07.07.16 

PIERWSZE ZWYCIĘSTWA KRESOWIAN 

Nasze motto: 
" My nie walczymy o władzę, my walczymy o godność i szacunek".

7 lipca 2016 r.odbył się pod Sejmem duży wiec Kresowian i przyjaciół środowisk kresowych. Pierwszy - od 70 lat- tak dobrze zorganizowany wiec-demonstracja nacisków i żądań. Przybyło ok. tysiąca osób, w tym bardzo dużo młodzieży z flagami, banderami i patriotycznymi hasłami. Przybyła liczna delegacja posłów z klubu Kukiz 15. Żądaliśmy ustanowienia 11 Lipca Narodowego Dnia Pamięci Ofiar Ukraińskiego Ludobójstwa na Kresach. Przemawiało wielu znakomitych i powszechnie szanowanych postaci życia publicznego.

Po przemówieniu prezesa stowarzyszeń kresowych Witolda Listowskiego, wystąpili m.in. ks. Tadeusz Isakowicz - Zaleski, ks. Stanisław Małkowski, Grzegorz Braun, senator Jan Żaryn, poseł Robert Winnicki, poseł Wojciech Bakun, prezeska Kresowian z Zamościa, Janina Kalinowska, poseł Paweł Kukiz, prof. Robert Nowak, poseł Kornel Morawiecki, poseł Sylwester Chruszcz, poseł Michał Dworczyk, przedstawiciele Falangi,Obozu Radykalno-Narodowego ... Ponad dwudziestu mówców, którzy ciekawie i mądrze wyrażali nastroje i przekonania obecnych tam słuchaczy.

Żądali nazwania tragedii na Kresach po imieniu - ludobójstwem. Ja też miałem okazję powiedzieć kilka słów. A potem wraz z delegacją udaliśmy się do marszałka Sejmu, Kuchcińskiego, by złożyć petycję w sprawie ustanowienia święta Kresowian. Marszałek jednak nas nie przyjął. To arogancja. Ma czas na spotkania z synem zbrodniarza, Szuchewyczem, a z nami nie ma czasu się spotkać. Złożyliśmy petycję wicemarszałkowi. Po powrocie z Sejmu znakomity organizator tego działania, Rafał Mossakowski, któremu bardzo wiele zawdzięczamy, dał sygnał do marszu ulicami stolicy. O marszu opowiem w osobnej notatce. W tym miejscu chciałbym p. Mossakowskiemu z Sumienia Narodu szczególnie podziękować za jego wielodniowy trud, ogrom pracy, serce i oddanie sprawie kresowej, sprawie polskiej.

Pierwszym zwycięstwem naszych środowisk był sam znakomicie zorganizowany wiec, ale też, jak się okazało dzień później, Senat przyjął Uchwałę potępiającą ludobójstwo i żądający od Sejmu ustanowienia święta narodowego dla Kresowian. To pierwszy krok. Teraz czekamy na Ustawę sejmową. My nie walczymy o władzę, my walczymy o godność i szacunek. Ufaliśmy, że decydująca orientacja polityczna stanie po stronie prawdy.

Ostrzegamy rządzącą partię przed krętactwami, manipulacjami i kłamstwami. Jest nas 6 milionów. I nie złamiemy się. Tak długo będziemy żądać, protestować, aż Sejm uszanuje wolę narodu.I pamiętajmy, im dłużej to będzie trwało, tym notowania rządzących - bez względu na barwę polityczną- będą spadały. To wam gwarantujemy. I jeszcze raz przestrzegamy!



11.07.16 

PIĘKNA I GODNA UROCZYSTOŚĆ WROCŁAWSKA

Po demonstracji warszawskiej pod Sejmem, która miała miejsce 7 lipca i która była wielkim sukcesem organizacyjnym środowisk kresowych, przyszła dzisiaj, 11 lipca 16 r. kolej na Wrocław.

W dużej sali Dworu Polskiego zgromadziło się na konferencji kresowej - mimo 35 stopniowej temperatury- ok. 160 osób, w tym bardzo dużo młodzieży. Miałem zaszczyt prowadzić tę konferencję, a głównym świadkiem tragicznych wydarzeń był Pan Feliks Trusiewicz, autor kresowych książek ( "Duszohubka"), który cudem ocalała z zagłady wsi Obórki. I właśnie o tej zagładzie opowiadał. Przez dwie godziny debatowaliśmy o zbrodni ukraińskiego ludobójstwa. Kurator Szkolny,p. Kowalczyk zobowiązał się od nowego roku wprowadzić do szkół tematykę kresową.

Trzymamy za słowo. Po godz. 19,00 odbył się marsz pod pomnik ofiar kresowej zagłady. Przybyło ok. 400 uczestników. I znowu nie zawiodło młode pokolenie. Wiele młodzieżowych stowarzyszeń zjednoczyło się pod kresowymi flagami. I w tym kierunku należy iść dalej. Organizatorem całości wydarzeń była Inicjatywa Historyczna, której należą się szczególne słowa wdzięczności.

Godne i piękny przebieg spotkań i marszu dowodzi, że można przy dobrej woli sprostać najtrudniejszym zadaniom. Uczciliśmy 73 rocznicę ofiar zbrodni ukraińskiego ludobójstwa jak należy.


20.06. 16 

ZASŁUCHANA MŁODZIEŻ BYDGOSZCZY 


W cyklu spotkań, po Warszawie i Legionowie, przybyłem na zaproszenie IPN w Bydgoszczy, a personalnie P. Marka Szymaniaka, kierownika Bydgoskiego Pionu Edukacyjnego i P. Katarzyny Maniewskiej do I LO w tym mieście.

Sala wypełniona licealistami z dużą uwagą i w skupieniu słuchała mojego wykładu o rozwoju społecznym człowieka i znaczeniu historii w życiu narodu.

Nauczyciele historii, a przede wszystkim dyrektor szkoły, przykładają dużą wagę do wiedzy o dziedzictwie kulturowym Polaków, bo rozumieją, że nie ma normalnego, harmonijnego rozwoju społeczeństwa bez ciągłości historycznej i zbiorowej pamięci.

Będę ILO w Bydgoszczy wspominał, jako jasny znak na mojej drodze po RP. Tym bardziej, że po spotkaniu miałem wiele pytań, a lokalne radio nagrało półgodzinną audycję. Brawo młodzież!


***
BYDGOSKIE SPOTKANIE, REFLEKSJA I ZADUMA

Po rozmowie z licealistami, wieczorem miałem wykład o ukraińskim ludobójstwie dla środowisk kresowych i innych mieszkańców miasta.

Przybyło sporo młodzieży. Towarzyszyli mi przedstawiciele lokalnego IPN-u, którzy dzielnie wspomagali każdy mój krok. Po wykładzie, naturalnie zaczęła się dyskusja, było wiele pytań, spotkań z dawnymi znajomymi i kuluarowe rozmowy.

Pożyteczny, sensowny wieczór. Kresowiacy z serca, urodzenia i ducha są wszędzie. Dobrze wiedzieć, że w rozmowach zawsze odnajdujemy kształt Wielkiej Polski, tej duchowej, kulturowej, naukowej, i tej z XVI w, jako największego państwa w Europie. Nie zapominajmy o świecie, który nas mentalnie stworzył.




22/23 07.16 

FILM O WOJACZKU


Ceniona dokumentalistka, pani reżyser z TVP Katowice, Dagmara Drzazga,zbiera materiał do filmu o jednym z najbardziej niezwykłych, oryginalnych i zbuntowanych poetów XX w. Rafale Wojaczku.

Właśnie kręciła we Wrocławiu sceny przypominające tamte czasy. Miałem okazję o Rafale opowiadać i przybliżać jego niezwykłą sylwetkę.

Oto kilka fotosów z tego nagrania. Widać na nich reżyserkę i operatora, p. Witolda Kornasia, twórców nie tylko ambitnych, wrażliwych, ale szalenie miłych i pełnych pasji. Unikalne fotki wyszły spod ręki mistrza kamery, p. Witolda Kornasia.  Z takimi twórcami praca staje się radością :) 




07.05.16 

BIELANY WROCŁAWSKIE - PIĘKNY PRZYKŁAD MŁODZIEŻY!

Ważne, jak kształcimy charaktery. Jaką młodzieży przekazujemy wiedzę. Czym skorupka nasiąknie za młodu...

A więc prawdą, pięknem, dobrem, mądrością. Byłem zauroczony działalnością twórczą młodzieży z Gimnazjum w Bielanach Wrocławskich.

Pod opieką prof. Basi Idziak utalentowana młodzież recytuje wiersze polskich poetów, śpiewa i prezentuje własne strofy poetyckie, niektóre dużej urody.

Okazuje się, że można w szkole budować wzór młodego, aktywnego, kulturalnego człowieka.Ileż pasji i wdzięku przy okazji się odkrywa. Ileż talentów i marzeń! i jaka atmosfera, uroczyście, świeczki, stroje. Brawo Bielany Wrocławskie. Brawo Gimnazjum.



04/05.06.16
 

DZIĘKUJĘ, WARSZAWO! PIĘKNY, BOGATY DUCHOWO DZIEŃ

Dawno nie miałem tak bogatej, wszechstronnej i kompetentnej debaty poświęconej Polsce i Kresom jak debata warszawska. Przyjechałem do stolicy na zaproszenie Ruchu Narodowego i Marcina Gwardysa ze Stowarzyszenia Rodzin "Polska Pamięć i Tożsamość" z Góry Kalwarii. Szczególne podziękowania należą się właśnie p. Gwardysowi i jego niewielkiej ilościowo organizacji, ale niezwykle aktywnej, dynamicznej i twórczej.

Sama idea łączenia rodzin w kodeksie wspólnych wartości jest piękna i mądra. Po moim wykładzie o wielkości i dramacie polskich Kresów rozgorzała druga dyskusja, w której udział wzięło zarówno młode pokolenie warszawiaków, jak i generacja starsza. Widać było dużą wiedzę, umiejętność interpretowania faktów i logikę dowodzenia.

Spotkałem dobrych znajomych jak Rafał Mossakowski, który później przeprowadził ze mną krótki wywiad. Dziękuję Warszawo!

AMBITNA MŁODZIEŻ PIASECZNA. BRAWO ONR!

 

Z inicjatywy Marcina Gwardysa ze Stowarzyszenia Rodzin "Polska Pamięć i Tożsamość" z Góry Kalwarii i młodzieży z ONR z Piaseczna odbyła się w tym mieście ciekawa i ważna debata poświęcona polskiej kulturze, historii i współczesności.

Miałem okazję opowiadać o ruchach ideowych w II RP, o zbrodniach ukraińskich i ludobójstwie, a także prezentować swoje książki.

Młodzież jest chłonna, pragnie wiedzieć, jaka jest nasza historia, co się z nami obecnie dzieje i dlaczego w kraju wciąż mamy problemy z ujawnianiem prawdy. O tym też rozmawialiśmy.


12.05.16 

UWAŻNA I CHŁONNA MŁODZIEŻ Z KĄKOLEWA, DOCIEKLIWI DOROŚLI
( fotki ze spotkania na stronie -Kresy )

Nie wiecie, gdzie jest Kąkolewo? Ja też nie wiedziałem. Ale taraz już wiem. To zadbana, gospodarna wieś pod Lesznem, w Wielkopolsce. Właśnie z tej wsi otrzymałem zaproszenie na dwa spotkania. Jedno z młodzieżą gimnazjalną, drugie z dorosłymi.

Personalnie, zaprosiła mnie nauczycielka gimnazjum, p. Kasia Teodorczyk. Co znaczy znajomość fejsbukowa?! Uzgodniła, co trzeba z dyrekcją szkoły. Dyrekcja się zgodziła. I przez dwie godziny lekcyjne rozmawiałem z gimnazjalistami o Historii, Polsce i Kresach. W Wielkopolsce nie ma na ogół Kresowian. Z tego powodu wiedza o Kresach jest tam dość nikła.

Tym ważniejsze spotkania. Trzeba zaczynać od początku. Od wyjaśnienia samego pojęcia Kresy. A potem Wielka Rzeczpospolita z XVI w. Młodzież z ogromną uwagą słuchała wykładu.Widać było, że to dla niej ważne. Nowe zjawisko i istotne. Potem w rozmowie prywatnej uczniowie powiedzieli mi, że ich oczy spojrzały na historię po nowemu.

W polskich szkołach ruguje sie lekcje historii. Skąd młodzież ma czerpać wiedzę? Dlatego należy pogratulować dyrekcji, nauczycielom, którzy także byli na spotkaniu, że uzupełniają wiedzę poprzez takie spotkania. Na mapie Polski Kąkolewo od tej pory ma swój własny blask. Dziękuję oragnizatorom za wzrowe przygotwanie wykładu.Drugie spotkanie było równie ciekawe i ważna, wiele pytań, ożywiona dyskusja o Kresach i ludobójstwie. 


kwiecień 16 

ŚWIDNICCY LICEALIŚCI NA DOBREJ DRODZE

Na zaproszenie Pani Prof. Joanny Szałek z III LO w Świdnicy miałem okazję wygłosić przed młodzieżą wykład o literaturze, jako drodze umysłu przez życie. Wspominałem także o dramatach kresowych.

Najważniejsze jednak dla mnie było, by młodzież zrozumiała, że literatura pozwala zrozumieć los człowieka i sens historii. Opowiadałem o cierpieniu w poezji, o "Trenach" Kochanowskiego, "Ojcu zadżumionych", Słowackiego, a także o języku Kresów.

Krótko również prezentowałem swoje książki. Młodzież, która nie stykała się z problematyką kresową powinna przejść pewną ścieżkę edukacyjną, by była przygotowana na przyjęcie filmu Smarzowskiego "Wołyń". Dobrze, że niektóre licea już to rozumieją. Oby było ich jak najwięcej. Bo nieprzygotowany widz może doznać szoku. Przy okazji odkryłem talent literacki. To też wartość


marzec 16 

ELEGANCKIE, KULTURALNE SPOTKANIE W ŚWIDNICY


Zawsze z radością tam jadę. Czuje się w Świdnicy ducha dawnej Polski, Lwowa, Tarnopola, Stanisławowa, Krzemieńca, Kołomyi. Kresowianie elegancko ubrani, żyją legendą swoich miast, osiedli, wsi, wspominają dawne dzieje.


Mówiłem o naszym kulturowym rodowodzie, nauce polskiej, ale też o filmie Smarzowskiego i jego znaczeniu dla naszej narodowej tożsamości.


Pytali mnie Kresowianie o numery kont producenta filmu, bo chcieli wesprzeć ekipę realizatorów. Warto to czynić, bo Smarzowski robi nasz zbiorowy porter, portret ludzi i ziemi, która umiera, a chce żyć. Portret naszego cierpienia i naszej nadziei. Oto numery kont. Proszę o dary serca. Każda złotówka się liczy, by film został ukończony.

(ING Bank Śląski):

FUNDACJA NA RZECZ FILMU "WOŁYŃ"

Konto główne: 40 1050 1012 1000 0090 3086 2941
IBAN – PL 40 1050 1012 1000 0090 3086 2941
Swift code: INGBPLPW

Konto walutowe (euro): 66 1050 1012 1000 0090 3086 2958
IBAN – PL 66 1050 1012 1000 0090 3086 2958
Swift code: INGBPLPW


12.03.16 
AMBITNA, TWÓRCZA GRUPA Z WAŁBRZYCHA


Jechałem trochę w nieznane. Zaprosił mnie P. Ryszard Jordan z Wałbrzycha. Miałem mówić o Kresach. Myślałem więc, że to Kresowiacy są inicjatorami. Okazało się, że nie. Nie Kresowianie. Kresowianie w Wałbrzychu od lat nie są widoczni.

Choć widoczni są oni np. w Dzierżoniowie, Kłodzku. Wałbrzych zamilk. Pałeczkę przejęli młodzi. Właśnie koleżanki i koledzy P. Ryszarda, studenci, uczniowie, młodzi pracownicy. Są ambitni, mają bogate plany,chcą działać samodzielnie, ale wciągać też innych. Przed wyborami prezydenckimi założyli Ruch Kontroli Wyborów. Teraz poszerzają pole swojej działalności.

A na pierwszy ogień wzięli temat historyczny. Chcą urządzić wszechnicę wiedzy o Polsce i świecie. Mnie prosili, bym mówił o Kresach. Więc mówiłem, ale też mówiłem o współczesnej Polsce, kulturze, Ukrainie, o filmie Smarzowskiego. Potem spotkałem sie z dyrekcją i profesorami średniej Szkoły Muzycznej. To szkoła z dużymi tradycjami.

Byłem pod silnym wrażeniem osiągnięć pedagogów. Nauczyciele wspomagają młodzież, ucząc właściwych wyborów życiowych. Wracałem z przykonaniem, że ten pierwszy wykład, zapoczątkuje nową tradycję w mieście. Powstanie ważne miejsce debat publicznych i inicjatyw społecznych. Kresowiacy, którzy także byli na spotkaniu, obiecali, że dźwigną się z pewnego zmęczenia. Wałbrzych zaczyna być ważny na mapie aktywności. Jeszcze o nim usłyszymy. Na zdjęciu grupa organizacyjna oraz fotki z filmu Smarzowskiego "Wołyń". Na pierwsze spotkanie przybyło ok. 50 osób. To niemało. Byli bardzo zainteresowani książkami. Zbierali autografy. Umówiliśmy się na następne spotkanie. Tym razem pod tytułem: Czy w Polsce komunizm upadł? Wtedy pretekstem do rozmowy będzie moja nowa książka pt. "Spisek barbarzyńców", właśnie o tym, czy komunizm upadł, czy świetnie się czuje.

24.02.16 

GODNA, WRAŻLIWA I DOCIEKLIWA MŁODZIEŻ ILO W OŁAWIE


To budujące spotkanie. Pełna sala maturzystów i rozmowa o najtrudniejszej epoce polskiej literatury, o poezji lingwistycznej, która wymaga ogromnego przygotowania.

Ale licealiści nie poddali się. Przyszli, by mnie posłuchać i ze mną podyskutować. Mówiłem więc, jak pisarze przy pomocy pióra zmagali się z potworami komunizmu.

Choć byli też tacy i niemało ich było, którzy komunizm wspierali. Ja opowiadałem o tej frakcji, która tworzyła nowy wzór poezji, przeciwstawiając się kłamstwom systemu totalitarnego. Pokazywałem też na wybranych przykładach, jak należy taką poezję interpretować i jak ją rozumieć.


Fakt, że Liceum pragnie pokazywać młodzieży tak skomplikowaną problematykę literacką, daleko wykraczającą poza program szkolny, dowodzi, że kieruje tą szkołą mądra i dalekowzroczna dyrekcja na czele z P. Dyrektor, Małgorzatą Peremicką i ma tak świetnych polonistów, jak Pani Prof. Blandyna Niemirowska.



To właśnie kolejna taka inicjatywa dyrekcji i polonistów. Oława może być przykładem dla tysięcy szkół w kraju. Przez dwie godziny młodzież nie tylko z dużą uwagą słuchała, ale i zadawała sensowne pytania. A potem jeszcze grupka uczniów przeprowadzała wywiad dla szkolnego rocznika, co też jest chwalebne. Brawo Oława. ILO w Oławie dodaje mi sił. Pozdrawiam i podziwiam

18.02.16

MIŁE, KULTURALNE SPOTKANIE




U Pieśniarzy prezentowałem kolejny młody talent, tym razem Alicję Kotapską, uczennicę I LO w Oławie, która zajęła II miejsce w konkursie literackim organizowanym przez dwutygodnik Kornela Morawieckiego "Obywatelska".

Alicja ma rozliczne talenty, malarski, fotograficzny, ale od pewnego czasu próbuje swoch sił w felietonistyce. I właśnie debiutowała w naszej gazecie.

Czarująca, miła, ujmująca kulturą osobistą, ciekawie opowiadała o swojej pracy, odpowiadała też na liczne pytania, a potem składała dedykacje pod swoją publikacją. Życzę powodzenia, Alicjo


06.02.16 

Z TROSKĄ I GODNOŚCIĄ


Zbliża się wielkimi krokami 73 rocznica ludobójstwa Polaków na Kresach, jakiego dokonały zbrodnicze formacje Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińskiej Powstańczej Armii. W wyniku tych okrutnych rzezi zginęło ponad 200 tyś. naszych rodaków.


Kresowianie od ponad siedemdziesięciu lat nie mogą doczekać się potępienia tych zbrodni przez polski parlament. Polski Sejm do tej pory nie uznał tej zbrodni za ludobójstwo. Być może w tym roku Sejm stanie na wysokości zadania i podejmie odpowiednią uchwałę.


Czekamy także na uchwałę, iż 11 Lipca będzie Dniem Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez OUN i UPA. Wierzymy, że nowa władza czyniąca w RP dobrą zmianę, dokona też dobrej zmiany w dotychczasowym niegodnym traktowaniu problematyki kresowej. Z troską i poczuciem odpowiedzialności mówiliśmy o tym na spotkaniu działaczy kresowych kilku regionów kraju we Wrocławiu. Ufamy, że nic nie stanie na przeszkodzie, by Sejm podjął niebawem odpowiednie postanowienia. Pragniemy, by uroczystości rocznicowe w Warszawie i w całej Polsce przebiegały godnie, w atmosferze spokoju.

Rozmawialiśmy też z troską o nasilających się atakach przeciwników prawdy na środowiska kresowe. Ważne, rzetelnie i z troską traktujące naszą historię spotkanie.

05.02.16 
RZECZOWE, KONKRETNE, CIEKAWE

Spotkanie z debiutantem literackim, Rafałem Charlikowskim. Jego wiersze i wywiad ukazały się w dwutygodniku "Obywatelska", a dzisiaj, w piątek, 05.02.16 zapoznali się z nimi czytelnicy i miłośnicy poezji w klubie Pieśniarzy.


W kameralnym, miłym gronie rozmawaliśmy o warsztacie literackim, pasjach twórczych, nauce, filozofii, a przede wszystkim o twórczości bohatera wieczoru.

Charlikowski okazał się poetą niezwykle wrażliwym na kształt i barwę świata, jego wiersze wywodzą się z nurtu egzystencjalnego, ale pasjonuje się też erotyką. Umiejętnie łaczy wiedzę o świecie z bogactwem własnej wyobraźni. Czekamamy teraz na tomik poetycki.

KOCHAJMY MŁODYCH PISARZY
 



Kacper Młyńczkak, uczeń XIV LO we Wrocławiu, jest przede wszystkim interesującym i ważnym prozaikiem najmłodszego pokolenia, ale jest także wrażliwym poetą. Niektóre jego wiersze odznaczają się dojrzałością intelektualną i kunsztem literackim. Właśnie odbyła się u "Pieśniarzy" promocja jego debiutu literackiego. Kacper debiutował niedawno w dwutygodniku Kornela Morawieckiego "Obywatelska", dzisiaj czytał swoje opowiadania i wiersze. I opowiadał, jak powstają jego utwory.


Jeśli udźwignie swój niewątpliwy talent i po drodze nie zmanieruje się, stanie się istotną postacią życia kulturalnego. Musi przejść jeszcze przez wiele trudnych doświadczeń społecznych, politycznych, psychologicznych i obyczajowych, by głębiej zrozumieć mechanizmy i procesy, które ogarniają nasz kraj i świat. Wtedy łatwiej pojmie, co się naprawdę u nas dzieje.


Droga przed nim otwarta. Życzę powodzenia! Wszak opowiada o nas i o naszej egzystencji. Na spotkanie przybyli uczniowie, doktoranci i profesorowie. Dopisała , jak zwykle liczna delegacja z Oławy z prof. B. Niemirowską na czele. W kameralnych warunkach, toczyła się żywa, dynamiczna dyskusja. Było ciekawie i pożytecznie. Następne spotkanie za dwa tygodnie.

