainie, całkowicie podlegają kontroli rumuńskich służb specjalnych. Już zażądały one od jedynego rumuńskiego deputowanego w Radzie Najwyższej wystąpienia z Partii Regionów. Do oświadczeń na temat „nielegalności” ukraińskich władz i kierowania próśb do Bukaresztu o obronę swoich obywateli (wielu Rumunów ma na Ukrainie rumuńskie paszporty) pozostał jeden krok. Nie jest wykluczone, że schemat ten może zostać zastosowany do wprowadzenia wojsk kraju członkowskiego NATO na terytorium Ukrainy. Miejmy nadzieję, że niemieccy dyplomaci, którzy już jeden raz ostro stłumili nacjonalistyczne zapędy prezydenta Rumunii, nie dopuszczą do takiego rozwoju wydarzeń.

Autorstwo: wg/mg (akapity 1-14, 16-21, 23-25), Głos Rosji (15, 22), Ksenia Fokina (26-33), Walentin Myndresescu (40-44), Zmiany na Ziemi (34-39)
Źródła: Niezależna.pl, Głos Rosji, Zmiany na Ziemi
Kompilacja 6 wiadomości na potrzeby „Wolnych Mediów”

(źródło: Wiesław Tokarczuk)

01.02.14 

Profesor Andrzej Zięba mówi

o sytuacji na Ukrainie w kontekście zdominowania protestów na Euromajdanie w Kijowie przez ultra-nacjonalistów. Miejsce: Instytut Historii UJ, Kraków, 30 stycznia 2014 r.

 

 
Wideo pod linkiem powyżej, zapis wypowiedzi profesora Andrzeja Zięba ze słuchu poniżej a także w załączniku.

 
Proszę o rozpowszechnienie tekstu, może coś nasi niedowidzący dziennikarze i pożal się Boże, eksperci oficjalni od Ukrainy coś wreszcie zrozumieją.

 
Przede wszystkim jest jasne jedno, dzieje się tak na Ukrainie, bo tam trwa walka o władzę, i ta walka o władzę jest główną przyczyną wszystkich ostatnich wydarzeń, tych sprzed paru lat, i tych sprzed kilkunastu lat. To są wewnętrzne przyczyny. To jest oczywiście także gra międzynarodowa, gra różnych czynników zagranicznych, ale to jak się ta walka o władzę na Ukrainie toczy, jest przede wszystkim skutkiem tej wewnętrznej sytuacji i obecnej, ekonomicznej, na pewno, bo przecież pamiętajmy, że Ukraina jest wielką oazą nędzy. Ludzie głodni są zwykle bardziej radykalni niż ludzie syci, ale nie tylko ekonomiczny kontekst jest ważny, także ten bardziej długofalowy, czy długodystansowy, kulturowy kontekst, i o tym chciałbym powiedzieć. 

 
Wydaje mi się, że to co widzimy na Euromajdanie, i to co widzieliśmy w czasie Pomarańczowej Rewolucji, to są kolejne sceny, o których można powiedzieć, że już je widzieliśmy, nie my, ale nasi przodkowie, i nie nasze doświadczenie, ale doświadczenie kulturowe, i ukraińskie, i polskie, i pewnie nie tylko polskie.Tak wyglądała przez wieki walka o władzę na Ukrainie. 

 
To jest archetyp, który sprawia, [że] nie wiem, czy to jest energia społeczna, dla mnie jest to coś bliższego anarchii, niż energii społecznej, nie wiem, czy to jest organizacja świetna, dla mnie to jest coś bliższego może wojsku, czy dyscyplinie partyzanckiej, niż temu, co ja kojarzę z dyscypliną, organizacją społeczną. Jest w tym wszystkim jakaś daleka, głęboka tradycja tej anarchii kozackiej, o której wielokrotnie już nam mówi doświadczenie kulturowe zawarte w naszej literaturze chociażby, nie tylko polskiej, ale [także] rosyjskiej czy ukraińskiej. 

 
Zwykle się mówi, że literatura to fikcja. Mi się wydaje nie raz, [że] poeci szczególnie mają niebywałą zdolność syntetyzacji doświadczeń kulturowych i potrafią zrozumieć sens wydarzeń historycznych nawet lepiej, i prościej, i szybciej, niż historycy, pytając się o genezę, o wyjaśnienia takie bardziej już wydumane. Gdy patrzyłem na reportaże z Euromajdanu przypomniała mi się narracja literacka Sienkiewicza, właściwie łudząco podobne są te sceny, kiedy słyszymy okrzyki o hańbie, o zdradzie prezydenta, do tych okrzyków, które rozlegają się na kartach powieści Sienkiewicza, gdy opisuje narady w obozie Chmielnickiego. Tam też hetman był czasami okrzykiwany zdrajcą, tam też były takie właśnie naciski zewnętrzne na to, co starszyzna ustalała. 

 
Jest taki piękny, mądry wiersz patriotyczny (mało etyczny?) ukraińskiego poety, który, według mnie, najmądrzej wydobywa to, co było sensem rewolucji ukraińskiej tej pierwszej, z początku wieku XX. Trwa rewolucja w Rosji. Mianowicie on tam przywołuje symbole tych wielkich sił, które walczyły wtedy o władzę na Ukrainie, Tryzub, Orzeł, Sierp i Młot,  i dodaje swój wniosek: "Własny karabin nas rozstrzelał". 

 
Jest jeszcze jedna taka literacka wizja, one zwykle powstają z doświadczenia właśnie zsyntetyzowanego, nie jakiegoś osobistego, wizja, no, dwuznaczna może etycznie, bo powstała w wyniku zażywania peyotlu przez naszego wybitnego malarza i literata Witkacego. On zapisywał te swoje przeżycia, które miał po seansach narkotycznych, i taki jeden z właśnie tych seansów polegał na tym, że, czy sprowadzał się do tego, że to akurat była jakaś sprawa międzynarodowa, przeżycia mistyczne dotyczące sytuacji w Europie.

 
Ukazało mu się realistyczne oko Piłsudskiego, które z wielką prędkością gdzieś z Kosmosu spadało na glob i trafiło w jedno miejsce, to miejsce to była Ukraina, a pod wpływem tego uderzenia wielka chmara robactwa się rozpełzła po całym świecie. 

 
Więc, to oczywiście była chora wizja narkomana, ale zapewne powstała w wyniku pewnych doświadczeń z Ukrainą w tamtych czasach. Ukraina była takim miejscem, które anarchizowało region. Była miejscem, w którym się ścierały rozmaite siły regionalne. Dzisiaj też jest takim miejscem. I to jest ta praprzyczyna walki o władzę na Ukrainie, a raczej tego, jak ta walka o władzę wygląda. A kto jest tego beneficjentem? To już pewnie będzie następne pytanie. Mnie się wydaje, że motorem i beneficjentem tej walki o władzę są ukraińscy ultra-nacjonaliści. 

 
Przede wszystkim chcę odpowiedzieć prof. Nowakowi na to jego pytanie, czy rzeczywiście sugerujemy się wizją sienkiewiczowską, obserwując wydarzenia na Ukrainie. Rozmyślnie do tych swoich przykładów literackich dołączyłem cytat z ukraińskiego poety, aby pokazać, że to nie jest tylko wizja polska, sienkiewiczowska. Jest to również już dawny stary strach samych Ukraińców przed ową tendencją do anarchizacji. Można by ułożyć długą antologię potęgi alarmów zgłaszanych przez literatów, i przez polityków, i przez myślicieli, i przez zwykłych obserwatorów, czy uczestników, oddolnych uczestników wydarzeń na Ukrainie, którzy tej właśnie anarchizacji się obawiają. I to podkreślam, że anarchizacja może mieć różne postacie. 

 
Ten porządek, ten ultra-nacjonalistyczny porządek, ta militaryzacja, to też jest rodzaj anarchii, bo zwykle uderza w struktury społeczeństwa. Społeczeństwo zorganizowane na bazie nacjonalistycznej to nie jest to, co Ukraina by chciała mieć, co chcieliby mieć sąsiedzi Ukrainy. Ale to jest najmniej istotne, te wizje literackie. Ważniejsze jest to, co potem powiedział prof. Nowak o dwóch ładach, porządkach, moskiewskim i europejskim. 

 
Faktycznie Ukraina jest w takim miejscu kontynentu, że te dwa porządki na siebie nachodzą. Nie są to tylko, raz jeszcze powtórzę, zewnętrzne gry polityczne. To jest podział, który jest  w sercu Ukrainy. To jest podział, w którym uczestniczą  różni Ukraińcy. To już jest stereotyp, to już jest banał, powtarzanie, że Ukraina jest rozmaita. I że jest zamieszkiwana przez różnych Ukraińców.

 
 Faktycznie jest bliżej do tradycji tej jednej, Kijowskiej Rusi, którą dzisiaj różni zawłaszczają, i Ukraina ją zawłaszcza, w pewnym sensie, i Rosja ją zawłaszcza. I żyją też ludzie sformatowani, właściwie ich przodkowie już byli sformatowani, przez Europę, Europę zachodnią, Europę nie prawosławną, Europę katolicką, czy to byłaby Polska, czy to później była Austria. W związku z tym dokonywanie wyboru między tymi ładami, to nie jest tylko problem zwarcia się różnych cywilizacji, czy Europy z Moskwą, z Rosją, zresztą chyba ani Rosja, ani Moskwa ani Europa nie zamierzają się bić. 

 
To jest przede wszystkim problem samych Ukraińców, i to jest problem niezwykle groźny, mianowicie problem wymuszonego, przyśpieszonego wyboru, który może oznaczać początek końca Ukrainy. To nie jest tylko obawa ekspertów, to nie jest tylko obawa obserwatorów, to jest też strach, który mieszka na Ukrainie i odzywa się w głosach dzisiaj słabo słyszalnych, albo wręcz nie aprobowanych, wręcz podejrzewanych o niecne zamiary. 

 
Tutaj usłyszałem mnóstwo podejrzeń kierowanych wobec prezydenta Ukrainy, wiele z nich uważam za z gruntu demagogiczne, nie ma powodu, dla którego prezydent Ukrainy dążyłby do destabilizacji. Byłby faktycznie szalony, gdyby rozkazał strzelać do obywateli manifestujących przeciwko niemu. Wątpię, aby można byłoby udowodnić, nie wiem, z największą nawet fantazją, iż to ktokolwiek z tego obozu rządowego, prezydenckiego, albo moskiewskiego, czy pro-moskiewskiego,  profitował by z powodu owych trupów, które padły na Majdanie. Zwykła logika każe widzieć inne siły, które musiały by zagrać, dążąc właśnie do tej anarchizacji, na której korzystają, z której korzystają. 

 
Wybór dokonany dziś i szybko może być też destabilizacją regionu, ponieważ, powtórzę to, czym zakończyłem swoją pierwszą wypowiedź. Mianowicie z każdego kryzysu ukraińskiego, z każdej zawieruchy, z każdej rewolucji, z każdego Majdanu wychodzi tylko jeden obóz zwycięski, i z małego, nieistotnego, pobocznego, marginalnego środowiska zaczyna się przekształcać w kluczową siłę polityczną Ukrainy. I to są nacjonaliści. 

 
Faktycznie, widzimy dzisiaj nacjonalistów, których jeszcze nie tak dawno postrzegaliśmy jako najgorszy sort nacjonalistów, dzisiaj widzimy jako grupę umiarkowaną. Z tym się zgodzę, Ale to przez to, że pojawili się jeszcze bardziej skrajni. Ci, co byli nacjonalistami, wcale się nie zmienili, wcale się nie zliberalizowali. 

 
Nacjonalizm nie jest zjawiskiem, którym nas straszy Rosja. Tylko  ludzie nie śledzący na bieżąco zmian mentalnościowych na Ukrainie mogą odnieść takie wrażenie. To, że polska prasa do tej pory mało pisała, że dzisiaj nagle widzimy tekst na ten temat, to nie jest dowód manipulacji ze strony propagandy rosyjskiej, to jest tylko dowód na ignorancję polskich obserwatorów a nawet ekspertów od spraw ukraińskich, którzy nie starają się czytać, obserwować, i zauważać tego co się  mówi, dzieje, robi na Ukrainie już od wielu lat.  
Kiedyś sam byłem przekonany, iż tego typu informacje o narastającym nacjonalizmie ukraińskim to jest robota propagandowa inspirowana przez siły wrogie Ukrainie, różnie można te siły nazywać, Pamiętam przed wielu laty, kiedy zaczynała się niepodległość Ukrainy, jedna z amerykańskich wpływowych telewizji nadała program z serii  "60 minut", ten program opisywał  narastanie, czy zjawisko trwania nacjonalizmu i faszyzmu na Ukrainie, oczywiście wydawało się to przejaskrawione. Tak też wtedy sądziłem i wspierałem amerykańskich Ukraińców, którzy w Nowym Jorku przed siedziba tej telewizji  manifestowali, głosząc, krzycząc, że to jest kłamstwo. 

 
Ale dzisiaj każda teza tego programu jest gołym okiem widoczna na zachodniej Ukrainie. On może był nie prawdziwy lat temu 15, ale dzisiaj jest całkowicie prawdziwy. Z trudem można się przebić z informacjami o narastaniu myślenia nacjonalistycznego, postaw nacjonalistycznych, postaw ksenofobicznych, anty-mniejszościowych, anty-liberalnych, które są już jak tsunami, idące z zachodniej Ukrainy i zaczynają zdobywać także i silne pozycje na środkowej, czy nawet wschodniej Ukrainie.
 
To proces, który będzie narastał, i powtórzę , on jest groźny, zarówno dla samej Ukrainy, która nie jest przygotowana, z uwagi na swój skład etniczny, językowy, mentalnościowy, kulturowy, na akceptację, powszechną akceptację owego nacjonalistycznego sposobu organizacji społeczeństwa, kultury, wszystkiego tego, czym człowiek żyje i od czego jest jego byt zależny. Jest to również zjawisko szalenie niebezpieczne dla regionu, jest to zjawisko niebezpieczne dla Rosji i dla Europy, nie tylko dla Ameryki. 
Reorientację polityki amerykańskiej należy uznać za bardzo mądrą i rozsądną. Sądzę że również polityka Europy zbliża się do tego stanowiska, my jesteśmy tutaj jakimś przedziwnym wyjątkiem. 

 
To się nie liczy nasze patrzenie na Ukrainę, to patrzenie na Ukrainę jest od pewnego czasu sterroryzowane przez tradycję stańczykowsko-prometejsko-giedroyciowską. Tak bym to ujął w wielkim skrócie. Upraszczając, polega to myślenie na takiej tezie, że Ukraina nacjonalistyczna, zresztą tą tezę prof. Bruski przed chwilą powiedział, jest dla nas dobra, bo jest anty-rosyjska. Nieprawda! Ukraina nacjonalistyczna jest równie zła dla Polaki, jak Rosja.

 
 Bo gdzie gwarancja, że taka właśnie nacjonalistyczna Ukraina nie będzie chciała odegrać rolę Rosji po zdobyciu silnej pozycji w regionie, i będzie chciała być w sojuszu, z taką czy inną siłą jeszcze zachodnią, dyktatorem wobec państw słabszych czy mniejszych. 

 
Warto zastanowić się nad tradycjami myślenia politycznego ukraińskich nacjonalistów. Tym bardziej warto, że już nie są siłą marginalną, ale po kolejnych kryzysach zaczynają być jedną z sił współdecydujących, a może będą kluczową siłą decydującą na Ukrainie. Te tradycje myślenia politycznego ukraińskich nacjonalistów są przerażające, tylko że my ich nie znamy, my ich nie czytamy, i nie tylko nasi ułomni bądź nie ułomni dziennikarze ale również nasi historycy i specjaliści się tym specjalnie nie interesują. 
Te tradycje ukraińskiego nacjonalizmu, gdy chodzi o pozycję Ukrainy w regionie i w świecie, sprowadzają się do prostej nadziei, iż Ukraina z racji swojego strategicznego  położenia, z racji swoich możliwości demograficznych, z racji tego czym się może stać w przyszłości, będzie określała los całego tego regionu, będzie decydowała o jego granicach, o jego podziale, będzie czymś w rodzaju starszego brata dla młodszych, uboższych w ludzi, zasoby materialne, sąsiadów. 

 
Te tradycje są bardzo mocne, one trafiają dzisiaj do analiz politologicznych, do strategii partii nacjonalistycznych na Ukrainie, a symbolika kozacka czy banderowska to tylko powierzchnia, tu się zgadzam, ale powierzchnia bynajmniej nie bez znaczenia, bo sugeruje, w jakim kierunku to myślenie idzie. 

 
Być może większość społeczeństwa ukraińskiego nie podziela planów i celów zorganizowanego nacjonalizmu ukraińskiego. Być może, ale, powtórzę, to co już mówiłem poprzednio, to jest walka o władzę. 

 
Nie społeczeństwo wygra tę walkę o władzę, ale jakaś konkretna grupa polityczna w tym społeczeństwie, i potem to społeczeństwo będzie modelowane przez tę grupę polityczną. Nawet jeżeli dzisiaj przeciętny Ukrainiec nie jest nacjonalistą, ja się z tym całkowicie zgadzam, znam wielu Ukraińców i wiem, że nie są oni nacjonalistami dzisiaj, w większości, ale pod władzą takiej siły politycznej, która się nie liczy z zasadami liberalizmu, która ma swoja wizję społeczeństwa, i realizuje ją militarystycznymi metodami, to społeczeństwo, ci ludzie zwykli, normalni, mogą się zmienić, jak wielokrotnie już w różnych sytuacjach się zmieniali, Niemcy, albo też inni poddani jakiemuś reżimowi, który doszedł do władzy, w jakiejś konkretnej sytuacji, może jeszcze nie będąc wiarą większości, może będąc siłą jeszcze mniejszościową, ale potem korzystając z przywilejów władzy, z możliwości, które władza daje, nie tylko ustabilizował swoje rządy, ale również zmienił społeczeństwo. 

 
 A więc nie zgodzę się całkowicie z tezą, iż nawet nacjonalistyczna Ukraina jest dobra dla Polski, byle niepodległa, Nie! I myślę, że może jeszcze przyjść taki czas, kiedy dzisiejsi entuzjaści nacjonalistów ukraińskich będą żałować Ukrainy Janukowycza, jakakolwiek była, choć dokonała wyboru, choć idzie okrakiem między Moskwą a Europą, ja to świetnie rozumiem, z uwagi na sytuację ekonomiczną, sądzę że żaden odpowiedzialny rząd na Ukrainie nie może prowadzić innej polityki niż taka, jaką prowadzi Janukowycz, rozgrywająca właśnie wybór między Moskwą a Europą dla ratowania szalenie zdestabilizowanej gospodarki ukraińskiej.

 
 Ale przede wszystkim chodzi mi o to, że ta Ukraina dzisiejsza, w której się mieszczą zarówno rosyjsko-mowni jak i ukraińsko-mowni, w której  jeszcze jest dobry status mniejszości narodowych, która nie jest jeszcze oszalała antysemicko, antypolsko czy antyrosyjsko, która godzi rozmaite kierunki polityczne, która nie zakazuje wolności wypowiadania swoich myśli, która jednak nie zakazuje również manifestacji, że taka Ukraina to być może jest ta jedyna Ukraina, która może w tym miejscu istnieć, a przyśpieszona zmiana tego stanu rzeczy na rzecz wyboru porządku europejskiego może nam  sprowadzić o wiele większe nieszczęście, nam, regionowi, samym Ukraińcom

(źródo: Wiesław Tokarczuk)

30.01.14 

The Guardian", Wielka Brytania,  "Time", USA: 
Na
Majdanie w Kijowie dominują teraz nacjonaliści
i apologeci uczestników Holokaustu
 

 

 
Przyczyna kryzysu na Ukrainie - to faszyści, oligarchowie i zachodnia ekspansja ("The Guardian", Wielka Brytania) 

 
Ta historia, którą opowiadają nam [w mediach] o protestach ogarniających Kijów, ma bardzo niewiele wspólnego z rzeczywistością

 
Seumas Milne

 
Takie rzeczy już widzieliśmy. Trwające dwa miesiące protesty ukraińskie zachodnie media przedstawiają zgodnie z dobrze przećwiczonym scenariuszem. Bojownicy o demokrację walczą z autorytarnym reżimem. Demonstranci domagają się, aby mieć prawo do bycia częścią UE. Ale rosyjski prezydent Władimir Putin pozbawił ich szansy na wolność i dobrobyt.

 
Słyszeliśmy tę historię i słyszymy w takiej czy innej formie w kółko, w tym także dziesięć lat temu, kiedy na Ukraina zaczęła się wspierana przez Zachód pomarańczowa rewolucja. Ale to ma bardzo niewiele wspólnego z rzeczywistością. UE nigdy nie zaproponowała, a wątpliwe czy kiedykolwiek zaproponuje zaproszenie Ukrainy w swoje szeregi. Tak już było w Egipcie w zeszłym roku: prezydent, którego chcą wypędzić protestujący, został wybrany w wyborach uznanych przez międzynarodowych obserwatorów za wolne i uczciwe. A wielu z tych, którzy wyszli na ulice, w ogóle nawet nie dąży do demokracji.

 
Z doniesień mediów w żaden sposób nie można się dowiedzieć, że w centrum protestów i ataków na instytucje publiczne znajdują się skrajni prawicowi nacjonaliści i faszyści. Jedna z trzech głównych partii opozycyjnych, stojących na czele kampanii protestu, jest skrajnie prawicowa antysemicka "Swoboda", a jej lider Ołeh Tiahnybok twierdzi, że Ukraina jest kontrolowana przez "mafię moskiewsko - żydowską". Jednak amerykański senator John McCain w zeszłym miesiącu radośnie wyszedł razem z nim na scenę w Kijowie. Partia, która dzisiaj rządzi w mieście Lwowie, na początku tego miesiąca zorganizowała marsz z pochodniami z udziałem 15 000 ludzi, upamiętniający przywódcę ukraińskich faszystów Stepana Banderę, którego oddziały walczyły u boku nazistów podczas II wojny światowej i brały udział w zagładzie Żydów.
 

 
Okazuje się, że w tygodniu upamiętniającym Dzień Pamięci o Holokauście, ustanowionym na cześć wyzwolenia Auschwitz przez Armię Czerwoną, zachodni politycy pozdrawiali na ulicach Kijowa zwolenników tych, którzy pomagali dokonywać ludobójstwa. Ale "Swoboda" w trakcie protestów została zepchnięta na bok przez jeszcze bardziej ekstremistyczne ugrupowania, takie jak "Prawy sektor", żądający "rewolucji narodowej" i grożący "przewlekłą wojną partyzancką".

 
A UE nie zwraca na to uwagi. Ona nie ma wyjścia: popycha Ukrainę do podpisania umowy stowarzyszeniowej i obiecuje jej pożyczki w zamian za wprowadzenie surowego reżimu oszczędnościowego w ramach proponowanej przez Niemcy inicjatywy otwarcia Ukrainę dla firm zachodnich. Protesty zostały wywołane przez odmowę podpisania przez Wiktora Janukowycza propozycji UE, po którym Putin zaoferował Ukrainie 15 miliardów dolarów .
 

 
Ale Ukraińcy bardzo niejednoznaczne odnoszą się do i do integracji europejskiej, i do protestów. Między nimi w tych sprawach jest głęboki podział, a linia tego podziału rozciąga się pomiędzy głównie rosyjskojęzyczną wschodnią i południową (gdzie nadal cieszy się silnym poparciem partia komunistyczna) i zorientowaną nacjonalistycznie zachodnią Ukrainie. Przemysł na wschodzie kraju skupia się na rynku rosyjskim, a konkurencja ze strony UE zniszczy go.

 
Zachód od lat 1990. stara się wykorzystać tę historyczną linię podziału na Ukrainie, aby osłabić wpływ rosyjski. Między innymi uporczywie próbuje wyciągnąć Ukrainę do NATO. Wzywał przywódców pomarańczowej rewolucji, aby wysłali ukraińskich żołnierzy do Iraku i Afganistanu.
 

 
Przesuwaniu się NATO na wschód w 2008 roku przeszkodziła wojna  w Gruzji, jak również wybór Janukowycza na fali niechęci do stowarzyszenia z NATO. Ale sekretarz generalny NATO Anders Fogh Rasmussen dzisiaj rozwiał wszelkie wątpliwości, że próby UE uwiedzenia Ukrainy są ściśle powiązane ze strategią wojskową Zachodu. Powiedział, że nie udany pakt z Ukrainą mógł stać się "wielkim wsparciem dla bezpieczeństwa euroatlantyckiego."

 

 
To wyjaśnia, dlaczego politycy tacy jak John Kerry i William Hague, tak gwałtownie potępiają przemoc ukraińskiej milicji (w której szeregach już padło kilku zabitych). Ale w tym samym czasie wykazują wyjątkową powściągliwość w stosunku do zabijania tysięcy demonstrantów po zeszłorocznym zamachu stanu w Egipcie.

 
Oczywiście, Janukowycza nie sposób nazwać postępowym liderem. Jest konsekwentnie podtrzymywany przez oligarchów-miliarderów, którzy przejęli kontrolę nad zasobami i prywatyzowanymi przedsiębiorstwami po upadku Związku Radzieckiego. Jednocześnie oni finansują polityków opozycji i protestujących. Jedno z wyjaśnień aktualnych problemów ukraińskiego prezydenta jest następujące: wcześniej uformowana klika oligarchów ma już dość patronatu aroganckiej grupy dorobkiewiczów znanej jako "rodzina".

 
Dołączenie do protestów wielu zwykłych Ukraińców zostało wymuszone niezadowoleniem z tych groteskowych nadużyć, korupcji i nierówności, stagnacją gospodarczą na Ukrainie, ubóstwem, a także wzburzeniem okrutnymi działaniami milicji. Tak jak Rosję, Ukrainę przeorała odbywająca się w latach poradzieckich neoliberalna terapia szokowa i masowa prywatyzacja. W ciągu pięciu lat kraj stracił ponad połowę swojego dochodu narodowego i nadal nie w pełni wrócił do poprzedniego poziomu.
 

 
Ale główni przywódcy opozycji i ruch protestu nie proponują jakiejkolwiek alternatywy, a już na pewno nie zamierzają rzucać wyzwania oligarchii, trzymającej kraj w krzepkim uścisku. Janukowycz już poszedł na poważne ustępstwa opozycji, odwołał premiera, zaprosił do rządu przywódców opozycji i anulował przyjęte w tym miesiącu surowe prawa przeciwko protestującym.

 
Wkrótce stanie się jasne, czy te środki uspokoją protestujących, czy dodadzą im sił. Jednak niebezpieczeństwo rozprzestrzenienia się konfliktu (a wiodący politycy ostrzega przed wojną domową) jest dość poważne. Istnieją inne kroki, które mogłyby zatrzymać kryzys: utworzenie szerokiej koalicji na rzecz referendum w sprawie stosunków z UE, odrzucenie systemu prezydenckiego na rzecz parlamentarnego i rozszerzenie autonomii regionalnej.
 

 
Rozpad Ukrainy nie będzie czysto ukraińską sprawą. Podobnie jak Chiny zaczynają kwestionować dominację USA w Azji Wschodniej, podział Ukrainie może zaangażować siły zewnętrzne, a to doprowadzi do strategicznego starcia. Tylko sami Ukraińcy będą w stanie przezwyciężyć swój kryzys. A przedłużająca się ingerencja z zewnątrz jest niebezpieczna i prowokacyjna.

 

 

 

 
Prawicowi bandyci przejmują inicjatywę od liberałów ("Time", USA) 

 
Simon Shuster 

 
Liberalne pro-europejskie protesty, które na początku opanowały Kijów, wziął zły obrót: w warunkach przemocy i rozpraszania demonstrantów przez policję, rosną w siłę ugrupowania prawicowe.

 
W niedzielę, tuż przed północą, kilkadziesiąt osób w maskach i mundurach maskujących otoczyło budynek Ministerstwa Sprawiedliwości w centrum Kijowa, stolicy Ukrainy, i zaczęło kijami baseballowymi rozbijać okna na parterze. Z łatwością poradzili sobie z kratami w oknach, wyrywając je ze ścian swoimi pałkami, i wtargnęli do środka. To było już trzecie Ministerstwo, które ugrupowanie zajęło w tym tygodniu.

 
Banda, nazywająca siebie "Wspólna Sprawa" - jedna z dziesięciu podejrzanych organizacji walczących o miejsce pod słońcem, jeśli nie o przywództwo w powstaniu przeciwko prezydentowi Wiktorowi Janukowyczowi. Wśród tych grup są i prawicowi radykałowie, i pseudokibice, i weterani, i wymachujący pałkami skłonni do mordów bandyci. Ku rozczarowaniu bardziej uznawanych opozycjonistów takich jak mistrz świata boksu Witalij Kliczko, to oni stali się najbardziej jaskrawym przejawem tej rewolucji. Każdy, kto będzie miał wpływ na rozwiązanie ukraińskiego kryzysu politycznego, będzie przede wszystkim, brać pod uwagę rolę tych ugrupowań. Jednakże są one coraz trudniejsze do kontrolowania.

 
Jeszcze dwa miesiące temu nikt na Ukrainie nic nie wiedział na temat organizacji. W dynamicznej przestrzeni aktywności społecznej, stanowiącej społeczeństwo obywatelskie w kraju, zajmowały one bardzo mało miejsca. Były one znane głównie ze swoich pikiet przeciwko korupcji, obserwacji wyborów i występowaniem na rzecz dla praw człowieka i zmian demokratycznych. Pod koniec listopada, kiedy to prezydent Janukowycz odmówił podpisania umowy o integracji z UE, na Placu Niepodległości w Kijowie wybuchły przeciwko niemu masowe protesty , a działacze "Wspólnej Sprawy" dołączyli do tłumu domagając bliższych więzi z Europą.

 
Jednak w ciągu ostatnich dwóch tygodni próby rządu zmierzające do oczyszczenia ulic z protestujących zapoczątkowały przesunięcie tego powstania w bardzo złym kierunku. W starciach z policją zginęło kilka osób, a protest stały się bardziej gwałtowne, chaotyczne i nieprzewidywalne. Radykalizacja "Wspólnej sprawy" - to jak dotąd najbardziej widoczny przykład tej przemian .

 
Przywódca organizacji Aleksander Danyluk, schludny i precyzyjnie rozumujący prawnik, odpowiedział na brutalne działania władz zuchwałą strategią: przejąć pod kontrolę jak najwięcej budynków rządowych. "Musimy sparaliżować tą skorumpowaną dyktaturę" - powiedział mi w przed zdobytym ministerstwem w niedzielę po północy. To był jego trzeci podbój. 24 stycznia jego ludzie zajęli Ministerstwo Rolnictwa - wcale nie najbardziej biurokratyczną instytucję (w kraju, w którym plony zbóż uczyniły spichlerzem ZSRR.) Następnego dnia "Wspólna Sprawa" na krótko zajęła Ministerstwo Energetyki, kontrolujące kilka największych szlaków transportowych rosyjskiego gazu do Europy, ale opuściła je kilka godzin później .

 
Następnej nocy najbardziej symbolicznym trofeum Danyluka było Ministerstwo Sprawiedliwości. Tam nie tylko przechowywane są dokumenty prawne i akta ważnych spraw za okres wielu lat. Należy wziąć pod uwagę również fakt, że kobieta, która kieruje resortem, minister sprawiedliwości Elena Łukasz, to jeden z najbardziej znienawidzonych przedstawicieli gabinetu Rady Ministrów. "Na Ukrainie potrzebujemy sprawiedliwości i pokoju - powiedział Danyluk. - A teraz, niestety, nasz prezydent jest zagrożeniem dla sprawiedliwości i pokoju. Dlatego jest tylko jeden sposób, by powstrzymać przemoc na Ukrainie i położyć kres tej bardzo niebezpiecznej sytuacji w Europie." I cóż to jest za sposób? "Natychmiastowa i bezwarunkowa kapitulacja państwa."

 
Tego typu żądanie nie pozostawia miejsca na negocjacji, przynajmniej dla tych, które przez wiele dni próbuje prowadzić Kliczko. Razem z dwoma kolegami z opozycji ex-bokser zajmuje się sprawą nie do pozazdroszczenia - starając się jednocześnie powstrzymywać najbardziej radykalne skrzydła rewolucji i nie wyjść przy tym na człowieka bardzo uległego i pozbawionego kręgosłupa. W tym samym czasie był w trakcie negocjacji z rządem - negocjacji opartych na idei, że może występować w imieniu rewolucji i wprowadzać w życie jakiekolwiek porozumienia pokojowe, do których jest w stanie dojść z państwem. Jednak w niedzielę wieczorem Kliczko nie był w stanie przeszkodzić "Wspólnej sprawie" w zajęciu Ministerstwu Sprawiedliwości.

 
Gdy przybył po północy, kilku pracowników ministerstwa nadal było zabarykadowanych w swoich biurach wewnątrz budynku, strzeżonego przy wejściach przez grupy uzbrojonych w pałki i kije zamaskowanych mężczyzn. Pojawiające się w towarzystwie dwóch ochroniarzy Kliczko nie chciał rozmawiać z prasą, rzucając pod adresem działaczy "Wspólnej Sprawy" tylko jedno zdanie: "Co wy narobiliście". Potem szybko udał się do swojego auta "Range Rover". "Błazen! - krzyknął mu w plecy jeden z działaczy. - Przestań pozować do kamer i zacznij budować barykady"!
 

 
Wśród rewolucyjnych band Kijowa tego typu napaści na Kliczko i jego towarzyszy stały się normą. Wśród tych, którzy je dokonują, są paramilitarne grupy "Afgańczyków", nieformalnej sieci weteranów wojny sowieckiej w Afganistanie, którzy okazali się być jednymi z najbardziej wpływowych uczestników powstania. O świcie w sobocie pomogli zdobyć kolejny budynek rządu w Kijowie - Ukraiński Dom, wielkie centrum konferencyjno-wystawowe, gdzie stacjonował duży oddział wojsk rządowych. W szturmie na budynek używano koktajle Mołotowa i petardy. Na szczęście nikt nie zginął, bo Kliczko zdołał doprowadzić do porozumienia, aby zablokowane wewnątrz wojska poddały się.

 
"Młodsi chłopcy chcieli zalać podłogę benzyny i spalić [żołnierzy] żywcem", - mówi Aleksiej Cybko, jeden z "Afgańczyków", którzy brali udział w oblężeniu. Jednak po długotrwałym starciu protestujący utworzyli korytarz i pozwolili wojskowym odejść spokojnie. Następnie budynek został przekształcony w kolejnej rewolucyjny bastion z jadalnią, miejscami do spania i sztabem "Afgańczyków" na drugim piętrze. W prowizorycznej kawiarni w piwnicy Cybko opowiedział mi, że "Afgańczycy" przygotowują śmiercionośną broń - w przypadku, gdy protesty przekształcą się w wojnę domową . "Bitwa już trwa, - mówi. - Jeśli policja użyje wobec naszych chłopaków choćby jednego naboju, mamy czym odpowiedzieć. Uwierz mi, nie skończy się na śmierci kilkuset ludzi."
 

 
Trudno powiedzieć, w jaki stopniu były to zwykłe przechwałki. Ostre wypowiedzi i ekstrawaganckie groźby - dziś są integralną częścią rozmów w Kijowie. Jednak zajęcie Ministerstwa Sprawiedliwości pokazało, że takie przechwałki marginalnych grup - nie zawsze oznaczają bluff. "Wspólna Sprawa" po prostu zdecydowała się to zrobić, nikogo nie pytając o zdane" - mówi Igor Jankow, poseł parlamentu z prawicowej partii "Swoboda" , której działacze byli również na froncie rewolucji. "To jest niebezpieczny precedens. W ślad za nami pojawią się szabrownicy. Nie możemy sobie na to pozwolić"- powiedział mi.

 
 Tak więc, w poniedziałek po południu Jankow przyszedł do Ministerstwa Sprawiedliwości z grupą innych rewolucyjnych parlamentarzystów, aby przekonać "Wspólną Sprawę" do wycofania się. Kilka godzin później zgodzili się. Bandę chuliganów, która przez całą noc strzegła wejścia, została zastąpiona przez inną - prawicowe ugrupowanie młodzieżowe partii "Swoboda", również w maskach i mundurach maskujących, również z pałkami i nożami. W południe zaprosili jednego urzędnika z ministerstwa, aby wszedł do budynku i ocenił szkody. Kobieta w średnim wieku z pokornym wyrazem strachu na twarzy przemknęła obok strażników. Jednak jej pojawienie się w żaden sposób nie wyjaśniło sytuacji, kto tu jest nadal gospodarzem.


30.01.14 

Polskie MSZ finansuje nacjonalistyczną propagandę na Ukrainie

Mamy do czynienia z sytuacją, w której pieniądze polskiego podatnika zostały wydane na portal rozpowszechniający antypolską propagandę oraz snucie planów „wojny pamięci” przeciwko Polsce. Propozycja Wiedeniejewa to wręcz haniebne nawoływanie do zablokowania upamiętniania miejsc zbrodni OUN-UPA w Polsce i na Ukrainie (czyli blokowania działań państwowej instytucji jaką jest ROPWiM). Propozycja, do której rękę pośrednio przyłożyła polska dyplomacja.


Fundamentem polskiej polityki wschodniej jest tzw. doktryna Giedroycia, człowieka, który Dmytra Doncowa, głównego ideologa najskrajniejszej odmiany ukraińskiego nacjonalizmu (porównywanej z faszyzmem i nazizmem), uważał za swojego przyjaciela, a o Wołodymyrze Kubijowyczu, polakożercy i antysemicie, nazistowskim kolaborancie, jednym z twórców SS Galizien, pisał, że „zachowywał się godnie” podczas wojny. Choć polska dyplomacja w swoim stosunku do nacjonalistów zza wschodniej granicy aż do takiej ekstrawagancji się nie posuwa, jej ideologiczny mentor z Maisons-Laffitte i tak mógłby być z niej dumny.

Gdy w listopadzie ub.r. dotarła do mnie pogłoska, że ambasada RP w Kijowie sponsoruje ukraiński portal zajmujący się tematyką historyczną „Istoryczna Prawda” (dalej - IP), byłem szczerze zdumiony. IP jest bowiem znana z lansowania zmitologizowanej wersji ukraińskiej historii, szczególnie jeśli chodzi o tzw. ruch wyzwoleńczy (czyli Organizację Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińską Powstańczą Armię, odpowiedzialne za ludobójstwo Polaków, udział w Holokauście Żydów oraz liczne zbrodnie na Ukraińcach). Ku mojemu zaskoczeniu, w odpowiedzi na moje zapytanie, MSZ potwierdziło fakt sponsorowania IP: „uprzejmie informujemy, że w latach 2011-2013 Ambasada RP w Kijowie wsparła portal kwotą 6 tys. euro. Środki te były przeznaczane na publikację tekstów o tematyce interesującej stronę polską, m.in. zbrodnia katyńska, upamiętnienie Polaków spoczywających w Bykowni, promocje na Ukrainie książek o Katyniu i zbrodni wołyńskiej.” Ponadto, jak wynika z odpowiedzi MSZ, wspólne projekty z IP prowadził zależny od ambasady Instytut Polski w Kijowie. Instytut poniósł z tytułu tych projektów koszty w wysokości 28 376 hrywien czyli około 10 tys. zł.

Tak więc pomysł polskich dyplomatów, by współpracować z Istoryczną Prawdą kosztował polskiego podatnika łącznie około 34 tys. zł. Pieniądze stosunkowo niewielkie, jednak tu nie o wielkość kwoty chodzi lecz o samą zasadę celowości jej wydatkowania.

O ile projekty finansowane przez Instytut Polski we współpracy z IP zostały precyzyjnie zdefiniowane, to zagadką pozostaje, czego konkretnie dotyczyła pomoc finansowa dla IP ze strony ambasady RP. Bowiem, jak twierdzi MSZ, „[s]zanując niezależność dziennikarską, Ambasada nie zamawia konkretnych tekstów. Celem współpracy z ‘Istoryczną Prawdą’ jest więc stymulowanie otwartej wolnej debaty historycznej na Ukrainie i wzmacnianie obecności tematów, które dotyczą spraw polskich.” Według MSZ IP gwarantowała spełnienie tego zadania, ponieważ jest „to projekt stworzony i prowadzony przez cenionych i niezależnych historyków i publicystów.”

Trudno powiedzieć, kogo MSZ miało na myśli pisząc o „cenionych i niezależnych historykach i publicystach”. Stopka redakcyjna portalu wymienia jedynie redaktorów – Wachtanga Kipianiego i Pawła Sołodko – o których historycznym wykształceniu nikt nie słyszał. Co ciekawe, według ukraińskiej Wikipedii Kipiani został doceniony przez iwanofrankowską radę obwodową odznaką im. Stepana Bandery. Czyżby to była ta rekomendacja do otrzymywania pieniędzy polskiego podatnika, o której pisze MSZ?

Nie wiadomo też, o jaką „otwartą wolną debatę” chodzi urzędnikom z MSZ. IP jest przede wszystkim forum wypowiedzi nieobiektywnych historyków i pseudohistoryków promujących uwspółcześnioną wersję ukraińskiego nacjonalizmu. Regularnie publikują na niej tacy gloryfikatorzy OUN-UPA jak Wołodymyr Wiatrowycz, Mykoła Posiwnycz czy Iwan Patrylak, a nawet – uwaga! – przywódca OUN z Kijowa Bohdan Czerwak. Tylko z rzadka, na zasadzie „kwiatka do kożucha”, pojawiają się na IP artykuły rzetelnych, cenionych autorów, a regułą redakcji jest równoważenie ich publikacją na ten sam temat autorstwa jakiegoś pseudoeksperta.

Analizując publikacje IP w okresie 2011-2013 można uznać, że interesujące nas tematy Katynia i Bykowni istotnie były poruszane przez IP i to w sposób obiektywny. Nie może to dziwić biorąc pod uwagę antysowiecką linię redakcji portalu. Przez 3 lata było to 20 newsów i 9 artykułów publicystycznych, czyli stosunkowo niewiele. Ponadto na stronach IP pojawia się informacja o promocji jednej książki o Katyniu.

Natomiast trudno dociec, jaką promocję książek o wołyńskim ludobójstwie miało na myśli MSZ. Czyżby chodziło o artykuł „krajoznawcy” Iwana Olchowskiego z 19.08.2013 „Zagięli Motykę”, będący amatorską próbą krytyki ukraińskiego przekładu książki Motyki „Od rzezi wołyńskiej do akcji Wisła”? Czy o taką promocję chodziło MSZ? Jeśli nie, może pieniądze polskiego podatnika poszły na promocję kompromitującej książki Wiatrowycza „Druga wojna polsko-ukraińska”? Doprawdy trudno zliczyć, ile razy IP dopuściła do głosu Wiatrowycza prezentującego swoją książkę i zawarte w niej skandaliczne poglądy a także pochlebne recenzje na jej temat.

Przez interesujące nas 3 lata IP opublikowała około 100 tekstów (newsów i artykułów) na tematy związane z ludobójstwem wołyńsko-małopolskim (nazywanym przez nią „wołyńską tragedią”), a więc kilka razy więcej niż w przypadku zbrodni katyńskiej. W większości były to alarmistyczne newsy, karykaturalnie opisujące próby upamiętniania zbrodni OUN-UPA w Polsce, mające na celu mobilizację ukraińskich czytelników wobec rzekomej ofensywy „ukrainofobów” z Polski. W ogóle, redakcja IP opracowała następującą definicję tego wydarzenia:

Wołyńska tragedia - wzajemne czystki etniczne ludności ukraińskiej i polskiej dokonane przez oddziały samoobrony chłopskiej obu stron,UPA i AK z udziałem polskich batalionów Schutzmannschaft i sowieckich partyzantów w 1943 roku podczas II wojny światowej na Wołyniu. Jest ona częścią szerokiego konfliktu polsko- ukraińskiego etnicznego z lat 40-tych. Istnieją różne wersje wydarzeń w Wołyniu, w wyniku których zostało zabitych dziesiątki tysięcy Polaków i tysiące Ukraińców. W Polsce istnieje dość silny prawicowy "ruch kresowy", który wykorzystuje wydarzenia z lat 40-tych dla przedstawiania Ukraińców jako rezunów i podpalaczy.

Zgodnie z tą definicją (która, jak się wydaje, przyjęła się i stanowi upowszechniony pogląd na Ukrainie) IP publikuje głównie teksty mające służyć zaciemnianiu obrazu wydarzeń. Czytelnik IP nie dowie się z jej artykułów, co dokładnie wydarzyło się między Polakami a Ukraińcami w latach 1939-1947. Linia obrony OUN-UPA przebiega w wielu płaszczyznach: negowania i przemilczania faktów, przedstawiania fałszywych interpretacji (np. „wzajemna wojna”, „sfałszowane dowody”), żonglowania niewłaściwymi liczbami ofiar, tworzenia wrażenia „symetrii konfliktu”, rzucania bezpodstawnych oskarżeń na „stronę polską”, zrzucania odpowiedzialności z OUN-UPA (np. na „wojnę chłopską”) a czasem wręcz oskarżania ofiar o to, że same napytały sobie biedy. Jeśli już jakiś pojedynczy uczciwy artykuł się trafi (a i tak są to artykuły ledwie przyczynkarskie i obracające się raczej w sferze pamięci i pojednania a nie faktów), zostaje zagłuszony przez relatywizacje wymienionego już Wiatrowycza, Hudzia, Kozickiego, Wiedieniejewa i innych (czyżby to byli ci „cenieni” przez MSZ historycy?).

W wielu artykułach na IP można znaleźć wręcz makiaweliczny obraz „polskiej strony”, która, jakoby jednolita i jednomyślna, miała jakiś sekretny plan używania „Wołynia” dla stosowania wobec Ukrainy i Ukraińców „przemocy historycznej”. Niektórzy publicyści IP sięgają szczytów absurdu atakując w polemicznym szale osoby, które nikt przy zdrowych zmysłach nie posądza o cień „ukrainofobii”. Na przykład Jerzemu Giedrojciowi oberwało się na IP od blogera „joanerges”, za to że nie wydrukował wspomnień Dąbskiego (omówienie jego „Egzekutora” to obficie linkowana pozycja na IP) ponieważ „to rzucało cień na AK”. Inna autorka, Łesia Iwasiuk (artykuł z 29.10.2013 „Rok 2023, albo w poszukiwaniu zagubionych czaszek”) krytykuje Adama Michnika za nawoływanie, by zakończyć „licytację na trupy”. Według niej jest to przejaw podstępnego planu Michnika, by zakończyć badania historyczne w chwili, gdy Ukraińcy jeszcze nie policzyli „swoich czaszek”.

Warto krótko omówić kilka artykułów z IP, by pokazać próbkę tego, co publikuje portal dofinansowany pieniędzmi polskiego podatnika. W artykule z 01.06.2011 pod bombastycznym tytułem „Gotowi do wojny bakteriologicznej: polscy nacjonaliści na Ukranie” historyk z ukraińskiego IPN Dmytro Wiedieniejew przedstawia karykaturalny obraz Armii Krajowej. Wyraźnie starając się nie wspominać, że była to armia złożona z rdzennej ludności terenów, na których działała, autor buduje obraz jakiejś najeźdźczej, okupacyjnej armii (cytat: „akowcy w sile kilka tysięcy ludzi zjawili się [sic!] w lasach powiatu hrubieszowskiego”), uchylającej się od walki z Niemcami, za to snującej ludobójcze plany wobec Ukraińców (z użyciem broni bakteriologicznej włącznie, a jakże!). Według niego, gdyby nie powrót Sowietów w 1944 r., Polacy wymordowaliby znacznie więcej Ukraińców (!). Zestawiając liczebność AK z liczbą przedwojennych polskich obywateli służących w siłach III Rzeszy („do 250 tys.”, nie wspominając ani słowem o ich przymusowym poborze) Wiedeniejew rysuje obraz Polaków jako nazistowskich kolaborantów. Tak „podkręcony”artykuł autor zakończył zdaniem o tym, że rzeź wołyńska była jedną z ciemnych stron AK [sic!].

Inny autor, Swiatosław Łypowiecki (artykuł „Bojownicy o niepodległość przeciw bojownikom o niepodległość” z 27.02.2013) „udowadnia”, że w zasadzie Bandera był takim ukraińskim Piłsudskim. O niezdrowym resentymencie autora do Polaków może świadczyć zdanie, że bracia Bandery „zostali zamordowani przez Polaków, którzy obejmowali czołowe stanowiska [sic!] w obozie koncentracyjnym Auschwitz”. Dlaczego tutaj min. Radek Sikorski nie uznaje za stosowne oprotestować twierdzeń beneficjenta swojego resortu, tak jak protestuje przeciwko „polskim obozom zagłady”?

W jeszcze innym artykule („Przeszłość jako nośnik konfliktów w ukraińsko-polskich stosunkach” z 04.07.2013) Wiedieniejew podtrzymuje wizję Polski jako kraju, który za pomocą agresywnej polityki historycznej próbuje powiększać swoje wpływy na Ukrainie. W związku z tym proponuje kontrdziałania; jednym z nich miałoby być „zapobieganie… tworzeniu przez polską stronę mitologizowanych ‘miejsc pamięci’ (pomników, memoriałów itp.) jako środków bezkrytycznego zakorzeniania negatywnych interpretacji przeszłości Ukrainy”. Wtóruje mu Iwasiuk we wspomnianym już artykule („Rok 2023…”). Po wyrecytowaniu litanii wszelkich prawdziwych i urojonych krzywd, które Polacy uczynili Ukraińcom, autorka postuluje dokładne policzenie ukraińskich ofiar „genocydu ze strony AK” [sic!], w domyśle do tytułowego 2023 roku czyli na 80 rocznicę rzezi wołyńskiej. Choć Iwasiuk zarzeka się, że nie chodzi o odwet „oko za oko”, histeryczny i uprzedzony ton jej artykułu świadczy o czymś zupełnie przeciwnym. Takie pogróżki słychać z ukraińskiej strony od czasu wydania książki Siemaszków.

Mamy więc do czynienia z sytuacją, w której pieniądze polskiego podatnika zostały wydane na portal rozpowszechniający antypolską propagandę oraz snucie planów „wojny pamięci” przeciwko Polsce. Propozycja Wiedeniejewa to wręcz haniebne nawoływanie do zablokowania upamiętniania miejsc zbrodni OUN-UPA w Polsce i na Ukrainie (czyli blokowania działań państwowej instytucji jaką jest ROPWiM). Propozycja, do której rękę pośrednio przyłożyła polska dyplomacja.

Co prawda baner rzetelnej publikacji (pliku pdf o wadze 12MB) Instytutu Polskiego o rzezi wołyńskiej znajduje się na stronie głównej portalu IP, jednak w ogóle nie jest ta publikacja promowana. Podejrzewam, że znacznie większe czytelnictwo mają propagandowe, łatwo dostępne i ciągle ponawiane artykuły IP. Wątpliwości, choć mniejsze niż w przypadku finansowania z ambasady, budzi także współpraca Instytutu Polskiego z ukraińskim portalem. Jego projekty prowadzone wraz z IP pod względem profesjonalizmu nie budzą zarzutu, jednak powstaje pytanie, po co Instytut nobilituje faktem współpracy tak wątpliwej reputacji medium jak IP. Instytut i ambasada bez trudu mogłyby znaleźć na Ukrainie dużo bardziej renomowanych partnerów.

Na dotowanie lekką ręką Istorycznej Prawdy przez Ambasadę RP należy patrzeć także w kontekście katastrofalnych kłopotów, jakie spotkały polskie media na Kresach po przejęciu ich finansowania przez MSZ z rąk Senatu RP. Skomplikowane biurokratyczne procedury i opóźnienia w płatnościach spowodowały upadek wielu z nich (ze wspólnego oświadczenia redakcji kresowych mediów z września ub.r.: „Niektóre tytuły uległy likwidacji, a ich zespoły redakcyjne uległy rozproszeniu. Problem pogłębiało poczucie braku chęci realnego i merytorycznego dialogu z naszymi środowiskami ze strony MSZ. Skutkiem tego było zachwianie bezwzględnego do tej pory zaufania do struktur państwa polskiego”). Czyżby słowa „Bandera”, „OUN” czy „UPA” lepiej brzmiały w uszach uczniów Giedrojcia z alei Szucha niż słowo „Kresy”?

Na koniec nie można powstrzymać się przed refleksją na temat obecnych wydarzeń na Ukrainie („Eurorewolucji”). Finansowanie IP przez MSZ to modelowy przykład jak popieranie ukraińskiego nacjonalizmu, jako przeciwwagi dla wpływów rosyjskich, obraca się w namacalny sposób przeciw Polsce. Oby występy polskich polityków i dziennikarzy w Kijowie pod czerwono-czarną flagą OUN, z pochwałą „herojów” UPA na ustach, tak samo nie wyszły nam kiedyś bokiem. Polską racją stanu jest bowiem wspieranie na Ukrainie środowisk i poglądów umiarkowanych a nie skrajnych.

Krzysztof Janiga

http://www.kresy.pl/publicystyka,analizy?zobacz%2Fkresypl-polskie-msz-finansuje-nacjonalistyczna-propagande-na-ukrainie 


 



26.01.14 


 
Rumunia  przygotowuje się
do rozbiorów Ukrainy

 
Rumunia nie ukrywała  swoich rewanżystowskich pretensji terytorialnych i  "kierunku strategicznego" dla stworzenia Wielkiej Rumunii przez Anschluss w jej skład Mołdawii i terytoriów ukraińskich- Północnej Bukowiny, okręgu Herz i Południowej Besarabii, czyli większej części obwodu odeskiego. 

 
Według "Rosyjskich Wieści" , już teraz Rumunia przygotowuje się do zbrojnej inwazji na Ukrainę w przypadku rozpoczęcia tam wojny domowej. Obecnie emisariusze Rumunii rozpoczęli już działalność w obwodach czerniowickim, iwano-frankowskim, odeskim w celu przygotowania podatnego gruntu do ewentualnej interwencji.

 
W samej Rumunii rumuński prasa centralna przygotowuje opinię publiczną do takiego wariantu rozwoju wydarzeń. Wykorzystując bieżących wydarzenia na Ukrainie, 25 stycznia prawie wszystkie główne media rumuńskich zaczęły wygłaszać wezwania do interwencji wojskowej przeciw Ukrainie w celu "obrony dawnych rumuńskich terytoriów".

 
W szczególności cieszący się autorytetem rumuński dziennik "Adewaruł" / "Prawda" pyta: "Ukraina znajduje się na krawędzi wojny domowej. Nie jest wykluczony podział kraju na proeuropejski Zachód i prorosyjski Wschód. Czy Rumunia jest gotowa do interwencji w celu ochrony Rumunów z Północnej Bukowiny, okręgu Herc, Północnej i Południowej Besarabii?"

 
 Następnie  "Adewaruł" / "Prawda" kontynuuje: "Ukraina, sztuczne, niejednorodne państwo, które pojawiło się na gruzach ZSRS, z prawie 24 -letnią historią, w stosunku do którego Rumunia ma największe roszczenia terytorialne, może w najbliższej przyszłości ostatecznie podzielić się na dwie części. Konflikt z proeuropejską opozycją, rozwiązywany siłą przez administrację Janukowycza, cicho przekształca się w prawdziwą wojnę domową."

 
Rumuńska gazety podkreśla: "Czy w tej sytuacji, w przypadku demonstracji przemocy, państwo rumuńskie nie powinno interweniować, w tym przy użyciu sił zbrojnych, w celu obrony Rumunów mieszkających na terytorium obecnego państwa Ukrainie? Rosja zdecydowanie będzie bronić swoich rodaków, tak jak to robi na Kaukazie od prawie 20 lat.

 
Logicznym wnioskiem jest taki, że państwo rumuńskie nie tylko nie powinno wykluczać, ale nawet powinno starannie przygotować się do sytuacji, gdy stanie się nieuchronna ewentualna interwencja zbrojna w Północnej Bukowinie, okręgu Herc, Północnej i Południowej Besarabii, i, a dlaczegóż by  nie, w Naddniestrzu, kiedy państwo ukraińskie nie będzie już w stanie utrzymać porządku publicznego na terytoriach zamieszkanych przez Rumunów."

 
26.01.2014

 
Autor - Andriej Buracziow, Kiszyniów




26.01.14 
 
Ukraińscy obywatele z Zakarpacia

1.chcą odgrodzić się od galicyjskich nacjonalistów i zablokowali przełęcz w Karpatach.

 
2) Węgrzy z Zakarpacia proszą armię węgierską o ochronę przez ukraińskim nacjonalizmem

 
3) Nazistowska flaga czerwono-czarna OUN-UPA hańbi flagę Rady Europy w Iwano Frankowsku.

 
1) Ukraińscy obywatele z Zakarpacia chcą odgrodzić się od galicyjskich nacjonalistów i zablokowali przełęcz w Karpatach.
 

 

 
Około 300 obywateli Ukrainy z Zakarpacia zablokowało Więlką Przełęcz, aby nie dopuścić do wjazdu "galicyjskich ekstremistów" do swego obwodu (województwa).

 
 Taka informacja pojawiła się w "Nowinach Zakarpacia". Inicjatorzy zablokowania przełęczy otrzymali informację, że kilkuset Galicjan wyjechało ze Lwowa do Użhorodu, aby zająć siedzibę obwodowej administracji państwowej w tym mieście.
 
Mieszkańcy Zakarpacia są przeciwni tego typu rozbójniczym metodom, dlatego zdecydowali, że nie pozwolą intruzom z innych obwodów (województw) gospodarzyć na swoim terytorium - reasumuje portal internetowy z Zakarpacia.

 
Około godziny 16:15 25 stycznia 2014 r. opozycjonista Jaworiwskyj poinformował bojówkarzy na ul. Hruszewskiego, że "Użhorod padł". ale ta informacja do godziny 18:15 25 stycznia 2014 r. nie zostały potwierdzone przez żadną agencję informacyjną.

 

 
2) Węgrzy z Zakarpacia proszą armię węgierską o ochronę przez ukraińskim nacjonalizmem
 

 

 
Węgrzy z Zakarpacia mają nadzieję otrzymać pomoc NATO przeciw Galicji
26.01.2014

 
"Mieszkańcy naszego kraju, posiadający obywatelstwo Węgier, są przekonani, że w przypadku zaostrzenie politycznej i socjalnej sytuacji w obwodzie, Węgry będą gotowe wprowadzić swoje wojska na terytorium Zakarpacia w celu stabilizacji sytuacji i dla obrony swoich obywateli. Jest bardzo możliwe, że na Zakarpaciu może powtórzyć się historia 1939 roku, kiedy Węgry wprowadziły swoje wojska na Zakarpacie, aby przeciwstawić się galicyjskiemu ekstremizmowi - poinformował portal internetowy "Nowiny Zakarpacia"
.
Portal "Ukraińska Prawda" przypomina, że Węgry są członkiem NATO od 1999 roku.

 
Pod określeniem "galicyjskiego ekstremizmu" 1939 roku jest rozumiana tak zwana "Karpacka Ukraina", proklamowana przez hitlerowskiego zbrodniarza Augustyna Wołoszyna (bohatera Ukrainy zgodnie z dekretem prezydenta Kuczmy z 2002 r.)

 
Znaczną część Berehowskiego, Winogradowskiego i Hustskiego rejonów (powiatów) obecnego obwodu zakarpackiego (województwa) zamieszkują etniczni Węgrzy, posiadający podwójne obywatelstwo. 

 
3) Nazistowska flaga czerwono-czarna OUN-UPA hańbi flagę Rady Europy w Iwano Frankowsku.
 

 

 
Flagi OUN i Rady Europy zostały uznane w obwodzie iwano-frankowskim za oficjalne.
   
26.01.2014

 
Decyzją iwano-frankowskiej rady obwodowej (wojewódzkiej) czerwono-czarny sztandar banderowski i flaga Rady Europy będą wykorzystywane jako część symboliki obwodu (województwa) iwano-frankowskiego, ponieważ "odzwierciedlają one historyczne, kulturalne, społeczno-ekonomiczne i inne terytorialne osobliwości i tradycje całego obwodu iwano-frankowskiego.
(....)

 
W uzasadnieniu uchwały czytamy:

 
"Czerwono-czarna flaga jest ucieleśnieniem walki o wolność Ukrainy. Czarny kolor symbolizuje ukraińską ziemię, a czerwony - krew bojowników o wolność i niepodległość Ukrainy"

 
"Europejska flaga jest symbolem nie tylko Unii Europejskiej, ale również jedności i tożsamości Europy w szerszym znaczeniu. Ta flaga jest symbolem Rady Europy, której Ukraina jest członkiem od 1995 roku."

22.01.14

Wielce Szanowni Państwo! 

 
.Muzeum Lwowa i Kresów w Kuklówce Radz- Biniszewiczach powstałe w 2007 a od 2011 posiadające nadzór i regulamin nadany przez MKiDN, gromadzi wszelkie pamiątki i eksponaty związane z całym aspektem życia na Kresach. W naszych zbiorach znajdują się nawet takie drobiazgi jak bilet trzeciej klasy z Medyki do Lwowa,opłatek ze Lwowa czy okładka z zeszytu do nauki rachunkowości z Równego. Dla kogoś są to często nic nie znaczące szpargały, dla nas są to skarby. Muzeum nasze posiada bardzo cenne eksponaty z okresu Obronny Lwowa z lat 1918-1920, obrazy, grafiki, archiwalia i wiele wiele innych materiałów. Organizujemy różnego rodzaju koncerty,wystawy,akcje edukacyjne.

 
Wraz z Wydawnictwem TRIO otworzyliśmy Salon Tradycji Polskiej, wydaliśmy pierwszą książkę z serii Biblioteka Kresowa, wkrótce wydamy pierwszą płytę z muzyką kompozytorów kresowych w ramach Fonoteki Kresowej. 

 
Prowadzimy akcję Tajne Komplety na których uczymy polskiej historii,polskiej literatury i historię kultury polskiej.Czytamy lektury usunięte ze szkół. Oczywiście komplety nie są tajne ale jest to nasza prowokacja,my uczymy tego czego nie ma w programach szkolnych. Wszystkie te akcje prowadzimy ze środków własnych,są one ogólnie dostępne.

 
My nie otrzymujemy ŻADNYCH dotacji państwowych czy nawet samorządowych.Obok muzeum powstał Skansen "Zaścianek Kresowy", w ramach,którego stoją już stodoła z 1916 r. (Stanisławów), stajnie huculskie, kurnik, lamus czy budynki bramne. 

 
Naszym marzeniem jest zrekonstruować kościół z Pistynia z 1770 (mamy już ołtarz z 1890 roku neo-rokokowy i wiele innych z wyposażenia kościelnego), Kościółek byłby pod wezwaniem Matki Boskiej Pani Kresów, plebanię z Podhajec, gęsiarnie z Kamieńca Podolskiego, stanicę KOP-u i wiele innych. Zwracamy się zatem do Szanownego Państwa o to aby Państwo przekazali wszystkim zainteresowanym naszą prośbę o przekazywanie naszemu Muzeum wszelkich pamiątek i eksponatów związanych z Kresami lub osobami  z nimi związanymi. 

 
Mamy nadzieję iż nasze zbiory np. archiwaliów lub etnograficzne powiększą się i będą mogły służyć ogółowi. Tak jak już wspominałam nasze Muzeum ma nadzór MKiDM a więc zbiory są chronione prawnie - nie wolno ich sprzedać ,podzielić czy wywieźć za granicę. Nasze zbiory nie zalegają w magazynie, często są wykorzystywane w celach edukacyjnych i wystawienniczych.

 
Z ogromną wdzięcznością i podziękowaniem Aleksandra Biniszewska.

 
Nasza strona www.muzeumlwowa.pl 
 


19.01.14 

Popieraj Ukraińców, ale
nie legitymuj skrajnej prawicy i zdyskredytowanych polityków.

Tłumaczenie:

„Ostatnio grupa znanych intelektualistów podpisała list z pełnym poparciem dla protestów „euromajdanu”, popierając „Społeczeństwo ukraińskie” w konfrontacji z „rządem Ukrainy”. Popierają oni „legalne” i „pokojowe” protesty uosabiające „najlepsze wartości europejskie”, żądają planu podobnego do Planu Marshalla dla Ukrainy i wyrażają nadzieję, że przyjęci do UE Ukraińcy pomogliby budować nową Europę i bardziej sprawiedliwy świat.
[grafika: flaga UPA często widoczna na Euromajdanie...]
Niestety, list ten wskazuje na niemożliwy do zaakceptowania poziom zrozumienia, uproszczenia i niewłaściwej interpretacji sprzecznych demonstracji ukraińskich zawierających niebezpieczne trendy, które zyskają jeszcze większe uzasadnienie, jeśli nie zostaną rozpoznane przez akademickie sławy.

Nie ma większych wątpliwości co do tego, że rządy Wiktora Janukowicza są skorumpowane. Reprezentuje on interesy garstki najbogatszych w ukraińskim silnie zróżnicowanym społeczeństwie i jest odpowiedzialny za brutalne stłumienie protestów opozycji. Większość protestujących Ukraińców przychodzących na wiece ma nadzieję na sprawiedliwe, uczciwe i demokratyczne społeczeństwo, chociaż naiwnie łączy tę nadzieję z wyidealizowaną „Europą”.

Euromajdan to jednak nie konflikt pomiędzy ukraińskim rządem i całym ukraińskim społeczeństwem. Przed początkiem protestów społeczeństwo ukraińskie było równo podzielone pomiędzy zwolenników i oponentów umowy zrzeszeniowej z UE.

Na początku listopada powiązanie z UE i Unia Celna z Rosją, Białorusią i Kazachstanem miały poparcie po 40% wśród społeczeństwa ukraińskiego, a reszta odrzucała obydwa rozwiązania. Nawet po przypadkach policyjnej brutalności w stosunku do protestujących. Poparcie dla Euromajdanu jest głównie skoncentrowane w regionach Zachodniej i Środkowej Ukrainy, a Ukraińcy mieszkający na wschodzie i południu kraju, w których koncentruje się przemysł w większości są przeciwni protestom. Mają słuszne obawy dotyczące konsekwencji jakie przyniosą ich miejscom pracy i jakości życia związane ze zwiększoną konkurencją po przyłączeniu się do strefy wolnego handlu z UE i zerwaniu ekonomicznych powiązań z dawnymi krajami bloku sowieckiego.

Odrzucają nie demokrację, ale strukturalne korekty i pociągnięcia oszczędnościowe, związane z kredytem MFW, które nie różnią się wiele od protestów na ulicach miast UE
Przedstawianie poglądów jedynie połowy społeczeństwa jako poglądów całego społeczeństwa ukraińskiego, przy uciszaniu głosu pozostałej części, jest zwodniczym i niedemokratycznym posunięciem w dialogu, któremu uzasadnienia dostarczają akademickie sławy.

Chociaż działania policji były zdecydowanie brutalne i ukraiński rząd nadal nie zdołał ukarać odpowiedzialnych za agresywne rozpędzenie obozu protestujących 30 listopada, protesty Euromajdanu również nie były pokojowe. Okupacja budynku administracji miejskiej Kijowa była nielegalna, również rozebranie pomnika Lenina, akt wandalizmu nieakceptowany przez większość mieszkańców Kijowa. Przez kilka godzin 1 grudnia 2013 protestujący agresywnie naciskali na nieuzbrojone kordony policji w pobliżu budynku administracji prezydenta, aż sami zostali zaatakowani przez policję porządkową, czego wynikiem była najbardziej krwawa konfrontacja w całej historii niepodległej Ukrainy, w której 300 osób odniosło obrażenia. Mimo popularnej opinii kładącej winę za ataki na „prowokatorów”, liczne śledztwa wskazują że znaczną większość atakujących stanowili skrajnie prawicowi i neonazistowscy aktywiści z tzw. sektora „prawicowego”, który łączy różne grupy nacjonalistyczne biorące udział w euro majdanie.

List uznanych sław akademickich, reprezentujących głównie stronników ruchów postępowych, zaskakująco ignoruje stopień zaangażowania skrajnej prawicy w ukraińskie protesty. Jedną z głównych sił na Euromajdanie jest skrajnie prawicowa partia „Swoboda”. Dominują oni wśród ochotniczych strażników obozów protestujących i stoją na czele najbardziej radykalnych działań ulicznych np. okupacja budynków administracji w centrum Kijowa. Przed 2004r Swoboda nazywała się Narodowosocjalistyczną Partią Ukrainy i używała nazistowskiego symbolu Wolffangel. Lider partii Oleg Tiahnybok jest znany ze swoich antysemickich wypowiedzi. Nawet po „rebrandingu” Swoboda nawiązuje współpracę z neonazistowskimi i neofaszystowskimi partiami europejskimi np. Nacjonalistyczno-Demokratyczną Partią Niemiec i Fuorza nuova we Włoszech. Jej szeregowi aktywiści są często zamieszani w uliczne awantury i przestępstwa typu „hate crime” przeciwko imigrantom i politycznym przeciwnikom…

Na Euromajdanie, w szczególności, skrajna prawica atakowała lewicową grupę studencką próbującą podnieść kwestie socjalno-ekonomiczne i genderowe w czasie protestu. Kilka dni później skrajnie prawicowy tłum pobił i poważnie zranił dwóch działaczy związkowych oskarżając ich o „komunizm”.
Slogany, dawniej kojarzone ze skrajnie prawicową subkulturą np. „Chwała Ukrainie! Chwała bohaterom!”, „Chwała narodowi! Śmierć wrogom!”, „Ukraina ponad wszystko” (przejęte z Deutschland über alles) są teraz powszechne wśród protestujących. 1 stycznia Swoboda zorganizowała marsz z pochodniami w celu uczczenia urodzin Stefana Bandery — lidera Organizacji Nacjonalistów Ukraińskich, który przez pewien okres kolaborował z nazistami, uczestniczył w Holocauście i był odpowiedzialny za ludobójstwo na Polakach w Zachodniej Ukrainie.
Oczywiście, ta część Euromajdanu ochoczo chce budować „nową Europę”, jednak w przypadku powodzenia nie będzie się to różnić od nazistowskiej Neuordnung Europas. Uciszanie ciemniej części Euromajdanu, przedstawianie go jako „obywatelskiej dojrzałości” i reprezentowania tylko „najlepszych wartości europejskich” legitymuje ksenofobów i neofaszystów i pomaga im zdobywać hegemonię wśród ukraińskiego społeczeństwa obywatelskiego.

Z pewnością Euromajdanu nie można sprowadzić do faszystowskich zamieszek jak to często jest przedstawiane we wrogich mediach rosyjskich. Poziom obywatelskiej samoorganizacji w obozach protestujących budzi wrażenie i masowe wiece przyciągają setki tysięcy osób nie zaangażowanych w żadne polityczne partie lub nawet organizacje obywatelskie, mając nadzieję, że uzyskają fundamentalną zmianę w stosunku do europejskiego marzenia. Jednak jedynymi politycznymi przedstawicielami protestujących są trzy główne partie opozycyjne: jedna z nich to skrajnie prawicowa Swoboda, a pozostałe dwie (przywódcy Arseni Jaceniuk i Witali Kliczenko) są pełne osób, które zdyskredytowały się będąc u władzy po „Pomarańczowej rewolucji” i są blisko powiązane z niektórymi ukraińskimi oligarchami. Nie mają one ani zamiaru ani możliwości uzyskania reform socjoekonomicznych w ukraińskim modelu neoliberalnego oligarchicznego kapitalizmu. Jeśli Euromajdan odniesie sukces, te partie i nikt inny uzyskają władzę. Ignorowanie tego faktu … [nie bardzo rozumiem to zdanie] i oddanie jakiejkolwiek alternatywy rzeczywiście skorumpowanemu i brutalnemu reżimowi jest politycznie nieodpowiedzialne.

Powszechny postępowy ruch ukraiński i organizacje obywatelskie rzeczywiście potrzebują międzynarodowego poparcia w naglącej obronie praw społecznych i ekonomicznych zbiedniałych obywateli ukraińskich i w celu budowania prawdziwej oddolnej reprezentacji. Ale patetyczne i powierzchowne „stwierdzenia” o europejskich wartościach i naiwne budowanie zamków na piasku np. „plan podobny do planu Marshalla” dla Ukrainy w czasie gdy Europa chce, ale nie może pomóc Grecji i innym południowoeuropejskim gospodarkom w czasie kryzysu w żaden sposób nie pomoże. Moglibyśmy oczekiwać od światowej sławy intelektualistów i uniwersyteckich sław bardziej krytycznego i wyważonego podejścia, przedstawienia i analizy tych wszystkich ważnych, chociaż nieprzyjemnych, kwestii a nie wyciszania ich, a przy tym legitymizowania zdyskredytowanych polityków i skrajnej prawicy w walce o władze.”

Źródło: Support Ukrainians but do not legitimize the far-right and discredited politicians!

Dziękuję Romualdowi za pomoc w jak to ujął: za zgrubne tłumaczenie sporządzone na „chybcika”.

(Źródło polskie: W. Tokarczuk).



06.01.14 

OBŁUDA 

Wydaje mi się, że trudno znaleźć tak bardzo obłudnego człowieka, jak
historyk Hrycak. Pracuje na Ukraińskim Katolickim Uniwersytecie, gdzie
kult zbrodniarza Bandery jest faktem. W salach UKU zamieszczone są
popiersia zbrodniarzy razem z popiersiami załużonych naukowców. Nie
ulega wątpliwości, ze Hrycaka i innych ukraińskich intelektualistów
miękki stosunek (brak potępienia) do OUN-UPA ułatwił zakorzenienie
kultu zbrodniarzy na Ukrainie zachodniej.

Teraz jego wypowiedzi przypominają te z czasów komuny - "socjalizm
tak, wypaczenia nie". Ten jego wywiad napawa smutkiem - Hrycak ma
nadzieję, że uda się wydrzeć banderowskie krwawe symbole radykałom ze
"Swobody" i zaszczepić je na całej Ukrainie jako symbol demokracji?!!

Polecam obejrzenie fotografii na stronie internetowej Gordonua.com
dziecka ukraińskiego ze znaczkiem Bandery w klapie i małą
czerwono-czarną [krew i ziemia] flagą. To zasługa, tak jak i rozkwit
neo-nazistowskiej "Swobody", między innymi, Hrycaka.


http://reporter.co.ua/l_vivs_kyj-istoryk-porivnyav-vo-svoboda-z-nimec_kymy-fashystamy.html

Lwowski historyk porównał WO "Swoboda" do niemieckich faszystów

Komentując marsz z pochodniami, organizowany przez WO "Swoboda" na
cześć Stepana Bandery, historyk, profesor Ukraińskiego Katolickiego
Uniwersytetu Jarosław Hrycak dokonał porównania z faszystowskimi
Niemcami i Związkiem Radzieckim: "Marsze z pochodniami cofają nas do
określonego doświadczenia. Były one praktykowane w faszystowskich
Niemczech i w Związku Radzieckim. Jest to doświadczenie, którego
Majdan nie tylko chce się po prostu pozbyć, ale jest jego zdecydowanym
przeciwnikiem."

Te słowa wypowiedział Jarosław Hrycak w ekskluzywnym komentarzu dla
Gordonua.com.

"Ten marsz ma znaczenie tylko dla jednej partii. I my wiemy, która to
partia. Ona stanowi dysonans z tym, co jest dzieje się obecnie na
Majdanie. Problemem jest nie tylko nazwisko Bandery, myślę, że po tych
wydarzeniach Bandera będzie postrzegany nieco inaczej na Ukrainie,
zwłaszcza w obwodach [województwach] południowych i wschodnich. Chodzi
o samą formę. Marsze z pochodniami cofają nas do określonego
doświadczenia. Były one praktykowane w faszystowskich Niemczech i w
Związku Radzieckim. Jest to doświadczenie, którego Majdan nie tylko
chce się po prostu pozbyć, ale jest jego zdecydowanym przeciwnikiem" -
powiedział profesor.

Jednocześnie, zdaniem historyka, liczba zwolenników "Swobody" gwałtownie spada.

"Liczba uczestników takich akcji rośnie, ale nie wzrasta liczba
zwolenników "Swobody". Chcę powiedzieć z całą odpowiedzialnością  -
ranking partii ["Swoboda"] we Lwowie i w Galicji ostro spada. Wodzowie
partii potężnie się skompromitowali. I wszystkie te akcji  - to tylko
sposób na poprawę ich spadającej popularności. W żadnym przypadku nie
chcą urazić tych zwolenników "Swobody", którzy brali czynny udział w
obronie barykad Majdanu. Tak jak w przypadku większości partii
opozycyjnych, ruch oddolny spycha ich przywódców [na margines
wydarzeń]." - powiedział Hrycak.

 Komentując oświadczenie gubernatora obwodu charkowskiego Mychajły
Dobkina na temat konieczność skasowania [ważności] paktu
Ribbentrop-Mołotow i parlamentarzysty z Partii Regionów Dmytra
Swiatasza o niemożności przebywania z Galicją w granicach jednego
państwa historyka Hrycak powiedział, że politycy "pracują z
Tiahnybokiem w porozumieniu (w jednym zespole)".

"Są ludzie, którzy żyć bez siebie nie mogą. Oni są jak
bracia-bliźniaki. Tiahnybok nie może istnieć bez Tabacznika. Tabacznik
może istnieć tylko w kraju, gdzie jest Tiahnybok. Dobkin i Tiahnybok
pracują w jednym zespole, ale jak Łabędź, Rak i Szczupak. Wątpię, że
oni są w zmowie, ale po prostu ciągną w niewłaściwym kierunku. Takie
są reguły gry, dlatego że powinien istnieć "ekstremizm" z jednej i z
drugiej strony. Oni potrzebują siebie nawzajem, aby ze sobą walczyć i
odwracać naszą uwagę od spraw naprawdę ważnych. To jest ich zadanie.
Oni pielęgnują swoje notowania, a my czasami dajemy się na to nabrać"-
zapewnił historyk.