AMBITNE, DOCIEKLIWE KATOWICE 



To było dobre spotkanie. Promocja książki katowickiego środowiska akademickiego, poświęconej ludobójstwu, jakiego dokonały OUN i UPA na Kresach.


Książka pod redakcją Ewy Żurawskiej i Jerzego Sperki pt. "W cieniu tragedii wołyńskiej 1943 r.", to wydawnictwo Uniwersytetu Śląskiego, które dołącza w badaniach przyczyn i przebiegu straszliwej tragedii Polaków, ale także Ormian, Żydów, Czechów, czy Rosjan, mordowanych przez swoich sąsiadów Ukraińców, dołącza więc do innych oficyn, które od lat się tą problematyką zajmują.


Miałem okazję wygłosić wykład o najnowszych dziejach Kresów. Sala była wypełniona pracownikami naukowymi, Kresowiakami, nauczycielami, młodzieżą akademicką i licealistami. Z dużą satysfakcją słuchałem, jak w dyskusji przedstawciel młodzieży domagał się od uczonych, by mówili całą prawdę o ludobójstwie, by rzeczy nazywali po imieniu, nie żadne czystki etniczne, czy mordy na Wołyniu, ale ludobójstwo na Kresach, w trakcie którego zostało wymrodowanych ponad 200 tyś. Polaków.

Taka młodzież to skarb, nie da się oszukać przez propagandę mediów, a także przez takich "ekspertów", jak Paweł Kowal, Paweł Zalewski, czy fałszywych doradców rządowych jak Żurawski vel Grajewski, którzy stają się tubą propagandową ukraińskich interesów. Ośrodek akademicki w Katowicach stara się dociekać prawdy i chwała mu za to.

Należy pogratulować zarówno organizatorom promocji książki, jak i wcześniejszej konferencji naukowej, której książka jest owocem. Dzięki promocji miałem okazje poznać jednego z najciekawszych poetów, zajmujących się problematyką kresową, B. St. Kasprowicza, a także porozmawiać ze znajomym z FB, A. Matwiejszynym. Za zdjęcia dziękuję p. Jadwidze Witek z Centrum Informacji Naukowej, gdzie spotkanie przebiegało.

ŁODYGOWICE -LO
CZYM SKORUPKA ZA MŁODU NASIĄKNIE 


  

Takiego spotkania
jeszcze nie miałem. Wypełniona po brzegi aula w Zespole Szkół nr 1 w Łodygowicach, a na widowni uczniowie ze szkoły podstawowej, gimnazjum i liceum.

I co za chłonność umysłów, jakie ogromne zaciekawie historią Rzeczypospolitej, Kresami, kulturą, rozwojem człowieka i narodu. Ponad godzinne spotkanie upłynęło w atmosferze dyskusji i licznych pytań, wśród których jedno wyjątkową dojrzałością mnie zaskoczyło:- Co, ja uczennica, mogę zrobić dla swojej ziemi? - Możesz ją przede wszystkim poznać - odpowiedziałem. Pójdź i znajdź stare groby, kamienie, tablice pamiątkowe i odczytaj jej historię, poznaj, ktu tutaj mieszkał, kiedy, co robił, czym się zajmował.

Zajrzyj do książek, porównaj, a będziesz bogata w wiedzę. Twoja miejscowość odsłoni przed tobą tajemnicę. Takich pytań było koło dwudziestu. Zadawali je chłopcy i dziewczynki w wieku 10-14 lat.

Pasjonowali się dziejami swojego regionu, ale też szerzej, historycznymi regionami RP. Nie obyło się od pytań, jak powstają książki i co pisarz lubi, a czego nie lubi. Najważniejsze, że dyrekcja szkoły ( na zdjęciu jest też p. dyrektor) szeroko otwiera drzwi tej małej uczelni przed szerszą niż tylko szkolną wiedzą. I nie boi się konfrontacji z trudnymi tematami. Brawo szkoła! Brawo młodzież i dyrekcja! Jedno zdjęcie przedstawia autora oraz organizatorkę moich spotkań, p. Stanisławę Tomczyk i poetę, Kazimierza Węgrzyna.

(Autorem sentecji jest Ezop, grecki bajkopisarz pochodzący z Frygii w Azji Mniejszej, żyjący w VI w. przed narodzeniem Chrystusa
 
CZY KOMUNIZM W POLSCE UPADŁ?
 


Takie pytanie zadałem moim Czytelnikom na początku spotkania, a potem opowiadałem, jak komunizm rewolucyjny zmienił się w komunizm kulturowy, inaczej nazywany marksizmem kulturowym. Tym problemem zajmuję się w nowej książce "Spisek barbarzyńców".


Dotyka ona dwu sfer zjawisk społecznych, kulturowych i politycznych., którymi żyli i nadal żyją Polacy: rolą i znaczeniem "Solidarności", jej wzlotami i upadkami, oraz ideami, które wywodzą się z filozofii marksistowskiej, a ogarniają obecnie podstępnie, czasem niezwykle atrakcyjnie, nasze życie umysłowe, obyczajowe i emocjonalne, z czego ogromna liczba rodaków nie zdaje sobie sprawy. Nie zwracamy uwagi na to, jak np. poprzez naukę, kulturę, literaturę i sztukę jesteśmy wciągani w świat zjawisk dewiacyjnych, deformujących nasze umysły.

Sala Klubu Muzyki i Literatury wypełniła się zarówno pokoleniem starszym, średnim i młodym. Szczególnie cenne, że przyszła młodszież ze swoimi profesorkami z Liceum na Haukego-Bosaka. Dyskusja była burzliwa i razem z wykładem trwała ponad dwie i pół godziny. Ważny i ciekawy dla mnie czas. Dziękuję dyrekcji KMiL za gościnność. I wspaniałej publiczności za uwagę, skupienie i udział w rozmowie.

AMBITNI, CHŁONNI, UWAŻNI - MŁODZIEŻ LO W GÓRZE KALWARII



Dawno nie miałem tak uważnie i pilnie śledzącej moje wystąpienia młozieży
szkolnej.


 Po godzinnym wykładzie w LO, podchodzili do mnie uczniowie i zadawali ważne i dociekliwe pytania, dotyczące naszej historii i rozumienia współczesnej problematyki europejskiej. Widziałem duże zainteresowanie polską myślą historyczną, polskimi Kresami i dziejami naszych przodków. Towarzyszyli mi inicjatorzy Stowarzyszenia Polska Pamieć i Tożsamość, bracia Karol i Marcin Gwardysowie. Pięknie przywitała nas P. Dyrektor szkoły. A później robiliśmy wspólne zdjęcia. Całość organizatorzy nagrali na taśmie filmowej, a film z tego wydarzenia ukaże się na Youtubie. Na spotkanie przybyło ponad 200 słuchaczy.

WSPANIALI, DZIELNI I MŁODZI Z GÓRY KALWARII



Powstaje to, o czym dawno marzyłem, oddolny, młody ambitny ruch kresowy. Na początek w jednym miejscu. A później pójdzie dalej. Do roboty zabrało się pokolenie dwudziesto i trzydziestolatków z Góry Kalwarii. Kilka rodzin, nie pojedynczych osób, ale właśnie rodzin, co stanowi fenomen tego przedwsięwzięcia, postanowiło wspólnie podziałać na rzecz tożsamości narodowej.

Nie trzeba wielkich narad, zebrań, namów. Po prostu kilka młodych rodzin zebrało się i założyło "Stowarzyszenie Polska Pamięć i Tożsamość". I ono już się rozwija. Z inicjatywą wystąpił Marcin Gwardys z młodą, piękną żoną, dołączył do niego brat, Karol Gwardys, z również młodą, piękną żoną, wsparli ich rodzice, a także kolejne młode piękne małżeństwa i zaczęli działać.


Nie czekali na rejestrację, bo ta dopiero nastąpi, a sprawę wzięli w swoje ręce i na pierwszą debatę o Kresach zaprosili ks. Tadeusza Isakowicza Zaleskiego, a potem mnie, bym opowiedział o tworzeniu się tożsamości historycznej, o kulturze i Kresach, o ludobójstwie i polskiej nauce. Sala Biblioteki Publicznej wypełniła się po brzegi, a dyskusja trwała ponad trzy godzny.


Przybyły lokalne władze, miejscowa inteligencja, nauczyciele, bibliotekarze, przedsiębiorcy. To dobry początek zapowiadającej się ambitnej i nowej tradycji. Budujemy ruch kresowy przez rodziny. Góra Kalwaria była pierwsza.

Zapewne ta inicjatywa spotka się z żywym zainteresowaniem w innych regionach kraju. Życzymy takiej samej odwagi i wyobraźni, jaką mają młodzi ludzie w tej miejscowości i okolicy, także innym, którzy pójdą w ich ślady.



18.12.15
JAK UCZYĆ PRAWDY O KRESACH
 

Uczestniczyłem w Ośrodku Doskonalenia Nauczycieli we Wrocławiu w ważnej i ciekawej konferencja dla kadry pedagogicznej, poświęconej "Pamięci o Kresach i jej edukacyjnemu wymiarowi”, krótko mówiąc, poświęconej temu, co jest istotne, by wiedza o zatajanej, lekceważonej lub ignorowanej historii Kresów dotarła do świadomości młodzieży szkolnej.

A przede wszystkim, by młodzież miała wiedzę, czym były i czym są Kresy dla pamięci zbiorowej narodu i budowania jego tożsamości. Z inicjatywą tą wystąpił wicemarszałek województwa dolnoślaskiego, Tadeusz Samborski, którego zasługi dla Kresów są cenione i szanowane. Powoli nasz region w tej materii wybija się na niepodległość. Mamy swoje pomysły i je realizujemy. Przybyło ponad 150 nauczycieli. W świetnie przygotowanych warunkach przez dyrekcję DODN mogliśmy wysłuchać interesujących referatów m.in. prof. Niciei z Opola, prof. Jazownika z Zielonej Góry i także kilku innych wybitnych specjalistów.

Ja miałem okazję mówić o znaczeniu i roli Kresów w odczytywaniu znaków współczesnej polityki, kultury i cywilizacji. Piękna twórcza atmosfera sprzyjała żywej i budującej pasji poznawania także prawdy o naszych czasach. Spotkałem również kilku sympatycznych znajomych, co także stanowi wartość organizacji. Oby owoce tej konferencji były widoczne już po feriach świątecznych.

By poszczególne miasta, Jelenia Góra, Wałbrzych, Legnica, ale też mniejsze grody podjęły trud organizacji takich konferencje na swoich terytoriach, a potem w liceach i gimnazjach. Niech ta idea Dolnego Śląska, gdzie co drugi Polak jest Kresowianinem, rozwija się w całym kraju. Czekam na pierwsze sygnały. Fota: Henryk Bajewicz. 

08.12.15 

CUDOWNE SPOTKANIE W CUDOWNYM MIEJSCU

Gdybym miał tylko przyjechać i zwiedzać to niezwykłe miejsce, nie zawahałbym się ani chwili, bo jestem pod jego silnym wrażeniem do dzisiaj.

A ja nie tylko zwiedzałem, ale miałem tam wykład i spotkałem się ze swoimi Czytelnikami. A coż to za miejsce? To jedyne znane mi tak piękne i tak mądrze urządzone Muzeum Monet i Medali Jana Pawła II w Częstochowie. perełka wystawiennicza.

Od razu namawiam wszystkie szkoły do zwiedzania tego miejsca. Przeżycia bogate, a wiedza zdobyta tam ogromna. Założył je i ciągle urozmaica mistrz wyobraźli, wrażliwości i talentu, p. Krzysztof Witkowski. Zgromadził tysiące medali, monet i innych wartościowych przedmiotów z całego świata, poświęconych JPII. Nie można oczu od nich oderwać.

Tam właśnie odbył się mój wykład przy wypełnionej słuchaczami sali. Opowiadałem o tożsamości kulturowej Polaków, o tym, że nie możemy sie dać upokarzać i zniewalać umysłów. A także o zbrodni ludobóstwa na Kresach. Pretekstem do takich rozważań były dwie moje książki "Nienawiść", na podstawie której W. Smarzowski kręci film i "Spisek barbarzyńców", która wyjaśnia, czym jest marksizm kulturowy. Po spotkaniu odbyła sie żywa i ciekawa dyskusja.

Spotkanie przygotowali: ogospodarz budynku, p. Krzyszysztof Witkowski, Klub GP, a personalnie p. Agnieszka Łuczak, a także mój kolega redakcyjny z "Warszawskiej", Mirek Kokoszkiewicz, znakomity, ostry publicysta. Na zdjęciach słuchacze, a także kwiaty, które zawiozłem do domu i utrwaliłem na fotce.
 Wspaniali organizatorzy, wspaniała publiczność, niepojęcie piękne Muzeum Monet.

02.12.15

EMERYCI DUŻO  ZNACZĄ 

Ludzie, którzy skończyli pracę zawodową garną się do nauki. To fenomen psychologiczny. Tysiącami gromadzą się na kolejnych etapach studiów i zdobywają wiedzę, zwiedzają obce kraje, tworzą pamiętniki, dzienniki, piszą opowiadania i wiersze, niektórzy piszą doktoraty. Nieustannie się rozwijają.

Taki jest Uniwersytet Trzeciego Wieku w Oleśnicy. Na szczelnie wypełnionej sali Biblioteki Miejskiej zasiada blisko 300 osób i z wielką uwaga wysłuchuje godzinnego wykładu o budowaniu tożsamości narodowej przez kulturę.


Mówiłem o sensie wartości i tworzeniu świata dobra na przykładzie polskich Kresów.Wspominałem najwybitniejszych twórców kultury kresowej, a także zbrodniarzy, którzy dokonywali ludobójstwa. Zabrakło czasu, by problematykę poszerzyć.

Organizatorzy natychmiast to wyczuli i poprosili o następne wykłady. A po wszystkim tradycyjnie podpisywanie książek i liczne rozmowy kuluarowe, pytania, uściślanie pojęć. Co za żywa, dynamiczna grupa!!! Książki zniknęły w mgnieniu oka. Oto jak się kształci i rozwija Oleśnica Złotego Wieku.

27.11.15 
MŁODZI TWÓRCY  

Tym razem młodzi twórcy, poeci, prozaicy, publlcyści spotkali się u "Pieśniarzy". Spotkanie przebiegało w miłej, kameralnej atmosferze. Gościem specjalnym był jeden z najwybitniejszych poetów młodego pokolenia, Maciek Dobrzański z Prudnika, zagłębia poetyckiego, gdzie się wykluwają prawdziwe talenty. 


Prudnik ma już ich kilka. Maciek czytał swoje wiersze, a potem odpowiadał na pytania. W luźnej, niemal rodzinnej atmosferze, rozmawialiśmy o życiu kulturalnym, sposobach budowania struktur literackich, załamaniach i kryzysach twórczych. Pytań było bardzo dużo.



Szczególnie od najmłodszej generacji. Spora grupa przybyła z Oławy, gdzie pracuje w I LO znakomita polonistka, prof. Blandyna Niemirowska. Właśnie to spod jej ręki wychodzą nowe, wrażliwe literacko osoby.



Tak się tworzy nowe elity artystyczne w Polsce, powoli, ale konsekwentnie i ze świadomością, że za kilka, kilkanaście lat, to one będa nadawać ton naszemu życiu. Jak ich przygotujemy do tej roli, takie będą. Duża dpowiedzialność, ale i duża radość, kiedy się widzi, jak się rozwijają.



23.11. 15 

PIĘKNY I DUMNY SZCZECIN

Zaprosił mnie na spotkania po ziemi zachodniopomorskiej p. Bartek Ilcewicz z Civitas Christiana, organizacji, która bardzo dużo robi dla budowania tożsamości narodowej.

A Szczecin mnie zdumiał i zachwycił! Zaskoczył elegancją, pięknem i powagą debaty w Książnicy Pomorskiej, która była gospodarzem spotkania. Na to spotkanie przybyła elita miasta, akademicy, studenci, twórcy, bibliotekarze, pracownicy wielu instytucji, Kresowianie, uczniowie, polscy Ormianie, a nawet goście z Berlina, w sumie ok. 150 osób.

Po wykładzie toczyła się piękna i ważna dyskusja, a potem dedykacje i rozmowy kuluarowe. Miłym akcentem było spotkanie autorki pracy magisterskiej, p. Sylwii, która pisząc tę pracę brała pod uwagę moje książki kresowe.

Chciałoby się, by tak jak w Szczecinie, lokalne środowiska podejmowały istotne problemy dla regionów i Polski. Odczuwa się chęć działania i widzi się nowe, ambitne projekty. Na tym tle zgrzytem była odmowa spotkania przez Bibliotekę Miejską, która najpierw zgodziła się, bym tam przybył, a potem odmówiła.
Czego się boi Biblioteka Miejska w Szczecinie? Rozmów o Polsce? Cenzura jakaś, czy co?

BARLINEK - LO  


  GRYFICE     





 BARLINEK - POMORSKIE

  





 
14.11.15 
WSPANIAŁA POLSKA MŁODZIEŻ

Jaka jest nasza młodzież? Nie narzekajmy, nie marudźmy. To młodzież zbuntowała się przeciwko złu, korupcji, arogancji władzy i bezduszności aparatu. To dzięki młodzieży powoli, mam nadzieje, zaczniemy dochodzić do normalności. Młodzież ma dość kłamstw, obłudy i cynizmu. 
 

 Czy to znaczy, że tylko młodzież dokonała w Polsce zmian politycznych? Nie tylko, alel w dużym stopniu młodzież. Jej zapał, entuzjazm w pokonywaniu zaprzaństwa i zdrady był wielki. Jaka więc jest młodzież? Uważna, skupiona, dociekliwa i aktywna, przynajmniej ta, którą znam.


Ostatnio przez dwie godziny opowiadałem młodzieży z VII LO we Wrocławiu o bardzo trudnej odmiannie poezji, tzw, poezji lingwistycznej. I w związku z tym opowiadałem, co przy pomocy języka można zrobić. Uczulałem na fałsz i obłudę.


Licealiści słuchali uważnie, w skupieniu, a po wykładzie zasypali mnie pytaniami. I to ważnymi pytaniami. W tej szkole dojrzewają też talenty twórcze, literackie. Tam się uczy jedna z najbardziej obiecujących poetek nowego pokolenia, Kinga Tyczyńska.


Stamtąd płyną do mnie nowe ciekawe oferty poetyckie. Tam pracuje jeden z najlepszych dyrektorów szkół, Pan Leszek Duszyński. Może to w symbiozie buntu, talentu i mądrości rodzi się nowa rzeczywistość.


28.10.15 

UNIWERSYTET III WIEKU - ATKYWNI, TWÓRCZY, WSPANIALI

 


Strasznie żałuję, że nie zrobłem zdjęcia sali pełnej słuchaczy, ponad 150 osób. Zadbane, eleganckie, piękne Damy, poważni, skupieni Panowie. To właśnie Uniwersytet III Wieku. Co za radość patrzeć, jak dzielnie rozwijają swoje zainteresowania, pasje, talenty.

Skończyli pracę zawodową i nadal są aktywni. Uczą się, kształcą, nieustannie ożywiają swoje umysły. Właśnie opowiadałem o wielkości kulturowej wspólnoty, o literaturze i sztuce, o rozwoju cywilizacji kresowej. A więc o tożsamości narodowej.

Znakomita atmosfera, duża uwaga, a potem dziesiątki pytań. Gratuluję Uniwerstetetowi Wrocławskiemu. Gratuluję studentom tego fakultetu. Serce rośnie! Prezentowane tu fotki pochodzą z kuluarów. Pozdrawiam wspaniałą grupę. I życzę nieustannego rozwoju. I naturalnie, zdrowia!

23.10.15 
MŁODZI, DOCIEKLIWI, NIEUSTĘPLIWI

Aula I LO w Bielsko-Białej zapełniała się uczniami klas II i III, być może byli też pierwszoklasiści. Opowiadałem im o dwu ścieżkach rozwoju człowieka, poprzez geny i poprzez kulturę, główny akcent kładąc na literaturę i sztukę.

Słuchali bardzo uważnie, a potem zasypali mnie gradem pytań. Nie wystarczyła jedna godzina lekcyjna, ponieważ po wykładzie ponad dwudziestoosobowa grupa zatrzymała mnie, by dopytać o interesujące ją szczegóły, problemy, ludzi, daty. 

To była najbardziej aktywna, twórcza grupa. Chcieli dużo wiedzieć o Kresach, bo naturalnie nie mogło się obejść bez tej najważniejszej dla budowania świadomości narodowej i tożsamości części RP. Kiedy odpowiadałem skrótowo, żądali detali.

Widać było umysły otwarte, chłonne, ciekawe świata. Powiadam, bez młodzieży nie odbudujemy Rzeczypospolitej naszych marzeń, wolnej, niepodległej, sprawiedliwej i wielkiej. Dlatego rozmawiajmy z nią, dyskutujmy, spierajmy się.

Uczmy się od Sokratesa Zdjęcia przysłała p. Barbara Mucha. Dziękuję.

23.10.15 

BEZ MŁODZIEŻY NIE ZMIENIMY POLSKI NA LEPSZĄ



Poityka, polityką, a kultura kulturą. To prawda, że jeśli Ty się nie zainteresujesz polityką, to polityka zainteresuje się Tobą. Ale prawdą jest też, że jeśli Ty się nie zainteresujesz kulturą, literarą i sztuka, to kultura, literatura i sztuka Tobą się nie zainteresują.


Dlatego trzeba w kulturę włożyć znacznie więcej wysiłku niż w politykę. Wiecej rozmawiać z młodziezą. Więcej ofert proponować młodzieży. Więcej z nią debatować, nawet wchodzić w ostry spór, by szukać prawdy. Innej drogi nie ma. Bo młodzi, poza wąską grupą, nie mają w dużych zespołach odwagi wyrażania swoich niepokojów, lęków, nadziei.


A powinni. Dlatego jeżdżę po kraju i spotykam się z młodzeżą, by razem z nią budować atmosferę dialogu, dyskusji, szukania wspólnego języka, zgłębiania wrtości .Opowiadam o książkach i o Kresach, o wielkości dawnej Polski, o nauce, o współczesnej literaturze i zagrożeniach marksizmem kulturowym.

Byłem też w Bielsko-Białej w Zespole Szkół Budowlanych.Po spotkaniu podeszło do mnie kilku uczniów i zadawało wiele ważnych pytań. Tak się rodzi intelektualna chłoność umysłu.

22.10.15 
WALCZĄ O GODNOŚĆ I DUMĘ POLAKÓW 


Dobrze brać udział w wydarzeniu, w którym człowiek czuje i wie, że uczestnikom na czymś zależy, że nie przyszli, bo im ktoś kazał. Przyszli, bo żyje w nich troska o los swojej wspólnoty, osiedla, miasta, kraju. Chcą o tym głośno mówić. Ne chcą się bać. Dzisiaj niestety strach ciągle paraliżuje ludzką wolę. Taka jest atmosfera w kraju.


Na tym spotkaniu nikt się niczego nie bał. Na wykład do Bielska- Białej zaprosiła mnie Barbara Mucha, niezwykle wrażliwa i twórcza organizatorka w dziedzinie jednoczenia ludzi dobrej woli. Pomagali jej dzielnie i sprawnie koleżanki i koledzy ze Stwarzyszenia Aktywnych Polaków, któremu przewodzi Paweł Kluska. Na wykład w sali NOT-u przybyło kilkudziesięciu słuchaczy. Mówiłem o strasznej zarazie, która coraz silniej i coraz groźniej atakuje Poskę, Ta zaraza ma na imię marksizm , albo komunizm kulturowy. Niestety, media, instytucje o tym nie mówią. A komunizm kulturowy zalewa nasze życie. Napisałem na ten temat dwie książki "Barbarzyńcu u bram" i "Spisek barbarzyńców". O tym właśnie dyskutowaliśmy. I z satysfakcją stwierdzam, że w Bielsko- Białej wielu ludzi już o tym wie i przed tym się broni.W każdym razie rozumie, co nas może spotkać i co spotka, jeśli nie zmienimy polityki i polityków na dużo, dużo lepszych, Przyjemnie było widzieć młodych uczestników, w średnim wieku i starszych


A po spotkaniu dalej debatować już w kręgu towarzyskim z takimi partnerami jak Alfred Znamierowski, autor pierwszej książki o Solidarności Walczącej, Ludwik Kowalski, oczytany, z głęboką wiedzą i naturalnie, z Barbarą Muchą, która okazała się znakomitym przewodnikiem po nocnym mieście. Jej brat, Paweł, też mnie wspierał. Zjawił się też pod koniec spotkania poseł Stanisław Pięta, który obiecał, że jak się zmieni władza, twórcy wielkich filmów historycznych będą przez instytucje państwowe wspierani. Mam nadzieję, że myślał także o dziele Wojciecha Smarzowskiego o ludobójstwie dokonanym na Polakach na Kresach przez OUN/UPA. Dziękuję wszystkim za piękne przyjęcie, kwiaty, słowa otuchy i liczne dowody sympatii. To się liczy.

18.10.15
TO MY DECYDOWALIŚMY, JAKA JEST POLSKA


My- znaczy Kresowianie. Tak było przez wieki. Światli ludzie wiedzą, że tożsamość narodową wykuwa się przez setki lat. W najwyższym stopniu na to, jacy jesteśmy, złożyło się życie kulturalne i artystyczne, nauka i cywilizacja tworzona przez Kresy.

Bez Kresów niewiele da sie zrozumieć z naszych dziejów, a przede wszystkim z dnia dzisiejszego. Od kiedy Sowieci za zgodą Anglików i Amerykanów odebrali nam Kresy, państwo polskie jest chore. Nigdy już nie wróciło do tej potęgi, jaką miało w np. XVI w. Odbudować wielkość, też wymaga czasu i siły ducha. Jednak to trzeba robić. Na każdym poziomie życia. Na wielką skalę, w formowaniu państwa.

I na mniejszą, w formowaniu lokalnych wspólnot. Dlatego cenić należy takie działania, jakie organizują środowiska kresowe. Ostatnio w Brzegu k. Opola, gdzie wraz z lokalnymi władzami przez dwa dni trwały w Brzeskim Centrum Kultury i Muzeum Piastów Śląskich prezentacje twórczości kresowej i myśli naukowej. W pierwszym dniu wystąpiła młodzież. W drugim, po Mszy św. dr Lucyna Kulińska z referatem o tragedii Kresów i współczesnych problemach Rzeczypospolitej oraz Państwa sługa z wykładem o pedagogice wstydu i poniżaniu oraz upokarzaniu Polaków przez ludzi złej woli i agentów wpływów obcych państw . Po naszych wystąpieniach pojawiły się ciekawe pytania z sali i nasze odpowiedzi.

Smutkiem może tylko napawać fakt, że - jak zaobserwowaliśmy - w mniejszym stopniu brzeżanie interesowali się książkami. A jeśli ktoś nie zdobywa wiedzy, nie rozjaśnia umysłu, to i nie ma argumentów w debacie publicznej. Mam nadzieję, że burmistrz miasta, Jerzy Wręblak, człowiek światły i aktywny, który wystąpił z piękną ideą Muzeum Kresowego w Brzegu, powoli zacznie przebudowywać miasto w kierunku poznawania kulturowego dziedzictwa kresowego, a lokalne biblioteki poza dotychczasowym podstawowym kanonem lektur, znajdą także mejsce dla książek współczesnych polskich uczonych i pisarzy, zajmujących się Kresami. Dobre, ciekawe wydarzenie. .


15.10.15

MŁODZI, WRAŻLIWI, TWÓRCZY


Dobrze jest, kiedy samoistnie dojrzewają do budowania świata wartości. Kiedy szukają w sobie i w tradycji tego, co daje im siłę duchową. Dobrze jest, kiedy szkoła wspomaga ich talenty. Dobrze jest, kiedy organizują się, by siebie wyrażać w jakiejś wspólnocie.


Właśnie z taką grupą twórczych umysłów mam okazję pracować. Najdojrzalsi z nich opublikowali już swoje pierwsze książki. Maciek Dobrzański odbywa spotkania literackie w kraju. Piotr Lamprecht ma promocję, jeśli się nie mylę, na Wyspach Brytyjskich. Adrian Grzegorzewski, autor pięknej kresowej książki, w Londynie. Najmłodsi czytają i dyskutują, jako Bractwo Literackie, w "salonach" Dworu Polskiego.


W dobrej atmosferze poznają swoje utwory i lepiej rozumieją sens pracy twóczej. To z nich wyrosną - mam nadzieję- wybitni poeci, pisarze, krytycy literaccy. Właśnie dzisiaj w kameralnym gronie rozmawialiśmy o tym, co jest w życiu ważne, o sztuce, literaturze, mądrości, pięknie.

Kinga Tyczyńska ze swoją kosmiczną i uniwersalną wyobraźnią prezentowała bogate w metafory poetyckie strofy. Kamil Kawalec opowiadał o fascynacjach muzycznych i o poezji kulturowej. Inni dopowiadali i zadawali pytania. Było ciekawie i sensownie.
10.10.15 

 KUBA ZDAŁ EGZAMIN. WSPOMAGAJMY GO DALEJ PSYCHICZNIE 



Jechałem na to spotkanie z wielką nadzieją, że uda się, mimo, że organizował je młody chłopak, student, bez doświadczenia, Jakub Zagórny, który nigdy nie stworzył samodzielnie większej lokalnej wspólnoty. A jednak czułem, że musi mu się udać. Bo ma zapał.


Wie, że to jest ważne. Dla miasteczka konieczne. I najważniejsze, wie, że młode pokolenie ma coś ważnego do powiedzenia. Powinno mówić własnym głosem. I tym głosem będzie jego organizacja. A że Trzebnica, k. Wrocławia, bo o niej mówimy, to gród, w którym co drugi mieszkaniec, to Kresowianin, Kuba postanowił założyć stowarzyszenie kresowe, by uzmysławiać mieszkańcom, że historia jest istotna dla rozumienia współczesności. Wprawdzie działa tam świetnie lokalna struktura miłośników miasta ( Tow. Mił. Ziemi Trzebnickiej, prezes Zbigniew Lubisz- Miszewski).


Jawi się znakomity organizator "Strzelca". Ale nie ma organizacji kresowej. Kuba postanowił udowodnić, że razem z innymi ją stworzy i zacznie działać. No i zaczął. Ja poszedłem na pierwszy ogień. Otworzyłem pierwszą debatę kresową. Na początku zjawiły się trzy osoby, potem doszły trzy nowe, potem kolejne cztery, aż nagle zrobiło się kilkanaście. Najpiękniejszy obrazek, który mnie mocno poruszył, to był taki, że przybyła młoda piękna matka z małym synkiem i z jeszcze mniejszą córeczką. I do końca aktywnie notowała moje słowa.


Także poruszył moją wyobraźnię osiemdziesięciodwuletni rolnik, Antoni Ćwirko, mądry i doświadczony, który mógłby być zworem dla młodych, odważny, niezależny umysł i szlachetna sywetka duchowa. Także organizator "Strzelca", z dużą wiedzą i śmiałym spojrzeniem na swoje czasy dał się dobrze poznać. Po moim wykładzie rozgorzała dyskusja, która w kuluarach trwała dalej, w sumie blisko 3 godziny. Sensowny, pierwszy wieczór nowej organizacji. Kuba,to Ci powinno dodać skrzydeł. Nie musi być od razu stu ludzi na sali. Ale po roku już z 50 może być Emotikon smile Tak się zaczyna budowanie
rzeczy ważnych. Powodzenia, Kuba! Udowodnij, że potrafisz!

08.10.15 
MŁODE TALENTY


Po raz drugi po wakacjach Bractwo Literackie pod egidą dwutygodnika "Obywatelska" zebrało się na rozmowie o poezji. Tym razem w Dworze Polskim, ponieważ "Konspira" w ostatniej chwili odebrała nam pomieszczenia wcześniej zarezerwowane.

Za to bardzo gościnnie przyjął nas Dwór Polski, dając nam specjalną, dyskretną salę, do której idzie się intrygującym labirytem. I tam właśnie w kameralnym gronie debatowaliśmy o świecie metafor. Swoje ciekawe wiersze czytała Ewa Janiszewska, która zajmująco opowiadała też o inspiracjach twórczych. Wspomagali ją też inni uczestnicy, młodzi poeci, prozaicy i publicyści. Specjalny nastrój,świece, atmosfera - dopełniały naszą biesiadę. Trochę też wspominaliśmy o największej poetce starożytnej Grecji, Safonie.

Zawsze warto wiedzieć, jakie były początki. Fotki przygotowała - z przygodami Emotikon smile - Klaudia Wiśniewska. Do zobaczenia za
tydzień.
 
02.10.15 
NTELIGENTNI, WRAŻLIWI I CIEKAWI ŚWIATA

Po raz pierwszy odbyłem spotkanie z młodzieżą Katolickiego Liceum Ogólnokształcącego w Legnicy, którym świetnie kieruje od lat ojciec dyrektor Józef Szańca. Szkoła duża, mieści licealistów i gimnazjalistów.

Zachywycił mnie styl bycia tej młodzieży, elegancko, czysto ubrana, kulturalna, ale i swobodna, uśmiechnięta, pełna życiowych pasji. Mojego wykładu poświęconego wielkości duchowej Kresow, liceliści wysłuchali z dużą uwagą, a profesorowie stwierdzili, że bardzo to młodzieży pomoże zrozumieć procesy historyczne zachodzące w naszym kraju, a także w Europie.

 Towarzyszył mi inicjator tego spotkania, kandydat na posła, Stanisław Andrzej Potycz, którego już tutaj prezentowałem. Jedna z najważniejszych i najciekawszych postaci w życiu społecznym Legnicy. Kilka fotek z pobytu w szkole.

 02.10.15
PIĘKNI, DOCIEKLIWI, ODWAŻNI 

Pani dyr. I LO w Legnicy, Halina Tamioła, zaprosiła mnie do szkoły, bym porozmawiał z licealistami o Kresach. Tak, jak powinno być wszędzie, pojawiły się duże mapy Rzeczypospolitej, na których można było wskazać Lwów, Tarnopol, Stanisławów, Wilno, Kołomyję, czy Buczacz, a salę zapełnili uczniowie pierwszych i drugich klas.

Opowiadałem o kulturach, tradycjach, bogactwie duchowym Kresów, o wielkich polskich pisarzach, uczonych, sportowcach, badaczach, odkrywcach, o udziale w życiu zbiorowym Rusinów, Ukraińców, Żydów, Niemców, Litwinów, Ormian, Tatarów i innych ludów. Młodzież była dociekliwa, odważna i piękna w swoich poszukiwaniach prawdy.

Na szczęście powoli wychodzimy z doliny strachu, kiedy dorośli bali się pytać o zbrodnię ludobójstwa, jakiego dokonały bandy UPA na Polakach, Nadchodzi czas, w którym młode pokolenie chce wiedzieć, co się zdarzyło naprawdę na Kresach, dlaczego nastąpiło ludobójstwo. Ale chce też wiedzieć, jakie panowały wtedy obyczaje, języki, style życia. Naturalna potrzeba chłonnych umysłów. Brawo, młodzież i profesorowie I LO, znanej i cenionej, twórczej szkoły, powołanej do życia, jako pierwszej w Legnicy, już w 1945 r. Towarzyszył mi inicjator tego spotkania, mr Stanislaw Andrzej Potycz, chyba najbardziej aktywny działacz społecznyh i kandydt na posła w tym mieście, a także poprzedni dyrektor, Tadeusz Sznerch, krytyk literacki i opiekun tamtejszych środowisk literackich

 01.10.15
WIARA, MĄDROŚĆ I PRAWDA


Są miejsca, do których chce się wracać, w których czujemy się dobrze, doświadczamy wyjątkowego promieniowania piękna. To miejsca, w których jednoczy się wiara, mądrość i prawda. Takim miejscem w Legnicy od lat jest franciszkański Dom Boży Duszpasterstwa Ludzi Pracy. przy ul. Rataja 23.


Tam. właśnie raz w miesiącu po mszy Świętej, odbywają się debaty poświęcone życiu religijnemu w Polsce, kulturze, oświacie, moralności, nauce, literaturze i sztuce. i zwykle kaplica jest pełna ludzi. Bo rozmowy toczą się na wysokim poziomie, pojawia się pytania trudne i skomplikowane. A wykładowcy dokładają starań, by były one interesujące i wnoszące coś nowego do naszej wiedzy o świecie. Właśnie otrzymałem zaproszenie od p. Andrzeja Potycza, człowieka o wielkiej wrażliwośći, uczulonego na bieżące problemy Polski, dbającego, by każdy znalazł tam dla siebie coś szczgólnego i mnie poprosił, bym opowiedział w oparciu o moje powieści, o barbarzyńcach, którzy niszczą wielowiekową cywilizację łacińską, degradują porządek moralny świata, deprawują narody. Fala zła idzie przez kontynenty i pora najwyższa, by komunizm kulturowy, bo o nim tu mowa, napotkał właśnie w Polsce twardą zaporę.


Cieszy w tym kontekście pierwsza odrzucona przez prezydenta Andrzeja Dudę ustawa o tzw. uzgadnianiu płci, która prowadzi do straszliwych dewiacji społecznych i kulturowych. Dodam, że mój gospodarz, Andrzej Potycz, to postać wybitna i wielce zasłużona dla Legnicy, od lat zajmuje się Henrykiem Pobożnym, przecierając mu drogę ku ołtarzom.

Dowiedziałem się, że otrzymał propozycję startu do Sejmu. Pomyślałem sobie, że gdyby tak godni i wyjątkowi Polacy znaeźli się w parlamentarnych ławach, a nie łajdacy, których dzisiaj jest tam wielu, żylibyśmy w innym kraju. Nadzieja w takich ludziach jak p. Andrzej Potycz. Nie wychwalam go tutaj dlatego, że mnie zaprosił do Legnicy, tylko dlatego, że wiem, jak bardzo to wartościowy człowiek. I czy zaprosiłby mnie, czy nie, i tak bym pokazywał go jako wspaniały przykład do naśladowania.


Fotki przygotował P. Obertaniec. Dziękuję pięknie.

25.09.15

OŁAWSKA DEBATA O ZAGROŻENIACH POLSKI 
NA PODSTAWIE MOJEJ POWIEŚCI "SPISKU BARBARZYŃCÓW".

Po wykładzie o nowych problemach RP, rozmowa w kuluarach z młodzieżą, dedykacje i wspólne zdjęcie z najbardziej wytrwałą grupą. Wspaniała atmosfera na sali, dużo pytań, dynamiczna dyskusja, widać, że czytelnikom z Oławy o coś chodzi, nie są obojętni na to, co się dzieje w kraju. Niżej dokładniejsza informacja. Fotki przysłał mi P. Witold Niemirowski, a zdjęci robiła Iga Niemirowska. Dodam przy tej okazji, i to jest piękne i mądre, że z rodziny p. Niemirowskiego na wykładzie była seniorka rodu, jej córka i wnuczka. I naturalnie p. Witold. Oto jak się buduje sensownie świat wiedzy i wzmacnia przy okazji więzy rodzinne. Chciałoby się widzieć więcej takich przykładów. Brawo Oława! Po raz kolelny potwierdza swoją aktywność kuturową.

OŁAWSKIE PIĘKNE SPOTKANIA

Już kilkakrotnie odbywałem spotkania literackie w Oławie, brałem też udział w konferencji popularnonaukowej, organizowanej przez Panią Prof. Blandynę Niemirowską-Rosół. w I LO.

To były wspaniałe przeżycia. Zawsze doskonała organizacja, pełne sale słuchaczy, duża chłonność umysłowa i wiele dociekliwych pytań. Tym razem też tak było. Na spotkanie zaprosił mnie przew. Komisji Kultury i Sportu przy Radzie Miejskiej Oławy, Pan Witold Niemirowski, ceniony i szanowany działacz, inicjator wielu ważnych wydarzeń, a wspomgała go dzielnie p. dyr. Biblioteki Miejskiej, Janina Kordys,

Zjawiła się pełna sala czytelników. Dyskutowaliśmy o marksizmie kulturowym, albo jak kto woli, o komunizmie kulturowym, który zalewa już Europę i wdziera się coraz silniejszymi strumieniami do Polski. Pretesktem do rozmowy były moje dwie powieści "Barbarzyńcy u bram " i "Spisek Barbarzyńców". Uczestnicy mogli je nabyć na miejscu. Po wykładzie i debacie, otrzymałem piękny bukiet kwiatów i zaproszenie od rodziny p.Niemirowskich na kolację.

Cudowna, wspaniała atmosfera i towarzyska biesiada. Oława buduje sensowną, ważną tradycję kulturową. Wystarczy niewielka grupa ludzi, by robić coś atrakcyjnego i dla regionu pożytecznego. Tym bardziej, że uczestniczy w takich działaniach młodzież. Bez takich wspaniały pedagogów, jak Pani Prof. Niemirowska-Rosół nie dałoby się tego zrobić.

Oby w każdym powiecie zjawiali się aktywni ludzie, którzy za sobą pociągają innych. Nawet Pan starosta, Zdzisław Brezdeń zaszczyca takie spotkania swoją obecności Emotikon smile A może coś podobnego w
powiecie zrobimy, Panie Starosto?! Tam też są domy kultury, biblioteki Emotikon smile I
ludzie czekają na inicjatywy. NIedługo przedstawię serię innych zdjęć z ratusza, gdzie się debata toczyła.


24.09.15
TWÓRCZE POSTAWY MŁODZIEŻY

WROCŁAW. Sympatyczne,kameralne, miłe spotkanie z młodymi poetami i miłośnikami poezji. Tym razem w Konspirze, choć przez cały ubiegły rok spotykaliśmy się u Pieśniarzy. Klimat Konspiry, a szczególnie tajne przejście "Za Szafą", bardzo nam odpowiada. Rozmawialiśmy o tendencjach w nowej literaturze. W ciągu roku w dwutygodniku "Obywatelska" debiutowało 16 młodych twórców. Dokonałem analizy ich prac i właśnie o nich rozmawialiśmy. Kamil Kawalec, jeden z debiutantów, czytał interesujące liryki. No i rzecz jasna nasza Miejska Telewizja, którą kieruje p. Mateusz Jerzmański, wszystko rejestrowała. To było otwarcie literackiego sezonu. Następne spotkanie za dwa tygodnie. Już dzisiaj zapraszam, ale zaproszenie to potwierdzę. .


22.09.15
OLEŚNICKIE SPOTKANIA 


Oleśnica. Z inicjatywy p. prof. Blandyny Niemirowskiej-Rosół, zostałem zaproszony przez dyrekcję Powiatowego Centrum Edukacji na spotkanie z nauczycielami, polonistami.


To duża radość rozmawiać o polskiej kulturze z ludźmi szczegłnie uwrażliwionymi na słowo, język, literaturę.


A jeśli do tego dojdzie całe bogactwo kresowego dziedzictwa narodowego, to tym lepiej.

Towarzyszyły nam dwie ksiażki:"Nienawiść" oraz "Spisek barbarzyńców". Miła, sympatyczna atmosfera.


12.09.15
  
WAŻNE, SENSOWNE SPOTKANIE

Świątniki, koło Sobótki. Spotkanie Kresowian, bodajże już piąte, zorganizowało Towarzystwo Miłośników Kultury Kresowej, które kilka lat temu założyłem, a teraz przeszło w dobre i godne ręce prof. szkół średnich, Jerzego Rudnickiego. Współorganizatorem jest miejscowa parafia, a także władze administracyjne, szkoła, a wspomaga działania były poseł Zbigniew Lech. Program bardzo bogaty, poza uroczystościami religijnymi odbywają się tam występy zespołów artystycznych z Ukrainy, biesiady, tańce i zabawy młodzieżowe. Pogawędziłem sobie z pięknymi artystkami, prognozując dalsze rozmowy Emotikon smile Buduje się w tej niewielkiej i ambitnej wsi piękną tradycję. Miałem
okazję wraz z innymi gośćmi wystąpić na konferencji z wykładem o kształcie ideowym i artystycznym powstającego filmu Wojciecha Smarzowskiego, który czerpał motywy do swego obrazu z moich książek, a przed wszystkim z "Nienawiści". . Miło było spotkać tam także p. Krzysztofa Grzelczyka, byłego i znakomitego wojewodę, autora ciekawej książki "Alfabet prawie wrocławski", a także kilku innych sympatycznych znajomych. Ważny, sensownie spędzony dzień. Tym bardziej, że dopisała publiczność. Wedle moich obliczneń zjawiło się ponad 250 osób.

14.07.15 
ELEGANCJA I STYL  W KIETRZU


Poczułem się jak w domu, jakbym był na Kresach. Kiedy miał przyjść gość, rodzice się do tego dobrze przygotowywali. Byli odświętnie ubrani, jacyś elegancy, dostojni, stół zastawiony, meble odświeżone, słowem szacunek dla przybyłego.

Tak było w Kietrzu, w niewielkim, ale sympatycznym miasteczku na Opolszczyźnie. A jakże, były świeczki, dekoracja, ciasta, uśmiechnięte twarze. A gdy przez godzinę opowiadałem o tym, czy komunizm w Polsce się już skończył, czy na dobre się rozwija, o kulturowym marksizmie, o wszelkich zboczeniach i odchyleniach, gospodarze słuchali z uwagą i ciekawością, a potem zadawali wiele ważnych pytań.


No i na końcu była prezentacja książek i dedykacja, jak na każdym porządnym spotkaniu. Niezapomniany kietrzański Miejsko-Gminny Ośrodek Kultury, z jego kompetentnym, wykształconym i z wyobraźnią dyrektorem, p. Wiesławem Janickim, który mnie na to spotkanie zaprosił.


14.07.15 

PIĘKNE I CIEPŁE PRZYJĘCIE W GŁUBCZYCACH


GŁUBCZYCE, woj. opolskie. Bardzo ciekawe środowisko. Zaprosił mnie w imieniu tego środowiska dyr. Miejsko-Gminnego Ośrodka Kultury w Kietrzu, p. Wiesław Janicki, człowiek o niezwykłej biografii, pełen inicjatyw i dokonań w tym regionie.


Spotkaliśmy się w bibliotece pariafialnej i rozmawialiśmy o Kresach, kulturze, aktualnej sytuacji Polski i problemach Polaków. Cenne jest to, że Kosciół tyworzy swoje własne biblioteki i cieszą się one u wiernych powodzeniem.


Zachęcałbym inne parafie do takiej aktywności. Nie zabrakło pytań o historię i jej sens. Mówiłem również o filmie Wojtka Smarzowskiego "Nienawiść" ( roboczy tytuł "Wołyń"), który właśnie powstaje w oparciu o moje książki kresowe. Wspaniała, żywa grupa czytelników już po spotkaniu, przy zbieraniu autografów, dopytywała o wiele zagadnień związanych z Kresami.