Za najważniejsze zadanie dla kraju Jarosław Hrycak uważa budowanie
solidarnego społeczeństwa ukraińskiego: "Musimy teraz budować
solidarność. Budowanie solidarności oznacza budowanie związków
pomiędzy wszystkimi regionami, ale w taki sposób, aby żaden region nie
czuł się drugorzędnym" - zaznaczył historyk.

Przypomnijmy: 1 stycznia we Lwowie, w Chmielnickim, Iwano-Frankowsku,
Odessie, Kijowie odbyły się spotkania poświęcone 105. rocznicy urodzin
lidera Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN), Stepana Bandery.

Wcześniej szef partii "UDAR" Witalij Kliczko oświadczył, że WO
"Majdan" nie ma nic wspólnego z przeprowadzeniem w Kijowie marszu z
pochodniami z okazji 105. rocznicy urodzin Organizacji Ukraińskich
Nacjonalistów, Bohatera Ukrainy Stepana Bandery, ponieważ jest to
wyłącznie inicjatywa "Swobody".
(Wiesław Tokarczuk)
Źródło: Gordonua.com

26.09.13 

Warszawa, 24 września 2013 roku
KOMUNIKAT 6/13

Przyjacielu,
XIII MIĘDZYNARODOWY MOTOCYKLOWY RAJD KATYŃSKI ZAKOŃCZONY.
15 września o godz. 12:00, kolumna 150 motocykli, w motocyklowej asyście policjantów ze Stołecznej
Komendy Policji, wjechała pod Pomnik Katyński w Warszawie.
Wzruszające powitanie. Była Pani Zofia Obtułowicz Pilecka – córka rotmistrza Pileckiego. Był Pan płk
inż. Bolesław Siemiątkowski „CZARNY” – Kawaler Krzyża Virtuti Militari i wiceprezes Klubu Kawalerów
VM. Byli Żołnierze Armii Krajowej z wiceprezesem Światowego Związku na czele, żołnierze z 27
Wołyńskie Dywizji Piechoty AK, szkoły z pocztami sztandarowymi i wielu, bardzo wielu kochanych
naszych Przyjaciół, których nie sposób tu wymienić.
Zachęcam do odwiedzenia strony www.rajdkatynski.com - gdzie jest sporo relacji z XIII Rajdu
Katyńskiego, a także do oglądania w dniu 26 września o godz. 18:15 (najbliższy czwartek) w TV
TRWAM i w Radiu Maryja „Rozmów Niedokończonych” – spotkanie z uczestnikami XIII Rajdu
Katyńskiego.
Więcej o XIII Rajdzie Katyńskim napiszę w następnym Komunikacie, dziś sprawa najważniejsza to:
I MOTOCYKLOWY ZLOT JESIENNY
RADOSNE ZAKOŃCZENIE SEZONU MOTOCYKLOWEGO W
GIETRZWAŁDZIE, 6-5 PAŻDZIERNIKA 2013.
Spotykamy się tam, gdzie w 1877 roku, Matka Boża objawiła się polskim dzieciom, mówiła do
nich po polsku, kiedy pod zaborem pruskim mówić w języku polskim nie było wolno, na pięknej i
gościnnej Warmii. Więcej informacji o tym niezwykłym miejscu: http://sanktuariummaryjne.pl/start/
Podziękujemy Matce Bożej za udany sezon motocyklowy. Pomodlimy się za Tych, którzy nie
powrócili do swoich domów. Bardzo proszę o przesłanie do mnie wiktor.wegrzyn@rajdkatynski.com
krótkich wspomnień o tych naszych kolegach, którzy już przemierzają niebieskie szlaki.
I Zlotowi Jesiennemu w Gietrzwałdzie towarzyszyć będzie I FESTIWAL KRÓTKIEGO FILMU
MOTOCYKLOWEGO „MOTO-FILm”. Zapraszamy wszystkich motocyklistów do pokazania gdzie byłeś?,
Co zobaczyłeś?
Zgłoszenia filmów do dnia 2 października 2013 roku. Robert.Karlak@rajdkatynski.com (48 601
223 037). To jest poprawny telefon do Roberta, na plakacie był błąd – przepraszamy.
Przewodniczącym jury festiwalowego i jego organizatorem jest kolega Robert Karlak.
Regulamin festiwalu jest na stronie www.rajdkatynski.com
Symboliczne nagrody fundują: Ordynariusz Diecezji Olsztyńskiej – ks. abp Wojciech Ziemba,
Komendant Wojewódzki Polcji w Olsztynie – gen. Józef Gdański, Rektor Sanktuarium Matki Bożej
Gietrzwałdzkiej – ks. Marcin Chodorowski, wójt gminy Gietrzwałd – Pan Mieczysław Ziółkowski i Wiktor
Węgrzyn – Komandor Rajdów Katyńskich.
Zlot będzie ubogacony koncertem Pana Macieja Wróblewskiego, który po koncercie, przy
ognisku poprowadzi wspólne śpiewanie.
1
Program I ZLOTU:
5 październik (sobota)
15:00 – 18:00 I FESTIWAL KRÓTKIEGO FILMU MOTOCYKLOWEGO „MOTO-FILm”
Gminny Ośrodek Kultury
19:00 – koncert Macieja Wróblewskiego.
Po koncercie – ognisko – wspólne śpiewanie.
6 października (niedziela)
10:00 – Msza Święta Dziękczynna. Mszy Świętej będzie przewodniczył i homilię wygłosi ks. Abp
Wojciech Zięba
Kwater w okolicy jest dużo, ale na błoniach jest miejsce na kilka tysięcy namiotów.
Zabierzcie ze sobą naczynia na wodę ze źródełka, które 8 września 1877 roku pobłogosławiła sama
Matka Boża.
Woda z tego źródełka ma moc uzdrawiającą.
PRZYJACIELU, ZAPRASZA CIĘ STOWARZYSZENIE
MIĘDZYNARODOWY MOTOCYKLOWY RAJD KATYŃSKI.
Najserdeczniej Was pozdrawiam
Paniom rączki całuję a Panom mocno prawicę ściskam
Wiktor

16.09.13 


SERDECZNIE ZAPRASZAMY
na promocję książki
Marka A. Koprowskiego
Wołyń. Epopeja polskich losów 1939-2013. Akt III

w dniu 18 września 2013 roku
o godzinie 17.00
w Muzeum Niepodległości
Al. Solidarności 62

 

Epopeja opowiada o przełomowym okresie historii Polski kresowej w bardzo szczególnym jej miejscu – na Wołyniu, o tym, jak Polska przestała tam istnieć i w jak niezwykle dramatycznych okolicznościach.  

Obraz tragedii buduje się stopniowo z relacji konkretnych osób. Indywidualne wątki splatają się w spójną fabułę, odtwarzając niewiarygodne wojenne i powojenne losy Polaków z Wołynia. Doświadczyli okrucieństwa sowieckiego, niemieckiego, bestialstwa ukraińskich nacjonalistów i prześladowań nowej polskiej władzy za to, że chwycili za broń, by najpierw ,,nie dać się Ukraińcom”, a potem walczyć z niemieckim okupantem w szeregach 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty Armii Krajowej.

Opowiadają:
Leon Laskowski, Tadeusz Opała, ks. Zbigniew Jan Staszkiewicz, Kazimierz Danilewicz, Józef Czerwiński, Janina Świąder, Eugeniusz Pindych, Aniela Dębska, Władysław Filar, Roman Witwicki

Relacje zebrał i opracował niestrudzony tropiciel polskości na obszarach postsowieckich – pisarz, dziennikarz i reporter - Marek A. Koprowski.





28.08.13 

 

    Trudne próby pojednania

 

            Od 1990 r. A. Michnik na łamach Gazety Wyborczej wzywa do pojednania polsko-ukraińskiego, nie informując społeczeństwa, że chodzi o pojednanie z ukraińskimi faszystami, pomocnikami Hitlera i ich gloryfikatorami. Trudność polega na tym, że władze III RP, postsolidarnościowe „elity” i ideowi spadkobiercy Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) pojednanie budują na fałszu historycznym, a społeczeństwo domaga się prawdy i potępienia zbrodniczej organizacji.

            W celu ułożenia poprawnych stosunków z Ukrainą pojednanie jest niezbędne ale powinno odbyć się na gruncie prawidłowej terminologii, bez posługiwania się terminami zastępczymi typu „konflikty” „bratobójstwo”, ponadto inspiratorzy i sprawcy zbrodni muszą zostać ujawnieni. W przestrzeni religijnej może dojść do wybaczenia i pojednania wyłącznie w oparciu o zasady Ewangelii, winowajca przyznaje się do winy, wyraża żal i prosi o wybaczenie. Orędzia duchownych pisane z pozycji bieżącej polityki promujące sugestie o „wzajemnych winach” uwłaczają pamięci ofiar OUN-UPA tak po stronie polskiej jak i ukraińskiej. Na Kresach Wschodnich III RP, w czasie wojny i na południowo-wschodnich rubieżach powojennej Polski, obywatele polscy, narodowości ukraińskiej, stanowiący margines narodu ukraińskiego, skrótowo określany jako OUN-UPA, dokonali doktrynalnej, planowej jednostronnej zbrodni ludobójstwa, w świetle potwierdzenia tego faktu przez prokuratorów pionu śledczego IPN jest to termin bezsporny.

            Idea „pojednania polsko-ukraińskiego” ma długą historię, jak była realizowana przypomnę w skrócie. Otóż proces pojednania Polaków z  banderowcami z ich inicjatywy, został rozpoczęty w latach 50-tych na łamach paryskiej „Kultury”, osobiście patronował mu Jerzy Giedroyć. W ostatnim wywiadzie dla „Rzeczypospolitej” (31.12.-2.01. 2000) Giedroyć mówił:  „Tej nienawiści do Ukraińców ...  nie jestem w stanie zrozumieć. Polacy nie są w stanie wybaczyć zbrodnie na Wołyniu, a jednocześnie akceptowali normalizację stosunków polsko-niemieckich. Po stronie niemieckiej jest przecież morze krwi.”  Ta wypowiedz świadczy jaką wiedzą, na temat najokrutniejszej zbrodni w historii Polski, dysponował Giedroyć. W ostatnim wywiadzie dla Polskiego Radia, podsumował krótko – zapomnieć, winy były po obu stronach. Giedroyć zgodnie  z ounowską optyką wydarzeń, rzeź zawęził do obszaru Wołynia, nienawiść powielił z książki pt. „UPA” autorstwa M. Łebeda, zastępcy Bandery. Łebed pierwszy napisał o „historycznej nienawiści Polaków do narodu ukraińskiego”. Te i inne brednie Giedroyć przyjął za prawdę. Polityczna koncepcja Giedroycia straciła na aktualności, nadal jednak spadkobiercy idei pojednania podkreślają wyjątkowość misji „Kultury” i trwałe dokonania Giedroycia.

            Wybitnym przedstawicielem linii politycznej Giedroycia był hitlerowski stypendysta B. Osadczuk, który do Polski przyjechał już w lipcu 1989 r. i rozpoczął „budowanie mostów przyjaźni między narodami”. Z uwagi na przeszłość tego eksponenta OUN i propagowane przez niego krętactwa winien zostać uznany za persona non grata, tymczasem został odznaczony przez prezydentów Wałęsę i Kwaśniewskiego .

            Banderowcy, ukraińscy esesmani z Dywizji SS-Galizien i schutzmani zostali utożsamieni z wszystkimi Ukraińcami, z tymi którzy w ramach sił zbrojnych ZSRR walczyli z faszyzmem niemieckim na 4-ch frontach ukraińskich, w partyzantce radzieckiej stanowili 50% składu osobowego i z tymi którzy ratowali Polaków przed szalejącym terrorem ukraińskich nacjonalistów.

            Wzywanie do pojednania z narodem ukraińskim jest manipulacją, OUN nigdy nie działała w oparciu o mandat od narodu ukraińskiego, wręcz odwrotnie podczas „rewolucji narodowej” z nim walczyła. Z Ukrainą nie byliśmy w stanie wojny na żadnej płaszczyźnie, dzieli nas nierozwiązany problem ukraińskiego ruchu nacjonalistycznego odpowiedzialnego za wymordowanie 200 tysięcy Polaków, 80 tysięcy Ukraińców i wiele tysięcy osób innych narodowości. Państwo ukraińskie przejęło problem w spadku i musi się do niego ustosunkować.

            Pod osłoną wojsk niemieckich ponad 230 tysięcy ukraińskich nacjonalistów umknęło na Zachód. Łebed, w trosce o swoją głowę, już w sierpniu 1943 r. nawiązał kontakt z aliantami zachodnimi. Po rozpadzie koalicji antyhitlerowskiej faszyści ukraińscy, jako jedyna siła antyrosyjska na Ukrainie, stanowili cenny materiał dla służb specjalnych państw zachodnich. „Zimna wojna” była dla nich darem losu, opanowali struktury diaspory ukraińskiej, odżegnali się od współpracy z Abwehrą, zasłaniając się narodem, tworzyli mity o „narodowo-wyzwoleńczej armii”. Historię napisali od nowa, zbrodniczość OUN-UPA sprowadzili do wymiaru „bratobójczych walk”, winą obciążyli Niemców, partyzantów radzieckich i Polaków. Wyeksponowali krzywdy wyrządzone przez politykę II RP i burzenie cerkwi. Poza zasięgiem ich zainteresowań była terrorystyczna działalność  UWO i OUN na terenie II RP i antychrześcijańska ideologia Doncowa promująca nienawiść do „czużyńców”, a także historia tych cerkwi. Lubelszczyzna 123 lata była pod zaborem rosyjskim, prawosławie było religią państwową, kościoły katolickie zamieniano na cerkwie. Przyjęcie prawosławia, po zniesieniu pańszczyzny, ułatwiało otrzymanie ziemi z majątków odbieranych polskiej szlachcie za udział w powstaniu styczniowym. Z wielkoduszności cara korzystali też Polacy, po odzyskaniu niepodległości przez Polskę wracali do wiary ojców. Większość burzonych cerkwi była nieczynna.

            Po zmianie ustroju w Polsce i uzyskaniu niepodległości przez Ukrainę, ukraińska nacjonalistyczna diaspora podjęła, na gigantyczną skalę akcję, której celem było; zatarcie w świadomości Polaków prawdy o ludobójstwie, wystawienie rachunku za krzywdy powstałe w wyniku operacji „Wisła”, narzucenie OUN-owskiej interpretacji historii i niedopuszczenie do określenia zbrodni OUN-UPA słowem „ludobójstwo”. Podstawowym celem w odniesieniu do Ukrainy było wpłynięcie na mit założycielski państwa. Po 1990 r. nastąpił polityczny transfer kultu OUN-UPA z zagranicy na Ukrainę. W Polsce natomiast brak wiedzy i naiwność Polaków ułatwiła realizację założeń dobrze zorganizowanej ukraińskiej nacjonalistycznej diaspory.

            Wielkim zwycięstwem eksponentów OUN było potępienie przez Senat III RP w 1993 r. „akcji Wisła”, a w 1997 r. podpisanie deklaracji przez prezydentów A. Kwaśniewskiego i  L. Kuczmę, o polsko-ukraińskim pojednaniu. Wiadomość o przygotowywanej deklaracji wywołała zrozumiałe zainteresowanie środowisk zaniepokojonych wpływami pogrobowców OUN w Polsce i na Ukrainie. Do Kancelarii Prezydenta wysłano wiele listów z prośbą o podejście do sprawy zgodnie z prawdą historyczną. Niestety apele i prośby zostały zignorowane.

            Na początku prezydentury Kwaśniewski, podczas pobytu w Paryżu złożył wizytę Giedroyciowi i otrzymał memoriał polityczny, obowiązujący do dziś (Na Rubieży nr 28/1998). W podpisanej deklaracji znalazło się wiele frazesów bez znaczenia przykładowo: „Postanawiamy wspólnie objąć patronat nad utrwaleniem idei porozumienia i pojednania polsko-ukraińskiego... chcemy wlać w nasze serca uczucia przyjaźni i solidarności....myślimy o przeszłości”. W deklaracji napisano jedno zdanie „Nie można zapomnieć o krwi Polaków przelanej na Wołyniu, zwłaszcza w latach 1942-1943”. O wiele więcej miejsca poświęcono „akcji Wisła” (prawidłowo operacja „Wisła”). Prezydenci uznali, że ona uderzyła w ogół społeczności ukraińskiej w Polsce, jej jednostronne naświetlenie, jak napisano „nie sprzyja pogłębieniu zrozumienia między naszymi narodami”. Operacja „Wisła” nie powinna znaleźć się w kręgu zainteresowania prezydenta Ukrainy, rebelianci byli obywatelami polskimi, działali na terenie państwa polskiego, jest to wyłącznie sprawa Polski i nie może być kartą przetargową w wspólnych deklaracjach czy oświadczeniach.

            Obaj prezydenci podkreślili, że „Droga do autentycznej przyjaźni wiedzie przez prawdę i wzajemne zrozumienie”, i że przeszłością winni zająć się specjaliści, którzy dokonają obiektywnej oceny gdyż „źródła tych konfliktów były poza Ukrainą i Polską, uwarunkowane przez okoliczności oraz niedemokratyczne systemy polityczne, narzucone naszym narodom”. Można tylko panu Kwaśniewskiemu pogratulować zdolności do lawirowania. Deklaracja pogrzebała nadzieję na rozliczenie i  potępienie zbrodniarzy tym samym na pojednanie. Prawdę zatajono, nie wymieniono sprawców masowej rzezi bezbronnej ludności polskiej zaskoczonej przez uzbrojone watahy w broń palną i narzędzia gospodarskie święcone w cerkwiach. Wołyń był tylko polem doświadczalnym dla późniejszych działań OUN-UPA. Deklaracje z zadowoleniem przyjęli apologeci OUN umiejscowieni w ZUwP i doradcy od lat piszący w tym samym stylu. Deklaracja była pierwowzorem do fabrykowania późniejszych dokumentów jakie ukazywały się z okazji spotkań organizowanych na szczeblu państwowym.

            Afiszowanie przyjaźni i pojednania prezydentów Kaczyńskiego i  Juszczenki zaowocowało tym, że Bandera został Bohaterem Narodowym i tym że neonazistowska, antypolska partia „Swoboda” 37 swoich członków wprowadziła do parlamentu Ukrainy. Pojawienie się przed obliczem polskiego prezydenta banderowców w uniformach, którzy tę ziemię palili, odebrano jako upokorzenie Polaków. W Pawłokomie także deklarowano prawdę tylko skrzętnie ją pominięto, a historię Pogórza Dynowskiego tak zakamuflowano, że miejscowa społeczność zbojkotowała uroczystości. Media doniosły, że prezydenci zamknęli bolesną kartę historii obu narodów.

            Z niecierpliwością czekaliśmy na zapowiedziane spotkanie prezydentów Komorowskiego i  Janukowycza oraz na wspólną uchwałę, która miała być podjęta przez parlamenty Polski i Ukrainy. Do spotkania i uzgodnienia uchwały nie doszło. Prezydent Janukowycz na początku prezydentury powiedział: „Do historii trzeba podchodzić poważnie i nie zmieniać tych ocen, które już dawno zostały sformułowane przez uczestników tych wydarzeń”.

            Postounowscy propagandziści mają duże osiągnącia w sferze moralnej. Kościoły, które są powołane do roli moralnego drogowskazu, stanęły po stronie sił postounowskich, a nie po stronie prawdy, która jest fundamentem chrześcijaństwa. Cerkiew greko-katolicka pod zwierzchnictwem  A. Szeptyckiego akceptowała kolaborację z Hitlerem, ideologię Doncowa i „dekalog ukraińskiego nacjonalisty” wzywający wprost do zbrodni, tym samym ponosi współodpowiedzialność za masową rzeź Polaków. Po reaktywowaniu w 1991 r. Cerkiew ta nie dokonała analizy przyczyn, które do ludobójstwa doprowadziły, nie potępiła zbrodniarzy i nie organizowała pielgrzymek kresowym szlakiem hańby. Gdyby nie aktywność inspiratorska księży greko-katolickich i popów prawosławnych (z wyjątkami) nie doszłoby do ludobójstwa. Nie można udawać, że Cerkiew jest bez winy.

            Hipokryzją było wystąpienie metropolity Lubomyra Huzara z formułą „wybaczamy i prosimy o przebaczenie” („Wołanie z Wołynia V,VI 2003 ) bez wskazania kto komu ma wybaczać i kto z kim ma się jednać. W liście trudno było doszukać się powodów dla których miałoby nastąpić pojednanie obu narodów, Kardynał reprezentował niewielką część narodu. Mówiąc o winach obu stron porównał zbrodnie ludobójstwa z uprawnioną operacją „Wisła”. Bezzasadnie powołał się na formułę zawartą w liście biskupów polskich do niemieckich. Niemcy potępili faszyzm i odrzucili faszystowskie emblematy. OUN nadal opiera się na faszystowskiej ideologii.

            List z 7 sierpnia 2004 r. wystosowany do kardynała Huzara przez Prymasa Józefa Glempa został sformułowany zgodnie z wytycznymi protektorów OUN, jego treść świadczyła jak dalece sięgają ich wpływy. W tym osobliwym liście ludobójstwo usprawiedliwiono polonizowaniem ludności ruskiej i wielkimi krzywdami wyrządzonymi przez wieki. Owe krzywdy wybuchły gwałtowną zemstą i mordami zwłaszcza, że postawa nienawiści była sprytnie wykorzystywana przez politykę państw trzecich. Nie było słowa o wyjątkowym bestialstwie tzw. UPA popełnionym na narodzie polskim. Umknęły ocenie moralne aspekty zbrodni OUN-UPA. Kościół rzymsko-katolicki poniósł największe dotąd w historii straty. Zniszczono obiekty sakralne, wymordowano 160 księży, 17 zakonników, 22 zakonnice, ponad 100 księży ratowało się ucieczką, wielu zostało rannych.

            26 czerwca 2005 r. opublikowany został list o wzajemnym wybaczeniu i pojednaniu podpisany przez Prymasa Polski i Kardynała Huzara. Kardynałowie napisali, że „wpływ papieskiej pielgrzymki (na Ukrainę) pozwolił na wspólne oddanie hołdu ofiarom bratobójczych konfliktów. Mówiąc o bratobójczych konfliktach, a nie jednostronnej rzezi, kardynałowie dopuścili się grzechu zatajenia, w tym momencie rozsypała się w gruzy możliwość pojednania się z ounowcami. Sprawców rozgrzeszono bez aktu ekspiacji dokonano tego wbrew zasadom ewangelicznej nauki o przebaczaniu. Wierzący świadkowie i potomkowie rodzin pomordowanych znaleźli się w trudnym położeniu, bo kto jak nie Kościół ma bronić godności ofiar dzikiego ludobójstwa. Prawda o banderowszczyźnie stanowi wstrząsający przykład zła, które należy potępić, a nie usprawiedliwiać. Pojednania prezydentów i kardynałów jakie miały miejsce przed 60-tą rocznicą upowskiej zbrodni budowane na fałszu historycznym nie przełożyły się na poziom społeczeństwa.

            Minęły lata, w sprawie OUN-owskiego ludobójstwa nie ma zmian. Deklaracja wzywająca do wybaczania i pojednania, podpisana przez zwierzchników Kościoła rzymsko- i greckokatolickiego „w przededeniu 70. rocznicy zbrodni na Wołyniu” , została sformułowana zgodnie z postounowską tezą o pojednaniu. Zbrodniarze zostali zamaskowani, a odpowiedzialnością obciążono naród ukraiński. Bezimiennym oprawcom wybaczono bez wyrażenia przez nich skruchy, winy umiejętnie rozłożono między obie strony. W deklaracji jest wiele niedomówień urągających etyce chrześcijańskiej i prawdzie historycznej. Zwierzchnicy Kościołów winą obiążyli Polaków za to, że ośmielili się bronić życia. Deklaracja tylko umocni faszystowskie siły w Polsce i na Ukrainie. Sygnatariusze wzorem lat ubiegłych, problem przekazali specjalistom, oni mają dopiero poznać „rozmiary tragedii”. Rzecz w tym, o czym polityczni doradcy wiedzą, że ludobójstwo dokonane przez OUN-UPA jest dobrze udokumentowane.

            Polski Episkopat w osobie abp. Józefa Michalika, męczeństwo Kresowych Polaków, złożył w ofierze na ołtarzu wielkiej polityki. Droga do pojednania oddaliła się.

 

Monika Śladewska

 

Trudne próby pojednania

 

            Od 1990 r. A. Michnik na łamach Gazety Wyborczej wzywa do pojednania polsko-ukraińskiego, nie informując społeczeństwa, że chodzi o pojednanie z ukraińskimi faszystami, pomocnikami Hitlera i ich gloryfikatorami. Trudność polega na tym, że władze III RP, postsolidarnościowe „elity” i ideowi spadkobiercy Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) pojednanie budują na fałszu historycznym, a społeczeństwo domaga się prawdy i potępienia zbrodniczej organizacji.

            W celu ułożenia poprawnych stosunków z Ukrainą pojednanie jest niezbędne ale powinno odbyć się na gruncie prawidłowej terminologii, bez posługiwania się terminami zastępczymi typu „konflikty” „bratobójstwo”, ponadto inspiratorzy i sprawcy zbrodni muszą zostać ujawnieni. W przestrzeni religijnej może dojść do wybaczenia i pojednania wyłącznie w oparciu o zasady Ewangelii, winowajca przyznaje się do winy, wyraża żal i prosi o wybaczenie. Orędzia duchownych pisane z pozycji bieżącej polityki promujące sugestie o „wzajemnych winach” uwłaczają pamięci ofiar OUN-UPA tak po stronie polskiej jak i ukraińskiej. Na Kresach Wschodnich III RP, w czasie wojny i na południowo-wschodnich rubieżach powojennej Polski, obywatele polscy, narodowości ukraińskiej, stanowiący margines narodu ukraińskiego, skrótowo określany jako OUN-UPA, dokonali doktrynalnej, planowej jednostronnej zbrodni ludobójstwa, w świetle potwierdzenia tego faktu przez prokuratorów pionu śledczego IPN jest to termin bezsporny.

            Idea „pojednania polsko-ukraińskiego” ma długą historię, jak była realizowana przypomnę w skrócie. Otóż proces pojednania Polaków z  banderowcami z ich inicjatywy, został rozpoczęty w latach 50-tych na łamach paryskiej „Kultury”, osobiście patronował mu Jerzy Giedroyć. W ostatnim wywiadzie dla „Rzeczypospolitej” (31.12.-2.01. 2000) Giedroyć mówił:  „Tej nienawiści do Ukraińców ...  nie jestem w stanie zrozumieć. Polacy nie są w stanie wybaczyć zbrodnie na Wołyniu, a jednocześnie akceptowali normalizację stosunków polsko-niemieckich. Po stronie niemieckiej jest przecież morze krwi.”  Ta wypowiedz świadczy jaką wiedzą, na temat najokrutniejszej zbrodni w historii Polski, dysponował Giedroyć. W ostatnim wywiadzie dla Polskiego Radia, podsumował krótko – zapomnieć, winy były po obu stronach. Giedroyć zgodnie  z ounowską optyką wydarzeń, rzeź zawęził do obszaru Wołynia, nienawiść powielił z książki pt. „UPA” autorstwa M. Łebeda, zastępcy Bandery. Łebed pierwszy napisał o „historycznej nienawiści Polaków do narodu ukraińskiego”. Te i inne brednie Giedroyć przyjął za prawdę. Polityczna koncepcja Giedroycia straciła na aktualności, nadal jednak spadkobiercy idei pojednania podkreślają wyjątkowość misji „Kultury” i trwałe dokonania Giedroycia.

            Wybitnym przedstawicielem linii politycznej Giedroycia był hitlerowski stypendysta B. Osadczuk, który do Polski przyjechał już w lipcu 1989 r. i rozpoczął „budowanie mostów przyjaźni między narodami”. Z uwagi na przeszłość tego eksponenta OUN i propagowane przez niego krętactwa winien zostać uznany za persona non grata, tymczasem został odznaczony przez prezydentów Wałęsę i Kwaśniewskiego .

            Banderowcy, ukraińscy esesmani z Dywizji SS-Galizien i schutzmani zostali utożsamieni z wszystkimi Ukraińcami, z tymi którzy w ramach sił zbrojnych ZSRR walczyli z faszyzmem niemieckim na 4-ch frontach ukraińskich, w partyzantce radzieckiej stanowili 50% składu osobowego i z tymi którzy ratowali Polaków przed szalejącym terrorem ukraińskich nacjonalistów.

            Wzywanie do pojednania z narodem ukraińskim jest manipulacją, OUN nigdy nie działała w oparciu o mandat od narodu ukraińskiego, wręcz odwrotnie podczas „rewolucji narodowej” z nim walczyła. Z Ukrainą nie byliśmy w stanie wojny na żadnej płaszczyźnie, dzieli nas nierozwiązany problem ukraińskiego ruchu nacjonalistycznego odpowiedzialnego za wymordowanie 200 tysięcy Polaków, 80 tysięcy Ukraińców i wiele tysięcy osób innych narodowości. Państwo ukraińskie przejęło problem w spadku i musi się do niego ustosunkować.

            Pod osłoną wojsk niemieckich ponad 230 tysięcy ukraińskich nacjonalistów umknęło na Zachód. Łebed, w trosce o swoją głowę, już w sierpniu 1943 r. nawiązał kontakt z aliantami zachodnimi. Po rozpadzie koalicji antyhitlerowskiej faszyści ukraińscy, jako jedyna siła antyrosyjska na Ukrainie, stanowili cenny materiał dla służb specjalnych państw zachodnich. „Zimna wojna” była dla nich darem losu, opanowali struktury diaspory ukraińskiej, odżegnali się od współpracy z Abwehrą, zasłaniając się narodem, tworzyli mity o „narodowo-wyzwoleńczej armii”. Historię napisali od nowa, zbrodniczość OUN-UPA sprowadzili do wymiaru „bratobójczych walk”, winą obciążyli Niemców, partyzantów radzieckich i Polaków. Wyeksponowali krzywdy wyrządzone przez politykę II RP i burzenie cerkwi. Poza zasięgiem ich zainteresowań była terrorystyczna działalność  UWO i OUN na terenie II RP i antychrześcijańska ideologia Doncowa promująca nienawiść do „czużyńców”, a także historia tych cerkwi. Lubelszczyzna 123 lata była pod zaborem rosyjskim, prawosławie było religią państwową, kościoły katolickie zamieniano na cerkwie. Przyjęcie prawosławia, po zniesieniu pańszczyzny, ułatwiało otrzymanie ziemi z majątków odbieranych polskiej szlachcie za udział w powstaniu styczniowym. Z wielkoduszności cara korzystali też Polacy, po odzyskaniu niepodległości przez Polskę wracali do wiary ojców. Większość burzonych cerkwi była nieczynna.

            Po zmianie ustroju w Polsce i uzyskaniu niepodległości przez Ukrainę, ukraińska nacjonalistyczna diaspora podjęła, na gigantyczną skalę akcję, której celem było; zatarcie w świadomości Polaków prawdy o ludobójstwie, wystawienie rachunku za krzywdy powstałe w wyniku operacji „Wisła”, narzucenie OUN-owskiej interpretacji historii i niedopuszczenie do określenia zbrodni OUN-UPA słowem „ludobójstwo”. Podstawowym celem w odniesieniu do Ukrainy było wpłynięcie na mit założycielski państwa. Po 1990 r. nastąpił polityczny transfer kultu OUN-UPA z zagranicy na Ukrainę. W Polsce natomiast brak wiedzy i naiwność Polaków ułatwiła realizację założeń dobrze zorganizowanej ukraińskiej nacjonalistycznej diaspory.

            Wielkim zwycięstwem eksponentów OUN było potępienie przez Senat III RP w 1993 r. „akcji Wisła”, a w 1997 r. podpisanie deklaracji przez prezydentów A. Kwaśniewskiego i  L. Kuczmę, o polsko-ukraińskim pojednaniu. Wiadomość o przygotowywanej deklaracji wywołała zrozumiałe zainteresowanie środowisk zaniepokojonych wpływami pogrobowców OUN w Polsce i na Ukrainie. Do Kancelarii Prezydenta wysłano wiele listów z prośbą o podejście do sprawy zgodnie z prawdą historyczną. Niestety apele i prośby zostały zignorowane.

            Na początku prezydentury Kwaśniewski, podczas pobytu w Paryżu złożył wizytę Giedroyciowi i otrzymał memoriał polityczny, obowiązujący do dziś (Na Rubieży nr 28/1998). W podpisanej deklaracji znalazło się wiele frazesów bez znaczenia przykładowo: „Postanawiamy wspólnie objąć patronat nad utrwaleniem idei porozumienia i pojednania polsko-ukraińskiego... chcemy wlać w nasze serca uczucia przyjaźni i solidarności....myślimy o przeszłości”. W deklaracji napisano jedno zdanie „Nie można zapomnieć o krwi Polaków przelanej na Wołyniu, zwłaszcza w latach 1942-1943”. O wiele więcej miejsca poświęcono „akcji Wisła” (prawidłowo operacja „Wisła”). Prezydenci uznali, że ona uderzyła w ogół społeczności ukraińskiej w Polsce, jej jednostronne naświetlenie, jak napisano „nie sprzyja pogłębieniu zrozumienia między naszymi narodami”. Operacja „Wisła” nie powinna znaleźć się w kręgu zainteresowania prezydenta Ukrainy, rebelianci byli obywatelami polskimi, działali na terenie państwa polskiego, jest to wyłącznie sprawa Polski i nie może być kartą przetargową w wspólnych deklaracjach czy oświadczeniach.

            Obaj prezydenci podkreślili, że „Droga do autentycznej przyjaźni wiedzie przez prawdę i wzajemne zrozumienie”, i że przeszłością winni zająć się specjaliści, którzy dokonają obiektywnej oceny gdyż „źródła tych konfliktów były poza Ukrainą i Polską, uwarunkowane przez okoliczności oraz niedemokratyczne systemy polityczne, narzucone naszym narodom”. Można tylko panu Kwaśniewskiemu pogratulować zdolności do lawirowania. Deklaracja pogrzebała nadzieję na rozliczenie i  potępienie zbrodniarzy tym samym na pojednanie. Prawdę zatajono, nie wymieniono sprawców masowej rzezi bezbronnej ludności polskiej zaskoczonej przez uzbrojone watahy w broń palną i narzędzia gospodarskie święcone w cerkwiach. Wołyń był tylko polem doświadczalnym dla późniejszych działań OUN-UPA. Deklaracje z zadowoleniem przyjęli apologeci OUN umiejscowieni w ZUwP i doradcy od lat piszący w tym samym stylu. Deklaracja była pierwowzorem do fabrykowania późniejszych dokumentów jakie ukazywały się z okazji spotkań organizowanych na szczeblu państwowym.

            Afiszowanie przyjaźni i pojednania prezydentów Kaczyńskiego i  Juszczenki zaowocowało tym, że Bandera został Bohaterem Narodowym i tym że neonazistowska, antypolska partia „Swoboda” 37 swoich członków wprowadziła do parlamentu Ukrainy. Pojawienie się przed obliczem polskiego prezydenta banderowców w uniformach, którzy tę ziemię palili, odebrano jako upokorzenie Polaków. W Pawłokomie także deklarowano prawdę tylko skrzętnie ją pominięto, a historię Pogórza Dynowskiego tak zakamuflowano, że miejscowa społeczność zbojkotowała uroczystości. Media doniosły, że prezydenci zamknęli bolesną kartę historii obu narodów.

            Z niecierpliwością czekaliśmy na zapowiedziane spotkanie prezydentów Komorowskiego i  Janukowycza oraz na wspólną uchwałę, która miała być podjęta przez parlamenty Polski i Ukrainy. Do spotkania i uzgodnienia uchwały nie doszło. Prezydent Janukowycz na początku prezydentury powiedział: „Do historii trzeba podchodzić poważnie i nie zmieniać tych ocen, które już dawno zostały sformułowane przez uczestników tych wydarzeń”.

            Postounowscy propagandziści mają duże osiągnącia w sferze moralnej. Kościoły, które są powołane do roli moralnego drogowskazu, stanęły po stronie sił postounowskich, a nie po stronie prawdy, która jest fundamentem chrześcijaństwa. Cerkiew greko-katolicka pod zwierzchnictwem  A. Szeptyckiego akceptowała kolaborację z Hitlerem, ideologię Doncowa i „dekalog ukraińskiego nacjonalisty” wzywający wprost do zbrodni, tym samym ponosi współodpowiedzialność za masową rzeź Polaków. Po reaktywowaniu w 1991 r. Cerkiew ta nie dokonała analizy przyczyn, które do ludobójstwa doprowadziły, nie potępiła zbrodniarzy i nie organizowała pielgrzymek kresowym szlakiem hańby. Gdyby nie aktywność inspiratorska księży greko-katolickich i popów prawosławnych (z wyjątkami) nie doszłoby do ludobójstwa. Nie można udawać, że Cerkiew jest bez winy.

            Hipokryzją było wystąpienie metropolity Lubomyra Huzara z formułą „wybaczamy i prosimy o przebaczenie” („Wołanie z Wołynia V,VI 2003 ) bez wskazania kto komu ma wybaczać i kto z kim ma się jednać. W liście trudno było doszukać się powodów dla których miałoby nastąpić pojednanie obu narodów, Kardynał reprezentował niewielką część narodu. Mówiąc o winach obu stron porównał zbrodnie ludobójstwa z uprawnioną operacją „Wisła”. Bezzasadnie powołał się na formułę zawartą w liście biskupów polskich do niemieckich. Niemcy potępili faszyzm i odrzucili faszystowskie emblematy. OUN nadal opiera się na faszystowskiej ideologii.

            List z 7 sierpnia 2004 r. wystosowany do kardynała Huzara przez Prymasa Józefa Glempa został sformułowany zgodnie z wytycznymi protektorów OUN, jego treść świadczyła jak dalece sięgają ich wpływy. W tym osobliwym liście ludobójstwo usprawiedliwiono polonizowaniem ludności ruskiej i wielkimi krzywdami wyrządzonymi przez wieki. Owe krzywdy wybuchły gwałtowną zemstą i mordami zwłaszcza, że postawa nienawiści była sprytnie wykorzystywana przez politykę państw trzecich. Nie było słowa o wyjątkowym bestialstwie tzw. UPA popełnionym na narodzie polskim. Umknęły ocenie moralne aspekty zbrodni OUN-UPA. Kościół rzymsko-katolicki poniósł największe dotąd w historii straty. Zniszczono obiekty sakralne, wymordowano 160 księży, 17 zakonników, 22 zakonnice, ponad 100 księży ratowało się ucieczką, wielu zostało rannych.

            26 czerwca 2005 r. opublikowany został list o wzajemnym wybaczeniu i pojednaniu podpisany przez Prymasa Polski i Kardynała Huzara. Kardynałowie napisali, że „wpływ papieskiej pielgrzymki (na Ukrainę) pozwolił na wspólne oddanie hołdu ofiarom bratobójczych konfliktów. Mówiąc o bratobójczych konfliktach, a nie jednostronnej rzezi, kardynałowie dopuścili się grzechu zatajenia, w tym momencie rozsypała się w gruzy możliwość pojednania się z ounowcami. Sprawców rozgrzeszono bez aktu ekspiacji dokonano tego wbrew zasadom ewangelicznej nauki o przebaczaniu. Wierzący świadkowie i potomkowie rodzin pomordowanych znaleźli się w trudnym położeniu, bo kto jak nie Kościół ma bronić godności ofiar dzikiego ludobójstwa. Prawda o banderowszczyźnie stanowi wstrząsający przykład zła, które należy potępić, a nie usprawiedliwiać. Pojednania prezydentów i kardynałów jakie miały miejsce przed 60-tą rocznicą upowskiej zbrodni budowane na fałszu historycznym nie przełożyły się na poziom społeczeństwa.

            Minęły lata, w sprawie OUN-owskiego ludobójstwa nie ma zmian. Deklaracja wzywająca do wybaczania i pojednania, podpisana przez zwierzchników Kościoła rzymsko- i greckokatolickiego „w przededeniu 70. rocznicy zbrodni na Wołyniu” , została sformułowana zgodnie z postounowską tezą o pojednaniu. Zbrodniarze zostali zamaskowani, a odpowiedzialnością obciążono naród ukraiński. Bezimiennym oprawcom wybaczono bez wyrażenia przez nich skruchy, winy umiejętnie rozłożono między obie strony. W deklaracji jest wiele niedomówień urągających etyce chrześcijańskiej i prawdzie historycznej. Zwierzchnicy Kościołów winą obiążyli Polaków za to, że ośmielili się bronić życia. Deklaracja tylko umocni faszystowskie siły w Polsce i na Ukrainie. Sygnatariusze wzorem lat ubiegłych, problem przekazali specjalistom, oni mają dopiero poznać „rozmiary tragedii”. Rzecz w tym, o czym polityczni doradcy wiedzą, że ludobójstwo dokonane przez OUN-UPA jest dobrze udokumentowane.

            Polski Episkopat w osobie abp. Józefa Michalika, męczeństwo Kresowych Polaków, złożył w ofierze na ołtarzu wielkiej polityki. Droga do pojednania oddaliła się.

 

Monika Śladewska



04.07.13 

http://zaxid.net/home/showSingleNews.do?integralniy_natsionalizm&objectId=1290600

Integralny nacjonalizm

Ostatnia głośna kampania „antyfaszyzmu" jedynie zdyskredytowała tą nazwę i okazała się strzałem w próżnię, ponieważ realne zagrożenie faszyzmem na Ukrainie nie istnieje. Jednak jak zawsze, nie ma dymu bez ognia. W ostatnich latach wzrósł w siłę inny ideologiczno-polityczny ruch, typologicznie zbliżony do faszyzmu, ale nie identyczny z nim. Ruch ten jest od dawna znany w świecie i na Ukrainie pod nazwą integralnego nacjonalizmu.

Jeszcze kilka lat temu wydawało się, że integralny nacjonalizm na Ukrainie znikł bez śladu. Organizacje polityczne wywodzące swoją ideologiczną genealogię od Dmytra Doncowa i OUN oraz deklarujące powinowactwo z europejską radykalną prawicą, otrzymywały mizerne procenty głosów w wyborach, a samo odwoływanie się do tego ruchu wydawało się anachronizmem. Wśród tych, których w ogóle interesowała ideologia, dużo większą popularnością cieszyły się idee narodowo-demokratyczne, liberalne i socjal-demokratyczne.

Momentem przełomowym był 2010 rok, kiedy równocześnie z dojściem do władzy na Ukrainie Partii Regionów, wybory lokalne w Galicji wygrała WO „Swoboda", która tym samym stała się podstawową siłą polityczną we władzach lokalnych. Po dwóch latach „Swoboda" odniosła sukces w wyborach parlamentarnych i jest obecnie jedną z trzech wiodących sił ukraińskiej opozycji. Co prawda oficjalną ideologią partii, w przeciwieństwie do swojej poprzedniczki - Socjal-Narodowej Partii Ukrainy, nie jest integralny nacjonalizm w czystej postaci, jednak i w samej partii, a w jeszcze większym stopniu w jej siostrzanych licznych organizacjach, ten ideologiczny kierunek w formie tak zwanego socjal-nacjonalizmu jest bardzo mocno zakorzeniony. Co więcej, idee integralnego nacjonalizmu utrwaliły się w poglądach i postawach znacznej części Ukraińców, wielu z nich nawet tego sobie nie uświadamia (sami nie zdają sobie z tego sprawy).

Z tych powodów integralny nacjonalizm nie jest historyczną skamieniałością, badanie której interesuje wyłącznie naukowców. Jest żywym i aktywnym czynnikiem współczesnej polityki, który ostatnio ujawnił podziwu godną dynamikę, i nie tylko na Ukrainie. Czym różni się od innych typów nacjonalizmu?

Pojęcie „integralny nacjonalizm" po raz pierwszy zastosował francuski rojalista Charles Marie Maurras w artykule „Le nationalisme intégral”, opublikowanym 2 marca 1900 r. Udowadniał, że republikanin, pomimo najlepszych chęci, nie może być doskonałym nacjonalistą, ponieważ republikański system jest szkodliwy dla Francji. Tylko rojalizm, według Maurrasa, jest kompletnym, lub integralnym nacjonalizmem, ponieważ łączy w sobie nadzieje i aspiracje wszystkich francuskich nacjonalistów. Tak więc, w swoim pierwotnym, węższym rozumieniu „integralny nacjonalizm" oznaczał połączenie nacjonalizmu i rojalizmu, które, według Maurrasa, nadawało nacjonalizmowi pełną, integralną formę. Następnie Maurras, a także jego przyjaciel i zwolennik (ale nie monarchista) Maurice Barrès sformułowali szerszą interpretację integralnego nacjonalizmu - jako ideologicznej i politycznej zasady, zapewniającej uznanie własnego kraju i narodu za najwyższą wartość, rozpatrującej i rozwiązującej wszystkie kwestie wyłącznie z punktu widzenia interesów narodowych . Takie rozumienie tego terminu w końcu zastąpiło pierwotną rojalistyczną treść.

Na przełomie lat 1920-tych i 1930-tych, profesor Columbia University Carleton Hayes używał terminu „integralny nacjonalizm" jako ogólnego określenia oznaczającego jeden z historycznych typów nacjonalizmu, który zastąpił liberalny nacjonalizm XIX wieku. Zidentyfikował następujące cechy nowego nacjonalizmu:

Integralny nacjonalizm jest wrogi w stosunku do internacjonalizmu, który głosili humaniści i liberałowie. Postrzega naród nie jako środek dla [rozwoju] ludzkości, krok w kierunku nowego porządku świata, ale jako cel sam w sobie. Stawia interesy narodowe nie tylko ponad interes osobisty, ale i ponad ogólnoludzki. Odrzuca współpracę z innymi narodami, jeśli nie może ona posłużyć jego własnym interesom, prawdziwym lub wyimaginowanym. Jest szowinistyczny i nieufny w stosunku do innych narodów, pragnie wywyższyć jeden naród kosztem innych, i opiera się na sile fizycznej. Jest militarystyczny i skłonny do imperializmu. [...] Ponadto integralny nacjonalizm jest bardzo nietolerancyjny i despotyczny w sprawach wewnętrznych. Pragnie zmusić wszystkich obywateli do zastosowania się do wspólnej normy zachowania i moralności, oraz okazywania takiego samego entuzjazmu. Dąży do podporządkowania wszystkich wolności osobistych swojemu celowi, a jeśli zwykli ludzie zaczynają się skarżyć – ogranicza demokrację i knebluje usta. Wszystko to czyni „w interesie narodowym".

Hayes dostrzegał przejawy nowego nacjonalizmu w ówczesnych dyktatorskich reżimach Węgier, Polski, Jugosławii, Turcji, włoskiego faszyzmu i niemieckiego narodowego socjalizmu, a nawet w niektórych aspektach życia politycznego w Stanach Zjednoczonych. Dodajmy, że koncepcja integralnego nacjonalizmu dobrze opisuje treść ideologii i praktyki ruchu ideowo-politycznego, który później uformował się na Zachodniej Ukrainie oraz w kręgach ukraińskiej politycznej emigracji i obejmował trzy główne kierunki: „obecny [czynny] nacjonalizm" (Doncow i jego zwolennicy), „zorganizowany nacjonalizm" (OUN) i „twórczy nacjonalizm" (Front Narodowej Jedności Dmytra Palijewa). Do tych dwóch pierwszych najczęściej odwołują się współcześni naśladowcy integralnego nacjonalizmu na Ukrainie.

Integralni nacjonaliści rzadko starają się formułować swoje poglądy w spójnej i konsekwentnej doktrynie [teorii], raczej apelują do emocji swoich zwolenników, niż do ich umysłów. Jednak można wyodrębnić kilka podstawowych tez, którymi doktryna integralnego nacjonalizmu uzupełnia podstawową doktrynę nacjonalizmu:

- Naród nie jest zbiorem odrębnych jednostek, lecz jednym organizmem, który łączy wszystkie pokolenia (i żywych, i umarłych, i nienarodzonych).

- Interesy i wartości naszego narodu są wyższe niż wszystkie inne interesy i wartości (poszczególnych osób, grup społecznych, innych narodów i ludzkości w ogóle).

- Działalność wszystkich członków narodu musi być podporządkowana interesom narodowym.

- Należy bezwzględnie eliminować z narodowego organizmu wszystko, co zagraża jego jedności, interesom i wartościom.

- Naturalnym stanem stosunków między narodami jest walka o istnienie (przetrwanie) i dominację.

- Aby uzyskać dla naszego narodu dominującą pozycję w świecie konkurencyjnych narodów, należy za wszelką cenę wzmocniać jego siłę i wolę walki.

Oprócz różnic doktrynalnych, integralny nacjonalizm różni się od innych rodzajów nacjonalizmów właśnie swoim zintegrowanym, całościowym podejściem do rzeczywistości. „Nie-integralny" nacjonalista może być nacjonalistą w sensie dążenia do niezależnej państwowości, socjalistą lub liberałem w poglądach na temat pożądanego ładu społecznego, katolikiem albo prawosławnym w kwestii wyznania, i tak dalej. Te aspekty jego światopoglądu są stosunkowo niezależne od siebie. Integralny nacjonalista, według Maurrasa, wszystko sprowadza do wspólnego mianownika - interesów własnego narodu. Jeśli jest socjalistą, to nie z powodu lojalności wobec socjalizmu jako takiego, ale z powodu przekonania, że ​​oczyszczony z kosmopolitycznych wypaczeń socjalizm jest organiczną właściwością jego narodu, jeśli jest prawosławnym, to ceni prawosławie nie jako wiarę, prawdziwą dla wszystkich, ale jako duchowy fundament swojego narodu .

 Podsumowując, możemy zdefiniować integralny nacjonalizm jako rodzaj autorytarnego nacjonalizmu, który uznaje naród za organiczną całość, i wymaga bezwarunkowego podporządkowania jednostki interesom swojego narodu, stawianego ponad interesy jakiejkolwiek grupy społecznej, innych narodów i ludzkości jako całości.

W skrajnej wersji integralny nacjonalizm uważa naród za żywy organizm, a poszczególną osobę – za jego komórkę, która może istnieć jedynie w organizmie. Dokładnie tak uważają współcześni ideolodzy socjal-nacjonalizmu:

Podstawową mistyczną ideą socjal-nacjonalizmu jest stworzenie, zamiast gromady różnorodnych indywidualności, mechanicznie połączonych nazwą „Ukraińcy" i posiadaniem ukraińskiego paszportu, Narodowej Nad-Wspólnoty - jednego biologicznego organizmu, który będzie się składał się z Nowych Ludzi - fizycznie, intelektualnie i duchowo rozwiniętych osób. Z masy jednostek musi powstać Naród, a ze słabego współczesnego człowieka - Nadczłowiek.

Tak pisze komendant organizacji „Patriota Ukrainy" i przewodniczący Socjal-Narodowego Zgromadzenia Andrij Bielećkyj. Na podobną mistyczno-biologiczną retorykę pozwala sobie także inny ideolog „integralnego ukraińskiego socjal-nacjonalizmu", jeden z ideologów „Swobody" Jurij Mychalczyszyn:

Człowiek jest chwilowym i ulotnym odzwierciedleniem swojego Narodu. Dopóki żyje Naród - śmierć nie istnieje. Ludzie, którzy boją się umrzeć dla dobra innych ludzi lub za abstrakcyjną ideę narodowego wyzwolenia przynoszącego wolność i sprawiedliwość, zabijają Naród swoją obojętnością i tchórzostwem. Jeśli oni w ogóle zaprzeczają możliwości istnienia takiej idei, albo przeszkadzają innym w walce o wieczność Narodu – powinni znaleźć się wśród organizmów jednokomórkowych i wtórnych produktów ich działalności życiowej.

Innymi słowy, naród – wszystkim, jednostka - niczym. Ale całkowicie podporządkowujac się Narodowi, człowiek może stać się Nadczłowiekiem i mistycznie przezwyciężyć śmierć. Taką receptę na „życie wieczne" proponuje polityczna religia integralnego nacjonalizmu.

Dlatego integralny nacjonalizm (właczając ukraiński socjal-nacjonalizm), tak jak komunizm, należy do anty-liberalnych ideologii kolektywistycznych, które wymagają całkowitego podporządkowania się jednostki wspólnocie (narodowej lub klasowej) i mają na celu stworzenie nowych, doskonałych ludzi, i nowego, doskonałego społeczeństwa. Utopijność takich projektów wielokrotnie udowodniła historia, mimo to raz po raz odradzają się one w nowych formach, a zwłaszcza w społeczeństwach, które próbują wyjść z głębokiego kryzysu społecznego i duchowego.

Czy integralny nacjonalizm ma szanse [rozwoju] na Ukrainie? Jego przeciwnicy stanowczo temu zaprzeczają. Na przykład, Wasyl Rasewycz jest przekonany, że „cała Ukraina nigdy nie zaakceptuje idei integralnego nacjonalizmu i nie uważa za własną historii, w której jest „Nachtigall" i SS "Galicja"."

Chciałoby się odpowiedzieć autorowi: nigdy nie mów „nigdy". Niedawno niechcący podsłuchałem w kijowskim trolejbusie rozmowę dwóch rosyjskojęzycznych emerytów. Jej treść sprowadzała się do tego, że władza – to łajdaki, opozycja - fajtłapy, za to chłopcy ze „Swobody" – „mądre chłopaki", nic to, że cała Ukraina nie jest gotowa do popierania ich, a szkoda! Takie nastroje (a podobne rozmowy często słyszę) świadczą, że „Swoboda", a razem z nim także integralny nacjonalizm, mają potencjał wzrostu, do tego w takich sektorach elektoratu, na które wcześniej w ogóle nie mogli liczyć. I wątpliwe jest, że tych nowo nawróconych nacjonalistów powstrzyma jakakolwiek historyczna retoryka, najważniejsze - aby pokazać „takiego wała!" znienawidzonej władzy.

Problem jednak polega na tym, że, jak pokazuje historia, po zdobyciu władzy integralni nacjonaliści ostatecznie pokazują „takiego wała!" nie skorumpowanym elitom i różnej maści „wrogom narodu", lecz własnemu narodowi, za rzeczników interesów i ideałów którego się uważają.

Daleki jestem od wzywania wszystkich do natychmiastowej walki z integralnym nacjonalizmem. Dziś to nie on jest głównym zagrożeniem, co więcej: integralni nacjonaliści mogą być tymczasowymi sojusznikami w walce demokratów z przestępczą oligarchią, równie wrogą i wolności, i demokracji, i narodowym interesom. Jednak przy tym nie należy tracić czujności, aby, uwolniwszy się od tyranii oligarchów, pewnego pięknego dnia nie obudzić się pod tyranią jakiegoś socjal-nacjonalistycznego „Nadczłowieka".

 

Źródło: ZAXID.NET

Autor: Oleksandr Zajcew



31.07.13 

List Otwarty do ZUwP. Potępienie zbrodniczej ideologii.

Poniżej tekst Listu Otwartego do ZUwP; wezwania organizatorów i środowisk wspierających rekonstrukcję „Wołyń 1943. Nie o zemstę, lecz o pamięć wołają ofiary”.
Wezwali oni Związek Ukraińców w Polsce do potępienia zbrodniczej ideologii OUN UPA.
 List zredagowano na specjalnej konferencji w Rzeszowie, o której była mowa w poprzednim poście.

Organizatorzy i środowiska wspierające Rzeszów, 30.07.2013 r.
Rekonstrukcję „Wołyń 1943-2013,
nie o zemstę lecz o Pamięć Wołają ofiary”
w Radymnie

Zarząd Główny Związku Ukraińców w Polsce
Oddział Przemyskiego Związku Ukraińców
w Polsce

List Otwarty

W dniu 14 lipca Odział Przemyski Związku Ukraińców w Polsce podjął uchwałę wyrażającą swoje oburzenie wobec planowanej w dniu 20 lipca rekonstrukcji historycznej „Wołyń 1943 – 2013. Nie o zemstę, lecz o pamięć wołają ofiary”.
Możemy w niej przeczytać m.in.: „We współczesnej Europie niedopuszczalne są działania, artykuły czy audycje, w których za pięknymi słowami o pojednaniu i troską o prawdę i sprawiedliwość, kryje się coś zupełnie innego – ponowne rozpalanie nienawiści pomiędzy narodami, wykopywanie i pogłębianie rowu między Polakami i Ukraińcami. Przykładem takich działań jest, tak zwana „rekonstrukcja historyczna” Tragedii Wołyńskiej, która ma odbyć się 20 lipca 2013 r. pod Radymnem. Smutnym faktem jest to, że ta „rekonstrukcja” odbywać się będzie praktycznie na pozostałościach zrujnowanej cerkwi i na kościach pomordowanych ukraińskich mieszkańców wsi Małkowice . Bez wątpienia, takie działania negatywnie wpłyną na dobrosąsiedzkie relacje miedzy naszymi narodami. Szczególnie odnosi się to do młodego pokolenia, które otrzyma kolejną dawkę jednostronnych, negatywnych wrażeń, które zasieją w nich ziarno nienawiści. Doprowadzić to może do nieprzewidywalnych skutków, za które pełną moralną odpowiedzialność ponoszą organizatorzy „rekonstrukcji”. Z wielkim oburzeniem obserwujemy zaangażowanie w tę akcję lokalnych władz miasta Radymna. Świadczy to o niechęci budowania harmonijnych stosunków między współobywatelami i najbliższymi sąsiadami tej ziemi – Ukraińcami i Polakami (…) „
List ten odbieramy ze szczególnym oburzeniem. Rekonstrukcja w Radymnie miała na celu pokazanie ogromu tragedii ludobójstwa dokonanego przez OUN – UPA na Wołyniu na ludności polskiej. Rekonstrukcja była hołdem dla ofiar, które w wyniku chorej, ludobójczej ideologii OUN ponieśli męczeńską śmierć. Wypełniła lukę informacyjną, która istniała od lat w tym temacie, a pamięć o ogromie tej tragedii zabiegały wyłącznie potomkowie i rodziny tych, których taki okrutny los spotkał. Nie mogły one liczyć na wsparcie polskiego państwa, nawet w nikłej formie tego, na co liczyć może Mniejszość Ukraińska w Polsce. Organizatorzy, ale także Rodziny Kresowe – potomkowie tych których bliscy do dzisiaj nie znają pochówków swoich rodzin pozostawionych na terenie dzisiejszej Ukrainy nie obarczają winą za dokonane ludobójstwo narodu ukraińskiego, ale wyłącznie jego mały procent, który uległ ideologii OUN, która doprowadziła do ludobójstwa nie tylko Polaków, Żydów, Ormian, ale też tych Ukraińców, który mieli odwagę sprzeciwić się tej ideologii, czy ratować polskich sąsiadów. Jest to więc także ogromna tragedia także dla narodu ukraińskiego.
Należy zgodzić się z fragmentem waszych słów zamieszczonych w przemyskiej uchwale:
„We współczesnej Europie niedopuszczalne są działania, artykuły czy audycje, w których za pięknymi słowami o pojednaniu i troską o prawdę i sprawiedliwość, kryje się coś zupełnie innego – ponowne rozpalanie nienawiści pomiędzy narodami, wykopywanie i pogłębianie rowu między Polakami i Ukraińcami.(..)”
Aczkolwiek jasno należy podkreślić, że to nie rekonstrukcja w Radymnie ponownie rozpala nienawiść pomiędzy narodami, wykopuje i pogłębia rów pomiędzy Polakami i Ukraińcami – gdyż czciła ona wyłącznie pamięć ofiar okrutnego ludobójstwa na Wołyniu. Nienawiść, o której piszecie, rozpalają działania różnego rodzaju środowisk post banderowskich w wielu miastach Ukrainy m.in. we Lwowie ale również i w Polsce, pielęgnują one pamięć tych, którzy byli autorami ideologii OUN, która do tragedii obydwu narodów doprowadziła. Krytykujecie organizatorów rekonstrukcji w Radymnie wyrażającym pamięć o ofiarach, a nie reagujecie na rekonstrukcję w ukrińskiej wsi Jasionów w rejonie brodzkim obwodu lwowskiego. Gdzie w tym samym czasie odbyły się uroczystości upamiętniające 70. rocznicę powstania 14 Dywizji Grenadierów SS. Jednostka nazywana potocznie Dywizją SS „Galizien”, utworzona z ochotników w 1943 roku, odpowiedzialna jest za zbrodnie m.in. na narodowości polskiej. Niestety w zachodniej Ukrainie członkowie tej formacji postrzegani są jako bohaterowie. Tym samym w te działania kultywowania ideologii OUN wpisuje się także Związek Ukraińców w Polsce. Podjęta przez was uchwała jest tego przykładem, gdyż całkowicie w niej przemilczacie rolę Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i jej zbrojnego ramienia UPA, którzy dążąc do budowy Wolnej Ukrainy, także na terenach dzisiejszego Podkarpacia, czystego etnicznie (wolnego od Polaków, Żydów) dopuścili się tak ogromnego ludobójstwa nie tylko na terenie Wołynia, czy innych wschodnich województw II RP, ale także na terenie obecnego naszego województwa. Stanowisko OUN – UPA było jednoznaczne. Uważano, że ziemie tzw. Chełmszczyzny, Podlasia, Nadsania (Podkarpacie) i Łemkowszczyzny stanowią etniczne terytorium ukraińskie i winne być włączone do przyszłego państwa ukraińskiego. To są smutne fakty, z którymi dyskutować się nie da.
Czytamy w przemyskiej uchwale „(…) Smutnym faktem jest to, że ta „rekonstrukcja” odbywać się będzie praktycznie na pozostałościach zrujnowanej cerkwi i na kościach pomordowanych ukraińskich mieszkańców wsi Małkowice (…)”
I dalej w piśmie Zarządu Głównego Związku Ukraińców w Polsce z dnia 18 lipca:
„ (…) Nasz szczególny protest wywołuje to, że planowana „rekonstrukcja” odbywa się na ziemiach, gdzie w okresie 1944 – 1947 dochodziło do masowych zbrodni na obywatelach Polski narodowości ukraińskiej. We wsi Małkowice, nieopodal Radymna, w dniach 17 -18 kwietnia 1945 r. oddział Romana Kisiela PS. „Sęp” zamordował 116 ukraińskich mieszkańców wsi. Niedaleko Radymna znajdują się także inne wsie, gdzie doszło do masowych zabójstw Ukraińców: Kopytniki (chodzi o Korytniki), Skopów, Bachów, Brzózka, Nowy Lubliniec, Piskorowice (…)”
W listach tych Związek Ukraińców w Polsce całkowicie przemilczał wcześniejszą rolę działań OUN –UPA na tym terenie, która w swym dramacie do tragedii mieszkańców pochodzenia rusińskiego doprowadziła. Działania zmierzające do zbudowania państwa ukraińskiego na tym terenie sięgają okresu końca zaboru austriackiego, a szczególnie okresu odzyskiwania przez Polskę niepodległości w 1918 r. To już wówczas ukraińskie odziały zbrojne chciały zająć Przemyśl, na przeszkodzie czego stanęła młodzież gimnazjalna nazwana później „Orlętami Przemyskimi”.
Przez kolejne lata działania te były w sposób mniej lub bardziej jawny kontynuowane. Zorganizowane zbrojne akcje rozpoczęły się w 1943 r kiedy to na tym terenie pojawiły się odziały zbrojne UPA. Zapłonęły, podobnie jak na Wołyniu i innych wschodnich województwach polskie wsie i przysiółki, a mechanizm unicestwiania polskich sąsiadów był taki sam. Ginęła cywilna polska ludność, ale też Ukraińcy, którzy nie ulegali OUN, pomagali Polakom. Od początku działania OUN – UPA spotkały się ze społecznym oporem, polskich środowisk niepodległościowych, czy naprędce organizowanych samoobron. Przewaga oddziałów UPA, która na terenie obecnego województwa najczęściej terroryzując miejscową ludność rusińską, zbudowała praktycznie własne państwo podziemne wyposażone w bunkry, magazyny, szpitale itd. była jednak miażdżąca. Zakończenie II wojny światowej i wprowadzenie komunistycznego ustroju w Polsce spowodowały, że z problemem ukraińskiego powstania przeciwko Polsce musiały sobie poradzić nowe władze.
Znamiennym jest fakt, że w sprawie okrucieństwa działań UPA do nowych władz zwrócił się biskup przemyski obrządku łacińskiego Franciszek Barda w liście z dnia 25 czerwca 1946 r. do Ministra Obrony Narodowej. W liście czytamy: „(…) wypadki, które rozgrywają się w ziemi przemyskiej, jarosławskiej, sanockiej. Od szeregu miesięcy palą się wsie, ludność traci mienie – dach nad głową a tu i ówdzie życie. Dotychczasowe próby obronne nie zlokalizowały napaści ukraińskich, bo bandy systematycznie idą naprzód i szerzą dzieło zniszczenia konsekwentnie. Wzmaga się nędza tysięcy Polaków, którzy słusznie spodziewają się w swym kraju bezpieczeństwa życia i mienia. Jako pasterz diecezji przemyskiej (…) czuję się dotknięty wspomnianą pożogą i nie mogę patrzeć obojętnie na te straszne w skutkach wydarzenia tak boleśnie dotykające moich wiernych i dlatego zwracam się do P. Marszałka z prośbą aby zechciał zaradzić łaskawie opłakanym skutkom”
Działania OUN – UPA zmierzające do zbudowania m.in. na terenie obecnego Podkarpacia ukraińskiego państwa doprowadziły do polskiego oporu, który wymierzony był głównie w działania UPA, ale także dotykał rusińskiej ludności cywilnej. Tej ludności, która przypłaciła życiem z rąk Polaków, a z działaniami OUN –UPA nic wspólnego nie miała należy się szczególna pamięć i szacunek. Pamiętając przy tym, że ludzie ci do dzisiaj żyliby w zgodzie z polskim sąsiadami gdyby nie ideologia OUN, która część narodu ukraińskiego zbuntowała przeciwko Polakom.
Ostateczny kres mordom UPA rozpoczętym w 1943 r. przyniosła dopiero, przeprowadzona w 1947 r. przez W.P. tzw. „Akcja Wisła”, która wymierzona była w odziały zbrojne UPA. Zmusiła ona ludność cywilną pochodzenia rusińskiego, będącą w dużej mierze zapleczem tych oddziałów, do przesiedlenia na tereny północno -zachodnie RP. Należy tutaj współczuć tej wysiedlonej ludności pochodzenia rusińskiego, która nie wspierała działań UPA, a swoje rodzinne strony musiała opuścić. Zupełnym fałszem jest jednak porównywanie działań Wojska Polskiego do działań UPA, które miały miejsce na Wołyniu i innych wschodnich województw II R.P. Należy też przyjąć, co często podkreślają w swych wspomnieniach członkowie UPA, że gdyby nie usunięcie w ramach „Akcji Wisła” zaplecza ludności cywilnej, często przez nich sterroryzowanej, ich zbrodnicze akcje trwały by jeszcze długie lata.
Mówiąc o Radymnie należy pamiętać, że to miejsce gdzie nie tylko żyła ludność pochodzenia rusińskiego, lecz teren gdzie z obecnych Kresów II RP przed mordami UPA uciekło i szukało schronienia wiele polskich rodzin, które z trwogą zauważały, że z podobną sytuacją mają do czynienia także na tym terenie. Obecne Podkarpacie, to także miejsce skąd władze sowieckie wywiozły w 1940 r. wiele polskich rodzin na tereny województw: wołyńskiego, Tarnopolskiego, Stanisławskiego. Na obszar gdzie nacjonaliści ukraińscy zaczęli dokonywać zbiorowych mordów. Ludzie ci od 1943 r. zaczęli powracać na ojczyste ziemie, razem z falą uchodźców, napotykając spalone wsie i banderowski terror.
W przemyskiej uchwale czytamy także: „(…) Uważamy, że pojednanie i wzajemne zrozumienie może odbywać się wyłącznie na wzór tego, które odbyło się między Polakami i Niemcami według formuły Przebaczamy i prosimy o przebaczenie. Cierpienia ludzi nie powinny podlegać mierzeniu i porównaniu. Zabójstwo nawet jednego niewinnego człowieka jest wielką tragedią i nie może być niczym usprawiedliwione – ani ideologią, ani odwetem”
Pojednanie miedzy Polakami a Niemcami nastąpiło w momencie, kiedy naród niemiecki sam dokonał potępienia faszystowskiej, hitlerowskiej ideologii. Została ona także rozliczona. Nikt w Niemczech, czy w innym miejscu nie wyobraża sobie stawiania pomników twórcom tej zbrodniczej ideologii, jak to ma miejsce dzisiaj na części Ukrainy. Cierpienia ludzi nie powinny podlegać mierzeniu i porównaniu, aczkolwiek jest zasadnicza przyczyna, która po obydwu stronach te cierpienia spowodowała. Jest nią ideologia OUN i należy ją potępić. To nie my Polacy mamy problem z pojednaniem polsko – ukraińskim. My jako państwo nie jesteśmy z narodem ukraińskim w stanie wojny na żadnej płaszczyźnie. Państwo polskie wspierało od początku dążenia niepodległościowe Ukrainy, „pomarańczową rewolucję” wspiera także od lat Mniejszość Ukraińską w Polsce, z której i Wy Państwo korzystacie, prywatni przedsiębiorcy dogadują się i robią interesy a polscy turyści chętnie zwiedzają tereny Ukrainy nawiązując dobre relacje i przyjaźnie. Problem Polsko – Ukraiński nie istnieje. Istnieje tylko w bardzo małej części społeczeństwa ukraińskiego, która nie potrafi odciąć się od historii i zbrodniczej ideologii OUN. Dobrosąsiedzkich relacji nie zakłóciły nawet niechlubne działania ukraińskich nacjonalistów, którzy na zachodniej Ukrainie w tym i Lwowie, /tak bliskiemu sercom Polaków/, budują pomniki zbrodniarzom takim jak Bandera czy Szuchewycz a na terenach Polskich nielegalne pomniki, ku czci OUN UPA.
My w spokoju chcemy czcić pamięć naszych rodaków i nie chcemy pojednania z ideologią OUN. Takiego pojednanie nie będzie i być nie może. My pokazaliśmy jedynie część historii, prawdziwą jej część, oddając tym samym hołd i pamięć pomordowanym Polakom. Nikt nie może tego zabraniać czy negować, bo niczego złego i nieprawdziwego nie uczyniono. Prawda oczyszcza i przybliża a kłamstwo poniża, jak powiedział podczas rekonstrukcji Ks. Isakowicz Zaleski. Nie można mieć pretensji, że chcemy czcić ofiary, wymordowane w najbardziej z możliwych bestialskich sposobów. Ciężko pojąć co musiało zajść w umysłach tych ludzi aby dopuścić się do mordowania własnych żon, dzieci i najbliższych sąsiadów. To nie można nazwać zezwierzęceniem ale bestialskim opętaniem. Jak można pojąć, że nabijano ludzi na pal, rozpruwano piłami, rozrąbywano siekierami, rzucano o posadzki kościołów, to było zaplanowane ludobójstwo ze szczególnym okrucieństwem nieznanym nawet pierwotnym ludziom. Można wybaczyć ale nie można zapomnieć.
Szczególnym nadużyciem ze strony ZUwP jest apel Piotra Tymy i Mirosława Kupicza do władz Radymna i wszystkich samorządów Podkarpacia o powstrzymanie rekonstrukcji. Pokazaliście tym samym, że stajecie na straży historii Ukrainy pisanej po banderowsku, pomijając skutki do jakich ta ideologia doprowadziła. Sprzeciwiacie się nawet godnemu uczczeniu ofiar tej ideologii przez tych, którzy taką potrzebę odczuwają w kraju z którego hojności ZUwP korzysta.
Reasumując ideologia OUN w przeszłości doprowadziła do tysięcy ofiar ludności polskiej, ale też ukraińskiej. Dzisiaj ciągle jest żywa na części Ukrainy, która w ten sposób chce budować własną tożsamość historyczną. Trafia to na opór w samej Ukrainie, a w całej Europie ideologia ta, tak samo jak nazistowska już dawno została potępiona. Kontynuowanie jej jest drogą donikąd, skazaną na porażkę. Mniejszość Ukraińska w Polsce, także na Podkarpaciu ma prawo do pielęgnowania swojej kultury, historii itd. jednak podobnie jak na części Ukrainy stoi przed ogromnym wyzwaniem dokonania oceny przedstawicieli swojego narodu, którzy dla chęci zbudowania Wolnej Ukrainy dopuścili się zarazem rzeczy strasznych. Wzywamy i zachęcamy Wasz Związek do dokonania potępienia zbrodniczej ideologii Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów. Dzięki czemu staniecie się prekursorem nowego otwarcia Ukrainy, a naród ukraiński, który także tak wiele wycierpiał od swych braci zaślepionych chorą ideologią ma szanse na zbudowanie swej tożsamości, wolnej od banderowskiej spuścizny, która będzie obciążać jedynie swych spadkobierców.
Trwając zaś przy spadkobiercach banderowskiej ideologii, podobnie jak to czynią m.in. środowiska „Swobody” na Zachodniej Ukrainie zbudujecie sobie namiastkę przeszłości, z którą nikt nigdy nie będzie się liczył, ani nie będzie szanował.

Do wiadomości:
Media lokalne i krajowe
Samorządy Podkarpacia
Parlamentarzyści

Organizatorzy Rekonstrukcji:
Mirosław Majkowski Wiesław Pirożek
Prezes PSRH X D.O.K Burmistrz Radymna
Andrzej Szlęzak
Prezydent Stalowej Woli
Osoby i organizacje wspierające

dr Andrzej Zapałowski Małgorzata Dachnowicz
Historyk, nauczyciel akademicki Prezes Wspólnoty Samorządowej Doliny Sanu
Podpisuję się pod Listem Otwartym.


Piotr Szelągowski

Każdy, który zgadza się z treścią listu i chciałby wesprzeć go swoim imieniem i nazwiskiem proszony jest o zwrócenie się do Twórców listu.


31.07.13 

Oficjalne podsumowanie rekonstrukcji w Radymnie przez Organizatorów

Organizatorzy i środowiska wspierające rekonstrukcję „Wołyń 1943. Nie o zemstę, lecz o pamięć wołają ofiary” wezwali Związek Ukraińców w Polsce do potępienia zbrodniczej ideologii OUN UPA na specjalnej konferencji w Rzeszowie.

W dniu 30 lipca br w hotelu Rzeszów odbyła się konferencja prasowa organizatorów rekonstrukcji w Radymnie, która odbyła się w dniu 20 lipca „ Wołyń 2013 – 1943 r. o pamięć a nie o zemstę wołają ofiary”. W konferencji udział wzięli Mirosław Majkowski – Prezes Przemyskiego Stowarzyszenia Rekonstrukcji Historycznej X DOK; Andrzej Szlęzak – Prezydenta Miasta Stalowa Wola; a także osoby wspierające organizatorów: Małgorzata Dachnowicz – Prezes Wspólnoty Samorządowej Doliny Sanu; dr Andrzej Zapałowski – historyk, członek Społecznego Komitetu Honorowego Obchodów 70 rocznicy ludobójstwa na Wołyniu i Kresach Południowo – Wschodnich.

Przedmiotem konferencji było podsumowanie rekonstrukcji, która okazała się olbrzymim sukcesem o zasięgu krajowym, a nawet odbiła się szerokim echem poza jego granicami. Prezes PSRH X D.O.K. Mirosław Majkowski, podziękował wszystkim współorganizatorom, rekonstruktorom, harcerzom, członkom Strzelca, służbom i strażom, a także wszystkim organizacjom i osobom, które przyczyniły się do zorganizowania tego przedsięwzięcia. Podkreślił, że wydarzenie skupiło w Radymnie kilkanaście tysięcy widzów, którzy wzięli udział na przekór różnego rodzaju negatywnych opinii o rekonstrukcji, które były rozprzestrzeniane przez niektóre media. Dodał, że rekonstrukcja w zdumiewający sposób przyczyniła się do zainteresowania tematyką ludobójstwa na Wołyniu, co dowodzi ogromnego deficytu informacji na ten temat. Przez lata poza rodzinami ofiar ich potomkami nikt nie chciał zajmować się tym tematem na wskutek realizowanej od lat przez władze RP polityki nie drażnienia Ukrainy. Przełamaliśmy w Radymnie tę trwającą od początku wolnej Polski medialną politykę.

Małgorzata Dachnowicz – Prezes WSDS przedstawiła uczestnikom konferencji specjalny list do Związku Ukraińców w Polsce zredagowany przez Organizatorów i środowiska je wspierające będący odpowiedzią do dwóch listów wysyłanych do podkarpackich samorządów przez Zarząd Główny Związku Ukraińców w Polsce i Oddział Przemyski Związku Ukraińców w Polsce. Zarząd Główny wezwał lokalne samorządy, w tym także samorząd Radymna do zablokowania rekonstrukcji. MD podkreśliła, że obydwa listy stanowią fałszywy przekaz moralny, który Związek budował wokół rekonstrukcji, polegający na tym, że ludobójstwo Polaków na Wołyniu dokonane przez OUN –UPA zrównane było do ofiar jakie ponieśli Ukraińcy w Małkowicach, Bachowie i Skopowie. M. Dachnowicz dodała, że w liście w sposób wyczerpujący odnosimy się do tych zarzutów, zaznaczając że ZUwP całkowicie pominął w swych listach rolę ideologii OUN i jej zbrojnego ramienia UPA, który właśnie na Wołyniu i innych wschodnich województwach II RP był agresorem odpowiedzialnym za bestialskie akcje ludobójstwa. Podobne działania podjęło OUN i UPA także na terenie obecnego Podkarpacia. Tutaj jednak spotkały się one z oporem, a czasem też stosowane były akcje odwetowe.