Przypominam, że na Opolszczyźnie mieszka 30% Kresowian. Dla przykładu, w woj. wrocławskim 47%, a w woj. lubuskim 51%. To duża siła. I głos Kresowian w wyborach może zdecydować o zwycięstwie tego, czy innego stronnictwa.

09/11.07.15 

72 ROCZNICA LUDOBÓJSTWA DOKONANEGO PRZEZ UKRAIŃCÓW Z OUN/UPA NA POLAKACH W CZASIE II WOJNY ŚWIATOWEJ


Najpierw uwaga porządkowa. Wciąż pojawiają się fałszywe sformułowania: " Rzeź wołyńska", "Zbrodnia wołyńska", albo "Dzień Pamięci Męczeństwa Kresowian". I piszą to ludzie, którzy powinni szczególnie dbać o prawde.

A nie dbają. Niby nie ma w tym nic złego. Bo istotnie, była rzeź wołyńska. I było męczeństwo. A jednak pojęcia te nie oddają prawdziwego obrazu zbrodni. Bo było to STRASZLIWE ludobójstwo, które objęło 6 województw, a nie tylko jedno, wołyńskie.

I nie zaczęło się na Wołyniu, tylko na ziemi tarnopolskiej. I to należy nieustannie powtarzać. Na Wołyniu Ukraińcy wymordowali ok. 60 tyś. Polaków. Na Kresach ok. 200 tyś. Czy komuś zależy, by pomniejszać skalę zbrodni? Czy to niewiedza? No i nie "Dzień Pamięci Męczeństwa", bo to niewiele mówi. Czcijmy 11 lipca, jako Dzień Ofiar Ludobójstwa na Kresach dokonanego przez OUN/UPA". I to jest rzetelna formuła. 


Trzy pełne pracy i emocji dni w Warszawie. Najpierw, 9.07., dyskusja w środowisku młodzieżowym, którą zorganizował aktywny i pełen zapału społecznego działacz warszawskich środowisk patriotycznych, Rafał Mossakowski, a w panelu uczestniczyli Andrzej Łukawski i Aleksander Szycht, i Państwa pokorny sługa.

Debata trwała niemal cztery godziny i ciekawość nie gasła. Natomiast najważniejszym wydarzeniem była - 10.07. - na wysokim poziomie intelektualnym konferencja popularnonaukowa, zorganizowana przez środowiska kresowe skupione wokół najbardziej prężnego prezesa kresowych inicjatyw, Witolda Listowskiego.

Kilkanaście referatów i każdy ważny, i każdy ciekawy. Potem, 11.07. msza Św. i - niestety - nieudany, źle przygotwany marsz Kresowian ulicami Warszawy. Garstka uczestników pokazała, że środowisko Kresiowian nie jest jednolite, a organizatorzy nie stanęli na wysokości zadania, by je w tym dniu zjednoczyć. Za to udała się następna - 11.07- konferencja w Domu Spotkań z Historią, gdzie wystąpili ks. T. Isakowicz-Zaleski, E. Siemaszko, K. Dębski. A mądrze prowadził ją p. Kuba Kozłowski. Ja też miałem okazję powiedzieć kilka słów. No i obejrzeliśmy nowy, ciekawy i ważny film w reżyserii M. Wojciechowskiego.

I smutny epizod. Władze miasta zasłoniły tablicę upamiętniającą zbrodnię, jakby na złość Kresowianom. To bardzo głupi i prymitywny czyn pani prezydent Warszawy w tym tak dla Rzeczypospolitej bolesnym dniu.

Po drodze do Wrocławia zostałem zaproszony do domu państwa Teodorczyków i ich córki, Kasi, i pięknie, suto ugoszczony. Gospodarze razem ze mną na zdjęciu.



27.06.15 
WAŻNY GŁOS W KULTURZE

Rzadko się zjawia nowe, oryginalne zjawisko w poezji, nowy talent dużej klasy. Właśnie się zjawił. Już osiem lat temu się zapowiadał. Dzisiaj sie spełnił. Zaprezentował swoje wiersze zebrane w tomiku "Ewangelia gruzu". Nazywa się Piotr Lamprecht.

Jest poetą i kapłanem, augustianinem. W Klubie Muzyki i Literatury odbyła się promocja Jego książki. Przybyli miłośnicy pięknego i mądrego wiersza, rodzice, rodzina, przyjaciele, znajomi. Nie mogło zabraknąć pani prof. Blandyny Rosół-Niemirowskiej wraz z mężem, z Oławy, a także uczniów pani Profesor. Przybyły też dwie znane i cenione poetki średniego pokolenia, Urszula Benka i Ewa Sonennberg.


Ja miałem okazję prowadzić to spotkanie. W bardzo ciekawej i żywej dyskusji podnosiliśmy problemy filozoficzne, moralne, egzystencjalne. Język poezji zasadniczo wpływa na język dyskursywny, wzbogaca go i pogłębia jego istotę. Lamprecht wpisuje się w tradycję polskiej awangardy, a Wrocław - dzieki Niemu- przypomina największe swoje osiągnięcia w literaturze i sztuce.


Od dzisiaj poezja polska będzie musiała odpowiedzieć sobie na pytanie: co dalej z poezją. Poeta też staje przed takim pytaniem. Na spotkaniu opowiadał o warsztacie twórczym i o tym, jak pojmuje język poetycki. Ale nie uniknie pytania, jakie są granice twórcze. Szczególnie radowały pytania zadawane przez młodzież, były ważne i interesujące. Dobry, pożyteczny intelektualnie wieczór. Na jednym ze zdjęć - poeta oraz dyr. Klubu, p. Ryszard.

23.06.15 
NIEZWYKŁE KULUARY


Przeważnie relacjnuję tutaj wydarzenia, w których biorę czynny udział, opowiadam o literaturze, sztuce, historii, o Kresach i ksiażkach kresowych, o tym, co się z nami obecnie dzieje, o komunizmie kulturowym. Rzadko wspominam o kuluarach, prywatnych rozmowach, nieraz wstrząsających, a nieraz pięknych. Właśnie dzisiaj, w Bibliotece Miejskiej w Dzierżoniowie, w kuluarach najwięcej się działo.


Czasami Czytelnicy nie mają odwagi zadać jakieś kłopotliwe pytanie publicznie, więc czekają na koniec i wtedy podchodzą i zadają takie pytania. Dzisiaj spotkałem Czytelniczkę, którą poznałem 50 lat temu i ona mi przypomniała epoizody z mojego życia, o których niemal zapomniałem.


Inny mój wierny Czytelnik, Józef Kapłun, tym razem krajan spod Podhajec,opowiedział mi niezwykłe historie ze swojej biografi, a kolejna Czytelniczka podała mi adresy dwu Pań, które mają po blisko sto lat i śpiewają lwowskie piosenki. Tylko słuchać. Na zdjęciu Czytelnicy, którzy zostali po spotkaniu. I to z nim długo rozmawiałem. Dziękuję za ten wieczór wspomnień

19-21.06.15
NOCE KOŚCIOŁÓW


W wielu kościołach Dolnego Śląska spotykają się pisarze, historycy, dziennikarze, artyści z wiernymi i rozmawiają o Polsce, Kresach, historii, najważniejszych książkach, wpływie kultury na życie człowieka, o sprawach duchowych, religijnych, o doświadczaniu dobra i zła, o pamięci i pięknie, o Ukrainie, Białorosi, Litwie i losie tamtejszych Polaków. Ciekawe panele, wykłady, spotkania. Ja zostałem zaproszony do Kościoła pw. NMP Nieustającej Pomocy we Wrocławi, przy ul. Szkockiej, gdzie debatowałem z konsulem w Żytomierzu, Świderkiem o problemach Polaków, nauce i kulturze Kresów i książkach, które opowiadają o dziejach RP. Dobre, sensowne spotkania, okraszane cudownym śpiewem chóru z Mińska. Jutro o godz. 18,00 kościół pw. NMP Bolesnej we Wrocławiu, przy ul. Tatarakowej, gdzie będę miał wykład o Kresach i wpływie Kresów na Wrocław.


CIEPŁE, MIŁE SPOTKANIE W KOŚCIELE NA STRACHOCINIE


Piękna okolica, cisza, cudowna przyroda i zatopiony wśród zieleni kościółek, a obok rośnie już nowa, duża świątynia. To Strachocin. W kościółku po mszy Świętej miałem okazję wygłosić wykład o wielkości duchowej dawnej Polski i kształtowaniu się charakteru narodowego w świetle doświadczeń kresowych. Mówiłem o języku, literaturze i sztuce, nauce, o wielkich historycznych postaciach, wzorcach moralnych i osobowych dla wielu pokoleń. Ale mówiłem też o zbrodni ludobójstwa i wygnaniu Polaków ze swojej ziemi. Wspaniałym akcentem muzycznym był występ trojga polskich artystów ze stolicy Białorusi, z Mińska, państwa: Nadziei Brońskiej, Mariny Towarnickiej i Witala Aleszkiewicza. Ciepło, przyjemnie i czysto brzmiały ich piękne głosy. A po koncercie podpisywałem książki. Ważny dzień, rodzi się w tej parafii nowa tradycja. Mam nadzieję, że za rok młody, sympatyczny proboszcz, ks. Wojciech Jaśkiewicz ,powita nas w nowym kościele, kontynuując to ważne dla wiary i wiernych dzieło. 


PIĘKNE CHWILE W KOŚCIELE PW. MACIERZYŃSTWA NMP - PILCZYCE

Wraz z red. Grażyną Orłowską-Sondej i konsulem Świderkiem opowiadaliśmy o Kresach i Polakach żyjących na dawnych polskich ziemiach. Aja miałem okazję, by przypomnieć naważniejsze fragmenty z dziejów naszej historii. Ukazywanie wielkości Rzeczypospolitej i jej najwybitniejszych postaci, to przypominanie źródeł naszej tożsamości. Nie pozwalajmy, by nas opluwali i poniżali źli ludzie, agenci obcych służb i różnej maści propagandziści. Nie gódźmy się, by kłamstwo zyskiwało na popularności. Dlatego pokazywałem, jakimi prawami dysponowały mniejszości etniczne i w jaki sposób korzytały z dobrodziejstw konstytucji 1921 r. Po debacie spotkałem kilku znajomych, między innymi ojca młodego, ambtnego poety, Piotra Lamprechta, Jerzego Lamprechta, a także jego Babcię ze Lwowa. Widzimy ją na zdjęciu. Miłym akcentem było też spotkanie z wnuczną mojego kuzyna, której poszukiwaliśmy od lat, znalazła się w kościele. No i występy polskiego chóru z Mińska i przejmująca pieśń: "Posko moja", która mocno poruszyła serca wiernych. Nikt tak nie kocha i nikt tak nie tęskni za Polską, jak Polacy mieszkającyobecne za naszą wschodnią granicą. Dają temu wyraz w pieśniach.

 

16.06.15
AMBITNA MŁODZIEŻ VII LO WE WROCŁAWIU

Z inicjatywy Kingi Tyczyńskiej, oryginalnej młodej poetki, a zarazem przewodniczącej samorządu szkolnego zostałem zaproszony do liceum przez dyrekcję i nauczycieli, by opowiedzieć o wielkości i dramacie polskich Kresów. To było ważne doświadczenie. Przez dwie godziny mówiłem o kształtowaniu się świadomości narodowej, budowaniu tożsamości kulturowej i konieczności poznawania własnych dziejów, jako niezbędnego składnika historycznej identyfikacji. Sporo uwagi poświęciłem znaczeniu Rzeczypospolitej dla rozwoju Europy. A także wpływom języków europejskich na język polski. Ważne, by młode pokolenie układało w swoich umysłach historię, jako ciągłość procesów politycznych i kulturowych, bez których nie da się zrozumieć problemów współczesnego świata. Jeśli nie wiemy, na przykład, jakim mordercą był Bandera, nie pojmiemy, co się dzisiaj dzieje na Ukrainie. I jak mamy interpretować budowanie pomników tego zbrodniarza w Kijowie i w innych miastach sąsiedniego kraju . Jeśli nie będziemy wiedzieli, jaką pozycję zajmowali Żydzi przed wojną w II RP, nie zrozumiemy sensu polemik, jakie w tej sprawie przewijają się dzisiaj przez media. Słowem, tylko prawda i pamięć mogą nam pomóc w oddzieleniu faktów od mitów. Młodzież chce znać i chłonie prawdę. Chce wiedzieć, co z czego wynika. Dlatego bardzo uważnie słucha. I mam nadzieje, że wykład pozwoli jej na dalsze szamodzielne szukanie odpowiedzi na wiele ważnych pytań. Istotne, że dyrekcja szkoły podejmuje takie wyzwania. Należy się jej szacunek i uznanie. Po spotkaniu zostałem zaproszony przez dyr. Leszka Duszyńskiego na dobrą kawę i towarzyską rozmowę, w której uczestniczyła także Kinga Tyczyńska. To był dobrze spożytkowany czas.

12.06.15 
KAMERALNE I AKTYWNE JAWORZNO


Ostatnim akcentem mojej wędrówki przez region katowicki było ciekawe i żywe spotkanie w Jaworznie, w środowisku katolickim, w stowarzyszeniu, któremu przewodzi mój organizacyjny opiekun, Łukasz Curyło. Spotkałem w tym środowisku cudownych, bezinteresownych ludzi, którzy działają na rzecz swojego miasta.


Opowiadałem o komunizme kulturowym ( albo kulturowym marksizmie), który ogarnia umysły szczególnie młodego pokolenia. Moja powieść "Spisek barbarzyńców" właśnie z tym problemem się mierzy.


Czytelnicy docenili ten fakt i z przekonaniem, że trzeba sprawy wziąć w swoje ręce, obiecali, że z książką u boku będą o tym prowadzić rozliczne rozmowy w swoich rodzinach i pośród znajomych. To chyba najważniejszy znak tego spotkania.



11.06.15
DĄBROWA GÓRNICZA- GWAŁTOWNE POSZUKIWANIE WIEDZY

Jak w kalejdoskopie odbija się prawda o Polsce. Łakniemy wiedzy, nie chcemy być okłamywani i manipulowani, a ciągle jesteśmy w szponach kłamstwa i politycznych gier. O tym właśnie rozmawialiśmy w Dąbrowie Górniczej. O komunizmie kulturowym, o którym nikt w mediach nie mówi. A on zalewa Polskę. Toniemy w deprawacji i obłudzie. Moja powieść "Spisek barbarzyńców" odsłania skrawki tej rzeczywistości. A nawet nie skrawki, tylko duże fragmenty. Spotkamy tam prominentne postaci życia publicznego, premierów, ministrów, wodzów. Czytelnicy pytają o źródła zła. Chcą wiedzieć, jak się przed nim bronić. Mój wydawca, dyr. Magdalena Lenart ( 2 Kolory), dostarczyła kilkadziesiąt egzemplarzy, które znikały w rękach czytelników. I otrzymywałem sygnały, że brakuje im właśnie takich książek. To miłe i zobowiązujące. Dobry, sensowny wieczór
09.06.15

BURZLIWA DYSKUSJA - SOSNOWIEC! 

Przez trzy godziny trwała w Sosnowcu debata o Polsce, historii, Kresach, Ukrainie i komunizmie kulturowym.

Spontaniczna, żywa wymiana zdań. Wiele pytań, wiele wątpliwości w sprawie zmian, jakie zachodzą w naszym kraju. Ludzie szukają prawdy, chcą znać fakty, umieć je interpretować.

Przywitała mnie Pani poseł Ewa Malik, która udowodniła, że zna potrzeby swojego regionu. Aktywnie włączyła się do rozmowy o nowych wyzwaniach i konieczności głębokich zmian.

Towarzył mi miły i pełen pomysłów działacz środowisk katolickich, Łukasz Curyło, który zadbał też o mój wypocznek. Więcej tak dociekliwych i żarliwych dyskutantów. Naturalnie, na koniec nie zabrakło autografów.

KRESOWIANIE WYSOKO NOSZĄ GŁOWĘ!


Bici, katowani, mordowani, wyrzucani ze swojej ziemi, nie tracą godności, walczą o pamięć, nie poddają się, wbrew władzy, polityce, zwyrodniałym mediom. Zachowują to, co powinni zachowywać, poczucie przynależności do narodu, który zniewalany, zawsze podnosi się i nieugięcię wierzy w zwycięstwo.

Tacy są Kresowianie. W wielu regionach kraju. Także w Zgorzelcu, gdzie przez kilka godzin rozmawiali o swoich problemach. Miałem przyjemność brać udział w tych rozmowach. Gościnny Dom Kultury przyjął nas serdecznie.


Nowe stowarzyszenie z rozmachem podjęło działalność. P. Janina Słabicka, szefowa Strażników Pamięci Ziemi Zgorzeleckiej może być dumna z takich dokonań. Życzę twórczego rozwoju


LICEALIŚCI NASŁUCHUJĄ
 


Co się dzieje z młodzieżą? W zależności od tego, jak odpowiemy na to pytanie, będzie zależało, czy dobrze odczytujemy stan umysłów najmłodszego pokolenia. Jeśli powiemy, że młodzież niewiele rozumie ze współczesnej rzeczywistości, kiepsko zinterpretujemy jej stan umysłów. Bo młodzież sporo już rozumie, tylko nie wszystko potrafi wypowiedzieć.

Jeśli powiemy, że kryje w głębi siebie tylko bunt, też nie będziemy dokładni, bo kryje raczej niepokój i zagubienie, a to jest różnica. Myślałem o tym, mając przed sobą ok. 200 licealistów i uczniów technikum, w zgogrzeleckim LO. Sala była wypełniona po brzegi.

Dwie godziny lekcyjne poświęciłem na omawianie procesów dojrzewania społecznego i politycznego w kontekście doświadczeń historycznych, a przede wszystkim w kontekście wiedzy o Kresach. Mogę powiedzieć jedno, że młodzież uważnie wsłuchuje się w głosy świadków historii i stara się je zrozumieć. Ma natomiast problem z artykulacją swoich emocji i myśli. Bierze się to zapewne stąd, że zbyt małą wagę szkolnictwo przykłada do debat młodzieżowych, do ostrych sporów ideowych, filozoficznych, do rozmów o wartościach. Tak mi opowiadali już młodzi w krótkich rozmowach prywatnych.


Oni gwałtownie potrzebują debat, rozpoznawania myśli, identyfikowania swoich postaw. Dobrym wstępem do tego są wykłady z zakresu historii i wiedzy o problemach współczesnej kultury. Dlatego z radością powitałem zaproszenie dyrekcji LO na takie spotkanie. Dziękuję za nie. I za wnikliwą uwagę, jaką mi młodzież poświęciła.

NIESAMOWITA WIEŚ TRÓJCA
 

Niesamowite spotkanie. Niepojęcie piękne przeżycia. Nieduża wieś, Trójca i jej wspaniali mieszkańcy, A także goście z innych miejscowości. Kilkadziesiąt lat temu wypędzeni ze swoich domów na Kresach przybyli tutaj. I zamieszkali w tej wsi. Ale ta wieś miała inną nazwę.

Ich wieś na Kresach nazywała się Trójcą. Więc i tę wieś nazwali Trójcą. Co za wielka miłość do tradycji. Nadal więc meszkają w Trójce. W trakcie spotkania, kiedy opowiadałem o wielkości i dramacie Kresów, poznałem wyjątkowych ludzi.

Zwalili mnie z nóg swoimi piosenkam i pamięcią. Jakże oni wspaniale śpiewali. Szczególnie dwojga z nich, pani Maria Dziurman i pan Stanisław Ossowski. Razem mają 174 lata. A jakie głosy mają?! I o czym śpiewają? O miłości! O matce! O Lwowie.

Jeśli znajdzie sie jeszcze jakiś prawdziwy reżyser i i odkryje te skarby, to ma wielki, gotowy film. Albo dramatyczna opowieść p. Leontyny Brandenburg, sama wiedza i mądrość. A jacy eleganccy, odświętnie ubrani. Bo to była uroczystość. Choć i praca. Oto co znaczy kultura. W liście do organizatorski, p. Janiny Słabickiej, szefowej Strażników Pamęci Ziemi Zgorzeleckiej, tak napisałem: "Droga Pani Janino, dawno nie przeżyłem tak mocnych i pięknych wzruszeń, jakich dostarczyła mi ziemia zgorzelecka, a szczególnie wieś Trójca i jej cudowni mieszkańcy.

Odkryła tam Pani same skarby. Nawet wysoka gorączka ( 39), ani ból gardła
nie były w stanie osłabić mi tych niepowtarzalnych wrażeń. Dziękuję Pani za
opiekę zdrowotną, za organizacyjne działania i Pani mądrą inicjatywę
powołania stowarzyszenia. To duże przedsięwzięcie. Gratuluję serdecznie
i życzę twórczego rozwoju". To dzieło rzeczywiście należy pokazywać światu.


KOSZALIN - MIEJSKA BIBLIOTEKA PUBLICZNA




Dobiega powoli seria debat o Polsce, Kresach i kulturze w Koszalinie i okolicy. Mocnym akcentem zakończyło się spotkanie w Koszalińskiej Bibliotece Publicznej, w trakcie którego pojawiły się dwa tematy: diagnoza polskich umysłów w powieści "Spisek barbarzyńców" oraz problemy związane z Kresami, Kresowiakami i współczesną Ukrainą.

Pierwszy wątek wywołał żywą reakcję sali. Opowiadałem o kulturowym marksizmie ( komunizmie) zalewającym nasze umysły i wymieniałem najwybitniejszych przedstawicieli Szkoły Frankfurckiej. Okazało się, że ta wiedza nie jest dostateczna i należy do niej wciąż powracać, bo budzi ona liczne kontrowersje.


Natomiast wątek kresowy znacznie wzmocnił wybitny znawca ukraińskiego ludobójstwa, prof. Czesław Partacz, który wraz ze mną wyjaśniał mniej znane epizody tej straszliwej tragedii.Było wiele poruszających scen, kiedy zjawiła się grupa miłośników moich książek, uczestnicząca we wcześniejszych spotkaniach. Jeden z Kresowian był tak poruszony opowieściami o zbrodni, że nie krył swoich łez. Wspomagali mnie wiernie Grażyna Mulczyk-Skarżyńska, cichy duch opiekuńczy tygodniowych wojaży i Andrzej Pitak, pomysłodawca i kreator wielu twórczych działań, a także autor tych zdjęć, oboje towarzyszyli mi od początku do końca pobytu.


Spotkałem równiej sympatyczną i znaną koszalińską poetkę, Ludmiłę Janusewicz. Miłym akcentem była grupa studentów, których dzień wcześniej obserwowałem w trakcie żywej filozoficznej dyskusji.

20.05.15 

GOŚCINNY "RELAX"

Wspaniałe miejsce do odpoczynku, tuż nad morzem, uczynni, życzliwi, mili i kulturalni gospodarze, p. Ewa i p. Henryk. Dbają o gości, miejsce piękne i praktyczne. Blisko nie tylko morze, ale i sklepy, komunikacja, atrakcje. Po spotkaniach literackich z przyjemnością wracałem do Unieścia, do pensjonatu "RELAX", gdzie w ciszy i spokoju można się skupić nad książką. Dziękuję p. Ewie i p. Henrykowi za stworzenie mi znakomitych warunków także do pracy. I za smaczne śniadania Emotikon smile Życze powodzenia i dobrego sezonu.