Dr Andrzej Zapałowski, historyk, od lat specjalizujący się tematyką zbrodni UPA na terenie Powiatu Przemyskiego, analityk polityki Ukrainy – podkreślił, że główna odpowiedzialność za akcje polskiej samoobrony, czy później WP spada na agresora, który rozpoczął na tym terenie terrorystyczne akcje zbrojne wymierzone w cywilną ludność polską, podobne jak na Wołyniu, których wynikiem miało być nieodległe ukraińskie państwo złożone z samych Ukraińców. A. Zapałowski dodał, że problem w relacjach między Polską a Ukrainą nie leży w ocenie historii, gdyż po stronie ukraińskiej ma on wymiar polityczny. Część politycznych elit na Zachodniej Ukrainie zbrodniczą ideologię Bandery i Suchewycza przyjęła jako swój oręż ideowy w bieżącej walce politycznej na Ukrainie. Nie chcą i nie będą oni prowadzić historycznego dialogu ani z Polakami, ani z tymi Ukraińcami, którzy jej historię oceniają inaczej. To jest główny problem dzisiejszej polskiej dyplomacji, która przez lata nie dopuszczała do głosu ofiary ludobójstwa UPA, nie liczyła się z ich krzykiem o godną pamięć i pochówki na Ukrainie, a zarazem dogadywała się naiwnie z tą częścią Ukrainy, której przywódcy nie bacząc na polskie odczucia i relacje z polskim sąsiadem realizowali swoje cele. Niestety Związek Ukraińców w Polsce wpisuje się w tę politykę i taktykę, którą stosuje ukraińska Swoboda.

Z kolei Andrzej Szlęzak – Prezydent Stalowej Woli wezwał Związek Ukraińców w Polsce do potępienia ideologii banderowskiej i ludobójczych zbrodni UPA. Do przedstawicieli Gazety Wyborczej obecnych na konferencji zaapelował o zorganizowanie wycieczki do Lwowa, czy innych miast Ukrainy i zapoznanie się na żywo z kultywowaniem ideologii banderowskiej, która ma wiele znamion czystej ideologii faszystowskiej. Zaznaczył, że Gazeta tak wyczulona w Polsce na wszelkie nawet pozorne znamiona nacjonalizmu, czy faszyzmu nie zauważa tuż za miedzą olbrzymi wzrost nastrojów neobanderowskich, mających znamiona ideologii faszystowskiej. Prezydent Stalowej Woli przypomniał także swoją inicjatywę wykonania upamiętnienia – pomnika w Stalowej Woli poświęconego tym sprawiedliwym Ukraińcom, którzy ginęli z rąk UPA broniąc polskich sąsiadów. Odniósł się również do akcji odwetowych dokonanych przez Polaków, że wszędzie tam, gdzie ginęła ludność cywilna ukraińskiego pochodzenia należy się jej upamiętnienie, a Polacy mają odwagę zmierzenia się z tą historią. Zapowiedział także dalsze działania zmierzające do wyegzekwowania od władz samorządowych i rządowych demontaż nielegalnych upamiętnień członków UPA na terenie Podkarpacia.

Janusz Dachnowicz



26.07.13 

W obronie rekonstrukcji 

Fala krytyki przetoczyła się przez niektóre media – na czele z „Gazetą Wyborczą” – po tym, jak w Radymnie koło Przemyśla zorganizowano historyczną rekonstrukcję ataku UPA na polską wieś podczas rzezi wołyńskiej.
Oburzony Adam Leszczyński odsyłał rekonstruktorów z Radymna „pod Grunwald”; Klaus Bachmann jednym pociągnięciem lekkiego pióra umiejscowił rzecz w kategorii „widowisko”. Zbyt lekko, zbyt prosto, panowie...

Zamiast potępiać organizatorów i widzów z Radymna, warto najpierw zastanowić się nad ich motywami. Bo gdy mowa o rekonstrukcjach, kwestia motywacji jest kluczowa – obok kwestii granic i sposobu przedstawienia tematu. Inną motywację ma 19-latek, który z grupą rówieśników odtwarza wojów z Rusi Kijowskiej i w tych dniach jedzie na Wolin, gdzie tysiące podobnych pasjonatów z całej Europy zjawią się na Festiwalu Słowian i Wikingów. Trochę inną 50-letni radca prawny – kolejny mój znajomy – który we wrześniu weźmie urlop, by wcielić się w szeregowca Wojska Polskiego podczas rekonstrukcji bitwy pod Tomaszowem Lubelskim, dramatycznej batalii finału kampanii wrześniowej 1939.

Ale w obu tych przypadkach – i również w Radymnie – istotną rolę odgrywa coś, co można nazwać „historią przeżywaną”. Żyjemy w czasach, gdy obraz historii w masowej wyobraźni kształtują – inaczej niż 50 lat temu – w mniejszym stopniu podręczniki i książki (naukowe bądź beletrystyczne), a przede wszystkim obrazy filmowe, oddające też emocje (nieprzypadkowo popularne dziś książki historyczne to takie, które oferują także human story). Mamy tu do czynienia z – nazwijmy to – pragnieniem „zobaczenia”, „dotknięcia”, choćby w postaci namiastki, doświadczenia naszych przodków. Tak można interpretować zjawisko społeczne, jakim są dziś w Europie i Ameryce rekonstrukcje. Niekiedy sprowadzają się do widowiska. Ale niekiedy stają się rodzajem performance’u, na granicy teatru, sztuki.

Że to namiastka? Ale także filmy historyczne mogą być tylko namiastką. A rekonstrukcja też jest swego rodzaju rozwinięciem obrazu filmowego, gdzie widz może stać się uczestnikiem. Aby pozostać konsekwentnymi, krytycy formuły rekonstrukcji powinni krytykować też formułę filmu historycznego. Bo czymże jest film – obojętne, czy to „Szeregowiec Ryan”, czy „Pokłosie” ? To również sposób doświadczenia historii przez widza, łączący (lepiej lub gorzej) edukację z emocjami i (także) z widowiskiem. Czasem mający „oddać hołd” („Katyń”), a czasem – bynajmniej („Bękarty wojny”). I zarówno w przypadku filmu, jak też w przypadku rekonstrukcji ważne jest pytanie o granice: co można pokazać i jak. Czy w Radymnie je przekroczono? Sądząc z relacji, temat oddano wstrzemięźliwie; mieliśmy tu do czynienia raczej ze spektaklem teatralno-artystycznym (muzyka Krzesimira Dębskiego itd.). Ci, którzy krytykują samo podjęcie tego tematu, powinni więc może wytłumaczyć, dlaczego swego czasu nie krytykowali artysty (rekonstruktora?), który „odtworzył” spalenie stodoły w Jedwabnem.

Z relacji prasowych wynika, że wśród widzów w Radymnie byli ci, którzy doświadczyli rzezi wołyńskiej: uszli z niej z życiem. Zanim ktoś potępi także ich, warto by zadać pytanie: dlaczego przez 24 lata nie powstał ani jeden film fabularny o Wołyniu? Dlaczego polska kinematografia, czerpiąca z funduszy publicznych, nie stworzyła takiej opowieści? Telewizja Polska, Polski Instytut Sztuki Filmowej i Ministerstwo Kultury mogą sporo się nauczyć od Niemców: dzięki środkom publicznym powstało tam imponujące kino historyczne. Zresztą rzecz dotyczy nie tylko Wołynia: listę historycznych „białych plam” omijanych przez polskie kino można ciągnąć.
Wojciech Pięciak
WOJCIECH PIĘCIAK jest publicystą, kierownikiem działu zagranicznego „Tygodnika Powszechnego”, ekspertem ds. Niemiec.

26.07. 13 

Piotr Tyma kłamie na wizji 

Z uwagą obejrzałem niemalże wszystkie relacje z rekonstrukcji zbrodni wołyńskiej „Wołyń 1943 nie o zemstę, lecz o pamięć wołają ofiary”, która odbyła się w ramach obchodów 70. rocznicy ludobójstwa na Kresach Wschodnich dokonanego przez OUN-UPA na ludności polskiej, czeskiej, ormiańskiej, rosyjskiej, żydowskiej i ukraińskiej. Jej głównym elementem było widowisko audiowizualne z muzyką Krzesimira Dębskiego. Inscenizację zorganizowało Przemyskie Stowarzyszenie Rekonstrukcji Historycznej „X D.O.K.”, burmistrz Radymna, miasto Stalowa Wola oraz Miejski Ośrodek Kultury w Radymnie. Wzięli w nim także udział członkowie grup rekonstrukcyjnych oraz wolontariusze. Cieszy fakt, że w rekonstrukcji tragicznych wydarzeń na Wołyniu w 1943 roku wzięło udział ok. 200 rekonstruktorów i aktorów z grup rekonstrukcyjnych i teatralnych z Polski, Słowacji i Czech.


Rekonstrukcja zbrodni wołyńskiej

 

Polsat News przeprowadził nawet relację na żywo. W studio, w charakterze komentatorów, zasiedli Piotr Tym, prezes Związku Ukraińców w Polsce, Jarosław Prystasz, redaktor naczelnego „Naszego Słowa” – pisma mniejszości ukraińskiej w Polsce i Jan Piekł, dyrektor Fundacji Współpracy Polsko-Ukraińskiej PAUCI. Otóż prezes ZUwP próbował mówić widzom Polsat News, że rekonstrukcja zbrodni wołyńskiej odbywa się na terenach, gdzie w czasie II wojny światowej Polacy mordowali Ukraińców. Panie Prezesie, gdzie i jacy Polacy?
Zapomniał Pan powiedzieć, albo zrobił to pan celowo, że to UPA spaliła Mołodycz. Podaję za Grzegorzem Motyką: „Nocą 27/28 marca 1945 roku, kureń „Zalizniaka” jednocześnie uderzył na prawie wszystkie posterunki MO w powiecie lubaczowskim. Zniszczono 18 placówek w następujących miejscowościach: Dzików Stary, Podemszczyzna, Horyniec, Zalesie, Basznia Dolna, Łówcza, Futory, Nowa Grobla, Brusno Nowe, Krowica, Puchacze, Chotylub, Wólka Horyniecka, Zapałów, Bichale, Łaszki, Płazów, Cewków. Poległo 30 funkcjonariuszy MO i 43 lub 72 osoby cywilne. W tym samym miesiącu UPA spaliła wsie Grobla, Mołodycz i Wola Mołodycka, a w Starym Siole zabiła 17 Polaków. 31 marca, w odwecie za zabicie Polaka, samoobrona z Wiązownicy, kierowana przez Michała Orzechowskiego, napadła na Ukraińców ukrywających się w okolicznych budynkach dworskich. Zabito dziesięć osób, głównie kobiety i dzieci. Mord ten wywołał odwet UPA. 17 kwietnia „Zalizniak” uderzył na Wiązownicę. Podczas akcji zginęło 65 Polaków, spłonęło 170 domów. Na pomoc zaatakowanym przyszła samoobrona z Piwody, oddział NZW „Radwana”, grupa AK „Podhalańskiego” oraz oddziały rządowe. Dzięki temu odbito zrabowane bydło i inwentarz. Przy okazji uderzono na ukraiński obóz, gdzie zabito pięć osób” ([1]).
Tak naprawdę to na Podkarpaciu jest zaledwie kilka miejscowości, gdzie dokonano akcji odwetowej: Pawłkoma, Piskorowice, Gorajec, Lubliniec Nowy.  Jeśli idzie o Lubliniec i Gorajec to zderzenia potoczyły się następująco: 23 marca 1945 roku z Cieszanowa do Lublińca Nowego udało się pięciu milicjantów. Już w wiosce zostali oni napadnięci. W walce trzech zginęło, ale dwóch pozostałych uszło z życiem. Na wieść o tym wydarzeniu w Lubaczowie sformowano w ciągu kilku godzin grupę operacyjną w sile 60 ludzi z 2 Samodzielnego Batalionu Operacyjnego WW i MO. „Kiedy podeszliśmy pod samą wieś – wspomina milicjant Stanisław Ciećkiewicz, upowcy ostrzelali nas z kilku stron. Najsilniej bili z wieży cerkwi. (…) Kilkakrotnie próbowaliśmy atakować pozycje przeciwnika, ale bez rezultatu. Przybywało rannych. Całą akcją dowodził porucznik Wojska Polskiego, który po paru godzinach dał rozkaz odwrotu”. W walce zginęło jedenastu Polaków, dziewięciu zostało rannych. 25 marca wysłano do Lublińca kolejną ekspedycję karną. Podczas akcji zniszczono miejscowość w 70%, a zdobyty inwentarz zdano do starostwa (…) zabito 540 osób banderowców i przypadkowych świadków zajść. 6 kwietnia batalion WW w czasie operacji spalił wieś Gorajec i zabił w niej 400 osób. Spalono też Kaczory i folwark Hetyków. Wszystko wskazuje na to, że podawane przez żołnierzy WW straty ukraińskie w rzeczywistości były niższe. Najpewniej bowiem w Lublińcu zabito „tylko” ok. 100 osób, a w Gorajcu 155 ([2]).
Lubliniec Nowy i Gorajec to były wsie mateczniki UPA. Dobrze byłoby pokazać cały kontekst wydarzeń. Nie mają one niczego wspólnego z zamierzonym ludobójstwem, jakiego na ludności polskiej Wołynia i Galicji Wschodniej w 1943 roku i w 1944 roku dokonali nacjonaliści z OUN-UPA.To co działo się w na terenie dzisiejszej Polski południowo-wschodniej to wydarzenia doskonale opisane przez G. Motykę i wielu innych badaczy.
Apeluję do Pana Prezesa Piotra Tymy, aby mówił o faktach, a nie uprawiał propagandy politycznej.
Nie trzeba było długo czekać, aby Prezes Piotr Tyma stał się autorytetem. Otóż w niedzielny poranek w TVP Info obejrzałem poranny program, w którym o rekonstrukcji zbrodni wołyńskiej „Wołyń 1943 nie o zemstę, lecz o pamięć wołają ofiary” z historykiem dr Tomaszem Bohunem rozmawiał red. Jarosław Kulczycki (zbieżność nazwisk z autorem tekstu). Przykro mi było, że Pan Doktor poległ w rozmowie z redaktorem Jarosławem Kulczyckim.
Wyszło na Tymy, którego nie było w studio. A dziennikarz też stronniczy. Powtórzył półprawdy Prezesa ZUwP, że rekonstrukcja zbrodni wołyńskiej odbywa się na terenach, gdzie w czasie II wojny światowej Polacy mordowali Ukraińców. Przecież w tym rejonie (Lubaczów, Jarosław, Radymno) grasowała banda „Zalizniaka”  i terroryzowała polskie wsie.  Wojsko Polskie i MO pojawiły się w tym rejonie dopiero 1944 roku. Widać, że Prezes Tyma jest autorytetem dla red. J. Kulczyckiego. Typowa metoda Gebelsa.
Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski na swoim blogu napisał: „Jeszcze dwa czy trzy lata temu, gdyby Adam Michnik zmarszczył brew a Piotr Tyma tupnął nogą, to takie wydarzenie jak rekonstrukcja napadu UPA w Radymnie zostałoby przez usłużnych urzędników rozpędzone na cztery wiatry. Dzisiaj  jednak na szczęście jest już inaczej. Pomimo wiader pomyj wylewanych przez „Gazetę  Wybiórczą”, wspieraną przez prasą niemiecką (bo przecież nad Renem i Łabą żyją najlepsi „specjaliści” od wszelkich ludobójstw) , i pomimo histerycznych apeli Związku Ukraińców, wspieranych przez media neobanderowskie znad Dniestru, urzędnicy i samorządowcy z Podkarpacia nie ulegli naciskom. Przede wszystkim dlatego, że w Polsce o sprawach lokalnych decyduje coraz bardziej samorząd a nie zarozumiała i zadufana  w sobie „warszawka”. Również dlatego, że polskie społeczeństwo ma już dość połajanek i pouczeń ze strony tzw. autorytetów moralnych, sztucznie zresztą stworzonych. Ma także dość deptania pamięci o polskich patriotach, w tym zwłaszcza o powstańcach styczniowych z 1863 r., powstańcach warszawskich z 1944 r., oraz „żołnierzach wyklętych”,  których na śmierć skazywali Stefan Michnik i  i inni polscy i niepolscy sługusi Stalina i Bieruta. Zmieniło się także podejście do barbarzyńskiego, wciąż przemilczanego, ludobójstwa dokonanego na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. przez renegatów z Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińskiej Powstańczej Armii oraz SS Galizien i innych organizacji na żołdzie Adolfa Hitlera i Heinrich Himmlera. Tegoroczna eksplozja najróżniejszych inicjatyw społecznych, upamiętniających bezbronne ofiary banderowskiego ludobójstwa, jest tego najlepszym przykładem. Polscy obywatele, a zwłaszcza ci z młodego pokolenia nie chcą już kłamstw i pół-prawd, w stylu żenujących ostatnich uchwał Sejmu i Senatu RP. Nie chcą też wtrącania się obcych w nasze  wewnętrzne sprawy. Od dziś Radymno jest symbolem zwycięstwa polskich patriotów i blamażu tych, których boją się prawdy o dziejach Rzeczypospolitej Polskiej. Wielominutowe brawa na stojąco pięciotysięcznego tłumu widzów dla kilkuset odważnych rekonstruktorów  z Polski, Czech i Slowacji powinny zostać usłyszane w całym kraju. W luksusowej centrali na ul. Czerskiej w nic one prawdopodobnie nie zmienią, ale w wielu polskich sercach zmienią bardzo wiele” (http://www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=8&nid=8244).
Poniżej linki do relacji i audycji poświęconych rekonstrukcji zbrodni wołyńskiej „Wołyń 1943 nie o zemstę, lecz o pamięć wołają ofiary”:
 
 
Fot. TVP Info
Relacja z rekonstrukcji jest dostępna na:
http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=bGbBJ10HJhA&t=7

[1] Grzegorz Motyka, Tak było w Bieszczadach. Walki polsko – ukraińskie 1943 – 1948, Warszawa 1999.
[2] Tamże. Zob. także M. Dobrzański, Gehenna Polaków na Rzeszowszczyźnie w latach 1939-1948, Wrocław 2002, s. 125-155.
Napisane przez:
Kontakt: mediapresse@wp.pl
Doktor socjologii, dziennikarz, niezależny publicysta. Członek Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Zainteresowania: polityka wschodnia (Ukraina, Rosja, Białoruś), Francja, Polonia świata, poezja, problematyka społeczna, współczesna rodzina, problematyka regionalna














25.07. 13 

Do Pana Posła Pawła Zalewskiego

23 lipca 2013 r.

 

Szanowny Panie Pośle!  

 

Gdy rok temu wiele razy dzwonił Pan do mnie i innych Kresowian, a tuż przed Wigilią przyjechał nawet do mojego domu, to z Pańskich ust usłyszałem wiele obietnic i deklaracji. Były one skierowane do Rodzin Kresowych, które wbrew establishmentowi Trzeciej RP pielęgnują pamięć o ludobójstwie dokonanym przez ukraińskich zbrodniarzy z UPA i SS Galizien. Przyznam się, że w te obietnice przez pewien czas wierzyłem.   

Kiedy jednak po swoich licznych zabiegach otrzymał Pan w końcu z nominacji partyjnej fotel współprzewodniczącym Polsko-Ukraińskiego Forum Partnerstwa, to  okazało się, że są to tylko „gruszki na wierzbie”. Do Forum weszli bowiem wyłącznie „sami swoi”, bez jednego choćby przedstawiciela Rodzin Kresowych. I to ma być przełom? Z kolei w czerwcu br. zwołane przez Pana spotkanie Forum z Rodzinami Kresowymi zakończyło się fiaskiem, bo z Forum przybyła łaskawie tylko jednak osoba. Aż wstyd pisać o takim postępowaniu.

Miałem tego wszystkiego nie upubliczniać, ale dziś na Pańskiej stronie przeczytałem dwa teksty, w których, wtórując  imperium medialnemu Adama Michnika i Związkowi Ukraińców,  nie tylko atakuje Pan organizatorów rekonstrukcji historycznej w Radymnie, ale i szarga hasło Rodzin Kresowych „Nie o zemstę, lecz o pamięć wołają ofiary”. Przy tym powołuje się Pan na Jana Pawła II, ks. Jerzego Popiełuszkę i Krzysztofa Kieślowskiego. Obrzydliwa manipulacja.

W ten sposób staje się Pan nie kreatorem nowych relacji na linii obóz władzy  a Rodziny Kresowe, ale politycznym sobowtórem swoich towarzyszy partyjnych. Tak tych dawnych z PiS (Pawła Kowala, Anny Fotygi i Michała Kamińskiego), jak byłych i obecnych z PO (Janusza Palikota, Mirona Sycza i Radosława Sikorskiego).

Warto w tym miejscu zaznaczyć, że służąc w szeregach PiS nie miał Pan odwagi krytykować publicznie ewidentnych absurdów czynionych przez obóz śp. Prezydenta, Podobnie i obecnie, służąc w szeregach PO, kolejnych absurdów, czynionych przez obóz obecnego Prezydenta.  

Nie ma Pan także odwagi protestować w Brukseli przeciwko narastającym na zachodniej Ukrainie fatalnym zjawiskom: faszyzmowi, antysemityzmowi i antypolonizmowi oraz gloryfikacji ludobójców. A milczenie jest wspieraniem zła.

Tej odwagi zabrakło również min. Radosławowi Sikorskiemu. W swoim przemówieniu straszył on posłów którzy chcieli prawdy o ludobójstwie na obywatelach Drugiej (w tym też Żydach i sprawiedliwych Ukraińcach). Kilku się wyłamało., ale zabrakło zaledwie dziesięciu sprawiedliwych. Tak jak w Gomorze i Sodomie.

Odwagi zabrakło też prezydentowi Bronisławowi Komorowskiemu, który nie tylko, że odmówił patronatu nad uroczystościami społecznymi, przygotowanymi przez Rodziny Kresowe, ale i uchylił się na wiosnę br. od osobistej rozmowy z krewnymi ofiar, choć jednocześnie omawiał wszystkie kwestie z Mironem Syczem, synem członka krwawego kurenia UPA „Mesnyki”. Żadna z Rodzin Kresowych nie została także zaproszona na żałobną panichidę w cerkwi w Warszawie, a większość z nich nie otrzymała zaproszenia na odsłonięcia pomnika w dniu 11 lipca br.  Przy selekcji zaproszeń zastosowano chyba metody Czesława Kiszczaka, który swego czasu tworzył „konstruktywną opozycję”.

Inna sprawa, że Prezydent RP nie powiedział prawdy o ludobójstwie, a wspomniany pomnik po naciskami Pańskich  towarzyszy stanął nie w centrum stolicy, ale na peryferyjnych ogródkach Żoliborza. Z kolei ambasador Ukrainy, w przeciwieństwie do ambasadora Izraela, nie przybył na żadną z uroczystości, a prezydent Janukowycz odmówił przyjazdu do Łucka. Pełna żenada.  

Większość przedstawicieli Rodzin Kresowych tę odwagę jednak ma. I tym zasadniczo różnimy się od wielu polityków tzw. autorytetów moralnych. Proszę przeczytać choćby teksty Ewy Siemaszko, dr Lucyny Kulińskiej, prof. Czesława Partacza  czy prof. Bogusława Pazia, a także moje własne, gdy prezydentem był śp. Lech Kaczyński a marszałkiem Sejmu Bronisław Komorowski. Nikt z nas nie bał się krytykować ani tych dwóch polityków, ani innych,  .

Dziś mówimy i piszemy to samo, gdy prezydentem jest Bronisław Komorowski, który nie tak dawno jeszcze twierdził, że „za Wołyń odpowiadają Sowieci”. Dlaczego nasze środowisko, choć było bite po twarzy tak w czasach PRL, jak i Trzeciej RP, tę odwagę wciąż ma? Pomimo bowiem wielu swoich wad, jak i wewnętrznych podziałów, nie jesteśmy kunktatorami i kameleonami politycznymi. Nie mamy też geszeftów ani z ekipą Juszczenki, ani Janukowycza.

W najbliższym czasie odbędzie się kilka kampanii wyborczych, w tym do Europarlamentu. Mam nadzieję, że osoby, które dały się nabrać na wspomniane obietnice, przypomną to Pańskim potencjalnym wyborcom.

I jeszcze jedno. Po powrocie z Radymna zastanawiałem się, czy z okazji przypadającej w przyszłym roku 70. rocznicy ludobójstwa w Małopolsce Wschodniej (w tym też w Korościatynie k. Buczacza, rodzinnej wsi moich dziadków) warto powtórzyć inscenizację, czy nie. Pańskie dwa teksty przekonały mnie, że warto. Jest to jedyny plus jaki mogę zapisać na Pańskie konto.

Z należnym poważaniem

 

Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski




23.07.13

23 lipca 13:19
Wołyń 1943 – Nie o zemstę lecz o pamięć wołają ofiary - podziękowania 

Mirosław Majkowski

Już trzeci dzień mija od widowiska. Ochłonąłem i chciałbym napisać kilka (naście) zdań swoich przemyśleń, refleksji i podziękować wszystkim tym, bez których pomocy nie dałbym rady zrealizować tego przedsięwzięcia.
  Pomysł widowiska o tej tematyce narodził się tuż po rekonstrukcji „Na nieludzką ziemię”, która uzmysłowiła mi jak wielkie są braki w świadomości historycznej wśród społeczeństwa polskiego,  a w szczególności gdy mówimy o szeroko rozumianej tragedii mieszkańców wschodnich terenów II RP. Rok później miałem przyjemność poznać Pana Krzesimira Dębskiego, który zgodził się udostępnić swoje utwory do tego widowiska.

Nie o zemstę lecz o pamięć wołają ofiary – to myśl przewodnia, która towarzyszyła mi od samego początku. Z czasem w obliczu różnych, dziwnych działań, dziwnych ludzi mających na celu niedopuszczenie do realizacji widowiska przekonywałem się jakże ważna jest ta przewodnia myśl. Jakże ważne staje się to, by pójść pod prąd politycznej poprawności i upomnieć się w taki, a nie inny sposób o ofiary tego straszliwego ludobójstwa dokonanego na ludności polskiej, ormiańskiej, czeskiej, żydowskiej i ukraińskiej przez OUN-UPA 
i podburzoną do mordów ukraińską ludność cywilną.


Każdy atak medialny, każda próba zastraszenia, każdo wycofanie się ze współpracy przy realizacji widowiska naszych dotychczasowych partnerów było kolejną motywacją do tego, by nie ustąpić, by pokazać kręgosłup moralny i tym skromnym wkładem pokazać, że ten moralny kręgosłup Narodu przetrącony nam ponad 70 lat temu powinniśmy i możemy odbudować swoimi postawami. Przyznam, że często nie było łatwo, ale to mobilizowało mnie jeszcze bardziej.
Jesienią 2012 roku zacząłem kompletować skład komitetu honorowego, do którego weszli ludzie
o tak znanych nazwiskach jak ks. Tadeusz Isakowicz – Zaleski, Krzesimir Dębski, Ewa Siemaszko,
dr Lucyna Kulińska, prof. Władysław Filar, gen. Mirosław Hermaszewski, płk. Jan Niewiński,
ks. Płk. Andrzej Jakubiak, Anna Ostromęcka – Lewak.


Kilka dni przed widowiskiem dołączył Tadeusz Polkowski. I w tym miejscu pragnę im serdecznie wszystkim podziękować za to, że byli naszym wsparciem, a w szczególności ks. Tadeuszowi Isakowiczowi – Zaleskiemu oraz Panu Krzesimirowi Dębskiemu za to, że w obliczu największej fali krytyki w mediach naszego widowiska, po rozpętaniu nagonki medialnej dzielnie stawili czoła i bronili naszej idei. To niezmiernie ważne czuć, że ma się za sobą mur, o który można się oprzeć w obliczu ataków, prób zastraszania, zepchnięcia na margines itp. Przewidywałem, że może do nich dojść, ale nie wiedziałem, że na taką skalę, co też daje do myślenia.


Ostatnie pół roku to czas ciężkiej pracy nad realizacją widowiska, a ostatni tydzień był dosłownie szaleństwem organizacyjnym z wielką, moją wewnętrzną falą obaw o bezpieczeństwo widowiska. Kosztowało mnie to wiele stresu i napięcia, ale dobry Bóg i chyba dusze ofiar czuwały nad tym, aby do żadnego nieszczęścia nie doszło.
Pragnę w tym miejscu serdecznie podziękować współorganizatorom widowiska – moim partnerom.
- Burmistrzowi Miasta Radymna Wiesławowi Pirożkowi za niezłomną postawę i odwagę w obliczu ataków medialnych, za udostępnienie terenu i budowę wsi, wyżywienie, zakwaterowanie aktorów
i rekonstruktorów oraz wszelkie wsparcie organizacyjne. Postawa Burmistrza Pirożka winna być wzorem dla władz samorządowych w całej Polsce.
- Prezydentowi Miasta Stalowa Wola Andrzejowi Szlęzakowi za to, że po pierwszym ataku medialnym stanął w naszej obronie i swoją pozycją, autorytetem niesamowicie nas wzmocnił. Dziękuję za wsparcie jakie nam okazał i zrozumienie dla potrzeby przywrócenia pamięci o wymordowanych na Kresach. Wielki patriota z wielkim sercem, a przy tym osoba z twardym kręgosłupem, któremu daleko jest do jakiejkolwiek poprawności politycznej czy służalczości.
- Dyrektor MOK w Radymnie Dorocie Guni za odwagę, wszelką pomoc i cudowne przygotowanie chóru. Po prostu już Was wszystkich kocham za Litanię Wołyńską.
Jestem dumny, że miałem okazję z Wami pracować i mam nadzieję, że jeszcze nie jedno przed nami.
Teraz chciałbym podziękować osobom, bez których pomocy nie wyobrażam sobie, żeby to widowisko miało taką formę jaką miało.
- Łukaszowi „Kiks” Kisielicy za wspaniały dobór utworów, opiekę świetlną i muzyczną oraz wszelką pomoc i za to, że zawsze mogę na niego liczyć.
- Adamowi i Danielowi Kruczkom, Pawłowi Drymajło, Dawidowi Cieślińskiemu, Tomaszowi Strzelcowi za wielkie zaangażowanie i olbrzymią pomoc przy budowie i pilnowaniu scenografii
- Zbyszkowi Porębie za ogromną pracę jaką wykonał w celu szukania środków na widowisko, przy budowie scenografii, i tworzeniu widowiska
- pozostałym członkom PSRH X D.O.K., za ich wkład w przygotowanie widowiska
Dziękuję wszystkim sponsorom i ludziom dobrej woli, którzy wpłacali nam środki na naszą działalność statutową. Bez Waszej pomocy nie dalibyśmy rady.
Pragnę w szczególny sposób podziękować Harcerzom i Strzelcom z następujących jednostek i drużyn:

2020Hrubieszów
2019Tomaszów Lubelski
2033 Lubaczów
2025 Jarosław
2030 Przemyśl
2027 Stalowa Wola
2059 Brzesko
21 Przemyska Drużyna Harcerska im. „Szarych Szeregów”
XIV Przemyska harcerska drużyna Wodna im. hm.E. Heila
22 Starszoharcerska Przemyska Drużyna Obronna im. gen. W. Andersa
99 przemyska Drużyna Starszoharcerska
Ci niesamowici młodzi ludzie winni być wzorem do naśladowania dla swoich rówieśników. Oprócz pomocy przy budowie scenografii pełnili 24 godzinne warty przez cały tydzień pilnując wsi przed jej podpaleniem, a sygnały o takim niebezpieczeństwie pochodziły z wiarygodnych źródeł. Okazuje się, że w wolnej Polsce znowu musiał zaistnieć oddział samoobrony i to Wy, podobnie jak Wasi rówieśnicy 70 lat temu musieliście pełnić tą rolę. Dziękuję za pomoc w zabezpieczeniu widowiska
w szczególności Jarkowi Antoszewskiemu i Krzyśkowi Kowalskiemu. Dla mnie zaszczytem jest pracować z Wami i mam nadzieję, że za niedługi czas będzie okazja bym mógł się Wam odwdzięczyć.
Wam dziękuję Drodzy Przyjaciele z teatrów Strzyżowa, Mławy, Lubaczowa za Wasze wielkie zaangażowanie, cierpliwość do mnie i pełny profesjonalizm. Po prostu Was uwielbiam i żadne sowa nie oddadzą mojej wdzięczności.
No i ludziom, bez których widowisko nie miałoby sensu, a którzy wcielili się w najbardziej niewdzięczne role UPA i czerni. Dziękuję niezawodnym kolegom z GRH 3 Bastion Grolman, GRH Kalina Krasnaja, SRH Wrzesień 39, GRH Feldgrau, GRH NSZ, GRH 17 Inf.Div., kolegom z Czech, którzy przyjechali w ramach KVH Erika, kolegom ze Słowacji z grup Prešovský KVH Dukla, KVH Karpaty Snina, KVH Krasnogvardejci Košice, KVH Zemplín, Spišský KVH Gvardija, KVH Tatry Spišské Bystré. Swoje role odegraliście świetnie i z pełną odpowiedzialnością. Wiedziałem, że zapraszam NAJLEPSZYCH!
Chciałbym podziękować obsłudze technicznej z firmy Light-Tech, a w szczególności Marcinowi za pełen profesjonalizm i świetną atmosferę.
Dziękuję Januszowi i Gosi Dachnowicz, Andrzejowi Zapałowskiemu, Oli Żurawskiej, Lucynie Majewskiej za wszelką pomoc jakiej od nich doświadczyłem. To dla mnie niezwykle ważne wiedzieć, że są osoby na które można liczyć.
Dziękuję wszystkim, którzy w jakikolwiek sposób nas wsparli w realizacji tego tak ważnego przedsięwzięcia.
Dziękuję w imieniu organizatorów, aktorów i rekonstruktorów wspaniałej widowni, która
z wielką uwagą i skupieniem oglądali widowisko i za wielominutowe brawa jakimi nas obdarzono.
Na końcu dziękuję dziennikarzom z całej Polski, którzy przybyli na to widowisko i przekonali się, że cała oszczercza propaganda jaką nas obdarzona była stekiem bzdur służących wyłącznie zdyskredytowaniu widowiska i naszych działań.

Z poważaniem
Mirosław Majkowski


09.07.13 

ŻYDZI OSTRZEGAJĄ PRZECIWKO UKRAIŃSKIEJ "SWOBODZIE"
 


30 posłów Knesetu podpisało się pod wspólnym posłaniem skierowanym do marszałka Parlamentu Europejskiego, w którym wyrażone zostało zaniepokojenie w związku z niebezpiecznymi tendencjami w życiu społecznym Ukrainy. Symptomem tego zjawiska stała się według posłów działalność partii "Swoboda", która otrzymała w wyborach do Rady Najwyższej ponad dziesięć procent głosów.

Nazywając "Swobodę" wprost: neo-nazistowską partią, izraelscy parlamentarzyści podkreślili, że wiadomo im o groźbach i zniewagach ze strony jej zwolenników "przeciwko Żydom, Rosjanom" i innym obywatelom Ukrainy. "Ci ludzie czerpią natchnienie od swoich nazistowskich poprzedników i otwarcie gloryfikują morderców-potworów z ukraińskiej dywizji SS" - powiedziano w piśmie.

"Ku naszemu zaskoczeniu - napisali posłowie - partia ta nie została politycznie izolowana: dwie największe partie opozycyjne aktywnie z nią współpracują. Nie tylko nie sprzeciwiają się wypowiedziom swoich partnerów-ekstremistów, ale również sami zaczęli grzeszyć publiczną gloryfikacją zbrodniarzy nazistowskich". Izraelczycy wyrazili wdzięczność europejskim parlamentarzystom za bojkot "Swobody" i zwrócili się do kolegów z całego świata z apelem o przeciwstawianie się neonazizmowi.

Zbieranie podpisów posłów zostało zorganizowane przez działaczy społecznych Awigdora Eskina i Dawida Adelmana. Jak zauważył Eskin w wywiadzie dla portalu IzRus, pismo zostało poparte przez przedstawicieli wszystkich obozów politycznych w Izraelu - od "Bait Jehudi" i "Yahadut ha-Tora", do Chadasz i arabskiej frakcji Raam-Taal.

"W rozmowach z członkami parlamentu, podkreślaliśmy, że "Swoboda" prowadzi nie tylko kampanię antysemicką, ale także kampanię przeciwko wszystkim rosyjskojęzycznym mniejszościom na Ukrainie - powiedział rozmówca dla portalu IzRus - Wyjaśniliśmy również, że szowinistyczna zaraza przenosi się na inne ukraińskie partie opozycyjne, gdzie na różne sposoby gloryfikowani są Bandera, Szuchewycz i im podobni". Eskin dał do zrozumienia, że treść listu zostanie przekazana do wiadomości senatorów i kongresmenów Stanów Zjednoczonych.

 Poseł ukraińskiego parlamentu Wadim Kolesniczenko w Polsce

Deputowany Partii Regionów Wadim Kolesniczenko, znany na Ukrainie jako nieprzejednany przeciwnik gloryfikacji OUN-UPA przybył dzisiaj do Warszawy na zaproszenie Ogólnopolskiego Komitetu Obchodów 70. rocznicy banderowskiego ludobójstwa na Kresach Wschodnich II Rzeczypospolitej w latach 1939-1947. Na lotnisku Chopina gościa przywitali gen. Mirosław Hermaszewski, przewodniczący Międzynarodowego Komitetu Obchodów i Jan Engelgard, rzecznik prasowy Komitetu. Pierwszego dnia gość spotkał się z członkami Komitetu, m.in. z płk. Janem Niewińskim, pos. Franciszkiem J. Stefaniukiem (PSL), dr. Tadeuszem Samborskim i dr. Dariuszem Grabowskim.

Wadim Kolesniczenko weźmie udział w obchodach 70. rocznicy banderowskiego ludobójstwa oraz odbędzie cykl spotkań z polskimi parlamentarzystami (także z wicemarszałkiem Sejmu RP Eugeniuszem Grzeszczakiem) oraz środowiskami kresowymi. Na kilka dni przed jego przyjazdem 148 deputowanych Rady Najwyższej Ukrainy uchwaliło apel do marszałek Sejmu RP Ewy Kopacz postulując surowe osądzenie przez polski Sejm zbrodni ludobójstwa dokonanego przez OUN-UPA. Kolesniczenko był animatorem powstania tego apelu.

„Naszym celem było jasne stwierdzenie, że nie odbieramy rezolucji polskiego Senatu a także ewentualnej uchwały Sejmu w sprawie zbrodni na Wołyniu jako aktu wymierzonego w Ukrainę. Jest to potępienie konkretnej organizacji i ideologii, a nie narodu ukraińskiego, który nie miał z tym nic wspólnego. Moja partia i wielu deputowanych z innych frakcji wiążę z moją wizytą duże nadzieje. Chcemy dokonać przełomu w naszych stosunkach, nie możemy być zakładnikami tradycji UPA. Polska to nasz bliski sąsiad i wszyscy Ukraińcy pragną dobrych z nim relacji” - powiedział „Myśli Polskiej” Kolesniczenko.

Wadim Kolesniczenko miał już kontakty z polskimi środowiskami kresowymi, ale jego działalność zmierzająca do ujawnienia prawdy o OUN-UPA jest u nas mało znana. Z jego inspiracji wydano na Ukrainie kluczową pracę Wiktora Poliszczuka „Gorzka prawda”. Była kilka razy wznawiana, a jej nakład sięgnął 30.000 egzemplarzy. Ponadto zorganizował wielką wystawę o zbrodniach UPA, którą obejrzało już 200.000 Ukraińców. Do Polski przywiózł  ukraińskie i rosyjskie tłumaczenia książki Romualda Niedzielki pt. „Kresowa Księga Sprawiedliwych 1939-1945”, będąca słownikiem biograficznym Ukraińców, którzy narażając życie pomagali Polakom zagrożonym śmiercią z rąk UPA.   (także ta sama informacja w załączniku).

 2) Marszałek polskiego Sejmu jest za uznaniem  Tragedii Wołyńskiej za ludobójstwo

9.07.2013 19:17
Marszałek polskiego Sejmu jest za uznaniem  Tragedii Wołyńskiej za ludobójstwo
09.07.2013 19:17
Marszałek izby niższej polskiego parlamentu - Sejmu - Ewa Kopacz uznała za konieczne uznanie Tragedii Wołyńskiej, która jest najbardziej krwawym polsko-ukraińskim konfliktem w historii stosunków między dwoma narodami -  za "ludobójstwo"  Polaków.
Powiedziała to dzisiaj [9.07.2013] w programie "Sygnały Dnia" Polskiego Radia.

 
"Prawdy nie można zakrzyczeć lub przedyskutować. 100.000 Polaków, małych dzieci, kobiet, mężczyzn zostało wtedy zabitych. To są fakty, co do których nie powinno się prowadzić dyskusji" - podkreśliła.

 
Kopacz wyraziła opinię, że Sejm powinien przyjąć uchwałę w tej sprawie jednogłośnie, przez aklamację. Zauważyła, że projekt uchwały, która obejmowałoby określenie tragicznych wydarzeń jako "ludobójstwo" może zostać rozpatrzony w niższej izbie parlamentu w środę, 10 lipca.

 
Kopacz zwróciła uwagę na potrzebę rozróżnienia współczesnej polityki i bieżących stosunków z Ukrainą od historycznych wydarzeń 70 lat temu.

 
W służbie prasowej polskiego Sejmu dziennikarze UNIAN zostali poinformowani, że projekt wspomnianej uchwały może zostać przedstawiony jutro, zwracając uwagę, że trudno jest przewidzieć, kiedy może się odbyć się głosowanie tego dokumentu.

 
Sekretarz prasowy Sejmu Iwona Sulik odmówiła komentarza na temat tego, czy na stanowisko Ewy Kopacz miało wpływ wydane w zeszłym tygodniu oświadczenie prawie 150 członków parlamentu Ukrainy, który apelowali do polskiego parlamentu o uznanie tych wydarzeń za "ludobójstwo". Zauważyła, że marszałek Sejmu do tej pory nie otrzymała tego listu i nie chciała komentować sprawy na podstawie doniesień medialnych.

 
3) Wikipedia ma w końcu hasło o fałszowaniu historii ludobójstwa dokonanego przez OUN-UPA

 

 

 

 


06.07.13 
  
Apel ukraińskich deputowanych ws. rzezi wołyńskiej
Opublikowano: sobota, 06, lipiec 2013 14:06


148 deputowanych ukraińskiego parlamentu z partii komunistycznej i Partii Regionów zaapelowało w liście do marszałek Sejmu Ewy Kopacz o uznanie tragedii wołyńskiej za ludobójstwo popełnione na Polakach przez nacjonalistów z Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA).


„(...) Dzisiaj potrzebujemy prawdy o rzeczywistym obliczu ukraińskiego nacjonalizmu” – napisali. Deputowani odwołali się do czerwcowej uchwały Senatu RP, która określiła zbrodnię wołyńską jako „czystkę etniczną noszącą znamiona ludobójstwa”. Zwrócili się do marszałek Kopacz „z gorącą prośbą o wspieranie przez polski Sejm rezolucji Senatu”, o uznanie „masakry wołyńskiej” za akt ludobójstwa popełnionego przez Organizację Ukraińskich Nacjonalistów-Ukraińską Armię Powstańczą (OUN-UPA) i „potępienie przestępstw ukraińskich nacjonalistów”ю „Wiemy, że temat ten wywołał kontrowersje nie tylko w polskim parlamencie, ale w całym społeczeństwie polskim” – przyznali. Przypomnieli, że „wielu uczestników tej dyskusji” krytykowało zwolenników uchwały Senatu RP „za to, że w ten sposób wywołują sprzeczności pomiędzy naszymi dwoma narodami, wzywają do historycznej walki, wbijają klin między naszymi krajami”.


Autorzy listu, deputowani Komunistycznej Partii Ukrainy i Partii Regionów prezydenta Wiktora Janukowycza, podkreślają, że nie zgadzają się z taką interpretacją uchwały. „Prawdy historycznej nie można ukrywać”, a „przymykając oko na zbrodnie, sami w ten sposób stajemy się ich wspólnikami” – zaznaczyli.


„Rozwój i wzmocnienie przyjaźni międzynarodowej pomiędzy Ukrainą a Polską uważamy za niemożliwe w wypadku utraty pamięci o setkach tysięcy niewinnych obywateli – Białorusinów, Polaków, Żydów, Cyganów, Rosjan i Ukraińców – wszystkich tych, którzy zginęli w rzezi wołyńskiej” – wskazali deputowali w liście, pod którym jako pierwszy podpisany jest lider komunistów Petro Symonenko.


Deputowani podkreślają, że na Ukrainie „ludzie nie znają prawdy o tych strasznych wydarzeniach”. W kraju nasilają się „nastroje ksenofobiczne, antysemickie i neonazistowskie”, a ich wyraziciele zasiadają w Radzie Najwyższej Ukrainy i „korzystają aktywnie z trybuny parlamentarnej, aby propagować te poglądy”.


Senat RP w uchwale, przyjętej 20 czerwca w 70. rocznicę zbrodni wołyńskiej, określił ją jako „czystkę etniczną nosząca znamiona ludobójstwa”. W ocenie senatorów, o takiej kwalifikacji historyczno-prawnej świadczy zorganizowany i masowy charakter zbrodni UPA na wołyńskich Polakach, oraz towarzyszące im okrucieństwo. W uchwale podkreślono też potrzebę pojednania z Ukrainą.


14 lipca w Łucku na Ukrainie odbędą się uroczystości upamiętniające ofiary zbrodni wołyńskiej w związku z przypadającą w tym roku 70. rocznicą masowych zbrodni popełnionych przez UPA na ludności polskiej na Wołyniu i w Galicji Wschodniej. Kulminacja zbrodni nastąpiła 11 lipca 1943 r., gdy oddziały UPA zaatakowały ok. 100 polskich miejscowości.


W Polsce tzw. rzeź wołyńska z lat 1943-44 uważana jest za ludobójczą czystkę etniczną ponad 100 tys. ofiar (są też szacunki mówiące o ok. 120-130 tys. ofiar). Badacze z Ukrainy oceniają zbrodnię jako konsekwencję wojny Armii Krajowej z UPA, w której wzięła udział ludność cywilna.


Ukraińcy podkreślają, że w czasie II wojny światowej obie strony popełniały zbrodnie wojenne, ponieważ polska partyzantka podejmowała akcje odwetowe. Strona ukraińska ocenia swoje straty na 10-12 tys., a nawet 20 tys. ofiar, przy czym część ofiar zginęła z rąk UPA za pomoc udzielaną Polakom lub odmowę przyłączenia się do sprawców rzezi.

 
06.07.13 

Czy Ukraina uczci pamięć o swoich Sprawiedliwych?
Grupa czterech posłów złożyła na ręce Przewodniczący Rady Najwyższej Ukrainy, Wołodymyra Rybaka, projekt ustawy „O ukraińskich sprawiedliwych wśród narodów świata”. Przewiduje ona uczczenie pamięci o tych Ukraińcach, którzy w rożnej formie pomagali Polakom zagrożonych śmiercią z rąk UPA. Ustawa zakazuje także, pod groźba kary, gloryfikowania sprawców „rzezi wołyńskiej” i zatajania prawdy o niej. Autorem projektu jest min. deputowany Partii Regionów Wadim Kolesniczenko. Poniżej treść projektu:



Projekt wniesiony przez posłów Ukrainy

Kolesniczenko W. W. (Nr legitymacji 445) [Sewastopol]

Bogusłajew W. O. (Nr legitymacji 302) [Zaporoże]

Dejcz B. D. (Nr legitymacji 233) [Krym]

Dżyga M. W. (Nr legitymacji 240) [Wołyń]

Ustawa Ukrainy „O ukraińskich sprawiedliwych wśród narodów świata”


Pamiętając o decydującym wkładzie narodu ukraińskiego w zwycięstwo w Wielkiej Wojny Ojczyźnianej i w II Wojnie Światowej, oddając hołd pamięci niezliczonych ofiar wojny i zbrodni przeciwko ludzkości popełnionych przez nazistów i tych wszystkich, którzy walczyli przeciwko koalicji antyhitlerowskiej, potępiając zbrodnie ludobójstwa popełnione podczas Holokaustu i „Rzezi Wołyńskiej” na terytorium Ukrainy i w Polsce, kłaniając się tym, którzy, często kosztem własnego życia, bronili ideałów dobroci i człowieczeństwa, Rada Najwyższa Ukrainy uchwala tę ustawę.


Ustawa Ukrainy „O ukraińskich sprawiedliwych wśród narodów świata”

ma na celu wprowadzenie w życie Wyroku Trybunału Norymberskiego, postanowień Karty Narodów Zjednoczonych i rezolucji Zgromadzenia Ogólnego ONZ z lat 2008-2012 dotyczących niedopuszczalności pewnych rodzajów praktyk, które przyczyniają się do eskalacji współczesnych form rasizmu, dyskryminacji rasowej, ksenofobii i związanej z nimi nietolerancji.

Ustawa jest uchwalana w celu godnego uczczenia osób cywilnych, które dokonały bohaterskich czynów najwyższego humanizmu podczas czystek etnicznych „Rzezi Wołyńskiej” w latach 1943-1945 – Ukraińskich Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata; znalezienia efektywnych sposobów międzynarodowego pojednania i budowania wspólnej polsko-ukraińskiej demokratycznej przyszłości w oparciu o pozytywne historyczne przykłady wyjątkowej odwagi i humanizmu.

Ustawa wprowadza w życie postanowienia Konstytucji Ukrainy o ochronie człowieka jako najwyższej wartości i Ustawy Ukrainy „O upamiętnieniu Zwycięstwa w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej w latach 1941-1945″ oraz rozwiązuje kwestię dostosowania ustawodawstwa krajowego do międzynarodowych standardów praw człowieka.

Artykuł 1.
Pojęcia i definicje w kontekście przedmiotowej ustawy

Ukraiński Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata – osoba nie-polskiego pochodzenia etnicznego, która pomimo zagrożenia dla swojego oraz swoich krewnych i bliskich – życia, zdrowia, sytuacji społecznej i gospodarczej – ratowała ludzi polskiego pochodzenia podczas „Rzezi Wołyńskiej” – masowej eksterminacji ludności polskiej na Ukrainie zachodniej w latach 1943-1945.

Zbrodnia przeciwko ludzkości (zbrodnia przeciwko pokojowi i bezpieczeństwu ludzkości) – rodzaj zbrodni, który został wyodrębniony we współczesnym prawie międzynarodowym. Jego ofiarami są nie tylko bezpośrednie ofiary, ale także cała ludzkość jako całość. Do zbrodni przeciwko ludzkości należą – zabójstwa, eksterminacja, niewolnictwo, deportacja i inne okrucieństwa popełnione przeciwko ludności cywilnej przed lub w czasie wojny, lub podczas prześladowań motywowanych politycznie, rasowo lub religijnie, w celu popełnienia zbrodni lub w związku z jakąkolwiek zbrodnią.

Akt humanizmu – działanie w celu nie dopuszczenia do zbrodni przeciwko ludzkości lub wyeliminowania jej skutków.

„Rzeź Wołyńska” – masowy mord (czystki etniczne z oznakami ludobójstwa) ludności cywilnej polskiego pochodzenia etnicznego zachodniej Ukrainy i wschodniej Polski w latach 1943-1945.


Rehabilitacja osób i organizacji, zaangażowanych w zbrodnie „Rzezi Wołyńskiej” – wszelkie działania lub zaniechania mające na celu przywrócenie praw i reputacji osób i organizacji zaangażowanych w zbrodnie „Rzezi Wołyńskiej”.


Gloryfikacja osób i organizacji zaangażowanych w w zbrodnie „Rzezi Wołyńskiej” – wszelkie działania lub zaniechania mające na celu propagowanie w mediach lub poprzez organizowanie spotkań, wieców, demonstracji, marszów, pikiet, publicznych apeli lub poprzez publiczne używanie symboli, atrybutów, materiałów drukowanych, wizualnych, dźwiękowych, fotograficznych, filmowych i wideo, które z premedytacją gloryfikują osoby i organizacje zaangażowane w zbrodnie „Rzezi Wołyńskiej”.

Artykuł 2.

Upamiętnienie czynów ukraińskich sprawiedliwych wśród narodów świata.

1. Ukraińscy Sprawiedliwi Wśród Narodów Świata – obiekty narodowej i międzynarodowej dumy oraz szacunku i publicznej czci.

2. Czyny Ukraińskich Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata, ratujących ludzi polskiego pochodzenia podczas ludobójstwa „Rzezi Wołyńskiej”, uważa się za czyny w obronie ludzkości.

3. 11 lipca ogłasza się Dniem Upamiętnienia Ukraińskich Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata oraz uczczenia pamięci ofiar „Rzezi Wołyńskiej”.

4. W Dniu Upamiętnienia Ukraińskich Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata oraz uczczenia pamięci ofiar „Rzezi Wołyńskiej” w stolicy Ukrainy Kijowie i w innych miastach i miejscowościach Ukrainy odbywają się uroczystości upamiętniające.

Gabinet Rady Ministrów Ukrainy, pozostałe organy władzy wykonawczej, organy samorządów lokalnych z udziałem parlamentarzystów Ukrainy, radnych rad lokalnych, organizacji kombatanckich, delegacji międzynarodowych – każdego roku zapewniają w jednostkach wojskowych, przedsiębiorstwach, instytucjach, organizacjach i instytucjach szkolnictwa przeprowadzenie wychowania wojskowego-patriotycznego na przykładach bohaterskiego czynu w obronie ludzkości dokonanego przez ukraińskich sprawiedliwych wśród narodów świata, który ratowali ludzi polskiego pochodzenia podczas ludobójstwa „Rzezi Wołyńskiej”.

Harmonogram przeprowadzenia uroczystości Dnia Upamiętniania Ukraińskich Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata oraz uczczenia pamięci ofiar „Rzezi Wołyńskiej” ustala Gabinet Rady Ministrów Ukrainy.

5. Postawa szacunku dla pamięci o „Rzezi Wołyńskiej”, jej ofiarach i Ukraińskich Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata jest świętym obowiązkiem państwa i obywateli Ukrainy.


Artykuł 3.

Formy upamiętnienia czynów Ukraińskich Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata

Głównymi formami upamiętnienia czynów Ukraińskich Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata są:

Obchody święta Dnia Upamiętnienia Ukraińskich Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata oraz uczczenia pamięci ofiar „Rzezi Wołyńskiej”;

zbudowanie Narodowej Alei Ukraińskich Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata w Kijowie, alei sprawiedliwych w Sewastopolu, w Autonomicznej Republice Krym, w administracyjnych ośrodkach obwodowych i w innych miejscowościach;

Ustanowienie państwowej nagrody „Ukraiński Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata” i postawa szacunku w stosunku do niej;

stworzenie Księgi Pamięci bohaterskich czynów Ukraińskich Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata z włączeniem wszystkich nazwisk sprawiedliwych i informacji na temat dokonanego przez nich bohaterskiego czynu w obronie ludzkości;

składanie wieńców i kwiatów pod pomnikami i w miejscach pamięci;

organizowanie bezpłatnych pokazów filmów fabularnych i dokumentalnych o „Rzezi Wołyńskiej” w kinach i innych instytucjach kulturalnych państwowej i komunalnej własności w lipcu każdego roku;

nie dopuszczanie do fałszowania historii „Rzezi Wołyńskiej ” w badaniach naukowych, w edukacyjno-metodycznej literaturze, podręcznikach oraz w środkach masowej informacji;

prezentowanie bohaterskich czynów Ukraińskich Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata w dziełach literatury i sztuki, książkach i albumach pamięci, w środkach masowej informacji;

organizowanie konkursów z nagrodami w dziedzinie badań naukowych, na najlepsze dzieła literatury, sztuki, sztuki filmowej, najlepsze programy telewizyjne i radiowe ujawniające prawdę o „Rzezi Wołyńskiej” i bohaterskich czynach Ukraińskich Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata;

porządkowanie, konserwacja i budowanie miejsc pochówku, pomników, zakładanie muzeów i kompleksów memorialnych;

zabezpieczenie przy wsparciu państwa przeprowadzenia prac badawczych i poszukiwań w celu ustalenia nazwisk zamordowanych Ukraińskich Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata oraz ofiar „Rzezi Wołyńskiej”, ekshumacji szczątków;

utworzenie w placówkach edukacyjnych, w przedsiębiorstwach, w instytucjach, organizacjach, jednostkach wojskowych – muzeów i izb pamięci Ukraińskich Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata oraz pamięci ofiar „Rzezi Wołyńskiej”.

Artykuł 4.

Podstawa przyznania tytułu Ukraińskiego Sprawiedliwego Wśród Narodów Świata

Tytuł Ukraińskiego Sprawiedliwego Wśród Narodów Świata przyznanawany jest osobom, które podczas „Rzezi Wołyńskiej” w latach 1943-1945:

1. Aktywnie uczestniczyły w ratowaniu jednej lub więcej osób pochodzenia polskiego od niebezpieczeństwa natychmiastowej eksterminacji lub schwytania w celu eksterminacji;

2. Były świadome swojego zamiaru uratowania osób polskiego pochodzenia;

3. Ratowały osoby polskiego pochodzenia nie w celu uzyskania wynagrodzenia pieniężnego lub innej korzyści (z wyjątkiem przypadków, gdy środki zostały przeznaczone na ratowania ofiar, a nie dla wzbogacenie się);

4. Istniało realne zagrożenie dla ratującego i jego rodziny. W szczególnych przypadkach pod uwagę będzie brane zagrożenie dobrobytu gospodarczego i pozycji społecznej ratującego.

5. Wszystkie powyższe fakty zostały potwierdzone zeznaniami uratowanych, tych, którzy otrzymali pomoc, lub istnieją dokumenty potwierdzające fakt i okoliczności uratowania.

Tytuł Ukraińskiego Sprawiedliwego Wśród Narodów Świata nie przysługuje osobom, które ratowały swoich bliskich i krewnych.

Tytuł Ukraińskiego Sprawiedliwego Wśród Narodów Świata może być przyznawany pośmiertnie. W przypadku śmierci osoby, która miała prawo do uhonorowania tytułem Ukraińskiego Sprawiedliwego Wśród Narodów Świata, nagroda może zostać przyznana małżonkowi lub dzieciom.

Artykuł 5.

Formy dokonywania bohaterskich czynów przez Ukraińskich Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata w obronie ludzkości

Do form dokonywania bohaterskich czynów przez Ukraińskich Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata w obronie ludzkości należą:

1) ostrzeżenie przed napadem, zaplanowanym na konkretny moment lub nieokreślonym w czasie;

2) wskazanie drogi ucieczki w trakcie napadu;

3) ukrycie zagrożonych przed spodziewanym atakiem, udzielenie im schronienia

w trakcie napadu lub po nim;

4) wprowadzenie napastników w błąd, np. przez zapewnienie, że poszukiwany jest

Ukraińcem – członkiem rodziny lub znajomym, a nie Polakiem; zatajenie miejsca

ukrycia poszukiwanych; zajęcie napastników (wszczęcie rozmowy, ugoszczenie),

by ścigani zdążyli się ukryć lub uciec; skierowanie pościgu w inną stronę;

5) przewiezienie z kryjówki w bezpieczniejsze miejsce (np. do miasta) bądź użyczenie konia czy furmanki;

6) pierwsza pomoc rannym, przetransportowanie ich do lekarza lub szpitala;

7) zaopatrywanie ocalałych w żywność, a dla ułatwienia ucieczki – w ukraińskie

ubranie;

8) informowanie bliskich o okolicznościach śmierci członkow ich rodzin (zwłaszcza przez jedynych świadków zbrodni), wskazanie, gdzie znajdują się zwłoki;

9) pośredniczenie w kontaktach między ukrywającymi się a poszukującymi ich

członkami rodzin;

10) objęcie opieką sierot lub dzieci zagubionych po napadzie;

11) pomoc w pochowku zamordowanych, zwłaszcza gdy udział w pogrzebie groził

zastrzeleniem; opieka nad grobami, stawianie krzyży itp.;

12) odmowa wzięcia udziału w napadzie, pacyfikacji lub innej akcji represyjnej;

13) publiczny protest (na wiejskich zebraniach, z kościelnej ambony) przeciwko

zbrodni i stosowaniu przymusu;

14) darowanie życia ofiarom napadu, skazanym na śmierć lub wytropionym wskutek pościgu (np. przez upozorowanie egzekucji, umyślne „przeoczenie” osoby bądź kryjówki);

15) uwalnianie aresztowanych.

Artykuł 6.

Państwowe i imienne stypendia Ukrainy.

W Dniu upamiętnienia Ukraińskich Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata i uczczenia pamięci ofiar „Rzezi Wołyńskiej” przyznawane są dożywotnie stypendia państwowe a także imienne stypendia Ukraińskich Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata.

Liczba, wielkość i harmonogram przyznawania dożywotnich stypendiów państwowych i stypendiów imiennych są określane przez Gabinet Rady Ministrów

Ukrainy.

Artykuł 7.

Uhonorowanie polskich Sprawiedliwych, którzy ratowali Ukraińców

Osoby pochodzenia polskiego, które ratowały Ukraińców podczas „Rzezi Wołyńskiej” w latach 1943-1945 przed eksterminacją przez polskie formacje wojskowe w swoim statusie są zrównane z Ukraińskimi Sprawiedliwymi Wśród Narodów Świata.

Gabinet Rady Ministrów Ukrainy w porozumieniu z rządem Polski opracuje program uhonorowania na szczeblu państwowym osób polskiego pochodzenia – sprawiedliwych świata, które ratowały Ukraińców podczas „Rzezi Wołyńskiej” w latach 1943-1945 przed eksterminacją przez polskie formacje wojskowe.

Artykuł 8.

Przeciwdziałanie rehabilitacji i gloryfikacji osób i organizacji zaangażowanych w zbrodnie „Rzezi Wołyńskiej”.

Działania lub zaniechania zmierzające do rehabilitacji i heroizacji osób i organizacji, które są winne zbrodni przeciwko ludzkości popełnionych w czasie „Rzezi Wołyńskiej” są zabronione.

Publiczne działania lub zaniechania, które prowadzą do gloryfikacji lub usprawiedliwiania takich osób i organizacji, są zabronione i karane zgodnie z art. 161 Kodeksu Karnego Ukrainy.

Artykuł 9.

Obowiązek organów rządowych przeciwdziałania propagandzie faszyzmu, nazizmu, ich nowych form oraz agresywnych nacjonalistycznych ideologii.

Organy władzy państwowej, organy samorządów lokalnych i ich urzędnicy zgodnie z ich kompetencjami są zobowiązani do przeciwdziałania wszelkim formom rehabilitacji i gloryfikacji faszyzmu, nazizmu, ich nowych form oraz agresywnych nacjonalistycznych ideologii.

Organy władzy państwowej, organy samorządów lokalnych i ich urzędnicy współpracują z obywatelami i ich stowarzyszeniami, które sprzeciwiają się rehabilitacji i gloryfikacji faszyzmu, nazizmu, ich nowych form oraz agresywnych nacjonalistycznych ideologii.

Artykuł 10.

Odpowiedzialność za lekceważący stosunek do Ukraińskich Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata, ich pamięci oraz pamięci ofiar „Rzezi Wołyńskiej”, za rehabilitację i heroizację osób i organizacji zaangażowanych w zbrodnie „Rzezi Wołyńskiej”.

Osoby uznane za winne działań związanych z lekceważącym stosunkiem do Ukraińskich Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata, do ich pamięci oraz pamięci ofiar „Rzezi Wołyńskiej”, związanych z fałszowaniem historii, rehabilitacją i heroizacją osób i organizacji zaangażowanych w zbrodnie „Rzezi Wołyńskiej”, ponoszą odpowiedzialność karną na podstawie art. 161 Kodeksu Karnego Ukrainy.

Artykuł 11.

Pamiątki „Rzezi Wołyńskiej”

Do pamiątek „Rzezi Wołyńskiej” należą (i podlegają ochronie) miejsca pochówku, cmentarze, zbiorowe i pojedyncze groby, rzeźbiarskie, architektoniczne i inne urządzenia i obiekty, które utrwalają pamięć o wydarzeniach „Rzezi Wołyńskiej”i bohaterskie czyny Ukraińskich Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata.

Finansowanie takich działań prowadzone jest ze środków wyznaczonych z budżetów państwowych i samorządowych, a także z darowizn osób fizycznych prawnych.

Centralne i lokalne organy władzy wykonawczej, organy władze lokalnej ponoszą odpowiedzialność za rejestrowanie i zachowanie pamiątek „Rzezi Wołyńskiej”, znajdujące się na ich terytorium.

Poszukiwanie nieznanych miejsc pochówku i szczątków zabitych w czasie „Rzezi Wołyńskiej” realizowane jest zgodnie z harmonogramem ustalonym przez Gabinet Rady Ministrów Ukrainy.

Ekshumacje i pogrzeby ofiar i Sprawiedliwych „Rzezi Wołyńskiej” są realizowane przez organy władzy wykonawczej i organy lokalnych samorządów na koszt państwowego i lokalnych budżetów.

W organizacji i finansowaniu ekshumacji i pogrzebów pomagają przedsiębiorstwa, instytucje i organizacje, w których osoby te pracowały tuż przed przejściem na emeryturę lub przed śmiercią.

Gabinet Rady Ministrów Ukrainy zapewnia realizację ustalonego harmonogramu i norm finansowania odwiedzania grobów i pomników wojennych zlokalizowanych w Polsce.

Profanacja pomników „Rzezi Wołyńskiej”, ich rujnowanie i niszczenie jest karane na podstawie artykułu 161 Kodeksu Karnego Ukrainy.

Artykuł 12.

Celowe programy rządowe ochrony socjalnej Ukraińskich Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata


Gabinet Rady Ministrów Ukrainy, inne organy władzy wykonawczej opracują programy celowe ochrony socjalnej Ukraińskich Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata i zapewniają ich realizację.

W budżecie państwowym Ukrainy corocznie zapewnia się finansowanie działań związanych z obchodami Dnia Pamięci Ofiar „Rzezi Wołyńskiej” i upamiętnienia Ukraińskich Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata.


Artykuł 13.

Współpraca międzynarodowa w celu upamiętnienia Ukraińskich Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata i uczczenia pamięci ofiar „Rzezi Wołyńskiej”.


Ukraina zapewnia zawarcie i realizację umów międzynarodowych w celu upamiętnienia Ukraińskich Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata i uczczenia pamięci ofiar „Rzezi Wołyńskiej”, odszkodowania dla ofiar nazizmu. Na podstawie umów międzynarodowych Ukraina zapewnia budowanie i konserwację pomników w miejscach pochówku, które znajdują się poza jej terytorium.

Ukraina działa na rzecz identyfikacji miejsc pochówków Ukraińskich Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata i ofiar „Rzezi Wołyńskiej”, znajdujących się na jej terytorium, budowania i konserwacji pomników w miejscach pochówku, odrodzenia humanistycznego stosunku do nich.

Ukraina bez uchylania się dotrzymuje swoich zobowiązań międzynarodowych o zapobieganiu przejawom faszyzmu, nazizmu, ich nowych form i agresywnych ideologii nacjonalistycznych w jakiejkolwiek formie na swoim terytorium.

Artykuł 14.

Postanowienia końcowe

I. Uzupełnić Kodeks Karny Ukrainy (Biuletyn Rady Najwyższej (WWR), 2001, N25-26, artykuł 131) {Ze zmianami wniesionymi zgodnie z Ustawą N2953-III (2953-14) z dnia 17.01.2002, WWR, 2002, N17 , Artykuł 121, N3075-III (3075-14) z dnia 07.03.2002, WWR, 2002, N30, Artykuł 206 …. N600-VI (600-17) z dnia 25.09.2008, N616-VI (616-17) z dnia 01.10.2008, N801-VI (801-17) z dnia 25.12.2008} o nowy Artykuł 448 o następującej treści:

“Artykuł 448. Rehabilitacja lub gloryfikacja osób i organizacji zaangażowanych w zbrodnie „Rzezi Wołyńskiej”.

1.Publiczne wezwania do rehabilitacji lub heroizacji osób i organizacji zaangażowanych w zbrodnie „Rzezi Wołyńskiej”, a także przygotowywanie materiałów z wezwaniami do rehabilitacji lub heroizacji osób i organizacji zaangażowanych w zbrodnie „Rzezi Wołyńskiej” w celu ich rozpowszechniania albo rozpowszechnianie takich materiałów – podlega karze grzywny w wysokości od dwustu do pięciuset wielokrotności nieopodatkowanych dochodów minimalnych obywateli, lub ograniczenia wolności do pięciu lat, z ograniczeniem możliwości zajmowania określonych stanowisk lub zajmowania się pewną określoną działalnością na okres do trzech lat lub bez wskazywania okresu.

2. Rehabilitacja lub gloryfikacja osób i organizacji zaangażowanych w zbrodnie „Rzezi Wołyńskiej”, w tym dokonywana przez urzędników – podlega karze grzywny od pięciuset do tysiąca wielokrotności nieopodatkowanych dochodów minimalnych obywateli, lub pozbawienia wolności na okres od dwóch do pięciu lat, z ograniczeniem możliwości zajmowania określonych stanowisk lub zajmowania się pewną określoną działalnością na okres do trzech lat lub bez wskazywania okresu.

3. Działania, określone w części pierwszej i drugiej tego artykułu, które zostały przeprowadzone przez zorganizowaną grupę lub spowodowały poważne

konsekwencje – podlegają karze pozbawienia wolności na okres od 5 do 8 lat.

II. Uznaje się za nieważny punkt 16 artykułu 6 Ustawy Ukrainy „O statusie weteranów wojny i gwarancjach ich zabezpieczenia społecznego”.

III. Część pierwsza artykułu 10 Ustawy Ukrainy „O państwowych

nagrodach Ukrainy” (1549/14) (Biuletyn Rady Najwyższej Ukrainy,

2000, N21, art. 162; 2002 r., N8, art. 62) uzupełnia się o fragment o następującej treści: „Ukraiński Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata”.

III. Ustawa wchodzi w życie z dniem publikacji.

IV. Gabinet Rady Ministrów Ukrainy jest zobowiązany:

w terminie miesiąca doprowadzić swoje akty normatywno-prawne do zgodności z niniejszą ustawą;

doprowadzić ​​akty normatywno-prawne ministerstw i innych centralnych organów wykonawczych do zgodności z niniejszą ustawą;

Zwrócić się do rządu Polski z inicjatywą utworzenie Ukraińsko-Polskiej Międzyrządowej Komisji do sprawa honorowania Ukraińskich Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata i osób zrównanych w prawach z nimi.

Przewodniczący Rady Najwyższej Ukrainy, Wołodymyr Rybak

25.06.13 

Wołyń 1943 - 2013

Nie o zemstę, lecz o pamięć wołają ofiary

 

 

Przemyskie Stowarzyszenie Rekonstrukcji Historycznej „X D.O.K.”, Burmistrz Miasta Radymno, Miasto Stalowa Wola, Miejski Ośrodek Kultury w Radymnie organizują 20 i 21 lipca w Radymnie (powiat jarosławski, woj. podkarpackie) dwudniowe obchody 70. rocznicy ludobójstwa na Kresach Wschodnich dokonanego przez OUN-UPA na ludności polskiej, czeskiej, ormiańskiej, rosyjskiej, żydowskiej i ukraińskiej.

 

W pierwszym dniu (20 lipca - sobota) zapraszamy o godzinie 20:30 na plac obok zalewu przy ul. Budowlanych, gdzie odbędzie się rekonstrukcja historyczna o tytule „Wołyń 1943 – nie o zemstę, lecz o pamięć wołają ofiary”.

W drugim dniu (21 lipca - niedziela) o godz. 11:00 w kościele pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa (ul. kardynała S. Wyszyńskiego) zostanie odprawiona Msza św. w intencji ofiar.

 

Ta szczególna forma obchodów ma na celu przywrócenie pamięci o niewinnych ofiarach tegoż ludobójstwa i dążenie do pojednania poprzez ukazanie prawdy historycznej.

 

Miło nam poinformować, że komitet honorowy naszego przedsięwzięcia tworzą: prof. Władysław Filar, Ewa Siemaszko, ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, Anna Ostromęcka-Lewak - Okręg Wołyński Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej, Lucyna Kulińska - prezes Społecznej Fundacji Pamięci Narodu Polskiego, płk. Jan Niewiński, gen. Mirosław Hermaszewski, prof. Jacek Wilczur, kompozytor Krzesimir Dębski i kapelan 27. Wołyńskiej DP AK ks. płk. Andrzej Jakubiak.

 

Jesteśmy przekonani, iż rekonstrukcja, którą zrealizujemy uzmysłowi całej Polsce tragedię, która wydarzyła się 70 lat temu, odda należytą cześć i pamięć o pomordowanych oraz nie pozwoli na zakłamywanie historii przez niektórych ukraińskich publicystów oraz tzw. polityczną poprawność.

 

Prosimy także o publikacje wykazu miejsc parkingowych dla zmotoryzowanych widzów: https://maps.google.pl/maps/ms?msid=203437776694243281912.0004c49f67d70ef961778&msa=0&ll=49.951462,22.821404&spn=0.003749,0.010568

 oraz filmu promującego widowisko:
http://www.youtube.com/watch?v=9b2XqvwA_b8&feature=player_embedded

Przemyskie Stowarzyszenie Rekonstrukcji Historycznej "X D.O.K." działa formalnie od 11 maja 2007 r. Jesteśmy znani z wielu ciekawych i zrobionych z rozmachem rekonstrukcji, m.in. "Operacji Barbarossa - bitwa o Przemyśl" (2007 r.), czy rekonstrukcji historycznej o nazwie "Przemyśl - wrzesień 1939" z 2008 r., którą obejrzało aż 15 tysięcy widzów. W 2009 r. w Przemyślu przeprowadziliśmy niesamowitą inscenizację historyczną "A mury runą...", przedstawiającą wydarzenia w Polsce od 1946 do 1989 r., czyli od instalacji aż do upadku komunizmu w naszej Ojczyźnie. W trakcie niej wystąpiło kilkuset statystów i co ciekawe, akcja rozgrywała się w kilku miejscach Starego Miasta w Przemyślu. W lutym 2010 r. ponownie w Przemyślu zorganizowaliśmy wielkie widowisko historyczno-teatralne "Na nieludzką ziemię...", które było częścią obchodów 70. rocznicy deportacji obywateli Polski w głąb ZSRR. W inscenizacji wystąpiło około pół tysiąca statystów i aktorów, ponadto w widowisku wziął udział autentyczny pociąg z wagonami z lat 30-tych, sprowadzony specjalnie ze Skansenu Taboru Kolejowego w Chabówce. Ponadto prowadzimy akcje edukacyjne, realizujemy spektakle teatralne o tematyce historyczno - patriotycznej oraz szereg przedsięwzięć, widowisk historycznych na terenie całego Podkarpacia. Z poważaniem


Mirosław Majkowski
Prezes PSRH X D.O.K.



21.06.13  
 
NACISKI WŁADZY 


http://niezalezna.pl/42619-tylko-u-nas-komorowski-nie-chce-wspolnych-obchodow-z-kresowianami
Komorowski nie chce wspólnych obchodów z Kresowianami.


Były naciski, żeby nie odbył się Marsz Pamięci. Powtarzano
wielokrotnie: po co wychodzicie na ulice? - mówi portalowi
niezalezna.pl Ewa Szakalicka, organizator 70. rocznicy obchodów
ludobójstwa na Wołyniu, w rozmowie z Jarosławem Wróblewskim.

Zbliża się 70 rocznica zbrodni ludobójstwa na Wołyniu i Małopolsce
Wschodniej. Jaki przebieg mają mieć uroczystości w dniu 11 lipca?
Od wielu miesięcy organizacje pozarządowe skupiające rodziny kresowe,
świadków ludobójstwa czy sympatyków Kresów organizują obchody
społeczno-obywatelskie. 11 lipca o godz. 12.00 będzie Msza święta na
Pl. Trzech Krzyży, później Traktem Królewskim przejdzie Marsz Pamięci
do Domu Polonii, gdzie jest tablica upamiętniająca ofiary ludobójstwa
dokonanego przez nacjonalistów ukraińskich. Obchody zakończą się
koncertem na Pl. Zamkowym.

Rocznica jest wielkim historycznym wydarzeniem dla Kresowego
środowiska. Pomimo to oficjalne uroczystości, organizowane m.in. przez
Bronisława Komorowskiego, odbędą się raczej bez ich udziału. Dlaczego?
Do dziś nie wiemy, jak zachowa się prezydent Komorowski. Nie znamy
godziny, o której mają być obchody rządowe na Skwerze Wołyńskim na
Żoliborzu. Oficjalnie nas nie zaproszono na te uroczystości, choć
wiadomo, że prezydent ma tam odsłaniać pomnik. Do tego PSL organizuje
przed południem też swoje partyjne uroczystości w Sejmie. Generalnie
jest zamęt. Nie zaproszono ani Federacji Organizacji Kresowych ani
Światowego Kongresu Kresowian. Dodam, że prof. Tomasz Nałęcz - doradca
prezydenta, na pytanie o obecność Kresowian na tych uroczystościach
powiedział: "jak chcą, to mogą przyjść". To nie jest właściwe
podejście.



Jest też problem z organizacją Koncertu Pamięci na Pl. Zamkowym?
Wszystko sprowadza się do pieniędzy. Okazało się, że finansuje się
różne inicjatywy, pikniki i konferencje, pokazy filmów, ale nie
program Kresowian. Miał być koncert Krzesimira Dębskiego, którego
dziadkowie zginęli, a ojciec stracił nogę podczas napadu UPA na
Kisielin. Nie dostaliśmy pieniędzy z Wydziału Kultury m. st. Warszawy.
Instytucje związane z rządzącą partią mimo wcześniejszych obietnic,
nie dotrzymały słowa. Po wycofaniu się sponsorów na wykonanie
oratorium wołyńskiego Krzesimira Dębskiego ciągle jeszcze brakuje nam
40 tys. zł. Kompozytor nie bierze honorarium, ale i tak to jest
kosztowne przedsięwzięcie - orkiestra, chór, soliści, scenografia...
Ten koncert to hołd złożony Kresom i kresowym ofiarom niewyobrażalnej
zbrodni, dlatego apelujemy o wsparcie.

Kto wam pomaga?
Od początku robili to posłowie Prawa i Sprawiedliwości. Oni znaleźli
czas, aby z nami się spotkać i pomóc organizacyjnie. Zabiegają o to,
aby Sejm przyjął w uchwale okolicznościowej zapis o ustanowieniu 11
lipca Dniem Pamięci Męczeństwa Kresowian. Ma być też specjalna wystawa
poświęcona ludobójstwu przez OUN-UPA, przygotowana przez
stowarzyszenie z Wrocławia, które przez 20 lat wykonało gigantyczną
pracę nad dokumentacją dotycząca tej zbrodni na Polakach. Jest
planowany też przedpremierowy pokaz filmu o Zbrodni Wołyńskiej.

Kancelaria Prezydenta zachowuje się bez pardonu wobec Kresowian. Z
drugiej strony pojawiły się pogłoski o naciskach na organizatorów
obchodów, o zastraszaniu ich. To prawda?
Były naciski, żeby nie odbył się Marsz Pamięci. Powtarzano
wielokrotnie: po co wychodzicie na ulice? Odpowiadamy: a dlaczego nie
mamy w ten sposób wyrazić solidarności z rodzinami ofiar? Na ten
pochód zapraszamy wszystkich. Dopełniliśmy formalności.
Przewodniczącym zgromadzenia publicznego został radny Warszawy Maciej
Wąsik. Marsz to kość niezgody z rządem, choć my bardzo chcieliśmy, aby
nie było tutaj podziałów, aby obchodzić 70. rocznicę wołyńskiej
Krwawej Niedzieli wspólnie, bo to przecież sprawa polska. Nie udało
się. Są wydarzenia rządowe z udziałem prezydenta i nasze
społeczno-obywatelskie. Mogę powiedzieć, że wywierano na nas presję.
Prywatna instytucja, która pomaga w organizacji obchodów, dostawała
dziwne sygnały z Kancelarii Prezydenta, sugerujące jakieś
nieprawidłowości w jej działaniu, przyjrzenie się jej funkcjonowaniu
itp. To daje do myślenia, bo jak coś nie jest zgodne z polityką
władzy, to używa ona argumentu zastraszenia.

Jednak przecież dwa lata temu powstał komitet pod przewodnictwem
Jarosława Kalinowskiego, czyli koalicjanta rządu, który miał
przygotować obchody 70. rocznicy ludobójstwa...
Powstał, ale nic nie zrobił, nie zgromadził funduszy, nie złożył
żadnych wniosków o dotacje, a przecież są konkursy na projekty w
instytucjach kultury. Okazało się, że znów musieli na wszystko zrzucać
się ludzie dobrej woli i same stowarzyszenia kresowe.

Dziś Senat przyjął uchwałę w sprawie Wołynia, jak by ją pani skomentowała?
Niestety, senatorowie nie ustanowili dnia 11 lipca Dniem Pamięci
Męczeństw Kresowian. W uchwale nie padło słowo ludobójstwo, co
pociągnęłoby za sobą skutki prawno-karne. Taka zbrodnia nie ulega
przedawnieniu. Nakłada na państwo obowiązek ścigania zbrodniarzy,
osądzenia ich, zadośćuczynienia rodzinom ofiar. Po raz kolejny
zwyciężył bieżący interes polityczny nad ludzką przyzwoitością wobec
ofiar, żyjących świadków i w ogóle Polaków.

Społeczny Komitet Organizacyjny Obchodów Rocznicy 11 Lipca - Kontakt:
tel. 609 963 763
Autor: Jarosław Wróblewski
Żródło: niezalezna.pl


17.06.13 

DZIWACTWA NORMANA DAVIESA

Uprzejmie proszę o rozpropagowanie w naszych środowiskach "złotych myśli"
nt. UPA prof. Normana Daviesa, który ujawnił je w wywiadzie dla TOK FM.
Będą otrzeźwieniem dla tych, którzy ulegli fascynacji p. D.

Link do całego wywiadu -
http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103454,14103376,Prof__Davies_o_rzezi_wolynskiej__Ludobojstwo_to_kwestia.html#BoxSlotII3img

Wyjątki (komentarze w nawiasach jednego z czytelników):

"Cała ta awantura jest oczywiście niepotrzebna." (awantura o użycie
terminu "ludobójstwo" w uchwale sejmu)

"To jest bardzo skomplikowana historia. Nie wolno pozwolić na to, aby
jedna strona miała pretensje, że jest jedyną ofiarą, i iść dalej w
kierunku określenia "ludobójstwo". Oczywiście Polacy byli ofiarami. To
więcej niż masakra - to były czystki etniczne, których celem było
przejęcie ziem zachodniej Ukrainy przez Ukraińców" (ZACHODNIEJ UKRAINY!)

"Trzeba też połączyć to, co się działo na Wołyniu i Galicji Wschodniej, z
tym, co się działo po wojnie, czyli operacją "Wisła" - czystkami
etnicznymi prowadzonymi przez polski rząd przeciwko niewinnym Ukraińcom."
(czyli tu czystki, tam czystki)

"Co znaczy ludobójstwo? Kto je definiuje? To są kwestie polityczne. To
jest selekcja ofiar: my jesteśmy ofiarami ludobójstwa, inni nie są. Tu
jednak nie ma niewinnych grup. To był okres okropności, wypędzania,
oczywiście przez mocarstwa, Trzecią Rzeszę i ZSRR. Każda grupa była ofiarą
różnych okropności. Jednak mówienie wyłącznie o sobie jako ofiarach
ludobójstwa jest polityczne."

"Czy polscy politycy mówią o tym, że UPA mordowała Ukraińców? Nie, to
selekcja. Sztuczna selekcja dla celów politycznych, żeby móc powiedzieć
"Naród polski był ofiarą"." (p.Davies ordynarnie kłamie albo zwyczajnie
nic nie wie o ludziach walczących o prawdę o banderowskim ludobójstwie -
oczywiście, że polscy politycy, naukowcy, publicyści i zwykli Kresowianie
tą kwestię podnoszą)

"UPA jako UPA miała swoje wspaniałe karty."

"Nie wolno szukać jednego winnego. Trzeba z pokorą przyjąć, że tak było, i
starać się zrozumieć wszystkie czynniki."

A tak było  na obradach Komisji Kultury w sprawie uchwały o ofiarach
ludobójstwa!
Polskie Kresy
www.polskiekresy.pl


http://www.polskiekresy.pl/index.html?act=nowoscifulldb&id=222

17.06.13
 

CIA A OUN/UPA

CIA wyhodowała swoimi dolarami terrorystów z Al-Kaidy, wyhodowała Talibów. Jak się okazuje na dolarach CIA wyrósł i zakorzenił się mit o szlachetnych i dobrych integralnych nacjonalistach z OUN-UPA. Złe owoce Al-Kaidy i Talibów świat już zbiera, co przyniesie zły owoc ukraińskiego nacjonalizmu teraz i w przyszłości?

 

 
John Himka. Oceniając dziedzictwo Prolohu

15 czerwca 2013 r.

 
Jak wspomina Taras Kuzio w swojej krytyce naukowej wypowiedzi Pera Andersa Rudlinga, współpracowałem z czasopismem Proloh. Było to w latach 1970-tych i 1980-tych. Prenumerowałem czasopismo „Współczesność", w którym szczególnie lubiłem czytać fragmenty tekstów Iwana Łysiaka-Rudnyćkiego. Byłem zachwycony, kiedy w 1973 roku Proloh opublikował tom jego esejów ("Między historią i polityką. Artykuły do historii i krytyki ukraińskiej myśli politycznej"). Esej Iwana Łysiaka-Rudnyćkiego „W obronie intelektu", opublikowany po raz pierwszy w „Współczesności", później przedrukowany w zbiorze esejów, miał kluczowe znaczenie dla mojego rozwoju intelektualnego. Łysiak krytykował „zakorzeniony w naszym społeczeństwie strach przed wszelką nieortodoksyjną myślą" i „skłonność do zwalczania takiej myśli z zastosowaniem autorytarnych środków, a nie poprzez otwartą, racjonalną dyskusję."

 
Czułem dumę, gdy w 1974 roku Współczesność przyjęła do druku mój artykuł, który był jednym z pierwszych moich tekstów napisanych w języku ukraińskim. W latach 1980-tych, jako członek grupy Dialoh, w tajemnicy wwoziłem publikacje Prolohu do Europy Wschodniej, w tym na Ukrainę (tak samo, jak to zrobił młody Taras Kuzio).

 
W latach 1970-tych i 1980-tych doskonale rozumiałem, że Proloh jest finansowany przez CIA. I chociaż miałem lewicowe poglądy polityczne, byłem aktywnym uczestnikiem ruchu antywojennego, mój stosunek do Prolohu był taki sam jak reszty środowiska ukraińskiej lewicy: lepiej niech CIA wydaje swoje zasoby finansowe na wyzwolenie Ukrainy niż na obalanie postępowych reżimów w Ameryce Łacińskiej. Nawet dzisiaj wciąż jeszcze mało mi przeszkadza ten związek z CIA.

 
Istnieje znaczna ciągłość moich poglądów na temat Prolohu, poczynając od lat 1970-tych i 80-tych do dziś, z wyjątkiem jednej istotnej zmiany. W latach 1970-tych i 1980-tych nie zdawałem sobie sprawy z tego, do jakiego stopnia Proloh ukrywał mroczną przeszłość OUN i UPA oraz propagował legendarną wersję nacjonalistycznej historii. Podobnie jak inni członkowie mojego środowiska, akceptowałem heroiczną narrację: w desperackiej walce przeciwko polskiemu i sowieckiemu uciskowi i dla stworzenia ukraińskiego państwa OUN zawarła sojusz z nazistowskimi Niemcami. Ale już po kilku tygodniach rozwiały się złudzenia, że Niemcy przynieśli wyzwolenie. OUN przeszła do podziemia, pozostając w opozycji była brutalnie prześladowana. 

 
Później, korzystając z niezadowolenia w szerokich kręgach społeczeństwa wywołanego przez Niemców, OUN (b) stworzyła Ukraińską Powstańczą Armię w celu prowadzenia wojny partyzanckiej przeciwko nim. W tym samym czasie działacze OUN, przemieszczając się na terenie Ukrainy w składzie grup pochodnych, przeszli ideologiczną ewolucję. Zdali sobie sprawę, że z czysto nacjonalistycznym programem, z nazistowską „podszewką", nie będą w stanie przyciągnąć całej ludności Ukrainy, zwłaszcza na dawnych terytoriach sowieckich. Dlatego połączyli nacjonalizm z demokratyczną i postępową polityką społeczną w nową, ideologicznie atrakcyjną mieszankę.

 
Ta transformacja polityczna została potwierdzona na trzecim nadzwyczajnym kongresie OUN i przez powstanie Ukraińskiej Głównej Wyzwoleńczej Rady. Kiedy Armia Czerwona przemieszczała się w kierunku wschodnim, OUN walczyła na dwa fronty, przeciwko totalitaryzmom nazistowskiemu i sowieckiemu. Gdy Niemcy zostali wypędzeni z Ukrainy i Sowieci ponownie ją okupowali, UPA prowadziła długotrwałą wojnę partyzancką przeciwko reżimowi komunistycznemu, i została pokonana dopiero na początku lat 1950-tych.

 
Czegoś mi brakowało w tej historii, czegoś, co powoli zacząłem poznawać pod koniec lat 1980-tych, aż dopóki w tej czy innej mierze nie uświadomiłem sobie dwadzieścia lat potem. Było to na długo przed momentem, kiedy zrozumiałem, że UPA zainicjowała czystki etniczne mniejszości narodowych na Wołyniu w 1943 r., że z rąk UPA zginęło znacznie więcej Polaków niż Niemców i Sowietów razem wziętych. Jeszcze więcej czasu zajęło mi zdanie sobie sprawy, że współpraca z Niemcami niosła ze sobą współudział w Holokauście. Dowiedziałem się, że OUN była antysemicka jeszcze przed sojuszem zawartym w czasie wojny; że OUN przeniknęła w szeregi policji ukraińskiej w służbie niemieckiej, która była jednym z głównych wykonawców Holokaustu; że około 5000 tych policjantów stworzyło jądro i nadawało ton w UPA od samego początku; a także że UPA mordowała Żydów z własnej inicjatywy. Badacze z Ameryki Północnej, Niemiec, Francji, Polski, Szwecji i Ukrainy dochodzą do podobnych wniosków.

 
Popularyzowany przez Proloh nienaganny nacjonalistyczny mit jest jednym z powodów, dla którego nowe krytyczne badania nacjonalistycznego mitu są tak traumatycznie przyjmowane nawet przez stosunkowo liberalnych i wykształconych Ukraińców diaspory. Doprowadziło to również do niezdrowej sytuacji, w której badacze pracujący nad tematem nacjonalizmu przedstawiani są w niekorzystnym świetle, a obecność w dyskusji różnych punktów widzenia jest praktycznie niemożliwa. Z drugiej strony, dla wielu Ukraińców Proloh otworzył możliwość rozwoju intelektualnego. Tolerował polemikę, informował o wydarzeniach na Ukrainie i promował wysoką kulturę ukraińską. Proloh robił obie te rzeczy, tak więc jego spuścizna obejmuje krytycznie niejednoznaczną interpretację.

 
Napisałem swoją refleksję w duchu dialogu, do którego zachęca Taras Kuzio pod koniec eseju. Rzeczywiście, dialog wymaga gotowości do wysłuchania więcej niż jednej strony. Jednak nie sprzyja temu nieobecność krytycznych publikacji w czasopiśmie Ukrainian Weekly, co pozostawia bez prawa odpowiedzi tych, którzy są zaangażowani w krytyczne badania nacjonalizmu i nacjonalistycznej pamięci. Ukrainian Weekly w tym temacie jest czymś w rodzaju snajperskiego gniazda, z którego można łatwo zaatakować, a któremu trudno jest odpowiedzieć. W artykule Tarasa Kuzio obecne są elementy, które są charakterystyczne raczej dla ataku, niż dla dyskusji, zwłaszcza sama terminologia - „Demokratyczni Centryści" przeciw „Rewolucyjnym rewizjonistom". Cóż jest takiego demokratycznego lub centrowego u naukowców i liderów społecznych, którzy na konferencjach i w publikacjach przez nich sponsorowanych zakazują jakiejkolwiek krytyki ultra-prawicowej nacjonalistycznej organizacji odpowiedzialnej za eksterminację dziesiątków tysięcy polskiej, ukraińskiej i żydowskiej ludności cywilnej?
 
Angielska wersja tekstu ukazała się jako: John-Paul Himka. Assessing the Prolog Legacy/ / Currents Politics in Ukraine, Fridej, May 31st 2013, http://ukraineanalysis.wordpress.com/2013/05/31/assessing-the- prolog-legacy
Opublikowano na historians.in.ua za zgodą autorów i wydawców.
 John-Paul Himka
( źródło: W. Tokarczuk)

16.06.13 

APEL 

Apel do mediów w sprawie haniebnej postawy znacznej części posłów Sejmu RP
Sobota, 15 Czerwiec 2013 06:36 Aktualności  
Dyskusja Komisji Sejmowej w sprawie ustanowienia 11 lipca Dniem Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez OUN-UPA na Kresach Wschodnich II Rzeczypospolitej w latach 1939-1947 budzi niepokój i wstyd. Wielu posłów prezentuje nadmierną troskę o tzw. „wrażliwość Ukraińców” - tymczasem nie chodzi im o naród ukraiński lecz o pogrobowców Bandery. Zdumiewający jest ton i brak uwzględnienia interesów i racji zarówno narodu polskiego jak i narodu ukraińskiego. Przypominam, że ofiarami zbrodni dokonanych przez faszystowskie formacje OUN-UPA byli obywatele polscy Kresów Wschodnich II Rzeczypospolitej, wśród których wymordowano zarówno niewinnych i bezbronnych Polaków jak i Ukraińców, a także Żydów, Rosjan, Czechów, Ormian i Romów. Tymczasem, w wypowiedziach niektórych parlamentarzystów dominuje banderofilstwo i antypolonizm. Operuje się ogólnikami i sloganami o pojednaniu i partnerstwie strategicznym z Ukrainą, a w istocie chodzi o pojednanie z „rzecznikami banderyzmu”, którzy nadal kultywują i rozwijają ideologię integralnego nacjonalizmu ukraińskiego. 
Dla przybliżenia Czytelnikom ideologii OUN-UPA ukazuję program ich działalności.
Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) na swym I Kongresie w 1929 roku przyjęła za swoją ideologię faszystowską doktrynę Dmytra Doncowa. Według niej nacja ukraińska, jako gatunek w przyrodzie, pozostaje w permanentnych walkach o byt i przestrzeń z innymi nacjami, a siłami motorycznymi w nich są: przemoc, ekspansja, fanatyzm, rasizm, bezwzględność, nienawiść, amoralność. Na czele narodu ukraińskiego miał stanąć „wódz”, mający do swej dyspozycji „mniejszość inicjatywną” (analogię do „czarnych koszul” B. Mussoliniego i „brązowych koszul” A. Hitlera), która wobec mas narodu ukraińskiego, nazywanych „czernią”, „tłumem”, „bydłem”, miała stosować „twórczą przemoc”. Te przymioty OUN pozbawiały ją cech formacji narodowo-wyzwoleńczej narodu ukraińskiego. Dążenie OUN do powołania do życia jednonarodowego państwa nie oznaczało wyzwolenia narodu ukraińskiego, lecz panowanie nad nim.
Przyjęte przez ten założycielski Kongres OUN uchwały przewidywały utworzenie faszystowskiego państwa ukraińskiego o obszarze 1 200 000 km2, a metodą jego tworzenia miało być „usunięcie” (doprowadzenie do nieistnienia) nieukraińskiej ludności terytoriów uważanych przez OUN za ukraińskie terytoria etnograficzne.
W okresie międzywojennym OUN była członkiem międzynarodówki faszystowskiej o nazwie „Zjazd Zjednoczonych Nacjonal-socjalistycznych Organizacji” z siedzibą w Stuttgarcie, której patronował Josepf Göbbels.
OUN wzięła udział w agresji Niemiec hitlerowskich na Polskę, a więc była współuczestnikiem wywołania II wojny światowej. Do dyspozycji Niemiec OUN dała takie formacje zbrojne, jak: Legion Ukraińskich Nacjonalistów, bataliony „Nachtigall” i „Roland”, dywizję Waffen SS-Galizien, 31 batalion SD.
OUN frakcja Melnyka współdziałała z Niemcami hitlerowskimi przez cały okres wojny, natomiast OUN frakcja Bandery współpracowała z nimi o końca wojny z wyjątkiem okresu od maja do grudnia 1943 roku. Melynkowskie pułki policyjne dywizji Waffen SS-Galizien dokonując zagłady wsi Huta Pieniacka, dopuściły się zbrodni wojennych.
Formacje OUN dokonały zbrodni ludobójstwa, w szczególności na ludności polskiej, ukraińskiej i żydowskiej (znany pogrom ludności żydowskiej we Lwowie w pierwszych dniach lipca 1941 roku, „Dni Petlury” w obwodach: lwowskim, krzemienieckim, tarnopolskim i stanisławowskim). Melynkowski Kureń Bukowiński, przekształcony przez Niemców na policję ukraińską, od września 1941 r. odegrał główną rolę w rozstrzeliwaniu Żydów i innych mieszkańców Kijowa w Babim Jarze. Powstała z inicjatywy OUN ukraińska policja pomocnicza brała aktywny udział w eksterminacji ludności żydowskiej na okupywanym przez Niemcy terytorium. W lipcu 1941 r. pierwszy zastępca Stepana Bandery – Jarosław Stećko, jako „premier” powołanego przez OUN Bandery „rządu” napisał, że „jest za przeniesieniem na Ukrainę niemieckich metod eksterminacji Żydów”.
W latach 1943-1944, utworzone przez OUN Bandery – tzw. Ukraińska Powstańcza Armia, „Służba Bezpeky”, Polowa Żandarmeria, Oddziały Specjalnego Przeznaczenia – z motywów doktrynalnych, w sposób planowy i zorganizowany dokonały ludobójstwa na ludności polskiej, ofiarami którego padło co najmniej 150 tys. bezbronnych ludzi – od niemowląt do starców, a w latach 1941-1950 zabójstw masowych na cywilnej ludności ukraińskiej, powodując śmierć męczeńską około 80 tys. ludzi. Dowódca UPA Roman Szuchewycz (ps. Taras Czuprynka) krytykowany za zbyt dużą liczbę ofiar ukraińskich powiedział: Jeśli trzeba będzie zlikwidować nawet połowę Ukraińców, to ta druga połowa będzie czysta jak szklanka źródlanej wody.
W pierwszej połowie XX wieku Europa była świadkiem działalności trzech totalitaryzmów: hitlerowskiego, stalinowskiego i banderowsko-melynkowskiego. Najokrutniejsze z wszystkich było ludobójstwo dokonane przez ukraińskich szowinistów. Obozy hitlerowskie i stalinowskie część osób przeżyło, a kto się dostał w ręce OUN-UPA nie tylko nie miał szans na przeżycie, ale ginął w niewyobrażalnych męczarniach, gdyż stosowano wymyśle tortury, aby Ofiara cierpiała jak najdłużej. Szczególnie bestialskim był przymus – pod groźbą męczeńskiej śmierci – mordowania strony polskiej w rodzinach mieszanych (mąż Ukrainiec musiał własnoręcznie zamordować żonę Polkę i córkę, a syn dziedziczący po ojcu narodowość i wyznanie – własną matkę i siostrę). Z równym okrucieństwem wymordowano około dwustu duchownych katolickich. Zbrodni dokonywano nawet w trakcie odprawianej Mszy św., a w siedmiu kościołach w czasie przestępowania dzieci do Pierwszej Komunii św.
Niemcy potępiły hitleryzm, Rosjanie potępili stalinizm. Tylko władze Ukrainy nie potępiły ludobójstwa i zbrodni wojennych, dokonanych rękami OUN-UPA. Co gorsza, polscy politycy nie chcą tego ludobójstwa nazwać po imieniu.
Przedstawiciele polskiego Parlamentu, zdają się nie traktować poważnie tej zbrodni, mimo wyraźniej wykładni Prezesa Instytutu Pamięci Narodowej Łukasza Kamińskiego. Podczas pierwszego posiedzenia wspomnianej Komisji Sejmowej Prezes IPN podkreślał, że termin „ludobójstwo” ma wymiar prawny, który jest zawarty nie tylko w konwencji ONZ, ale też w polskim kodeksie karnym. Przypomniał, że Sejm już kilka lat temu określił rzeź Ormian mianem ludobójstwa, podobnie jak w przypadku wielkiego głodu na Ukrainie. – Śledztwa prowadzone przez prokuratorów IPN, a jest ich kilkadziesiąt, definiują tę zbrodnię jako zbrodnię ludobójstwa – wskazywał. W ocenie Kamińskiego, formuły pojednania, oparte na niepamięci i szukaniu kompromisowych form oceny, okazały się jałowe. Przypomniał, że debata o zbrodni wołyńskiej dotyczy również relacji polsko-rosyjskich, bo Moskwa podnosi, że inaczej w Polsce traktuje się zbrodnie sowieckie a inaczej ukraińskie (za „Nasz Dziennik”, 6 czerwca 2013 r.).
W związku z powyższym w imieniu środowisk kresowych, kombatanckich i patriotycznych zwracam się do przedstawicieli mediów z gorącym apelem o wspomożenie Kresowian w ich wysiłkach dążących do ukazania prawdy o tragedii Kresów i nazwanie zbrodni ludobójstwa i ich sprawców po imieniu, a także o godne uczczenie i upamiętnienie Ofiar tego bezprzykładnego bestialstwa.
Jan Niewiński
Przewodniczący Kresowego Ruchu Patriotycznego,
Wiceprzewodniczący Społecznego Komitetu Obchodów 70. rocznicy banderowskiego ludobójstwa


16.06.13 

Szanowni Państwo!

 
Proponuję Państwu zapoznanie się z tłumaczeniami dwóch bardzo różnych tekstów (w załączniku):

 
1)  ukraińskiego historyka Oleksandra Zajcewa (Według relacji z  konferencji gdańskiej Zajcew wypowiadał się bardzo godnie. Był chyba bardziej krytyczny wobec ideologii OUN niż Polacy. Jeden z polskich profesorów powiedział nawet, że akcje terrorystyczne OUN to był "element życia politycznego II RP".) 

2) ukraińskiego propagandysty, strojącego się w szaty historyka, Wołodymyra Wjatrowycza. Nie tłumaczę z reguły propagandowych tekstów tego drugiego, tutaj jednak zrobiłem wyjątek. 

 
Powody, dla którego warto było to zrobić:

 
a)  Gdy pozwoli się łgarzowi na wystarczająco długą wypowiedź, istnieje prawdopodobieństwo graniczące z pewnością, że zaplącze się we własne kłamstwa, zgodnie z powiedzeniem o krótkich nogach. Ponadto w tym tekście "stężenie" dokumentalnych faktów jest na tyle duże, że opłaciło się, pomimo fałszywych interpretacji. Może ktoś to wykorzysta.

 
b) Niedawno prof. Nałęcz  udzielił "Rzeczpospolitej" wywiadu. "Potworna strategia ukraińskiego nacjonalizmu na Wołyniu i innych terenach Rzeczypospolitej zakładała przepędzenie polskich mieszkańców, a metodą było brutalne mordowanie tych, którzy trwali na tej ziemi. Zbytnio nie przeszkadzano ucieczkom i przenosinom. Chodziło o całkowite wyczyszczenie etniczne terytorium, do którego Ukraińcy aspirowali i uważali za jedną niepodzielną, niepodległą Ukrainę" – powiedział doradca prezydenta.

 
Wiatrowycz świadomie czy nie - któż zgadnie zamysły szalonego propagandysty, wszak możemy tylko się domyślać treści zadania, które postawił mu Prowid (udowodnić, że OUN-UPA nie zaatakował więcej niż kilkunastu wsi w dniach 11-12.07.1943) - wystąpił w roli polemisty profesora Nałęcza. Po pierwsze w trakcie swojego wywodu zaprzeczył, że UPA miała zamiar wyganiać Polaków. Mordowano Polaków jako tajnych współpracowników okupantów, a nie za narodowość, czy za profanowanie swoją obecnością świętej ukraińskiej ziemi. UPA apelowała do Polaków jako do lojalnych obywateli Ukrainy: 

 
 „Środki, które zostały zastosowane w stosunku do Polaków niektórych społeczności [chodzi o wymordowanie całych wsi], były środkami zabezpieczenia ludności ukraińskiej przed planowaną zdradą, i one nie będą rozszerzane na tych obywateli-Polaków, którzy stoją na gruncie współpracy z nami [...].

 
Wzywamy lojalną polską ludność do nie ulegania wrogiej propagandzie i nie opuszczania swoich domów, i do spokojnej pracy w swoich gospodarstwach". (Ulotka „Do polskiej ludności" z 17 lipca 1943 r. GDA SB Ukrainy. — F. 13. — Spr. 376. — T. 34. — Ark. 92.

 
UPA, udowadnia Wjatrowycz przecząc Nałęczowi, nie przepędzała Polaków, lecz zachęcała ich do pozostania i spokojnej pracy !

 
„Wyjaśniamy, że nie mamy zamiaru likwidować polskiej ludności, a to co się stało – było działaniem koniecznym w obronie własnej. Nie zamierzamy rozlewać krwi polskiej ludności cywilnej." (Olchowski I. A. Krwawy Wołyń.)

 
Czy mamy do czynienia do zderzenia dwóch ignorantów, czy dwóch kłamców, czy kłamcy z ignorantem -  Państwo sami potraficie odpowiedzieć sobie na to pytanie. 

 
c) Ta konfrontacja Nałęcz-Wjatrowycz wywołała u mnie następującą refleksję - gdyby jakimś szczęśliwym zbiegiem przypadków Sprzymierzonym udało się na początku 1942 roku pokonać nazistowskie Niemcy i uniemożliwić między innymi "ostateczne rozwiązanie kwestii żydowskiej" - to być może dzisiaj jakiś niemiecko-neonazistowski Wjatrowycz zupełnie poważnie, w oparciu o obwieszczenia i zarządzenia władz hitlerowskich adresowane do ludności żydowskiej, dowodziłby, że nazistowskie kierownictwo nigdy nie miało zamiaru dokonać eksterminacji Żydów! 

 
Wspomniane plakaty  i obwieszczenia obiecywały bowiem "przesiedlenia" "na wschód" do "pracy", która "czyni wolnym", uspokajały ludność po każdej selekcji i wywózce, że to już ta ostatnia, i że reszta może spokojnie żyć i pracować...

 
Sięgnijmy po konkretne przykłady - w getcie w Tuczynie - w święto Jom Kipur 1942 roku ukraińscy policjanci schwytali około 1500 Żydów, a Niemcy ich rozstrzelali. Następnie Niemcy oświadczyli, że zaszła pomyłka, że Żydzi z Tuczyna są potrzebni jako robotnicy, od teraz nie będą zabijani, mogą spokojnie żyć i pracować. Tak oto ukraińscy policjanci, wśród nich wielu członków OUN, niebawem rdzeń i kadra UPA, uczyli się, jak stopniowo wybijać dzieci, kobiety, mężczyzn i starców, których jest zbyt wielu, aby zrobić to od razu. (Archiwum ŻIH, sygnatura 301-397.)

 
Przykład z getta w Borysławiu. Tam było 6 akcji likwidacyjnych, i po każdej z nich Żydzi byli oszukiwani, ze to już ta ostatnia... Po pierwszej z nich, 5.07.1941 r., Niemcy nawet ogłosili zakaz mordowania i rabowania Żydów pod karą śmierci. 6.08.1942 r. 5 000 Żydów Niemcy "przesiedlili" do "pracy". I tak kolejno jeszcze 4 akcje, przed ostatnią Niemcy potrafili namówić gwarancją bezpieczeństwa do powrotu z lasu 800 Żydów uciekinierów tam się ukrywających... Przyszli członkowie UPA, w tym czasie w roli hitlerowskich sługusów w mundurach policji, uczyli się pilnie od swoich nazistowskich mistrzów.  (Archiwum ŻIH, sygnatura 301-679.)

 
Podsumowując - jest pewien pożytek z Wjatrowycza. Niechcący wskazał na analogiczne a nawet w niektórych okolicznościach tożsame sposoby postępowanie nazistów z Żydami i banderowców z Polakami i z Żydami. Najważniejszym elementem było uspokojenie przeznaczonego do zagłady tłumu mężczyzn, kobiet i dzieci. Dlatego  kiedyś żydowskie dzieci były częstowane przed zagładą cukierkami, co uspokajało bardzo matki. Potem ta sama technika "cukierkowa" była stosowana przez UPA w Woli Ostrowieckiej i w Ostrówkach. Okłamywanie ofiar było podstawą.

(źródło: Wiesław Tokarczuk)

 
16.06.13 

MĄDRA MŁODZIEŻ W OLKUSZU

Szanowni Państwo,
pod koniec maja 2013 r. uczniowie IV Liceum Ogólnokształcące im. K.K. Baczyńskiego w Olkuszu zakończyli prace nad filmem dokumentalnym na temat rzezi wołyńskiej.

Film ten został przygotowany na konkurs, zatytułowany "Dramatyczne losy Polaków na Wołyniu i w Małopolsce
Wschodniej w latach 1943 – 1944", ogłoszony przez Oddział Instytutu
Pamięci Narodowej w Krakowie we współpracy z Uniwersytetem Papieskim im. Jana
Pawła II w Krakowie i krakowskie Kuratorium Oświaty. W konkursie film ten został
laureatem I miejsca.
Teraz, po ogłoszeniu wyników, można tę pracę już opublikować. Jest dostępna
pod adersem

https://www.youtube.com/watch?v=fnx5ctDVclA

Zarówno ja, jak i pozostali członkowie zespołu reżyserskiego, pragniemy
poznać opinię Państwa na temat tego filmu.

Z wyrazami szacunku

Konrad Kulig
uczeń IV LO w Olkuszu

 


13.06.13 

Przemyska Hańba!


W przededniu rocznicy ludobójstwa na Wołyniu, przemyscy radni
Platformy Obywatelskiej i część SLD (8 osób na 23 radnych) zagłosowała
za nadaniem imienia biskupa Kocyłowskiego jednej z przemyskich ulic,
tym samym uchwała przeszła. Pozostali radni (8 osób z prezydenckiego
bloku Regia Civitas nie wzięli udziału w głosowaniu, aby mieć czyste
ręce i dać PO możliwość przegłosować uchwalę, zaś radni PiS bohatersko
wstrzymali się od głosu).
                Ten hierarcha grekokatolicki w czasie II wojny
światowej dopuścił się zdrady stanu, przez kolaboracje z armia
niemiecką, co zgodnie z dekretem Prezydenta Raczkiewicza z 30
listopada 1939 roku, było karalne  śmiercią.
                W czasie gdzie rady sejmików wojewódzkich, miast, gmin
podejmują uchwały o uczczeniu rocznicy ludobójstwa, w Przemyślu radni
podejmują uchwałę o  uhonorowaniu osoby, która błogosławiła oddziały
SS, które brały udział w mordowaniu cywilnej ludności polskiej.
Szanowni Państwo, proszę o podpowiedź. Mianowicie czy jest możliwe aby
w uchwale rady miasta honorować osobę, która dopuściła się zdrady
stanu? Czy można taka uchwałę zaskarżyć? Jak ma się czuć osoba, która
tam być może kiedyś zamieszka, z takim adresem.       
                       (źródło: Wiesław Tokarczuk)

08.06.13 

OBUDŹ SIĘ POLSKO!!! 

Lucyna Kulińska, badaczka problematyki kresowej, informuje: 

Polsko obudź się .To nie nie mieści w głowie. W Przemyślu robi się antypolską robotę!!!!!!

W rocznicę 70 Rocznicę ludobójstwa na Wołyniu radni Platformy Obywatelskie w Przemyślu (w jej składzie są członkowie Związku Ukraińców w Polsce) proponuje nadanie imienia ulicy, osobie, która błogosławiła w Przemyślu oddziały SS "Galizien", a które następnie brały udział w ludobójstwie. Nie mówiąc już o takim fakcie, jak zdrada stanu tego biskupa jako obywatela II RP, podjęcie kolaboracji z okupantem. Wniosek został złożony w ostatniej, chwili, na 7 dni przed sesją. Proszę o pomoc w nagłośnieniu tej sprawy i pisanie protestów do władz miasta Przemyśla (przewodniczący rady należy do inicjatorów projektu).

radamiejska@um.przemysl.pl

Urząd Miejski w Przemyślu
Rynek 1, 37-700 Przemyśl

e-mail: kancelaria@um.przemysl.pl

Termin bardzo krótki. Poniżej krótka informacja o innym "uczczeniu" ludobójstwa przez Ukraińców w Przemyślu i to przy finansowym wsparciu rządu RP. w załączniku także kilka informacji o nowym "patronie' Pozdrawiam Andrzej Zapałowski

W Przemyślu w Narodowym Domu Ukraińskim jest wystawa - 1938 - Palenie i burzenie cerkwi na Chełmszczyźnie i południowym Podlasiu. Sfinansowana przez Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji. Wystawa jest kolejnym przejawem działania banderowców w celu zdyskredytowania obchodów 70 tej rocznicy ludobójstwa na Wołyniu. Warto przypomnieć, że w propagandzie banderowskiej burzenie cerkwi było ważnym punktem w podżeganiu do mordów.

01.06.13

DOM POLSKI
  

 
Radni Lwowskiej Rady Miejskiej w dniu 30 maja 2013 roku wyznaczyli pomieszczenia na ulicy. Szewczenki 3a na Polski Dom.
"Za" głosowało  69 radnych.

 
Tak więc, Federacji polskich organizacji ofiarowano pomieszczenia w długoterminowe użytkowanie przez 49 lat. Powierzchnia - 1 443,9 metrów kwadratowych.  
 

01.06.13

PLAC MORDERCY 

 

 
Plac we Lwowie został nazwany nazwiskiem pułkownika UPA Hasyna

 
Radni Lwowskiej Rady Miejskiej w dniu 30 maja 2013 głosowali za nazwaniem placu imieniem i nazwiskiem pułkownika UPA Oleksy Hasyna. Głosowało "za" 62 radnych.

 
Plac zbrodniarza Oleksy Hasyna jest położony pomiędzy ulicami Kopernika i Stefanika.

 
Hasyn w czasie dyskusji na III Madzwyczajnym Zborze OUN (B) poparł politykę ludobójstwa zapoczątkowaną przez Kłyma Sawura, a więc w 70 Rocznicę ludobójstwa honory dla zbrodniarza po prostu się należały...

 
Tak się oddaje we Lwowie hołd ofiarom...

 
28.05.13 

SZCZECINIACY - SEJMIK ZACHODNIOPOMORSKI 

Szczeciniacy, a zwłaszcza ci, z kresowym rodowodem stanowiący przecież trzecią co do wielkości zbiorowość kresową w Polsce doczekali się Uchwały Sejmiku woj.Zachodniopomorskiego w  70-tą Rocznicę Ludobójstwa na Kresach Południowo-Wschodnich II Rzeczypospolitej Polskiej..Uchwała została przyjęta przez aklamację.Ma to ogromne moralne i osobiste znaczenie; bo tam, pod kresową darnią, w nieznanych miejscach często niezidentyfikowanych zbiorowych mogiłach, bez krzyży spoczywają prochy ich Najbliższych.Polacy bez przerwy chcą albo muszą kogoś przepraszać.
Nie można dzielić ofiar na te ,,lepsze'' zamordowane w obozach zagłady, Katyniu i Jedwabnym, i te ,,gorsze'' zamordowane przez oprawców z OUN/UPA w nieludzki sposób.
Ciągle jeszcze występują spory czy mówić prawdę, czy milczeć, czy kłamać, a może fałszować.Dzisiaj jesteśmy w takim miejscu, że już się nie da tego dłużej fałszować.
Ta uchwała w pełni to odzwierciedla.Czekamy teraz na postawę najwyższych organów naszego państwa. Kultywowanie pamięci o ofiarach ludobójstwa, dokonanego przez Nacjonalistów Ukraińskich nie jest pielęgnowaniem złych uczuć w stosunku do bratniego narodu ukraińskiego.Warto aby pojęli i do głębi zrozumieli to rządzący.
Sprawdzian już niebawem podczas uroczystych obchodów jakie są zaplanowane na 11 lipca w Warszawie.

UCHWAŁA NrXXV/331/13 Sejmiku Województwa Zachodniopomorskiego z dnia 28 maja 2013 r.

w sprawie stanowiska w sprawie upamiętnienia ofiar ludobójstwa w 70. rocznicę rzezi na Kresach Południowo - Wschodnich II Rzeczypospolitej Polskiej.

Na podstawie § 15 ust. 2 Statutu Województwa Zachodniopomorskiego stanowiącego załącznik do uchwały Nr XX/179/01 Sejmiku Województwa Zachodniopomorskiego z dnia 5 marca 2001 r. w sprawie przyjęcia Statutu Województwa Zachodniopomorskiego (Dz. Urz. Województwa Zachodniopomorskiego z 2004 r. Nr 24, poz. 456 ze zm.)

Sejmik Województwa Zachodniopomorskiego uchwala, co następuje:

§1

    Przyjmuje się stanowisko w sprawie upamiętnienia ofiar ludobójstwa w 70. rocznicę rzezi na Kresach Południowo-Wschodnich II Rzeczypospolitej Polskiej.

2.  Stanowisko, o którym mowa w ust. 1, stanowi załącznik do niniejszej uchwały.

§2

Wykonanie uchwały powierza się Zarządowi Województwa Zachodniopomorskiego.

§3

Uchwała wchodzi w życie z dniem podjęcia.



Przewodniczący Sejmiku Województwa Zachodniopomorskiego

Marek Tałasiewicz



Załącznik do Uchwały NrXXV/331/13

Sejmiku Województwa Zachodniopomorskiego z dnia 28 maja 2013 r.

Stanowisko Sejmiku Województwa Zachodniopomorskiego w sprawie upamiętnienia ofiar ludobójstwa w 70. rocznicę rzezi na Kresach Południowo- Wschodnich II Rzeczypospolitej Polskiej

Sejmik Województwa Zachodniopomorskiego, dając należne świadectwo pamięci, oddaje hołd Polakom i obywatelom polskim innych narodowości z Kresów Południowo-Wschodnich II Rzeczypospolitej Polskiej, pomordowanym, okaleczonym i poddanym cierpieniom przez nacjonalistów z Ukraińskiej Powstańczej Armii i innych ukraińskich formacji zbrojnych.

Pamiętając o ofiarach ludobójstwa, dziękujemy wszystkim Ukraińcom, którzy z narażeniem życia własnego i swoich bliskich, w akcie współczucia i humanitaryzmu, ratowali swoich polskich sąsiadów.

Jako mieszkańcy pogranicza polsko-niemieckiego wyrażamy przekonanie, że jedynie działania oparte na prawdzie i uczciwości stanowią fundament porozumienia polsko-niemieckiego. Te same wartości powinny tworzyć podstawę kształtowania stosunków między Rzecząpospolitą Polską a Republiką Ukrainy w nowoczesnej Europie. Jesteśmy przekonani, że nie można tego dokonać bez pamięci o ofiarach konfliktu i pełnego wyjaśnienia tragicznych okoliczności zbrodni.

Stanowisko otrzymują:

    Marszałek Sejmu Rzeczpospolitej Polskiej;
    Marszałek Senatu Rzeczpospolitej Polskiej;
    Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego;
    Przewodniczący Sejmików Województw;
    Prezes Instytutu Pamięci Narodowej.



Uzasadnienie

W 2011 r. do Kancelarii Sejmiku wpłynął wniosek Stowarzyszenia Kresowian w Dzierżoniowie dot. podjęcia przez Sejmik Województwa Zachodniopomorskiego uchwały dot. uczczenia 68 rocznicy mordów - ludobójstwa ludności polskiej dokonanego przez Organizację Ukraińskich Nacjonalistów i tzw. Ukraińską Powstańczą Armię, na Wołyniu - Kresach Południowo-Wschodnich Rzeczypospolitej Polskiej. Z podobnym wnioskiem w marcu 2012 r. oraz w styczniu 2013 r. zwróciło się Towarzystwo Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich.

W odpowiedzi na powyższe wnioski oraz widząc potrzebę uczczenia pamięci ofiar ludobójstwa na Kresach Południowo - Wschodnich II Rzeczypospolitej Polskiej przez radnych Województwa Zachodniopomorskiego, Przewodniczący Sejmiku Województwa Zachodniopomorskiego występuje z inicjatywą podjęcia uchwały w sprawie upamiętnienia ofiar ludobójstwa w 70. rocznicę rzezi na Kresach Południowo - Wschodnich II Rzeczypospolitej Polskiej.

Przewodniczący Sejmiku Województwa Zachodniopomorskiego

Marek Tałasiewicz


http://kresy.info.pl/component/content/article/3-informacje/760-odrodzony-patriotyzm-w-elitach-wadzy-w-zachodniopomorskim-uchwaa-sejmiku-w-70-rocznic-ludobojstwa-na-kresach
--
Andrzej Łukawski

NIE dla potępienia "OW" http://nie-potepieniuoperacjiwisla.pl/
Serwis o Kresach  http://www.kresy.info.pl
Kresowy Serwis Informacyjny http://www.ksi.kresy.info.pl
tel. 22/853 43 97; 0 501 153 340;
02-670 Warszawa, ul.Puławska 240/60, POLAND

27.05.13

KOMUNIKAT 3.

Szanowni Państwo!

        21 maja br. przedstawiciele Muzeum Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich oraz Federacji Organizacji Kresowych spotkali się z przedstawicielem Kancelarii Prezydenta RP, prof. Tomaszem Nałęczem.

        Tematem spotkania było omówieni możliwości zorganizowania wspólnych obchodów rocznicy ludobójstwa na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej.

        Władze państwowe kategorycznie odrzuciły warianty zorganizowania wspólnych obchodów z organizacjami pozarządowymi. ROPWiM planuje uroczystości rządowe z udziałem prezydenta 11 lipca 2013 r. na Skwerze Wołyńskim w Warszawie. Będzie to odsłonięcie pomnika i msza polowa. Władze nie wyraziły zainteresowania udziałem rodzin ofiar.  Obowiązuje dowolność, kto chce, może uczestniczyć. Prawdopodobnie godziny uroczystości prezydenckich nie będą kolidowały z naszym programem. Być może prezydent pojedzie do Łucka na uroczystości 14 lipca.

        Nasz program: Msza św. na Pl. Trzech Krzyży z udziałem rodzin ofiar, organizacji pozarządowych, parlamentarzystów i samorządowców, Marsz Pamięci i Koncert Pamięci; zostały określone jako obchody społeczne, obywatelskie. Nad obchodami 70. rocznicy ludobójstwa na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej prezydent nie obejmie patronatu.

        Nasze zdumienie wywołał fakt, że zdaniem doradcy prezydenta, najważniejsze jest stowarzyszenie się Ukrainy z Unią Europejską, zaś do ziem wschodnich nie mamy żadnego prawa, bo tam ludność miejscowa była nie polska... (sic!), a Żydów mordowali tylko Niemcy a nie Ukraińcy.  Temu podobnych kompromitujących stwierdzeń można by jeszcze mnożyć.

        Zostaliśmy poinformowani, że Sejm RP decyzją partii rządzących PO i PSL nie przyjmie uchwały o ustanowieniu 11 lipca Dniem Pamięci Męczeństwa Kresowian. Ponadto kolejny raz zdecydowanie odradzano nam zorganizowanie Marszu Pamięci.

        W tej sytuacji pozostaje nam konsekwentne trzymanie się programu, jak najliczniejsze uczestnictwo w uroczystościach społecznych i przystąpienie jako stowarzyszenia kresowe do Społecznego Komitetu Organizacyjnego Obchodów Rocznicy 11 Lipca.  Deklarację przesyłamy w załączniku. Już jest kilkanaście naszych organizacji! Wszystkie środowiska kresowe zostaną wymienione w programie, który będzie zawierał deklarację oraz informację o Państwa obchodach.


                        red. Ewa Szakalicka, FOK
                        dyr. Aleksandra Biniszewska, MLiKP-W


 

27.05.13  

UCHWAŁA NR XXXVII / 1107 / 13 SEJMIKU WOJEWÓDZTWA DOLNOŚLĄSKIEGO


UCHWAŁA NR XXXVII / 1107 / 13 SEJMIKU WOJEWÓDZTWA DOLNOŚLĄSKIEGO
z dnia 23 maja 2013 r. w sprawie zajęcia przez Sejmik Województwa Dolnośląskiego stanowiska w sprawie uczczenia pamięci ofiar ludobójstwa dokonanego przez Organizację Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińską Powstańczą Armię, w latach 1939-1947, na Polakach zamieszkujących tereny województwa wołyńskiego i Małopolski Wschodniej
Rzeczypospolitej Polskiej.

Na podstawie art. 18 pkt 20 ustawy z dnia 5 czerwca 1998 r. o samorządzie województwa (t.j. Dz. U. z 2001 r. Nr 142, poz. 1590 z późn. zm.11) oraz §60 ust. 2 pkt 3 i ust. 4 Statutu Województwa Dolnośląskiego (opublikowany w Dz.Urz. Woj. Dolnośląskiego z 2010 r. Nr 47; poz. 693) uchwala się, co następuje:

§1. Sejmik Województwa Dolnośląskiego, w 70. rocznicę apogeum zbrodni ludobójstwa, uchwala stanowisko w sprawie uczczenia pamięci ofiar ludobójstwa dokonanego przez Organizację Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińską Powstańczą Armię, w latach 1939-1947, na Polakach zamieszkujących tereny województwa wołyńskiego i Małopolski Wschodniej Rzeczypospolitej Polskiej.

§2. Treść stanowiska stanowi załącznik do uchwały.

§3. Stanowisko przekazuje się do wiadomości opinii publicznej, a w szczególności Marszałkom Sejmu i Senatu RP dolnośląskim szkołom i jednostkom oświaty.

§4. Wykonanie niniejszej uchwały powierza się Przewodniczącemu Sejmiku Województwa Dolnośląskiego.

§5. Uchwała wchodzi w życie z dniem podjęcia.

Załącznik do uchwały Nr XXXVI1/1107/13 Sejmiku Województwa Dolnośląskiego z dnia 23 maja 2013 r.

NASZA PAMIĘĆ O LUDOBÓJSTWIE DOKONANYM NA POLAKACH PRZEZ OUN-UPA NA KRESACH POŁUDNIOWO - WSCHODNICH

W latach 1939-1947 na terenach województwa wołyńskiego i pod koniec tego okresu także na terenie województw Małopolski Wschodniej, z inicjatywy i za sprawą nacjonalistów ukraińskich, dopuszczono się masowych mordów na obywatelach Rzeczypospolitej Polskiej. Zamordowanie w okrutny sposób około dwustu tysięcy niewinnych, bezbronnych ludzi - od dzieci i kobiet po starców - było ludobójstwem w pełnym tego słowa znaczeniu.
Sejmik Województwa Dolnośląskiego składa hołd pomordowanym Polakom i obywatelom RP innych narodowości oraz potępia haniebną zbrodnię ludobójstwa.
Tą zbrodnią nie obciążamy narodu Ukraińskiego. Wraz z licznymi na Dolnym Śląsku środowiskami Świadków tamtego czasu i tamtych miejsc, Sejmik zachowuje wdzięczność i pamięć o tych Ukraińcach, którzy z narażeniem życia pomagali i ratowali sąsiadów.
Sejmik Województwa Dolnośląskiego uznaje za niedopuszczalne wszelkie próby relatywizowania historii w tym honorowania, usprawiedliwiania czy rehabilitowania ludobójców z OUN i UPA, a także stojącej za tą zbrodnią haniebnej ideologii i jej autorów.
Sejmik wyraża przekonanie, że dla teraźniejszości, a zwłaszcza dla przyszłości niezbędne jest ujawnienie, opisanie i nazwanie tego strasznego zła, zwłaszcza tam gdzie się to dokonało.
Prawda i nasza pamięć mogą sprawić, że taka zbrodnia się nie powtórzy nigdy, a winni jej zbrodniarze będą ukarani.
Sejmik uznaje za konieczne uczczenie pamięci oddziałów polskiej samoobrony, które stanęły do nierównej walki z siłami ukraińskich nacjonalistów, i których działania uchroniły przed mordem dziesiątki tysięcy ludzi, dawnych obywateli drugiej Rzeczypospolitej, przeznaczonych do wymordowania przez OUN i UPA.
Sejmik Województwa Dolnośląskiego popiera starania środowisk kresowych o ustanowienie przez Parlament RP dnia 11 lipca dniem pamięci o ofiarach ludobójstwa OUN i
UPA.

Uzasadnienie

do uchwały w sprawie zajęcia przez Sejmik Województwa Dolnośląskiego stanowiska w sprawie uczczenia pamięci ofiar ludobójstwa dokonanego przez Organizację Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińską Powstańczą Armię, w latach 1939-1947, na Polakach zamieszkujących tereny województwa wołyńskiego i Małopolski Wschodniej Rzeczypospolitej Polskiej Zamordowanie, w latach 1939-1947, przez organizacje ukraińskich nacjonalistów, na terenie województwa wołyńskiego i województw Małopolski Wschodniej, dwustu tysięcy mężczyzn, kobiet i dzieci narodowości polskiej oraz obywateli RP innych narodowości - połączone z fizycznym i psychicznym znęcaniem się nad nimi, niszczeniem i kradzieżą ich mienia tak by zmusić ocalałych do opuszczenia swoich siedzib - zostało przez Instytut Pamięci Narodowej zakwalifikowane jako zbrodnia ludobójstwa (w rozumieniu art.118 §1 kodeksu karnego).

W związku z trwającym okresem 70. rocznicy apogeum zbrodniczych działań OUN- UPA, mamy obowiązek bez uprzedzeń, bez bagażu emocjonalnego, przywracać prawdę i czcić pamięć ofiar ludobójstwa. Środowiska kresowe podjęły starania aby dniem pamięci o ofiarach zbrodni ludobójstwa uczynić symbolicznie dzień 11 lipca, w którym w 1943 r. nastąpiło apogeum działań UPA; tylko tej „krwawej niedzieli" nacjonaliści ukraińscy zamordowali ok. 17 tys. naszych rodaków w 99 miejscowościach Wołynia.

Na terenie województwa dolnośląskiego osiedliło się wielu świadków ocalonych z tej rzezi i dlatego mandat sejmiku w sposób szczególny zobowiązuje do publicznego apelu o prawdę i pamięć oraz wsparcie obchodów rocznicowych.
Zatem, przyjęcie uchwały dającej wyraz hołdu i pamięci przez Sejmik, jest celowe i uzasadnione.

24.05.13 

Po jednomyślnym głosowaniu nad uchwałą numer XXXVII/1107/13 z dnia 23 maja 2013 r. Przewodniczący Sejmiku Województwa Dolnośląskiego Jerzy Pokój udzielił głosu Szczepanowi Siekierce, Prezesowi Stowarzyszenia Upamiętnienia Ofiar Zbrodni Ukraińskich Nacjonalistów, który w imieniu Zarządu Głównego i członków rodzin pomordowanych Polaków, oraz swoim własnym podziękował Panu Przewodniczącemu, Panom Marszałkom, Paniom i Panom Radnym Województwa Dolnośląskiego za głosowanie w sprawie uczczenia pamięci ofiar ludobójstwa dokonanego przez Organizację Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) i Ukraińską Powstańczą Armię (UPA) w latach 1939-1947 na Polakach na Kresach Południowo Wschodnich.

 Powiedział, że Radni Sejmiku rozumieją dokładnie czym jest ta uchwała w 70 rocznicę zbrodni ludobójstwa dokonanego przez OUN-UPA nie tylko dla rodzin pomordowanych, ale dla wszystkich Polaków - przecież jest to sprawa narodowa. Tak okrutną zbrodnię należało nazwać po imieniu. Stwierdził też, że Stowarzyszenie i rodziny pomordowanych Polaków nie obciążają narodu ukraińskiego za dokonane ludobójstwo, tylko przywódców OUN-UPA, realizatorów ich zbrodniczych planów i tych, którzy do dzisiaj jeszcze utożsamiają się z ludobójcami. O tym należy głośno i otwarcie mówić.Należy się zastanowić w imię jakiej polityki na siłę utożsamia się ludobójcze organizacje z dzisiejszym państwem ukraińskim. Przecież kierownictwo OUN i wykonawcy ludobójstwa byli obywatelami państwa polskiego, czyli była to rebelia polskich obywateli we własnym kraju, która nie miała nic wspólnego z dzisiejszym państwem ukraińskim

 
23.05.13 

UCHWALA NR XXXVII / 1107/ 13
SEJMIKU WOJEWÓDZTWA DOLNOŚLĄSKIEGO z dnia 23 maja 2013 r.

w sprawie zajęcia przez Sejmik Województwa Dolnośląskiego stanowiska w sprawie uczczenia pamięci ofiar ludobójstwa dokonanego przez Organizację Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińską Powstańczą Armię, w latach 1939-1947, na Polakach zamieszkujących tereny województwa wołyńskiego i Małopolski Wschodniej Rzeczypospolitej Polskiej.

Na podstawie art. 18 pkt 20 ustawy z dnia 5 czerwca 1998 r. o samorządzie województwa (t. j. Dz. U. z 2001 r. Nr 142, poz. 1590 z późn. zm.1)) oraz § 60 ust. 2 pkt 3 i ust. 4 Statutu Województwa Dolnośląskiego (opublikowany w Dz. Urz. Woj. Dolnośląskiego z 2010 r. Nr 47, poz. 693) uchwala się, co następuje:
§1.
Sejmik Województwa Dolnośląskiego, w 70. rocznicę apogeum zbrodni ludobójstwa, uchwala stanowisko w sprawie uczczenia pamięci ofiar ludobójstwa dokonanego przez Organizację Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińską Powstańczą Armię, w latach 1939-1947, na Polakach zamieszkujących tereny województwa wołyńskiego i Małopolski Wschodniej Rzeczypospolitej Polskiej.
§2.
Treść stanowiska stanowi załącznik do uchwały.
§3.
Stanowisko przekazuje się do wiadomości opinii publicznej, a w szczególności Marszałkom Sejmu i Senatu RP dolnośląskim szkołom i jednostkom oświaty.
§4.
Wykonanie niniejszej uchwały powierza się Przewodniczącemu Sejmiku Województwa Dolnośląskiego.
§5.
Uchwała wchodzi w życie z dniem podjęcia.

Podpisał:
Przewodniczący Sejmiku
Województwa Dolnośląskiego
Jerzy Pokój

22.05.13 

NIECH DZWONY W CAŁEJ POLSCE  ZADZWONIĄ 11 LIPCA O GODZ. 12-TEJ

 
Takie pomysły nadsyłali do naszej redakcji czytelnicy z Polski. Jak to zrobić, zadawaliśmy sobie pytanie? 19 maja br. ks. Isakowicz-Zaleski na swoim blogu napisał: Kolejna dobra wiadomość, tym razem z Warszawy. Na spotkaniu z z przedstawicielami środowisk kresowych kardynał Kazimierz Nycz obiecał, że 11 lipca, w 70. rocznicę Krwawej Niedzieli na Wołyniu,  o jednej godzinie będą w Warszawie biły wszystkie kościelne dzwony. A może niechby głos dzwonów rozległ się w całej Polsce, we wszystkich kościołach? Trzeba z tą sprawą zwrócić się do swoich biskupów i proboszczów. W dniu dzisiejszym doszły do nas wieści, że prowadzone są lub będą, rozmowy aby dzwony zadzwoniły w Krakowie, Szczecinie, Gdańsku i kilku innych miastach. Zwracamy się do środowisk kresowych i patriotycznych z apelem aby podjęli inicjatywę na własnym terenie. Uwaga 11 lipca o godzinie 12-tej. 
(Wiesław Tokarczuk)

21.05.13

CZY OFIARY SĄ POTRZEBNE? 

Czy organizacje społeczne zrzeszające rodziny ofiar i czy ofiary są potrzebne do tak zwanego pojednania Polaków i Ukraińców? Zdaniem ludzi, którzy w latach 1990-tych stanowili największe intelektualne zaplecze odradzającego się banderyzmu na Ukrainie - NIE ! Czy do przebaczenia potrzebna jest skrucha ? Zdaniem intelektualistów - wychowawców młodzieży w Ukraińskim Katolickim Uniwersytecie we Lwowie - odpowiedź również brzmi NIE. 

 
Czy sprawcy, którzy nie odczuwają skruchy za swe czyny, czy nie skruszeni kaci mogą modlić się razem z ofiarami lub z krewnymi ofiar szczerze? W tym przypadku najwyraźniej panowie Hrycak i Marynowycz uważają, że TAK. 

 
Uniwersytety Ukraińskie w Łucku i we Lwowie postanowiły zorganizować modlitwy wspólnie ze swoimi "przyjaciółmi, którzy nie czują nienawiści" z Polski, za ofiary Tragedii Wołyńskiej" w Pawliwce i w Sahryniu 6 i 7 lipca 2013 roku. (Najwięksi przyjaciele Hrycaka i Marynowycza w Polsce to prawdopodobnie środowiska "GazWyb" z Michnikiem, Smoleńskim, Wojciechowskim i Berdychowską na czele). Relatywizacja jest kontynuowana, ale to nie wszystko. 

 
Świętoszkowaci orędownicy kultu OUN-UPA  nie poprzestają na tym, bo jednocześnie wskazują na ludzi, "którzy nie są w stanie powstrzymać wojny w swoich sercach, prowadzą ją w nieskończoność, wywołując emocje i historyczne bóle". Jest w tym nuta, akcent, ślad, ale jednak potępienia. 

 
Można się domyśleć, że rodziny ofiar, którym bardzo skutecznie utrudnia się upamiętnienia i ekshumacje szczątków bliskich na Ukrainie i których polskie władze przez cały czas, aż do teraz, upokarzają i poniżają przy okazji każdej rocznicy, to są właśnie ci, za ukojenie bólu którch będą modlić się Marynowycz z Hrycakiem.

 
Tak więc z okazji 70 Rocznicy potępienia doczekały się tylko rodziny ofiar, bo domagając się pamięci i pogrzebów, narażają się na wykluczenie z chrześcijańskiej rodziny z woli gloryfikatorów i usprawiedliwiaczy sprawców-zbrodniarzy.

 
Oczywiście świętoszkom z KUL nie przyszło do głowy, aby koić ból rodzin poprzez wszechstronna pomoc w upamiętnianiu ofiar przez ekshumacje, pogrzeby, stawianie krzyży i pomników na Ukrainie oraz przez rozpowszechnienie całej prawdy o zbrodni. 

 
Ich hipokryzję dostrzega każdy, także na Ukrainie - pierwszy komentarz ukraińskiego czytelnika pod zamieszczoną poniżej informacją brzmi następująco: 

 
Czy jest możliwe przebaczenia bez skruchy? Czy kaci nie okazujący skruchy mogą modlić się z razem z ofiarami? Szczyt bluźnierstwa! Ale czego innego można oczekiwać od Marynowycza?

 
Warto zauważyć także, że rozmodleni intelektualiści z UKU nie domagają się delegalizacji neonazistowskiej banderowskiej "Swobody", tak jak zrobili to 21 maja 2013 r. radni z Sewastopola, tak więc chociaż krytykują niektóre wybryki swojego dziecięcia, to jednak są gotowi ich tolerować i razem z nimi czcić zbrodniarzy z OUN-UPA.
 
Modlitwa pojednania  za ofiary tragedii wołyńskiej odbędzie się w lipcu

 
Ukraińcy i Polacy razem pomodlą się za ofiary tragedii wołyńskiej. W dniach 6-7 lipca 2013 r. w miejscowości Pawliwka na Wołyniu i w Sahryniu (Polska) odbędzie się wspólna akcja pojednania narodów Ukrainy i Polski z udziałem głów kościołów, działaczy społecznych i kulturalnych z Polski, Ukrainy i innych krajów. Także teatry młodzieżowe z Lublina (Polska) i Charkowie pokażą przedstawienia na temat tragedii wołyńskiej.

 
Prorektor Ukraińskiego Katolickiego Uniwersytetu Myrosław Marynowycz uważa, że modlitwa jest najlepszym sposobem, aby uczcić ofiary tragedii, dlatego razem z Jarosławem Hrycakiem postanowili przeprowadzić akcję modlitewną ku czci ofiar w Polsce i na Ukrainie - w Pawliwce i w Sahryniu.

 
"Zostały wybrane miejsca symboliczne, aby pomodlić się i złożyć kwiaty. Ponadto usiąść razem z uczestnikami tego upamiętniającego hołdu dla ofiar i porozmawiać, w jakim punkcie się znajdujemy, jak wybrnąć z trudności, które pojawiły się z woli ludzi, którzy chcą kontynuować wojnę. Prawie cytując Jego  Eminencję Lubomyra [Huzara], mogę powiedzieć, że w pamięci o każdym historycznym konflikcie zawsze znajdą się ludzie, którzy nie są w stanie powstrzymać wojny w swoich sercach, prowadzą ją w nieskończoność, wywołując emocje, historyczne bóle. Ten ból trzeba złagodzić, to dobry powód do modlitwy. Mamy przyjaciół w Polsce, którzy także nie chcą podtrzymywać nienawiści"- powiedział Myrosław Marynovycz.

 
Zaplanowano, że pierwsza modlitwa zostanie odmówiona w Pawliwce, następnie odbędą się dyskusje i pokazy spektakli teatralnych zespołów z Lublina i z Charkowie, a potem modlitwa będzie kontynuowana w Sahryniu.

 
Organizatorami społecznej akcji polsko-ukraińskiego pojednania są Wschodnioeuropejski Narodowy Uniwersytet im. Łesi Ukrainki w Łucku i Ukraiński Katolicki Uniwersytet  we Lwowie.

 
Radni Rady Miasta Sewastopol domagają się zdelegalizowania działalności  "ugrupowań z narodowo-faszystowską ideologią, takich jak partia "Swoboda"" i zwiększyć  odpowiedzialność kryminalną za podżeganie do nienawiści etnicznej.
Z taklim apelem Rada Miejska Sewastopola zwróciła się do Prezydenta Ukrainy, Gabinetu Rady Ministrów Ukrainy i Rada Najwyższa Ukrainy w uchwale z dnia 21 maja 2013 roku na sesji plenarnej. Za głosowało około 80% radnych. 
(źródło: Wiesław Tokarczuk)
 
18.05.13 

ARCYBISKUP NYCZ OBIECAŁ 

Arcybiskup Nycz obiecał, że 11 lipca 2013 r. w Warszawie o jednej godzinie będą biły wszystkie kościelne dzwony. A może niechby głos dzwonów rozległ się w całej Polsce, we wszystkich kościołach, 11 lipca 2013 r. o tej samej godzinie?
   
Szanowni Państwo !
Przedstawiciele Komitetu Organizacyjnego uroczystości 70 Rocznicy pamięci ofiar banderowskiego ludobójstwa intensywnie pracują nad pozyskaniem środków finansowych od sponsorów. Aby mieć wyobrażenie o skali kosztów i na co są przeznaczane pieniądze, proszę zobaczyć w załączniku kosztorys Koncertu Pamięci. 
Ponadto warto przenieść na całą Polskę propozycję arcybiskupa Nycza, aby o wybranej godzinie na początku mszy na Placu Trzech Krzyży biły wszystkie dzwony we wszystkich kościołach w Warszawie - a może by tak biły dzwony w całej Polsce, o tej samej godzinie? I dzwon Zygmunta w Krakowie także ?

Na pewno trzeba w tym kierunku wykonać poważną pracę organizacyjną, może jednak warto ?

Zostałem poinformowany, że około 1 miesiąca temu, na początku kwietnia, pan generał Mirosław Hermaszewski zwrócił się do Pana Prezydenta RP Bronisława Komorowskiego w imieniu Komitetu Organizacyjnego Obchodów 70 Rocznicy z zaproszeniem do wzięcia udziału w społecznych obchodach dnia pamięci ofiar zbrodni OUN-UPA, zaproszenie pozostało bez odpowiedzi. Natomiast wkrótce potem odbyło się spotkanie z Myronem Syczem. Prezydent RP spotkał się z synem członka zbrodniczej UPA, syn zamordowanego przez UPA nie dostąpił tego zaszczytu.  

Proponuję, po pierwsze, zamieścić w prasie ogłoszenie informujące o uroczystościach 70 Rocznicy wraz zaproszeniem dla Prezydenta Komorowskiego, po drugie proponuję, aby każda organizacja Kresowa napisała od siebie zaproszenie do Prezydenta Komorowskiego według następującego wzoru:

 
Szanowny Pan 
Bronisław Komorowski 
PREZYDENT 
Rzeczpospolitej Polskiej 
ul. Wiejska 10, 00-902 Warszawa
 
Szanowny Panie Prezydencie !
W nawiązaniu do ustnych ustaleń z sekretarzem ROPWiM Andrzejem Kunertem z dnia 7 maja 2013 roku Społeczna Fundacja Pamięci Narodu Polskiego, w porozumieniu z innymi organizacjami i stowarzyszeniami reprezentującymi środowiska kresowe i patriotyczne oraz rodziny ofiar, zaprasza gorąco Pana Prezydenta do wzięcia udziału w przygotowywanych przez stronę społeczną uroczystości 70 rocznicy banderowskiego ludobójstwa oraz objęcie nad nimi patronatu. Na obchody składać się mają:

 
Msza żałobna odprawiona 11 lipca 2013 o godz. 12.00 na Placu Trzech Krzyży w Warszawie,
Marsz Pamięci ulicami Warszawy, m. in. Traktem Królewskim,
Okolicznościowy Koncert Pamięci, Warszawa, Agrykola, ul. Myśliwiecka 9.

 
Dr Lucyna Kulińska 
Prezes Fundacji Pamięci Narodu Polskiego 
(Społeczna Fundacja Pamięci Narodu Polskiego, ul. Stanisława Augusta 12, 03-847 Warszawa)
v-ce prezes Ogólnopolski Komitet Obchodów 70. Rocznicy Ludobójstwa dokonanego przez OUN-UPA na ludności polskiej Kresów Wschodnich 

 
Do wiadomości:
Sekretarz Rady OPWiM Andrzej Krzysztof Kunert 
Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa
00-926 Warszawa ul. Wspólna 2 (IV p.)

 
Listy adresowane do Prezydenta RP i Kancelarii można przesyłać na adres:
 
Kancelaria Prezydenta RP
ul. Wiejska 10
00-902 Warszawa
fax: 695-22-38


14.05.2013 


CZY SĄ WŚRÓD NAS ZDRAJCY? 

Czy wyobrażacie sobie Państwo, że tacy organizatorzy jak:  

 
Akademia Pomorska w Słupsku, Instytut Pamięci Narodowej Oddział w Gdańsku, Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku, Nadbałtyckie Centrum Kultury w Gdańsku, Ukraiński Uniwersytet Katolicki we Lwowie, Wydział Historyczny Uniwersytetu Gdańskiego, Ukraińskie Towarzystwo Historyczne w Polsce, 

 
ośmieliliby się w 70 rocznicę Holokaustu opublikować następującą zapowiedź, bezdyskusyjnie narzucającą negację faktu ludobójstwa i odrzucającą wszelką możliwość nawet nie ukarania zbrodniarzy, ale ich potępienia?
 

 
Z ofiarami OUN-UPA można sobie pozwolić na wszystko - można nawet pod pretekstem szukania "przyczyn" zbrodni stwierdzać, że ofiary były same sobie winne. To haniebne. Jednak na tego typu imprezy przyznawane są pieniądze polskich podatników, więc się odbywają. Rocznica zbrodni jako okazja do usprawiedliwiania katów-zbrodniarzy, tak to oceniam. Przy okazji podła próba rozciągnięcia odpowiedzialności OUN-UPA na cały naród ukraiński.

 
Oryginalny tekst zapowiedzi jest w załączniku. Przekształcone fragmenty poniżej. Takie podejście do żydowskich ofiar nazistów zostałoby uniemożliwione na etapie pomysłu.

 
"Żydzi i Niemcy - 70 lat po tragedii Holokaustu

13-14 czerwca 2013

 
Czy Holokaust to ostatnie tabu w stosunkach żydowsko - niemieckich?

 
Dyskusja trwa - od nas zależy jaki nadamy jej ton. Ton rozwagi i empatii czy złych emocji, ideologicznych klisz i okopania się we własnych racjach i swojej prawdzie.

 
Rocznica tragedii, jaka miała miejsce w obozach koncentracyjnych i gettach w latach II Wojny Światowej, jest okazją do szerszego przyjrzenia się temu historycznemu wydarzeniu. Nie kierując się uprzedzeniami i bez wartościowania zapraszamy na żydowsko-niemiecki dyskurs historyków w oparciu o najnowsze badania i źródła. 

 
Tematom ściśle historycznym będą towarzyszyć relacje świadków obu stron konfliktu, zawarte w dokumentalnych filmach. Wspomnienia te nie rekonstruują stricte historii, ale jako subiektywny zapis pamięci, bardzo często wpływają na formę prowadzonej debaty publicznej wokół Holokaustu. 

 
Koncert – artystyczną dedykację pamięci ofiar Oświęcimia przygotował Chór Kameralny wraz z kompozytorem.
 
Informacyjna zaś wystawa umieszczona w przestrzeni publicznej miasta przywoła faktografię tamtych bolesnych wydarzeń w łagrach i gettach.

 
Projekt powstał dzięki partnerskiej współpracy wielu instytucji naukowych i kulturalnych, z myślą o szczególnej powinności nas współczesnych. 

 
Obozy koncentracyjne i getta – historie pamięci
Prezentacja filmów dokumentalnych i rozmowa

 
„Wybaczenie” pokazuje dylematy niemieckich nazistów. Za ten film reżyser dostał naganę od komisji etyki Telewizji Żydowskiej, która przychyliła się do zdania Towarzystwa Byłych Więźniów Kacetów i Gett, że film jest „tendencyjny” i „antyżydowski", bo występują w nim bojownicy SS, "przedstawiający wyłącznie rację strony niemieckiej". Sprawą zajmowała się Helsińska Fundacja Praw Człowieka, rzecz zakończyła się ugodą, w której Telewizja Żydowska przeprosiła reżysera za "błędną i jednostronną" ocenę jego filmu oraz mylne orzeczenie komisji etyki.
 

 

 
Obozy koncentracyjne i Getta 1940-1945 – Pamięć i Przyszłość” – debata
 

 
Przekształcenia słów panów Romana Drozda, Tadeusza Sucharskiego można by dokonać w takli sposób. Czy pod takim tekstem panowie także by się podpisali? 

 
W żydowskiej mitologii literackiej, ale także w ich świadomości i podświadomości zbiorowej, Niemcy zajmują niezwykłe miejsce. Łączy w sobie bowiem przestrzeń piękna i przygody ze światem okrucieństwa i zła, silnie kształtującym żydowskie postrzeganie tego kraju. Krwawe, utrwalone w literaturze legendy pogromów żydowskich dokonywanych przez nazistów, nie tyle utwierdziła, ile boleśnie uwspółcześniła tragedia obozów koncentracyjnych, której siedemdziesiątą rocznicę upamiętniamy w roku bieżącym. 

 
Wspomnienia uciekinierów z łagrów, z gett i z komór gazowych, szczęśliwie ocalałych z „eksterminacji”, w znacznie większym stopniu niż utwory literackie, kształtowały i dotychczas jeszcze kształtują najżywsze współcześnie mity żydowskie, poddane bardzo jednostronnemu, zazwyczaj skrajnie negatywnemu widzeniu Niemców. Zepchnęły na daleki plan, a może nawet unieważniły wyniki badań historyków, szukających przyczyn owej tragedii, próbujących mimo zagłuszania przez zacietrzewionych publicystów, nacjonalistów i osób niechętnych drugiemu narodowi spojrzeć na wydarzenia z lat II Wojny Światowej w sposób w miarę racjonalny i bezstronny. Prawda świadka jest niewątpliwe ważna, godna szacunku i pamięci, ale bywa też niebezpieczna, gdy zaślepia ją nienawiść, chęć odwetu, obciążanie narodu zbiorową odpowiedzialnością. Taka postawa nie tylko utrudnia, ale wręcz czyni niemożliwymi dobre, przyjazne stosunki między sąsiadami. Pamięć historii zastępuje wówczas krwawe mity, wzajemne relacje zatruwają upiory przeszłości.

 
Pragniemy uszanować pamięć cierpienia i krzywdy, ale chcemy również spojrzeć na tragedię zagłady Żydów w taki sposób, by znaleźć w niej źródła wiary, pewności w dobrą wspólną przyszłość narodów żydowskiego i niemieckiego. Dlatego ważne, by wybrzmiały głosy obu narodów, dlatego też o tragedii mówić będą i Żydzi, i Niemcy. 

 
Autor najważniejszego żydowskiego dzieła na temat tragedii Holokaustu, oczekiwał, że ci, co pozostaną, ale także ich potomkowie „spojrzą sobie prosto w oczy i ze zdumieniem, ze zgrozą poza siebie w przeszłość”. Podejmujemy taką próbę. Przyglądamy się ze zgrozą w przeszłość, dostrzegając także własne przewiny, przewiny ofiar, ale z nadzieją w przyszłość, której podstawą jest wiedza i pamięć. 

 
Tylko w ten sposób możliwe jest odnalezienie „zgody zagubionej w bratobójczych czasach

 
godz. 10.00-13.30
 
Otwarcie debaty - profesor historii
Narastanie wrogości” - debata ukaże przyczyny tragedii Holokaustu, nie tylko w kontekście narastania wrogości między Żydami a Niemcami jeszcze w okresie przedwojennym, ale także rolę Polski i ZSRR w zaostrzaniu konfliktu. 