19.05.15 

KLUB INTELIGENCJI KATOLICKIEJ - KOSZALIN

Tym razem byłem gościem KIK i opowiadałem o historii ludobójstwa, jakiego dokonali ukraińscy nacjonaliści spod znaku Bandery na Polakach. Ku mojemu radosnemu zdziwieniu, przybyła pełna sala słuchaczy, w tym także grupa młodzieży, co należy podkreślać z satysfakcją. Młodzi też nie chcą być okłamywani i pragną czerpać wiedzę z pierwszej ręki. Pojawiło się też sporo Kresowian. Towarzyszyli mi moi organizacyjni przewodnicy, tak jak poprzednio, powtórzę raz jeszcze, ceniona, szanowana i lubiana choreografka, której damskie zespoły taneczne zdobywają krajowe laury oraz Andrzej Pitak, który imponuje ogromną wiedzą o środowiskach kulturalnych Koszalina, sam będąc popularnym tutaj twórcą wielu dziedzin literatury i sztuki. Przez dwie godziny trwała ważna i ciekawa debata, w trakcie której padło bardzo dużo interesujących i mądrych uwag. Szczególnie poruszył mnie fakt, że na sali zjawili się także słuchacze z poprzedniego dnia. Przewodniczący KIK, Ryszard Soroko, stwierdził na końcu, że spełniły się jego oczekiwania, by rozmawiać o sprawach trudnych spokojnie, ale z godnością i w świetle prawdy.Miłą niespodzianką byli Czytelnicy, którzy zbierali autografy nie tylko na moich książkach ("Strach", "Spisek barbarzyńców"), ale też przynosili "Warszawską Gazetę", a niektórzy i gazetę "Obywatelską", w których pisuję felietony lub uprawiam publicystykę i promuję młodych poetów


18.05.15 

KOSZALIŃSCY MIŁOŚNICY POEZJI I DUDA
Dotarłem do Koszalina i od razu miłe spotkanie z grupą wiernych miłośników poezji. Państwo, Grażyna Mulczyk-Skórzyńska, znakomita kreatorka dzieł choreograficznych, która potrafiła stworzyć kilka grup tańca artystycznego, i niestrudzony teatrolog, magik sceny, artysta wielu branż, Andrzej Pitak, zaprosili mnie na rozmowę o sztuce poetyckiej. Przez kilka godzin rozmawaliśmy o historii poezji i sposobach wyrażania uczuń. Wzruszające chwile wyznań pań i panów w różnym wieku, którzy opowiadali o swoich doświadczeniach literackich. Najbardziej przejmujący był głos pewnej Kresowianki, która pisze piękne, dowcipne limeryki. A po spotkaniu spacer po mieście i uczestnictwo w wiecu kandydata na prezydenta, Andrzeja Dudy. Mówił z pasją i przekonujaco. Mnóstwo ludzi, brawa, zachwyt. Czy to wystarczy?

14.05.15 

DWA SPOTKANIA

Spotkanie z grupą duchowych przyjaciół w Klubie Literatury i Filmu w Olsztynie, i rozmowa o wpływach ideologii lewicowych na kształt świadomości Polaków. A potem udział w prezentacji nowego numeru jednego z najlepszych pism w Polsce "Dabaty", którą prowadzi Dariusz Jarosiński. To on właśnie mnie zaprosił na to spotkanie. Wielu bardzo oddanych, rzetelnie myślących, świetnych komentatorów, autorów i współpracownikłów miesięcznika. Niezwykle ciekawa dyskusja o problemach społecznych i politycznych regionu. Ja z kolei odpowiadałem na pytania dotyczące kontaktów z Wojtkiem Smarzowskim, który kreci film na podstawie motywów wybranych z moich opowiadań kresowych ujętych w książce "Nienawiść". Mówiłem też o sensie filmu i odważnej decyzji artysty, który nie uląkł się dźwignięcia tak trudnego tematu. Cieszy też fakt, że wielu czytelników moich ostatnich powieści ( "Barbarzyńcy u bram", "Spisek barbarzyńców") i opowiadań ( "Strach"), wyrażało swoje dobre opinie o dwu czasopismach, z którymi współpracuję, "Warszawską Gazetą" i dwutygodnikiem Kornela Morawieckiego, gazetą "Obywatelską

13.05.15 

WOJEWÓDZKA BIBLIOTEKA PEDAGOGICZNA - OLSZTYN
Przyjemne, miłe spotkanie kameralne w WBP w Osztynie i rozmowa o marksizmie kulturowym, jako metodzie wpływania na ludzką świadommość i podświadomość. Na przykładzie powieści "Spisek barbarzyńców" opowiadałem, jak się zmienia mentalność narodów w przeciągu wieków i jak gwałtownie marsizm kulturowy przetwarza nasze obyczaje, zachowania i działania. Po serii pytań, najwytrwalsi zrobili sobie z autorem wspólne zdjęcie. A potem w towarzystwie duchowych przyjaciół spacer po mieście i przegląd wieczornych kawiarń.


12.05.15 

O L S Z T Y N 

Dwa spotkania w Olsztynie. Pierwsze na Uniwersytecie z młodzieżą kierunków humanistycznych i kadrą profesorską, poświęcone motywom kresowym w moich książkach, ale wykład objął też inne wątki z historii Kresów, m.in. akcje ludobócze OUN/UPA. Drugi zaś był przeznaczony dla środowisk kresowych i w całości dotyczył chronologii zbrodni ukraińskich faszystów.Przybyli goście z Ukrainy. Było interesująco, ciekawa i długa dyskusja. Sympatycznym przewodnikiem, organizatorem i opiekunem był Krzysztof Gargas, wielki pasjonat zbieractwa, dokumentowania historii Wołynia.

10.05.15 

STARA GÓRA
Spotkałem się w niedzielę, 10.05.15 r. ze swoimi czytelnikami i wiernymi Kościoła rzymskokatolickiego na wsi, w niewielkiej, ale zadbanej świątyni, w Starej Górze, powiatu górowskiego. Zaprosił mnie z inspiracji mieszkańców ks. proboszcz, Ryszard Skocz. Opowiadałem o swoim dzieciństwie na Kresach i o tym, co się stało z mieszkańcami kresowych ziem. Mówiłem więc i o ludobójstwie. Wielu Czytelników z tej wsi nabyło też moją książkę "Strach" i - po spotkaniu- w rozmowach prywatnych przynawało się do tego, że przekażą te książki swoim dzieciom i wnukom, by dzieci i wnuki wiedziały, jak się toczyły polskie losy. Wzruszające wyznania. Wielu mieszkańców regionu 70 lat temu - wypędzonych z Kresów - przybyło na Ziemie Zachodnie. Po moim wystąpieniu, w trakcie mszy Św. madrą i pouczającą homilię wygłosił ks. Edward, z którym witam się na zdjęciu. A przede mną gościli w tej wsi z wykładami m.in. Grzegorz Braun, ks. Stanisław Małkowski, Marek Jurek... Ks. Ryszard dba, by parafianie byli zorientowali w wielu dziedzinach życia. Tworzy atmosferę życzliwych spotkań, rozmów i moralnych refleksji. Oby jak najwięcej było takich duszpasterzy w naszej Rzeczypospolitej.

08.05.15

DWA DNI Z MŁODYMI
To było ciekawe doświadczenie. Dwa wykłady 07 i 08. 05. 15 i dwie długie rozmowy. Jeden wykład o ziemiach kresowych i ludobójstwie OUN/UPA dla środowiska Odra-Niemen, które wysyła swoich emisariuszy na dawne polskie Kresy. Drugi wykład o dziejach poezji, prezentacja wierszy przez trójkę poetów, Kingę Tyczyńską. Klaudię Wlaźlak i Rafała Bakalarczyka. Każda inna poetyka, każde inne podejście do rzeczywistości, każde inne poczucie piękna. Poeci czytali strofy publikowane w "Obywatelskiej". Było przyjemnie, miło, chwilami wesoło. Docieraliśmy do źródeł twórczości. Tworzy się nowa, młoda, poszukujące prawdy o sobie samej i swoim świecie elita literacka.

05.05.15 

BIELSKO-BIAŁA   


Dwa dni w Bielsku - Białej. Bardzo ciekawe spotkanie z liczną grupą czytelników. Interesująca debata o Polsce i kulturze. Opowiadałem o marksiźmie kulturowym, który wyniszcza polską mentalność i katastrofalnie paraliżuje tożsamość narodową.

O tym właśnie jest m.in. moja książka. Na sali było wielu rozumnych ludzi, którzy dzielili się swoimi doświadczeniami. Na promocję "Spisku barbarzyńców" zaprosił mnie poseł PiSu, p. Stanisław Pięta, który debatę rzeczowo i sprawnie prowadził.

Na sali była spora grupa czytelników z klubu Gazety Polskiej, ale też niemało czytelników Warszawskiej Gazety. Przywitała mnie też sympatyczna i dociekliwa czytelniczka, p. Barbara Mucha, poznana wcześiej na FB, która niebawem dośle mi robione przez siebie zdjęcia.
Przy okazji zdradziłem organizatorom ważny fakt z mego życia, że właśnie w LO w Bielsko-Białej prowadziłem swoją pierwszą na praktyce studenckiej lekcję z języka polskiego. 
Lokalni detektywi w dawnych dokumentach mogą sprawdzić, jak to wyglądało. Chyba rok 1958/59, po Chrystusie.



21.04.15 

KRESOWIANIE W NYSIE

Z inspiracji p. Wincentego Jakubowskiego Miejska Biblioteka Publiczna w Nysie zaprosiła mnie na spotkanie z Kresowiakami. Odbyła się też promocja najnowszej mojej powieści "Spisek barbarzyńców", która odsłania kulisy życia publicznego w Polsce i pokazuje, kto rzeczywiście rządzi w naszym kraju.


To ważne, by poznać prawdę. Bo jeśli nie poznamy prawdy, nic nie zmienimy. A prawda jest porażająca. O tym piszę w "Spisku barbarzyńców".


 21.04.15

NYSKIE ZASKOCZENIA - CAROLINUM

W Nysie miałem dwa spotkania. Najpierw w słynnym Liceum Carolinum, w pięknej auli, godnej najwspanialszych uniwersytetów, wśród duchów wielu epok, w otoczeniu pięknych form. A na sali ok. 200 uważnie słuchających licealistów.


Naturalnie w towarzystwie swoich pedagogów. Ale najpierw długa i ciekawa rozmowa z p. dyrektor, Ireną Sosulską i opowieści o fascynującej historii szkoły.


No, a potem wykład o kulturze Kresów. Po wykładzie duże zaintersowanie psychologią twórczości, pytania o warsztat literacki, ale też dziennikarski.


Przy okazji wyłowiłem kilka talentów prasowych. A być może i literackich. Z całą pewnością będę z tymi talentami dalej pracował. Pożyteczne, ważne spotkanie.


22.04.15 

WROCŁAWSKA PROMOCJA


Wrocławska promocja "Spisku barbarzyńców" z wypełnioną po brzegi publicznością w klubie Konspira, trwała ponad 3 godziny. Spotkanie prowadził Kornel Morawiecki, fragmenty książki czytał Mirek Malcherek, a po moim wystąpieniu toczyła się żywa i bardzo interesująca dyskusja.

Promocję zaszczyciła sama szefowa wydawnictwa 2 Kolory, Magdalena Lenart. Nie zabrakło ceremonii podpisywania egzemplarzy, a ja miałem okazję wręczyć osobiście książkę Hani Łukowskiej-Karniej, legendzie Solidarności Walczącej, która była dla mnie inspiracją do tworzenia wielu scen powieści.


Naturalnie rozmowy kuluarowe trwały znacznie dłużej. Pojawiła się też niemała grupa młodych czytelniczek ze Stwarzyszenia Odra-Niemen. To było ciekawe i ważne doświadczenie.


 23.04.15
 NOWY SUKCES OŁAWY! 


Właściwie to chciałoby się widzieć takie szkoły w całym kraju, aktywne, kreatywne, dydaktycznie sprawne, nieustannie poszukujące nowych talentów i budujące silne poczucie tożsamości narodowej. Taką szkołą jest LO nr 1 w Oławie.


Dyrekcja sprzyja mądrym i pięknym inicjatywom, a znakomici organizatorzy, tacy jak prof. Blandyna Rosół-Niemirowska i jej współpracownicy, innni nauczyciele, a przede wszystkim młodzież, wciąż wychodzą na zewnątrz z ciekawymi i ważnymi propozycjami.


Już tutaj wspominałem o konferencjach popularno-naukowych. Właśnie dzisiaj wróciłem z ostatniej, poświęconej poetom niepokornym, m.in. Edwardowi Stachurze, Jackowi Kaczmarskiemu i ks. Tadeuszowi Isakowiczowi-Zaleskiemu.

Ja opowiadałem o Wojaczku. Niezapomniana atmosfera. Dużo interesujących i ważnych wypowiedzi. Występy uczniów, wstawki wokalno-muzyczne, cały program przygotowany przez młodzież, to niewątpliwe zalety tego fascynującego wydarzenia. No i te setki zasłuchanych licealistów! Oby więcej takich szkół. Oby więcej takich pedagogów! Znowu, brawo OŁAWA! Brawo I LO!

04.03.15
WARSZAWA ZAMOJSKA x


 05.03.15. Wróciłem z Warszawy. Miałem tam niezwykle interesujące spotkanie w Kole Zamościan.



Niesamowite!!! Warszawa ma ponad stuosobowe Koło Zamościan. Jak bardzo trzeba kochać swoją ziemię, by nieustannie o niej pamiętać w dalekim innnym miejscu.


Warszawiacy z ziemi zamojskiej od lat organizują debaty, spotkania, dyskusje, poświęcone historii dawnego swojego grodu, gromadzą pamiątki, materiały, wspomagają społeczność Zamościa. Mnie zaprosili na rozmowy o Kresach.


Po godzinnym wykładzie trwała trzygodzinna dyskusja. Zanotował ją na filmie znakomity reżyser, Krzysztof Wojciechowski. Prezes Koła, Wojciech Świderek, prof. SGGW, wraz z zarządem, oddaje pracy społecznej całe swoje serce.

Pomyślałem sobie, Boże, by każda miejscowość miała takich swoich orędowników, jakże inaczej by wyglądało nasze życie.

Nikt im nie każe tego robić. Robią to sami z własnej woli. Wolni Polacy! Piękny i porywający przykład. Obiecali też tworzyć Biblioteki Kresowe.

21.11.14 

TWÓRCZA OŁAWA

Jedno z najpiękniejszych spotkań. Powiatowa i Miejska Biblioteka Publiczna w Oławie, niedaleko Wrocławia.

 Pełna sala młodzieży i Kresowian, około 100 osób. Trzygodzinna, a wraz z rozmowami kuluarowymi, czterogodzinna debata o Polsce, Kresach, wartościach, życiu współczesnym, książkach, nauce i kulturze.X


Mnóstwo mądrych i dociekliwych pytań. A przede wszystkim fantastyczna atmosfera. Ciepła, życzliwa, przyjemna.


Młodzież daleko wykracza poza standardowe zachowanie. Niewątpliwie to zaleta wspaniałej polonistki, Blandyny Niemirowskiej, wrażliwej, oczytanej, głęboko wchodzącej w problematykę filozoficzną książek, wzór dla innych pedagogów.


Nic dziwnego, że Jej licealiści zasypywali mnie ważnymi problemami. Umiejętność zachowania w miejscu publicznym świadczy o ich klasie intelektualnej i wyrabianych nawykach.


Oby więcej takich szkół i takich polonistek. No i wspaniała dyrekcja biblioteki. Elegancja, styli i dobry smak, słowem Pani Janina Kordys. Nie mogę się nachwalić, bo rzadko się zdarza, by w niewielkim mieście, jawiły się wielkie duchowo postaci. Może im tego pozazdrościć w wielu przypadkach Wrocław. Przecieram oczy ze zdumienia, że taką laurkę tu wymalowałem. Ale nie da się inaczej.



Kresowianie także nie zostają w tyle, ciągle poszukują, sprawdzają, docierają do nowych faktów historycznych, rewidują je i przedstawiają prawdziwy obraz. Pięknie wchodzą w kolejne lata życia. To też sztuka. 
No i skąd się wzięli na sali moi uczniowie i studenci sprzed kilkudziesięciu lat?

Były więc i wspomnienia. Prezentuję również bukiet kwiatów, jako znak tego niezapomnianego wieczoru. Brawo Oława! Dziękuję i podziwiam.

10.11.14 

GRODZISK MAZOWIECKI 


Pięknie i mądrze przebiegała w Grodzisku Mazowieckim 96. rocznica odzyskania przez Polskę niepodległości.

Dyr. Muzeum Lwowa i Kresów, Aleksandra Biniszewska z Kluklówki, pełna energii i pomysłów twórczych wraz z Centrum Kultury i władzami miasta zaprosiła wybitnych artystów z Warszawy, którzy wykonali utwory kompozytorów kresowych.


Ja natomiast miałem okazję zaprezentować swoje książki i opowiedzieć o znaczeniu i sensie historii w budowaniu tożsamości narodowej. Sala kinowa zgromadziła okoł 300 słuchaczy, którzy po koncercie i moim spotkaniu zadawali mnóstwo pytań, a potem uczestniczyli w rozmowach kuluarowych przy zbieraniu dedykacji. Na zdjęciu widać tych, którzy zostali, by dalej podebatować.


Niezapomniane przeżycia artystyczne i ważny dzień dla miasta, a także dla nas, uczestników tego wydarzenia. Oby więcej było w Polsce tak oddanych sprawie kresowej społeczników jak dyr. Biniszewska. Z jej aktywnością i dynamiką można góry przenosić. Widziałbym ją w Sejmie albo w Senacie, jak reprezentuje polskie interesy Kresowian. Ciekaw jestem, kto pierwszy jej zaproponuje kandydowanie.


Słyszałem, że chętnych jest wielu. Okazuje się, że w niewielkim mieście można organizować w sposób oryginalny i na wysokim poziomie uroczystości, które są istotne dla rozwoju pamięci i kształtowania postaw nowych pokoleń.
22-24.10.14 

WYBRZEŻE GDAŃSKIE 


Cztery dni na Wybrzeżu Gdańskim, trzy dni spotkań, debat i rozmów z młodym pokoleniem Polaków zorganizowanym w Ruchu Narodowym. Zaprosił mnie Kuba Mikołajczyk z Młodzieży Wszechpolskiej. Kuba, co ciekawe, jest jeszcze uczniem liceum, a już dużo czasu poświęca na działalność społeczną. Dzięki niemu poznałem lepiej Gdańsk i Gdynię, a przede wszystkim sposób myślenia młodzieży. Pierwszy wykład, na który przybyło też kilku Kresowian, poświęciłem zasadniczym zmianom mentalnym, jakie zachodzą w polskim społeczeństwie. To problem, którego nikt specjalnie nie bada, a w nim jak w zwierciadle odbijają się wszelkie dewiacje i schorzenia narodowe. Trzeba wiedzieć, skąd się one biorą i jak sobie z nimi radzić. By to wiedzieć, trzeba dobrze postawić diagnozę. To właśnie próbowałem czynić w trakcie wykładu, a potem w interesującej i ważnej dyskusji. W tym kontekście łatwiej też zrozumieć dążenia, ambicje, słabości i dylematy Ruchu Narodowego.

23.10.14 

Drugie ważne spotkanie w Gdańsku. Tym razem z młodzieżą szkolną, klasami licealnymi oraz z pedagogami. Przez dwie godziny lekcyjne opowiadałem o rozwoju intelektualnym i duchowym młodych ludzi, o roli i znaczeniu Kresów w dziejach Rzeczypospolitej, a także o dramacie ludobójstwa.

Młodzież wykazywała duże zainteresowanie tą problematyką, po wykładzie miałem wiele pytań i sugestii, iż należy częściej odbywać takie rozmowy.

Zdarzył się też przypadek szczególny, który później był wielokrotnie i rozmaicie komentowany. Kilka minut po rozpoczęciu wykładu, nagle rozległ się intensywny alarm i cała szkoła musiała błyskawicznie opuścić budynek.

Gdy wróciliśmy na powrót do klasy, młodzież dziwnie się uśmiechała. I powiedziała mi, że zdarza się to bardzo rzadko. W każdym razie to mnie nie zdeprymowało i spotkanie kontynuowałem. 

24.10.14  

Trzecie ważne spotkanie na Wybrzeżu Gdańskim. Tym razem z Młodzieżą Wszechpolską. 

Wspaniali, wrażliwi, wykształcemi chłopcy. Szukają swojego miejsca w życiu społecznym i politycznym kraju.

Mają wiele planów, ale napotykają na niemałe kłopoty. Starają się je przezwyciężać i iść dalej.

Rozmawialiśmy o Wielkiej Polsce, a także o tragedii ludobójstwa, zbrodniach OUN i UPA. Wciąż młodzież w tej materii nie ma wystarczającej wiedzy. A nie mając wiedzy, nie jest przygotowana do publicznej debaty.

Ta grupa, w której dyskusja po wykładzie toczyła się kilka godzin, już wie dużo więcej. Poznaje książki, zna fakty. Oby częściej odbywały się w młodzieżowych środowiskach takie rozmowy. Po kilku dniach otrzymuję z Gdańska ciekawe listy, które świadczą o tym, że nie zmarnowaliśmy czasu. Każde ziarnko prawdy kiełkuje. 


 




                

  

     

    


20.10.14 
ŚWIDNICA, STOWARZYSZENIE KRESOWE


Świdnica, niedakleko Wrocławia. Spotkanie z czytelnikami zorganizowanymi we wspólnocie Kresowian. Dołączyła też do nas niewielka grupa młodzieży z Ruchu Narodowego.


To niezły początek. Wolałbym wprawdzie, by było ich więcej, ale to ciągle problem warszawskiego kierownictwa z budowaniem bazy kulturowej organizacji. Przewodniczący świdnickiego stowarzyszenia Lwowian, Karol Liwirski, od lat kultywuje dawne polskie tradycje, ocala pamięć i stara się, by nie umknęły z pola widzenia bieżące sprawy dotyczące Podola i Pokucia.


Przez dwie godziny rozmawialiśmy o znaczeniu i sensie kultury w dziejacha narodu, a także o tym, jak należy rozumieć najnowszą historię Rzeczypospolitej w kontekście banderowskiego ludobójstwa. Na zdjęciu ci, którzy pozostali po spotkaniu, by jeszcze zdobyć autografy i porozmawiać z autorem.


18.10.14

ZAMOŚĆ, ŚRODOWISKA KRESOWE

Zamość, piękne polskie, historyczne miasto. I wspaniała, niestrudzona społeczność kresowa, zorganizowana w lokalnym stowarzyszeniu, które nie pozwala, by zbrodnia ukraińskiego ludobójstwa została zapomniana.

Od dwudziestu lat działają tam dwie panie, Janina Kalinowska, przewodnicząca i Zofia Szwal,skarbnik, które całą swoją energię poświęcają utrwalaniu pamięci.


Janina Kalinowska w sposób bestialski została dotknięta zbrodnią faszystowskich ukraińskich zwyrodnialców. Całą jej rodzinę wymordowali banderowcy, a ona jedna ocalała cudem. Miała wtedy być może 3 lata. Ale to wcale nie jest takie oczywiste.


Do dziś nie jest pewna jak się nazywa, ani nie wie, ile naprawdę ma lat. Nieustannie poszukuje swojego rodowodu.Równie trudne koleje losu przeszła Pani Zofia. Długo by o tym opowiadać. Dziś one walczą o prawdę.


Wywalczyły unikalną izbę pamięci. Wspomaga je wiceprezes Eugeniusz Strzałkowski i młody, energiczny członek zarządu, Jarosław Świderek z Tomaszowa Lubelskiego. Przez kilka godzin rozmawiałem z nimi i innymi uczestnikami spotkania o naszej historii i jej wpływie na aktualną rzeczywistość. Obok fotki. Proszę upowszechniać. Bo to, co robią te dzielne kobiety i ci, którzy je wspomagają, to wzorzec, jak pięknie kochać swoją ziemię i mądrze chronić dziedzictwo.

No i godny pochwały gospodarz spotkania, redaktor Łukasz Kot, z Civitas Christiana, który nas serdecznie gościł, a mnie pozwalał się w czuć jak u siebie w domu. Warto było niemal dwunastogodzinną podróż w jedną stronę odbyć, by spotkać tak wspaniałych ludzi.


11.10.14 
FUNDACJA POLACY ZNAD NIEMNA



I jeszcze jedno wydarzenie w Białymstoku. Konferencja poświęcona ofiarom ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich faszystów spod znaku OUN i UPA na Polakach na Wołyniu. Tym razem gospodarzem był Robert Pawłowski, świetny organizator, skromny człowiek,który wiele czasu poświęca współpracy z rodakami z Białorusi i Litwy.


Powołał do życia Fundację Polacy znad Niemna. Odbudował w Brodach pomnik polskich powstańców, pomaga młodzieży w poznawaniu ojczystej kultury, publikuje cenne książki, objaśnia polskie dzieje. Dzięki niemu spotkałem w Białymstoku ks. Tadeusza Isakowicza - Zaleskiego i Marysię Pyż ze Lwowa. Konferencja sprowadziła na salę ok. 300 osób.


Była świetnie przygotowana. A na zakończenie wystąpił teatr Nie Teraz Tomasza Żaka z Tarnowa z interesującym spektaklem "Ballada wołyńska". Podziwiałem też w centrum miasta na wysokich kolumnach napis: BÓG HONOR OJCZYZNA.

To dzieło białostockiej młodzieży z RN, nieugiętej i konsekwentnie walczącej o Polskę niepodległą. Może inne miasta wezmą z Białegostoku przykład. Mądre i piękne działanie. Proszę o udostępnianie tego zapisu.


10.10. 14
KSIĄŻNICA PODLASKA


Białystok, Książnica Podlaska. Zaprosił mnie na spotkanie ceniony i szanowany poeta, a zarazem dyrektor tej ważnej dla regionu placówki, Jan Leończuk. Wbrew ciężkiej chorobie osobiście się zjawił na wieczorze literackim, zrobił krótkie wprowadzenie, a potem ponad dwie godziny ofiarował mnie. Z radością dostrzegłem na sali znajomego z FB, aktywnego twórcę, poetę, Jerzego Binkowskiego, a także miłą młodą matkę, którą również znam z FB.

Przyszła z odważnym synem, chłopcem może dziesięcioletnim, który zadał mi trudne pytanie, dlaczego Polacy za granicą wstydzą się tego, że są Polakami. Wieczór ten poświęciłem mało badanemu problemowi zmiany mentalności,jakiej się poddajemy. A to chyba najważniejszy dzisiaj proces, jaki nas, Polaków, przemienia w niewiadomo kogo.

Temu procesowi przyglądam się w powieści "Barbarzyńcy u bram". Jeśli kogoś to głębiej interesuje, znajdzie tam odpowiedź. Debata pozwoliła mi zorientować się, w jakim kierunku rozwija się polska myśl. To ciekawe doświadczenie.


10.10.14 
BIBLIOTEKA W GRÓDKU

Daleka podróż do Białegostoku i okolic. Cztery dni ( 09.10-12.10) wojażowania. Na zaproszenie aktywnego, pełnego coraz to nowych inicjatyw, prezesa Fundacji Polacy znad Niemna, Roberta Pawłowskiego, przybyłem wraz ks. Tadeuszem Isakowiczem-Zaleskim i Marysią Pyż ze Lwowa na konferencję popularno-naukową poświęconą problematyce kresowej, a przede wszystkim ludobójstwu na Wołyniu.

Gościł mnie też oddzielnie, serdecznie i pięknie, dyr. Książnicy Podlaskiej, znany i ceniony poeta, prozaik i eseista, Jan Leończuk. Odbyłem dwa ważne spotkania literackie. Pierwsze w Gródku, niewielkiej miejscowości pod Białymstokiem i drugie w siedzibie Książnicy.

Najpierw kilka słów o Gródku. Zadbana, dobrze utrzymana biblioteka, wspaniała, domowa, wręcz rodzinna atmosfera, kameralne spotkanie i długa, interesująca rozmowa o literaturze, Kresach, wojnie, czytelnictwie, dużo pytań i wiary w sens obcowania z książką.

Przybył też na spotkanie z widzami ceniony reżyser z Tarnowa, Tomasz Żak, prezentując głośną już "Balladę o Wołyniu". Więcej w kolejnych odcinkach relacji z ziemi białostockiej.

Dba się tam o czytelnika i szanuje trud pisarza. 

08.10.14 

BIBLIOTEKA  NR 27 WE WROCŁAWIU

Dzięki zaproszeniu p. Beaty Kryg z "Solidarności" bibliotekarzy we Wrocławiu, a także dyrekcji Biblioteki nr 27, miałem okazję spotkać się dzisiaj z sympatycznym gronem czytelników i rozmawiać o przemianach mentalnych Polaków w ciągu wieków i o ostatnim, najważniejszym okresie, w którym obserwujemy napór idei wyniszczających tradycyjny porządek i ład moralny.

Tymi problemami zajmuje się właśnie moja powieść "Barbarzyńcy u bram". Kilka godzin trwała żywa, emocjonująca dyskusja. Miła atmosfera, gościnni gospodarze, wysoki poziom rozmów pokazuje, że można zajmować się najtrudniejszymi tematami godnie i z powagą, bez obrażania kogokolwiek.

No i pojawiają coraz młodsi czytelnicy. To też wartość. Dobrze, że są takie miejsca jak Bblioteka nr 27. Trzeba nam bowiem we Wrocławiu poważnej debaty o nas samych i o naszym mieście.


29.09.14 
DEBATA W KLUBIE RONINA- WARSZAWA

Miałem okazję brać udział w panelu dyskusyjnym poświęconym nowemu filmowi Ewy Stankiewicz pt. "Tam chodzę ulicami". To obraz z wycieczki, którą zorganizowała ekipa telewizyjna "Republiki" na ziemie kresowe.

Premiera zgromadziła w Klubie Ronina w Warszawie pełną salę widzów, a w panelu prowadzonym przez red. Cezarego Gmyza, uczestniczyli Aleksandra Biniszewska z Muzeum Lwowa i Kresów, reż. Ewa Stankiewicz, red. Dawid Wildstein i Państwa uniżony sługa, Stanisław Srokowski.

To była ciekawa i ważna debata o sensie sztuki i sposobie rozumienia historii. Film p. Ewy Stankiewicz, pełen uproszczeń i błędów, dał okazję do poznania, być może najważniejszego fragmentu naszych dziejów, czyli I i II Rzeczypospolitej. Stał się powodem do wielu istotnych wypowiedzi.

Mimo, iż krytycznie oceniłem jego kształt i walory ideowe, uważam, iż dorze się stało, że utalentowana reżyserka, Ewa Stankiewicz zmierzyła się z trudną i bolesną tematyką kresową, a telewizja Republika zaczęła doceniać tę problematykę.

Powstał też pomysł, by organizator debat w klubie, p. Józef Orzeł, przygotował poważną dyskusję o roli, znaczeniu i dramacie polskich Kresów.


20.09.14 
JEDNOCZENIE KRESOWIAN 

Niedawno odbył się w Warszawie zjazd założycielski nowej organizacji kresowej.

Będzie ona reprezentowała dużą część środowisk wywodzących się ze wschodnich terenów  II RP, a po pewnych przeobrażeniach, stanie się - mam nadzieję - najważniejszą organizacją.

 Niestety, kręgi warszawskie narzuciły niefortunną nazwę, którą - liczę na to  - zarząd szybko zmieni. Nazwa ta brzmi: Patriotyczny Związek Organizacji Kresowych i Kombatanckich. x

 Pierwotna nazwa: Związek Stowarzyszeń Kresowych - była prosta i oddawała ducha zjednoczenia. xxxxxx


Ta, odwołująca się do kombatanctwa tylko odstrasza młodych.


Na czele Związku stanął jeden z najlepszych prezesów towarzystw kresowych w Polsce, Witold Listowski z Kędzierzyna- Koźla. Życzymy mu sił, odwagi i wyobraźni, by mądrze i dobrze poprowadził stowarzeszenie. 

( foto: Zdzisław Malinowski)


13.09.14  
MIEJSKA BIBLIOTEKA PUBLICZNA I TMLiKPW W PACZKOWIE


Świetnie zorganizowane przez Miejską Bibliotekę Publiczną i stowarzyszenie Kresowian w Paczkowie spotkanie literackie poświęcone wielkości i dramatowi Kresów.


Przybyło mnóstwo ludzi. Po moim wykładzie odbyła się żywa, wręcz gorąca dyskusja.

Jedna z Pań, mająca za sobą tragiczne wydarzenia na Wołyniu, akty ludobójstwa, opowiadła o tym, co przeżyła. Inni się dołączali.


Nie stracili wiary w życie. Dzielne, mądre i odważne kobiety. Inne z kolei mówiły, że do dzisiaj się boją o tym mówić, bo to było tak straszne.


Po 70 latach! Koszmar nie do wiary.

Ludzie potrzebują takich rozmów, spotkań, wspomnień. Moje książki, które wydawca przekazał na spotkanie, poszły od razu.


Na koniec najstarsza z Pań, osiemdziesięciokilkuletnia Kresowianka pięknie nam zaśpiewała. To ta Dama, którą obejmuję ramieniem. Gra też na gitarze i na innych instrumentach. Bo na Kresach rodziły się talenty nawet na kamieniu.

03.06.14 
OPOKA SŁOWA


Serdecznie dziękuję Przyjaciołom i Znajomym za liczne wyrazy szacunku i sympatii w związku z przyznaną mi nagrodą OPOKI SŁOWA. Traktuję ją, jako wyraz uznania dla wolnej, twórczej myśli i niezależnych sądów. Patron nagrody, Piotr Skórzyński, autor niezwykle cennych dzieł o charakterze filozoficzno-socjologicznym zasługuje na szerokie upowszechnienie. Kapituła zaś, a przede wszystkim inicjator i dobroczyńca pomysłu,Radosław Kieryłowicz, wskazują drogi wolności i moralnej odpowiedzialności. To zaszczyt znaleźć się w takim towarzystwie, jak zacni Panowie, prof. Witold Kieżun i ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski. OPOKA wzmacnia duchowe siły. Wręczenie medali odbyło się 3 czerwca (wtorek) w Sali Konferencyjnej Domu Pielgrzyma "Amicus" ul. Hozjusza 2, przy parafii św. Stanisława Kostki w Warszawie

07/08.06.14
KĘDZIERZYN - KOŹLE 

Dwa dni w Kędzierzynie - Koźlu. Znajduje się tam bardzo aktywne środowisko kresowe, któremu przewodzi najlepszy prezes w Polsce, Witold Listowski .

 Odbywają się debaty literackie, konferencje naukowe, kiermasze książek, występy artystyczne, prezentacje kuchni lwowskiej. W działaniach kulturotwórczych i oświatowych pojawia się młodzież.

W tym roku miałem okazję wygłosić referat i debatować o literaturze pięknej. Udział w konferencji naukowej wzięli znawcy problemu, m.in. dr. Lucyna Kulińska, ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, prof. Leszek Jazownik. Roznosiły się aromaty lwowskiich smakołyków.

A kresowe zespoły muzyczne ujawniały swoje talenty. Naturalnie uczestniczyliśmy wszyscy we Mszy Świętej i przemarszu z kompanią honorową, orkiestrą i pocztami sztandarowymi do Gimnazjum nr 1 im. Orląt Lwowskich pod tablicę upamiętniającą ofiary zbrodni ukraińskiego ludobójstwa.

Trzeba przyznać, że udało się prezesowi pozyskać przychylność władz lokalnych i wojewódzkich, co nie jest dzisiaj takie proste i oczywiste. Władza na ogół ignoruje 6 mil. Polaków z Kresów. W Opolskiem, jak widać, jest trochę inaczej.

 Brawo, Kresowianie! Brawo Opole i Kędzierzyn-Koźle.

30.05.14 
KLUB MUZYKI I LITERATURY, WROCŁAW - BURZLIWA PROMOCJA "BARBARZYŃCÓW U BRAM"

Niemal 4 godziny trwała debata o Wrocławiu i Polsce, przy okazji promocji "Barbarzyńców u bram".

Wydarzeniu towarzyszył inteligentnie interpretujący fragmenty książki aktor, Mirosław Majcherek oraz grupa młodych artystów, studentów klasy kameralistyki AM pod opieką prof. Ewy Prawuckiej: Adam Krukiewicz, Mateusz Oklasiński, Filip Szopek.

Dużo pięknej muzyki, burzliwa dyskusja, zderzenie racji Kornela Morawieckiego i moich w sprawie Unii Europejskiej. 

Mówiłem o zagrażających Polsce prądach cywilizacyjnych, przede wszystkim o ataku na państwo narodowe, rodzinę, historię, religię, sztukę i język.

Kornel uznał, że ścisły związek z Europą to szansa dla Polski. Ja widzę więcej niebezpieczeństw


21.05.14.

U PIEŚNIARZY, WROCŁAW 

Miałem przyjemność przedstawić młodego pisarza, debiutanta, autora bardzo ciekawej i ważnej książki "Turysta", Jędrzeja Solińskiego.


Jeszcze o nim usłyszymy. I to nie raz. To autentyczny talent, duża wrażliwości literacka, bogata wyobraźnia i umiejętność nazywania rzeczy po imieniu.


Mądra i piękna opowieść o tym, czym jest pamięć, prawda i droga przez życie. Promocja kameralna, ale bardzo dynamiczna, wiele pytań i fragmenty nowej nieopublikowanej jeszcze książki. Wrocław i Polska zyskują nową, istotną postać w życiu literakim.

Jędrzej Soliński to najmłodszy polski pisarz, który podjął sensownie i interesująco wątek kresowy. Polecam jego ksiażkę "Turysta". Niżej fotki ze spotkania.


19.05.14.
MIEJSKA BIBLIOTEKA PUBLICZNA - KĘDZIERZYN KOŹLE
 

Kędzierzyn-Koźle, Miejska Biblioteka Publiczna. Miłe, kameralne, ale bardzo żywe spotkanie ze środowiskiem Kresowian. Promocja zbioru opowiadań kresowych "Strach" oraz długa, dwugodzina rozmowa o Polsce, przemianach mentalnych Polaków, procesach cywilizacyjnych.
 
Kilkoro młodych, aktywnych, z nadzieją na tworczą współpracę ze starszym pokoleniem. Dużo dla Kresów i Polski robi tam znakomity prezes TMLiKOW, Witold Listowski. Jeszcze będziemy o nim pisać. Niedługo organizuje kolejną konferencję i jej też poświęcimy uwagę. Miasto zdobyło niezwykle cenną postać życia kulturalnego, świetnego fachowca, wykształconą, wrażliwą i z wieloma pomysłami, nową dyrektorkę Biblioteki Miejskiej, Panią Izabelę Migocz. Czytelnicy liczą na pomysłowe inicjatywy. Niżej kilka zdjęć. Najwierniejsi Czytelnicy, Pani Dyrektor i Pan Prezes, widoki miasta.


25.04.14
AUGUSTIANIE WE WROCŁAWIU  



aaau

 
Wieczór, Klub Muzyki i Literatury, Wrocław. Niezwykłe spotkanie z Augustianami z całego świata. Poprosił mnie ojciec Piotr z Warszawy, bym spotkał się z grupą współbraci, którzy przyjechali do Wrocławia i chcieliby usłyszeć o dawnej, wielkiej Polsce. Przybyli z Afryki, Ameryki i Europy. Opowiadałem o istocie polskości, o poczuciu dumy narodowej, honorze, godności, pragnieniu prawdy i wolności, o polskich zrywach i walkach, o tym jak Sobieski obronił Europę przed nawałą osmańską, o cudzie nad Wisłą, a znaczeniu "Solidarności", o państwie podziemnym, ZWZ, AK, Żołnierzach Wyklętych, WiN, o licealistach, którzy po wojnie chwytali za broń i szli walczyć z komunistami, o kraju, w którym znalazło przed II wojną światową schronienie 30 mniejszości etnicznych. Słuchali z dużą uwagą. A potem mówili, że to dla nich wielkie, nowe odkrycie. I patrzą na Polskę inaczej niż do tej pory.


24.04.14. 
U "PIEŚNIARZY" WE ROCŁAWIU

    
U "Pieśniarzy" warsztaty poetyckie Wrocławskiego Bractwa Młodych Poetów. Na zdjęciu ci, którzy dzisiaj mieli czas. 

Rozmawialiśmy o poezji wrocłwskich twórców, w szególności o poezji Różewicza i Karpowicza, o polskiej kulturze, o wpływach literackich, a także czytaliśmy nowe wiersze uczestników spotkania. Następna dyskusja w maju. Zapraszam również młode talenty, które do tej pory nie ujawniły się u nas. Warunkiem przyjęcia do grupy jest pozytywna ocena trzech nadesłanych tekstów.


Proszę o kierowanie wierszy na mój adres. 

09-10.14  
SPOTKANIE PO PÓŁ WIEKU 

Nie za często mamy okazję, by spotkać się z dużą grupą naszych 
kolegów z liceum, czy ze studiów, a ja miałem kolejną okazję, by  spotkać się 
ze swoimi uczniami niemal po 50 latach.


Uczyłem ich literatury. Z niektórymi z nich widywałem 
się przy innych okazjach, ale z całą grupą w takim składzie po raz pierwszy.


Zdjęcia pokazują moich uczniów z Technikum Eletroenergetycznego w Legnicy, 
gdzie zacząłem pracę w 1960 r.

Dwa dni wspomnień, oglądania zdjęć, rozmów. I znowu się dowiedziałem, jaki byłem surowy. Ale wyszło im to na zdrowie.


Dziś to panowie w słuszym wieku, zadbani, dobrze wychowani, każdy z własną i ciekawą historią. Wielu z nich pełniło odpowiedziialne funcję zawodowe, mogą dziś z satysfakcją spojrzeć na wspólne doświadczenie, spełniło się ich życie, choć przebijali się przez trudne czasy.

Fotki pokazują tylko tych, którzy wytwali do końca. 

07.04.14.
OŁAWA - I LO - GÓRĄ!

Wróciłem dziś z Oławy, gdzie w LO nr 1, Pani Prof. Blandyna Rosół - Niemirowska zorganizowała świetną konferencję naukową dla młodzieży, poświęconą "Kresowemu Szlakowi Literatury".


Z referatami wystąpili m.in. P.Prof. Dorota Heck z Uniwersytetu Wrocławskiego i P. Prof. Stanisław Nicieja, rektor Uniwersytetu Opolskiego.


Ja miałem przyjemność mówić o kształtowaniu tożsamości narodowej przez literaturę. Młodzież przygotowała pomysłową inscenizację, w której usłyszeliśmy recytację, piosenki i scenki rodzajowe.


 Pomysł zorganizowania takiej konferencji w szkole to właściwie wzór dla tysięcy szkół licealnych w kraju. Poloniści i historycy powinni korzystać z doświadczeń Oławy. Młodzież spotyka się ze specjalistami w poszczególnych dziedzinach kultury. Ma okazję poznać odmienne sposoby prezentowania postaw twórczych.


Wyrabia sobie krytyczny stosunek do skompilkowanych zjawisk artystycznych. W rozmowach kuluarowych młodzi słuchacze byli zachwyceni samą ideą konferencji i wyrażali się z najwyższym uznaniem o jej poziomie. Brawo Oława


28.03.14  
SPOTKANIE PO PÓŁ WIEKU 

Po studiach pracowałem, jako nauczyciel w Legnicy, w Technikum Elektroenergetycznym. Do 1966 r. byłem wychowawcą pierwszej klasy. I oto absolwenci zaprosili mnie na spotkanie. Ci dżentelmeni na zdjęciu, technicy, inżynierowie, to właśnie (niecała) moja klasa. Dobrze się spotkać po blisko pięćdziesięciu latach i pogadać, jak było naprawdę. I dowiedzieć się, że takiej kosy jak ja, nie było w szkole. A mimo to przyznają się do mnie. Czy zwrócili Państwo uwagę na pogodne twarze, uśmiechy? Opowiadali mi, jak znależli, każdy po swojemu, własne drogi w życiu. I nie narzekają, nie marudzą, nadal mają plany i chcą coś sensownego robić. W tym wieku?! Szkoła jakoś ich ukształtowała. I do tego się przyznają.


26.03.14 
DOM EDYTY STEIN WE WROCŁAWIU



Miałem przyjemność prezentować młodzeiży III LO we Wrocławiu postać niezwykłą, skromną, lecz bohaterską, Panią Joannę Domaszewską, kurierkę i łączniczkę ZWZ i AK w obwodze lwowskim , a także po wojnie uczetniczkę działań antykomunistyczych WiN we Wrocławiu i na Śląsku. Kiedy miała 14 lat wstąpiła do ZWZ a trzy lata potem do AK.

Przez sześć lat wiernie służyła Rzeczypospolitej. Po 1945 walczyła z komunizmem. Jako kurierka i łączniczka w najgroźniejsze noce, w zimie, gdy temperatura dochodziła do 30-40 stopni minus, przedzierała się samotnie przez zaspy, rowy i lasy, przez rozległe tereny ziemi lwowskiej. Gonili ją Sowieci, Niemcy i Ukraińcy.

Kule przelatywały koło jej głowy. Nie było jednak na nią sposobu. Jest dziś cenioną w środowisku artystów rzeźbiarką. Obecnie ma 89 lat. Wspaniała piękna postać.

Napisałem o Niej niewielką książkę "Dziewczynka z warkoczami"

 20.03.14    

BYTOM - TMLiKPW
 
Tym razem zawędrowałem do Bytomia, gdzie jest duże i świetnie zorganizowane środowisko kresowe. Przy ul. Moniuszki 13 odbyła się przy pełnej sali czytelników promocja zbioru moich opowiadań "Strach", mówiących o ludobójstwie na Kresach i w dużym stopniu wyjaśniających aktualną sytuację na Ukrainie. Przez dwie godziny rozmawialiśmy także o źródłach konfilku u naszego sąsiada. Najwierniejsi słuchacze pozostali, by jeszcze dopytać o to i owo, no i zrobiliśmy sobie wspólne zdjęcie.


18.03.14  

U KOLEJARZY NA DWORCU ŚWIEBODZKIM



Niezwykłe spotkanie z kolejarzami i ich rodzinami na Dworcu Świebodzkim. Zorganizował je wielebny ojciec Jan Kleszcz z parafii na Brochowie.

Przybyło z 70 osób. Opowiadałem o Kresach i aktualnej sytuacji na Ukrainie. Niezwykłe skupienie, uwaga i interesujące pytania.

A potem dyskusja, dedykacje i rozmowy o książkach.  


BIBLIOTEKA DOLNOŚLĄSKA


26.02.14 

Wróciłem z trwającego dwie i pół godziny spotkania z Czytelnikami i promocji "Barbarzyńców u bram". Gdy się znalazłem w Wojewódzkiej ( Dolnośląskiej)Bibliotece we Wrocławiu, pani bibliotekarka powitała mnie entuzjastycznymi słowami: "Nie wiem, czy przyjdzie pięć osób". Jakże musiała być zdumiona, że przyszło pięćdziesiąt. Opowiadałem o stanie duchowym Polski i Polaków, o dramatycznych przeobrażeniach mentalnych i europejskich prądach intelektualnych, które wyniszczają w RP historię, religię, rodzinę, język, kulturę, pamięć, słowem polskość.