 
„Przeciwko sobie” – dyskusja skupi się na przebiegu konfliktu żydowsko-niemieckiego, w  tym starć w obozach koncentracyjnych, mordów w gettach i na terenie obozów pracy przymusowej oraz pozbawieniu Żydów i Niemców ich małych ojczyzn. 

godz. 15.00- 17.30
„Pamięć i przyszłość” – najważniejsza dla naszej współczesności rozmowa ma ukazać sposoby postrzegania konfliktu przez Żydów i Niemców, trudności w żydowsko-niemieckim zbliżeniu i pojednaniu, a przede wszystkim spróbować wskazać i wytyczyć drogi wyjścia z impasu w dialogu żydowsko-niemieckim

 
piątek 14 czerwca 2013, godz. 20.00
 
Pieśni o Holokauście - koncert w programie utwory na chór a cappella oraz na chór z towarzyszeniem fortepianu twórców związanych z zagładą Żydów.

 
Plenerowa wystawa przekaże podstawowe informacje o relacjach żydowsko-niemieckich na terenach objętych zagładą przed 1939 r. oraz przedstawi zasięg dokonanych czystek. Dramatyczne wydarzenia z lat II Wojny Światowej pokazane zostaną przez pryzmat doświadczeń żydowskich mieszkańców wybranych miejscowości."

 
Szanowni Państwo !
Nie wiem, co można zrobić, gdy wielu z nas jest zajętych organizacją społecznych obchodów 70 Rocznicy, poświęcając własny czas i własne pieniądze,  podczas gdy niektórzy szefowie instytucji państwowych swój wysiłek skupiają na marginalizacji uroczystości, rozbijaniu jedności środowisk ofiar - i gdy tutaj dostrzegamy hojne wydatkowanie pieniędzy polskich podatników dla zbudowania trybuny do głoszenia "dylematów" zbrodniarzy. I to wszystko w rocznicę poświęconą pamięci ofiar. Mordercy najwyraźniej są traktowani jeśli nie jako bardziej, to przynajmniej w tym samym stopniu skrzywdzeni, co ofiary/

 
Poniżej propozycja protestu przeciwko takiemu ustawieniu dyskusji.

 

 
Protest należy kierować na adres e-mail bądź telefonicznie do organizatora:
 
Larry Okey Ugwu - Dyrektor Nadbałtyckiego Centrum Kultury w Gdańsku
tel. +48 (58) 326 10 10
e-mail: larry.ugwu@nck.org.pl

Można kierować protest też do marszałka województwa, który objął patronat nad imprezą objął:
Mieczysław Struk - Marszałek Województwa Pomorskiego, radny
tel. 58 32-68-500, 32-68-502, faks 58 32-68-503, pok. 122
e-mail: marszalek@pomorskie.eu
Kontakt:
e-mail: m.struk@pomorskie.eu

Protest przesłać do wiadomości:
Paweł Adamowicz Prezydent Miasta Gdańska
prezydent@gdansk.gda.pl
 

 


12.05.2013 

PREZYDENT POLSKI LEKCEWAŻY POLAKÓW Z KRESÓW

Prezydent znalazł czas na rozmowę z apologetą zbrodniczych organizacji OUN-UPA. I to z okazji 70 rocznicy dokonanych przez nie zbrodni. Nie wiadomo nic o spotkaniu Prezydenta z przedstawicielami społecznego Komitetu Obchodów 70 Rocznicy, wiadomo natomiast, że Prezydent nie odpowiedział na wiele pism i apeli w tej sprawie.
 

 
Poniżej informacji o spotkaniu Prezydenta znajdziecie Państwo kolejne brednie o "polsko - ukraińskiej wojnie chłopskiej o ziemię" na Wołyniu w 1943 roku. 

 
Źródło informacji - ukraińskie pro-banderowskie "Nasze Słowo", do utrzymywania którego każdy z obywateli polskiego państwo, chce czy nie chce, dopłaca z płaconych przez siebie podatków. 

 

 
W kierunku pojednania

 
Hryhorij Spodaryk, "Nasze Słowo", numer 19, 12 maja 2013 roku

 
[część tekstu przetłumaczona]

 
"W skomplikowanym procesie polsko-ukraińskiego pojednania niedawno pojawiły się kolejne inicjatywy, które powinny pozytywnie wpłynąć na jego rozwój. Do takich inicjatyw należy zaliczyć spotkanie w dniu 24 kwietnia arcybiskupa Ukraińskiej Grecko-Katolickiej Cerkwi w Polsce Iwana Martyniaka i przewodniczącego sejmowej Komisji mniejszości narodowej Myrona Sycza z polskim prezydentem Bronisławem Komorowskim i jego ministrami Jackiem Michałowskim i Jaromirem Sokołowskim. Podczas spotkania, metropolita Martyniak wręczył głowie państwa polskiego apel synodu biskupów Ukraińskiej Grecko-Katolickiej Cerkwi z okazji 70 rocznicy Tragedii Wołyńskiej i zaprosił go na panachidę za ofiary tej tragedii, która zostanie odprawiona w dniu 27 czerwcu 2013 roku w Cerkwi Ojców Bazylianów w Warszawie przez głowę Ukraińskiej Grecko-Katolickiej Cerkwi patriarchę Światosława. Arcybiskup Iwan Martyniak i poseł Myron Sycz spotkał się także z marszałkiem Senatu RP Bogdanem Borusewiczem i Wicemarszałkiem Sejmu RP Cezarym Grabarczykiem, który jest również przewodniczącym Polsko-Ukraińskiej Zgromadzenia Parlamentarnego."

 
Następnie w artykule przeciwstawiany jest apel Rady Kościołów Wołynia, aby nie wskazywać sprawców zbrodni, lecz poprzez zapomnienie zbrodni i przyjaźń teraz i w przyszłości "budować cudowny pomnik ofiar", oraz nie dać "wrogowi rodzaju ludzkiego" (Szatanowi? czy Banderze?) "skłócić znowu nasze narody". 

 
W tekście wprost jest powiedziane, że właśnie w tym kierunku  (do Szatana? czy Bandery?) podążają podążają posłowie PSL domagający się powiedzenia całej prawdy o ludobójstwie i potępienia sprawców. 

 
Niestety, nie wspomniano o skandalu związanym z apelem Rady Kościołów Wołynia, kiedy to skłamano o podpisaniu apelu przez przedstawiciela kościoła rzymskokatolickiego.
Pełny tekst artykułu ukaże się: 12 czerwca 2013

 

 
Aleksandr Chomenczuk, dziennikarz z Wołynia, (Lubomla) twierdzi, najpierw, że podstawową przyczyną chłopskiej polsko-ukraińskiej wojny na Wołyniu w 1943 roku był "głód ziemi", skutkiem tego głodu polscy i ukraińscy chłopi postanowili zagarnąć ziemię dla siebie, no i polscy chłopi wojnę przegrali.

 
Następnie wraca do propagandowego uzasadnienia zbrodni autorstwa OUN-UPA:

 
"Polskie władze, aczkolwiek nieświadomie, dla rozprzestrzenienia antypolskich nastrojów i nienawiści do Polaków przed wojną na Wołyniu zrobiły więcej, niż nacjonaliści z OUN i komuniści razem wzięci. Takie zjawiska, takie fakty stały się kolejną cegłą w murze bratobójczej wrogości. To były swojego rodzaju bomby z opóźnionym zapłonem, które wybuchły ze straszną, bezlitosną siłą w sprzyjających dla wybuchu okolicznościach."

 
Do swoich kuriozalnych argumentów dokłada jeszcze przysłowie:

 
"Rzeczywiście, gdzie niezgoda, często pojawia się szkoda."

 
Bardzo chciałbym, aby pan mądrala z Lubomla odpowiedział mi na pytanie, co wspólnego z głodem ziemi i powszechną nienawiścią mas ukraińskiej ludności ma napisany w języku ukraińskim dokument Służby Bezpieczeństwa OUN-UPA z 12.07.1943 r. (sygnatura archiwum w Równem, DARO, f. R 30, op. 2, spr. 15, k 126), gdzie na stronie drugiej czytamy - w tłumaczeniu na język polski:

 
"Za przechowywanie Żydów i Polaków każdy zostanie rozstrzelany". 

 
Jak wytłumaczyć fakty pomocy udzielanej przez wołyńskich chłopów dla polskim sąsiadów, rozmiar tej pomocy można sobie wyobrazić przywołując następującą statystykę - w 502 miejscowościach, gdzie UPA zamordowała 18 829 osób, ludność ukraińska udzieliła 882 aktów pomocy, ratując w ten sposób od śmierci 2527 osób. Zapamiętana i udokumentowana ilość ratujących to co najmniej 1341 osób, spośród których znane są nazwiska 896 Sprawiedliwych. Co najmniej 384 Ukraińców (tele znamy udokumentowanych przypadków) zostało właśnie za ratowanie Polaków zamordowanych przez SB-OUN-UPA UPA.

 
Z danych tych wynika, że gdy UPA usiłowała zamordować 21 356 osób, część ludności ukraińskiej skutecznie udzieliła pomocy dla 11,4 % skazanych na śmierć ofiar, skuteczność ludobójczej akcji została obniżona do 89 %
.
Do odrażające, że za pieniądze z podatków polskich obywateli rozpowszechniane są bezkarnie kłamstwa banderowskiej propagandy.

( źródło: Wiesław Tokarczuk)

11.05.2013 

 MORDERCA NAGRODZONY

Prezent Lwowa w Dniu Lwowa dla polskich obywateli - jeden z watażków zbrodniczej UPA otrzymał tytuł "Honorowego Obywatela Lwowa". Dlaczego burmistrz Lwowa może sobie pozwolić na takie gesty demonstrujące brak szacunku dla partnerów? Może dlatego, że partnerzy na to pozwalają?
 

 
Polscy dyplomaci i delegaci z miast partnerskich Lwowa - Wrocławia i Krakowa obecni na obchodach Dnia Lwowa musieli być także obecni przy wręczaniu nagrody "Honorowy Obywatel Lwowa" za  znaczny wkład w narodowe odrodzenie Ukrainy setnikowi UPA, zbrodniczej partyjnej formacji zbrojnej OUN, odpowiedzialnej za wymordowanie do 200 000 obywateli II RP - Polaków, Ukraińców, Żydów, Romów, Czechów, Ormian i innych mniejszości narodowych. Jak można wnioskować z relacji zaxid.net, przedstawiciele Polski przemilczeli ten policzek. 

 
Po skandalu wywołanym udziałem magistratu Lwowa w organizowaniu koncertu ku czci ukraińskich eSeSmanów, w 70 Rocznicę bestialskiego ludobójstwa, kolejna gorzka pigułka dla prezydentów Krakowa i Lwowa. 

 
Setnik UPA rzekomo walczącej z nazizmem czuje się doskonale w mieście, w którym ulicami maszerują neonaziści pod symbolami SS. Dlaczego mnie to nie dziwi?

 

 
Setnik UPA: Tylko we Lwowie czuję się u siebie na Ukrainie
11 maja 2013 r., 14:07

 
"Lwów dzisiaj wygląda jak ukraińskie miasto. Gdzie ja nie byłem... w różnych miastach Ukrainy, lecz tylko we Lwowie czuję, że jestem na Ukrainie" - powiedział 11 maja podczas uroczystego zebrania z okazji Dnia Miasta setnik Ukraińskiej Powstańczej Armii Myrosław Symczycz.

 
Uważa on, że w pierwszej kolejności jest to zasługa władz miasta.

 
"Dzisiaj wiele mówiono o przeszłości. To, co minęło, my wszyscy wiemy. Przeszłość nie wróci. Mnie najbardziej niepokoi, nawet spać nie daje myśl, jakie będzie nasze jutro. A jutro będzie takie, jakimi będziemy my" - oświadczył Myrosław Symczycz.

 
Przypomnijmy, 11 maja w Lwowskiej Radzie Miejskiej z okazji 757-lecia Lwowa odbyło się uroczyste zebranie z udziałem władz, znakomitych lwowian, dyplomatów, duchowieństwa. Burmistrz Andrij Sadowy wręczył nagrodę "Honorowy Obywatel Lwowa" za  znaczny wkład w narodowe odrodzenie Ukrainy setnikowi Ukraińskiej Powstańczej Armii Myrosławowi Symczyczowi.

 
Znany społeczny i polityczny działacz Mykoła Horyń na tym zebraniu wyraził przekonanie, że Lwowa nie można tak zwyczajnie kochać, "nim trzeba żyć".

 
Niestety, ci zamordowani przez UPA nie są w stanie zastosowania się do zalecenia "trzeba żyć". Mordercy natomiast mają się doskonale, ponieważ postanowiono, że nie wolno szukać winnych popełnionych przez nich zbrodni.
(źródło: Wiesław Tokarczuk) 

09.05.2013 

Zgrzyta na linii Kraków-Lwów.

Ukraińcy wycofali się z koncertu ku czci SS-Galizien


Piotr Rąpalski, Anna Górska
  
Poważny zgrzyt w stosunkach dyplomatycznych między Krakowem i Lwowem. W świat powędrowała informacja, że władze ukraińskiego miasta są organizatorem koncertu z okazji 70. rocznicy utworzenia dywizji SS-Galizien, w której pod rozkazami Niemców w czasie II wojny światowej służyli Ukraińcy. Jednostka oskarżana jest o mordy m.in. na ludności polskiej i żydowskiej. Koncert miał się odbyć na dwa tygodnie przed "Dniami Krakowa we Lwowie".

Takie plakaty ciągle można zobaczyć na ulicach Lwowa.
Radny Krakowa Mirosław Gilarski (niezależny) domaga się zerwania współpracy partnerskiej między miastami, ale prezydent Jacek Majchrowski chce uniknąć dyplomatycznej afery. Twierdzi, że mer Lwowa nie wydał na imprezę zgody. Strona ukraińska plącze się jednak w wyjaśnieniach, jak w ogóle mogło dojść do próby organizacji takiej imprezy. A lwowscy nacjonaliści i tak maszerują ku czci SS-Galizien.

"To jest prowokacja"
Datę koncertu początkowo wyznaczono na 11 maja. Plakat zapraszający na imprezę (na zdj.) głosi: "Przyjdźcie uczcić pamięć bohaterów". Na dole, wśród organizatorów, widzimy herb miasta Lwowa. Zawierają go też reklamy imprezy w internecie.

Według jednego z ukraińskich portali turystycznych, koncert planowano w muzeum architektury.
Czytaj także:
Ukraina: 70. rocznica powołania Dywizji SS Galicja. Spór...
Uchwała Sejmu ws. Wołynia może poróżnić Warszawę i Kijów....
Jego gwiazdą miał być zespół "Nachtigall". To nazwa ukraińskiego batalionu (z niem. słowiki), który zapisał się w historii, m.in. pomagając hitlerowcom w 1941 r. przy pogromach żydowskich we Lwowie. SS-Galizien mordowało głównie Polaków.

- To prowokacja. Szczególnie, że w tym roku my, Polacy, będziemy przecież obchodzić 70. rocznicę rzezi wołyńskiej - oburza się radny Gilarski. - Apeluję o bojkot Dni Krakowa we Lwowie i współpracy z jego władzami. Najwyraźniej tej współpracy nie chcą - kwituje.

Czyj to koncert?
Postanowiliśmy sprawę wyjaśnić na Ukrainie. Godz. 13.30. Andrij Jaremko z biura prasowego lwowskiego magistratu mówi, że władze miasta nie dofinansowują koncertu, ale go współorganizują . - 11 i 12 maja odbywają się Dni Lwowa. Decyzją urzędu i organizacji Młoda Galicja postanowiliśmy zmienić termin i formułę obchodów rocznicy - informuje Jaremko.

- Czyli miasto jest zaangażowane w obchody rocznicy utworzenia SS Galizien? - pytamy. - Z tego, co wiem, to tak - odpowiada urzędnik.

Godz. 16.30, Iryna Podolak, szefowa wydziału kultury miasta Lwowa, zaprzecza tym informacjom. Zdradza, że wpłynęły dwa wnioski o organizowanie koncertu w tym samym terminie: 11 maja. Pierwszy złożyła nacjonalistyczna organizacja pozarządowa Młoda Galicja, drugi - Pamięć (ta organizacja prosiła też o dotację na imprezę z okazji 70. rocznicy utworzenia SS Galicja).
- Przeczytaliśmy teksty piosenek zespołów, które miały występować, i stwierdziliśmy, że będzie to koncert polityczno-partyjny - przyznaje Podolak. - Nie zamierzamy finansować takich imprez. Jak ktoś chce uczcić tę rocznicę, to może to zrobić w swoim gronie - kwituje.

Jak jednak logo miasta znalazło się na materiałach promujących koncert? Urzędnicy nie wiedzą.

Marsz nacjonalistów
Ale obchody rocznicy we Lwowie i tak idą pełną parą. Pod koniec kwietnia zorganizowano przemarsz ulicami miasta. Według organizatorów, uczestniczyło w nim ok. 2 tys. osób. Nieśli plakaty, transparenty oraz portrety żołnierzy dywizji SS-Galizien z napisem "Za Ukrainę bili się do śmierci". Teraz nacjonaliści planują protesty przeciwko miastu za brak wsparcia dla koncertu.

- Zrobił się szum, to zrzucono winę na teksty piosenek. Dobrze wiadomo, że Lwowem rządzą w większości radni nacjonalistycznej partii Swoboda - komentuje Gilarski.

Jego reakcji nie dziwią się historycy. - SS-Galizien zapisała się w historii z jak najgorszej strony. Była formacją kolaborującą z hitlerowcami. Wcześniej część jej żołnierzy uczestniczyła w mordach Polaków na Wołyniu - mówi prof. Andrzej Chwalba, historyk z UJ. - Gdyby do koncertu doszło, nie wyobrażam sobie, aby przedstawiciele Krakowa pojechali do Lwowa - dodaje.

Stawiamy na pojednanie
Na dni Krakowa we Lwowie, które odbędą się w dniach 24-26 maja, zaproszono pięciu radnych i trzech urzędników. Prezydent Majchrowski imprezy nie odwoła. W jej ramach polscy muzycy zagrają trzy koncerty, w tym orkiestra "Sinfonietta Cracovia" pod batutą Krzysztofa Pendereckiego.

- Pamięć o tragicznych wydarzeniach na Kresach nie może przysłaniać idei pojednania, z takim trudem wypracowanej przez władze Polski i Ukrainy - informuje prof. Majchrowski. - Nie możemy dopuścić do konfliktu na tle historycznym z tak otwartym i chętnym do współpracy partnerem zagranicznym, jakim jest Lwów, gdyż ewentualny zatarg zostałby odebrany jako dyplomatyczny nietakt - dodaje.

Prezydenta popiera polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych. - Samorząd dysponuje autonomią w zakresie utrzymywania partnerskich stosunków między miastami. Mamy nadzieję, iż w tym przypadku zostanie wykazana odpowiedzialność i rozsądek - komentuje Marcin Bosacki, rzecznik MSZ.

Marek Lasota, dyrektor krakowskiego oddziału IPN: Ukraińcy nie powinni szukać tożsamości pod flagami SS
Nie możemy Ukraińcom odmawiać prawa do szukania tożsamości narodowej w ich historii, mimo że często kontrowersyjnej dla Polaków. Ale SS-Galizien to nie źródło niepodległości naszych wschodnich sąsiadów, ale zbrodnicza formacja, dokonująca mordów w imię interesów Adolfa Hitlera, nie wolnej Ukrainy. Szkoda że szuka się tożsamości w czasach II wojny światowej, a nie wcześniejszych, gdy politycy ukraińscy, jak Semen Petlura, próbowali budować swoją niepodległość razem z Polakami. Dziś wola pojednania ze strony Polski i Ukrainy jest widoczna. Ale takie pomysły jak ten koncert, szczególnie na chwilę przed Dniami Krakowa we Lwowie, tylko szkodzą obu stronom.

SS-Galizien - organizacja zbrodnicza
SS-Galizien, formalnie 14. dywizja grenadierów SS. Utworzona przez Niemców z ochotników ukraińskich na wiosnę 1943 roku.
Jednostka oskarżana jest m.in. o pacyfikacje polskich wsi, w tym o masakrę Polaków w Hucie Pieniackiej. Wymordowano tam około 1000 cywilów. Ukraińcy ostrzeliwali wsie z broni pancernej, a następnie wkraczali, dobijając ludność. Niszczono kościoły, podpalano gospodarstwa. (Gazeta Krakowska)

08.05.2013 

We Lwowie urzędnicy miejscy byli zaangażowani

w organizację koncertu ku czci zbrodniczej formacji SS. Loga miasta Lwowa znajdowało się na plakatach i w reklamach, miał grać zespół pod nazwą "Nachtigall" !. Urzędnik lwowskiego magistratu, Andrij Jaremko z biura prasowego lwowskiego magistratu mówi, że władze miasta nie dofinansowują koncertu, ale go współorganizują.

Wszystko wskazuje na to, że to własnie zaangażowanie radnego Mirosława Gilarskiego doprowadziło do wycofania się miasta Lwowa z kompromitującej, prowokacyjnej imprezy. Wskutek zainteresowania mediów i polskiego społeczeństwa, mer Sadowy oficjalnie odciął się od koncertu ku czci zbrodniarzy, a prezydent Krakowa bierze te wyjaśnienia za dobrą monetę. 

 
Pomimo przyznania się biura prasowego lwowskiego magistratu  do współorganizowania koncertu przez miasto Lwów, prezydent Majchrowski woli tego faktu nie przyjmować do wiadomości, lecz efekt w postaci wycofania się Lwowa z koncertu. 

 
Tak czy owak, ciągle trzeba pomagać naszym braciom Ukraińcom znajdować drogę do prawdy i wskazywać im na skandaliczne postępowanie, aby mogli w porę się z nich wycofać. Tym razem się udało. Nie jest to zasługa Prezydenta Majchrowskiego, lecz raczej radnego Mirosława Gilarskiego.

 
Poniżej informacja z Gazety Krakowskiej, a w załączniku odpowiedź Prezydenta Krakowa na interpolację radnego Mirosława Glikarskiego.

Zgrzyt na lini Kraków-Lwów. Ukraińcy wycofali się z koncertu ku czci SS-Galizien

 
 2013-05-08 

 
Piotr Rąpalski, Anna Górska

 

 
Poważny zgrzyt w stosunkach dyplomatycznych między Krakowem i Lwowem. W świat powędrowała informacja, że władze ukraińskiego miasta są organizatorem koncertu z okazji 70. rocznicy utworzenia dywizji SS-Galizien, w której pod rozkazami Niemców w czasie II wojny światowej służyli Ukraińcy. Jednostka oskarżana jest o mordy m.in. na ludności polskiej i żydowskiej. Koncert miał się odbyć na dwa tygodnie przed "Dniami Krakowa we Lwowie".

 
Takie plakaty ciągle można zobaczyć na ulicach Lwowa.

 
Radny Krakowa Mirosław Gilarski (niezależny) domaga się zerwania współpracy partnerskiej między miastami, ale prezydent Jacek Majchrowski chce uniknąć dyplomatycznej afery. Twierdzi, że mer Lwowa nie wydał na imprezę zgody. Strona ukraińska plącze się jednak w wyjaśnieniach, jak w ogóle mogło dojść do próby organizacji takiej imprezy. A lwowscy nacjonaliści i tak maszerują ku czci SS-Galizien. 

 
"To jest prowokacja" 

 
Datę koncertu początkowo wyznaczono na 11 maja. Plakat zapraszający na imprezę (na zdj.) głosi: "Przyjdźcie uczcić pamięć bohaterów". Na dole, wśród organizatorów, widzimy herb miasta Lwowa. Zawierają go też reklamy imprezy w internecie.

 

 
Według jednego z ukraińskich portali turystycznych, koncert planowano w muzeum architektury. Jego gwiazdą miał być zespół "Nachtigall". To nazwa ukraińskiego batalionu (z niem. słowiki), który zapisał się w historii, m.in. pomagając hitlerowcom w 1941 r. przy pogromach żydowskich we Lwowie. SS-Galizien mordowało głównie Polaków. 

 
- To prowokacja. Szczególnie, że w tym roku my, Polacy, będziemy przecież obchodzić 70. rocznicę rzezi wołyńskiej - oburza się radny Gilarski. - Apeluję o bojkot Dni Krakowa we Lwowie i współpracy z jego władzami. Najwyraźniej tej współpracy nie chcą - kwituje. 

 
Czyj to koncert? 
Postanowiliśmy sprawę wyjaśnić na Ukrainie. Godz. 13.30. Andrij Jaremko z biura prasowego lwowskiego magistratu mówi, że władze miasta nie dofinansowują koncertu, ale go współorganizują . - 11 i 12 maja odbywają się Dni Lwowa. Decyzją urzędu i organizacji Młoda Galicja postanowiliśmy zmienić termin i formułę obchodów rocznicy - informuje Jaremko. 

 
- Czyli miasto jest zaangażowane w obchody rocznicy utworzenia SS Galizien? - pytamy. - Z tego, co wiem, to tak - odpowiada urzędnik. 

 
Godz. 16.30, Iryna Podolak, szefowa wydziału kultury miasta Lwowa, zaprzecza tym informacjom. Zdradza, że wpłynęły dwa wnioski o organizowanie koncertu w tym samym terminie: 11 maja. Pierwszy złożyła nacjonalistyczna organizacja pozarządowa Młoda Galicja, drugi - Pamięć (ta organizacja prosiła też o dotację na imprezę z okazji 70. rocznicy utworzenia SS Galicja). 

 
- Przeczytaliśmy teksty piosenek zespołów, które miały występować, i stwierdziliśmy, że będzie to koncert polityczno-partyjny - przyznaje Podolak. - Nie zamierzamy finansować takich imprez. Jak ktoś chce uczcić tę rocznicę, to może to zrobić w swoim gronie - kwituje. 

 
Jak jednak logo miasta znalazło się na materiałach promujących koncert? Urzędnicy nie wiedzą. 

 
Marsz nacjonalistów 
Ale obchody rocznicy we Lwowie i tak idą pełną parą. Pod koniec kwietnia zorganizowano przemarsz ulicami miasta. Według organizatorów, uczestniczyło w nim ok. 2 tys. osób. Nieśli plakaty, transparenty oraz portrety żołnierzy dywizji SS-Galizien z napisem "Za Ukrainę bili się do śmierci". Teraz nacjonaliści planują protesty przeciwko miastu za brak wsparcia dla koncertu. 

 
- Zrobił się szum, to zrzucono winę na teksty piosenek. Dobrze wiadomo, że Lwowem rządzą w większości radni nacjonalistycznej partii Swoboda - komentuje Gilarski. 

 
Jego reakcji nie dziwią się historycy. - SS-Galizien zapisała się w historii z jak najgorszej strony. Była formacją kolaborującą z hitlerowcami. Wcześniej część jej żołnierzy uczestniczyła w mordach Polaków na Wołyniu - mówi prof. Andrzej Chwalba, historyk z UJ. - Gdyby do koncertu doszło, nie wyobrażam sobie, aby przedstawiciele Krakowa pojechali do Lwowa - dodaje. 

 
Stawiamy na pojednanie 
Na dni Krakowa we Lwowie, które odbędą się w dniach 24-26 maja, zaproszono pięciu radnych i trzech urzędników. Prezydent Majchrowski imprezy nie odwoła. W jej ramach polscy muzycy zagrają trzy koncerty, w tym orkiestra "Sinfonietta Cracovia" pod batutą Krzysztofa Pendereckiego. 

 
- Pamięć o tragicznych wydarzeniach na Kresach nie może przysłaniać idei pojednania, z takim trudem wypracowanej przez władze Polski i Ukrainy - informuje prof. Majchrowski. - Nie możemy dopuścić do konfliktu na tle historycznym z tak otwartym i chętnym do współpracy partnerem zagranicznym, jakim jest Lwów, gdyż ewentualny zatarg zostałby odebrany jako dyplomatyczny nietakt - dodaje. 

 
Prezydenta popiera polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych. - Samorząd dysponuje autonomią w zakresie utrzymywania partnerskich stosunków między miastami. Mamy nadzieję, iż w tym przypadku zostanie wykazana odpowiedzialność i rozsądek - komentuje Marcin Bosacki, rzecznik MSZ. 

 
Marek Lasota, dyrektor krakowskiego oddziału IPN: Ukraińcy nie powinni szukać tożsamości pod flagami SS 
Nie możemy Ukraińcom odmawiać prawa do szukania tożsamości narodowej w ich historii, mimo że często kontrowersyjnej dla Polaków. Ale SS-Galizien to nie źródło niepodległości naszych wschodnich sąsiadów, ale zbrodnicza formacja, dokonująca mordów w imię interesów Adolfa Hitlera, nie wolnej Ukrainy. Szkoda że szuka się tożsamości w czasach II wojny światowej, a nie wcześniejszych, gdy politycy ukraińscy, jak Semen Petlura, próbowali budować swoją niepodległość razem z Polakami. Dziś wola pojednania ze strony Polski i Ukrainy jest widoczna. Ale takie pomysły jak ten koncert, szczególnie na chwilę przed Dniami Krakowa we Lwowie, tylko szkodzą obu stronom. 

 
SS-Galizien - organizacja zbrodnicza 
SS-Galizien, formalnie 14. dywizja grenadierów SS. Utworzona przez Niemców z ochotników ukraińskich na wiosnę 1943 roku. 
Jednostka oskarżana jest m.in. o pacyfikacje polskich wsi, w tym o masakrę Polaków w Hucie Pieniackiej. Wymordowano tam około 1000 cywilów. Ukraińcy ostrzeliwali wsie z broni pancernej, a następnie wkraczali, dobijając ludność. Niszczono kościoły, podpalano gospodarstwa. Międzynarodowy Trybunał Wojskowy w Norymberdze uznał SS-Galizien za organizację zbrodniczą. 
(informacja: Wiesław Tokarczuk)


05.05.2013

UKRAIŃSKI BADACZ O UPA I POLAKACH 




Ten tekst Wołodymyra Wjatrowycza warto przeczytać, gdyż stanowi swojego rodzaju instruktaż dla tych ludzi w Polsce, którzy dotychczas wykazywali się aktywnością w obronie OUN-UPA, relatywizowaniu, minimalizowaniu a nawet zaprzeczaniu zbrodni ukraińskich nacjonalistów. Być może dokładnie taka sama argumentacji zabrzmi z ust pewnych banderofilskich środowisk w Polsce. Mamy wybrać "przyszłość", uznać symetrię zbrodni lub o nich zapomnieć, zbrodni ponadto nie było, była wojna, potępiać nie wolno, pomników ofiarom stawiać nie wolno, bo neobanderowcy potępią AK i BCH, bo postawią pomniki zamordowanym Ukraińcom [Wiesław Tokarczuk].
Społeczny Komitet "Pojednanie między narodami" proponuje ustanowienie wspólnego Dnia Pamięci i Pojednania narodów ukraińskiego i polskiego. Aby każdego roku pamiętać nie tylko o ofiarach z obu stron krwawej wojny, lecz także o pokoju i współpracy.
(......)
Ale dziś chcę mówić nie o Ukrainie, a przynajmniej nie tylko o niej. W sąsiadującym z nami państwie - Polsce – już od wielu lat jest konsekwentnie realizowana państwowa polityka historyczna, której celem jest przezwyciężenie totalitarnej komunistycznej przeszłości. W tym celu, podobnie jak na Litwie, utworzono specjalny organ państwowy - Instytut Pamięci Narodowej (bardzo nie podobny do swojego współczesnego ukraińskiego odpowiednika). To dzięki staraniom Instytutu wykonano wielką pracę otwarcia archiwów komunistycznych tajnych służb, poważną pracę informacyjną o tragicznej i heroicznej historii Polski w XX wieku. Jednak, podobnie jak na Ukrainie, politycy polscy nie są w stanie oprzeć się pokusie, aby uzyskać dodatkowe dywidendy na problemach przeszłości. Tak więc od czasu do czasu z ich strony zauważalne są pewne inicjatywy "uzupełnienia" działalności IPN.
Niedawno media aktywnie dyskutowały na temat zarejestrowanego w Sejmie projektu ustawy zawierającego ideę potępienia struktur ukraińskiego ruchu wyzwoleńczego OUN i UPA jako zbrodniczych. Czy wystarczy polskiemu społeczeństwu sił, aby powstrzymać podobne polityczne prowokacje, na razie trudno powiedzieć. Niestety, głosy tych Polaków, którzy rozumieją, że w ten sposób nie zostanie uhonorowana pamięć ofiar konfliktu w przeszłości, lecz kładzione są podwaliny dla konfliktów w przyszłości, są wciąż bardzo mało słyszalne.
Ale w tym artykule chciałbym zwrócić uwagę na inną inicjatywę ustawodawczą, która pojawiła się nawet nieco wcześniej niż propozycja potępienia UPA, lecz znalazła się zupełnie w jej cieniu, dlatego nie została zauważona, przynajmniej przez ukraińskie media.Chodzi o projekt uchwały Senatu RP w sprawie ustanowienia 11 lipca Dniem Pamięci Męczeństwa Kresowian (Polaków, mieszkańców tych regionów, które po 1939 roku zostały przyłączone do ZSRR). To nie jest pierwsza inicjatywa tego typu. W czerwcu 2011 r., analogiczną propozycję zaprezentował na posiedzeniu Sejmu poseł Franciszek Jerzy Stefaniuk.
Uzasadniając swój wniosek, poseł powiedział: chodzi o upamiętnienie 200 tysięcy (liczba, której nie potwierdzają nawet najbardziej radykalni historycy) ofiar zbrodni, która miała oznaki ludobójstwa. Polityk w swoim oświadczeniu poszedł nawet jeszcze dalej i porównał ten konflikt z nazistowskimi i sowieckich zbrodniami, a powstańców ukraińskich – z współczesnymi terrorystami: "Ta trzecia zbrodnia przeciwko narodowi polskiemu - obok ludobójstwa sowieckiego i niemieckiego - wciąż pozostaje nie ukarana lub potępiona. Natomiast za oceanem, na Ukrainie, a nawet w Polsce zostały postawione setki pomników, które wysławiają zbrodniarzy-terrorystów. I to dzieje się w czasie, kiedy cywilizowany świat walczy z terroryzmem."
Tegoroczny projekt uchwały Senatu podaje skromniejsze (lecz również historycznie nie uzasadnione liczby) - 100 000 zamordowanych Polaków. Jeszcze dalszym od historii jest uzasadnienie, dlaczego 11 lipca ma stać się dniem pamięci o konflikcie. Politycy piszą, że 11 lipca 1943 oddziały UPA jednocześnie zaatakowały 99 polskich wsi. W swojej książce "Druga wojna polsko-ukraińska 1942-1947" piszę o tym, że w dokumentach z 1943 roku jest wzmianka tylko o kilkunastu (pomiędzy 11 i 19) wioskach. Natomiast w polskiej historiografii w ostatnich latach liczba ta wzrosła początkowo do 60, potem do 99, a nawet do 167 wsi. Ten stały wzrost nie opiera się na żadnych nowo znalezionych materiałach i, oczywiście, jest tylko próbą wyolbrzymienia skali tych tragicznych wydarzeń.
Ale ja nie chcę pisać tutaj o przeszłości, lecz o przyszłości. Jeśli w sąsiadującym z nami państwie każdego roku w jednym dniu będą wspominane ofiary tylko jednej strony konfliktu, to czy będzie to sprzyjać leczyeniu ran przeszłości? Myślę, że nie. Utrwalenie dominacji jednej pamięci o konflikcie poprzez marginalizację innej może prowadzić do nieporozumień w przyszłości. Taki jednostronny model pamięci może z łatwością zostać zapożyczony przez drugą stronę, która odtąd też nie zechce usłyszeć żadnej innej prawdy, oprócz własnych cierpień. W rezultacie zapewnienia z obu stron o tym, że pamięć o tragedii połączy oba narody, przekształca się w nieszczerą gadaninę.
Dlatego politycy, którzy rozumieją, że dla przyszłości Ukrainy i Polski znaczenie będą miały nie oskarżenia, lecz porozumienie, szukają innego modelu upamiętnienia poległych. Jeden z tych modeli proponuje utworzony na Ukrainie Komitet Społeczny „Pojednania między narodami." Jego członkowie wzywają do ustanowienia wspólnego dla obu krajów Dnia Pamięci i Pojednania narodów ukraińskiego i polskiego.
Aby każdego roku pamiętać nie tylko o poległych po obu stronach krwawej wojny, lecz także o pokoju i współpracy między naszymi narodami, osiągniętymi za bardzo wysoką cenę. Mam nadzieję, że konstruktywna ukraińska propozycja znajdzie odzew w polskim społeczeństwie, i 2013 rok stanie się przełomowym w zrozumieniu tragedii minionego konfliktu pomiędzy naszymi narodami. Zrozumieniu tego, że najlepszym pomnikiem poległych w strasznych latach 1940-tych będzie owocna współpraca pomiędzy ich wnukami w XXI stuleciu.
 Wołodymyr Wiatrowycz (tłum. Wiesław Tokarczuk)
Za: Kresy.pl

04.05.2013 
List Otwarty do marszałek Kopacz i Przewodniczącej KKiŚP Iwony Śledzińskiej-Katarasińskiej 


Porozumienie Pokoleń Kresowych
Marszałek Sejmu
Ewa Kopacz
Przewodnicząca Komisji Kultury i
Środków Przekazu
Iwona Śledzińska-Katarasińska

LIST OTWARTY

Ruch Społeczny Porozumienie Pokoleń Kresowych (PPK), zwraca się z prośbą o wyjaśnienie zwłoki w procedowaniu czterech poselskich projektów uchwały dotyczących ustanowienia 11 lipca Dniem Pamięci Męczeństwa Kresowian, których przyjęcie i skierowanie do Komisji Kultury i Środków Przekazu potwierdziła Pani marszałek podczas briefingu w dniu 11 lipca 2012 roku.

Są to następujące druki sejmowe:

1. Nr 327 złożony 3 kwietnia 2012 roku przez Klub Parlamentarny PSL w sprawie ustanowienia Dnia Pamięci i Męczeństwa Kresowian
2. Nr 470 złożony 31 maja 2012 roku przez Klub Parlamentarny PiS w sprawie ustanowienia 11 lipca dniem Pamięci Męczeństwa Kresowian
3. Nr 536 złożony 11 czerwca 2012 roku przez Klub Parlamentarny SP w sprawie ustanowienia dnia 11 lipca Dniem Pamięci Męczeństwa Kresowian.
4. Nr 582 złożony 3 lipca 2012 roku przez Klub Parlamentarny SLD w sprawie ustanowienia dnia 11 lipca Dniem Pamięci Męczeństwa Kresowian

Już prawie rok projekty złożone przez cztery Kluby Parlamentarne "mrożą się" w Sejmie, co – w związku ze zbliżającą się 70 rocznicą ludobójstw, bardzo niepokoi Kresowian, ich Pokoleń oraz innych obywateli – wyborców. Niepokój ten jest szczególnie uzasadniony gdyż zwłoka jest olbrzymia i nie ma żadnego uzasadnienia.

Podczas briefingu w dniu 11 lipca 2012 r., Pani Marszałek Sejmu stwierdziła m.in: "Chcemy mieć tekst jednolity...". Jak wynika z analizy treści projektów uchwał poszczególnych klubów (pkt 1-4), stanowią one tekst jednolity z małym wyjątkiem - w projekcie złożonym przez Polskie Stronnictwo Ludowe, jednolitość z pozostałymi trzema projektami, „zakłóca” literka "i"..

Nie rozumiemy dlaczego mała literka "i" stanowi dla sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu, TAK WIELKĄ przeszkodę w uzyskaniu kompromisu i nadaniu sprawie stosownych procedur..?

Gdy Organizacje, Stowarzyszenia Kresowe i Kresowianie przygotowują się intensywnie do godnych obchodów 70. Rocznicy ludobójstwa, Komisja Kultury i Środków Przekazu, kierowana przez posłankę Iwonę Śledzińską-Katarasińską, nie potrafi w tak długim okresie czasu zakończyć prac i przekazać projekt do dalszego procedowania.

Ruch Społeczny PPK – mając powyższe na uwadze, prosi Prezydium Sejmu o szybkie podjęcie procedur nad omawianą Uchwałą aby weszła w życie przed 11 lipca 2013 r.

Ruch zwraca także uwagę na fakt, że zarówno na Ukrainie jak i na Litwie odradza się nacjonalizm, który jest odpowiedzialny za ludobójstwo dokonane na polskich obywatelach Kresów II RP. Podkreślamy, iż była to zbrodnia ludobójstwa - jedna z największych w XX wieku i jedna z najokrutniejszych w dziejach świata oraz, że nie została
dotychczas ujawniona, wyjaśniona, potępiona i upamiętniona.

Podkreślamy również, że nie o zemstę lecz o pamięć wołają ofiary.
----------------------------------------------------------------------------------
/ Pod powyższym listem można podpisać się jako osoba fizyczna, stowarzyszenie
lub jako osoba fizyczna ze stowarzyszenia .....tu nazwa.... np:
Jan Kowalski
dr/prof. Jan Kowalski
Jan Kowalski - stowarzyszenie .... tu nazwa....
Lista podpisujących będzie załączona do Listu Otwartego i złożona 7 maja
2013r. do Kancelarii Sejmu.
Poparcie wysyłamy na e-mail: andrzej.lukawski@pokoleniakresowe.pl,
wpisując w temacie e-maila "Poparcie"

_________________________________

Pod listem popisali się:

1. Maria Wieloch - Prezes Stowarzyszenia "Rodzina Ponarska"
2. Aleksandra Żórawska - Fundacja Pomorska Inicjatywa Kresowa; Koordynator woj. pomorskiego Porozumienia Pokoleń Kresowych
3. Anna Bach - Prezes Fundacji Pomorska Inicjatywa Kresowa
4. Andrzej Łukawski - Koordynator woj. mazowieckiego Porozumienie Pokoleń Kresowych
5. Bogdan Kopeć - Olsztyn
6. Jan Śmiechowski - Wrocław7. Irena Kulesza - Sieradz
7. Edward Bień - "Stowarzyszenie Kresowian w Dzierżoniowie" - Prezes
8. Janusz Niedziałek - Kraków
9. Andrzej Jasiński - Zabrze, potomek kresowian cudem ocalałych z rzezi wołyńskiej. Kresowian, którzy nie doczekali upamiętnienia przez państwo polskie swoich bliskich pomordowanych przez OUN UPA w 1943 r. w powiecie krzemienieckim.
10. Małgorzata Jasińska - Zabrze
11. Anna Jasińska - Zabrze
12. Mikołaj Jasiński - Zabrze
13. Jakub Jasiński - Zabrze
14. dr Andrzej Zapałowski - Przemyśl
15. Krystyna Joryn - Malbork
16. Alicja Joryn - Malbork
17. Leon Joryn - Malbork
18. Włodzimierz Paluch - Prezes Klubu "Samborzan" w Oświęcimiu
19. Wiesław Tokarczuk - Kraków
20. Czesław Buczkowski - Koordynator woj. śląskiego Porozumienia Pokoleń Kresowych
2owisko Szczecińskie 27WDP AK
42. Cytrycki Kazimierz - Środowisko Szczecińskie 27WDP AK
43. Meller Stefania - Środowisko Szczecińskie 27WDP AK
44. Mużyło Jerzy - Koordynator woj. Porozumienia Pokoleń Kresowych, Prezes Środowisko Szczecińskie 27WDP AK
45. Piasecki Zbigniew - Środowisko Szcz 000038FC ecińskie 27WDP AK
46. Kopij Henryk - Środowisko Szczecińskie 27WDP AK
47. Geniusz Andrzej - Środowisko Szczecińskie 27WDP AK
48. Łukawski Mirosław - Środowisko Szczecińskie 27WDP AK
49. Romuzga Urszula - Środowisko Szczecińskie 27WDP AK
50. Muzyło Zbigniew - Środowisko Szczecińskie 27WDP AK
51. Różańska-Gawdzik Romualda - Środowisko Szczecińskie 27WDP AK
52. Broński Łukasz - Środowisko Szczecińskie 27WDP AK
53. Zielińska Elżbieta - Środowisko Szczecińskie 27WDP AK
54. Maria Krenz
55. Janina Kalinowska - Przewodnicząca Stowarzyszenia Upamiętniania Polaków Pomordowanych Na Wołyniu z siedzibą w Zamościu
56. Stanisław Srokowski, pisarz 

03.05.2013 


 
Arcybiskup Mokrzycki: Zbrodnia na Wołyniu wymaga prawdy

 
- Pamięć o ofiarach zbrodni wołyńskiej, dokonanej 70 lat temu na Polakach przez ukraińskich nacjonalistów, wymaga mówienia prawdy, a nie jej ukrywania - powiedział arcybiskup lwowski obrządku łacińskiego Mieczysław Mokrzycki.

 
PAP: Księże arcybiskupie, z jakich powodów nie doszło do powstania zapowiadanego wcześniej posłania dwóch kościołów katolickich na Ukrainie na temat zbrodni na Wołyniu?

 
Arcybiskup Mieczysław Mokrzycki: - Dlatego, że treść listu, którą zaproponował nam Synod Kościoła Greckokatolickiego, nie oddawała rzeczywistości i prawdy o tych wydarzeniach. Projekt listu w żaden sposób nie odniósł się do wydarzeń, smutny jubileusz których przypada w tym roku, a symbolem którego stała się Krwawa Niedziela 11 lipca 1943 r. W liście zaznaczono jedynie, że wspominamy rocznicę wydarzeń na Wołyniu.

 
- Jakich wydarzeń? - oto pierwsze pytanie. Grekokatolicy uważają, że był to konflikt polityczny polsko-ukraiński. Sprowadzenie ludobójstwa na Wołyniu na ten poziom prowadzi prostą drogą do zafałszowania prawdy o tym wydarzeniu. Był to okres drugiej wojny światowej, sytuacja polityczna była bardzo skomplikowana, ale ludzie żyli na tych terenach razem: Polacy, Ukraińcy, Żydzi, Rosjanie, Ormianie, Czesi oraz przedstawiciele innych narodów. A tu nagle pewnego dnia nastąpiła taka tragedia. Owszem, można mieć pretensje do polityki sanacji, II RP, można uznać, że nie była ona dobra, ale nic nie usprawiedliwia okrutnego ludobójstwa. W liście tym zaznaczono również pośrednio, że była to akcja +przymusowego wysiedlenia ludności polskiej+. Według zgodnej oceny historyków obydwu krajów, na samym Wołyniu zginęło wówczas ponad 60 tys. cywilów. Takie przedstawienie wydarzeń na Wołyniu byłoby sfałszowaniem prawdy, jej ukryciem. W takiej sytuacji rodziny poszkodowanych mogłyby mieć pretensje do Konferencji Episkopatu Kościoła Rzymskokatolickiego na Ukrainie, że pozwoliła ona na fałszowanie historii.

 
A jak ksiądz arcybiskup ocenia niedawny list pasterski biskupów greckokatolickich w tej sprawie?

 
- List ten nie opiera się na faktach historycznych, lecz są to ogólne stwierdzenia, które nie wnoszą niczego nowego. W liście tym episkopat greckokatolicki mówi +przebaczamy i przepraszamy+. Przebaczać może osoba pokrzywdzona - tak jak episkopat polski powiedział swego czasu +przebaczamy+ do episkopatu niemieckiego.

 
- Jest to sformułowanie, które nadchodzi nie z tej strony. Przebaczać może episkopat polski, przebaczać mogą pomordowani czy ich potomkowie. Ponadto ten list jest powierzchowny i nie rozstrzyga żadnego problemu. Wręcz przeciwnie - relatywizuje zbrodnię. Ukraina nigdy nie zostanie z tego oczyszczona, jeżeli wcześnie nie nastąpi przebaczenie, które jest uwarunkowane przyznaniem się do winy i prośbą o to przebaczenie.

 
Czy oznacza to, że po stronie Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego nie ma jeszcze do tego gotowości?

 
- Podczas rozmów z księżmi biskupami, w trakcie wspólnego spotkania dwóch konferencji episkopatów poruszaliśmy te tematy. Grekokatolicy przyjęli wówczas nasze stanowisko ze zrozumieniem, ale myślę, że episkopat Kościoła greckokatolickiego może nie tyle nie dojrzał, lecz może jeszcze nie ma tej odwagi, aby zrobić ten pierwszy krok, odważny i decydujący krok w tej sprawie.

 
Po nieudanej próbie porozumienia się na temat posłania z Kościołem greckokatolickim episkopat Kościoła rzymskokatolickiego zdecydował się na własne oświadczenie w sprawie zbrodni na Wołyniu. Zostanie ono odczytane wiernym pod koniec czerwca. Co będzie jego głównym przesłaniem?

 
- My chcemy pokazać, w czym tkwi tajemnica zła, do czego człowiek - jeśli nie będzie postępował według Przykazań Bożych - jest zdolny, i że żadna krzywda, żadne zło, nie jest usprawiedliwione jakimiś motywami politycznymi, gospodarczymi czy innymi czynnikami. Zło zawsze należy nazywać złem. Chcemy uwrażliwić naszych wiernych na wartości życia chrześcijańskiego, na godność każdego człowieka, prawo do wolności oraz życia.

 
- Jeśli będziemy dobrze studiować historię, to zdarzały się przypadki, że Rusini czy naród ukraiński był wykorzystywany przez właścicieli ziemskich czy pracodawców polskich, ale to nie może usprawiedliwić tych czynów, czyli mordów na Wołyniu.

 
W lipcu w Łucku odbędą się uroczystości upamiętniające 70. rocznicę zbrodni. Kto będzie w nich uczestniczył?

- Wystosowaliśmy zaproszenie i do hierarchów Kościoła greckokatolickiego, i do Kościoła prawosławnego, a także do Konferencji Episkopatu Polski. Zaprosiliśmy wiernych z Polski i Ukrainy, a także skierowaliśmy zaproszenia do władz państwowych obu krajów.

 
Czy na uroczystościach w Łucku pojawią się prezydenci Polski i Ukrainy?

- Takie wydarzenie było już w 2003 r. Na Wołyniu byli wówczas prezydenci Polski i Ukrainy, Aleksander Kwaśniewski i Leonid Kuczma. Te uroczystości odbyły się wtedy na wysokim szczeblu, w klimacie pokoju i wzajemnej życzliwości, i zrozumienia. Ufamy, że będzie tak i tym razem.

 
Jak wyglądają dziś relacje między Kościołem rzymskokatolickim a Kościołem greckokatolickim na Ukrainie?

 
- Można powiedzieć, że między Kościołem rzymskokatolickim a greckokatolickim pewne kwestie są niewyjaśnione. Mamy dwa razy w roku wspólne spotkania obu konferencji episkopatów, odprawiamy wspólnie rekolekcje, razem omawiamy różne sprawy bieżące. Ale Kościół rzymskokatolicki ma żal do greckokatolickiego chociażby ze względu na zabrane świątynie, które były naszą własnością, a zostały przejęte bez rozmowy i bez uzgodnień przez Kościół greckokatolicki. Tutaj, w samym Lwowie, władze lokalne nie oddały wspólnocie rzymskokatolickiej żadnego kościoła; 23 kościoły zostały przekazane wspólnocie greckokatolickiej. Niektóre z tych świątyń byłyby nam bardzo potrzebne, jednak Kościół greckokatolicki uważa to za rzecz normalną i wcale nie myśli naprawić wyrządzonej krzywdy. Nasi wierni czują się skrzywdzeni i nie rozumieją takiej postawy bratniego Kościoła. Kościół greckokatolicki nie tylko przejął nasze kościoły, ale i nie pomaga nam, żebyśmy otrzymali od władz lokalnych - i to nie tylko we Lwowie, ale i w innych miastach - pozwolenia i działki na budowę nowych świątyń. Jest to wielki problem, który stoi przed naszym Kościołem.

 
Władze Lwowa zgodziły się niedawno na zamontowanie krzyża na kościele pod wezwaniem św. Marii Magdaleny, o który parafianie walczą z miastem od wielu lat. Czy jest nadzieja, że kościół ten powróci do wiernych?

 
- Ufam, że będzie to pierwszy znak i gest ponownego przeznaczenia tego kościoła do swojej funkcji oraz że kiedyś zostanie on przekazany wspólnocie rzymskokatolickiej.

 
Księże arcybiskupie, co należy zrobić, by pokonać tarcia, do których raz po raz dochodzi między przedstawicielami dwóch Kościołów i ogólnie - między narodami Polski i Ukrainy?

 
- Przez tyle lat i przed wojną, i po wojnie nasi wierni żyli razem, zawierali związki małżeńskie między jednym obrządkiem i drugim, a dziś razem pracują, razem chodzą do szkoły i trzeba powiedzieć, że oni chcą żyć w pokoju. Często przyczyną problemów jest brak porozumienia między hierarchiami obu obrządków. Z Kościołem greckokatolickim dzieli nas obrządek, ale jednoczy wiara. Myślę, że powinniśmy dołożyć wszelkich starań, żeby pokazać tę jedność i być dla siebie faktycznie braćmi. Żeby mocniejsi pomagali słabszym, bo w ten sposób zostaną zagojone rany. Strona mniejszościowa, czy biedniejsza, powinna być wspierana przez większego brata, którym tutaj na Ukrainie jest obecnie Kościół greckokatolicki.

03.05.2013 

ZAKŁAMANE FUNDAMENTY POLITYKI PAMIĘCI


Ivan Katchanovski - badacz z Kanady wskazuje na zakłamane fundamenty polityki pamięci na zachodnim Wołyniu, na przykładzie prób sfałszowania wyników badań archeologicznych we Włodzimierzu Wołyńskim.

Jeśli usłyszycie Państwo opowieść o bitwie UPA (lub teledysk zespołu TARTAK), proszę pamiętać, że wysławiani są tam byli policjanci w służbie nazistowskiej, którzy w roli nazistowskich kolaborantów sumiennie dopilnowali, aby ani jeden Żyd nie uratował się z Zagłady.

Jeśli usłyszycie Państwo słowa protestu płynące z ust apologetów banderowskich przeciwko potępieniu członków OUN i UPA przez polski Sejm, warto pamiętać, że chodzi także o tych samych ludzi, którzy aktywnie uczestniczyli w Holokauście i doczekali się za to nie tylko pochwały w rozkazie wysokiego dowódcy SS i Policji niemieckiej, ale także pomników na Ukrainie, a nawet w Polsce, upozorowanych na groby i cmentarze.

Jeśli prześledzi się życiorysy bardzo wielu członków UPA, odnajdziemy wspólne dla wielu następujące okresy aktywności i odgrywane role:

1) Przynależność do organizatorów i/ lub członków  milicji ukraińskiej OUN (b) i udział w pogromach Żydów oraz ich egzekucjach wraz z Sonderkommando , SS i niemiecką policją;

2) Przynależność do ukraińskiej policji pomocniczej na niemieckim żołdzie i aktywny udział w "Holokauście od kul" na Ukrainie;

3) Przynależność (po dezercji z ukraińskiej policji pomocniczej) do UPA lub do SB OUN-UPA i udział w ludobójstwie ludności polskiej wraz z eksterminacją ostatnich grup ukrywających się po lasach Żydów.

Ilość takich członków UPA, po stażu w Holokauście,  szacowana jest na około 5 000, podczas gdy w okresie ludobójczej akcji polskiej całe siły UPA Ihor Iliuszyn szacuje: "W połowie 1943 r. siły UPA liczyły co najmniej 10-12 tysięcy bojowników." (źródło - artykuł w "Naszym Słowie" Nr 16, 2013-04-21.)
 
I w obronie "czci, honoru i godności" takich ludzi, z których wcześniej co drugi był oprawcą żydowskich kobiet i dzieci, stają dziś nie tylko propagandziści Wachtang Kipiani, Wołodymyr Wjatrowycz, Rusłan Zabiłyj, patriarcha greko-katolicki Lubomyr Huzar, cała krypto-nazistowska partia Swoboda z Ukrainy, ale także część polityków i historyków. Niestety, zdarzają się tacy również w Polsce, zapewne z powodu braku wiedzy.
 

Dlatego warto rozpowszechnić prawdę o "ukraińskim ruchu narodowo-wyzwoleńczym" OUN-UPA, ponieważ stawanie w obronie "honoru" takich oprawców - to wstyd.

Tekst polski - w załączniku. Równolegle z lekturą warto obejrzeć fotografie i nagrania wideo - link http://www.uamoderna.com/md/199




01.05.2013 

ULTRANACJONALIŚCI UKRAIŃSCY MASZERUJĄ!


http://www.kyivpost.com/multimedia/photo/ss-volunteer-division-galician-323866.html


 
Ukraińscy ultranacjonaliści maszerowali w centrum zachodnio-ukraińskiego miasta Lwowa w dniu 28 kwietnia 2013 roku, aby uczcić 70 rocznicę powstania 14 Ochotniczej Dywizji SS "Galizien". 14 Dywizja Grenadierów Waffen była w czasie II Wojny Światowej niemiecką formacją wojskową,  początkowo składającą się z ochotników z Galicji o ukraińskim pochodzeniu etnicznym, ale później również włączono w jej szeregi Słowaków, Czechów i holenderskich ochotników i oficerów. Neonaziści z Rosji i Litwy także wzięli udział w marszu.

 
Proszę obejrzeć fotografie pod linkiem, są i swastyki, czerwono-czarne flagi banderowskie. Czy to z nimi mamy się pojednać? Dlaczego oni nie upamiętniają wcale swoich rzekomo tak licznych ofiar, a tylko oddają hołd katom? 

 
Szanowni Państwo!

 
14/88 - oznacza hasło kodowe (czasem jest również wykorzystywany w formie pozdrowienia lub podpisu) u białych nacjonalistów.

 
Liczba 14 może oznaczać: "We must secure the existence of our people and a future for white children" ("Musimy chronić istnienie naszego narodu i przyszłość białych dzieci", lub także: "Because the beauty of the White Aryan woman must not perish from the earth" ("Ponieważ piękno Białej Aryjskiej kobiety  nie może zniknąć z powierzchni ziemi"). 

 
Obydwa slogany zostały wymyślone przez Davida Lane, członka białej organizacji separatystycznej "The Order". Pierwszy slogan został zainspirowany przez stwierdzenie Adolfa Hitlera zawarte w pierwszej części, w rozdziale 8 książki "Mein Kampf", składające się w oryginale niemieckim z 88 słów:

 
Walczymy, aby zapewnić istnienie i rozprzestrzenianie naszej rasy i naszego narodu. Walczymy, aby zapewnić zaopatrzenie w żywność dla naszych dzieci, o czystości naszej krwi, o wolność i niepodległość naszej ojczyzny. Walczymy o to, że nasz naród naprawdę mógł wypełnić historyczną misję powierzoną mu przez Stwórcę wszechświata. Każda nasza myśl i każda nasza idea, cała nasza nauka i wszelka wiedza - wszystko powinno służyć temu celowi. Tylko z tego jednego punktu widzenia powinniśmy sprawdzać celowość zastosowania tego lub innego środka.

 
Numer 88 jest także zakodowanym pozdrowieniem "Heil Hitler!, ponieważ litera "h" jest ósmą z kolei w alfabecie łacińskim. Liczba Przykazań Davida Lane także wynosi osiemdziesiąt osiem.
 
Nowi banderowcy używają tych neonazistowskich sloganów.


26.04.13  

ZWALILI POMNIK UPA


W Charkowie nieznani sprawcy zlikwidowali pomnik żołnierzy Ukraińskiej Powstańczej Armii, który w 1992 roku został postawiony w parku "Młodzieżowym".

 
Powołując się na szefa charkowskiej obwodowej organizacji "Swoboda" Ihora Szwajkę, poinformowała agencja UNIAN.

 
"Byłem tam, na miejscu I tablica pamiątkowa, i sam kamień - zniknęły. Są  ślady ciągnika lub innego ciężkiego sprzętu.." - powiedział.

 
Pomnik został ustawiony w Charkowie już w 1992 roku. Zdjęcie: varta.kharkov.ua

 
Szwajka jest przekonany, że w likwidacji pomnika żołnierzy UPA w Charkowie brały udział władze miejskie Charkowa i charkkowskie państwowe władze obwodowe, oraz, że "odbyło się to pod ochroną milicji."

 
Polityk podkreślił, że pomnik żołnierzy UPA w Charkowie w każdym przypadku zostanie odtworzony.

 
"Sytuacja teraz jest taka, że za każdy jeden zniszczony pomnik zostanie postawione pięć nowych" - powiedział.

 
Obecnie miejsce, gdzie stał pomnik, tak oto wygląda. Zdjęcie ze strony internetowej partii "Swoboda"

 
W Departmencie Kontaktów ze Społeczeństwem Głównego Zarządu Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Ukrainy w Obwodzie Charkowskim również potwierdzono fakt zniknięcia pomnika żołnierzy UPA w parku "Młodzieżowym".

 
Według informacji posiadanych przez milicję,  zniknięcie pomnika zostało zauważone w piątek 26.04.2013 r. około 08:00.

 
Na miejscu zdarzenia pracowała grupa operacyjno-śledcza pod kierownictwem Kijowskiego Oddziału Rejonowego. Pracownicy milicji zgromadzili dowody rzeczowe.

 
Przedmiotowy fakt  został wniesiony do Urzędowego Dziennika Rejestru naruszeń prawa i innych wydarzeń. Teraz funkcjonariusze prawa ustalają wszystkie okoliczności zdarzenia.

 
Pomnik zniszczono przy użyciu sprzętu
(......)
W marcu 2013 nieznane osoby spowodowały uszkodzenia i zniszczenia pomników bohaterów narodowo-wyzwoleńczych zmagań Bandery i Szuchewycza.
(....)
Ministerstwo Spraw Zagranicznych oświadczyło, że masowe niszczenie pomników na Ukrainie rozpoczęła się dopiero w tym roku.
-------------------
Informacja uzupełniająca.
Warto przypomnieć, że pomnik UPA w Charkowie został postawiony z naruszeniem obowiązującego prawa, wbrew woli miejscowych samorządów, a potem mimo to za czasów prezydenta Juszczenki został wniesiony do państwowego rejestru obiektów podlegających ochronie. W ten sposób państwowy organ kierowany przez zwolenników banderyzmu usiłował zalegalizować bezprawie. Miejscowy samorząd wezwał do jego usunięcia, w efekcie grupa młodzieży zakopała pomnik w ziemi przy użyciu koparki ciągnikowej. W sytuacji, gdy lokalny samorząd zarządził likwidację pomnika, mimo nielegalności wpisany do rejestru państwowego, w sytuacji nie rozstrzygniętych kwestii prawnych, milicja i prokuratura prześladowały młodych sprawców. Proces zakończył się przedawnieniem.
W tej próbie pomnik i tablica zostały wywiezione i miejsce ukrycia pozostaje nieznane. Pomnik został ufundowany przez osoby prywatne i postawiony bez wymaganych uzgodnień z władzami samorządowymi. 

13.04.2013 

WAŻNA KONFERENCJA 

We wtorek - 9 kwietnia - miał miejsce wykład, w budynku Wydziału Zamiejscowego Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego w Tomaszowie Lubelskim,  dr Leona Popka z  lubelskiego oddziału  Instytutu Pamięci Narodowej  -  pt.  "Sytuacja Polaków  na  Wołyniu w okresie II wojny światowej".  Inicjatywa spotkania z lubelskim historykiem wyszła ze środowiska  zamojskiego Stowarzyszenia Upamiętnienia Polaków Pomordowanych na Wołyniu.  Należy podkreślić, że władze tomaszowskiego KUL-u  z dziekanem prof. Pawłem Marcem na czele bardzo pozytywnie podeszły do  tej inicjatywy.  Wielkie podziękowania należą się zwłaszcza dr Marcinowi Paluchowi z Katedry Historii i Nauk Politycznych KUL za  okazaną pomoc merytoryczną i logistyczną. 

Dr Leon Popek  jest znanym historykiem zajmującym się od lat kwestią  ludobójstwa  dokonanego  na  wołyńskich Polakach przez bandy  UPA  oraz  zagładą  wołyńskiego duchowieństwa rzymsko-katolickiego.  Dwa lata temu jego publikacja  "Ostrówki. Wołyńskie Ludobójstwo "  została uznana przez  IPN za - "Książkę historyczną 2011 r." !  Praca ta przedstawia  zagładę dwóch wołyńskich polskich ( od ponad 5 wieków !) wsi Ostrówek i Woli Ostrowieckiej   w powiecie Luboml, dokonanej  29 sierpnia 1943r. przez ukraińskich nacjonalistów zgrupowanych  w  bandach  UPA. 

W wykładzie dr Popka wzięło udział  ponad 100 uczestników ( przyjechało też kilka  osób z Zamościa), z tego zdecydowaną większość - co bardzo ważne - stanowiły osoby młode, studenci  KUL i uczniowie szkół średnich.  Byli obecni także  lokalni samorządowcy  m.in. szef delegatury w Zamościu  Urzędu Wojewódzkiego w  Lublinie Jacek Grabek,  sekretarz Rady Powiatu w Tomaszowie - Stanisław Cisło,  dyr Wydziału Oświaty starostwa powiatowego - Janusz Frykowski, wójt gminy Bełżec Andrzej Adamek czy też radny tomaszowski ( były burmistrz )  -  Ryszard Sobczuk. 

Dr Popek  na  początku wykładu przedstawił  zwięźle historię Wołynia w pierwszych latach  wojny, zwrócił uwagę że już we wrześniu 1939r. miały miejsce  mordy dokonywane przez Ukraińców na żołnierzach WP i uciekinierach z innych rejonów Polski.  Następnie przedstawił tragiczną sytuację  Polaków w czasach okupacji sowieckiej 1939-41, oraz  kwestię holokaustu wołyńskich  Żydów.  Dr Popek zwrócił w tym momencie uwagę na bardzo ważną rzecz tj. na to  iż mordowanie wołyńskich Żydów w 1942r.  miało miejsce na samym Wołyniu  ( tamtejszych Żydów nie wywożono do obozów koncentracyjnych), i było dokonywane nie tylko przez Niemców, ale także przez wysługującą się  hitlerowcom ukraińską policję. Niedługo potem ci "zaprawieni w boju"  ukraińscy policjanci zdezerterowali ze służby niemieckiej i przeszli do partyzantki UPA, która rozpoczęła „ostateczną rozprawę” z wołyńskimi Polakami. Oczywiście nie była to żadna partyzanta, a bandy zwyrodniałych zbrodniarzy z  tzw. UPA - partyzanci bowiem walczą z  wojskami okupacyjnymi lub likwidują przedstawicieli wrogiego państwa, a nie  - jak to robiła UPA - wyrzynają bezbronną polską ludność cywilną.  Lubelski naukowiec szczegółowo przedstawił kwestię zagłady  polskiej wsi Parośle w wołyńskim powiecie Sarny w lutym 1943 r.  - wymordowanej podstępnie  przez tzw. "pierwszą sotnię UPA".  Następnie  opowiedział  o banderowskich  mordach  w powiatach kostopolskim i dubieńskim.  Dr Popek zwrócił uwagę, na fakt, że  atak w dn. 11 lipca 1943r.  na 100 polskich wsi  musiał  mieć charakter zaplanowany.  Tego bowiem dnia hordy zbrodniarzy z UPA wymordowały ok.  10 tys.  Polaków  w powiatach włodzimierskim, horochowskim i kowelskim  na zachodnim Wołyniu.  Polskie wsie spłynęły niewinną  krwią, w większości pomordowanych banderowskimi siekierami, bezbronnych  kobiet i dzieci  ( mordy UPA miały miejsce także w świątyniach katolickich  podczas mszy św.  jak np. w Porycku, Chrynowie czy Kisielinie).

Ukraińskie ludobójstwo zostało powtórzone pod koniec sierpnia 1943r., kiedy to bandy UPA wymordowały Polaków zamieszkałych – w przyległym do Buga – powiecie lubomelskim.

Dr Popek stwierdził, że na Wołyniu miało miejsce typowe ludobójstwo ( także na Podolu tj. Tarnopolszczyźnie, Lwowszczyźnie i w Stanisławowskiem ), natomiast inna sytuacja była już np. na Zamojszczyźnie czy na Podkarpaciu gdzie sotnie UPA, które zimą 1944r. przekroczyły Bug,  napotkały polskie oddziały AK i BCh.  Wtedy na  Zamojszczyźnie                                                  

(według Ukraińców - Chełmszczyźnie)  i  w Przemyskiem doszło także do szeregu mordów band UPA  ( np.  Tarnoszyn,  Łubcze  czy  Poturzyn  w powiecie tomaszowskim )  tyle że tutaj Polacy odpowiadali  odwetem  na  mordy zgrupowań banderowskich bandytów jak np. w Sahryniu czy Szychowicach.   Należy jednak zawsze pamiętać, że tylko na samym Wołyniu, Ukraińcy spod znaku faszystowskiej  UPA  wymordowali minimum  60 tys.  Polaków ( szacuje się że ukraińscy nacjonaliści  spod znaku banderowskiej UPA wymordowali  w sumie  min. 120 tys. Polaków !). 

Pod koniec spotkania dr Popek wyświetlił zdjęcia z przeprowadzonych w Ostrówkach  ( w Ostrówkach i Woli Ostrowieckiej Ukraińcy z band UPA wymordowali min. 1050  bezbronnych Polaków – była to egzekucja na „modłę katyńską”)  prac ekshumacyjnych  związanych z poszukiwaniem ciał  pomordowanych.  Wszystkim z  nas poruszyły zdjęcia  przedstawiające szkielety  pomordowanych dzieci, oraz  odnalezione medaliki i warkoczyki dziewczynek  .... 

Po wykładzie wywiązała się dyskusja. W imieniu Stowarzyszenia Upamiętnienia Polaków Pomordowanych na Wołyniu, podziękowałem władzom tomaszowskiego KUL za zgodę  na  zorganizowanie niniejszego spotkania oraz  zapytałem dr Popka o kwestię  patronatu prezydenta Komorowskiego nad uroczystościami 70 rocznicy rzezi wołyńskiej.  Niestety ale Kancelaria Prezydenta odmawia jakichkolwiek komentarzy na ten temat – przypuszczalnie chce temat przemilczeć! Kilka innych osób pytało o sprawy związane z ukraińską propagandą dotyczącą Operacji Wisła z 1947r. oraz  o  kwestie  związane z  upamiętnieniem miejsc pomordowania wołyńskich Polaków.  Obecny na wykładzie wójt gminy Bełżec Andrzej Adamek zadeklarował, że w trzecią niedzielę czerwca  zorganizuje uroczyste obchody 69 rocznicy wymordowania przez bandę UPA polskich pasażerów pociągu relacji Bełżec-Lwów, dokonanego 16.06.1944r.  Będzie wtedy miała miejsce polowa msza św.  obok cmentarza w Bełżcu  (  znajdują się tam mogiły pomordowanych ) a następnie delegacje udadzą się  z wieńcami pod pomnik pomordowanych  w Zatylu  k. Bełżca.  Uroczystości te swoiście wpiszą się w scenariusz   obchodów  70 rocznicy  ludobójstwa band OUN-UPA.  

Po zakończeniu dyskusji  dr Popek jeszcze przez ok. pół godziny dyskutował  ze znawcami tematu w kuluarach.  Dowodzi to, że spotkanie było potrzebne i wypełniło pewną pustkę historyczną,  która dotyczy  przemilczanego i zafałszowanego  ludobójstwa band UPA.

 

Jarosław Świderek

Stowarzyszenie Upamiętnienia Polaków Pomordowanych na Wołyniu   

 


01.04.2013  

Węgierscy nacjonaliści zrywają współpracę z ukraińską Swobodą


Deputowany Parlamentu Europejskiego i członek węgierskiej partii nacjonalistycznej Jobbik, Béla Kovács, w liście otwartym do Olega Tiahnyboka – lidera ukraińskiej Swobody – wyraził niepokój z powodu antywęgierskich akcji na Zakarpaciu.

“Z głębokim niepokojem wysłuchałem wiadomości o tym, iż wasza partia organizuje marsze oraz agresywne akcje w Użhorodzie i Berehowem przeciwko społeczności węgierskiej” – można przeczytać w liście, który wczoraj znalazł się również w węgierskich środkach przekazu.

Według informacyjnych źródeł Jobbiku, w ostatnich dniach w Berehowem odbył się zorganizowany przez Swobodę marsz, którego uczestnicy wykrzykiwali antywęgierskie hasła, w tym “Węgierskie świnie”, “Węgrzy won z Zakarpacia” i “Śmierć Madziarom”.

“Niedopuszczalnym jest, że członkowie Swobody czują taką głęboką i nieprzejednaną nienawiść do zakarpackiej społeczności węgierskiej. Oni usiłują przegnać społeczność, która nie wywodzi się od pozbawionych korzeni imigrantów, a z populacji zakarpackich wsi i miast, założonych przez węgierskich przodków tysiąc lat temu. Usiłują zrobić z tej mniejszości narodowej wroga Ukrainy. Jednak członkowie tej mniejszości żyją nie z pomocy materialnej i dotacji, a z pracy własnych rąk” – podkreślił Kovács.

Węgierski deputowany zauważył również, że Węgrzy z Zakarpacia nie zajmują wiodących pozycji ani w sferach gospodarczych, ani w polityce, zatem nie są żadnym zagrożeniem dla ukraińskiej racji stanu, jej stabilności politycznej czy ekonomicznej. Stwierdził również, że mniejszość węgierska nigdy nie przejawiała skłonności separatystycznych, nie występowała przeciwko ukraińskiej władzy, nie negowała spójności terytorialnej Ukrainy, a co więcej, od wieków podtrzymuje dobrosąsiedzkie stosunki z zakarpackimi Ukraińcami i Rusinami.

“Zatem Swoboda nienawidzi zakarpackich Węgrów tylko z tego powodu, iż chcą oni żyć na swojej ziemi ojczystej, pośród swych historycznych pamiątek, chcą pracować, żyć w pokoju i chronić swoją etniczność, pielęgnując swój materialny i kulturowy dorobek. I dlatego krzyczy się na nich »Węgrzy won z Zakarpacia«?” – pytał Kovács.

Deputowany Parlamentu Europejskiego zaakcentował również swój protest przeciwko aktywistom Swobody, którzy “poniżają ludzką i moralną godność zakarpackich Węgrów”. Podkreślił, że “takie grupki nie mają czego szukać w parlamencie, w Europie i w chrześcijańskim świecie”.

“Jako wiceprezydent Europejskiego Sojuszu Ruchów Narodowych (AENM, Alliance of European National Movements – red.) obwieszczam, że nie będziemy więcej współpracować z organizacją, którą reprezentujecie” – oświadczył Kovács.

na podstawie: Obozrevatel.com(http://www.autonom.pl/?p=5118)
PS. 
- Ukraińska Swoboda usunięta z Europejskiego Sojuszu Ruchów Narodowych


08.03.13 

W radiu "Swoboda" o 70 Rocznicy Wołynia:
(informację nadesłał Wiesław Tokarczuk)
http://www.svoboda.org/content/article/24906623.html
Tragedia Wołynia jako otwarta dyskusja
Materiały wystawy "Rzeź Wołyńska: polskie i żydowskie ofiary OUN-UPA". Kijów, 2010
WŁadymir Iwachnienko, Alexander Lemeszewskyj
Opublikowano 19.02.2013 17:32

W Wiśle zaczyna się spotkanie prezydentów Polski i Ukrainy Wiktora Janukowycza i Bronisława Komorowskiego, do którego dołączył prezydent Słowacji Iwan Gaszparowicz. Janukowycz i Komorowski przedyskutują nie tylko współpracę polityczną i perspektywy stosunków między Ukrainą a UE, ale także bolesne kwestie historyczne. W lecie tego roku przypada 70 rocznica tzw tragedii wołyńskiej. Chodzi o etniczno-polityczny konflikt ukraińsko-polski na sowieckim (dawnym polskim) terytorium, zajętym przez nazistów, o masowej eksterminacji przez Ukraińską Powstańczą Armię polskich (i żydowskiej) ludności cywilnej i działaniach odwetowych polskiej Armii Krajowej.


Tragedia Wołynia - złożona i kontrowersyjna kwestia historyczna w Polsce i na Ukrainie. Starcia między Polakami i Ukraińcami na Wołyniu rozpoczęły się pod koniec 1942 roku. Istnieją sprzeczne informacje co do tego, który pierwszy sprowokował rzeź. Konflikt osiągnął ogromne rozmiary na wiosnę 1943 roku, kiedy Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińska Powstańcza Armia postanowiła wypędzić Polaków z Wołynia, stanowiących około 15% całej populacji tego regionu, który był częścią Polski przed wybuchem II wojny światowej.

Wołyńską akcję UPA wielu interpretuje jako odpowiedź na politykę naruszanie praw Ukraińców w Polsce. W ukraińskim szkolnym podręczniku historii o tym konflikcie międzyetnicznym jest napisane tak: "Tragicznie ułożyły się stosunki między UPA a polskimi zbrojnymi oddziałami o różnych orientacjach politycznych, działających na zachodniej Ukrainie. UPA deklarowała potrzebę likwidacji drugorzędnych frontów, z wyjątkiem bolszewickiego i nazistowskiego. Ale osiągnąć porozumienia z polskimi siłami narodowymi nie udało się. Ukraińcy obwinili o to Polaków, którzy starali się odtworzyć Polskę w przedwojennych granicach, Polacy za przyczynę konfliktu uważali nieustępliwość Ukraińców. A ofiarą politycznego antagonizmu padła głównie ludność cywilna."


Szczyt krwawych wydarzeń na Wołyniu nastąpił w lipcu 1943 roku. Wojska Ukraińskiej Powstańczej Armii zaatakowały dziesiątki polskich wiosek. Z działaniami odwetowymi wystąpiła polska powstańcza Armia Krajowa, niszcząc ukraińskie wioski. W efekcie, według różnych szacunków, zginęło od 30 do 60 tysięcy Polaków i od 20 do 30 tysięcy Ukraińców.