 Niezwykle dynamiczna, ważna i długa dyskusja. Są ludzie, którzy nie poddają się zniewalaniu i kolonizacji umysłów. I to jest budujące. 

PARAFIA Św. JERZEGO WE WROCŁAWIU

 23.02.2014. 

Spotkanie z Czytelnikami w Parafii pw. Św. Jerzego, męczennika i Podwyższenia Krzyża Świętego na Brochowie, we Wrocławiu.

Niezwykle ciekawa, żywa debata o Kresach i współczesnej Ukrainie. Ujmujący, sympatyczny i z dużą wiedzą proboszcz, pochodzący z rodziny wołyńskiej, znający świetnie problematykę ludobójstwa i mądrze ją interpretujący. Oby więcej takich księży jak Jan Kleszcz. Zbiór moich opowiadań " Strach" budził zainteresowanie i prowokował do wielu ważnych pytań. Foto p. Z. Saganowskiego.
 15.02.14


24.11.2013


ŁOSIÓW - JEST WIELKI

To nieduża miejscowość w woj. opolskim, ale z wielkim duchem, wpaniałymi mieszkańcami, rzeczową władzą i organizatorami z wyobraźnią.


Rzadko się zdarza, by tak niewielka wieś potrafiła zorganizować tak wielkie spotkanie. Ponad 130 osób, z pięknym i interesujacym programem. W Domu Kultury zebrało się ponad 130 osób, by powspominać Kresy, ich niezwykłą historię, posłuchać wykładu o kresowej kulturze i dramacie Polaków, by podziwiać występy solistów i zespołów szkolnych i młodzieżowych, by poszukiwać rodowodów i budować drzewa genealogiczne, by wreszcie skosztować potraw kresowych.


Prawdziwa, naturalna i pełna blasku uczyta duchowa. Jestem pełen uznania i zachwytu dla p. Ludwiki Chojnackiej, a także dla dyrektora Domu Kultury i lokalnych władz, sołtysa, Towarzystwa Miłośników Łosiowa i Okolic.


Wystarczy energii i pomysłowości kilku osób, by polska kultura nabrała barw i by polskość, tak bardzo podważana i niszczona dzisiaj przez zniewolone umysły, broniła się w polskim ludzie. Brawo ŁOSIÓW. Jesteś nadzieją!



11.11.13

WARSZAWA: MARSZ NIEPODLEGŁOŚCI 




Marsz Niepodległości. Wyjątkowe i niezwykłe doświadczenie. Wspaniała manifestacja patriotyczych uczuć.

Szedłem przez pięć godzin. Często przystwałem, bo policja zatrzymywała pochód. Często cofałem się, by zobaczyć, co się dzieje z tyłu. I znowu wracałem do czołówki.  Widziałem bardzo wiele. Pokojowa, spokojna atmosfera, poza kilkoma incydentami, sprowokowanymi, albo przez policję, albo przez zamaskowanych prowokatorów. Kilkadziesiąt tysięcy na ogół młodych radosnych ludzi, ale też sporo rodziców z dziećmi, starszych i niepełnosprawnych. 


 Idący obok mnie profesorowie matematyki i fizyki twierdzili,że wedle ich obliczeń mogło być z 70-80 tyś. Organizatorzy podali, że było nad ok. 100 tyś. W dziennikach telewizyjnych za to pełno kłamstw. Piszę o tym szerzej w "Polsce Niepodległej".


07.11.13

PRUDNIK: Ośrodek Kultury - KONFERENCJA POŚWIĘCONA KRESOM


Świętnie przygotowana i zorganizowana konferencja poświęcona Kresom i kulturze narodowej.


Wyjątkowe spotkanie, wspaniała publiczność, czytelnicy, słuchacze, dyskutanci, sala nabita ludżmi, świadkowie ludobójstwa, młodzież, inteligencja. Blisko 80 osób.


Ośrodek prowadzi wielostroną działalność kulturalną. Może się poszczyć wieloma osiągnięciami. Niemal przez dwie i pół godziny trwała debata. Inicjatorem był znakomity poeta młodego pokolenia, jeden z najlepszych w swojej generacji, Maciej Dobrzański.


 Z pewnością o nim jeszcze usłyszymy. Niewielkie miasteczko w woj. opolskim, a potrafiło się dopracować kilku utalentowanych, niezwykle wartościowych, oryginalnych młodych poetów, jak choćby poza Dobrzańskim: Waldemar Jocher, czy Bartosz Sadliński. 


Każdy z nich po swojemu buduje świat liryczny. Każdy ma własny ton. Można powiedzieć, Prudnik - zagłębie poetyckie. Wróciłem pełen dobrych i pięknych wrażeń.


30.10.13 

WROCŁAW, KLUB "PIEŚNIARZE NIEPOKORNI"

Kiedyś opowiadano mi, że na spotkaniu wybitnego polskiego pisarza zjawił się jeden czytelnik. I pisarz przez dwie godziny opowiadał mu o swoich książkach. Myślałem, że nie uda mi się nigdy tego rekordu pobić. Ale byłem blisko.

Otóż 30.10.13 na moim spotkaniu zjawiło sie czterech czytelników. Ale za to jakich?! Przedstawiam ich na zdjęciach. Wyedukowani, wrażliwi, znający literaturę. Też przez blisko dwie godziny rozmawialiśmy o książkach, Wrocławiu, kulturze, Polsce. Ale ważne tu jest też coś innego. Miejsce spotkania. Dopiero co utworzony Klub "Pieśniarze Niepokorni".

Niewielu mieszkańców Wrocławia o nim wie. A to świetne miejsce do spotkań, debat, kameralnych rozmów, w centrum grodu, przy Szewskiej 68 A.

Gospodarz, Donat Kamiński, sam zafascynowany literaturą i sztuką, syn Kresowianina, tworzy dobry klimat dla rozwoju życia kulturalnego. Warto tam przychodzić. Kamiński buduje nową tradycję.

Początki są zawsze trudne. Ale on sobie poradzi. Ma wiele energii i pomysłów. Zapamiętajmy: Wrocław, Szewska 68 A, "Pieśniarze Niepokorni". 
 



21.10.13  

LEGNICA - RUCH NARODOWY 

Legnica, Ruch Narodowy. Dobre, ważne spotkanie. Istotna debata o Polsce, historii, tradycji, kulturze i realiach współczesnej Polski. Zaprosił mnie Artur Borodacz, a na sali byli reprezentanci wszystkich pokoleń. Także przedstawiciele z innych miejscowości.

Ucieszył mnie głos młodego chłopaka ze Złotoryi. Organizuje on w swoim mieście 9.11. 13 Marsz Niepodległości. Takie otwarte Marsze dla wszystkich, którzy cenią wolność i niezależność Rzeczypospolitej powinny się odbyć przed 11 Listopada w setkach polskich miast i miasteczek. Powtarzam, otwarte dla wszystkich, którzy stoją na gruncie patriotyzmu, obrony polskości. A Legnica zaczyna budowanie tradycji wolnościowej. Być może, mój wykład stanie się zaczynem stałych debat, których nazwa będzie brzmiała "LEGNICKIE PONIEDZIAŁKI". 


19.1013 

KŁODZKO - ŚRODOWISKA KRESOWE

W Gimnazjum nr 1 w Kłodzku odbyło się doroczne spotkanie Kresowian, które przygotował niezmordowany prezes stworzyszenia, Tadeusz Szewczyk.

Od lat dzielnie zajmuje się przybyszami z polskich Kresów.

I to on właśnie  uszykował największy w Polsce księgozbiór z  tematyką lwowską, tarnopolską, wileńską, stanisławowską, wileńską, poleską, wołyńską,  krótko mówiąc, jak powiadają politycy, zabużańską.

Pomogła mu miejscowa władza, która dba o swoich mieszkańców, pamięta o ich dramatycznej drodze i stara się przynajmniej raz w roku, by sie spotkali i powspominali dawne czasy.  

Nauczyciele i młodzież z kłodzkich i pozakłodzkich szkół przygotowali piękny i radosny program artystyczny.

Pokazali też swoje prace konkursowe, za które otrzymali atrakcyjne nargrody.

Brawo Kłodzko! Miałem też okazję tam wystąpić i opowiedzieć o pięknie i wielkości sarmackiej kultury.  






16.10.13 

ZIELONA GÓRA - RUCH NARODOWY
 

Kameralne spotkanie z Ruchem Narodowym w Zielonej Górze. Formacja ta dopiero się tam kształtuje, ale widać rozwój i zakorzenianie się struktur nie tylko w samej stolicy winorośli, ale też w pomniejszych miasteczkach. Niestety, nię zrobiłem zdjęć. Ale mam nadzieję, że jeszcze się zobaczymy.

17-18. 10. 13

KONFERENCJA NAUKOWA NA UNIWERSYTECIE W ZIELONEJ GÓRZE

Bardzo interesująca, dwudniowa i pełna inspiracji twórczych konferencja naukowa, która zgromadziła wielu znakomitych uczonych, przebiegała pod hasłem "Świat Kresów Wschodnich
II RP w literaturze i sztuce". Inicjatorem był prof. Leszek Jazownik, który już wielokrotnie zasłużył się polskiej nauce, prowadząc poważne badania nad problematyką kresową.

Tym razem wystąpiło ponad dwudziestu uczonych z wielu dziedzin nauki i z wielu polskich uczelni. Wykłady wygłosili m.in. dr Lucyna Kulińska z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie, która mówiła o przeżyciach wojennych polskich dzieci na Kresach, prof. dr hab z Politechniki Koszalińskiej, Czesław Partacz, mówiący o poezji i zbrodni w kontekście obrony Lwowa i Małopolski Wschodniej, prof. dr hab. Wiesława Tomaszewka z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, mówiąca o Barbarze Żulińskiej, prof. dr hab. Maria Januszewicz z Uniwersytetu Zielonogórskiego, mówiąca o życiu i twórczości Maryli Wolskiej, a także m.in. ks. Tadeusz Isakowicz Zaleski, prof. dr hab. Wiesław Hładkiewicz, prof. dr hab. Romuald Jabłoński oraz wielu innych, niezwykle ciekawych badaczy.

Na koniec konferencji oglądnęliśmy ważny film, który dopiero co przywieźli do Zielonej Góry młodzi twórcy z Ukrainy. Ja miałem zaszczyt mówić o motywach kresowych w mojej twórczości.  Po projekcji odbyła się żywa dyskusja, a dyskutanci wysoko ocenili film dokumentalny młodych twórców z Odessy.    
 

                                                               




13.10.13 

WROCŁAW, KOŚCIÓŁ ŚW. ANTONIEGO 


Wykład poświęcony Kresom i ich znaczeniu w polskiej kulturze. Po wykładzie interesująca dyskusja. Wspaniali Czytelnicy moich książek kresowych dopytywali o problemy, których się boją politycy, o przyczyny zbrodni na Polakach, jakich dokonywały ukraińskie bandy UPA, o wielość etnicznych społeczności, o strukturę ludności, o oświatę i naukę, itp,itd. Po kilku godzinach wróciłem do domu pełen wrażeń.

Organizatorzy związani z Towarzystwem Miłośników Kultury Kresowej zrobili wiele, by zjawiła się publiczność i by spotkanie przebiegało w miłej atmosferze. Wspomogli to przedsięwzięcie też księża, za co serdecznie dziękuję.  


08.1013 

FABIANKI k. Torunia - BIBLIOTEKA GMINNA


Istotną rolę w upowszechnianiu dobrej literatury mają Dyskusyjne Kluby Książki. Każda ambitniejsza biblioteka  taki Klub posiada. Do Klubu mogą należyć dzieci, młodzież i czytelnicy starsi.

Zwykle ich pracami kierują odpowiedni instruktorzy bibliotek wojewódzkich. W Toruniu tymi sprawami zajmuje się Pani Marlena Hałas. Czytelnicy moich książek kresowych z Fabianek, po lekturze "Ukraińskiego kochanka" postanowili się spotkać z autorem. Pomogła im w tym właśnie p. Marlena, która dba, by do klubów docierały książki ważne i interesujące. 

W taki  sposób znalazłem się w bibliotece gminnej.  Już na przywitanie spotkała mnie miła niespodzianka, transparent powitalny. Wyobraźni i fantazji tam nie brakuje. No a potem kilkugodzinne spotkanie, mój wykład o Kresach i żywa, dynamiczna dyskusja.

Niewielka miejscowość, licząca, jeśli dobrze pamiętam, ok. 800 mieszkańców, a tak dobrze przygotowana do debaty o jednym z najważniejszych zjawisk kulturowych,  literaturze. Nie zabrakło także wójta i innych włodarzy gminy, co świadczy o poważnym traktowaniu swoich obowiązków.

Książek do biblioteki przybywa, garną się czytelnicy, chciałoby się więc, by znalazła się i większa powierzchnia. W tym kierunku idą działania kierownictwa placóki. Byłem zbudowany poziomem wiedzy, aktywnością, znajomością tematyki i fascynacjami literackimi moich Czytelników. Takie biblioteki podnoszą poziom życia kulturalnego swoich miejscowości.  Brawo, Fabianki! 



07.10.13
 

TORUŃ - FILIA BIBLIOTEKI MIEJSKIEJ NR 1 


Bardzo starannie przygotowane spotkanie przez pracownicę Książnicy w Toruniu, subtelną i taktowaną, p. Marlenę Hałas. Dzięki Niej, a także dzięki pracownikom Biblioteki w czytelni zgromadziła się liczna grupa Kresowian, by wysłuchać wykładu o nauce i kulturze kresowej, a także by podyskutować o tragicznym epizocie Rzeczypospolitej poddanej trzem okrutnym ludobójstwom, niemieckiemu, rosyjskiemu i ukraińskiemu.


Po moim wystąpieniu wywiązała się wielogodzinna debata, pełna pasji, dociekliwa i analityczna, zmierzająca do zrozumienia tamtego fragmentu polskiej historii. Dla mnie było to też spotkanie osobiste, przypomnienie dawnych znajomych i krewnych, szczególnie rozmowy z rodakiem z sąsiedniej wsi, Panowice, Józkiem Chodynieckim, ale też z krajanami z pobliskich miejscowości. 

Wiele było wspomnień, dawnych obrazów, śladów pamięci. Gościli mnie w swoim  domu wspaniali ludzie, państwo Kowascy, a także - wspomniany- Józek Chodyniecki, który się pasjonuje historią. Będe mile wracał do mocno przeżytych dni. 

 
07.10.13 

TORUŃ - CIVITAS CHRISTIANA 

Kameralne spotkanie z grupą młodzieży stanowiącej ogniwo Ruchu Narodowego. Inicjatorem wykładu poświęconego Kresom był Miłosz Anduła, solidny, rzeczowy i konkretny działacz, realnie patrzący na bieg historii i bez fanfaronady oceniający możliwości i szanse swojej formacji.  To zdrowe podejście do aktualnych spraw każe patrzeć na takich jak on młodych ludzi z nadzieją. Inni także zrobili na mnie dobre wrażenie, dociekliwi, inteligentni i bojowi. Wydaje się, że wiedzą, iż czeka ich ciężka i długa droga. I muszą się do niej solidnie przygotować, szukać partnerów, wsparcia i budować sllne fundamenty. 

Po moim wystąpieniu odbyła się ciekawa i pełna poszukiwań debata o historii, nowym pokoleniu Polaków i naszej przyszłości. Nie zabrakło także czasu na rozmowy o książkach i rozwoju literatury. 



01.10.13 

SZCZECIN - CIVITAS CHRISTIANA -RUCH NARODOWY  

Tym razem zostałem zaproszony przez Ruch Narodowy w Szczecinie. Inicjatorem spotkania był Adam Wyszyński, sprawny organizator i młody człowiek, który rzetelnie i odpowiedzialnie traktuje swój udział w pracach nowej formacji.

Nie zaprosił mnie po to, bym mówił o polityce i odradzaniu się idei narodowych, ale po to, bym mówił o roli i znaczeniu Kresów w rozwoju polskiej nauki i kultury, a przy okazji, bym poprzez analogię rozpoznał obecną rzeczywistość. I tak sie stało.

Wykład trwał godzinę, a rozmowy o Rzeczypospolitej półtorej godziny. Zwracałem szczególną uwagę na strukturę ludności przed wojną, na znaczenie kultury w kształtowaniu postaw moralnych i i społecznych, a także na budowanie wartości duchowych poprzez literaturę i sztukę.

Wywiązała się interesująca dyskusja, a po niej miałem okazję już prywatnie porozmawiać z czytelnikami moich książek. Zwróciłem też uwagę na rozległą działalność Stowarzyszenia Civitas Christiana, które bardzo dba o znaki narodowe i symbole polskiej kultury, upowszechnia wiedzę o Kresach, dba o pomniki chwały, słowem, jest aktywne i twórcze.    


 

27.09.13.

MIESZKOWICE - GIMNAZJUM, DOM KULTURY 


Młodzież gimnazjum i liceum w trakcie wykładu
Mieszkowice. Najpierw spotkanie z młodzieżą szkół średnich, gimnazjum i liceum, wykład o kulturze kresowej, a potem spotkanie ze starszymi mieszkańcami miasta, pochodzącymi głównie z Kresów, bohaterami mojej nowej książki "Hnilcze, pamięć, prawda i ból",  wśród których znajduje się liczna moja rodzina. 


Najbardziej przyjemny moment, dedykacje i prywatne rozmowy. Młodzież z uwagą słuchała wykładu. Wspominałem też swoje lata dziecinne w tym mieście, gdzie chodziłem do szkoły podstawowej. Niedaleko Mieszkowic znajdował się mój dom ( Plan 16). W pobliskiej wsi, Zielinie pracowałem, jako nauczyciel. Tam zakładałem drużynę piłki siatkowej. I gdy teraz przybyłem do wioski, jej mieszkańcy pokazali mi fotografię, na której widać grupę sportowców. To właśnie moja drużuna. A ten młodzieniec z prawej strony to ja, 1955 r. Z Kresowiakami rozmawialiśmy głównie o dawnych czasach. Ale opowiadałem też o tym, jak powstawała książką, skąd brałem materiały i z jakich źródeł czerpałem wiedzę. Na sali było wielu członków mojej rodziny od strony matki, głównie wielki ród Kwaśniaków, tak bardzo zasłużony dla tej ziemi. Żona mego nieżyjącego już kuzyna, Mariana, Marysia, to wspaniała, gościnna rodaczka, życzliwa i dobra, pełna miłości dla swoich synów i wnuków. U Niej spędziałem wolny czas. Jej syn, Bolek, towarzyszył mi we wszystkich sprawach organizacyjnych. Dzięki też niemu doszło do tych spotkań. Biblioteka niestety, zawiodła. W sumie był to czas wielu waznych i ciekawych rozmów o Polsce.  
 

To jest własnie moja drużyna z 1955 r 

Z  rodziną też krótka pogawędka.  

Budynek gimnazjum. I wspaniały dyrektor, Rimigiusz Rzepczak, miłośnik i pasjonat historii. Dzięki niemu szkoła świetnie się rozwija.  Uczniowie  odnoszą liczne sukcesy.   

Kolejna chwila na rozmowę z rodziną
  
  Wspominanie minionej przeszłości



Dedykacja dla p. dyrektor Domu Kultury 


Jeszcze jedna dedykacja


Mój krewniak, bystry chłopak, Szymek Kwaśniak. Na pewno wyrośnie z niego  wartościowy człowiek. Już teraz zadziwia swoimi mądrymi pytaniami.  



23.09.13

WARSZAWA

 
 "Warszawska Gazeta" zorganizowała w siedzibie SDP w Warszawie konferencję poświęconą problematyce społecznej i politycznej.

Tematem było pytanie: Kto się boi Ruchu Narodowego? Odpowiadali: Robert Winnicki, Marian Kowalski i Stanisław Srokowskii. 

Sporo ludzi. Głównie średnie i starsze pokolenie.Choć też nie brakowało młodych. Wolałbym, by było ich wiecej, znacznie więcej, bo przecież RN, to dzieło - formalnie- głównie młodych. Dokładną relację przedstawiam w  "Warszawskiej Gazecie" i "Polsce Niepodległej". Zapraszam. 

15.09.13   
ŁOZINA k. WROCŁAWIA



Udane, ciekawe spotkanie w Łozinie, koło Wrocławia.


Wieś, a jakże dobrze zorganizowana.


Festyn, pielgrzymka do obrazu Matki Boskiej Bolesnej.


A potem rozmowa o kresowej kulturze, wspaniały chór, piosenki powstańcze.


Organizatorom, władzom wsi i gminy słowa uznania.


A przede wszystkim gratulacje tworcom i działaczom "Polskiego gniazda",  którzy inicjują tego typu wydarzenia. Byłem już na kilku. Niewielka grupa ludzi, a tak dużo robi. Czytelnicy  chętnie sięgają po wartościowe czasopisma. 


Więcej "Polskich Gniazd", które chcieliby zniszczyć różni parszywce.   

ŚWIĄTNIKI k. SOBÓTKI 


14.09.13



Świątniki, wieś koło Sobótki. Niezwykłe spotkanie. 


Wielogodzinne uroczystości związane z 70-leciem ludobójstwa na Kresach. Msza Św. koncelebrowana przez kardynała  Gulbinowicza, prezentacja służb mundurowych, pocztów sztandarowych, orkiestr, występów zespołów artystycznych. 


 Ale najbardziej przejmującym momentem tych spotkań były wspomnienia Kresowian, którzy przeżyli tragedię rzezi dokonanej na Polakach przez OU/UPA.


Miałem zaszczyt wystąpić przed 500 osobową publicznością.


To się rzadko zdarza, by wieś potrafiła zgromadzić takie tłumy.

Brawo organizatorzy, Towarzystwo Miłośników Kultury Kresowej i gospodarze wsi oraz powiatu.Oby więcej było takich Świątnik, jak te. Niepowtarzalna atmosfera, mili, szczerzy i życzliwi ludzie.

03.08.13


TĄPADŁA, POD SOBÓTKĄ - SPOTAKNIE Z MŁODZIEŻĄ WSZECHPOSKĄ 


Zostałem zaproszony przez Młodzież Wszechpolską na wykład w Szkole Letniej o Kresach. Spotkanie odbyło się w pięknym widokowo miejscu w Tąpadłach pod Sobótką, a przybyła młodzież odznaczała się wysoką kulturą dyskusji i chęcią zdobywania wiedzy. 


Wykłady też mieli:
  Karol Kaźmierczak, prof.  Krzysztof Kawalec, Krzysztof Bosak, Robert  Winnicki i Grzegorz Braun. Każdy mówił o tym, na czym się zna. Wykłady dotyczyły życia Polaków za wschodnią granicą, szczególnie na Białorusii,  postaci Dmowskiego, kwestii gospodarczych, Wszechpolaków w perspektywie polityki zagranicznej RP i cenzury. 


To pokolenie, a szczególnie ta grupa, to ludzie kształcący się, studenci,doktoranci,  licealiści, ktorzy sprawiają bardzo dobre wrażenie, są śmiali, wrażliwi, ciekawi świata i nastawieni patriotycznie do polskiej tradycji, historii, kultury.


A Kresy są im szczególnie bliskie.


Wydaje się, że kiedy za kilka lat ( moim zdaniem 7 -8 lat) Ruch Narodowy dojrzeje do przejęcia władzy, Kresowianie będa mogli spokojnie spać. Spadkobiercy nadchodza.


Po spotkaniu wiele ciekawych i ważnych rozmów kuluarowych.



14.07.13 


 WROCŁAW, CIVITAS CHRISTIANA ORAZ WROCŁAWSKI RYNEK 
 

Debata poświęcona Kresom, w której miałem zaszczyt brać udział obok księdza Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego i świadka tragiczych wydarzeń na Wołyniu, Feliksa Trusiewicza.