Tragedia Wołynia dla Polski ma bardzo szczególne znaczenie. Jest o tym przekonany Andrzej Brzezicki - redaktor naczelny wpływowego warszawskiego magazynu "Nowa Europa Wschodnia", ostatni numer jest całkowicie poświęcony polsko-ukraińskim stosunkom w świetle wydarzeń na Wołyniu.

- Polscy historycy uważają: w 1943 doszło do ludobójstwa, masowej eksterminacji Polaków. Liczby są przytaczane różne, ale można mówić o 100 tysięcy zabitych, jest to minimum. Jak dotąd nie ma porozumienia w ocenie wydarzeń z tego okresu. Polacy dość dużo zrobili, by zbadać to co wydarzyło się w Wołyniu, ale wciąż trudno nam o tym rozmawiać z Ukraińcami, ponieważ na Ukrainie dotychczas nie wypracowano wspólnego poglądu na własną historię, trwa spór między koncepcjami - historii kraju w stylu sowieckim i historii narodowej.


W rezultacie, nie mamy jednego partnera do dyskusji. Na przykład, obecne władze skłaniają się raczej do sowieckiej wersji historii, dla nich UPA - to organizacja zbrodnicza. Ale jeśli wziąć pod uwagę więcej, by tak rzec, narodowo zorientowane środowiska, to one mają inny pogląd. Ten ruch społeczny nie jest w stanie zaakceptować punktu widzenia, zgodnie z którym na Wołyniu miało miejsce zorganizowane i zaplanowane ludobójstwo. Uważają oni, że jest to polsko-ukraińska wojna, podczas której doszło do spontanicznych rozpraw z Polakami, ale Polacy również rozprawiali się z Ukraińcami. Jest to z pewnością prawda. Strona polska przyznaje, że w pewnym momencie Armia Krajowa dokonała uderzeń odwetowych. Ale musimy pamiętać: liczba ofiar po stronie polskiej i ukraińskiej w żadnym razie nie jest porównywalna - Polaków zginęło znacznie więcej.

- Te różnice w ocenie wydarzeń historycznych wpływają na obecne stosunki Kijowa i Warszawy?
- Niestety, tak. Zbliża się kolejna rocznica tragedii Wołyńskiej, a Polska oczekuje konkretnych kroków ze strony Ukrainy, jednoznacznej oceny wołyńskich wydarzeń. Ale tego nie ma. Dla Polaków, jak, być może, do żadnego innego narodu z byłego bloku wschodniego, kult pamięci ma ogromne znaczenie. To może być trudne do zrozumienia dla Rosjan, Ukraińców czy Białorusinów, ale dla nas ważna jest sprawiedliwość historyczna, ważne jest, aby ofiarom zostały postawione pomniki, aby o nich zostały napisane prace historyczne. A ze strony ukraińskiej żadne kroki w tym kierunku nie są czynione. Być może dla rosyjskich słuchaczy będzie to bardziej zrozumiałe, jeśli podam przykład Katynia. Historia nadal wpływa na stosunki między narodami, i fakt, że nie ma pojednania i zgody, prowadzi do umacniania stereotypów. Przecież w Polsce istnieją także wpływowe środowiska nacjonalistyczne, które używają kwestii Wołynia dla wzmocnienia anty-ukraińskich nastrojów. Nawiasem mówiąc, nie wyobrażamy sobie obecności Ukrainy w Unii Europejskiej bez rozwiązania problemów z przeszłości, bez wypracowania w Kijowie jasnej i dokładnej oceny tragicznych wydarzeń. To jest bardzo trudny argument, ale myślę, że argument prawidłowy -uważa warszawski dziennikarz Andrzej Brzeziecki.

Dyrektor naukowy Instytutu Współpracy Euro-Atlantyckiej w Kijowie Ołeksandr Suszko zwraca uwagę na ważność poszukiwania konsensusu pomiędzy historykami i politykami obu krajów:

"Nie ma wątpliwości, że tragedia Wołynia - to konflikt o podłożu międzyetnicznym. I, bez wątpienia, nie jest to łatwa stronica w historii stosunków polsko-ukraińskich. Właśnie dlaczego należy wypracować wspólną linię, która byłoby zgodna z duchem wzajemnego pojednania i przebaczenia grzechów, które były w przeszłości między dwoma narodami."

Dziesięć lat temu, ówcześni prezydenci Polski i Ukrainy przyjęli oświadczenie "O pojednaniu w 60 rocznicę tragicznych wydarzeń na Wołyniu". W Warszawie i Kijowie postanowiono o wspólnej organizacji uroczystości z okazji 70 rocznicy tragedii Wołyńskiej.

ivakhnenkovl@tsu.net.ua
Aleksander Lemeszewskyj



06.03.13 

O trudnościach w wypracowaniu wspólnego listu pasterskiego Kościoła rzymskokatolickiego oraz Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego poinformował biskupów polskich, abp Mieczysław Mokrzycki.


6 marca metropolita lwowski zabrał głos podczas 361. zebrania plenarnego KEP w Warszawie.

 
Abp Mokrzycki wyjaśnił, dlaczego nie było możliwe wypracowania wspólnego stanowiska obydwu episkopatów. Strona greckokatolicka proponowała dwa projekty listu pasterskiego, w których pomijano sedno sprawy. Mówiono o „bratobójstwie” – sugerując porównywalną odpowiedzialność „każdej ze stron”. Twierdzono, że„wołyńska tragedia” wynikła z jakichś „wzajemnych krzywd Ukraińców i Polaków”, które ją „uwarunkowały”. W projekcie greckokatolickim mowa była o „pozbawieniu Ukraińców praw do samostanowienia na własnej ziemi” oraz o „etnicznej czystce, czyli przymusowym wysiedleniu ludności polskiej z Wołynia”. Utrzymywano, że sprawa jest bardzo zawiła i, że przed historykami jest jeszcze dużo pracy, by ją wyjaśnić. Metropolita lwowski przypomniał polskim biskupom, że powodem napisania dokumentu jest 70. rocznica masowych mordów cywilnej ludności na Wołyniu, której apogeum przypadło na 1943 rok. Symbolem tego ludobójstwa była „Krwawa Niedziela” 11 lipca, kiedy formacje ukraińskich nacjonalistów zaatakowały prawie 100 miejscowości, gdzie mieszkała ludność katolicka, przeważnie polska.

W opinii ukraińskich biskupów obrządku łacińskiego autorzy tych projektów próbowali kontynuować dość popularną w środowiskach nacjonalistycznych na Ukrainie linię zmierzającą do relatywizacji zbrodni. Trudno na przykład mówić o wysiedleniu ludności polskiej z Wołynia, skoro według zgodnej opinii historyków obydwu krajów na samym Wołyniu zginęło wówczas ponad 60 tys. osób ludności cywilnej. „Jak w takiej sytuacji można mówić o wysiedleniu?” – pytał abp Mokrzycki. Jego zdaniem apel autorów projektów listu o chrześcijańską ocenę wydarzeń jest raczej czystą retoryką, skoro nie wspomniano o przyczynie tragedii - ideologii nacjonalizmu, zachęcającej do budowy jednolitego narodowo państwa bez obcych „najeźdźców”, do których zaliczano cywilną ludność polską, żydowską, ormiańską i inną. „Ideologia ta bazowała na etyce neopogańskiej zaprzeczającej idei chrześcijaństwa” – dodał metropolita lwowski.

W opinii biskupów obrządku łacińskiego niebezpieczne jest uciekanie się przez autorów projektu listu do różnych eufemizmów i unikanie właściwych i adekwatnych określeń: eksterminacja, ludobójstwo, czystki etniczne. Wiadomo, że masowe mordy cywilnej ludności polskiej (i nie tylko – bo także żydowskiej, ormiańskiej oraz ukraińskiej) – nie zaś walka z regularnym wojskiem – stanowiły metodycznie zaplanowaną akcję eliminacji polskiej społeczności z obszaru Wołynia i Małopolski Wschodniej przy użyciu wszelkich najbardziej wyrafinowanych i bezwzględnych metod. „Trzeba zatem nazwać po imieniu zabójstwa – zabójstwami, tortury – torturami, bestialstwo – bestialstwem” – podkreślił abp Mokrzycki. Niestety we wspomnianych projektach listu zabrakło wskazania rzeczywistych sprawców zbrodni: ukraińskich nacjonalistów. „Nie sposób przecież pisać o anonimowych siłach dokonujących zagłady polskiej ludności, by zrezygnować w myśl źle pojętej narodowej solidarności z uczciwości i rzetelności moralnej oraz historycznej” – podkreślił metropolita lwowski.

Kościół obrządku łacińskiego za absurdalny uznaje postawiony przez Kościół grecko-katolicki znak równości pomiędzy eksterminacją polskiego społeczeństwa a rzekomą winą polskich czynników państwowych za uniemożliwienie Ukraińcom powołania do życia własnego państwa. „Nie wolno ludobójstwa usprawiedliwiać czymkolwiek, a zwłaszcza odwetem za brak realizacji narodowych ambicji ukraińskiego społeczeństwa” – stwierdził metropolita lwowski. Przypomniał, że współpracujący z hitlerowcami Ukraińcy mordowali masowo także Żydów, którzy nie utrudniali przecież realizacji państwowotwórczych planów ukraińskich. Jego zdaniem nonsensem wydaje się proponowana przez Kościół grecko-katolicki formuła „wybaczamy i prosimy o wybaczenie”. „Czy którakolwiek ze stron – sygnatariuszy listu ma moralne prawo do takiej deklaracji? Musi tu znaleźć się wyraźne słowo: przepraszamy i prosimy o wybaczenie” - uważa przewodniczący Konferencji Episkopatu Ukrainy. Ubolewa jednocześnie, że apel o wprowadzenie modlitewnego wspomnienia we wszystkich świątyniach katolickich ofiar ludobójstwa w drugą niedzielę lipca i uporządkowanie miejsc spoczynku szczątków ofiar nie znalazł poparcia ze strony greckokatolickiej.

„W tej sytuacji pojawia się pytanie – czy mamy właściwy klimat do przygotowania wspólnego listu? Czy istnieje wspólna płaszczyzna, byśmy mówili jednym głosem w tak ważnej sprawie? Obawiam się, że w taka inicjatywa wspólnego listu może stać się kolejną akcją „poprawną politycznie”, która nic nie wniesie w wyjaśnienie przyczyn wielkiego zła, które spowodowało śmierć ponad 120 tys. cywilów, a sam dokument będzie kompromitował Kościół stanowiąc świadectwo relatywizowania odpowiedzialności moralnej w przypadku wydarzeń, które mają aż nader jednoznaczny i oczywisty wydźwięk” – stwierdził abp Mokrzycki. Zaznaczył, że uwagi te przedstawione Kościołowi grecko-katolickiemu, który uznał je za nie do przyjęcia. W związku z tym jego przedstawiciele zdecydowali się na jednostronne wydanie swego listu.

W wypowiedzi dla KAI abp Mokrzycki zaznaczył, że planowane na drugą niedzielę lipca na terenie diecezji łuckiej uroczystości upamiętniające 70. rocznicę zbrodni wołyńskiej mają przede wszystkim uwrażliwić sumienia. Nic nie może bowiem usprawiedliwiać mordowania bezbronnej ludności cywilnej. Konieczne jest też upamiętnienie ofiar w ponad dwóch tysiącach miejscowości, gdzie dotąd nie ma żadnego znaku o pogrzebaniu pomordowanych cywilów. Co więcej w wielu miejscach kości ofiar nie są pochowane, są narażone na bezczeszczenie. Trzeba więc dokonać godnego pochówku tych osób. W siedemdziesiąt lat pod tej zbrodni, kiedy Ukraina cieszy się obecnie niepodległym bytem państwowym, konieczna jest też modlitwa zarówno za ofiary, jak sprawców tego mordu, oraz pokoju na tych ziemiach i na terenie całej Ukrainy– podkreśla metropolita lwowski. Pragniemy, aby to zło, jakie miało miejsce w przeszłości nigdy więcej się nie powtórzyło. Przewodniczący episkopatu Ukrainy obrządku łacińskiego zapowiedział wystosowanie odrębnego listu na temat zbrodni sprzed siedemdziesięciu lat


27.02.13 

Kwaśniewski zrównuje polskich bohaterów z Banderą

Aleksander Kwaśniewski przyrównał polskich bohaterów do Stepana Bandery, przywódcy Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, odpowiedzialnej za ludobójstwo na Kresach Południowo-Wschodnich. Kresowiacy są oburzeni.

Na stronach ukraińskiego portalu Historyczna Prawda można zapoznać się ze skandaliczną wypowiedzią Aleksandra Kwaśniewskiego. Były prezydent RP nazwał wprawdzie Banderę zbrodniarzem, ale zaraz potem przyrównał do niego polskich bohaterów narodowych, jeśli chodzi o „stosowane metody”. Słowa te padły w Warszawie na prezentacji książki Pawła Kowala „Między Majdanem a Smoleńskiem” 22 lutego br.

„Ja, na przykład, uważam, że nieważne, jak bardzo byśmy się starali, to postrzeganie Bandery w Polsce i na Ukrainie będzie odmienne” – powiedział Kwaśniewski. „Dla nas to jest terrorysta, zbrodniarz i ukraiński nacjonalista, a dla Ukraińców, zwłaszcza na zachodniej Ukrainie – to jest bojownik o niepodległość Ukrainy, który wykorzystuje ówczesną sytuację polityczną, a jednocześnie stosuje metody terroru, których nie unikali bohaterowie polscy, traktowani przez nas jako świetlane postaci w naszej historii” – dodał.

Trudno powiedzieć, co chciał osiągnąć były prezydent swoją wypowiedzią. W każdym razie, jego postawą oburzeni są Kresowiacy. Wskazują, że niedopuszczalne jest zrównywanie Polaków z Banderą, który patronował działaniom Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów – Ukraińskiej Powstańczej Armii, odpowiedzialnej za wymordowanie nawet do 200 tys. ludzi na Kresach Południowo-Wschodnich w latach 40. XX w.

– Po to były procesy w Norymberdze i osądzono hitlerowskich zbrodniarzy wojennych, żeby żaden z nich nie był nigdy bohaterem żadnego narodu. Uznanie ludobójstwa miejscowej ludności polskiej i żydowskiej, która miała takie samo prawo do ziemi i niepodległości, jak Rusini, za usprawiedliwioną metodę budowania niepodległej Ukrainy, jest skandalem – zaznacza Ewa Szakalicka z Federacji Organizacji Kresowych w rozmowie z portalem NaszDziennik.pl.

Kresowiacy podkreślają, że ideologia ukraińskiego nacjonalizmu czerpała z nazizmu i faszyzmu. – Uznanie ideologii faszystowskiej za usprawiedliwioną interesem „Nacji” – do czego to zmierza? Czy aby nie powinien wreszcie być wniesiony pozew przeciwko osobom, które próbują usprawiedliwiać zbrodnie popełnione przez UPA? – konstatuje Szakalicka.

Jacek Dytkowski
Nasz Dziennik



21.02.13  

PROŚBA 


Witam serdecznie,z prośbą o rozpowszechnianie.Pozdrawiam ciepło.:))
KOCHANI PRZYJACIELE,ZNAJOMI I NIEZNAJOMI..

/Z POCZTY E-MAIL - Wspaniała inicjatywa/

Proszę o rozsyłanie tego apelu gdzie się da, umieśćcie go na swoich stronach, na stronach zaprzyjaźnionych i pomóżcie zebrać środki na rekonstrukcję Wołyń 1943.

Pozdrawiam i liczę na Waszą pomoc - Mirek

70-ta rocznica ludobójstwa na Wołyniu i Kresach Wschodnich
Informacja o planowanych obchodach organizowanych przez Przemyskie Stowarzyszenie Rekonstrukcji Historycznej „X D.O.K.”

W związku ze zbliżającą się 70-tą rocznicą ludobójstwa na Wołyniu dokonanego przez OUN-UPA na ludności polskiej, czeskiej, ormiańskiej, żydowskiej i ukraińskiej Przemyskie Stowarzyszenie Rekonstrukcji Historycznej „X D.O.K.” pragnie zorganizować dwudniowe obchody tej rocznicy w Radymnie w dniach 20-21 lipca 2013 r. Jeden dzień poświęcony będzie rekonstrukcji historycznej o tytule „Wołyń 1943 – nie o zemstę lecz o pamięć wołają ofiary”, w drugim dniu odbędzie się Msza święta odprawiona w intencji ofiar.

Ta szczególna forma obchodów ma na celu przywrócenie pamięci o niewinnych ofiarach tegoż ludobójstwa i dążenie do pojednania poprzez ukazanie prawdy historycznej.

Przemyskie Stowarzyszenie Rekonstrukcji Historycznej "X D.O.K." działa formalnie od 11 maja 2007 r. (Nr KRS 0000280860) Jesteśmy znani z wielu ciekawych i zrobionych z rozmachem rekonstrukcji, m.in. "Operacji Barbarossa - bitwa o Przemyśl" (2007 r.), czy rekonstrukcji historycznej o nazwie "Przemyśl - wrzesień 1939" z 2008 r., którą obejrzało aż 15 tysięcy widzów. W 2009 r. w Przemyślu przeprowadziliśmy niesamowitą inscenizację historyczną "A mury runą...", przedstawiającą wydarzenia w Polsce od 1946 do 1989 r., czyli od instalacji aż do upadku komunizmu w naszej Ojczyźnie. W trakcie niej wystąpiło kilkuset statystów i co ciekawe, akcja rozgrywała się w kilku miejscach Starego Miasta w Przemyślu. W lutym 2010 r. ponownie w Przemyślu zorganizowaliśmy wielkie widowisko historyczno-teatralne "Na nieludzką ziemię...", które było częścią obchodów 70. rocznicy deportacji obywateli Polski w głąb ZSRR. W inscenizacji wystąpiło około pół tysiąca statystów i aktorów, ponadto w widowisku wziął udział autentyczny pociąg z wagonami z lat 30-tych, sprowadzony specjalnie ze Skansenu Taboru Kolejowego w Chabówce. Ponadto prowadzimy akcje edukacyjne, realizujemy spektakle teatralne o tematyce historyczno - patriotycznej oraz szereg przedsięwzięć, widowisk historycznych na terenie całego Podkarpacia.

Jesteśmy przekonani, iż rekonstrukcja, którą pragniemy zrealizować w lipcu 2013 roku uzmysłowi całej Polsce tragedię, która wydarzyła się 70 lat temu, odda należytą cześć
i pamięć o pomordowanych oraz nie pozwoli na zakłamywanie historii przez niektórych ukraińskich publicystów oraz tzw. polityczną poprawność.

Realizacja celów statutowych naszego stowarzyszenia, do których należy m.in. organizacja opisanego wyżej widowiska, przerasta nasze możliwości finansowe. Tym bardziej, iż pragniemy aby widowisko to miało wyjątkowy charakter i formę. Odbędzie się ono po zmroku, a dla potrzeb rekonstrukcji musimy wybudować całą wieś. Liczy się każda złotówka. Liczymy także na pomoc w upowszechnianiu naszego apelu wśród znajomych, przyjaciół, firm, przedsiębiorców.

Wpłat można dokonywać na konto:

Podkarpacki Bank Spółdzielczy Oddział w Przemyślu
Na rzecz Przemyskie Stowarzyszenie Rekonstrukcji Historycznej X D.O.K.
Nr konta - 96 8642 1155 2015 1502 4936 0002
Z dopiskiem „ na cele statutowe”
Serdecznie dziękujemy za okazane wsparcie.

Z poważaniem

Mirosław Majkowski

07.01.13 

Pan poseł Tomański w pochodzie Ukraińców ulicami Przemyśla


Dobrze że jest grupa obserwatorów, którzy w ramach riposty na harce
Sycza znajdują w sieci materiał totalnie obnażający "zachcianki" i
senne marzenia części parlamentarzystów Sejmu RP.
Czy ktoś mógłby sobie wyobrazić, że poseł polskiego Sejmu z własnej
woli stanie ramię w ramię w marszu z "weteranami" OUN-UPA , mającymi
na sumieniu śmierć Żydów zakatowanych w Holokauście razem z nazistami
i śmierć wymordowanej bezbronnej polskiej ludności ?

http://nie-potepieniuoperacjiwisla.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=118:pan-posel-tomanski-w-pochodzie-ukraincow-ulicami-przemysla&catid=86&Itemid=486

Czy oni naprawdę kochają sprawców ludobójstwa czy są pożytecznymi idiotami ?

http://nie-potepieniuoperacjiwisla.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=115:zwolennicy-i-inicjatorzy-potepienia-operacji-wisla&catid=86&Itemid=486

Czy Sejm po winien przyjąć uchwałę potępiającą akcję "Wisła"? Na to
pytanie odpowiada m.in. Andrzej Zapałowski w wypowiedzi dla Nowin ale
warto, by takie wypowiedzi pojawiały się w papierowych wydaniach
dzienników. Wiem że ciężko będzie ale naciskajmy.

Wywiad dla Nowin w poniższym linku linku.

http://nie-potepieniuoperacjiwisla.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=117:wypowiedz-dla-nowin&catid=81&Itemid=480

Na Facebook właśnie się "rozkręca" akcja:

[Opis]
11 lipca 1943 roku był jednym z najtragiczniejszych dni dla Polaków
podczas II wojny światowej. Udowodniono, że bojówki OUN-UPA
wymordowały w tym dniu na Wołyniu co najmniej 3 tysiące bezbronnych
polskich cywili (prawdopodobnie liczba ofiar 11 lipca była znacznie
większa; a łącznie w latach 1939-47 na Wołyniu i w Małopolsce
Wschodniej ukraińscy nacjonaliści zgładzili ponad 130 tys. Polaków).
Wydawałoby się, że taki dzień, kulminacja trzeciego ludobójstwa na
narodzie polskim, zasługuje na upamiętnienie. Jednak jest inaczej,
przynajmniej dla polskich władz.

Inicjatywa dotycząca projektu uchwały: "O ustanowienie 11 lipca Dniem
Pamięci Męczeństwa Kresowian" utknęła na dobre w parlamencie.
EURO-entuzjazm, tu i teraz, okazał się ważniejszy od historii
narodowej i obowiązku pamięci o ofiarach nacjonalizmu ukraińskiego. 69
lat ciszy w tych sprawach to zdecydowanie za długo, to nie tylko wstyd
ale i hańba. Skorzystaliśmy z przysługujących nam praw obywatelskich i
sami powołaliśmy komitet inicjatywy ustawodawczej skutecznie
zmierzający do celu. Komitet d.s. ustanowienia dnia "11 lipca Dniem
Pamięci Męczeństwa Kresowian" po zebraniu 100 tys. podpisów, po drodze
uświadamiający całemu społeczeństwu prawdę o skrzętnie przemilczanym
ludobójstwie Polaków na Kresach, ma szansę doprowadzić sprawę do
końca. Apelujemy do wszystkich organizacji kresowych i tych naszych
rodaków, którym prawda o naszym narodzie leży na sercu, o rozpoczęcie
zbierania podpisów. Akcją obejmujemy cały kraj, każdy zakątek, gdzie
tylko są chętni do zbierania podpisów. Pokażmy, że nie chodzi tu o 100
tys. podpisów ale i o coś więcej.
Na początku marca br. listy ze 100 tys. podpisów musimy złożyć w
Sejmie. Wówczas posłowie będą MUSIELI zająć się naszym projektem.

Do zebrania podpisów w rodzinie, od znajomych, sąsiadów wystarczy
lista do wydrukowania, pobrana z
http://11lipca1943.wolyn.org/wykaz_lista.doc
Kto nie ma drukarki, niech zapisze pliki do druku na pendrive (USB) i
zgłosi się z tym nośnikiem do najbliższego punktu XERO, albo po prostu
poprosi kogoś, kto ma drukarkę, o wydrukowanie pliku z internetu.

Do zbierania podpisów "ze stolika" lub w inny sposób w miejscu
publicznym potrzebny jest wykaz j.w, wydruk "pod ręką" do okazania
służbom porządkowym:
http://11lipca1943.wolyn.org/jpg/sejm/skansejm.jpg oraz projekt do
wglądu dla podpisujących -
http://11lipca1943.wolyn.org/index.php?option=com_content&view=article&id=3&Itemid=103.

Wszelkie Informacje znajdują się na: http://11lipca1943.wolyn.org/

Zebrane podpisy wysyłamy pocztą na adres: Bartexpo - Wydawca KSI
02-670 Warszawa, ul. Puławska 240 lok 60 z dopiskiem "Inicjatywa".

Prosimy o wysyłanie wykazów z podpisami tak szybko jak to możliwe. Nie
odkładajmy tego na ostatnią chwilę!

Akcja trwa. Dostęp na:

http://www.facebook.com/pages/Kresowy-Serwis-Informacyjny/289874061080081?sk=events


Dołącz do akcji, zbieraj podpisy i rozpowszechniaj wśród rodziny,
sąsiadów, znajomych. Pamiętaj, że każdy podpis jest ważny.

Proszę o rozpropagowanie tego e-maila

Pozdrawiam

--
Andrzej Łukawski

NIE dla potępienia "OW" http://nie-potepieniuoperacjiwisla.pl/
Serwis o Kresach http://www.kresy.info.pl
Kresowy Serwis Informacyjny http://www.ksi.kresy.info.pl
tel. 22/853 43 97; 0 501 153 340;
02-670 Warszawa, ul.Puławska 240/60, POLAND


04.01.13 

http://izrus.co.il/diasporaIL/article/2013-01-04/20130.html

Liderzy rosyjskojęzycznego żydostwa wzywają do walki ze "Swobodą"



Światowe Forum Rosyjskojęzycznego Żydostwa proponuje wypracowanie programu izolacji ukraińskich ultra-nacjonalistów, w tym zakaz wjazdu ich przywódców do UE i USA, a także publiczne odrzucenie wszystkich państwowych agencji i struktur rządowych wszelkich form współpracy ze "Swobodą" i jej parlamentarzystami.

W marszu z pochodniami na cześć 104 rocznicy urodzin przywódcy Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, Stepana Bandery, zorganizowanym przez nacjonalistyczną partię "Svoboda" 1 stycznia 2013 roku w Kijowie wzięło udział ponad trzy tysiące osób. Pomimo faktu, że marsz i przeprowadzony po nim wiec odbyły się bez przemocy, wzrost szowinistycznych nastrojów na Ukrainie budzi przerażenie w środowiskach żydowskich.

"XX wiek dał narodowi żydowskiemu krwawe powody, by odnosić się z ogromnym zaniepokojeniem do wszelkich marszy z pochodniami. Pamiętamy doskonale, jak to wszystko się zaczęło w demokratycznych Niemczech, gdy kolumny szturmowców z zapalonymi pochodniami maszerowały ulicami, szerząc swoje wezwania do nienawiści i grabieży. Pamiętamy, czym to się skończyło - dojściem do władzy totalitarnej partii narodowych socjalistów na tle kryzysu gospodarczego, bezrobocia i paraliżu starych instytucji Republiki Weimarskiej, Babim Jarem i piecami Auschwitz", - napisał w oświadczeniu prezes Światowego Forum Rosyjskojęzycznego Żydostwa i przewodniczący żydowskiej gminy wyznaniowej Kijowa Aleksander Lewin.

W oświadczeniu wydanym przez Forum, podpisanym przez Lewina i wszystkich wiceprzewodniczących, stwierdzono:

"Po 80 latach, które minęły od stycznia 1933 roku - w styczniu 2013 r., znów widzimy maszerujące kolumny z płonących pochodniami. Zamiast Unter der Linden -. Kreszczatik, zamiast wezwania "Niemcy dla Niemców!"- okrzyki "Ukraina dla Ukraińców!" Zamiast hasła "Aryzacja niemieckiego biznesu" - slogan "Odebrać własność oligarchom i wrogom Ukrainy". Na czele berlińskich kolumny 80 lat temu stali przyszli oskarżeni w procesie w Norymberdze, kolumny kijowskie 1 stycznia 2013 r. słuchały mówców, których nazwiska stały się hańbą Ukrainy, znajdując wysokie miejsce na liście największych antysemitów na świecie w 2012 roku. Inicjatorzy marszu z pochodniami w Kijowie - to właśnie przywódcy i ideolodzy Wszech-Ukraińskiego Stowarzyszenia "Swoboda", którzy chcą przywrócić do życia nacechowane pogardą i wrogością określenie w stosunku do Żydów na Ukrainie. Robią to celowo i demonstracyjnie, pomimo uprzejmych próśb społeczności żydowskiej i naczelnego rabina Ukrainy Moshe Reuvena Asmana, aby nie używać tego słowa w imię pokoju i dobrych stosunków sąsiedzkich między różnymi narodami Ukrainy.

Światowe Forum Rosyjskojęzycznego Żydostwa wyraża bardzo poważne zaniepokojenie wzrostem radykalnego nacjonalizmu na współczesnej Ukrainie. "Sytuacja może się rozwijać w 2013 roku według najbardziej mrocznego scenariusza - szczególnie ze względu na pogarszającą się sytuację gospodarczą w kraju i pojawienie się w Radzie Najwyższej agresywnej grupy 37 parlamentarzystów ze "Swobody" Ci ludzie otwarcie nazywają siebie "socjal-nacjonalistami", tworzą kult hitlerowskich kolaborantów i tych, których ręce są aż po łokcie splamione żydowską krwią. Rwąca się do władzy "Swoboda" -. jest zagrożeniem nie tylko dla Żydów, ale dla wszystkich rozsądnych ludzi na Ukrainie.

Światowe Forum Rosyjskojęzycznego Żydostwa uważa, że szczególnie ważne jest już teraz, aby podnieść kwestię groźbę faszyzmu na Ukrainie. Zwracamy się do zachodniej społeczności, do Kongresu i Departamentu Stanu USA, do przywódców UE i przywództwa politycznego państwa Izrael z apelem o połączeniae wysiłków w celu międzynarodowej izolacji "Swobody", jej przywódców i parlamentarzystów. Ci nacjonalistyczni ekstremiści powinni stać się pariasami w cywilizowanym świecie. USA, Europa i Izrael powinien zbojkotować to ugrupowanie i dać wyraźnie do zrozumienia, że nikt na Zachodzie nie będzie chciał mieć nic do czynienia z miłośnikami czystek etnicznych i uczniami nazistowskich kolaborantów.

Proponujemy wypracowanie skutecznego programu izolacji ultra-nacjonalistów, w tym wprowadzenie zakazu wjazdu ich przywódców do UE i USA, publiczną odmowę europejskich i amerykańskich agencji i struktur rządowych współpracy ze "Swobodą", z jej liderami i parlamentarzystami. W 1933 roku demokratyczny świat biernie milczał - a my w 2013 r. powiedzmy swoje słowo [nie tylko nie będziemy milczeć], ale zamieńmy je w czyn [czynem przeciwstawimy się złu]".

Apel Forum do [międzynarodowej] społeczności podpisali:

Przewodniczący Światowego Forum Rosyjskojęzycznego Żydostwa Aleksander Lewin
Pierwszy Wice-Przewodniczący Światowego Forum Rosyjskojęzycznego Żydostwa dr Dmitrij Sczyglik,
Przewodniczący Amerykańskiego Forum Rosyjskojęzycznego Żydostwa, dr Igor Branovan,
Przewodniczący Europejskiego Forum Rosyjskojęzycznego Żydostwa, Michaił Judanin,
Przewodniczący Izraelskiego Forum Rosyjskojęzycznego Żydostwa, Arik Nudelman,
dyrektor wykonawczy Kanadyjskiego Forum Rosyjskojęzycznego Żydostwa, Alexander Gerson.


02.01.2013

Ukraińscy nacjonaliści przemaszerowali ulicami miast oddając hołd Stepanowi Banderze
 
Marsze z pochodniami i wyścig samochodowy zorganizowali w wielu ukraińskich miastach nacjonaliści z okazji 104. urodzin przywódcy jednej z frakcji Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) Stepana Bandery.

Głównym organizatorem urodzinowych imprez jest nacjonalistyczna partia Swoboda, która w niedawnych wyborach po raz pierwszy zdołała wprowadzić do parlamentu Ukrainy swoich deputowanych.

Na rocznicowy marsz z pochodniami w centrum Kijowa przybyło co najmniej 2 tysiące ludzi. Skandowali: "Sława Ukrainie", na transparentach widniały napisy: "Bandera przyjdzie i zrobi porządek" oraz "Bohaterowie nie umierają".

Podobne imprezy zorganizowano 1 stycznia w wielu innych miastach; na ulicach Zaporoża Swoboda zorganizowała wyścig samochodowy, a w Ługańsku połączoną z kwestą historyczną grę zatytułowaną "Stary Ługańsk" pod hasłem "Pamiętamy przeszłość! Czcimy bohaterów".

Bandera był przywódcą jednej z frakcji Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN). Jej zbrojne ramię, UPA, jest odpowiedzialne za prowadzone od wiosny 1943 roku czystki etniczne ludności polskiej na Wołyniu i w Galicji Wschodniej.

Jako działacz, a potem przywódca ukraińskiego ruchu nacjonalistycznego w międzywojennej Polsce Bandera był organizatorem akcji terrorystycznych przeciwko państwu polskiemu i ZSRR, m.in. zamachów w 1933 roku na konsulat radziecki we Lwowie oraz w 1934 roku na ministra spraw wewnętrznych II RP Bronisława Pierackiego. Za zamach na Pierackiego został skazany na karę śmierci, zamienioną następnie na dożywocie. Uwolniony został po upadku II Rzeczypospolitej. 30 czerwca 1941 roku
Bandera ogłosił we Lwowie powstanie niepodległego państwa ukraińskiego, za co w lipcu 1941 był aresztowany przez Niemców i osadzony w obozie w Sachsenhausen, gdzie przebywał do września 1944 r.

Po II wojnie światowej przebywał na emigracji w Monachium; został zamordowany przez sowieckiego agenta.

W roku 2010 Stepan Bandera otrzymał pośmiertnie tytuł Bohatera Ukrainy. Nadał mu go specjalnym dekretem ustępujący prezydent Wiktor Juszczenko. Dekret ostatecznie został uchylony przez sąd. Przyznanie Banderze tytułu Bohatera Ukrainy wywołało sprzeciw w Rosji oraz w Polsce.

Źródło: PAP

02.01.2013 

Nowe materiały na temat operacji "Wisła"


Sycz Miron, syn upowca a zarazem (to jakiś kuriozum) poseł Sejmu RP musi mieć niezłe układy u marszałek Kopacz, bo w niespełna miesiąc od przegłosowania projektu uchwały potępiającej "OW" na komisji MNE, już 3 stycznia będzie sprawozdawać. Dziwną selekcję i skandaliczny priorytet stosuje pani Kopaczowa a to może w praktyce oznaczać tyle albo aż tyle, że Sycz razem z Marszałek Sejmu i Ukraińcami wykarmionymi przez Polską Ziemię będą kolanem przepychać uchwałę potępiającą Operację Wisła.

A co z projektami dotyczącymi uchwalenia 11 lipca Dniem Pamięci Męczeństwa Kresowian"...?????? To skandal żeby pani Kopaczowa zapomniała o Kresowianach i czterech wnioskach PSL, PiS, SP i SLD złożonych w Sejmie pół roku temu a tak śpieszyła się z potępieniem "OW".

Fragment porządku dziennego 31. posiedzenia Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej w dniu 3 stycznia 2013 r. znajduje się na:

http://nie-potepieniuoperacjiwisla.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=106:sycz-bedzie-sprawozdawal-czyli-sejmowe-qui-pro-quo-trwa&catid=86&Itemid=486

W dniu jutrzejszym, redakcja KSI będzie załatwiać wejściówkę do Sejmu na dzień 3 stycznia i apelujemy o to, żeby było nas w tym dniu więcej niż podczas posiedzenia Komisji MNE.

Jeżeli ktoś chciałby uczestniczyć w tych obradach a nie ma wejściówki, to proszę o Kontakt na e-maila:
antywisla@kresy.info.pl
lub telefon ze stopki

Pozdrawiam
--
Andrzej Łukawski


02.01.2013 

Oświadczenie lubelskich środowisk narodowych

w sprawie oszczerczej kampanii związanej z rocznicą Akcji WISŁA

Lublin, 28 grudnia 2012 r.

Lubelskie środowiska narodowe i patriotyczne zdecydowanie protestują przeciw wykorzystywaniu rocznicy przeprowadzonej przez władze komunistyczne w 1947 r. Akcji WISŁA do zniesławiania narodu polskiego, wywoływania podziałów i waśni na tle etnicznym, a docelowo także do wysuwania wobec państwa polskiego i obywateli polskich nieuzasadnionych roszczeń majątkowych przez aktywistów tzw. mniejszości ukraińskiej w Polsce.

Jako narodowcy jednoznacznie potępiamy komunizm, jego zbrodnie i niesuwerenną dyktaturę zaprowadzoną w Polsce na sowieckich bagnetach przez przedstawicieli tej zdegenerowanej ideologii. Jednocześnie jednak nie może nie budzić w nas sprzeciwu próba zrównania wysiłku zbrojnego polskiego antykomunistycznego podziemia niepodległościowego, walczącego o pełną suwerenność RP w jej historycznych granicach (w tym o prawa mniejszości etnicznych i religijnych) ze zbrodniczą działalnością pro-hitlerowskiej Ukraińskiej Powstańczej Armii, która dopuszczała się aktów ludobójstwa na Polakach, Ukraińcach, Żydach i przedstawicielach innych narodów w imię równie szkodliwej jak komunizm totalitarnej ideologii szowinistycznej. Tymczasem nie można widzieć działań wobec niektórych przedstawicieli mniejszości ukraińskiej w Polsce w oderwaniu od kontekstu obrony ludności przed bandami UPA. Niech symbolicznym przykładem będzie w tym zakresie wspólna walka oddziałów Narodowych Sił Zbrojnych – oddziału „Zuch” majora Antoniego Żubryda i żołnierzy 34 pułku piechoty LWP przeciw bandom UPA w Bieszczadach.



Podkreślić też należy, że decyzja o przeprowadzeniu Akcji WISŁA nie została podjęta przez suwerenne władze polskie, a przez komunistyczny reżim okupacyjny i niezależnie od jej historycznego uzasadnienia i prawnych następstw – nie może moralnie obciążać narodu polskiego.

Wyrażamy szczere współczucie wszystkim, którzy zostali niesłusznie pokrzywdzeni w wyniku komunistycznych represji – w tym przedstawicielom mniejszości ukraińskiej lojalnym wobec państwa polskiego, swych tradycji i religii. Gorąco jednak apelujemy do naszych braci Ukraińców w Polsce, by nie dawali się wykorzystywać do cynicznej gry politycznej, zmierzającej do zohydzenia Rzeczypospolitej. Niestety, ale działania części szowinistycznie nastawionych środowisk ukraińskich (często bezpośrednio odwołujących się do dziedzictwa OUN/UPA) wpisują się w schemat antypolskiej propagandy, naznaczonej kłamstwami w rodzaju osławionego „Pokłosia” czy publikacjami „przemysłu holocaustu”.

Nasi ukraińscy Przyjaciele – zwracamy się do Was bezpośrednio. Przed 65 laty grupka szowinistów, niemieckich kolaborantów-banderowców doprowadziła Wasz naród do bezprzykładnej klęski i szeregu ludzkich tragedii. To oni, wodzowie UPA - są winni Akcji WISŁA i jej często dramatycznych skutków! Prosimy – nie ulegajcie ponownie fałszywym przywódcom! Wspólnie rozliczmy zbrodnie komunistyczne i banderowskie, z poszanowaniem prawdy historycznej i partnerskich stosunków między naszymi narodami! Zaproponowany kształt sejmowej uchwały w sprawie „potępienia Akcji WISŁA” zafałszowuje rzeczywisty przebieg zdarzeń i buduje tamę kłamstwa między Polakami i Ukraińcami. Wzywamy Was – razem odrzućmy fałsz, potępmy tak zbrodnie komunizmu, jak i banderyzmu i budujmy wspólną przyszłość na Prawdzie, a ona nas wyzwoli!
  • Leszek Barwiński, przewodniczący Rady Krajowej OPZZ Rolników i Organizacji Rolniczych, Markuszów;
     
  • Arkadiusz Łygas, działacz narodowy, Zamość;
     
  • Ryszard Milewski, Stowarzyszenie Narodowe im. Romana Dmowskiego, Lublin;
     
  • Konrad Rękas, dziennikarz, były prezes Stowarzyszenia Samorządów EUROREGIONU BUG, Chełm;
     
  • Andrzej Szadura, kapitan, Polskie Drużyny Strzeleckie, Lublin.

13.12.2012 

Komunikat specjalny Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej

Postanowieniem NR.17  Marszałka Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 6 grudnia 2013 r. o przyjęciu zawiadomienia o utworzeniu Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej projektu ustawy w sprawie ustanowienia dnia 11 lipca Dniem Pamięci Męczeństwa Kresowian. Na podstawie art. 6 ust. 4 ustawy z dnia 24 czerwca 1999 r. o wykonaniu inicjatywy ustawodawczej przez obywateli (Dz. U. Nr. 62, poz. 688)  Marszałek Sejmu Ewa Kopacz postanawia o przyjęciu zawiadomienia o utworzeniu Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej projektu-ustawy w sprawie ustanowienia dnia 11 lipca Dniem Męczeństwa Kresowian.

Pismo z w/w postanowieniem dotarło do pełnomocnika Komitetu w dniu 11 grudnia 2013 r.  Oznacza to, że „Komitet” uzyskał osobowość prawną. Po otrzymaniu postanowienia Marszałka Sejmu o przyjęciu zawiadomienia, „ Komitet” ma obowiązek ogłosić w dzienniku o zasięgu ogólnopolskim fakt nabycia osobowości prawnej, adres „Komitetu” oraz miejsce udostępnienia projektu ustawy do publicznego wglądu. ( Jest on cały czas dostępny na stronie: http://11lipca1943.wolyn.org/ , o ogłoszeniu prasowym powiadomimy niebawem)). Od tego momentu nie można również dokonywać jakichkolwiek zmian, nawet redakcyjnych, w projekcie ustawy i uzasadnieniu do niego. Z momentem ogłoszenia, o którym mowa powyżej, Komitet Inicjatywy Ustawodawczej może rozpocząć kampanię promocyjną na rzecz projektu ustawy oraz zbieranie podpisów obywateli popierających projekt.  Dotychczas zebrane podpisy będą wliczone w ogólną liczbę potrzebnych 100 tys. Podpisy poparcia pod obywatelskim projektem ustawy składać mogą wyłącznie obywatele polscy, na co wskazuje treść art. 118 ust. 2 Konstytucji. . Obywatel polski, zgodnie z art. 2 ustawy, aby skutecznie złożyć podpis pod inicjatywą musi posiadać czynne prawo wyborcze do Sejmu. W konsekwencji, zgodnie z art. 62 ust. 2 Konstytucji musi spełnić on następujące przesłanki:

1. Musi mieć ukończone 18 lat, najpóźniej w dniu składania podpisu;

2. Nie może być ubezwłasnowolniony na mocy orzeczenia sądy, które jest prawomocne, przy czym chodzi zarówno o ubezwłasnowolnienie całkowite, jak i częściowe;

 3. Nie może być pozbawiona praw publicznych na mocy orzeczenia sądu;

 4. Nie może być pozbawiona praw wyborczych na mocy orzeczenia Trybunału Stanu;

Ustawa nie nakłada natomiast żadnych ograniczeń co do osób, które te podpisy zbierają, w związku z czym mogą to być zarówno członkowie komitetu, jak i inne osoby działające społecznie. Podpisy zbiera się na specjalnie przygotowanych w tym celu wykazach, które na każdej stronie musza zawierać informację o nazwie komitetu oraz tytule projektu ustawy, któremu obywatele udzielają poparcia.  ( Są do pobrania na stronie: http://11lipca1943.wolyn.org/ gdzie również znajduje się projekt ustawy złożony do Marszałka Sejmu ). Obywatele udzielają poparcia projektowi składając swój podpis, jak również podając dane osobiste, takie jak imię lub imiona, nazwisko, adres zamieszkania i numer ewidencyjny PESEL. Istotne jest, iż nie ma możliwości wycofania raz udzielonego projektowi poparcia. Cały proces zbierania podpisów oraz przedłożenia projektu ustawy wraz z załączonym wykazem osób go popierających musi zakończyć się w terminie 3 miesięcy od daty wydania przez Marszałka Sejmu postanowienia o przyjęciu zawiadomienia o utworzeniu komitetu. W przeciwnym wypadku, procedura wykonania inicjatywy ustawodawczej ulega zakończenia a komitet z mocy prawa ulega rozwiązaniu.

 Poniżej przedstawiamy skład KOMITETU INICJATYWY USTAWODAWCZEJ (Zapisany w kolejności alfabetycznej)

  1. Badowska – Buczak Jadwiga                               - Oświęcim

  2. Budzisz Feliks                                                           - Gdańsk

  3. Cyra Adam                                                                 - Oświęcim

  4. Danilewicz Kazimierz                                            - Warszawa

  5. Dębski Krzesimir                                                     - Warszawa

   6. Faszcza Dariusz Rafał                                            - Szczecin

   7. Filar Władysław Tadeusz                                    - Warszawa

   8. Łukawski Andrzej                                                   - Warszawa

   9. Modła Halina                                                           - Oświęcim

  10. Paluch Włodzimierz                                            - Oświęcim

  11. Paź Bogusław                                                         - Wrocław

  12. Piętka Bohdan                                                       - Trzebinia

  13. Prażmo Maciej Grzegorz                                   - Kozłowo

  14. Siemaszko Ewa                                                      - Warszawa

  15. Słowiński Henryk                                                  - Wrocław

   16. Skalski Jan                                                                              - Bytom

   17. Wojciechowska Zofia                                        - Mrągowo

   18. Wernik Jan                                                             - Osiek

   19. Zaleski Tadeusz                                                    - Radwanowie

   20. Zapałowski Andrzej Tomasz                            - Przemyśl

Pełnomocnikiem „Komitetu” został : Andrzej Łukawski, zastępcą Ewa Siemaszko.

Adres „Komitetu”: Bartexpo – Wydawca KSI   02-670 Warszawa,  ul. Puławska 240 lok 60



28.11.12 

Szanowna Pani   Ewa Kopacz

Marszałek Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej

Warszawa

Szanowna Pani Marszałek!

Stowarzyszenie Kresowian  w Dzierżoniowie wyraża stanowczy protest przeciwko uchwale Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych w Sejmie RP z dnia 8 listopada 2012 roku w sprawie akcji „Wisła”. Miron Sycz, przewodniczący  Sejmowej Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych wykorzystał swoje stanowisko w celu przeprowadzenia rehabilitacji zbrodniczej Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i tzw. Ukraińskiej Powstańczej Armii oraz własnego ojca Aleksandra, który był członkiem najbardziej krwawej sotni Żelazniaka. Ojciec Mirona Sycza za zbrodnie przeciwko Polsce został skazany przez polski sąd na karę śmierci, którą w drodze łaski zamieniono na karę 15 lat więzienia.

Operacja „Wisła” podjęta została w sprawie wyższej konieczności, wynikającej z potrzeby przerwania ludobójstwa. Nie był to wyrok na ukaranie niewinnych, była to akcja zapobiegająca dalszemu rozlewowi krwi. O tym powinniśmy pamiętać. Winę za przymusowe przesiedlenie ludności ukraińskiej na Ukrainę oraz decyzja o realizacji operacji „Wisła” ponosi Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów frakcji Bandery, do której ukraińska mniejszość narodowa w Polsce powinna kierować swoje ewentualne pretensje. Potwierdzenie takiego stanowiska można znaleźć nawet wśród ukraińskich historyków. Należy tu wymienić pracę naukową dr hab. Wiktora Poliszczuka pt. „Gorzka prawda”, w której szczegółowo, bez zniekształceń opisał zbrodnie UON-UPA.  Brak jest  więc podstaw do tego, aby władze RP potępiły operację „Wisła”, która była wymuszona zbrojną akcją OUN – UPA, zagrażającą stabilizacji państwa polskiego.

 Wielką szkodę i ból środowisku kresowian wyrządził już Senat RP, przyjmując uchwałę potępiającą akcję „Wisła”. Uchwała ta doprowadziła do występowania mniejszości ukraińskiej z roszczeniami finansowymi. Do sądu w Strasburgu wpłynął pozew o odszkodowanie za przesiedlenie. Senackie potępienie operacji „Wisła” było dowodem „zbrodni” popełnionej przez Polskę. Znalazło to swoje odbicie w ramach obchodzonego przez Światowy Kongres Ukraińców w Przemyślu 65 - lecia operacji „Wisła”, gdzie wylewano wiele pomyj na Polskę.  Wobec powyższego, ośmielamy się zadać zasadnicze pytanie. Dlaczego milczą władze Wolnej Polski? Czy poprawność polityczna wymaga takiego postępowania? Polityka poprawności politycznej przynosi tylko szkody. Z poprawnością jest podobnie jak z tolerowaniem przemocy. Albo radykalnie zwalczamy każde przejawy przemocy, albo po cichu zgadzamy się na nią. Jeżeli nie reagujemy, to później nie załamujmy rąk, kiedy coś się wydarzy. Proponujemy reagować już teraz, bo jeszcze nie jest za późno.

Wielki niepokój środowisk kresowych budzi fakt, że w ostatnich wyborach do parlamentu ukraińskiego do głosu doszła nacjonalistyczna, antypolska partia „Swoboda”, wprowadzając do parlamentu 37 swoich członków. Czy władze RP nie niepokoi ten fakt?

W związku z powyższym społeczność kresowa ziemi dzierżoniowskiej zwraca się z uprzejmą prośbą o zablokowanie uchwały, potępiającej operację „Wisła”, bowiem wymaga tego poszanowanie prawdy historycznej oraz polska racja stanu.

                              

                                  

 

                                                          Z wyrazami szacunku Edward Bień, Florian Kuriata                                                  

                                                                  Stowarzyszenia Kresowian w Dzierżoniowie.

                                                                           Dzierżoniów   24.11.2012

 

 



28.11.12 

CO NAS CZEKA W SEJMIE?

Po filmie „Pokłosie” Władysława Pasikowskiego czeka nas kolejna gorą dyskusja. Sejmowa Komisja ds. Mniejszości Narodowych i Etnicznych chce przyjęcia uchwały potępiającej powojenną akcję przesiedlenia Ukraińców, przeciw czemu gwałtownie protestują środowiska kresowe. Zajęły się nawet przeszłością ojca autora projektu – dowiedział się portal tvp.info.
Tablica upamiętniająca wypędzonych podczas akcji Wisła w Beskidzie Niskim (Fot. Wikipedia)
Tablica upamiętniająca wypędzonych podczas akcji Wisła w Beskidzie Niskim (Fot. Wikipedia)
Podziel się: Share on email Share on facebook Share on wykop Share on twitter Share on naszaklasa More Sharing ServicesWięcej

Debata, która właśnie wybucha w Sejmie, dotyczy akcji „Wisła”. W jej ramach w latach 1947-1950 wysiedlono z Polski południowo-wschodniej około 140 tysięcy osób, głównie Ukraińców. Akcja była brutalna, przesiedleńcom dawano często dwie godziny na spakowanie się, a część z nich trafiała do ciężkiego obozu w Jaworznie. Na temat Akcji „Wisła” trwa wśród historyków gorąca dyskusja. Część z nich uważa, że była ona mimo wszystko uzasadniona. „Wisła” była bowiem reakcją na działania Ukraińskiej Powstańczej Armii, która w latach 1943-1944 przeprowadziła rzeź wołyńską, w ramach której zginęło około 60 tys. Polaków. Po II wojnie światowej UPA zabiegała o oderwanie od Polski rubieży południowo-wschodnich.

Dyskusja właśnie przenosi się do Sejmu za sprawą Sejmowej Komisji ds. Mniejszości Narodowych i Etnicznych. Chce, by w 65. rocznicę parlament potępił akcję. Zaproponowała tekst uchwały, w którym akcję „Wisła” nazywa „naruszeniem podstawowych praw człowieka”. W treści projektu nie ma mowy o tym, że „Wisła” była odpowiedzią na działania UPA. Znalazło się tam za to sformułowanie, że „w czasie trwania akcji zastosowano właściwą dla systemów totalitarnych zasadę odpowiedzialności zbiorowej”.

Treść projektu wywołała protest niektórych organizacji kresowych. Namawiają do wysyłania protestów do marszałek Sejmu Ewy Kopacz. W akcję protestacyjną włączył się ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, krakowski kapłan, autor głośnej książki „Przemilczane ludobójstwo na Kresach”. – Uchwała jest bez sensu, bo wyrywa z kontekstu fragment historii. Akcja „Wisła” nie wzięła się z niczego. Najpierw trzeba zdać dobie sprawę z tego, czym był zbrodniczy system stworzony na podstawie ideologii Stepana Bandery i co robiła UPA. Nie popieram odpowiedzialności zbiorowej, podczas akcji dochodziło do wielu rzeczy niegodziwych, ale nie jest tak, że cała akcja była bez sensu – komentuje Isakowicz-Zaleski.

Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski dodaje, że jest przeciwny uchwale również z uwagi na osobę jej autora, posła PO Mirona Sycza. – Uważam go za osobę niewiarygodną. Był czynnym członkiem PZPR, a jego ojca skazano po wojnie na karę śmierci za działalność w UPA. Później karę zamieniono na więzienie – zauważa.

Przeszłość ojca posła Sycza jest też głównym tematem pism, które do marszałek Ewy Kopacz wysłały organizacje kresowe. Uważają, że głównym celem uchwały jest rehabilitacja ojca autora projektu. „Aleksander Sycz był członkiem Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów od 1938 roku, w czasie wojny i po jej zakończeniu mordował bezbronną polską ludność cywilną jako strzelec jednej z najokrutniejszych sotni Mesnyky w Ukraińskiej Powstańczej Armii” – brzmi treść listu, pod którym podpisali się Aleksandra Biniszewska z Fundacji Lwów i Kresy Południowo-Wschodnie, Ewa Szakalicka z Federacji Organizacji Kresowych i Zbigniew Okorski z Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół” w Warszawie.

Poseł Miron Sycz w rozmowie z portalem tvp.info mówi, że te zarzuty niewiele mają wspólnego z rzeczywistością. – Ojciec został skazany za przynależność do UPA od kwietnia do czerwca 1946 roku. Nie mógł mieć więc nic wspólnego z jakimikolwiek zbrodniami. Co więcej, w latach 1937-1939 był żołnierzem polskiego wojska i bronił kraju przed hitlerowską napaścią – mówi.

Zdaniem posła Mirona Sycza, obrona akcji „Wisła” to w dzisiejszych czasach „powtarzanie wymysłów komunistycznej propagandy”. – Podziemie ukraińskie było wtedy słabe, a celem akcji była generalnie walka o wprowadzenie władzy ludowej – uzasadnia. Dodaje, że przyjęcie sejmowej uchwały mogłoby skłonić Radę Najwyższą Ukrainy, by w przyszłym roku, w 70. rocznicę tragedii wołyńskiej, potępić działania UPA.

Środowisk kresowych ten argument jednak nie przekonuje. „W 1990 r. Akcję »Wisła« potępił polski Senat. Nie spotkało się to z odzewem ze strony ukraińskiej, wręcz przeciwnie, ułatwiło antypolską propagandę głoszoną przez środowiska postbanderowskie, w tym przez skrajną neofaszystowska partię Swoboda” – napisali przedstawiciele tych środowisk w liście do marszałek Ewy Kopacz.

Okazuje się, że w sprawie uchwały na temat akcji „Wisła” podzielona jest też sama Komisja Mniejszości Narodowych i Etnicznych. Wiceprzewodniczący komisji Marek Ast z PiS mówi tvp.info, że w obecnym kształcie jest ona nie do przyjęcia. – Posłowie PiS nie brali udziału w głosowaniu nad tym projektem – zauważa.

Jego zdaniem, Sejm powinien najpierw uznać rzeź wołyńską za zbrodnię ludobójstwa i ustanowić 11 lipca Dniem Pamięci Męczeństwa Kresowian. Projekt uchwały w tej sprawie leży od kilku lat w Sejmie.

Wiktor Ferfecki


 

8.11.12
Zarząd Główny

Stowarzyszenia Upamiętnienia Ofiar Zbrodni Ukraińskich Nacjonalistów



ul. Kościuszki 35 B-E, 50-011 Wrocław

tel. 71 337 53 59

Wrocław 19.11.2012 r.


Kancelaria Sejmu

Pani Marszałek Sejmu

Ewa Kopacz

ul. Wiejska 4/6/8

00-902 Warszawa


Członkowie i rodziny pomordowanych Polaków zrzeszone w Stowarzyszeniu Upamiętnienia Ofiar Zbrodni Ukraińskich Nacjonalistów we Wrocławiu z wielkim zaniepokojeniem, a wręcz ze zgrozą dowiedzieliśmy się o projekcie uchwały Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych, której przewodniczącym jest poseł Miron Sycz w sprawie potępienia „zbrodniczej akcji Wisła”

To dzięki operacji Wisła w 1947 roku przerwano nieustające mordy na bezbronnej ludności polskiej, głównie kobiet i dzieci.

Według badań i ustaleń Stowarzyszenia UOZUN od 1939 r. do 1947 r. na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej II RP, organizacje ounowsko-banderowskie zamordowały około 200 tys. Polaków, głównie na wsiach.

Po zakończeniu wojny w 1945 r. do 1947 r. w powiatach południowo-wschodnich obecnego państwa polskiego, banderowska UPA zamordowała ponad 12 tysięcy cywilnej ludności i w walkach z rebeliantami zginęło ponad 2 tys. polskich żołnierzy.

Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu (IPN) na podstawie prowadzonych śledztw jednoznacznie potwierdziła, że Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów i jej zbrojne formacje dopuściły się ludobójstwa, w rozumieniu prawa międzynarodowego, na bezbronnej ludności polskiej w czasie drugiej wojny światowej.

Mimo zakończenia wojny i ustalenia granic pomiędzy Polską, a Związkiem Radzieckim, rebelia upowska na niektórych terenach w dalszym ciągu mordowała bezbronną ludność.

Wśród ludności ukraińskiej ugrupowania banderowskie miały odpowiednie schronienie i zaopatrzenie materialne oraz osobowe. Dążeniem ich było oderwanie od Polski ziem południowo-wschodnich.

W celu przerwania dalszego przelewania krwi i utrzymania integralności kraju, zapadła decyzja przesiedlenia obywateli narodowości ukraińskiej na ziemie zachodnio-północne zwana operacją „Wisła”.

Szanowna Pani Marszałek, my rodziny pomordowanych i wszyscy kresowianie, którzy doświadczyli różnych okrucieństw w czasie wojny i po wojnie od okupantów niemieckich, sowieckich, a w szczególności od ukraińskich faszystów współpracujących z hitlerowcami, doskonale wiemy co to znaczy przesiedlenie z rodzinnych stron, bo sami tego doświadczyliśmy. Nam ocalałym od banderowskich noży i siekier nikt nie pomagał w ucieczce, ani nie mieliśmy żadnej opieki.

Teraz dowiadujemy się, że poseł Miron Sycz jako przewodniczący sejmowej Komisji Mniejszości Narodowej i Etnicznej, domaga się potępienia operacji „Wisła”, a tym samym dąży do rehabilitacji OUN-UPA. Należy podkreślić, że jego ojciec Aleksander Sycz był członkiem OUN i należał do najbardziej ludobójczej sotni UPA Iwana Szpontaka, ps. „Żeleźniak”.

Po operacji „Wisła” Aleksander Sycz był więziony w Jaworznie i Krakowie i skazany przez polski sąd na karę śmierci za popełnione zbrodnie.

W związku z tym pytamy się Panią Marszałek czy w wolnym państwie demokratycznym powinien taki poseł o jednoznacznych faszystowskich ounowsko-banderowskich poglądach przewodniczyć komisji sejmowej ? Dla nas Polaków jest to upokarzające.


Prezes Zarządu
Stowarzyszenia UOZUN
Szczepan Siekierka


18.11.12 

       L.dz.138/2012                                                                            Kędzierzyn-Koźle 

 

 

                                                                                Szanowna Pani Ewa Kopacz

                                                            Marszałek Sejmu

                                                            Rzeczypospolitej Polskiej

                                                            Warszawa

 

         Szanowna Pani Marszałek, 

         Stowarzyszenie Kresowian w Kędzierzynie-Koźlu wyraża stanowczy protest przeciw Uchwale Komisji Mniejszości Narodowych Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 8 listopada 2012 roku               w sprawie "Akcji Wisła", która została jednogłośnie przyjęta. Przewodniczący sejmowej Komisji Mniejszości Narodowych, Miron Sycz, wykorzystuje swoje stanowisko w celu przeprowadzenia rehabilitacji zbrodniczej Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i tzw. Ukraińskiej Powstańczej Armii oraz własnego ojca, Ołeksandra, który był wojakiem tej  organizacji. Był członkiem najbardziej krwawej sotni Żeleźniaka. Ojciec Mirona Sycza za zbrodnie przeciwko Polsce został skazany przez polski Sąd na karę śmierci. Wyrok ten, w drodze łaski, zamieniono mu na karę 15 lat więzienia. Każda władza jest zmuszona bronić swoich, w okrutny sposób mordowanych, obywateli.                  W 1947 roku, gdy Europa już zapominała o wojnie, sotnie banderowskie, wspierane przez ludność pochodzenia ukraińskiego na terenach naszych wschodnich województw dalej mordowały bezbronnych Polaków, dążąc jednocześnie do oderwania od Polski dziewiętnastu polskich powiatów. Operacja "Wisła" została przeprowadzona w obronie polskiej ludności i obronie granic Rzeczypospolitej Polskiej, likwidując działalność banderowską na obszarach południowo wschodnich Polski. Zbrodnicze podziemie ukraińskie zostało pozbawione zaplecza logistycznego przez przesiedlenie ludności na tereny północne i zachodnie Polski. Przesiedlona ludność otrzymała dobrze zagospodarowane obiekty poniemieckie i pieniądze. Polacy wypędzeni z Kresów pozostawili tam swoje majątki i utracili cały dorobek swojego życia.                                    Zbliża się 70 rocznica ludobójstwa Polaków na Kresach Wschodnich, gdzie w okrutny sposób Organizacja Ukraińskich nacjonalistów i tzw. Ukraińska Powstańcza Armia wymordowała ponad 200 tys. Polaków. Mordowano też Czechów, Rosjan, Żydów, Ormian i Ukraińców, którzy nie chcieli brać udziału w zbrodni pomagając Polakom. Tych szlachetnych i odważnych Ukraińców powinniśmy stawiać za wzór do naśladowania.                           Kresowianie domagają się postawienia pomnika ofiar ludobójstwa w Warszawie i nie mogą otrzymać zgody, gdyż poprawność polityczna bierze górę nad prawdą historyczną.          Sejm Rzeczypospolitej Polskiej, którego Pani jest Marszałkiem, od lat nie może podjąć uchwały ustanawiającej dzień 11 lipca "Świętem Pamięci Ofiar Ludobójstwa Polaków na Kresach Wschodnich II Rzeczypospolitej dokonanego przez Organizację Ukraińskich Nacjonalistów i tzw. Ukraińską Powstańczą Armię”.       Sejmik Województwa Opolskiego z naszej inicjatywy podjął cztery bardzo ważne dla Kresowian uchwały. Pierwsza dotyczyła potępienia ludobójstwa Polaków na Kresach przez OUN-UPA, druga potępiła uhonorowanie przez byłego już Prezydenta Ukrainy, Wiktora Juszczenkę, sprawców ludobójstwa na Kresach Wschodnich II Rzeczypospolitej. Trzecia uchwała dotyczyła ustanowienia 11 lipca Świętem Pamięci Ludobójstwa na Kresach i wzywała Sejm Rzeczypospolitej Polskiej do podjęcia proponowanej uchwały.        Niestety. Sejm nie zdecydował się na podobny krok, za który Kresowianie byliby wdzięczni. 24 kwietnia 2012 roku Sejmik naszego województwa przyjął przez aklamację czwartą ważną uchwałę ustanawiającą w naszym województwie dzień 11 lipca Dniem Pamięci Ofiar Ludobójstwa Polaków na Kresach Wschodnich II Rzeczypospolitej. Pytam Panią Marszałek - kiedy Sejm Rzeczypospolitej zdobędzie się na taką odwagę i odrzuci poprawność polityczną, przyjmując tylko prawdę historyczną w myśl naszego hasła "Żeby Prawda była Prawdą"?                                                              
 
Wielką szkodę i ból środowisku kresowemu wyrządził Senat Rzeczypospolitej Polskiej, przyjmując uchwałę potępiającą operację "Wisła". Uchwała ta doprowadziła do występowania z roszczeniami finansowymi środowiska ukraińskiego. Polityka poprawności przynosi tylko szkody.                                                                                           Dzisiaj na Ukrainie dochodzi do głosu nacjonalistyczna, faszystowska, antypolska partia "Swoboda" Olega Tiahnyboka wprowadzając do parlamentu 37 swoich członków. Nasze środowisko kresowe zwraca się do Pani Marszałek z prośbą o zablokowanie uchwały potępiającej operację "Wisła". Gorąco o to Panią Marszałek prosimy.                                                                                                                                                                            Z poważaniem

                                                                     Witold Listowski

                                                                 Prezes Stowarzyszenia

17.11.12 

"Będziemy zarażać
   społeczeństwo wartościami Bandery" - Farion.

Kraje europejskie wdrożyły w życie nacjonalizm jeszcze na początku XIX wieku. Według członkini Rady Politycznej partii "Swoboda" Iryny Farion, niestety, na Ukrainie wdrażanie tej ideologii w rozpocznie się dopiero w trzecim tysiącleciu.

Farion tak właśnie powiedziała się w wywiadzie dla "GalInfo".

"Smutne, że wciąż pojawiają się głosy, które nazywają nacjonalizm ideologią przeszłości" - uzupełniła posłanka przyszłej Rady Najwyższej.

Zgodnie z słowami pani polityk, planuje ona organizowanie publicznych wykładów "nacjo-centrycznych" młodych historyków.

"Zrodziła się nam cała plejada młodych, samodzielnych, wszechstronnych historyków, którzy nie oferują liberalnego modelu studiowania ukraińskiej historii, ale model nacjo-centryczny, gdzie naród wyszedł najwyższy punkt historii i zmaga się o zachowanie swojej wyjątkowości - powiedziała Farion -. I ja właśnie chcę, żeby tacy historycy porozmawiali z lwowianami".

Doktorantka nauk filologicznych poinformowała również, że zakończyła pisanie pracy doktorskiej. Jej temat dotyczy wczesnego okresu historii Ukrainy - "Społeczny status języka w XIV - XVII wiekach."


"Nacjonalizm - to w żadnym przypadku nie jest ideologia totalitarna, jak to dzisiaj lubią powtarzać niektóre osoby, - powiedziała polityk. - Stepan Bandera opowiadał się za tym, żeby w społeczeństwie pomiędzy sobą konkurowały różnorodne ideologiczne wartości, ale żeby wszystkie te wartości skupiały się wokół centrum niepodległego, ukraińskiego państwa narodowego. Więc kiedy nacjonalizm jest interpretowany jako nazizm, faszyzm, to jest zrozumiałe, że tak postępują tchórze, niesamowicie przestraszeni siłą ducha naszych zwolenników, lub po prostu jaskiniowi durnie."

Jak wiadomo, Farion została członkiem parlamentu z okręgu większościowego we Lwowie. Ogółem partia "WO "Swoboda" wprowadziła do Rady Najwyższej Ukrainy 37 parlamentarzystów.




17.11.12  

Kresowy Ruch Patriotyczny

                  Porozumienie Organizacji Kresowych i Kombatanckich

 

 

                                                                                                    Pani

                                                                                                    Ewa Kopacz

                                                                                                    Marszałek Sejmu

                                                                                                    Rzeczypospolitej Polskiej

 

      Szanowna Pani Marszałek

 

                  Stanowczo protestujemy przeciw Uchwale Komisji Mniejszości Narodowych  Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 8.11.2012 r. w sprawie akcji ,,Wisła”. (Uchwała jednogłośnie przyjęta – w załączeniu).

                  Upłynęło już 70 lat od banderowskiego ludobójstwa na ponad 200 tys. obywateli polskich, mieszkańcach Kresów Wschodnich II RP: Polakach, Żydach, Rosjanach, Czechach, Ormianach, Romach i innych mniejszościach narodowych. Ponadto wg szacunków ukraińskich historyków prof. Witalija Masłowskiego ze Lwowa i dra hab. Wiktora Poliszczuka z Toronto, UPA, a w szczególności służba bezpeki zamordowała co najmniej 80 tys. szlachetnych Ukraińców, którzy nie akceptowali zbrodni ludobójstwa lub udzielali pomocy zagrożonym sąsiadom. Nadmieniamy, że polskie ofiary to w zdecydowanej większości dzieci, kobiety i starcy.

                  Niestety względy wielkiej imperialnej polityki sprawiły, że najokrutniejsze w naszej historii zbrodnie tego ludobójstwa do dziś pozostają nieukarane ani niepotępione.

                  Wręcz odwrotnie, sprawców tej zbrodni – Banderę, Szuchewycza, Klaczkijśkiego i szefa okrutnej bezpeki Łebedia – gloryfikuje się jako bohaterów narodowych Ukrainy. Ich pomniki są masowo wznoszone na Ukrainie i nie tylko, zaś ulicom i placom nadaje się ich imiona.

                  Na Ukrainie dynamicznie rosną w siłę organizacje o faszystowsko-nazistowskim rodowodzie nawiązującym do ideologii D. Doncowa. Wysuwa się roszczenia terytorialne wobec sąsiadów. Wszystko to spotęgowane ukraińskim integralnym szowinizmem, antysemityzmem i antypolonizmem, stanowi poważne zagrożenie.

                  Przypominamy, że od lat 30. ub. wieku Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów była członkiem faszystowskiej międzynarodówki i do dnia dzisiejszego od tego się nie odcięła. Niestety, władze polskie nie chcą tego dostrzec i nie reagują na te groźne zjawiska.

  Pani Marszałek, rzecz zdumiewająca, do jakiego stopnia postawa władz polskich rozzuchwaliła pogrobowców Bandery, Szuchewycza, Klaczkijśkiego i Łebedia, że w swej Uchwale mają czelność powoływać się na prawa człowieka.

                  Należy w tym miejscu zwrócić uwagę na fakt, iż wielu wybitnych badaczy ukraińskich uznaje zasadność operacji ,,Wisła”. Wystarczy przytoczyć słowa jednego z nich, historyka, politologa i prawnika dra hab. Wiktora Poliszczuka:

     …gdyby nie istnienie i zbrodnicze działania OUN-UPA nie byłoby przymusu w trakcie wymiany ludności i nie byłoby operacji ,,Wisła”… Jedyną [jej] przyczyną było działanie struktur Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów frakcji Bandery, dążącej do oderwania od państwa polskiego jej południowo-wschodnich terytoriów.

              Należy przy tym pamiętać, że struktury OUN-UPA-SKW składały się z obywateli państwa polskiego. Stąd też legalność ich zwalczania, stąd też zasadność umieszczania podejrzanych o udział lub współdziałanie z OUN-UPA w obozie w Jaworznie … Operacja ,,Wisła” podjęta została w stanie wyższej konieczności. Winę za przymus w przesiedlaniu ludności ukraińskiej na Ukrainę oraz podjęcie decyzji o operacji ,,Wisła” ponosi OUN Bandery, do której ukraińska mniejszość narodowa w Polsce winna kierować swe ewentualne pretensje.

              … brak jest podstaw do tego, aby władze RP potępiły operację „Wisła”, która była wymuszona zbrojną akcją OUN-UPA, zagrażającą stabilizacji państwa polskiego. Brak jest też podstaw do żądania wyrównania szkód materialnych przede wszystkim dlatego, że wartość otrzymanych przez przesiedlonych gospodarstw przewyższała wartość mienia pozostawionego.

 

                  W związku z powyższym wnosimy o nieprocedowanie Uchwały z dnia 8 listopada 2012 r. Naszym zdaniem wymaga tego poszanowanie prawdy historycznej oraz polska racja stanu.

 

                             Z wyrazami szacunku

 

                                                                                                    Przewodniczący KRP

 

                                                                                                         Jan Niewiński

 

 

      Warszawa, dnia 16 listopada 2012 r.

 



15.11.12  

Ukraiński dziennikarz Dmitrij Korotkow pyta

wyborców głosujących na partię "Swoboda": czy naprawdę jesteś zwolennikiem rzezi i pogromów?


Podobnie brzmiące pytanie można zadać polskim niektórym historykom i politykom, którzy włożyli wiele wysiłku, aby "oswajać" polskich obywateli z "wartościami" i wspierać w ten sposób odradzanie "tradycji" zbrodniczych organizacji. Jeśli historia nazizmu niemieckiego powtórzy się na Ukrainie - oni wszyscy będą za to współodpowiedzialni.

http://www.segodnya.ua/blogs/korotkovblog/Blog-Dmitriya-Korotkova-A-ty-tozhe-za-reznyu-i-pogromy.html


Oleh Tjahnybok i "Swoboda" weszły do parlamentu

Blog Dmitrija Korotkowa: Czy ty także jesteś za rzezią i pogromami?

Poparcie dla "Swobody" w wyborach okazało się "żetonem" opozycyjnie nastrojonej inteligencji

Oddanie głosu "Swobodzie", aby pomóc jej dostać się do parlamentu - to najbardziej popularne hasło krążące w sieci w przededniu 28 października. Wezwanie zostało wysłuchane - "Swoboda" otrzymała 10% głosów. A większość z tych, którzy na nią głosowali, aż do teraz nie może zrozumieć, dlaczego i na kogo głosowali.

Jeszcze przed wyborami jeden z sondaży wykazał, że 41% zwolenników "Swobody" należy do zwolenników Unii Celnej z Rosją. Absurd? Ale nie mniej absurdalne wyglądają głosujący na nią zwolennicy Unii Europejskiej. "Swoboda" nie ukrywa, że jest przeciwko jakiejkolwiek integracji. Ale nie o to chodzi. Informacje na temat wybrania "Swobody" do Parlamentu w telewizji "Euronews" ilustrowane były niesławnymi kadrami, na których Tjahnybok wzywa do walki z "Żydami i Moskalami".

A przecież to właśnie telewizja "Euronews" w swoim czasie wykreowała Ukrainie wizerunek kraju "pomarańczowej rewolucji"! Tak, lider "Swobody" powiedział to jeszcze w 2004 roku, ale potem nigdy nie odżegnał się od swoich słów - więcej nawet, już po wyborach 2012 roku, w istocie potwierdził, że jego partia jest partią antysemicką. Także pierwszej nazwy swojej partii - Socjal-Nacjonalistyczna (odwrócony narodowy socjalizm) - nigdy się nie wyrzekł.

Do tego wszystkiego pozostaje dodać, że "Swoboda" jako ideologiczna spadkobierczyni OUN-UPA nie może być akceptowalna w Polsce, a właśnie Polacy są głównymi lobbystami ukraińskiej euro-integracji. I za tym wszystkim głosowaliście? Czy naprawdę jesteście gotowi brać "na noże" ludzi tylko za "nieprawidłowy" wpis w dowodzie osobistym, który Tjahnybok chce przywrócić?

[Chodzi o informację o narodowości w dowodzie osobistym, przywrócenie takich wpisów domaga się "Swoboda". Najpierw wpisy w dowodach, a potem opaski z "gwiazdą Dawida"?!]

Jest czymś paradoksalnym, ale wielu głosujących na socjal-nacjonalistów teraz uzasadnia swój wybór tym, że "Swoboda" mimo wszystko nigdy nie zdobędzie władzy i nie spełni swych obietnic. Innymi słowy, ci, którzy głosowali na nacjonalistów mieli nadzieję, że inni będą głosować przeciwko nim. Tym razem takich było 10%. A jeśli w 2015 roku będzie ich 51%?

15.11.12  

 LIST DO POSŁÓW

Szanowni Państwo, wysłałem do posłów Sejmu RP następujący list z protestem przeciwko próbom rehabilitacji ludobójczej OUN-UPA w Sejmie przez posła Mirona Sycza poprzez potępianie operacji, mającej na celu zakończenie zbrodniczej działalności UPA.

"Dzień dobry,
Szanowne Panie Posłanki, Szanowni Panowie Posłowie,

zwracam się do Was z w związku z przyjęciem przez sejmową Komisję Mniejszości Narodowych i Etnicznych projektu uchwały w sprawie potępienia operacji "Wisła".

Zdecydowanie protestuję przeciwko wykorzystywaniu przez przewodniczącego sejmowej Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych posła Mirona Sycza funkcji publicznej i konstytucyjnych organów państwa do podejmowania działań mających na celu rehabilitację zbrodniczej organizacji, a przez to pośrednio własnego ojca, który był zaangażowany w ludobójczą działalność Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińskiej Powstańczej Armii, do wybielania tych zbrodniczych formacji wbrew prawdzie historycznej i ustaleniom niezależnych historyków.

Dowody zbrodniczości OUN-UPA poznałem dzięki badaniom historyków, w szczególności polecam Państwu lekturę opracowania naukowego historyka kanadyjskiego pochodzenia ukraińskiego, Johna Paula Himki, który udowadnia ponad wszelką wątpliwość, na podstawie tysięcy dokumentów archiwalnych, współudział OUN-UPA w Holokauście Żydów.

W załączniku do tego e-maila znajduje się polski tekst opracowania naukowego "The Ukrainian Insurgent Army and the Holocaust", którego angielski oryginał znajduje się na Academia.edu http://www.academia.edu/1071581/The_Ukrainian_Insurgent_Army_UPA_and_the_Holocaust

Jeśli w sprawie popełnienia przez UPA ludobójstwa na polskich wieśniakach na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej mogą być podejmowane pełne fałszu próby przedstawienia go jako "konfliktu etnicznego" o ziemię, to sprawa mordowania Żydów przez UPA jest "papierkiem lakmusowym" wykazującym jednoznacznie jej nieludzki, antysemicki i zbrodniczy charakter oraz całkowitą zależność UPA od faszystowskiej ideologii OUN.

Z wyrazami szacunku, Wiesław Tokarczuk
  
14.11.12

Lucyna Kulińska:
Bardzo Ważny APEL!

Piszcie Państwo koniecznie już dzisiaj protesty w sprawie ukraińskiej uchwały o potępieniu akcji "Wisła" uchwalonej na Komisji Mniejszości 8 listopada br. Na tej komisji doszło do skandalicznych obrażającym Polaków i polskie wojsko jawnie antypolskich wystąpień. Prowadził ja Miron Sycz- człowiek ,którego ojciec w bandzie UPA Żeleźniaka mordował Polaków- za co dostał wyrok śmie
rci od polskich sądów.

Byli tam sami ukraińscy nacjonaliści , nikt polskiej sprawy tam nie bronił, szkalowali nas tam Ukraińcy i poniżali - przeszło 8 za , bez żadnego oporu i ani jednego przeciw z polskiej strony. To przecież skandal ,że uchwały o ludobójstwie kresowym nie ma , a oni chcą odszkodowań i płaszczenia się Polaków za Operację Wisła- Akcję interwencyjną prowadzi Ewa Szakalicka - dzielna i wspaniała patriotka.
Piszcie Państwo maile i protesty, bo jest niedobrze...

04.11.12 

 Stanowisko WSDS wobec protestu przeciwko nadaniu nazwy im. Ofiar Wołynia dla ronda w Przemyślu

Wspólnota Samorządowa Doliny Sanu z radością i uznaniem przyjęła decyzję Rady Miasta Przemyśla dotyczącą podjęcia uchwały, w której nadano rondu usytuowanemu u zbiegu ulic: Rodziny Bystrzyckich, Mikołaja Kopernika, Wojciecha Brudzińskiego nazwę im. „Ofiar Wołynia". Stało się to dzięki głosom radnych z klubu PiS, Regia Civitas oraz radnym niezrzeszonym Rafałowi Oleszkowi i Januszowi Łukasiewiczowi, którzy wsparli na 34 sesji rady wspólną inicjatywę dwóch stowarzyszeń dot. społecznego projektu upamiętniającego tragiczne wydarzenia ludobójstwa na Wołyniu. Ich symboliczną datą jest „Krwawa Niedziela" z 11 lipca 1943 r. W 2013 roku mija 70 rocznica wydarzeń zapisujących się jako czarne karty historii w relacjach polsko-ukraińskich.

Dzięki naszej inicjatywie i mądrej decyzji większości Rady Miasta Przemyśla ofiary ludobójstwa na Wołyniu Polacy, Żydzi, Czesi, Ormianie i Ukraińcy zostały w godny sposób upamiętnione. Nazwa ronda na trwale pobudzać będzie do refleksji i zastanowienia wszystkich tych, którzy podróżować będą przez nasze miasto na Wschód do Ukrainy, czy tych, którzy z stamtąd jechać będą przez Przemyśl, Polskę do Zjednoczonej Europy.

Ze zdumieniem i niedowierzaniem przyjęliśmy informację o wniosku do Rady Miasta Przemyśla sformułowanym przez: Stowarzyszenie Przemyski Konwent Społeczno-Gospodarczy, Przemyską Kongregację Kupiecką, Regionalną Izbę Gospodarczą w Przemyślu, Stowarzyszenie „Projekt – Polska" w Przemyślu, aby Rada Miasta wycofała się z podjętej uchwały i podjęła kolejną ze zmienioną nazwą z „Ronda Ofiar Wołynia" na „Rondo Pojednania".

My również podobnie jak i wnioskodawcy cieszymy się z podjętej inicjatywy związanej z podpisaniem przez Metropolitę Przemyskiego arcybiskupa Józefa Michalika oraz Patriarchę Moskiewskiego Cyryla I wspólnego dokumentu tworzącego podstawę do nowych braterskich stosunków pomiędzy narodem polskim i rosyjskim. Zdarzenie to przyjmujemy z troską i nadzieją, jako ziarno rzucone w glebę, które w przyszłości wyda, miejmy nadzieję obfity plon. Do wzrostu tego plonu niezbędny jest jednak czas. Zgadzamy się też z tym, że trzeba umieć wybaczać. Nie bardzo natomiast rozumiemy, co ma to wspólnego z naszą inicjatywą. My przecież chcemy tylko upamiętnić ofiary, nie mamy problemów z wybaczaniem, chcemy jedynie, aby w Wolnym Mieście Przemyślu w godny sposób uczcić ich pamięć i męczeńską śmierć. Podkreślamy raz jeszcze: „Nie o zemstę, lecz pamięć wołają ofiary".

Szlachetne pragnienia pojednania, o których piszą wnioskodawcy, cyt.: „(...) Przemyśl będący miastem wielokulturowym powinien dla swoich placów, ulic, skrzyżowań, mostów szukać nazw symbolizujących wspólnotę, pozytywizm i jedność narodów, których drogi bywały różne (...)" mogą być realizowane w naszym mieście w różny sposób, bez wywracania do góry nogami legislacyjnych procesów.

Dlatego tak bardzo niezrozumiały jest dla nas owy wniosek, a jego uzasadnienie nie znajduje odzwierciedlenia w żadnej rzeczywistości. Wnioskodawcy piszą „Dlatego uważamy, że nadanie w/w skrzyżowaniu nazwy „Rondo Ofiar Wołynia" wpłynie negatywnie na niejednokrotnie z trudem budowane pozytywne relacje społeczności zamieszkujących nasz ponad 1000 - letni Przemyśl". Trudno nam zrozumieć jak uczczenie pamięci ofiar okrutnego ludobójstwa na Wołyniu może negatywnie wpłynąć na „pozytywne relacje społeczności" żyjących w mieście o tak długiej historii. Tysiącom ofiar należy się godne i trwałe upamiętnienie, podobnie jak też ofiarom innych zbrodni np. w Katyniu, w niemieckich hitlerowskich obozach, w radzieckich łagrach. Należy podkreślić, że tych „pozytywnych relacji" nie zdołały zakłócić nawet różnego rodzaju akcje na Ukrainie upamiętniające osoby, czy środowiska stojące za ludobójstwem na Wołyniu i Kresach Wschodnich: Polaków, Żydów, Ukraińców. Pomniki Bandery i innego rodzaju publiczne upamiętnienia powodują ból tych, którzy są świadkami tamtych wydarzeń, ich potomków, czy rodzin. Podobnie jak wnioskodawcy uważamy, że: „(...) ciążące niejednokrotnie wydarzenia historyczne i cierpienia współczesne nie powinny być zapomniane, ale i przebaczane zgodnie ze wskazaniem naszych religii" i upamiętnienie ofiar okrutnych zbrodni w nazwie „Rondo Ofiar Wołynia" jak najbardziej wpisuje się w potrzebę i oczekiwanie wzajemnego przebaczenia.

Z równym zdumieniem odczytaliśmy fragment apelu dotyczący upamiętnienia wydarzeń na Wołyniu w formie tablicy pamiątkowej w świątyni, który jest uzasadniony w następujący sposób: cyt.: „(...) W związku ze zbliżającą się 70 rocznicą tragicznych wydarzeń na Wołyniu dla ich upamiętnienia oraz dla przestrogi przyszłych pokoleń, wspólne ufundowanie pamiątkowej tablicy „Ofiar Wołynia" oraz ofiarowanie i wmurowanie jej w jednej z przemyskich świątyń. Tablica ta trwale przypominać będzie o tej nieszczęśliwej karcie naszego narodu".

Przypomina nam to okres głębokiego PRL, kiedy różnego rodzaju środowiska i organizacje patriotyczne w konspiracji przed totalitarną władzą czciły pamięć ofiar zbrodni niemieckich, czy radzieckich fundując tablice i upamiętnienia w kościołach. Wydawać by się mogło, że ten czas bezpowrotnie minął i stać nas na upamiętnienie nie tylko na murach kościoła, lecz w miejscu powszechnie dostępnym, nie tylko dla osób uczęszczających do świątyni.

Zdumiewające jest także to, że organizacje, które jeszcze niedawno przy okazji wyborów samorządowych bardzo wiele mówiły o oddolnej społecznej i obywatelskiej inicjatywie, dziś zwracają się do Rady Miasta z apelem wycofania się z podjętej prawnie uchwały, której wnioskodawcy wykazali się szeroką społeczną aktywnością, pod którą zebrali blisko 500 podpisów poparcia mieszkańców Przemyśla. Dziwi nas też fakt, że te organizacje, które wiele w przeszłości i teraźniejszości mówiły i mówią o istocie demokracji, nie umieją się pogodzić z jej prawami. Obywatele miasta Przemyśla korzystając przywilejów demokracji złożyli wniosek, Rada Miasta w zgodny z prawem sposób uwzględniła go w podjętej większością głosów wspomnianej uchwale. Nie wszyscy byli jednomyślni, były tu głosy wstrzymujące się i głosy sprzeciwu. Na tym właśnie polega istota demokracji. Dziwi nas fakt, że to właśnie takie środowiska chcą ją podważać. Można tutaj zrozumieć odmienne zdanie wnioskodawców, ich inny punkt widzenia. Nie może być to jednak powodem zmiany uchwały przez radę Miasta, gdyż żadnych merytorycznych przesłanek wnioskodawcy nie wskazują.

W związku z powyższym apelujemy do Włodarzy Miasta, aby unikając kolejnych zbędnych emocji i nie podejmowali procedowania nad powyższym wnioskiem.

Z poważaniem

Małgorzata Dachnowicz

Prezes Wspólnoty Samorządowej Doliny Sanu



03.11.12
 Okradli pomnik Orląt Lwowskich

Wrocławscy policjanci zatrzymali dwóch mężczyzn podejrzanych o kradzież i zniszczenie pomnika Orląt Lwowskich. Sprawcy wpadli w ręce funkcjonariuszy, gdy usiłowali sprzedać swój łup w punkcie skupu złomu. Teraz zatrzymanym za czyn, o który są podejrzani grozi kara nawet do 5 lat pobawienia wolności.

Funkcjonariusze Rewiru Dzielnicowych z Komisariatu Policji Stare Miasto we Wrocławiu zatrzymali dwóch mężczyzn w wieku 18 i 20 lat, podejrzanych o kradzież mienia. Do zdarzenia doszło w ubiegły weekend na jednym z wrocławskich cmentarzy. Po osłoną nocy nieznani sprawcy najpierw odłamali, a następnie skradli miedziany fragment znajdującego się tam pomnika Orląt Lwowskich. Sprawcy długo nie nacieszyli się jednak swoją zdobyczą, gdyż podczas próby sprzedaży łupu w jednym z punktów skupu złomu na terenie miasta, zostali zatrzymani przez policjantów. Kilkanaście godzin po kradzieży funkcjonariusze podczas kontroli pojazdu w centrum miasta w bagażniku ujawnili charakterystycznego miedzianego orła pochodzącego z kradzieży. Odzyskane mienie zostało zabezpieczone przez policjantów, natomiast osoby poruszając się kontrolowanym pojazdem zostały zatrzymane.

Obecnie funkcjonariusze wyjaśniają szczegółowo wszystkie okoliczności tej sprawy. Sprawdzają m.in. czy mężczyźni działali sami.

Zatrzymani za czyn, o który są podejrzani odpowiedzą teraz przed sądem, a grozi im kara nawet do 5 lat pozbawienia wolności.

Dziś o godzinie 12.00 ksiądz Janusz Prejzner proboszcz parafii Świętej Rodziny z rąk funkcjonariuszy Komisariatu Policji Stare Miasto we Wrocławiu odebrał odzyskane elementy pomnika, które jak powiedział podda renowacji i powróci tam gdzie jest jego miejsce. Duchowny nie krył zadowolenia i serdecznie podziękował policjantom za odzyskanie skradzionego fragmentu pomnika.

asp. Łukasz Dutkowiak

01.11.12
  

 Krzyż Wołyński w Lublinie

W Lublinie 1 listopada 2012 r  na cmentarzu przy ulicy Lipowe w kwaterze  wojskowej  jako części  zabytkowej nekropolii  z inicjatywy grupy kresowian oraz ich rodzin stanął dębowy Krzyż Wołyński.  Wejście na część wojskową mieści się przy ul. Białej, stąd nieraz w literaturze spotkać można także określenie "cmentarz przy ul. Białej". W roku 1915 wojskowe władze austro-węgierskie wydzieliły z części rzymskokatolickiej teren na którym dokonano pochówku żołnierzy poległych podczas działań wojennych w I wojnie światowej, część ta dziś nazywana jest cmentarzem wojskowo-komunalnym.   Sąsiaduje on z budynkami Radia Lublin. Katolicy, ewangelicy i prawosławni – m.in. Polacy, Ukraińcy, Rosjanie, Austriacy i Niemcy - pochowani są na cmentarzu przy ul. Lipowej w Lublinie. Nekropolia ta ma wielowyznaniowy i wielonarodowy charakter; należy do najstarszych w Polsce. Cmentarz został założony na terenie sióstr brygidek, na tzw. Rurach Brygidkowskich. w końcu XVIII w., wówczas jeszcze poza granicami miasta.  Dziś znalazł się w śródmieściu, tuż obok wzniesionej kilka lat temu nowoczesnej galerii handlowej Plaza. Należy nadmienić że na  terenie obecnej Plazy   w latach 1939-43 znajdował się niemiecki obóz pracy dla żydów  których zwożono z różnych gett i gdzie życie straciło wiele tysięcy żydów. Środowisko żydowskie nie protestowały aby na miejscu uświęcone krwią  niewinnych odbywał się handel.                                                                                                                                                          Grupa  kresowian podjęła się ustawienia Krzyża aby w dzień Święta Zmarłych  kresowianie mogli zapalić znicz pamięci za pomordowanych przez  UPA-OUN. W Lublinie jest wiele organizacji kresowych oraz wielu  mieszkańców  których swój rodowód wywodzą  z kresów a brakuje miejsca upamiętnienia zbrodni UPA -OUN. Jest wyrzutem sumienia  dla organizacji kresowych  że przez lata nikt nie podjął się inicjatywy która by doprowadziła do ustawienia symbolicznego Krzyża Wołyńskiego. O czym to świadczy, a mianowicie o małej operatywności środowisk kresowych, na zebraniach tych środowisk wyczuwa się ciągłą obawę jak zareagują na bardziej otwarte upominanie się o prawdę zbrodni wołyńskiej władze czy to regionalne czy państwowe. Powyższych obaw nie mają natomiast środowiska ukraińskie do coraz odważniejszych  wysuwanych  roszczeń  oraz blokowaniu inicjatyw środowisk kresowych już u zarania inicjatywy które są kierowane do Władz Państwowych  czy  Władz Kościelnych.
 
Na potwierdzenie tych słów niech świadczy fakt a to wiemy dokładnie z czyjej inicjatywy została zablokowana czy to przez marszałka sejmu czy prezydenta RP przygotowana uchwała  aby 11 lipca ustanowić dniem Męczeństwa Kresowian czy z jakom bólem w Sejmiku Lubelskim czy w Radzie Miasta Lublin  rodziło się przyjęte stanowisko w sprawie ofiar ludobójstwa dokonanego na ludności polskiej na Kresach Południowo Wschodnich. Wnikanie do struktur organizacji kresowych  oraz blokowanie inicjatyw kresowian to operatywność takich organizacji jak:  Centrum Nauk Wschodnich , Towarzystwo Ukraińskie,  Stowarzyszenie Polsko - Ukraińskie Forum Współpracy,  Związek Ukraińców w Polsce , Europejski Dom Spotkań,   oraz  innych mniej znanych które również ukierunkowane są na promocje roszczeń mniejszości ukraińskiej – dużą  inicjatywę wykazuje też Konsulat Ukraiński oraz Cerkiew Prawosławna. Również w niektórych organizacjach ukryta jest działalność ukierunkowana na lobby banderowskie.
                                      
                             
W naszym mieście mniejszość ukraińska stanowi duży procent jest to dość znaczna ilość studentów ale i również młodzież ucząca się w szkołach średnich – następną grupę stanowią mieszkańcy stale tutaj zamieszkujący  z racji podjętej pracy zarobkowej oraz tacy którzy założyli mieszane małżeństwa – dość znaczną grupę stanowią Ukraińcy przybywający tymczasowo zajmujący się handlem – którzy ciągle podróżują w tą i tamta stronę. W wyborach 28 października w konsulacie ukraińskim w Lublinie uprawnionych było ponad 1000 osób a więc są to osoby którzy legalnie uczą się czy pracują.  Należy tą liczbę pomnożyć  od 5 do 10 t.j. osób którzy przybywają tymczasowo a którzy są  różnej maści znajomi, czy bliższa lub dalsza rodzina tych legalnie przybywających. Niestety pomimo usilnych starań nie udało się mnie dowiedzieć ile osób głosowała w konsulacie Ukraińskim w Lublinie na partie neobanderowców Swoboda czy Batkiwszczyzna. Jeżeli jednak przyjmiemy 10 % wynik zdobycia przez partię Swoboda w skali kraju głosów do Rady Najwyższej Ukrainy to mamy na lubelszczyżnie 100  neobandewrowców   tą liczbę należy jeszcze pomnożyć od 5 do 10 przebywających tymczasowo. Sądzę że ta liczba jest o wiele większa z racji tego że przebywają na Lubelszczyżnie mieszkańcy zachodniej Ukrainy gdzie partia Swoboda zdobyła najwięcej głosów. Dlatego upominanie się o upamiętnienia  potwornych zbrodni dokonanych na Wołyniu i Podolu przez UPA – OUN jest nie mile widziane i blokowane u zarania przez w/w organizacje w naszym mieście. Na potwierdzenie przytoczę fakt że od kilku tygodni środowisko niepodległościowe podjęło akcję ulotkową w Lublinie mająca na celu uświadomienie mieszkańcom naszego miasta  zbrodni na Polakach dokonanych przez UPA-OUN - że ta pamięć jest żywa i nie zagłuszy jej nikt  i nic nie  wyrwie tej pamięci  z serc Polaków. 
 
Ulotka przedstawiała napis Wołyń 43 z tym że Ł w formie Krzyża z którego u podstawy widać ślady niewinnej krwi -  podpisana stwierdzeniem Pamiętamy. Nie muszę chyba  dodawać że powyższe ulotki były w sposób drastyczny z premedytacją niszczone i zaklejane. To świadczy o tym jak wielką ilość Ukraińców mieszka w naszym mieście którym przypominanie o potwornych zbrodniach dokonanych na Polakach przez Ukraińskich nacjonalistów jest  nie na miejscu.  Jaki z powyższego można wysunąć wniosek a no taki że niszczeniu tych ulotek dokonują osoby których  spuścizna UPA – OUN jest żywa  i spuścizna została wyniesiona z domu rodzinnego w którym ktoś był kiedyś w tej organizacji a na zachodniej Ukrainie czasy sprzyjają temu aby z podniesioną głową przyznać się do związków z UPA –OUN. Kiedyś wołali śmierć lachom a dzisiaj nowe pokolenie tamtych  u tych lachów   handlują,  pobierają  nauki, pracują, i podatnik Lubelszczyzny łoży na neobanderowców - co za ironia losu - dlatego  ulotki rażą jak ogień. Należy obecnie mówić tylko o współpracy o przyjaźni  o dobrosąsiedzkich stosunkach a po powrocie  za granicę do swoich  ci którzy uczą się i pracują jednym słowem korzystają  z pracy lachów   na Zachodniej Ukrainie uczestniczą w marszach organizowanych  ku czci Bandery, Suchewycza  uczestniczą  w odsłanianiu im pomników, uczestniczą w  marszach dla upamiętnienia   UPA– UON.  Dlatego   stosunki sąsiedzkie pomiędzy naszymi narodami muszą być oparte   na prawdzie o Potwornych  Zbrodniach dokonanych przez UPA –OUN . Tutaj mniejszość Ukraińska wysuwa roszczenia a na Ukrainie  nie można  dokonać   upamiętnienia ofiar w postaci krzyży czy pomników. Organizacje kresowe mogą wiele powiedzieć  jak traktuje władza Ukraińska   te organizacje które upominają się o upamiętnienia  w miejscu zbrodni - utrzymanie pozwolenie od władz Ukraińskich na postawienie skromnego krzyża  oprócz steku pism - zgody nie można uzyskać.   Dlatego dopóki nie będzie można upamiętniać miejsc zbrodni na Ukrainie należy czynić to na Ojczystej ziemi  i z tym większym wyrazem wdzięczności należy odnieść się do osób   którzy podjęli  inicjatywę postawienia symbolicznego krzyża na cmentarzu przy ulicy Lipowej.   Obok symbolicznego Krzyża Katyńskiego stanął Krzyż Wołyński . Potwornie zbrodnie Katyńska i Wołyńska mają ten sam mianownik a mianowicie: były dokonane na bezbronnej ludności oraz że o tych zbrodniach przez lata nie wolno było mówić – z tym że zbrodnia Katyńska ujrzała światło dzienne – a nad zbrodnią Wołyńską dalej wisi parawan milczenia. Należy powiedzieć że krzyż Katyński na cmentarzu przy ul. Lipowej został postawiony potajemnie w okresie panowania systemu komunistycznego gdzie lublinianie gromadzili się zapalając znicze pamięci był to również wyraz sprzeciwu wobec komunistycznej władzy. Dokonywano kilkakrotnej ingerencji komunistycznych służb specjalnych aby ten krzyż nie był utożsamiany z Katyniem -   zniszczono nazwę Katyń – krzyż jednak pozostał. W ostatnich latach środowisko katyńskie ładnie wkomponowało krzyż katyński w ogrodzenie cmentarza.  W tym miejscu postawiony Krzyż Wołyński będzie testem czy mieszkający w naszym mieście neobanderowcy  posuną się do aktu zniszczenia lub usunięcia symbolicznego Krzyża Wołyńskiego. 1 Listopada  po mszy ś.w. o godz. 9 został poświecony przez księdza z Kościoła Rektoralnego p.w. Wszystkich Świętych Krzyż Wołyński. Od wczesnych godzin porannych mieszkańcy Lublina zatrzymywali się w zadumie nad Krzyżem modląc się za pomordowanych. Szczególnie chwytał za serce fakt ustawiania znicza pamięci przez dzieci którzy często zadawali pytania co to jest Wołyń. Jeden z rodziców tłumaczył tak - że tam wymordowano również dzieci takich jak ty - dziewczynka około 5 lat zadała pytanie dlaczego ich wymordowali – padła odpowiedz ponieważ byli Polakami.
 
 
Również młodzież szkół średnich mało wiedziała o Wołyniu i kiedy w kilku zdaniach starałem się nakreślić obraz tej tragedii wielu miało łzy w oczach że o oto znowu nie podaje się im prawdziwej historii, że znowu są okłamywani lub przemilcza się takie fakty jak kiedyś Katyń. Wielu obiecało że po powrocie do szkoły poproszą nauczyciela historii o wykład na temat tego ludobójstwa – młodzież jest naprawdę wspaniała. Wielu studentów lubelskich uczelni nie mających nawet związków rodzinnych z Wołyniem przystawało w zadumie nad straszną zbrodnią dokonaną na Polakach Kresów Wschodnich i było tutaj również wielu studentów KUL którzy ubolewali nad faktem h.c dla Juszczenki. Ludzie w starszym wieku przystawali wspominając świadectwo które pozostawiły dziadkowie o tych potwornych zbrodniach których byli naocznymi świadkami n.p jedna pani opowiedziała jak wrzucono do studni 40 osób, inna jak ginęli żywcem spaleni w swoich zabudowaniach. Wielu księży i sióstr zakonnych w cichości serca przestawali przy Krzyżu Wołyńskim aby pomodlić się za księży którzy ginęli nie dokończywszy sprawowanej mszy.  Ludzie przystawali całymi rodzinami, tutaj rodzice uczyli historii swoich dzieci - lecz jak o zbrodni Wołynia musowo jeszcze wiele mówić – nich świadczy wczorajszy fakt pod Krzyżem Wołyńskim – dziecko pyta się - mamo co to jest Wołyń a mama nic nie potrafi odpowiedzieć.  Bardzo potrzebny był Krzyż Wołyński w Lublinie dla ludzi wywodzących się z Kresów którzy pragnęli zapalić znicz za tych co zginęli z rąk zbrodniarzy UPA- OUN lecz również za tych co leżą tam na Kresach beż znaku krzyża a ich mogiły porośnięte chaszczami i krzakami. Oto wokół Krzyża Wołyńskiego zapłonęło wiele zniczy pamięci tak że wieczorem płonął On jak pochodnia wnoszący prośby do Boga za pomordowanych którzy oddali życie za Wiarę i Ojczyznę.   

 

Zdzisław Koguciuk


01.11.12
RZĄD POLSKI MILCZY

 
Każdy, kto zna w minimalnym stopniu historię dojścia nazistów do władzy, nie może nie odczuwać zaniepokojenia sukcesem wyborczym partii, nawiązującej do antysemickiej, szowinistycznej, totalitarnej OUN-UPA. Przedstawiciele narodów, które najbardziej ucierpiały w wyniku zbrodni popełnionych przez OUN-UPA, głośno wyraziły swoje zaniepokojenie, z wyjątkiem - władz polskich...

Rząd Polski, minister Sikorski nie ma żadnych obaw, czy boi się "reprymendy"?

Rząd ukraińskich będzie uważnie się wsłuchiwał w słowa obawy Izraela.
A oficjalna Polska, której setki tysięcy obywateli zostały wymordowane przez ideowych protoplastów "Swobody" - milczy...


http://izrus.co.il/dvuhstoronka/article/2012-10-31/19486.html

Minister spraw zagranicznych Ukrainy ma nadzieję na samoistną przemianę ''antysemitów''

31.10.2012 18:28

Minister Spraw Zagranicznych stwierdził, że "należy się wsłuchiwać" w słowa zaniepokojenia Izraela w związku z wejściem do Rady Najwyższej partii "Swoboda". Wyraził nadzieję, że nowo wybrani członkowie parlamentu wykażą się odpowiedzialnością, bez względu na to, pod jakimi hasłami startowali w wyborach.

Wypowiadając się na konferencji prasowej 31 października 2012 roku, minister spraw zagranicznych Ukrainy Konstantyn Gryszczenko wyraził nadzieję, że partie, które wejdą do Rady Najwyższej w wyniku wyborów, pozostawią ekstremistyczną retorykę poza ścianami parlamentu, poinformowały ukraińskie media.

Słowa ministra Gryszczenki padły w odpowiedzi na obawy wyrażane w Izraelu, a w szczególności, przez ambasadora Izraela na Ukrainie Reuvena Dinela, w związku z wejściem do parlamentu nacjonalistycznej partii "Swoboda", na czele której stoi Oleh Tjahnybok, znany ze swoich antysemickich wypowiedzi. Dinel wyraził nadzieję, że retoryka przedstawicieli partia "Swoboda" zmieni się po wyborach, poinformowała agencja prasowa UNN. Podkreślił również, że jego "niepokoi nie tyle partia "Swoboda", co jej związek z "Batkiwszczyną", która jest partią działającą w ramach obowiązującego prawa."

Ustosunkowując się do zaniepokojenia Izraela [minister] Gryszczenko powiedział, że każdy kraj ma swoje "wrażliwe miejsca" w świadomości. "Ja uważam, że w te słowa zaniepokojenia należy się wsłuchiwać - powiedział minister. - Mamy nadzieję, że z jakimi by przedwyborczymi programami lub sloganami one (partie) nie przychodziły do parlamentu, będą zachowywać się odpowiedzialnie, nie tylko jako reprezentanci określonego sektora opinii w społeczeństwie, ale jako ci, którzy biorą na siebie odpowiedzialność za dalszy rozwój naszego państwa i stosunku świata do niego."

Według Centralnej Komisji Wyborczej Ukrainy po przeliczeniu 98,82% głosów, "Swobodę" poparło 10,41% głosujących. Jak poinformował portal IzRus, ta partia otwarcie zajmuje skrajnie prawicowe szowinistyczne stanowisko. Lider partii Oleh Tjahnybok znany jest ze swoich wypowiedzi o "paskudzących chasydach z wirusami", konieczności zwalczania "żydostwa" i że "Ukraina nie była okupowana przez Niemców. lecz przez Żydów". Z kolei działacz "Swobody" i kandydat na burmistrza Lwowa w wyborach 2010 roku Jurij Mychalczyszyn w minionym roku wezwał swoich zwolenników do stosowania metod Hamasu. Nazwał również Holokaust "jasnym [świetlanym] okresem" w historii Europy i ogłosił "brak podstaw prawnych" istnienia państwa Izrael.

30.10.12
Paweł Kowal zadowolony z wygranej neobanderowców  


Korespondencje z Kijowa.

Eurodeputowany,  Paweł Kowal,  jest zadowolony, iż jego ulubiona opcja neobanderowców na Ukrainie „Swoboda” podołała próg wyborczy i weszła do składu nowego parlamentu. Będąc obserwatorem na wyborach jako reprezentant Europarlamentu, Kowal jest zadowolony demokratycznym przebiegiem wyborów 28 października br. Na konferencji prasowej w Kijowie Kowal oświadczył, iż Europa powinna zapomnieć o sankcjach karnych wobec Ukrainy. Teraz trzeba zapytać władze w Kijowie jakie są plany nowych zwycięzców na przyszłość – uważa polski zwolennik Stepana Bandery. Kowal będzie negocjować z władzami ukraińskimi o rozwój relacji z UE. Trzeba nawet zapomnieć o wyrazie „sankcje”, gdy mowa zachodzi o Ukrainie - stwierdza polski kolega watażki Oleha Tiahnyboka z Brukseli.

W związku z wygraną neobanderowskiej „Swobody” w wyborach parlamentarnych media ukraińskie podają w ogóle tylko życzliwe komentarze o atamanie Tiahnyboku i jego bojówkarzach. Wśród dziennikarzy i politologów na Ukrainie prawie nie ma trzeźwych umysłów, którzy by zaalarmowały społeczeństwo o zagrożeniu faszyzmu. I taka ślepota musi zaniepokoić Polskę i demokratyczny świat. Co kosztowała obojętność społeczna w Europie - możemy dzisiaj zobaczyć na przykładach dojścia Adolfa Hitlera do władzy na początku 30 lat XX wieku w Niemczech. 


Eugeniusz Tuzow-Lubański, Kijów

27.09.12 

KŁOPOTY POLSKIEGO „RADIA LWÓW”

Polskie Towarzystwo Radiowe,  społeczna redakcja „Radio Lwów” (kwartalnik „Lwowskie Spotkania” i Lwowskie Stowarzyszenie Przyjaciół Sztuk Pięknych) alarmują o niemożności wykonywania swojej działalności.

Z powodu nieopłaconych rachunków za użytkowanie lokalu (czynsz, wodę, prąd i gaz) wejście 25 września b. r. zostało oplombowane przez ukraińsie służby komunalne. Ta absurdalna sytuacja powoduje trudności w użytkowaniu studia radiowego, mieszczącego się w w/w lokalu.

Lokal przy ul. Rylejewa 9/6 jest własnością Fundacji Pomoc Polakom na Wschodzie. Zgodnie z umową pomiędzy FPPnW i PTR „Radio Lwów” Fundacja zobowiązana jest ponosić wszelkie opłaty związane z użytkowaniem lokalu. Umowa podpisana w 2001 r. działa do 2017 r. Dalsze niepłacenie rachunków spowoduje odcięcie gazu, prądu, wody i telefonu, a co za tym idzie – uszkodzenie wyremontowanego lokalu – zepsucie pompy, pęknięcie rur i t.p. Lokum kupione było z myślą o funkcjonowanie polskich organizacji. I wg szacunkowych danych ze środków senackich, a więc podatnika polskiego w remont i adaptację włożono ok 500 tys. PLN. Do tego dochodzi  sprzęt komputerowy i profesjonalny radiowy. Ponadto ściany są wyłożone kosztownym materiałem dźwiękoszczelnym.

Przy ostrych mrozach ulegnie on zwilgotnieniu i znieształceniu. Nie można dopucić do takiej sytuacji, żeby mienie państwa polskiego zostało tak barbarzyńsko zniszczone.

Jest jeszcze moralny aspekt zagadniena. Nasza redakcja istnieje 20 lat. Warunkiem użytkowania lokalu jest nadawanie programów. Zaprzestanie emisji stawia w wątpliwość potrzebę używania lokalu.

W imię czego trzeba rujnować to,  co z takim trudem zostało zbudowane od podstaw, zebrane z ułomków świadectw i wspomnień. Nasz dorobek nie powinien być  zaprzepaszczony. Jakie wyższe racje przemawiają za tym, żeby polska redakcja we Lwowie przestała istnieć? W imię jakich oszczędności niszczy się mienie polskiego podatnika? Każdy kraj na swiecie łoży na promocję swojej kultury. My czynimy to za darmo. Pewne instrumenty jednak musimy posiadać. Czy któś jest w stanie to zauważyć? Miasto Lwów jest najlepszą promocją Polski poza granicami kraju.




19.09.12  

NAGRODA 

Pamietam Pania Weronike witajaca kazdy Motocyklowy Rajd Katynski przyjezdzajacy do Grodna.W czasie IV Rajdu razem z nami modlila sie pod Krzyzem Katynskim na cmentarzu w Grodnie.Jak dzis pamietam jej slowa ''Wasza pielgrzymka to dla nas raj! My tak na was czekali,my od 1939 roku zyjemy tu jak w piekle.Wciaz traktuja nas jak bandytow i zbrodniarzy,a Polska nas nie chce.Kiedy mozna bylo do kraju wyjezdzac nas pozamykano i meczono w lagrach.Do tej pory nie mamy polskiego obywatelstwa, wciaz trudno je otrzymac''.

A na pozegnanie szepnela ze lzami ;''Przyjezdzajcie za rok! Jestescie jak slonce,po waszym wyjezdzie znow nastanie noc'' i pocalowala z pietyzmem znaczek rajdowy na mojej kamizelce.

Chyle przed Pania czolo Pani Weroniko i caluje rece.Dziekuje.

Jacek Kawczyński

Pani Weronika o Grand Prix i nagrodzie specjalnej KSD dla filmu przedstawiającego historię jej życia

- Nie uwierzyłam! Pomyślałam, że przecież w tym filmie nie ma nic nadzwyczajnego, że to jedynie mój los, moje życie - powiedziała bohaterka filmu „Pani Weronika i jej chłopcy” zapytana o to, co poczuła, kiedy dowiedziała się że obraz przedstawiający historię jej życia zdobył Grand Prix na Pierwszym Ogólnopolskim Festiwalu Filmu Niezależnego „OKNO” w Ełku. Film Artura Pilarczyka otrzymał także nagrodę specjalną Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy za filmowe ukazanie świadka żywej wiary.

„Pani Weronika i jej chłopcy” pokazał środkami filmowymi ludzi, których Polska opuściła, mimo że oni przy niej trwają. Bohaterka filmu podtrzymuje więź bardzo już starych żołnierzy II RP zamieszkałych na dzisiejszej Białorusi z Macierzą, przeciwdziałając zacieraniu pamięci o prawdziwej Polsce, o którą walczyli. Film ukazuje wzruszającą symbolikę polskości, podtrzymywanej przez odchodzących już żołnierzy podwójnie wyklętych.

W rozmowie z KSD Weronika Sebastianowicz, Prezes Stowarzyszenia Żołnierzy AK na Białorusi ze wzruszeniem przyznała, że obie nagrody znaczą dla niej bardzo dużo. - To pierwszy film nakręcony o nas. O nas się nie pisze, nie robi filmów, nie mówi. Wyraziła ponadto nadzieję, że w przyszłości powstanie więcej obrazów na temat Żołnierzy AK z Kresów. - Każdy z nas ma niezwykłe życiorysy - zapewniła.

Rodakom młodego pokolenia mieszkającym w Polsce przekazała, aby docenili swoje życie. - Szanujcie to co macie, to że możecie się uśmiechać, kochać czy pójść na dyskotekę. My tego nie mieliśmy - w waszym wieku już walczyliśmy o wolną Polskę, którą nam zabrali - podkreśliła Pani Weronika. Młodym Polakom życzyła przede wszystkim takiego patriotyzmu jaki mają żołnierze podwójnie wyklęci mieszkający na Kresach. - Nikt nie potrafi kochać i żyć dla Ojczyzny tak jak my!

Grand Prix oraz nagrodę specjalną KSD na Pierwszym Ogólnopolskim Festiwalu Filmu Niezależnego "OKNO" w Ełku „Pani Weronika i jej chłopcy” Artura Pilarczyka otrzymał 16 września. Film wyprodukowany został we współpracy ze Stowarzyszeniem Odra-Niemen. 17 września, w 73. rocznicę sowieckiej agresji na Polskę Pani Weronika i jej chłopcy złożyli wieniec pod Pomnikiem Poległym i Pomordowanym na Wschodzie w Warszawie.

Red./fot. Agnieszka Piwar, KSD

Redakcja ksd.media.pl zezwala na publikację tekstów pod warunkiem podania źródła i autora.

--

Biuro Prasowe

Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy


27.08.12 
Warszawa, 26 sierpnia 2012 roku 

KOMUNIKAT 8/12

Przyjacielu,

XII Międzynarodowy Motocyklowy Rajd Katyński 

1 września o godzinie 9:00 z Placu Marszałka Józefa Piłsudskiego, sprzed Grobu
Nieznanego Żołnierza w Warszawie wystartuje XII Międzynarodowy Motocyklowy Rajd
Katyński.
Już po raz dwunasty pojedziemy na Kresy Rzeczypospolitej. A ziemia to niezwykła.
Wielka Poezja, Literatura, Muzyka, Wielcy Wodzowie to stamtąd. Stamtąd wszystko co piękne
w nas samych.
Jedziemy by dotknąć tego co po nas tam pozostało. Cmentarze. Cmentarze i ludzie, Kresowi
Polacy, są tam i trwają. Oto wiersz grodzieńszczanki, Pani Marii Dobrzyńskiej.

I coraz mniej...
I coraz mniej wędrownych ptaków
Przybywa do Kresowych granic
Z zachodu, wschodu, z różnych szlaków
Do porzuconych niegdyś stanic
Do dawnych progów, których nie ma
Do mogił porośniętych trawą
Wciąż woła Was Ojczysta ziemia
Przesiąkła Waszych Ojców sławą
Przesiąkła krwią męczeńską braci
Którzy za Kresy życie dali
Od wieków za nie haracz płacim
Żołnierze nasi na śmierć stali
Nie nasza jednak była wola
Los rzucił Was pod obce nieba
Taka Polaków gorzka dola
Że wciąż wędrować kędyś trzeba
Czekamy Was Rodacy mili
Że znów wrócicie do nas wiosną
Czekamy tej radosnej chwili
Niech stare ścieżki nie zarosną...

2
Panią Marię Dobrzyńską, 7 pokolenie od Maćka nad Maćkami z Pana Tadeusza,
odwiedzimy w Grodnie.

XII Rajd Katyński jest dłuższy, potrwa 3 tygodnie, właśnie dlatego by był czas na
spotkania z tym pięknym, odchodzącym już pokoleniem Kresowych Polaków.
Wracamy 22 września, prosto ze Lwowa, jeszcze tylko meldunek Hetmanowi w Żółkwi i
już o 18:00 warszawski Grób Nieznanego Żołnierza.

Zapraszamy Państwa bardzo serdecznie na uroczystość startu i zakończenia XII Rajdu
Katyńskiego. To w Waszym imieniu składamy wieńce, palimy znicze, pochodnie, na grobach
obrońców Ojczyzny. 22 września, po uroczystości zakończenia Rajdu, odbędzie się konferencja
prasowa. Opowiemy o naszych przeżyciach na gorąco.

UWAGA MOTOCYKLIŚCI
Podczas tegorocznego Rajdu Katyńskiego są zorganizowane dwa zloty motocyklowe w
Ponarach pod Wilnem i w Hucie Pieniackiej na Ukrainie, na które może pojechać każdy, nawet bez wcześniejszego zgłoszenia. Nie potrzeba wiz.
Ponary N54°37.644’, E025°09.748’ , Huta Pieniacka N49°54’7”, E25°5’56”
3 września w Ponarach pod Wilnem - “PONARY – Pamiętamy”, Wyruszamy 1 września
razem z Rajdem Katyńskim sprzed Grobu Nieznanego Żołnierza w Warszawie. Komandorem jest Marcin Gałecki 48 605 621 400, mgalecki@poczta.onet.pl i do niego należy się zgłaszać.

III Zlot motocyklowy w Hucie Pieniackiej, 16 – 20 września 2012 r.
Warunki udziału w zlocie; umiejętność jazdy na motocyklu, dobry humor i koleżeńskość.
Ne ma żadnych opłat organizacyjnych, poza Znaczkiem Zlotowym /w zamian za dobrowolny datek dla Polaków na Wschodzie/. Jedzenie /z wyłączeniem pobytu w Brodach/, paliwo, noclegi we własnym zakresie - choć wszystko będzie zorganizowane.
Będę wdzięczny za rozpropagowanie idei Zlotu, naszym celem jest uporządkowanie części Cmentarza Wojskowego w Brodach, będą potrzebne silne ręce, zapał i gorące Serce.
Tam pozostali nasi Bohaterowie, nasi przodkowie, nasi żołnierze, Nasza Krew, bili się i umierali za wolną Polskę. Choć tyle możemy dla nich zrobić.
pozdrawiam i do zobaczenia na Zlocie.

Adam Świtalski
preferowany kontakt mailowy adam.switalski@wp.pl
tel. 510 011 012"

DARY
Po prowokacji prezydenta Częstochowy, Krzysztofa Matyjaszczyka, o której pisałem w
poprzednich Komunikatach, a która uniemożliwiła zbiórkę pieniędzy na rzecz Polaków na
Kresach Rzeczypospolitej na Jasnogórskim Zlocie Motocyklowym, zamieściłem Apel o pomoc
w naszym Komunikacie. Rezultaty przeszły nasze najśmielsze oczekiwania. Ludzie otworzyli
swoje serca. „Niech pan poczeka, ja nie mam pieniędzy przy sobie, ale pobiegnę do
3
domu...” takie słowa słyszałem od parafianek w Ustce. Zakład Energetyki Cieplnej z Wołomina
przeznaczył 10.000,- zł. na sprzęt sportowy, zakupił 80 plecaków, zeszyty, przybory szkolne.
Przychodzą dary od prywatnych osób, firm, urzędów. Wpływają dary rzeczowe i datki pieniężne.
Pełną listę darczyńców zamieścimy na naszej stronie www.rajdkatynski.net już po powrocie z
XII Rajdu Katyńskiego, kiedy otrzymam wykaz bankowy za m-c sierpień.
WSZYSTKIM PAŃSTWU DZIĘKUJĘ Z CAŁEGO SERCA – JESTEŚCIE KOCHANI.

Do zobaczenia na Pl. Marszałka Piłsudskiego.
Najserdeczniej Was pozdrawiam
Paniom rączki całuję a Panom mocno prawicę ściskam, 
Wiktor

16.08.12 

       WSPOMNIENIA WIKTORII BAUMGART

Z D. SOBOLEWSKA Z KOLONII TERESIN, POW. WŁODZIMIERZ WOŁYŃSKI NA WOŁYNIU 1938 - 1944

 

Nazywam się Wiktoria Baumgart, mam 81 lat, mieszkam w miasteczku Bogatynia przy ul. Energetyków 20/1. Urodziłam się 05 września 1931 r. na kolonii Teresin, gm. Werba, pow. Włodzimierz Wołyński. Mój tato nazywał się Henryk Sobolewski i właściwie poza tym, że przyjechał z Rosji, tyle mi tylko o nim wiadomo, gdyż tato nigdy nic o sobie nie mówił. Moja mama Anna Sobolewska z d. Kisielewicz, również nic nie mówiła nam o swoich rodzicach. Tato był dużo starszy od mamy i miał już 55 lat, gdy zginął, a mama tylko 35, jak ją zamordowali. Stało się tak bowiem nasza mama wyszła za mąż w b. młodym wieku. Służyła bowiem za pomocnicę, u rodzonej siostry Józefy Topolanek i chciała się po prostu usamodzielnić, pragnęła być niezależna, mieć swój własny dom i swoją własną rodzinę. Mama miała rodzonego brata Mieczysława Kisielewicz, dwie rodzone siostry, jedna mieszkała na Włodzimierzówce, ale pomarła jeszcze przed wybuchem II wojny światowej, a drugą była właśnie Józefa Topolanek i była żoną Jana. Tato miał jedną rodzoną siostrę Teresę Klimiec z d. Sobolewska. Pamiętam że była wdową i miała jednego syna Michała Klimiec, który mieszkał we Włodzimierzu Wołyńskim.

            Dla Królestwa Niebieskiego narodziłam się w naszym kościele parafialnym p.w. Narodzenia NMP w Swojczowie. Moją mamą chrzestną była znajoma rodziców z Tartaku Kohyleńskiego. Wiem że jeszcze przed II wojną światową wyjechała do USA, wydaje mi się że miała na nazwisko Klamra. Miałam 5-cioro rodzeństwa, w tym: Feliksa (1926), Mieczysław (1928), trzecia byłam ja, a po mnie urodzili się jeszcze: Witold (1933), Czesława (1936) i ostatni Tadeusz (1938). Miałam zatem radosne dzieciństwo, ale łatwo też nie było. Od najmłodszych lat musiałam bawić moje małe rodzeństwo. Bywały takie noce, że rodzice spali, a ja po całych nocach kołysałam dwoje dzieci. Gdy tylko podrosłam, posyłała mnie mama, abym pasła krowy na polanach w lesie, dużo nas dzieci na Teresinie wypasało krowy. To była taka nasza rozrywka. Poza tym trzeba było wybierać orzechy, zrywaliśmy wiśnie, czereśnie, jabłka, mieliśmy bowiem piękny i duży sad. Dlatego robiliśmy zapasy w sadzie na całą zimę. W sadzie był piec i tam latem wypiekało się pachnący chleb, tam też suszyliśmy owoce. Taki letni piec.

            Pamiętam do dziś, jak bardzo lubiłam chodzić na majówkę, którą mieszkańcy naszej kolonii organizowali każdego roku. Nasi ludzie byli pobożni, nikt ich do modlitwy nie nakłaniał, tym bardziej nie zmuszał, po prostu wystawiali obrazek święty i krzyż i bez księdza sami śpiewali Litanię do NMP. Dużo ludzi w tym dzieci przychodziło się modlić. Bardzo ładny głos miał rodzony brat mojej mamy Mieczysław Kisielewicz, który po wojnie zmarł w Kudowie Zdrój w pięknym wieku 96 lat. Podobnie też śpiewano nabożeństwo czerwcowe, ku czci Najświętszego Serca Pana Jezusa. Do naszego kościoła w Swojczowie, zwykle chodziliśmy na piechotę, było to około 8 km. Tam przyjęłam I Komunię świętą, a razem ze mną Aleksander Topolanek, bo my z jednego roku. Bardzo dobrze pamiętam święta Bożego Narodzenia, tata zawsze przynosił z lasu hoinkę, a my dzieci miałyśmy tę nieopisaną radochę, gdy stroiliśmy drzewko na te, tak rodzinne i piękne święta. Dużo śpiewało się w naszym domu kolęd, rodzice nasi byli b. pobożni. Rodzice zawsze pilnowali, by każdego wieczoru, klękać razem z nimi do wspólnego, rodzinnego pacierza. To nie to samo, co teraz widzimy, gdzie tam dzisiaj porównać, tą młodzież do tamtej młodzieży kresowej. Na początku chodziłam do szkoły na Teresinie, a potem gdy wybuchła ta straszliwa wojna, do szkoły już nie poszłam. Rodzice zabierali mnie czasami także do miasta Włodzimierza Wołyńskiego, a było tam około 15 km. Pamiętam także, że do wybuchu wojny, było u nas spokojnie, ludzie żyli w zgodzie i nie było właściwie problemów z Ukraińcami.

 

            OKUPACJA SOWIECKA

            Pamiętam, że gdy w 1939 r. przyszli w nasze strony Sowieci to zrobili na Tartaku Kohyleńskim wielkie koszary wojskowe. Dużo było tam magazynów i dużo było wszelkiego rodzaju broni. Ponieważ Sowieci pilnowali porządku, było w naszej okolicy spokojnie. Raz jeden rodzice zbrali mnie na film, które wyświetlało sowieckie wojsko i kto chciał, mógł tam pójść i zobaczyć za darmo. Zrobili po prostu takie kino na naszym Tartaku Kohyleńskim. Ponieważ pierwszy raz w życiu widziałam, coś takiego, bałam się bardzo i krzyczałam, dla mnie było to bowiem coś strasznego. Tymczasem rodzice śmiali się ze mnie i uciszali mnie, bym się wcale nie bała, bo to nie groźne.

            Od 1940 r. Sowieci wywozili naszych ludzi na Syberię i rodzice poważanie liczyli się z tym, że i nas pewnej nocy zabiorą. Nawet suszyli rodzice chleb i pakowali w worki, takie suchary na ostatnią chwilę. Ale ostatecznie z naszej kolonii nikogo nie zabrali. Gdy w czerwcu 1941 r. przyszli Niemcy, to zlikwidowali te koszary, wielu ludzi tam chodziło i zbierało wszystko, co nadawało się do domu. Nas dzieci, rodzice tam jednak nie puszczali.

 

            OKUPACJA NIEMIECKA

            Po wejściu Niemców na Wołyń, nadal na Teresinie było spokojnie i nic szczególnego się nie działo. Ukraińców w naszych rodzinach nie postrzegano jeszcze jako realne niebezpieczeństwo. Od 1942 r. zaczęto wysyłać na przymusowe roboty do Niemiec młodzież polską. Z Teresina zbrali Bronisława Topolanek, który dzięki temu może przeżył i po wojnie osiadł w miejscowości Łężyce koło Duszniki Zdrój. Na roboty przymusowe zabrano także syna Buczkowskich, który także ocalał. Poza tym Niemcy rozprawili się z naszymi Żydami, zabrali także Żyda o nazwisku Kac i jego żonę oraz ich dzieci: chłopak i córka. Do dziś pamiętam, jak byli smutni, gdy Ich oprawcy zabierali, wielu naszych sąsiadów, było świadkami Ich wojennej gehenny.

            Naszymi sąsiadami na Teresinie byli od drogi po lewej stronie, rodzona siostra taty Teresa Klimiec lat 63, zginęła podczas sierpniowej rzezi, jaką Ukraińcy zgotowali Polakom, a z nią moja siostra Feliksa Sobolewska. Po prawej stronie mieszkała babcia Jankowska lat ok 55 i też została zamordowana tej nocy. Jej syn Edward Jankowski przeżył, trafił do Włodzimierza Wołyńskiego, a po wojnie osiadł w Cetach koło Łodzi. Miał także rodzoną siostrę Romkę, która po wojnie osiadła w Hrubieszowie na Zamojszczyźnie. Za Klimiec Teresą mieszkała polska rodzina Karbowiaków. Za Karbowiakiem mieszkała polska rodzina, której syn był niewidomy, miał na imię Mieczysław i pięknie grał na skrzypcach. Znałam go dobrze, bo razem wypasaliśmy krowy. Ukraińcy zamordowali Ich troje tej nocy. Za tą rodziną, następny dom, to była polska rodzina Buczkowskich. Tej nocy zamordowano babcię Buczkowskich oraz dwie córki lat 18 i 12. A uratowała się ze mną najmłodsza córka lat około 10. Za Buczkowskimi mieszkała polska rodzina Krochmali. Tam też pobili, ale nie wiem ile. Jeszcze za Krochmalem mieszkał rodzony brat mamy Mieczysław Kisielewicz z żoną Wiktorią oraz z dwójką dzieci, starsza Zuzanna i była jeszcze młodsza. Wszyscy przeżyli i po wojnie osiedli w miasteczku Kudowa Zdrój.

Zanim jednak przyszło do tego ludobójstwa, już latem 1943 r. zaczęło robić się głośno, że Ukraińcy zaczynają zagrażać Polakom. Ludzie mówili o tym na Teresinie i moi rodzice, też się bali o nasz los. Były donosy, że Ukraińcy będą mordować Polaków. Gdy sytuacja stała się już bardzo groźna, rodzice nasi oraz wielu innych mieszkańców Teresina, zdecydowali się uciekać do miasta Włodzimierz Wołyński. Ojciec nasz zabrał dzieci na wóz, bydło oraz trochę żywności i pojechaliśmy do Włodzimierza Wołyńskiego. Zatrzymaliśmy się u cioci Teresy Klimiec, jej syn mieszkał w mieście przy ulicy Lwowskiej. W drodze do miasta zatrzymali nas uzbrojeni Ukraińcy i kontrolowali wszystko, co mieliśmy ze sobą. Musiał się nasz tatuś tłumaczyć, dlaczego to uciekamy z Teresina z rodzinnego domu. Na szczęście puścili nas dalej wolno, a przy tym dziwili się bardzo, że tak panicznie uciekamy. Zapewniali nas solennie, że nie mamy się czego obawiać, że nic nam nie grozi i nawet namawiali, byśmy spokojnie wracali do swojego domu. Działo się to jeszcze przed żniwami. Rodzice nasi nie słuchali specjalnie tych rad i w mieście byliśmy przez około dwa miesiące. Bardzo dużo rodzin z Teresina i z całej okolicy uciekło w ten sposób do miasta.

 

BRZĘK SZYB, W OKNIE ZOBACZYLIŚMY WIDŁY I SIEKIERY

            Było na wsi w tym czasie spokojnie, zbliżały się żniwa, a pięknie obrodziły pola. Ojciec nasz nie chciał być dłużej w mieście, zdecydował że czas wrócić na Teresin i zabrał nas wszystkich ze sobą. Ja wracać nie chciałam i bardzo płakałam, miałam przeczucie, że coś się złego stanie. Ale wiadomo, jak to było kiedyś, rodzice jak coś powiedzieli, to było święte. Były piękne żniwa 1943 r., a w okolicy nic się specjalnego nie działo, cicho było. Ale były też różne pogłoski na temat Ukraińców. Nasz ojciec powiedział nam znacząco: „Dzieci jak chcecie, to się chowajcie, gdzie tylko chcecie. Ja stary, jak zginę to na swojej ziemi.”. I tak się potem miało stać, jak powiedział wtedy nam tatuś. Mieliśmy w domu schron i można tam było dobrze się ukryć, ale ojciec nie chciał. Mieliśmy granaty, bo Ruskie jak uciekali, to zostawili wszystko w Lesie w koszarach, koło Tartaku. Tam była broń, kto chciał to brał, najwięcej to Ukraińcy brali, bo wiedzieli że im się przyda do mordowania Polaków. Po żniwach 1943 r. było nadal cicho, ale krótko. Ja chodziłam spać do Buczków, spałam z córką Gienią Buczków. W dole była jama na podwórko, dobrze przykryta pniakami i my obie tam spały w tym dole, na noc obkładając się tymi pniakami. Pozostała rodzina Buczków spała w stodole i w domu.

To była niedziela. Ja i rodzina Buczkowskich spaliśmy w domu, w tym matka Buczkowskich i trzy jej córki: Aleksandra, Genowefa i Leokadia. Małżeństwo spało w stodole. Był ranek piękny, spaliśmy spokojnie, wszyscy myśleli że będzie dobrze, nikt nawet nie przypuszczał, że stanie się straszne nieszczęście. Usłyszeliśmy rano naraz brzęk szyb w oknie. Ja i pozostali z rodziny Buczkowskich zerwaliśmy się z łóżek patrzymy, a w oknie są widły i siekiery. W sieni była drabina na strych, postawiliśmy drabinę i uciekamy po niej na górę, jedna drugą się pyta: „Co jest?”. Nikt nic nie mówi. Pytam babcię Buczków: „Co jest?”. Ale znów nie było odpowiedzi! Wszyscy byliśmy w szoku.

Na strychu było trochę snopków i plewa była, więc ja z młodszą córką Buczkowskich Leokadią, obie schowałyśmy się pod samą strzechą, jedna drugą przykrywała plewą. A matka Buczkowskich (babcia), córką Ola i Genowefa wyszły ze strychu same na zewnątrz, drugą drabiną i innym wyjściem i tam je dopadli rezuny i zabili. Gienia uciekała koło szkółki do lasu, ale dopadli ją i zaciągnęli na podwórko i zabili. Opowiadali nam to wszystko dokładnie rodzice, którzy byli w stodole i patrzyli przez szpary jak mordują dzieci i babcię. My obie z Lodzią w tych plewach, byłyśmy schowane, jak długo nie wiem, może z godzinę. Wlazł Ukrainiec na strych, chodził z toporem, słychać było jak stukał po podłodze. Pan Bóg dał że nas nie widział, bo oni bandyci byli pijani. Powiedział wtedy tak: „Chło je nechaj wyjde!”. Tyle pamiętam, Bóg dał że nas nie zobaczył i zszedł na dół. Poszli mordować dalej, tym razem do Krochmala. Słychgać było jęki i rąbanie ludzi siekierami. Ile Ich zginęło nie wiem, a oni oprawcy szli dalej, od domu do domu. Poszli dalej, było już cicho, więc wyszłam z plewy i Lodzia też. Ja nawet nie wiedziałam, która ze mną się schowała. Dopiero jak otrzęsłyśmy się ze słomy, dopiero zobaczyłam, kto ocałał z rodziny Buczkowskich. Nie wiem co mnie przyszło do głowy, ale powiedziałam do Lodzi, żebyśmy zmówiły pacierz. Po modlitwie mówię: „Schodzimy ze strychu.”.

Drabina podstawiona była z dworu, po niej właśnie bandyta wlazł na strych szukać pozostałych. Powiedziałam do niej: „Idziemy do mego domu zobaczyć, co z moimi rodzicami i rodzeństwem.”. Schodzimy po tej drabinie, a pod szczeblami była ziemia zmieszana z krwią. Musiała być płytka ziemia, bo słychać było charczenie pod drabiną, jeszcze konali ludzie, a my musiałyśmy deptać po Nich, żeby zejść na dół i uciekać. Przeszłyśmy koło Krakowiaka, bo chciałam zobaczyć, kto żyje, tym bardziej, że u nich był schowany mój brat Mieczysław i Jan Topolanek. Ale było pełno krwi na podwórzu, słychać charczenie było, bałam się więc uciekałyśmy dalej, koło mojej cioci Teresy Klimczak, siostry mojego ojca. Moja starsza siostra chodziła do niej spać, ale było wszystko otwarte, drzwi i okno otwarte, krew pod drzwiami, też słychać było charczenie. Wiedziałam, że nie żyją, mogą nas bandziory zobaczyć i zabić, więc uciekamy dalej do mego domu, aby zobaczyć, co się tam teraz dzieje.

Wchodzimy na podwórko pełne krwi, drzwi otwarte, wołam: „Mamo! Mamo!”. W tym czasie mój rodzony brat Witol usłyszał moje wołanie i wyczołgał się spod łóżka, był cały umorusany we krwi. Pytam się go: „Gdzie są rodzice?!”. A on do mnie, że już nie ma nikogo, on sam wyszedł z tego ranny w głowę. Został uderzony siekierą, ile razy tego już nikt nie wie. Wzięłam go na podwórko i obmyłam mu głowę, porwałam prześcieradło na kawałki i zawiązałam mu głowę, wzięłam też bułki w koszyk. Poszłam do obory wypuścić zwierzęta, siekierą liny porąbałam, bo były powiązane krowy, cielaki i konie, wszystkie wypuściłam na wolność. Teraz powiedziałam do brata i Lodzi: „Idziemy do cioci Topolanek, zobaczyć kto żyje?!”. A wiedziałam, gdzie mogą być schowani w lochu. Wyszliśmy z mego domu, a idąc zobaczyliśmy koło naszego ogródka, że było tam pełno krwi, takie kałuże.

Poszliśmy do Topolanków, zajrzałam do lochu i wołam: „Ciociu, ciociu!”. Posłyszała mój głos i wyszła z dziećmi z synami: Aleksandrem i Józefem. Mówię do niej: „Uciekamy do lasu, tam przy lesie jest proso, tam się schowamy, bo inaczej nas zobaczą i zabiją.”. Prosa na polanie było rzeczywiście dużo, a było dorodne i wysokie. Ciocia wzięła zatem trochę jedzenia i w tym prosie, przesiedzieliśmy cały dzień do nocy, a nie było wcale nas widać. Spotkaliśmy Kukułki, byli z dziećmi, ale ciocia powiedziała, żeby odeszli, bo gdy nas będzie dużo, łatwo będzie nas wykryć, a wtedy zabiją wszystkich. Józefa Kukułka zginęła, chodziła z Ukraińcem i ją zabili, a reszta dzieci ocalała.

Całą niedzielę, bez picia byliśmy w prosie, brat był ranny i bardzo chciało mu się pić, baliśmy się, by nie płakał, bo by nas zaraz wytropili i zabili. A jeździli końmi po polanach i polach i szukali Polaków. Widziałam jak łapali naszego konia, a potem jeździli na nim i szukali takich niedobitków, jak my właśnie. Widzieliśmy jak Ukrainki szły z Useredka i wynosiły nasze rzeczy z naszych domów. Widzieliśmy gdyż wystawaliśmy na palcach z prosa, by móc lepiej zobaczyć, co się dzieje. Jakoś pod wielkim strachem wytrzymaliśmy jednak do wieczora, a z chwilą gdy zapadły ciemności, siedzieliśmy już w sianie. W stronę lasu były bowiem kopki skoszonego siana i tam się teraz ukrywaliśmy. Z samego rana, przez strumyk prześliśmy do partyzantki. Nazwy miejscowości dokładnie nie pamiętam, może to była Kalinówka, tam mieszkał mój wujek i Topolankowej szwagier, wdowiec. Trafiliśmy zatem do wuja, tam była polska partyzantka i tam, kto zdołał uciec od oprawców to był. Tam było spotkanie nas niedobitków.

Spotkałam mego brata rodzonego Mieczysława, który ocalał z rzezi, gdyż był schowany u Krakowiaka. Mietek, Janek Topolanek i syn Krakowiaka, tak opowiadali mi, co się u nich, tego strasznego ranka wydarzyło: „Byliśmy ukryci w stodole Krakowiaka, schowaliśmy się w słomie, a drabinę wciągnęliśmy na górę na słomę. Ukraińcy szukali drugiej drabiny, zanim jednak znaleźli i weszli na górę, my głęboko wkopaliśmy się w słomę. Ukraińcy uzbrojeni w siekiery i widły zawzięcie szukali nas, ale jakoś nie znaleźli. Siedzieliśmy ukryci cały dzień, a nocą uciekliśmy, tu właśnie do Kalinówki.”. W Kalinówce spotkałam też małżeństwo Buczkowskich, bardzo się ucieszyli że ze mną wyratowała się ich jedna córka. Buczkowscy mieszkali po wojnie koło Hrubieszowa na Zamojszczyźnie. W 1950 r. widziałam się także, raz jeden z rodziną polską Kukułków, ale potem nie miałam, już z nimi więcej kontaktu.

Na Kalinówce u partyzantów byliśmy tylko jeden dzień. W pierwszą noc polscy partyzanci odwieźli nas wszystkich, którzy ocaleli do miasta Włodzimierz Wołyński. Z tą chwilą nasze drogi się rozeszły, każdy z ocalonych poszedł do rodziny lub do swoich znajomych. Ciężko ranny brat Witol, zaraz poszedł do szpitala, potem zabrała go rodzina, zaopiekował się nim Wacław Kisielewicz. Nasz kuzyn o nazwisku Klimiec, wziął na utrzymanie Mietka, a mnie oddano do znajomych Klimca, ponieważ miał swoją rodzinę i nie stać go było, pomagać nam wszystkim. Tak oto znalazłam schronienie, u zupełnie obcych ludzi, pomimo że mieli czworo swoich dorosłych dzieci. Ci ludzie nazywali się Józef i Helena Pyrko, mieszkali przy ul. Polnej we Włodzimierzu Wołyńskim. Rodzina ta miała gospodarstwo i ja pasłam dla nich krowy. Mieszkaliśmy koło koszar, tymczasem częste naloty samolotów sprawiały, że niemal każdej nocy, uciekaliśmy w popłochu do schronu.

To był okropny czas, Ukraińcy palili polskie wioski i kolonie dookoła miasta, jak okiem sięgnąć, wszędzie się paliło. Chyba nie trzeba dodawć, co my polskie dzieci czułyśmy, o czym myśleliśmy i co przeżywaliśmy w naszych młodych sercach. To był horror, którego nigdy nie zapomnę, tego nie może wymazać czas, ani wiek, można wybaczyć, ale obrazu tamtego piekła, zamazać niepodobna, to jest po ludzku niemożliwe. Był strach że Ukraińcy napadną także na miasto Włodzimierz Wołyński i pomordują jeszcze tych, którzy dotychczas ocaleli. Zaczęli ludzie uciekać do lasu do polskiej partyzantki, taką decyzję podjął także Józef Pyrko. Jego dorosłe dzieci pieszo przeszły na tereny, kontrolowane przez polską partyzantkę. Natomiast mnie, swoją żonę Helenę i jedną córkę, gospodarz zabrał na sanie, bo była ostra zima. W lesie było już ciemno, na dodatek na polanie przed lasem sanie się zepsuły. Józef Pyrko posadził żonę na konia, a mi i swojej córce nakazał, byśmy cierpliwie czekały, aż wróci po nas wraz z partyzantami i odszli w ciemny las. Zosłyśmy same, strasznie było zimno i okropne myśli przychodziły do głowy. Ale musiałyśmy trwać, gdyż innego wyjścia nie było. Na szczęście po pewnym czasie przyjechali polscy partyzanci i zabrali nas do swojej bazy.

Jak byliśmy w lesie, to może było dwa tygodnie i z powrotem wróciliśmy do miasta Włodzimierz Wołyński. Już moich braci nie było. Niemcy pognali ich z całymi rodzinami, gdzieś w stronę Lublina, w którym roku nie pamiętam, może to był już rok 1944. Ukraińcy na miasto nie napadli. Przychodzili niemieccy oficerowie do mojej opiekunki po samogon, a miała bowiem pędziła bimber, dawali jej za ten bimber broń, którą to broń ona wysyłała przez starsze dzieci do polskiej partyzantki. Kiedy Ruskie zaczęli atakować miasto i koszary wojskowe, zaczęły się także łapanki po domach. Niemcy brali przemocą wszystkich zdolnych do kopania okopów i umocnień ziemnych i wozili nas gdzieś za miasto. Wyznaczali nam ile mamy wykopać, dawali chleb i margarynę oraz czarną kawę, za tę ciężką pracę. Pewnego razu przy tej pracy dopadli nas Ruskie i z samolotów zaczęli nas bombardować, wtedy uciekał każdy gdzie tylko mógł.

 

TUŁACZY LOS WOŁYŃSKICH RODZIN

Jak już były pogłoski, że Ruski ma przyjść, Niemcy wyszukiwali wszystkich cywilów po domach i zmuszali do ewakuacji. Każdy brał ze sobą, co tylko mógł zabrać na wóz, także Józef Pyrko zabrał wszystko, co się dało zabrać i ruszyliśmy na zachód. My dzieci pędziliśmy krowy, dużo polskich rodzin Niemcy gnali w tych dniach przed sobą w stronę rzeki Bug. Nad samą rzeką Ruskie znowu zaatakowali wszystkich i Niemców i niewinną ludność polską, ostro bombardując z samolotów. Jednak szczęśliwie udało nam się przekroczyć rzekę Bug i zaraz uciekliśmy od Niemców na wieś. Niemcy nie próbowali nas wstrzymywać, byli zajęci sobą, panicznie uciekali na zachód. Trafiliśmy do jakiejś pustej wioski, były tam też wojskowe umocnienia i okopy i jakiś niemiecki oddział wojskowy, który nami jednak się wcale nie interesował. Uciekaliśmy więc dalej na polanę, już koło lasu. Były tam pola, a na nich żyto i pszenica. Tylko ponad naszymi głowami przelatywały armatnie kule i bomby.

Po jakimś czasie zrobiło się cicho, poszliśmy więc dzieci na wieś po owoce, do obcych ogrodów poszliśmy. Naraz zobaczyliśmy jakieś wojsko, żołnierze ci byli brudni i zarośnięci. Bardzo się wystraszyliśmy i uciekliśmy z powrotem na polanę do naszych rodziców i rodzin. Powiedzieliśmy wszystkim, że chyba już Ruskie do nas przyszli. Krótko po tym słyszymy, że idzie jakieś wojsko, część z nich podeszła do nas i pytają się, czy my Niemców gdzieś nie widzieli? Starsi ludzie odpowiedzieli spokojnie, że Niemców już nie ma, że pouciekali w popłochu. Baliśmy się bardzo, bo ci frontowcy byli z karabinami gotowymi do strzału. Ale starsi zaczęli się im kłaniać w pas i przyjaźnie z nimi rozmawiali. Wszystko dobrze się skończyło i żołnierze ci odeszli dalej na zachód, za uciekjącymi Niemcami. A my zaraz postanowiliśmy wrócić na nasz rodzinny Wołyń, przez linię frontu wracaliśmy do kochanego miasta Włodzimierza Wołyńskiego. Po drodze widziałam pełno trupów i zwierząt pobitych, w tym konie.

 

TWARZĄ W TWARZ ZE ZBRODNIARZEM

Przyszli Ruskie, już było po wojnie. W mieście spotkał mnie znajomy Ukrainiec Jan Grzybowski z Taratku Kohyleńskiego. Zaprosił mnie do swego domu we Włodzimierzu Wołyńskim. Z tego co mówił rozumiałam, że jego żona oślepła, córka Wierka pracowała w Werbie w gminie, a on sam uciekł do miasta z Teresina. Potem zaczął opowiadać, jak on sam, jego syn Mikołaj Grzybowski i inni Ukraińcy, których nazwisk jednak już nie pamiętam, jak mordowali moich rodziców, rodzeństwo i innych Polaków na Teresinie. Opowiadał mi to wszystko, młodej bardzo wówczas dziewczynie. Mówił mi twarzą w twarz tak: „Byliśmy pijani, mieliśmy broń oraz siekiery i widły, strzelaliśmy tylko jeśli ktoś uciekał. Gdy przyszliśmy pod dom Sobolewskich, pod twój dom stukaliśmy, by nam otworzono drzwi. Otworzył twój ojciec, miał na rękach twego małego braciszka. Z miejsca zaczeliśmy bić twego ojca i zmusiliśmy go, by szedł z nami do miejsca, gdzie była studnia Krakowiaka. Po drodze ojciec twój był bity, a potem żywcem jeszcze wrzucony do tej studni. Młodszą twoją siostrę wywlekli z domu za nogi i ręce w stronę ogródka, tam odrąbali jej ręce i nogi i tam właśnie skonała w wielkich mękach. Mamę twoją także bili i gnali również do ogródka, tam ją zamordowali, a strasznie krzyczała. Witola rąbnęli siekierą w głowę jeszcze w chacie.

Bandzior był bez skrupułów, jak mógł mnie tyle naopowiadać, jak miał sumienie, był przecież naszym sąsiadem. Mówił mi wtedy ponadto, że z innymi mordowali także Polaków na Tartaku Kohyleńskim. Dał mi nawet o dziwo zdjęcie mego stryja z Tartaku, może męczyło go sumienie. Może chciał coś dla mnie i dla naszej rodziny zrobić, jakoś zadośćuczynić, skoro Boża Opatrzność, taką możliwość jeszcze mu wyświadczyła. Nie wiem, tego się już zapewne nie dowiem. W każym razie mam pamiątkę, bo stryj z całą rodziną zginęli i dzieci, wszyscy było ich razem siedem osób. Podobnie zresztą Polak o nazwisku Czamara z rodziną, wszyscy zginęli, tylko syn ocalał, bo był w tym czasie w Niemczech na przymusowych robotach. Pomordowani zostali także wszyscy z rodziny polskiej Wesołowskich, tylko matka z córką ocalały z tej rzezi.

 



29.07.12

 
http://nslowo.pl/content/view/2451/73/

Warto prowadzić dialog otwarcie
Publicystyka
Rozmawiał Ihor Isajew (Polskie Radio)

Ukraina powinna więcej rozmawiać o Wołyniu. W przeciwnym wypadku temat
tragedii będzie radykalizował polskie społeczeństwo. To jest recepta
na leczenie ran polsko-ukraińskiej przeszłości, proponowana przez
kijowskiego historyka Ihora Iliuszyna.

Sześćdziesiąt dziewięć lat temu na Wołyniu rozpoczął się jeden z
największych dramatów narodu polskiego, który do dzisiaj wywołuje
burzliwe emocje w społeczeństwie. Obecnie w komisji do spraw kultury i
mediów polskiego Sejmu znajdują się trzy projekty rezolucji, zgodnie z
którymi proponuje się ustanowienie 11 lipca Dniem Pamięci Męczeństwa
Kresowian (autorstwa "Prawa i Sprawiedliwości", "Solidarnej Polski" i
"Polskiego Stronnictwa Ludowego".

Ihor Isajew: Na ile żywy jest w społeczeństwie ukraińskim temat
tragedii Wołyńskiej?

Ihor Iliuszyn: W świadomości społecznej większości Ukraińców, jak mi
się wydaje, ten temat nie istnieje. Jest ogólny temat złożonej
historycznej przeszłości Polaków i Ukraińców. Z nią związane są pewne
stereotypy, przede wszystkim to, że Polacy byli narodem panującym i
zawsze poniżali Ukraińców. Tak pozostało do dzisiaj, pomimo wszystkie
kroki ostatniego dwudziestolecia, które oficjalna Warszawa wykonała w
kierunku Kijowa, zwłaszcza będąc jego adwokatem w Unii Europejskiej. W
Polsce jest zupełnie inaczej: temat Wołynia u Polaków był i będzie
obecny - z pewnością na zawsze.

Dlaczego?

To była tragedia cywilnej ludności, wśród niej starców, kobiet,
dzieci. Takich tragedii nie było wiele. Jej problem był przez długi
czas przemilczany w samej Polsce, i to także odegrało swoją rolę w
tym, że obecnie, kiedy o tragedii Wołyńskiej można pisać i mówić,
polska opinia społeczna tylko się radykalizuje w poglądach na nią.
Wydaje mi się całkiem realne, że od oskarżania nacjonalistów z tego
okresu o antypolskość, określone siły mogą przejść do obwiniania
całego współczesnego narodu ukraińskiego.

Jest to Pana prognoza, lecz czy możliwe jest uniknięcie takiego scenariusza?

Jest możliwe, jeżeli na Ukrainie nadal nie będzie przemilczany temat
Wołyńskiej tragedii, jeśli my z uwagą nie wsłuchamy się w to, co mówi
się o niej w Polsce, lub jeśli nie będzie stwarzane wrażenie, że
problem dla Ukraińców nie istnieje. On istnieje.

Polacy pozostaną zawsze zachodnimi sąsiadami Ukraińców, i jakkolwiek
by nie układały się relacje z Rosjanami czy Amerykanami, Polacy zawsze
będą ważnymi sąsiadami Ukrainy. Dlatego warto otwarcie prowadzić
dialog: z czymś się zgadzać, czemuś zaprzeczać, ale jednak z nimi
rozmawiać. Inaczej, powtarzam, Wołyńska tragedia jedynie "podgrzewa"
radykalne nastroje wśród Polaków.

A czy wśród ukraińskich historyków nie dokonuje się analogiczna
radykalizacja w badaniu kwestii Wołynia - 1943 roku?

Warto na początku zaznaczyć, że nie ma jednorodnego zespołu historyków
na Ukrainie. Na marginesie, ci, co zajmują się tą kwestią, podzieleni
są nie według kryteriów geograficznych lub szkoły - wołyńskiej,
lwowskiej albo kijowskiej - lecz różnią się poglądami. Dla mnie,
badacza kijowskiego, bliskie są poglądy pewnych lwowskich czy łuckich
historyków, ale ja nie mogę zgodzić się z wieloma moimi kijowskimi
kolegami.

Bezwarunkowo, radykalizacja poglądów może odbywać się w nielicznym
zespole ukraińskich badaczy: ale jest to raczej proces będący reakcją
na to, co dokonuje się w polskiej opinii społecznej, w nauce. Ale ja
nie chciałbym, aby tak się działo. Jest nam potrzebny dialog, pomimo
tego, że w naszych czasach tematem Wołyńskiej tragedii badacze zajmują
się wyłącznie pod czujnym okiem polityków.

Wcześniej tak nie było?

Kiedyś, pod koniec lat 80-ych, na początku lat 90-ych, kiedy ja
dopiero zaczynałem zajmować się problematyka wołyńską, politycy nic o
niej nie wiedzieli. Obecnie trudno o niej mówić tak, jak się myśli:
jest presja polityków, opinii społecznej, mediów, i nie tylko polskich
czy ukraińskich, ale także zachodnich. Po prostu trzeba uważać na
różne rzeczy. [....]
Pełny tekst artykułu: 22 sierpnia 2012 r.

Ihor Iliuszyn
- doktor nauk historycznych, profesor, szef katedry stosunków
międzynarodowych Kijowskiego Uniwersytetu Slawistycznego. Autor takich
prac, jak, w szczególności, "Konflikt UPA i Armii Krajowej w latach II
Wojny Światowej na tle działalności polskiego podziemia na Zachodniej
Ukrainie" (2001) i "Wołyńska tragedia w latach 1943 - 1944" (2003).


21.07.2012

Dobry wieczor!

Nasza sytuacja, nie tylko Radia Lwow, lecz wszytskich mediow na Ukrainie jest naprawdę tragiczna. W ostatnim artykule na stronie radiowej, o wizycie Ciska we Lwowie, można usłyszeć wszystko i stosunek MSZ do mediow polskich na Ukrainie. Jest to dlugie nagranie, ale warte wysluchania. Co do naszej redakcji, to od początku roku redakcja jest zadlużona na prawie 7 tys. dolarow!!! Jeżeli interesują szczegóły, podaje nr i maila do przezesa, Teresy Pakosz: +380676750662, lotost@rambler.ru
Pozdrawiam i proszę, wg możliwości o rozprzestrzenienie tej informacji, ponieważ już jest koniec lipca, a żadne! medium na Ukrainie nie dostało dofinansowania. Nic oprócz jakichś wątłych obietnic ze strony fundacji czy MSZ.
Naszym zdanem: gdzie jest mnej Polakow i gazeta ma mniejszy nakład - nie zostanie dofinansowana, no i odpowiednio niby ci Polacy polskiej gazety nie potrzebuja. Czy oni chcą, aby Polskość tutaj zgineła ostatecznie? Chyba tak. A min Sikorski i Cisek to chamy i ignoranci, a przyjmujacy ich we Lwowie konsul generalny Drozd - byly pracownik SB PRL. I jak tu funkcjonować? Dojdzie do tego, że stracimy ostatecznie nasze sily i polskie media naprawdę przestaną istnieć. Wszystko zmierza właśnie ku temu. Najbardziej oburzający zarzut ze strony MSZ - że nie korzystamy z pomocy sponsorów samorządow lokalnych. Czy min zdaje sobie sprawę, co mówi? Na zachodniej Ukrainie wszystkie samorządy skladają się z banderowców, czyli przedstawicieli partii Swoboda. Wymawiają nam osobiste ambicje i pretensje do państwa polskiego. A my pracujemy spolecznie!
Mamy jedyna nadzieje na zaintresowanie sie nami mediow z Polski i jakis szum ktory byc moze wplynie na MSZ. Prosimy o pomoc!
Marysia Pyz  

Warszawa, 18 lipca 2012 roku                

 KOMUNIKAT 7/12

 Przyjacielu,

 XII Międzynarodowy Motocyklowy Rajd Katyński

 

Rozpoczniemy w dniu 1 września br. o godz. 9:00, przed Grobem Nieznanego Żołnierza w Warszawie.  Pierwszy etap do Hajnówki. Tam, w kościele pod wezwaniem Cyryla i Metodego, przy ul. 3 Maja 65, uczestniczymy w poświęceniu płaskorzeźby Inki - Danusi Siedzikówny.  Płaskorzeźbę Inki, łączniczki- sanitariuszki V Brygady Wileńskiej AK mjr. Łupaszki, zamordowanej przez komunistów, kiedy nie miała jeszcze 18 lat, ufundowali polscy motocykliści z pieniędzy zebranych na Jasnogórskich zlotach motocyklowych. Postać tej dziewczyny zasługuje na najwyższy szacunek, straszliwie torturowana, nikogo nie wydała. Jest to ważne zwłaszcza dziś kiedy wśród tzw. „elit”, jest tak wielu komunistycznych kapusi.

Następnego dnia jedziemy do Wilna. Po drodze odwiedzimy Panią Mariannę Popiełuszko, mamę bł. ks. Jerzego a po tem Giby, Kowno, Kiejdany, Mejszagołę. Na Wileńszczyźnie odwiedzimy jeszcze: Glinciszki, Pikiliszki, Zułów, Powiewiórkę, Podbrodzie, Rudominę, Czarny Bor, Ponary, Rossę i zakończymy Mszą Św. w Ostrej Bramie.

W Ponarach, tam gdzie litewscy ochotnicy, pod komendą niemiecką, wymordowali ok. 25 tys. polskiej inteligencji i młodzieży Wilna, odbędzie się I Motocyklowy Zlot Ponarski.

4 września, we wtorek, wjedziemy do Białorusi i pojedziemy przez Oszmianę – Lidę – Krupowo (miejsce rodzinne rotmistrza Witolda Pileckiego) – Surkonty (pole bitwy AK z NKWD http://podziemiezbrojne.blox.pl/2008/08/Bezrukij-Major-czesc-3.html ) do Grodna.

Następnego dnia, przez Roś, Wołkowysk, Słonim, Baranowicze pojedziemy do Zaosia. I tam "pośród pól malowanych zbożem rozmaitem", w posiadłości Mickiewiczów, tam gdzie urodził się Adam, rozstawimy nasze namioty. Przy ognisku – wieczór poezji.

Na Białorusi odwiedzimy jeszcze Świteź, Nowogródek, Naliboki, Wołożyn, Bogdanowo, Mińsk–Kuropaty, Chatyń, Mochylew, Lenino.

A następnie Rosja: Smoleńskie lotnisko, Katyń, Kłuszyn, Miednoje, Moskwa, Kozielsk, Kursk. 

Ukraina: Charków-Piatichatki, Kijów-Bykownia, Żytomierz, Berdyczów, Koziatyń, Chmielnik, Latyczów, Brahiłów, Winnica, Bar, Kamieniec Podolski, Chocim, Jazłowiec, Dytiatyń, Huta Pieniacka, Zadwórze, Malechów, Lwów, Żółkiew i już w Polsce: Krzesimów i Warszawa.

 22 września ( sobota) o godzinie 18:00 wjeżdżamy na Pl. Marszałka Piłsudskiego i tu odbędzie się zakończenie XII Rajdu Katyńskiego.

Celem Rajdu Katyńskiego są Cmentarze Wojenne w Katyniu, Miednoje, Charkowie-Piatichatkach, w Kijowie-Bykowni i ten czekający na ekshumację w Mińsku-Kuropatach. Najważniejszym obecnie dla nas miejscem jest lotnisko smoleńskie. Tam wszędzie będą Msze Św.

Każda z wymienionych wyżej miejscowości przez które jedziemy, to kawał polskiej historii. Wszędzie spotkania, spotkania z Polakami, spotkania z dziećmi w sierocińcach. Spotkania mieszkańcami i z władzami miast. W Winnicy już po raz trzeci rozegramy mecz piłki nożnej z reprezentacją władz miasta. Odwiedzimy Polskie Termopile w Dytiatyniu i Zadwórzu. W Podbrodziu, Bogdanowie, Katyniu, Miednoje, spotkania z dziećmi w sierocińcach. W Moskwie złożymy wieniec na symbolicznej mogile gen. Leopolda Okulickiego i Stanisława Jasiukowcza na Cmentarzu Dońskim.  Złożymy wieńce przyjaciołom Polski: Włodzimierzowi Wysockiemu i Bułatowi Okudżawie.

Nie sposób wymienić wszystkiego co podczas 3 tygodniowego rajdu zamierzamy zrobić. Gwarantujemy moc niezwykłych spotkań, wzruszeń.

 Są jeszcze wolne miejsca. Jeżeli jesteś zainteresowany uczestnictwem w XII Rajdzie Katyńskim zadzwoń już teraz 506 284 816. Jeżeli nie jeździsz motocyklem a dysponujesz furgonem bagażowym, również prosimy o kontakt.

 ***

Podczas tegorocznego Rajdu Katyńskiego będą zorganizowane dwa zloty motocyklowe:

 3 września w Ponarach pod Wilnem - “PONARY – Pamiętamy”. Wyruszamy 1 września razem z Rajdem Katyńskim sprzed Grobu Nieznanego Żołnierza w Warszawie. Komandorem jest Marcin Gałecki 48 605 621 400, mgalecki@poczta.onet.pl i do niego należy się zgłaszać.

*** 
III Zlot motocyklowy w Hucie
Pieniackiej,  16 – 20 września 2012 r.

Warunki udziału w zlocie; umiejętność jazdy na motocyklu, dobry humor i koleżeńskość.

Ne ma żadnych opłat organizacyjnych, poza Znaczkiem Zlotowym /w zamian za dobrowolny datek dla Polaków na Wschodzie/. Jedzenie /z wyłączeniem pobytu w Brodach/, paliwo, noclegi we własnym zakresie - choć wszystko będzie zorganizowane.

 Będę wdzięczny za rozpropagowanie idei Zlotu, naszym celem jest uporządkowanie części Cmentarza Wojskowego w Brodach, będą potrzebne silne ręce, zapał i gorące Serce.

Tam pozostali nasi Bohaterowie, nasi przodkowie, nasi żołnierze, Nasza Krew, bili się i umierali za wolną Polskę. Choć tyle możemy dla nich zrobić.

Do zgłoszenia uczestnictwa proszę o podanie; imienia i nazwiska, adresu mail, nr  tel. kontaktowego. Zgłoszenia rejestrujemy do 20 sierpnia 2012 r. Choć im wcześniej będziemy o Tobie wiedzieli, tym lepiej zorganizujemy nasz pobyt i działania w Brodach, noclegi, jedzenie, sprzęt i narzędzia do prac na cmentarzu.

W załączeniu; harmonogram Zlotu.

 pozdrawiam i do zobaczenia na Zlocie.

Adam Świtalski

preferowany kontakt mailowy  adam.switalski@wp.pl

tel. 510 011 012"

DARY

Podczas Zlotu Jasna Góra 2012 w Gietrzwałdzie, jak każdego roku, przeprowadziliśmy zbiórkę pieniędzy na rzecz Polaków na Kresach Rzeczypospolitej. Zebraliśmy 27.196,15 zł; 50 euro i $40,00. Jest to znacznie mniej jak w roku ubiegłym, kiedy zebraliśmy 115 tys. zł. Po opłaceniu kosztów własnych, nie pozostało nic.

Nie wypełnimy furgonów darami, które jadą z Rajdem Katyńskim na Wschód. Dzieci w sierocińcach nie dostaną zabawek. Rosyjskie dzieci z sierocińca w Katyniu, które cały rok uczyły się polskich piosenek, aby zaśpiewać polskim motocyklistom, nie dostaną nic.

 Jeżeli najbiedniejsi z nas, straszliwie doświadczeni nasi rodacy, tam na wschodzie, dzieci w sierocińcach, nie są Ci obojętni – złóż datek, niech uśmiech ich będzie dla Ciebie nagrodą. 

Na naszej stronie www.rajdkatynski.net  jest nowa zakładka – DARY, jest podane konto złotówkowe i dolarowe.

Zapraszam

Za dotychczasowe wpłaty dziękuję z całego serca. Lista darczyńców jest na naszej stronie:

http://rajdkatynski.net/index.php?option=com_content&task=blogcategory&id=44&Itemid=8

Już w najbliższy weekend wyruszy Rajd Żołnierze Wyklęci – Pamiętamy.

Prowadzi Leszek Rysak  leszek.rysak@gmail.com, mob.  602 153 708

Bliższe informacje w załączeniu.

UWAGA!!! NIEZWYKŁE WYDARZENIE!!!

Motocykliści z naszego Stowarzyszenie oraz wszyscy z nami sympatyzujący, mogą wziąć udział w niezwykłym przedsięwzięciu.

Otóż odbywa się:
Peregrynacja Ikony Częstochowskiej przez świat w obronie życia
.

Przez 23 kraje, wraz z wiernymi i modlitwą, podróżuje Ikona Pani Częstochowskiej. Trasa peregrynacji biegnie od oceanu do oceanu. Do Polski Ikona dotrze 12 sierpnia, z Litwy, i będzie peregrynować przez 14 dni. W dniu 26 sierpnia odprowadzimy Panią Częstochowską na granicę do Cieszyna.

Peregrynacji, dokładniejszemu programowi, poświęcimy oddzielny Komunikat specjalny. Natomiast wszyscy motocykliści, byli uczestnicy Rajdów Katyńskich, którzy są zainteresowani udziałem w asyście, w trakcie całej peregrynacji lub na poszczególnych odcinkach, proszeni są o kontakt mailowy z komandorem trasy, Katarzyną Wróblewską na adres: stow_mmrk@yahoo.pl, w tytule wiadomości, proszę wpisać: PEREGRYNACJA.

 
11.07.12 

  O. ROBERT WAWRZENIECKI OMI (Poznań):

Nie o zemstę, ale o pamięć wołają ofiary

Kazanie na Święto Pamięci Męczeństwa Kresowian, Kędzierzyn-Koźle, 11.07.2012

Drodzy Bracia i Siostry!
Kresowiacy i ich rodziny!

11. lipca 1943 roku, często zwany „Krwawą Niedzielą”, zaznaczył tragiczną kartę w historii Polaków mieszkających na Kresach Wschodnich II Rzeczpospolitej.
To właśnie wtedy zbrodniarze z Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów oraz Ukraińskiej Powstańczej Armii, wymordowali Polaków w ponad 160 miejscowościach na Wołyniu, powodując wprost niewyobrażalną eskalację zbrodni ludobójstwa.
Można śmiało powiedzieć, że właśnie ci Polacy, mieszkający na Kresach Wschodnich, ponieśli trzecią ofiarę za wierność swojej Ojczyźnie, jedną z tych, jaką przyszło znosić ludności Polskich Kresów Wschodnich.
Pierwszą z tych ofiar były doły w Katyniu, Miednoje, Charkowie, Twerze, Bykowni i tylu jeszcze nie odkrytych miejscach. To ten nieludzki wyrok wykonany strzałem w tył głowy.
Drugą z tych ofiar był Sybir, często z dala od swoich najbliższych, rodziny i przyjaciół. To praca na „nieludzkiej ziemi”, gdzie Kresowiacy ginęli w nieludzkich warunkach, wycieńczeni katorżniczą pracą i warunkami bytowymi
Trzecią z tych ofiar były mordy dokonane przez ukraińskich nacjonalistów nie tylko na mężczyznach, ale przede wszystkim na niewinnych osobach: dzieciach, kobietach i starcach Wołynia, Podola, Polesia i Galicji Wschodniej.
Czwartą z tych ofiar były przesiedlenia na tereny tzw. Ziem Odzyskanych, gdzie trzeba było wszystko zaczynać od nowa, a jednocześnie w komunistycznej Polsce Ludowej nie wolno było głośno mówić o tym, co się stało na ziemiach Kresów Wschodnich i bohaterskiej obronie mordowanej miejscowej ludności, niesionej przez żołnierzy Armii Krajowej i Batalionów Chłopskich.
To był dramatyczny czas, kiedy nawet nie wolno było przyznawać się publicznie do kresowego rodowodu, bo przecież te ziemie weszły we władanie „bratniego, przyjacielskiego” Związku Radzieckiego.
Piątą zaś z tych ofiar, ponieśli Kresowianie, już w wolnej Polsce, kiedy ich sprawy nie znalazły zainteresowania Wolnej Ojczyzny. Tylko wydarzenia z Katynia, Miednoje, Charkowa i Bykowni oraz zesłania Sybiru przebiły się do publicznej świadomości, znalazły swoje miejsce w opracowaniach historycznych i podręcznikach szkolnych.
Drodzy Bracia i Siostry!
Kresowiacy i ich rodziny!
Trzeba z goryczą zauważyć, że prawda o zbrodniach nacjonalistów ukraińskich już takiego zainteresowania do dziś nie zyskała, zarówno wśród odpowiedzialnych za stanowienie prawa, jak i zwykłych obywateli.
I to ogromny wstyd, a zarazem zaniedbanie, jakie spowija twarz wolnej już Rzeczpospolitej, poświęcającej pamięć zabitych w imię fałszywie pojętego porozumienia między narodami, fałszywie pojętego pojednania.
Ten wstyd i zażenowanie jest tym większe, że do dziś, mimo że za rok przeżywać będziemy okrągłą 70. rocznicę tej zbrodni, nie ma ogólnopolskiego godnego monumentu poświęconego temu wydarzeniu historycznemu, jakim było ludobójstwo na Kresach Wschodnich II Rzeczpospolitej.
Pochylając się nad kolejnymi odsłonami tragedii ludności polskiej Kresów Wschodnich II Rzeczpospolitej, w naszym Województwie Opolskim dziś po raz pierwszy obchodzimy to jakże ważne Święto Pamięci Męczeństwa Kresów ustanowione dzięki uchwale, podjętej przez aklamację przez radnych Sejmiku Wojewódzkiego w Opolu w kwietniu bieżącego roku (por. Uchwała nr XVII/236/2012 Sejmiku Województwa Opolskiego z dnia 24.04.2012 roku).
Niestety za tą inicjatywą nie idzie w parze wsparcie ze strony Marszałka Województwa Opolskiego, który drugi już raz nie zgodził się na objęcie patronatu nad Kresowymi Uroczystościami w Kędzierzynie-Koźlu. Jest to postawa sprzeczna z decyzją Sejmiku Wojewódzkiego i co najmniej niezrozumiała.
Być może niestety w tym wypadku od przyzwoitości ważniejsza jest polityczna poprawność i fałszywie pojęte pojednanie między narodami Polski i Ukrainy. Zresztą czego oczekiwać, skoro poparta tchórzliwymi decyzjami Sejmu Rzeczpospolitej, który nie potrafił nazwać zbrodni po imieniu, ale starał się łagodzić słownictwo, podając nieprawdziwe informacje, zamazując prawdę o zbrodni.
Te postawy to tak naprawdę wstyd i zaniedbanie, które dyskredytują wybranych przedstawicieli Narodu i urzędników, którzy mają służyć ludziom, którzy ich delegowali jako swoich przedstawicieli. Takie sytuacje domagają się publicznego wyjaśnienia, bo nie jest to już decyzja osoby prywatnej, ale osoby, która ma dbać o dobro wspólne a niestety tego nie czyni. Takiej postawy nie można zrozumieć.
Drodzy Bracia i Siostry!
Kresowiacy i ich rodziny!
Warto też podkreślić, że wśród ofiar, które w Święto Pamięci Męczeństwa Kresowian wspominamy, było też wielu księży, ojców i braci zakonnych, których także bestialsko zamordowano.
Kolejny raz polscy kapłani katoliccy oddawali życie. Oddawali życie za to, że byli do końca ze swoimi wiernymi, byli z Narodem w najcięższych chwilach jego historii.
Oddawali życie, po potrafili zło nazwać złem i wzywać do zaprzestania łamania przykazania „nie zabijaj”. A wszystko zgodnie ze słowami zaczerpniętymi z Biblii: „Jest jeden Bóg dla wszystkich ludzi i musimy wszyscy żyć zgodnie” (por. wypowiedź o. Ludwika Wrodarczyka OMI we wspomnieniach świadków).
Jednym z tych odważnych kapłanów był mój współbrat zakonny o. Ludwik Wrodarczyk OMI, oblat Maryi Niepokalanej, Sprawiedliwy wśród Narodów Świata, ratujący w tym „nieludzkim czasie” prześladowanych i mordowanych Żydów.
Krótko przed rozpoczęciem II wojny światowej rozpoczął pracę na Kresach, jako proboszcz parafii Okopy, powiat Sarny, w diecezji łuckiej, na pograniczu Polsko – Sowieckim. Objął ją bowiem, niemal u progu II wojny światowej, 29. sierpnia 1939 roku.
Ważne jest jednak to, że garnęli się do niego wszyscy: Polacy, Ukraińcy, Rosjanie, katolicy i niekatolicy, a nawet partyzanci czy Żydzi, przedostawali się ludzie, którzy żyli poza dawną granicą Polsko-Sowiecką. Wszyscy szukali pomocy, a o. Ludwik nikomu jej nie odmawiał oraz każdego potrzebującego leczył za pomocą ziół, z czego w tamtych stronach zasłynął.
W krwawym 1943 roku wywleczony z kościoła przez ukraińskich siepaczy, okrutnie męczony, został zabity w okolicach wsi Karpiłówka w wieku 35. lat Przygotowania do jego procesu beatyfikacyjnego trwają (por. Bronisław Janik, Niezwykły świadek wiary na Wołyniu 1939-1943. Ks. Ludwik Wrodarczyk OMI, Poznań 1993).
Jedynym niemym świadkiem tych krwawych wydarzeń, jakie rozegrały się w kościele w Okopach i wokół niego, pozostaje zachowany w Okopach cmentarz, gdzie o. Ludwik chował już wcześniej swoich mordowanych przez nacjonalistów parafian, nie godząc się na ich opuszczenie w obliczu zagrożenia. Jednak jego grobu, w miejscu męczeńskiej śmierci do dziś nie odnaleziono.
Drodzy Bracia i Siostry!
Kresowiacy i ich rodziny!
Przychodzimy, nie zapominając o zamęczonych i zakatowanych przez ukraińskich nacjonalistów, bo wymaga tego przyzwoitość.
Ta przyzwoitość zaś, to przywrócenie pamięci historycznej o ofiarach rzezi Polaków, dokonanych po 11 lipca 1943 roku, bo dziś chce się w imię fałszywie pojętego pojednania zapomnieć o tych okrutnych zbrodniach. Trzeba pamiętać o tym, że „Narody tracąc pamięć, tracą życie”.
Ta przyzwoitość to przywrócenie pamięci w kolejnych pokoleniach naszego Narodu. Skoro bowiem dziś, o zgrozo!, aż 60% Polaków nie jest w stanie skojarzyć daty, która nas dziś gromadzi, to trzeba bić na alarm.
Skoro taka grupa Polaków dziś nie potrafi wykazać się znajomością historii tego czasu prawdziwego piekła, to tym bardziej trzeba grać „larum”, by użyć sienkiewiczowskiego języka.
Przychodzimy jednocześnie, aby wykonać nałożony na nas obowiązek uczynku miłosiernego względem tych tysięcy niewinnych ofiar.
Przychodzimy, by z jednej strony wypełnić uczynek miłosierny co do ciała „umarłych pogrzebać”, choć może w wielu wypadkach ich grobów nawet nie znamy. Wiemy
bowiem dobrze, że „Nigdzie nie znajdziesz tylu polskich mogił co tam... Tam właśnie na cichym Wołyniu...” (Feliks Konarski).
Przychodzimy, by z drugiej strony wypełnić uczynek miłosierny co do duszy, który mówi „modlić się za żywych i umarłych”, by otoczyć modlitwą bestialsko zabitych, jak i rodziny, które do dziś przeżywają w sercach tamtą tragedię.
Przychodzimy wreszcie z szacunku dla naszej narodowej historii oraz pojednania Polaków i Ukraińców, nie poprzez zapomnienie i wymazanie z pamięci trudnych tematów, ale właśnie poprzez ich wyartykułowanie, jasne pokazanie i na fundamencie prawdziwego przyznania się do winy oraz przebaczenia budowania naszej wspólnej przyszłości.
Zgoda i przebaczenie nie są budowana na zacieraniu prawdy, ale właśnie na prawdzie, choćby najbardziej bolesnej. Jak głosi napis na pomniku pomordowanych na cmentarzu Rakowickim w Krakowie „Nie o zemstę, ale o pamięć wołają ofiary”.
Drodzy Bracia i Siostry!
Kresowiacy i ich rodziny!
Dziś trzeba wypowiedzieć gorzką prawdę, że w odkłamywaniu pamięci o zbrodni Ludobójstwa na Kresach Wschodnich i przywracaniu jej świadomości historycznej możemy liczyć tylko na „ludzi dobrej woli, miłujących Ojczyznę, szanujących prawdę historyczną oraz ceniących honor i godność Narodu” (por. Apel Ogólnopolskiego Komitetu Budowy Pomnika Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez OUN-UPA na Ludności Polskiej Kresów Wschodnich z maja 2012 roku).
My sami musimy dziś upomnieć się o prawdę. Skoro w gruzach legł Mur Berliński, w proch rozsypał się Mur Katyński, to tym bardziej wypada nam wierzyć, że w niedługiej przyszłości rozsypie się w pył Mur Wołyński, który zdaje się jeszcze mocno trzymać, ale widać w nim coraz więcej rys, które dają nadzieję na to, że w końcu prawda zwycięży a upiory politycznej poprawności odejdą do lamusa historii. W tym kontekście bardzo cieszy obecność młodych ludzi, którzy są z nami pomimo trwających wakacji.
Prawda zwycięży, a upiory poprawności politycznej przejdą do lamusa historii wówczas, kiedy przejmiemy się słowami wypisanymi na wielu tablicach i pomnikach ofiar, rozsianych po polskiej ziemi: „Jeśli zapomnę o nich, Ty Boże na niebie zapomnij o mnie” (Adam Mickiewicz, por. Pomnik we Wrocławiu i tablica pamiątkowa w Przemyślu).
Niech wszystkim nam przyświecają jakże ważne słowa, niemieckiego dramaturga zafascynowanego marksizmem: „Kto nie zna prawdy, ten jest tylko głupcem. Ale kto ją zna i nazywa kłamstwem, ten jest zbrodniarzem” (Bertold Brecht).
My prawdę o zbrodniach ukraińskich nacjonalistów na ludności polskiej na Kresach Wschodnich II Rzeczpospolitej znamy i to nad wyraz dobrze, a zatem mamy stać na jej straży, pomimo okoliczności, jakie nam towarzyszą. Mamy stać na staży prawdy, pomimo tego, że tego że wokół nas tylu głupców i zbrodniarzy. Amen



5.07.12 

APEL KS. T. ISAKOWICZA-ZALESKIEGO
Szanowni Państwo! Drodzy Przyjaciele!
 

Upamiętnienia i modlitwy z okazji 69 rocznicy wymordowania w Krwawą Niedzielę 11 lipca 1943 r. księży i wiernych świeckich w kościołach rzymskokatolickich na Wołyniu.

Proszę je zamieścić na swoich portalach i blogach oraz rozesłać do swoich znajomych.

Jak co roku zachęcam też do tego, aby w tym dniu zapalili znicze we wszystkich miejscach pamięci narodowej. Także 11 lipca o g. 21.00 w swoich okanach.

 

Czytelników i Internautów proszę o nadsyłanie informacji z innych miejscowości, abym mógł je zamieścić na blogu.

Harmonogram wszystkich wydarzeń

http://www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=14&nid=6382

Sobota, 7 lipca

Klub „Samborzan” Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Południowa – Wschodnich w Oświęcimiu – w imieniu środowisk kresowych – zaprasza na uroczystość odsłonięcia i poświecenia tablicy pamiątkowej poświęconej Polakom pomordowanym przez nacjonalistów ukraińskich na wschodnich Kresach II Rzeczpospolitej Polskiej w czasie II wojny światowej.

 

Program uroczystości przewiduje:

 

- godz. 11.00 – msza św. w kościele pw. WNMP w Oświęcimiu, ul J. Dąbrowskiego 5a;

 

- godz. 12.00 – odsłonięcie i poświęcenie tablicy na cmentarzu parafialnym w Oświęcimiu;

 

- godz. 14.00 – spotkanie Kresowian w Hotelu „Kamieniec” w Oświęcimiu, ul. Zajazdowa 2.

 

 

--------------------------------------------------------------

Msze św. za ofiary ludobójstwa dokonanego przez OUN-UPA.

Niedziela, 8 lipca, g. 11.00 - Gliwice - kościół ormiańskokatolicki przy ul. Mikołowskiej 2.

Tego samego dnia w innych kościołach

g. 10.00 - Tychy - kościół pw. św. Jana

g. 11.00 - Pyskowice - kościół pw. Nawrócenia św. Pawła

g. 11.00 - Myszków - kościół pw. Św. Apostołów Piotra i Pawła.

g. 12.00 - Zamość - kosciół garnizonowy pod wezwaniem Jana Bożego przy ul. Piłsudskiego 36.

Organizator: Zarząd Stowarzyszenia Upamiętnienia Polaków Pomordowanych na Wołyniu w Zamościu.

Po Mszy Świętej uczestnicy udadzą się na Rotundę, aby w Krypcie Wołyńskiej złożyć kwiaty, zapalić znicze i odmówić modlitwę.

g. 13.00 - Legnica - kościół św. Jana. Po mszy św. wykład dr Lucyny Kulińskiej.

----------------------------------------------------------

Poniedziałek, 9 lipca o g. 18.00 - Essen (Niemcy) - msza św. w Polskiej Misji Katolickiej.

Wtorek, 10 lipca, g. 17.30 - Przemyśl - Towarzystwo Przyjaciół Nauk przy ul. Kościuszki 7 - Wieczór Kresowy - projekcja filmu pt. "Było sobie miasteczko" z udziałem reżysera filmu Macieja Wojciechowskiego

 

Środa, 11 lipca

Niemodlin - g. 10.00 - uroczystości pod pomnik na placu Obrońców Przebraża (wieś na Wołyniu, która obroniła się przed UPA).

 

Kraków - g. 11.00 - modlitwa pod pomnikiem Ofiar Ludobójstwa na Kresach Wschodnich na Cmentarzu Rakowickim (przed pomnikiem Jana Matejki nalezy skręcić w lewo).

Po modlitwie o g. 12.00 projekcja filmu Macieja Wojciechowskiego "Było sobie miasteczko" w Muzeum Armii Krajowej przy ul. Wita Stwosza.

 

Kędzierzyn-Koźle

 

g. 12.00 – Msza Święta w kościele p.w. św. Zygmunta i św. Jadwigi Śląskiej w intencji Polaków pomordowanych na Kresach Wschodnich II RP.


g.13.00 - Przemarsz uczestników Mszy Świętej z kompanią honorową i orkiestrą oraz pocztami sztandarowymi do Publicznego Gimnazjum Nr 1 im. Orląt Lwowskich, pod tablicę upamiętniającą ludobójstwo dokonane na Polaków na Kresach.

 

Odegranie Hymnu Państwowego i Roty. Złożenie wiązanek kwiatów pod tablicą.

 

Wystawa pod tytułem: „Kresy”- Galeria MOK

 

Wieliczka - g. 18.00 - msza św. za pomordowanych przez UPA w kościele św. Klemensa przy ul. Zamkowej.

Przemyśl

g. 18.00 – Kościół Salezjanów na Zasaniu - msza św. w intencji ofiar ludobójstwa.

g. 19.00 - Cmentarz Wojskowy - modlitwa przy Pomniku Martyrologii Polaków na Kresach - złożenie kwiatów i zapalenie zniczy.

 

 

Sopot - g. 19.00 - koncert rocznicowy - kościół św. Andrzeja Boboli przy ul. Powstańców Warszawy 15 . Wstęp wolny.

 

Koncert w ramach Wieczorów Muzycznych u św. Andrzeja Boboli w Sopocie będzie przypomnieniem i chwilą zadumy nad tą tragedią Polaków i obywateli polskich wielu narodowości. Przypomnimy też poezję Zygmunta Rumla – emisariusza Rządu Londyńskiego do rozmów z UPA, bestialski zamordowanego 10/11 lipca 1943 r.. Wystąpią Anna Sawicka – wiolonczela, Anna Bachleda – wielka harfa koncertowa i Kamila Nehrebecka – recytacje i prowadzenie..

Pokaz specjalny spektaklu Teatru Nie Teraz pt. BALLADA O WOŁYNIU

 

Tarnów

g. 17.15 - uroczystości przy Kurhanie Kresowym na Starm Cmentarzu.

g. 18.00 - msza św. za pomordowanych Polaków przez UPA.

g. 19.15 - Tarnowskie Centrum Kultury, Rynek 20

 

 

Więcej informacji pod linkiem

 

http://www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=7&nid=6381

 

Szczęść Boże!

 

ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski

www.isakowicz.pl

 

 



4.07.12 
11 LIPCA DNIEM PAMIĘCI MĘCZEŃSTWA KRESOWIAN UCHWAŁA RADY MIASTA KRAKOWA

Aleszumm, 4 lipca, 2012 - 18:50 Kraj Pamięć Narodowa


REZOLUCJA RADY MIASTA KRAKOWA W SPRAWIE USTANOWIENIA 11 LIPCA DNIEM PAMIĘCI MĘCZEŃSTWA KRESOWIAN UCHWALONA

Projekt Grupy Radnych - Rezolucja Rady Miasta Krakowa z dnia 27 czerwca 2012 r. do Prezydenta RP oraz Sejmu RP w sprawie ustanowienia dnia 11 lipca Dniem Pamięci Męczeństwa Kresowian:

Rada Miasta Krakowa, w związku ze zbliżającą się 69-tą rocznicą rozpoczęcia tzw. Rzezi Wołyńskiej oddaje hołd wszystkim ofiarom, bestialsko pomordowanym przez nacjonalistów ukraińskich spod znaku OUN - UPA.

Dzień 11 lipca 1943 roku, uznawany jest przez polskie społeczeństwo za datę symbolizującą morze krwi i cierpienia, w którym banderowcy zorganizowali ludobójczą akcję na terenie Wołynia, Podola i innych ziem Polski południowo-wschodniej.

W czasie II wojny światowej i bezpośrednio po jej zakończeniu, z rąk ukraińskich nacjonalistów ginęli Polacy, Żydzi, Rosjanie, Czesi, Węgrzy, Ormianie, a także ci Ukraińcy, którzy próbowali się sprzeciwiać zbrodniczej, nazistowskiej ideologii głoszonej przez Stepana Banderę.

Mordowani byli ludzie bezbronni, kobiety, dzieci i starcy. Byli zabijani bestialsko i okrutnie, wyłącznie z powodu swojej narodowości.

Rada Stołecznego Królewskiego Miasta Krakowa, stojącego od wieków na straży narodowej tradycji, prosi pana Prezydenta RP o objęcie szczególną troską działań dążących do upamiętnienia tych strasznych wydarzeń, ku przestrodze przyszłym pokoleniom oraz o udzielenie poparcia szlachetnym wysiłkom.

Rada Miasta Krakowa wyraża poparcie dla projektu wielu środowisk w tym kresowych ustanowienia dnia 11 lipca Dniem Pamięci Męczeństwa Kresowian.

To inicjatywa społeczna, która wyrasta z autentycznej potrzeby pamięci i prawdy. Pomysł ten znajduje coraz większe zrozumienie i wsparcie wśród przedstawicieli narodu zasiadających w ławach Sejmu RP.

Dlatego apelujemy o możliwie szybkie uchwalenie stosownej ustawy ustanawiającej 11 lipca Dniem Pamięci Męczeństwa Kresowian, gdyż "Nie o zemstę, ale o pamięć wołają ofiary".

Uchwała została podjęta dzięki inicjatywie i staraniom niezależnego radnego p. Mirosława Gilarskiego (redakcja projektu rezolucji) oraz sekretarza Konfederacji Polski Niepodległej kresowianina Ryszarda Bociana.

4.07.12 
69. ROCZNICA AKCJI LUDOBÓJCZYCH 

Mija 69. rocznica kulminacji ludobójczych akcji dokonanych przez ukraińskich nacjonalistów na cywilnej ludności polskiej zamieszkałej na Wołyniu. Obywatelskie Porozumienie Osób i Organizacji na rzecz Tradycji i Niepodległości zaprasza do wzięcia udziału w tarnowskich obchodach tych największych a wciąż mało znanych - bo przez lata zakłamywanych lub zbywanych milczeniem - zbrodni etnicznych na naszych rodakach. Tarnowskie uroczystości rozpoczną się w środę 11 lipca o godzinie 17:15 na Starym Cmentarzu pod Kurhanem Kresowym. O godzinie 18:00 rozpocznie się Msza Święta w intencji ofiar ludobójstwa. Następnie w Tarnowskim Centrum Kultury zaplanowano specjalny pokaz spektaklu Teatru Nie Teraz "Ballada o Wołyniu" a po nim dyskusję z udziałem zaproszonych gości, którą zakończy wyjście uczestników wieczornicy i zapalenie zniczy pamięci na Rynku. Organizatorzy zapraszają do wzięcia udziału we wszystkich uroczystościach i wydarzeniach zaplanowanych 11 lipca w Tarnowie.
Ogloszenie

Z ponad 2 milionów mieszkańców Wołynia w II RP Polacy stanowili niespełna 17 %. W samym roku 1943 sześćdziesiąt tysięcy z nich zostało bestialsko zamordowanych przez UPA w zaplanowanych wcześniej akcjach. "Ostrożne" szacunki mówią o ponad 130 tysiącach naszych rodaków, głównie kobiet, dzieci i starców pomordowanych przez ukraińskich szowinistów we wszystkich województwach Kresów Południowo-Wschodnich do roku 1945. Była to zatem największa w długiej historii Polski zbrodnia o podłożu etnicznym dokonana na Polakach ! Niestety, hańbą naszych czasów jest brak zainteresowania upamiętnieniem ofiar tej zbrodni przez obecne polskie elity, a co za tym idzie niska świadomość społeczna tragicznych wydarzeń na Wołyniu i w Galicji Wschodniej. Jako Polacy nie możemy jednak zapomnieć o hekatombie naszych rodaków. Prosimy więc o włączenie się w tarnowskie uroczystości rocznicowe "krwawej niedzieli" 11 lipca oraz ogólnopolską, wieczorną akcję pamięci o tym ludobójstwie - - apelują organizatorzy rocznicowych obchodów, prosząc o zapalenie światła pamięci w oknie naszych domów tego dnia o godzinie 22:00 !
Uroczystości w Tarnowie rozpoczną się już jednak o godzinie 17:15. Wówczas to na Starym Cmentarzu pod Kurhanem Kresowym zaplanowano m.in. wspólną modlitwę, złożenie wiązanek kwiatów, zapalenie zniczy. Kurhan przylega do północnego muru Cmentarza, zlokalizowany jest około 20 metrów od głównego wejścia przy ul. Narutowicza.
Uczestnicy inauguracyjnego spotkania na Starym Cmentarzu przemaszerują następnie do tarnowskiej Katedry, gdzie o godzinie 18:00 rozpocznie się Msza Święta w intencji ofiar ludobójstwa. Po Mszy, około godziny 19:15, w piwnicach Tarnowskiego Centrum Kultury na Rynku 5 zaplanowano specjalny pokaz spektaklu Teatru Nie Teraz "Ballada o Wołyniu" a po nim dyskusję z udziałem zaproszonych gości, którą zakończy wyjście uczestników wieczornicy na Rynek i zapalenie tam Znicza Pamięci.
"Pamiętać musimy, jako obywatele i członkowie narodowej wspólnoty, ponieważ o ofiarach ludobójstwa na Kresach wciąż nie chcą pamiętać reprezentanci polskich władz (żadnych oficjalnych uroczystości nie ma od lat).
To oczywiście tylko jedna z haniebnie przemilczanych obecnie prawd historycznych, ale zarazem największa, jeśli chodzi o liczbę niewinnych ofiar - wśród których, poza Polakami, znaleźli się też obywatele polscy innych narodowości, w tym szlachetni Ukraińcy ratujący życie swoim sąsiadom" - czytamy w specjalnym komunikacie organizatorów.

11 lipca 1943 roku około godziny trzeciej rano uzbrojone oddziały ukraińskich nacjonalistów zaatakowały polską wieś Gurów. Tak zaczęła się najbardziej krwawa niedziela w historii Wołynia. Ludobójstwo dokonane tylko tego jednego dnia na około 10 tysiącach polskich chłopów miało swoje miejsce tego dnia jeszcze w trzech powiatach: kowelskim, horochowskim i włodzimierskim. Partyzanci ukraińscy dopuścili się nieludzkiej rzezi i zniszczenia. Polska ludność z ponad stu miejscowości ginęła od kul, siekier, wideł, kos, pił, noży, młotków i innych narzędzi zbrodni – płonęły wsie polskie...

Akcja ta została starannie przygotowana przez kierownictwo UPA. Cztery dni przed jej rozpoczęciem organizowano spotkania w ukraińskich wsiach i uświadamiano mieszkańców o konieczności eksterminacji Polaków. Posługiwano się hasłem: „Wyrżnąć Lachów aż do 7 pokolenia, nie wyłączając tych, którzy nie mówią już po polsku”. Z kolei 9. lipca rozprowadzano w polskich wsiach ulotki w języku polskim i ukraińskim propagujące zjednoczenie i wspólną walkę dwóch nacji z okupantami - Niemcami i Moskalami. Zapewniano przy tym Polaków, że nic im się nie stanie – zapewne z powodu informacji o nadchodzącym pogromie – oraz sugerowano, że opuszczenie wsi będzie wyrazem nienawiści wobec Ukraińców. W okresie przed 11. lipca przeprowadzona została koncentracja oddziałów UPA, przede wszystkim w obszarach leśnych, jak to miało miejsce w lasach zawidowskich przed akcją w powiecie włodzimierskim.

Profesor Władysław Filar pisze: „Taktyka nacjonalistów ukraińskich stosowana podczas eksterminacji każdej ze stu polskich wsi była zawsze taka sama. Polegała ona na tym, że oddziały UPA otaczały daną miejscowość tak, aby nikt nie mógł z niej ujść, następnie inne pododdziały wchodziły do wsi, zganiały Polaków na jedno miejsce (np. do stodoły, budynku szkolnego) i tam dokonywały masowego mordu. Po dokonanej masakrze do wsi na furmankach wjeżdżały grupy rabunkowe, złożone głównie z kobiet, i zabierały wszystko co pozostało po zamordowanych Polakach, od odzieży do elementów budowlanych. Po kilku dniach, gdy wszystko się uspokoiło i niektórzy ocaleli Polacy wracali do wsi, oddziały UPA ponownie atakowały wieś, mordowały Polaków i paliły budynki.”

O ogromie eksterminacji niech świadczą liczby zabitych. We wsi Gurów na 480 Polaków ocalało tylko 70 osób; w Porycku wymordowano prawie całą ludność polską - ponad 200 osób; w kolonii Orzeszyn na ogólną liczbę 340 mieszkańców zginęło 270 Polaków; we wsi Sądowa spośród 600 Polaków tylko 20 udało się ujść z życiem; w kolonii Zagaje na 350 Polaków uratowało się tylko kilkunastu.

Rzeź z 11. lipca jest jedną z wielu. Jak pisze F. Budzisz:„w latach 1943-1944 trudno jest znaleźć dzień, w którym by nie dokonano mordów na ludności polskiej, a były to dni w których zabito tysiące np. 10, 11, 12 lipca i 30 sierpnia 1943 r.”. Z danych liczbowych zawartych w konspiracyjnym czasopiśmie polskich władz podziemnych wynika, że tylko w województwie tarnopolskim i tylko w okresie od listopada 1943 do stycznia 1944 roku z rąk OUN (Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów) – UPA z łącznej liczby zamordowanych Polaków – w torturach zginęło 98,9% osób.

O bandyckim charakterze UPA wypowiada się między innymi ukraiński badacz Witalij Masłowskyj, profesor Instytutu Nauk Społecznych we Lwowie. Twierdzi, że kryminalny charakter UPA jest aksjomatem. Inny ukraiński badacz z Kanady Wiktor Poliszczuk, prawnik, politolog, wybitny znawca ukraińskiego nacjonalizmu integralnego pisze, że członkowie UPA zachowywali się jak bandyci, ale zbrodnie popełniali z politycznych motywów. Podawane są różne dane dotyczące ofiar akcji podejmowanych przez UPA w latach 40-tych. Zamordowano co najmniej 130 tysięcy Polaków a w setkach tysięcy liczy się tych, którzy przed prześladowaniami uciekli z obszaru Ukrainy.

W tym czasie okupant niemiecki przypatrywał się krwawym wydarzeniom na Wołyniu. Co więcej, Niemcy prowokowali Ukraińców do napadów na Polaków, posługując się policją ukraińską. Z kolei, aby zaognić antypolskie nastroje wszelkie represje wobec Ukraińców przypisywano Polakom.

Zbrodnia z 11. lipca 1943 roku dokonana na Polakach nie może zostać zapomniana ani przemilczana. Nie dlatego, by wypominać komukolwiek tę krwawą niedzielę, ale dlatego, że pamięć o ludziach, którzy zginęli w tym strasznym mordzie powinna pozostać w Polakach. Jak ktoś powiedział „naród nie pamiętający o swojej historii jest narodem bez przyszłości”.
Wołyńska historia to historia naszych dziadków, przodków, którzy wtedy stanowili ważną część Polski.

3.07.12 

Listy Otwarte Klubu Inteligencji Polskiej 
Warszawa, dnia 03.07.2012 r.


Klub Inteligencji Polskiej
Stowarzyszenie
ul. Nowy Świat 54/56
00-363 Warszawa

LIST OTWARTY

BRONISŁAW KOMOROWSKI 
PREZYDENT RZECZYPOSPOLITEJ POLSKI

Szanowny Panie Prezydencie!

Tragiczne są losy polsko-ukraińskie. Inspirowane i podsycane przez wrogów Polski i Ukrainy spory i konflikty doprowadziły do narodzin zbrodniczej ideologii nacjonalizmu ukraińskiego, szowinizmu, antysemityzmu i antypolonizmu. To z tej ideologii zrodziły się zbrodnie, grabieże przemoc i okrucieństwo popełniane przez zbrojne formacje OUN-UPA.

Naszym obowiązkiem wobec Ojczyzny i naszych Rodaków jest uczynić wszystko by nastąpiło pojednanie, a przyszłość narodów polskiego i ukraińskiego osadzona została na fundamencie prawdy, wolności, przyjaźni i dobro sąsiedztwa. Tylko poszanowanie prawdy i pamięci historycznej będzie gwarancją wypełnienia powyższych ideałów.

Dziś – co zdumiewa i zmusza do zastanowienia – ideologom i przywódcom OUN- UPA, zbrodniarzom spod ich znaków stawia się pomniki, nadaje odznaczenia i gloryfikuje ich czyny. Młodemu pokoleniu i tym, którzy nie znają historii próbuje się pokazać katów jako ofiary.

Dlatego w imię pamięci, przyjaźni i pojednania między narodami ukraińskim i polskim wzywamy Pana Prezydenta do podpisania uchwały ustanawiającej dzień 11 lipca Dniem Pamięci Męczeństwa Kresowian. Wzywamy wszystkich Polaków i wszystkich ludzi dobrej woli do godnego czczenia tej doniosłej rocznicy.

Budujmy przyszłość dla nas, naszych dzieci i wnuków na prawdzie, poszanowaniu własnej i cudzej godności.



LIST OTWARTY

EWA KOPACZ
MARSZAŁEK SEJMU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ

Szanowna Pani Marszałek!

Tragiczne są losy polsko-ukraińskie. Inspirowane i podsycane przez wrogów Polski i Ukrainy spory i konflikty doprowadziły do narodzin zbrodniczej ideologii nacjonalizmu ukraińskiego, szowinizmu, antysemityzmu i antypolonizmu. To z tej ideologii zrodziły się zbrodnie, grabieże przemoc i okrucieństwo popełniane przez zbrojne formacje OUN-UPA.

Naszym obowiązkiem wobec Ojczyzny i naszych Rodaków jest uczynić wszystko by nastąpiło pojednanie, a przyszłość narodów polskiego i ukraińskiego osadzona została na fundamencie prawdy, wolności, przyjaźni i dobro sąsiedztwa. Tylko poszanowanie prawdy i pamięci historycznej będzie gwarancją wypełnienia powyższych ideałów.

Dziś – co zdumiewa i zmusza do zastanowienia – ideologom i przywódcom OUN- UPA, zbrodniarzom spod ich znaków stawia się pomniki, nadaje odznaczenia i gloryfikuje ich czyny. Młodemu pokoleniu i tym, którzy nie znają historii próbuje się pokazać katów jako ofiary.

Dlatego w imię pamięci, przyjaźni i pojednania między narodami ukraińskim i polskim wzywamy Panią Marszałek do spowodowania by Sejm RP przyjął uchwałę ustanawiającą dzień 11 lipca Dniem Pamięci Męczeństwa Kresowian. Wzywamy wszystkich Polaków i wszystkich ludzi dobrej woli do godnego czczenia tej doniosłej rocznicy.

Budujmy przyszłość dla nas, naszych dzieci i wnuków na prawdzie, poszanowaniu własnej i cudzej godności.


LIST OTWARTY 

BOGDAN BORUSEWICZ
MARSZAŁEK SENATU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ

Szanowny Panie Marszałku!

Tragiczne są losy polsko-ukraińskie. Inspirowane i podsycane przez wrogów Polski i Ukrainy spory i konflikty doprowadziły do narodzin zbrodniczej ideologii nacjonalizmu ukraińskiego, szowinizmu, antysemityzmu i antypolonizmu. To z tej ideologii zrodziły się zbrodnie, grabieże przemoc i okrucieństwo popełniane przez zbrojne formacje OUN-UPA.

Naszym obowiązkiem wobec Ojczyzny i naszych Rodaków jest uczynić wszystko by nastąpiło pojednanie, a przyszłość narodów polskiego i ukraińskiego osadzona została na fundamencie prawdy, wolności, przyjaźni i dobro sąsiedztwa. Tylko poszanowanie prawdy i pamięci historycznej będzie gwarancją wypełnienia powyższych ideałów.

Dziś – co zdumiewa i zmusza do zastanowienia – ideologom i przywódcom OUN- UPA, zbrodniarzom spod ich znaków stawia się pomniki, nadaje odznaczenia i gloryfikuje ich czyny. Młodemu pokoleniu i tym, którzy nie znają historii próbuje się pokazać katów jako ofiary.

Dlatego w imię pamięci, przyjaźni i pojednania między narodami ukraińskim i polskim wzywamy Pana Marszałka do spowodowania by Senat RP przyjął uchwałę ustanawiającą dzień 11 lipca Dniem Pamięci Męczeństwa Kresowian. Wzywamy wszystkich Polaków i wszystkich ludzi dobrej woli do godnego czczenia tej doniosłej rocznicy.

Budujmy przyszłość dla nas, naszych dzieci i wnuków na prawdzie, poszanowaniu własnej i cudzej godności.

Z wyrazami należnego szacunku,

Przewodniczący KIP
dr Dariusz Grabowski


Sekretarz Generalny KIP
wadm(r). Marek Toczek



3.07.12 
Do Środowisk Kresowych i Patriotycznych  

Apel do rozpowszechnienia.  

Inicjatywa Porozumienia Pokoleń Kresowych zawarta w „Liście Otwartym DO POSŁÓW BIEŻĄCEJ KADENCJI SEJMU RP ” dotycząca projektu uchwały: „ O ustanowienie 11 lipca Dniem Pamięci Męczeństwa Kresowian", mimo znaczącego Waszego wsparcia utknęła w parlamencie. Wszyscy posłowie i Kluby Parlamentarne otrzymali pocztą elektroniczną wspomniany list ale tylko wnioski Klubów Parlamentarnych PSL, PiS i SP trafiły do laski marszałkowskiej. Kluby parlamentarne PO, SLD i Ruchu Palikota zareagowały głuchą ciszą. Ogólnopolskie media również tradycyjnie nie zainteresował ten temat. Ero-entuzjazm, tu i teraz ,okazał się ważniejszy od historii narodowej i obowiązku pamięci o ofiarach nacjonalizmu ukraińskiego. 69 lat ciszy w tych sprawach to zdecydowanie za długo, to nie tylko wstyd ale i hańba.


Musimy skorzystać z przysługujących nam praw obywatelskich i sami powołać komitet inicjatywy ustawodawczej skutecznie zmierzający do celu. Komitet d.s. ustanowienia dnia „ 11 lipca Dniem Pamięci Męczeństwa Kresowian” po zebraniu 100 tys. podpisów, po drodze uświadamiający całemu społeczeństwu prawdę o skrzętnie przemilczanym ludobójstwie Polaków na Kresach ma szansę doprowadzić sprawę do końca. Apelujemy do wszystkich organizacji kresowych i tych naszych rodaków którym prawda o naszym narodzie leży na sercu o rozpoczęcie zbierania podpisów już dziś. Wszystkie stowarzyszenia z całego kraju i zagranicy zapraszamy do delegowania ze swoich szeregów osób, uznanych autorytetów, do Komitetu. Akcją obejmujemy cały kraj, każdy zakątek gdzie tylko utworzą się grupy zbierające podpisy. Pokażmy, że nie chodzi tu o 100 tys. podpisów ale i o coś więcej. Pierwszy tysiąc podpisów obywateli popierających projekt złożony do marszałka sejmu pozwoli na uzyskanie przez Komitet osobowości prawnej. Ogłosimy wtedy jego skład na publicznym forum i rozpoczniemy pełną parą zbiórkę podpisów i kampanię promocyjną całej akcji. Wszystkich zainteresowanych akcją prosimy o kontakt z redakcją KSI, organem medialnym Porozumienia Pokoleń Kresowych a wówczas prześlemy pakiet informacyjny i zgodne z wymogami prawa wzory list do podpisu.


Równocześnie apelujemy do wszystkich środowisk kresowych by zabrali głos w dyskusji nad sprawą przyszłości Polaków pozostających poza Macierzą. Obecnie doszło do załamania systemu wsparcia dla rodaków pozostających poza granicami kraju, dlatego też polskie organizacje w Rosji, na Ukrainie i Litwie, w Mołdawii i Słowacji, ale też w innych krajach, mają poważne kłopoty z dalszym finansowaniem swojej działalności. Wiele z nich już wstrzymało realizację planowanych wcześniej działań.


Niestety, nie mieliśmy wpływu na historię, ale na dzisiejszą politykę rządu wobec Polaków za granicą możemy próbować wpłynąć. Przewartościowanie polityki rządu wobec Polaków będących poza granicami, to znaczy nastawianie się na ścisłą współpracę o charakterze „komercyjnej wymiany usług", nie przynosi nadziei. Są społeczności polonijne na obczyźnie, które nie będą mogły wywiązać się z tego nowego układu handlowego.


Również Polacy na zachodzie Europy oczekiwaliby od Ojczyzny konkretnych działań: Trzeba stale pogłębiać i modyfikować wiedzę o diasporze polskiej, ponieważ emigracje starzeją się, ale i uzupełniają o nowych Polaków. Najjaśniejsza Rzeczpospolita powinna z większą uwagą przyglądać się Rodakom za granicą i ich problemom.


Ważna jest dyskusja i działanie na rzecz wypracowania wspólnych zasad łączności Polaków z Macierzą. Chodzi o przyszłość kolejnych pokoleń. Pokolenia Kresowe proszę o głosy w ważnej sprawie, ponieważ diaspora polska nie może być problemem. Być może zaistniała sytuacja kryzysowa nie wynika ze złej woli, ale raczej z nieznajomości tematu.


Czy najlepiej gdyby tej diaspory w ogóle nie było, bo jest obciążeniem?


Debata Polonijna w Programie Pomost prowadzona jest przy współpracy z Magazynem Polonia, Radiem Chicago, Nowym Dziennikiem NY, Polskim Radiem w USA, Kresowym Serwisem Informacyjnym, Gazetą Petersburską, Pismem Rodacy na Syberii, stowarzyszeniem dziennikarzy polonijnych we Francji APAJTE.


Są z nami działacze portalu „Polacy w Berlinie" oraz inne media polonijne.


Program Pomost w Radio Wnet

programpomost@gmail.com

Kresowy Serwis Informacyjny


redakcjaksi@kresy.info.pl


04.07.11 
 

  Kolejny skandal z pomnikiem we Lwowie 
 (relacja z blogu  ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego)
 


Władze Wrocławia, choć kierowały się dobrymi intencjami, dały się po raz kolejny naiwnie oszukać zdominowanym przez neobanderowców władzom Lwowa. Wbrew bowiem deklaracjom tablica z polskim napisem na nowym pomniku pomordowanych polskich profesorów oczywiście nie pojawiła się.

Władze samorządowe dostały po twarzy, ale i tak nic nie powiedzą, bo tego wymaga od ich tzw. "polityka wschodnia według Giedroycia". Wątpię, aby prezydent Rafał Dutkiewicz miał odwagę cywilną upomnieć się o to, aby na tablicy wyraźnie napisano, że współudział w mordzie mają nacjonaliści ukraińscy.


Oczywiście Cerkiew greckokatolicka, także zdominowana przez banderowców, postawiła na swoim, delegując do poświęcenia znanego czciciela Bandery, arcybiskupa Ihora Woźniaka. Absolutny skandal.

Największym skandalem był jednak brak polskich flag narodowych. Nawet pomnik był opasany barwami, które nie są biało-czerwone, ale ukraińskie. Podobny rażący brak polskich akcentów był na pogrzebie arcybiskupa Teodorowicza, zorganizowanym przez min. Andrzeja Kunerta. Można to doskonale zobaczyć na zdjęciach.

https://picasaweb.google.com/100293883689299059689/Jul32011?authkey=Gv1sRgCI6w8OXc6vOieA

Na uroczystości nie było ani władz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, ani biskupów rzymskokatolickich z archidiecezji wrocławskiej. Przybył natomiast ukraiński biskup Włodzimierz Juszczak z Wrocławia. Kogo on reprezentował? Z pewnością nie rodziny ofiar.

Lwów: Pomnik zamordowanych polskich profesorów


PAP - Niedziela, 3 lipca (16:53)


We Lwowie odsłonięto w niedzielę pomnik polskich profesorów, zamordowanych przez Niemców w 1941 roku. Monument przedstawia bramę z granitowych bloków z wyrytymi numerami dekalogu. Z szeregu kamieni wysunięto granit z piątym przykazaniem: Nie zabijaj.


Pomnik autorstwa krakowskiego rzeźbiarza prof. Aleksandra Śliwy powstał z inicjatywy władz Wrocławia i Lwowa. Jego odsłonięcia dokonali prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz i mer Lwowa Andrij Sadowy.


Na pomniku nie ma napisu, informującego o pochodzeniu ofiar, jednak Dutkiewicz i Sadowy przekonują, że niebawem się pojawi. Jak dowiedziała się nieoficjalnie PAP, treści uzgodnionego wcześniej przez dwa miasta napisu nie zaakceptowała Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, gdyż w informacji o zabitych przez nazistów profesorach zabrakło przymiotnika "polscy".


- Napis niedługo tu będzie- oświadczył na konferencji prasowej we Lwowie Dutkiewicz Mer Lwowa dodał, że "będzie tu tablica, jednak nie jest jeszcze gotowa". - Znajdzie się na niej tekst w języku polskim, ukraińskim i angielskim - dodał Sadowy, który nie ujawnił jednak treści napisu.


Podczas uroczystości odsłonięcia pomnika Sadowy mówił, że zamordowani na Wzgórzach Wuleckich we Lwowie polscy profesorowie uczelni lwowskich zginęli za to, że "byli mądrzy, byli inteligencją". Podkreślił także, iż do podobnych tragedii dochodziło w wyniku działań nazistów i komunistów.


- Reżimy totalitarne nie cierpią ludzi mądrych i niezależnych. One zawsze ich niszczyły. Jest to (mord polskich profesorów - PAP) ciemna karta historii naszego miasta i musimy robić wszystko, by nigdy się to nie powtórzyło - powiedział Sadowy.


Z kolei Dutkiewicz podkreślił, że pomnik został zbudowany "z przyjaźni i na rzecz przyjaźni". - Stoimy tu, by pokazać, Polsce, Ukrainie i Europie, że należy pamiętać o takich wydarzeniach - dodał.


Odsłonięcie monumentu poprzedziła msza w lwowskim kościele pod wezwaniem św. Marii Magdaleny.


- Odwołujemy się dziś do Sądu Bożego, jedynego sprawiedliwego sądu, prosząc Pana Boga, aby dał wieczny odpoczynek tym, którzy zostali wyrwani z tego świata przez nienawiść i pogardę - mówił podczas nabożeństwa arcybiskup lwowski obrządku łacińskiego Mieczysław Mokrzycki.


To właśnie metropolita lwowski wraz z greckokatolickim arcybiskupem Lwowa Ihorem Wozniakiem i greckokatolickim biskupem-ordynariuszem eparchii wrocławsko-gdańskiej Włodzimierzem Juszczakiem dokonał poświęcenia pomnika.


Na początku lipca 1941 roku na Wzgórzach Wuleckich we Lwowie hitlerowcy rozstrzelali 25 profesorów lwowskich uczelni, a także członków ich rodzin oraz osoby, które przebywały z nimi w chwili aresztowania. Wśród 40 ofiar nazistowskiej zbrodni był m.in. Tadeusz Boy-Żeleński. Kilka tygodni później zamordowano byłego premiera, matematyka prof. Kazimierza Bartla.


W niedzielnych uroczystościach uczestniczyli przedstawiciele władz Lwowa i Wrocławia, rektorzy uczelni wrocławskich i lwowskich, polscy senatorowie, oraz akredytowani na Ukrainie polscy dyplomaci. Z okalających pomnik Wzgórz Wuleckich jego odsłonięcie obserwowało ok. dwóch tysięcy osób.
 


UCHWAŁA

 

Ogólnopolski Komitet Obchodów Rocznic

 

Ludobójstwa Dokonanego przez OUN - UPA

 

na Ludności Polskiej Kresów Wschodnich

 

Uchwała z dn. 16.11.2010 r.

 

      Sejm RP w uchwale z dnia 15 lipca 2009 roku wytyczył zadania dla wszystkich władz publicznych, których cel określił następująco: „Przywrócenie pamięci historycznej wszystkich pokoleń o tragedii Polaków na Kresach Wschodnich II RP”. Niestety, władze nie podjęły żadnych działań w tym celu, w związku z czym uchwała Sejmu stała się martwą literą. Uważamy, że brak realizacji tej Uchwały stanowi łamanie obowiązującego w Polsce prawa. 

 

   I.  Na podstawie Porozumienia między Kresowym Ruchem Patriotycznym            a Polskim Stronnictwem Ludowym z dnia 7 marca 2006 r. zwracamy się           do Klubu Parlamentarnego Polskiego Stronnictwa Ludowego o:

 

   1. . Ponowne podjęcie inicjatywy uchwałodawczej w postaci złożonego przez Klub projektu Uchwały  Sejmu RP w sprawie ustanowienia dnia 11 lipca Dniem Pamięci      i Męczeństwa Kresowian. Projekt ten, jak dotąd, nie stał się przedmiotem debaty plenarnej Sejmu.

 

   2. . Wystąpienie do Sejmu z projektem następującej uchwały:

 

      „Nawiązując do Uchwały Sejmu RP z dnia 15 lipca 2009 r. w sprawie tragicznego losu Polaków na Kresach Wschodnich, Sejm RP stwierdza, że w latach 1943 – 1947 tzw. Ukraińska Armia Powstańcza dokonała ludobójstwa na ludności polskiej, co stanowczo potępiamy. Zbrodnia ludobójstwa  zarówno w świetle prawa międzynarodowego jak i polskiego, nie podlega przedawnieniu. Jednocześnie Sejm uznaje Organizację Ukraińskich Nacjonalistów                        i tzw. Ukraińską Armię Powstańczą za organizacje zbrodnicze, co rodzi określone konsekwencje zarówno w prawie Rzeczypospolitej Polskiej, jak i prawie międzynarodowym. Sejm zwraca się do Rady Najwyższej Republiki Ukraińskiej    o podjęcie analogicznej uchwały, co przyczyniłoby się do oparcia stosunków między naszymi Państwami na prawdzie. Sejm RP oświadcza z cała mocą, iż zbrodnią tego ludobójstwa nie obciąża narodu ukraińskiego, lecz ww. formacje polityczne            i zbrojne ukraińskiego szowinizmu.”

 

   3. . Złożenie wniosków do właściwych władz Państwa Polskiego o przyznanie odznaczeń państwowych żyjącym i zmarłym członkom Samoobrony Kresowej, Batalionów Chłopskich i Armii Krajowej za obronę polskiej ludności cywilnej przed banderowskim ludobójstwem. Lista kandydatów zostanie uzgodniona przez upełnomocnionych przedstawicieli organizacji kresowych i kombatanckich oraz Polskiego Stronnictwa Ludowego.

 

 

 

 

   II. Powierzyć Radzie Naukowej Stowarzyszenia Instytut Kresów Rzeczypospolitej:

 

   1. . Powołanie Komisji ds. Konkursu Wiedzy o Kresach i Kresowianach. Jej zadaniem będzie przygotowanie stosownych dokumentów, opracowanie zasad, planu                 i harmonogramu uruchomienia pierwszej edycji Konkursu. Komisja równocześnie będzie sprawowała pieczę nad realizacją tego projektu we współpracy                        z Ministerstwem Edukacji Narodowej.

 

   2. . Zadanie zorganizowania i przeprowadzenia w 2012 r., wspólnie z Instytutem Pamięci Narodowej, międzynarodowej sesji naukowej „Stosunki polsko-ukraińskie     w latach 1918 – 2010”. Jej rolą będzie podsumowanie wyników teraźniejszych badań     i zwieńczenie prac dotychczasowych konferencji naukowych w celu zakończenia sporów o interpretację faktów.

   3. . Zwrócenie się do stosownych władz o powołanie Ośrodka, którego zadaniem będzie badanie dziejów i dziedzictwa kulturowego Kresów II RP ze szczególnym uwzględnieniem martyrologii Kresowian oraz utworzenie Muzeum Kresów RP.

 

 

 

   III. Zobowiązać Przewodniczącego i Prezydium Komitetu do:

 

   1. . Kolejnego wystąpienia do władz M. St. Warszawy o uzyskanie zgody                    na wzniesienie pomnika ku czci ofiar banderowskiego ludobójstwa, przyznanie lokalizacji w godnym miejscu stolicy, oraz przychylne rozpatrzenie wniosku złożonego dwa lata temu o urządzenie symbolicznej mogiły ofiar banderowskiego ludobójstwa na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach.

 

   2. . Postulowanie do władz Miasta Stołecznego Warszawy o nadanie imienia Wiktora Poliszczuka i Zygmunta Jana Rumla ulicom lub placom Warszawy.

   3. . Wystąpienie po raz trzeci do Kurii Warszawskiej o wyrażenie zgody                      na upamiętnienie tablicą na froncie kościoła Św. Krzyża ponad 150 duchownych katolickich zamordowanych ze szczególnym okrucieństwem przez tzw. UPA.

   4. . Aktywnej polityki informacyjnej wykorzystującej zarówno elektroniczne środki przekazu, jak i prasę, w tym media zagraniczne. Komitet zobowiązuje Prezydium     do powołania Rzecznika Prasowego.

 

 

 

IV. Organizacje regionalne i środowiskowe organizują obchody we własnym zakresie

 

   1. . Respektując autonomię inicjatyw organizacji kresowych, Komitet zastrzega sobie możliwość koordynowania obchodów w poszczególnych województwach                       i miejscowościach w celu uniknięcia kolizji terminów.

   2. . Komitet sugeruje, aby organizacje kresowe występowały do Sejmików Wojewódzkich o podjęcie uchwał w sprawie uczczenia 70 rocznicy ludobójstwa banderowskiego na ludności polskiej Kresów Wschodnich.

 

 

 

 

                                                                                         Przewodniczący Komitetu

 

                                                                                               /Jarosław Kalinowski/

 

                                                                                                   w/z Jan Niewiński

 

Warszawa, 16 listopada 2010 r.

 

Zał: Uchwała Sejmu z dn. 15.07.2009 r.

Monitor Polski z 2009 r. Nr 47 poz. 684

 

UCHWAŁA

SEJMU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ

 

z dnia 15 lipca 2009 r.

 

w sprawie tragicznego losu Polaków na Kresach Wschodnich

 

(M.P. z dnia 28 lipca 2009 r.)

 

W lipcu 2009 roku mija kolejna - 66. rocznica rozpoczęcia przez Organizację Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińską Powstańczą Armię na Kresach II Rzeczypospolitej tzw. antypolskiej akcji - masowych mordów o charakterze czystki etnicznej i znamionach ludobójczych. Sejm Rzeczypospolitej Polskiej składa hołd pomordowanym Rodakom i obywatelom polskim innych narodowości oraz członkom Armii Krajowej, Samoobrony Kresowej i Batalionów Chłopskich, którzy podjęli dramatyczną walkę w obronie polskiej ludności cywilnej, i przywołuje bolesną pamięć o ukraińskich cywilnych ofiarach.

 

Sejm Rzeczypospolitej Polskiej wyraża szczególne uznanie i wdzięczność tym Ukraińcom, którzy często z narażaniem własnego życia pomagali i ratowali swych polskich sąsiadów.

Tragedia Polaków na Kresach Wschodnich II Rzeczypospolitej winna być przywrócona pamięci historycznej współczesnych pokoleń. Jest to zadanie dla wszystkich władz publicznych w imię lepszej przyszłości i porozumienia narodów naszej części Europy, w tym szczególnie Polaków i Ukraińców.






POMNIK 

We Lwowie ma stanąć pomnik ku czci lwowskich profesorów  pomordowanych przez Niemców. Właśnie, czy tylko przez Niemców? 

 Na specjalnej wrocławskiej stronie internetowej poświęconej temu przedsięwzięciu m.in. czytamy:

„Osiem dni po wybuchu wojny między III Rzeszą a Związkiem Radzieckim, 30 czerwca 1941 roku do Lwowa wkroczyła armia hitlerowska. Niemcy przystąpili do natychmiastowych działań, skierowanych przeciwko polskiej inteligencji. W lipcu na Wzgórzach Wuleckich rozstrzelanych zostało 25 profesorów z lwowskich uczelni. Rozstrzelano także osoby z rodzin oraz znajomych, którzy przebywali w domach Profesorów podczas ich aresztowania. Wśród ofiar znaleźli się przedwojenny premier prof. Kazimierz Bartel oraz tłumacz i krytyk literacki Tadeusz Boy- Żeleński.

W 2008 roku Prezydent Wrocławia, Rafał Dutkiewicz i Mer Lwowa Andrij Sadowy, sygnowali list intencyjny w sprawie ogłoszenia wspólnego konkursu na projekt wzniesienia na Wzgórzach Wuleckich we Lwowie, w miejscu kaźni, Pomnika Pomordowanych w 1941 roku Profesorów Lwowskich. I Nagrodę w ogłoszonym konkursie Jury przyznało prof. Aleksandrowi Śliwie z ASP w Krakowie…

 Odsłonięcie monumentu planowane jest na lipiec 2011 roku. Na ten cel Miasto Wrocław przeznaczyło 900 tys. złoty. Jest to jednak kwota niewystarczająca. By wesprzeć nasze działania zwracamy się z gorącą prośbą o wsparcie. Dziś, gdy otwiera się szansa godnego upamiętnienia we Lwowie Pomordowanych Profesorów, zwracamy się o pomoc finansową do społeczeństwa..."

Tyle apel. Na zaproszeniach skłaniających  do udziału w kweście, rozsyłanych w imieniu prof. Tadeusza Lutego, przewodniczącego Komitetu Honorowego, jota w jotę  to samo. Ani słowa o udziale w mordach ukraińskich nacjonalistów. A fakty, zgodnie z badaniami naukowymi są takie:

 Do Lwowa,  jako pierwszy wkracza 30 czerwca 1941 roku  o godz. 4,30 nad ranem ukraiński batalion „Nachtigal”, a dopiero kilka godzin później  żołnierze Wehrmachtu. Dlaczego to jest ważne?

Otóż dlatego, że wcześniej studenci ukraińscy, wedle wielu badaczy, wzięli  udział w przygotowywaniu list proskrypcyjnych, na mocy których, zostali ujęci i później zamordowani  lwowscy profesorowie. Inni polscy uczeni dodają, że w samej egzekucji, oprócz żołnierzy niemieckich, uczestniczyli również ukraińscy policjanci.

 Ustalenie faktów jest b.  ważne dla napisu, jaki będzie umieszczony na pomniku. W tej chwili nie wiem, jaki to będzie napis, ale Kresowianie boją się, że zabraknie w nim pełnej informacji o tej zbrodni.  Boimy się dlatego, że na wielu postawionych  już na Ukrainie pomnikach brakuje prawdy.

 Na pomniku w Porycku, na Wołyniu, brakuje napisu, kto wymordował Polaków. W Hucie Pieniackiej to samo. W wielu innych miejscach też. Półprawdy, przemilczania, obłudne odchodzenie od prawdy tylko rozdrażniają i komplikują sytuację między państwa i narodami. A najlepszym dowodem na to są ostatnie sukcesy wyborcze  partii skrajnie nacjonalistycznej „Swoboda” na Ukrainie , której przywódcy już żadają zmiany granic. Tak to jest, gdy się lekceważy prawdę. Może twórcy pomnika staną na wysokości zadania i tym razem inskrypcja odda całą prawdę,  ale Kresowianie dmuchają   na zimne. Bo nie raz się oparzyli. Piękna i mądra idea pomnika bardzo mi się podoba. Niech tylko  zwycięży prawda.


OPOLE WYCHODZI Z INICJATYWĄ

Uchwała Sejmiku Opolskiego w sprawie Dnia Męczeństwa Kresów 2010-11-05

Kolejny sukces Kresowian. 

Uchwała Nr XLIX/509/2010
Sejmiku Województwa Opolskiego
z dnia 26 października 2010 r.
w sprawie przyjęcia Apelu Sejmiku Województwa Opolskiego do Sejmu
Rzeczypospolitej Polskiej o ustanowienie dnia 11 lipca Dniem Pamięci Ofiar
Ludobójstwa na Kresach Wschodnich II Rzeczypospolitej.

Na podstawie art. 18 pkt 20 ustawy z dnia 5 czerwca 1998 r. o samorządzie
województwa (Dz. U. z 2001 r., Nr 142 poz. 1590 z późn. zm. ) oraz § 20 ust. 1 Statutu
Województwa Opolskiego (Dziennik Urzędowy Woj. Opolskiego z 2005 r., Nr 57, poz. 1670
z późn. zm.), Sejmik Województwa Opolskiego uchwala, co następuje:

§ 1

Uchwala się Apel Sejmiku Województwa Opolskiego do Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej o ustanowienie dnia 11 lipca Dniem Pamięci Ofiar Ludobójstwa na Kresach Wschodnich II Rzeczypospolitej, który stanowi załącznik do niniejszej uchwały.

§ 2

Apel, o którym mowa w § 1, przekazuje się:
- Prezydentowi RP,
- Prezesowi Rady Ministrów,
- Ministrowi Spraw Zagranicznych,
- Marszałkowi Sejmu RP,
- Marszałkowi Senatu RP,
- przewodniczącym klubów parlamentarnych i poselskich Sejmu RP,
- posłom i senatorom województwa opolskiego,
- Wojewodzie Opolskiemu,
- Związkowi Województw RP,
- przewodniczącym sejmików województw,
- starostom, wójtom, burmistrzom, prezydentom miast województwa opolskiego,
- mieszkańcom województwa opolskiego, za pośrednictwem środków masowego
przekazu.

§ 3

Wykonanie uchwały powierza się Przewodniczącemu Sejmiku Województwa Opolskiego.

§ 4

Uchwała wchodzi w Ŝycie z dniem podjęcia.

2

Załącznik do uchwały Nr XLIX/509/2010
Sejmiku Województwa Opolskiego z dnia 26 października 2010 r.
Apel Sejmiku Województwa Opolskiego do Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej
o ustanowienie dnia 11 lipca Dniem Pamięci Ofiar Ludobójstwa na Kresach
Wschodnich II Rzeczypospolitej
Sejmik Województwa Opolskiego oddaje cześć Polakom i obywatelom II Rzeczypospolitej innych narodowości, pomordowanym na Kresach Wschodnich II Rzeczypospolitej przez zbrodniarzy wywodzących się z Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i tzw. Ukraińskiej Powstańczej Armii. Sejmik Województwa Opolskiego potępia zbrodniarzy, którzy dokonali ludobójstwa na obywatelach II Rzeczypospolitej i jednocześnie wyraŜa uznanie i wdzięczność tym Ukraińcom, którzy z narażeniem własnego życia nieśli pomoc swoim polskim sąsiadom.

Sejmik Województwa Opolskiego składa hołd śołnierzom Samoobrony Kresowej, oraz Armii Krajowej i Batalionów Chłopskich, którzy podjęli bohaterską walkę w obronie polskiej ludności cywilnej.

Sejmik Województwa Opolskiego uważa, że przywrócenie prawdy historycznej o tragedii Polaków na Kresach Wschodnich II Rzeczypospolitej jest niezbędne do pojednania
pomiędzy narodami polskim i ukraińskim.

Dla Kresowian i całego Narodu Polskiego symbolem ludobójstwa, dokonanego na obywatelach II Rzeczypospolitej przez Organizację Ukraińskich Nacjonalistów i tzw. Ukraińską Powstańczą Armię, jest dzień 11 lipca 1943 roku. Dlatego też, Sejmik Województwa Opolskiego zwraca się z apelem do Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej o ustanowienie dnia 11 lipca Dniem Pamięci Ofiar Ludobójstwa na Kresach Wschodnich II
Rzeczypospolitej.

3

UZASADNIENIE

Na podstawie art. 18 pkt 20 ustawy z dnia 5 czerwca 1998 r. o samorządzie województwa (Dz. U. z 2001 r., Nr 142 poz.1590 z późn. zm.) do wyłącznej właściwości sejmiku województwa należy podejmowanie uchwał w innych sprawach zastrzeżonych ustawami i statutem województwa do kompetencji sejmiku województwa.

Na podstawie § 20 ust. 1 Statutu Województwa Opolskiego (Dz. Urz. Woj. Opolskiego z 2005 r. Nr 57, poz.1670 z późn. zm.) w sprawach ogólnospołecznych Sejmik może uchwalać apele i rezolucję.

Projekt niniejszego Apelu powstał po podjęciu decyzji o jego przygotowaniu, która zapadła podczas XLVIII sesji Sejmiku Województwa Opolskiego w dniu 28 września 2010 r.

Treść apelu jest wynikiem pracy zespołu radnych, w którego skład weszli przedstawiciele wszystkich klubów Radnych Sejmiku Województwa Opolskiego. Z uwagi na treść projektu Apelu podjęcie uchwały w przedmiotowej sprawie przez Sejmik Województwa Opolskiego uważa się za potrzebne i konieczne.

Powrót do strony głównej