W sali Civitas Christiana we Wrocławiu zmieści się ok. 100 osób, a przybyło ok. 200, niesamowity tłok, ludzie stali na korytarzu oraz na schodach. Wielu musiało odejść.

Wspaniała atmosfera, znakomite wystąpienia ks. Tadeusza i pana Feliksa, dociekliwe pytania. Ważne spotkanie.

    

 Po świetnie zorganizowanej debacie w Civitas Christiana we Wrocławiu, poświęconej 70-tej rocznicy ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich faszystów z OUN i UPA na Kresach, najbardziej przejmująca uroczystość odbyła się na wrocławskim Rynku, w trakcie której przez dwie godziny, od 20,00 do 22,00, odczytywane były w skupieniu i powadze listy pomordowanych Polaków. Listy te, nazywane listami żalu, cierpienia i smutku, odczytywali świadkowie tragedii, młodzież, zakonnice, posłowie, kapelani wojskowi, duchowni kilku wyznań, aktorzy.W uroczystościach uczetniczyły setki mieszkańców Wrocławia, przechodzących tamtędy i zatrzymujących się, by posłuchać wzruszającej deklamacji. Zjawiali się także obcokrajowcy, którzy dopytywali o sens spotkania. Większą relację znajdziecie Państwo w piątkowym tygodniku, ""Warszawskiej Gazecie". Zachęcam do lektury.
  
 
Debatę zorganizowała Inicjatywa Historyczna we Wrocławiu, z ogromnym wkładem pracy Pani Dominiki Arendt Wittchen oraz prof. Bogusława Pazia z U.Wr.
 


14.07.13  

DZIERŻONIÓW 

Krótka relacja z Dzierżoniowa. W tym podwrocławskim mieście razem z ks. Tadeuszem Isakowiczem-Zaleskim wystąpiliśmy z wykładami o ludobójstwie na Kresach. Znakomita organizacja, mnóstwo ludzi, dobra atmosfera. Lokalna władza współpracuje ze środowiskami kresowymi.

Już trzeci pomnik poświęcony ofiarom zbrodni. Dużą zasługę w tym wszystkim ma prezes Kresowian, p. Edward Bień. Aż chce się bywać w takim miejscu. Brawo Dzierżoniów. 






04.07.13 

BAZYLIKA - TRZEBNICA 

Nieco spóźniona relacja. 22.06. Noc Kościołów, Trzebnica, fot. Ewelina Gładysz. Bardzo miła atmosfera, polski chór z Białorusi, urocze chórzystki. W panelu dyskusyjnym rozmowa o Kresach, historii, literaturze, Dolnym Śląsku. Niezwykłe spotkanie z dawną uczennicą, która przypomniała mi wiersz, który jej poleciłem na konkurs. I ona zdobyła tym wierszem 55 lat temu nagrodę. I takie bywają przygody.





  


24.06.13 

WARSZAWA - LUDOBÓJSTWO NA KRESACH 

 Konferencja pop. nauk. poświęcona ludobójstwu na Kresach w Warszawie, zorganizowana przez "Warszawską". Dużo ludzi, wspaniali wykładowcy, prof. Partacz, dr Popek, ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, świadek wydarzeń i autor książek, Sulimir Żuk. Miałem też okazję uczestniczyć. I opowiadać o swoim dzieciństwie. Duża sala w Stowarzyszeniu Dziennikarzy wypełniła się po brzegi. Paneliści mówili ciekawie, rzeczowo, ze znawstwem materii. Było sporo pytań, na które  odpowiadali zarówno w trakcie konferencji, jak i po niej. Miłośnicy książek mogli się zaopatrzyć w nowe tytyły. Poniżej fotki z debaty: widownia, prof. Partacz przemawi, obok niego ksiądz Tadeusz, dalej Sulimir Żuk, po lewej dr Popek, niżej Stanisław Srokowski i czytelnik.
 





21.06.13 

NOCE KOŚCIOŁÓW, LEGNICA

Na Dolnym Śląsku od kilku lat rozwija sie piękna tradycja Nocy Kosciołów, poświęconych problematyce kresowej. Po Mszy Św. występują znawcy problematyki kresowej i trwa rozmowa o Kresach.

Występują też zespoły artystyczne. Tym razem pięknie śpiewał chór z Białorusi. W debacie o Kresach wystąpili: dziennikarka TV Wrocław, Grażyna Orłowska-Sondej, polski konsul na Ukrainie, Krzysztof Świderek. Mnie także przypadl zaszczyt uczestniczenia w tym gronie.

Spotkanie miało miejsce w Katedrze legnickiej i spotkało się z bardzo życzliwym przyjęciem, o czym świadczyły potem długie rozmowy kuluarowe.


20.06.13  

LEGNICA - DUSZPASTERSTWO  LUDZI PRACY  ’90 

To już było moje trzecie spotkanie z tym niezwykle aktywnym środowiskiem ludzi pracy. Opowiadałem, rzecz jasna o Kresach, ale też o groźnych procesach cywilizacyjnych, które zmierzają do osłabienia rodziny, religii, państw narodowych i zamącenia języka. Nie brakowało pytań i żywej dyskusji, a po spotkaniu wielu rozmów prywatnych. Organizator tych spotkań, Andrzej Potycz, to zasłużony twórca wielu działań społecznych i kulturotwórczych. W kaplicy spotkanie zaczyna się od Mszy Św., potem trwa wykład, dyskusja i promocja książki. Przeor klasztoru Franciszkanów pochodzi z rodu kresowego, co więcej, ten ród wywodzi się z mojego powiatu Podhajce, więc tym łatwiej nawiązała się serdeczna, sympatyczna rozmowa. Dobra, owocna debata o naszej rzeczywistości, Polsce i naszych problemach. Wiele sensownych rzeczy sie dzieje w środowisku duszpasterstwa ludzi pracy.   








 








12.06.13 

Jelenia Góra, Książnica Karkonoska 

Ciekawe i ważne spotkanie poświęcone Kresom, kulturze, strukturze ludności II RP przed wojną oraz zagrożeniom współczesnym, które nadchodzą albo już ogarniają nasz kraj. Sporo na sali twórczych osób. Dobrze tam działa klub literacki. Biblioteka go wspiera. Sensownie rozwija się współpraca z literackimi środowiskami młodzieżowymi. Jelenia Góra staje się istotnym miejscem budowania silnych więzi kolejnych pokolenień z regionem.

Szkoda tylko, że twórcy borykają się z kłopotami wydawniczymi. Ale i tak przygotowują się już do kolejnego alamanachu literackiego. Motorem wielu działań jest interesująca poetka, Elżbieta M. Kotlarska ( na zdjęciu u góry). Przy okazji tego spotkania, Czytelnicy mogli się zapoznać z moją powieścią "Barbarzyńcy u bram".

05.06. 13

WROCŁAW: KLUB SPOTKANIA I DIALOG


    




Miałem bardzo interesujące spotkanie i debatę o Rzeczypospolitej, Kresach, kulturze oraz promocję książek ze środowiskiem inteligencji wrocławskiej, m.in.  nauczycielami akademickimi, inżynierami, prawnikami. 

Przez blisko trzy godziny trwała wymiana myśli. Organizatorem tego, już 397 spotkania, był p. Lech Stefan, który mi zdradził, że historia: "Klubu Spotkania i Dialog", bo taką nazwę ta struktura nosi - sięga 1978 r. Pierwsze konspiracyjne spotkanie odbyło się w Jego domu, później w domach przyjaciół. 


Dziś w Gimnazjum Salezjańskim, przy ul. Prusa 78. Wspaniała inicjatywa, która buduje wrocławską tradycję.

04.06.13 

KRAKOWSKI KLUB WTORKOWY 
 
Krakowski Klub Wtorkowy, znakomita organizacja, sympatyczni i twórczy ludzie, pełna sala słuchaczy i debata o Polsce, Kresach, kulturze. Nigdy tutaj nie byłem. Miła atmosfera. Kilku znajomych z FB, kilku skądinąd, ale zdecydowana większość zupełnie dla mnie nowych, a na sali i przejściu, jak ktos policzył, grubo ponad 50 osób. Sala niewielka, kameralna, ale można się w niej dobrze poczuć. Opowiadałem o Kresach i ich współczesnym znaczeniu. Ceniona aktorka, Pani Kondraciuk czytała fragmenty powieści "Barbarzyńcy..." Spotkanie prowadził młody historyk i krytyk literacki, Adam Zechenter.  
 
 Jestem pod wrażeniem, buduje się tam sensowne myślenie o Rzeczypospolitej. Dużo dociekliwych pytań, polemika w sprawie stosunku do Kresowian prezydenta Kaczyńskiego.  Wśród przybyłych zauważyłem m.in. znakomitego poetę i prozaika, Jana Polkowskiego, Kornela Morawieckiego ( To miłe, że legenda SW przyjeżdza na spotkania do Krakowa :)), prezes wydawnictwa "Arcana ", P. Zuzannę Dawidowicz ( wyżej, po lewej), reżysera Macieja Wojciechowskiego, sporą grupę "Solidarności Walczącej", z Krakowa, Warszawy i Wrocławia.
 
 Na zdjęciu od prawej: reżyser, Maciej Wojciechowski, poeta i prozaik, Jan Polkowski 
 
Autor i najmłodsza czytelniczka. 
 


22.05.13.
 
GIMNAZJUM NR 18 WE WROCŁAWIU 
 
Dyrekcja oraz Uczniowie Gimnazjum nr 18 im. Armii Krajowej we Wrocławiu zorganizowali poruszjącą uroczystość związaną z VIII Edycją Dolnośląskiego Konkursu Wiedzy o Armii Krajowej.
 
W konkursie tym wzięło udział kilkanaście szkół z Dolnego Śląska. 22.05.13 laureaci odebrali nagrody, a ja w otoczeniu kilku żołnierzy AK miałem przyjemność zaprezentować sylwetkę jednej z najwspanialszych postaci Podziemnej Polski, łączniczki AK, Joanny Domaszewskiej z Wrocławia.
 
Obecnie Pani Joanna ma 86 lat. Gdy została łączniczką między władzami AK we Lwowie a odziałami leśnymi na terenie województwa, miała 14 lat. Jej odwaga, siła charakteru, dzielność, bojowy duch i wielka miłość do Polski mogą się stać wzorem dla młodzieży.
 
W najciemniejsze noce wojny, w zimie, śniegu i mrozie, gdy ścigały ją wrogie oddziały trzech armii, sowieckiej, niemieckiej i ukraińskiej, nie potrafiły jej złapać. Umykała wszelkim zasadzkom. Przenosiła dziesiątkami kilometrów broń, tajne meldunki, informacje, a obok niej wybuchały pociski, świszczały kule, wyły wilki. A miała 14 lat! Była przy tym niezwykle wrażliwa na sztukę, kochała malarstwo i po wojnie została artystką.
 
Napisałem o niej małą książeczkę "Dziewczynka z warkaczami".  W gimnazjum nr 18 kochają Panią Joannę, odwiedzają ją w domu, zapraszają do szkoły. Szkoda, że nie mamy więcej takich szkół. Dziś nie mogła być na spotkaniu, ponieważ leży w szpitalu. Nieprawdopodobna siła woli i wielki umysł. Wyżej fotki z uroczystości. 

15.05.2013 
 

Wrocław, Stowarzyszenie "Solidarność Walcząca".


Moi słuchacze, czytelnicy, a potem duskutanci. Debata o Polsce, Kresach, nowej książce "Barbarzyńcy u bram", o wolności, tożsamości i suwerenności trwała trzy godziny. Stojący i przemawiający pan, to Janusz Dobrosz, były poseł i wicemarszałek Sejmu.

 MIEJSKA BIBLIOTEKA PUBLICZNA - KUDOWA ZDRÓJ
 
Kilkugodzinne, żywe, niezwykłe spotkanie.

Dużo pytań, wiele ciekawych, mądrych refleksji. 

Wspaniała grupa czytelników, rozeznana w materii historycznej. 

 Ludzie z dużą wiedzą i co najważniejsze, z umiłowaniem piękna, sztuki, kultury.

Społeczność nastawiona patriotycznie, poszukująca trwałych i sensownych wartości w życiu. 

 Daleka od zwyrodniałych nowinek i skarlałej wyobraźni.

Dobrze mieć tak dojrzałą, pełną miłości do książek pasjonatów literatury.

Kudowa w tym względzie - w tym przypadku- pisze się złotymi literami.

  


09.05.2013 
 
MIEJSKA BIBLIOTEKA PUBLICZNA- PYSKOWICE 


Na zaproszenie Miejskiej Biblioteki Publicznej spotkałem się z czytelnikami z Kresów. Przybyli licznie moi krajanie, także sąsiedzi z mojego powiatu.

Biblioteka bardzo gościnna. Cieszy się dużym szacunkiem mieszkańców. Ludzie tam czytają więcej niż gdzie indziej.


Z pewnością książki kresowe też mają w tym swój udział. Pani dyrektor otwiera szeroko ramiona przed twórczymi inicjatywami. Sama też wnosi dużo pomysłów.

Przez kilka godzin rozmawialiśmy o polskim losie. Żywa, kulturalna dyskusja. Duża wiedza historczna tego środowiska.

Tam się ludzie nie dadzą oszukać. Historię poznali na własnej skórze. Po moim wystąpieniu wiele ważnych, prywatnych rozmów. No i dedykacje.

To i poniższe zdjęcia z domu prywatnego, gdzie byłem bardzo serdecznie goszczony.Jak widać Kresowianki to urodziwe dziewczyny. Dziękuję za miłe i goscinne przyjęcie :)

Dotarły tam też pierwsze egzemplarze z mojej nowej książki, tym razem z dokumentu, rodzaju monografii mojej wsi. Będę ją jeszcze tutaj prezentował.


W organizacji spotkania bardzo pomogła p. Krystyna Stolarz. Poznaliśmy się na FB, a potem, gdy odkryliśmy drzewo genealogiczne, okazało się, że to jedna z dalszych moich krewnych. Słowem sitwa rodzinna. 

Spotykajmy się, a zawsze coś nowego odkryjemy

25.04.2013  

BYTOM I CHORZÓW

Promocja "Barbarzyńców u bram" w Bytomiu. Przybyli licznie Kresowianie. Na zdjęciu ci, którzy zostali po spotkaniu, by porozmawiać jeszcze z autorem. Wcześniej toczyła się ważna i ciekawa dyskusja o zanikaniu polskości i problemach z tożsamością. Pani Danuta Skalska robi wiele, by społeczność kresowa czuła się przy Moniuszki 13 jak u siebie w domu. 


Tego samego dnia spotkanie z czytelnikami w Chorzowie, na zaproszenie Zygmunta Korusa, krytyka sztuki i poety oraz Gazety Polskiej.  W kameralnym gronie przez trzy godziny rozmawialiśmy o Polsce i jej problemach, w kontekście mojej powieści. Miło było spotkać znajomych z Wrocławia. 
 
A po spotkaniu towarzyskie pogawędki, podpisywanie książek i nocne rodaków rozmowy. Powróciłem do domu następnego dnia. 

 Wspólne zdjęcie z Zygmuntem Korusem, który trzYma w ręku moją książkę "Hnilcze"; wejdzie ona na rynek dopiero za kilka dni. 

Znany polityk, Adam Słomka przy kamerze. 

I autor podpisujący książki, najprzyjemniejszy moment spotkania. 

18.03.13

 18.03.2013. Promocja powieści "Barbarzyńcy u bram" w siedzibie Civitas Christiana we Wrocławiu. W kameralnym gronie bardzo ciekawa dyskusja, wiele pytań i rozmów kuluarowych. Mówiłem o sensie książki, która podejmuje centralny problem naszej współczesności - zanikanie Polski, rozpadanie się systemu wartości, grabież dóbr narodowych. Dyskutanci poszerzyli wątki mojego wystąpienia o procesy zachodzące w całej Europie i świecie. Na zdjęciu - niżej - z jednym z najbardziej wiernych moich słuchaczy, znakomitym architektem i urbainistą, Markiem Natusiewiczem. 


16.03.13 
SPOTKANIE Z RODEM OSTROPOLSKICH
 

Co roku o tej porze spotykam się z rodem Ostropolskich. To wspaniała tradycja, w trakcie której ten niezwykły rycersko-szlachecki ród nieustannie poszukuje swojej historii, bada dawne dzieje i wciąż odkrywa coś nowego. Ostropolscy mieszkali przed wojną w dwu województwach, stanisławowskim i tarnopolskim. W tym roku przybyli do Wrocławia m.in. z Poznania, Katowic, woj. zachodniopomorskiego, a nawet z Ukrainy. I w kameralnym gronie rozmawialiśmy o Kresach, książkach kresowych i nowych wyzwaniach życia. Podziwiam konsekwencję i upór w budowaniu rodowego drzewa.

07,02.13 

DOLNOŚLĄSKA BIBLIOTEKA PUBLICZNA

 


07.02.12 w Dolnośląskiej Bibliotece Publicznej miałem okazję prowadzić spotkanie poświęcone promocji książki Wiesława Romanowskiego "Bandera terrorysta z Galicji". Przybyło wielu czytelników. A okazja niezwykła. To pierwsza biografia jednego z najokrutniejszych morderców z Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów. W wyniku działań jego i jego współpracowników na Kresach OUN/UPA wymordowały ok. 200 tyś. Polaków. Dlatego warto się przyjrzeć, kim mordercy byli w życiu prywatnym, towarzyskim, domowym, społecznym, jak myśleli i jakie snuli plany. Ciekawa, spontaniczna i ważna dyskusja potwierdziała, że poszukiwanie prawdy to wielka wartość. Książka ma wiele zalet i niemało wad. Ale trzeba wiedzieć, skąd się bierze zło.

Napiszę o niej jeszcze recenzję. Paniom z Biblioteki gratuluję tak udanego spotkania.


25.11.12 

PARYŻ -  KONFERENCJA POPULARNO-NAUKOWA 
 
  Uczestnicy podziwiali piękne dzieła sztuki Bogny Lewtak-Baczyńskiej  ilustrujące problematykę kresową 

Kresowian nie brakuje w świecie. Na wiosnę spotykałem ich w trakcie promocji swoich książek w Kanadzie. Pojawiali się na spotkaniach w London, Montrealu i Toronto.

Początek spotkania...

Tym razem zjawili się na konferencji poppularno-naukowej w "Seminarium Polskim" Paryżu, którą zorganizowało Stowarzyszenie "Kresy" we Francji, a inicjatywnością i znakomitymi talentami organizacyjnymi zaprezentowała się pani prezes tego stowarzyszenia, Krystyna Orłowicz, która z dużym zaangażowaniem i poświęceniem od lat propaguje we Frencji polską kulturę.  
 
 Siostry zakonne...

Pomagali jej liczni przyjaciele i sympatycy. Znakomita atmosfera, klimat życzliwości i przyjaźni panował na sali od samego początku do końca tego ważnego wydarzenia.
 
 Maria Ganaciu-Srokowska i dr Lucyna Kulińska

Konferencja została poświęcona męczeństwu duchowieństwa rzymsko-katolickiego w czasie II wojny światowej na ziemiach kresowych. Referaty wygłosili: dr Lucyna Kulińska z Krakowa i niżej podpisany. Do dyspozycji uczestników były też nasze, Pani Lucyny i moje książki, które ku zaskoczeniu autorów, szybko zniknęły, co dowodzi, iż problematyka kresowa cieszy się także we Francji należnym zainteresowaniem.
  
 Na spotkanie przybyła znakomita artystka światowej sławy, Ludwika Ogorzelec ( po prawej) w  towarzystwie Marii Ganaciu-Srokowskiej

Po wygłoszeniu referatów odbyła się żywa, niezwykle poruszająca i przejmująca debata publiczna, w której wzięło udział wielu uczestników spotkania świeckich, księży, młodych, starszych... 
 
  Widok ogólny sali, po prawej główna organizatorka, Krystyna Orłowicz ( z koralami)

Problem męczeństwa księży i zakonnic w okresie ludobójstwa, którego dokonała na Polakach Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińska Powstańcza Armia, jest mało znany, a prawdę mówiąc, niemal całkowicie przemilczany w świecie polskich mediów. 
 
 Stanisław Srokowski i jego czytelnik... chwila na dedykację...

Poza nielicznymi badaczami, nikt sie tym tematem specjalnie nie zajmuje. A temat jest ogromnie ważny, ponieważ pokazuje, że dla zbrodniarzy nawet świątość staje się przedmiotem terroru i agresji. W czasie II wojny światowej na Kresach zostało zamordowanych ponad 200 kapłanów i zakonnic.
 
 Druga część sali 
 
O tym właśnie mówili wykładowcy i to stało się kanwą dyskusji. W trakcie kilkugodzinnej debaty, szukaliśmy źródeł zła i pokazywaliśmy konkretne dokumenty, sytuacje i okoliczności, które stały się przyczyną aktów ludobójczych. 

W sumie ciekawie, mądrze spędzony czas, z dodatkami dla spacerów po pięknym Paryżu.      

 

   

12.10.12 
JELENIA GÓRA - KARPACZ 
 
 Kilka miesięcy temu uczestniczyłem w Jeleniej Górze w wielkim wierszowaniu, czyli w warsztatach twórczych, konkursie literackim oraz w debacie poświęconej m.in. poezji patriotycznej. I oto wracam z pięknych i mądrych spotkań w Jeleniej Górze i Karpaczu, gdzie była prezentowana książka, jako efekt poprzedniego konkursu. 
 
Przy promocji miałem okazję wystąpić z wykładem o sensie i znaczeniu rozwoju człowieka poprzez literaturę i sztukę, w których nurt patriotyczny odgrywa zasadniczą rolę.
 
 Przybyło mnóstwo ludzi z regionu dolnośląskiego. Inicjatorem i głównym organizatorem tego przedsięwzięcia był Jeleniogórki Klub Literacki, któremu przewodzi Elżbieta Kotlarska, a w spomaga ją lokalna władza, biblioteki, książnica.  Były też prezentacje wierszy, utworów satyrycznych i sporo muzyki. 
 
 Ważny dzień dla kultury dolnośląskiej. Niestety, uczestniczyłem tylko w części tego sesnownego wydarzenia, a warsztaty trwały trzy dni.  Nawet kot mi dzielnie towarzyszył. Chodził za mną krok w krok, a ja się zastanawiałem, czy to kot, czy nie kot. A może jeden z bohaterów mojej powieści "Barbarzyńcy u bram", która się niebawem ukaże.  

8.10.12
LÓDŹ - KSIĘGARNIA WOJSKOWA
 
Łódź - pierwsze spotkanie w tym mieście. Organizator: Księgarnia Wojskowa. Ważna burzliwa dyskusja o Polsce, wielkości i dramacie Kresów. Ale także o dniu dzisiejszym. Mam wielu nowych Czytelników. Dobra organizacja. Życzliwe literaturze środowisko. 


6.10.12 
WROCŁAW - KOŚCIÓŁ NMP KRÓLOWEJ POKOJU 

 
W ramach Spotkań z Kulturą Ojczystą 6 października 2012 o godz. 19.15 w sali św. Eugeniusza w kościele NMP Królowej Pokoju we Wrocławiu odbył się wieczór literacki zatytułowany: „Wielkość i dramat Kresów”.
 
 W programie mój wykład, spotkanie z czytelnikami oraz koncert pieśni Stanisława Moniuszki. Wspaniałe spotkanie.  
 

 Wspaniała organizatorka, pani Sonia Krok, na jednym z poniższych zdjęć z autorem.  
 
Dużo ludzi. Dobra atmosfera. No i ten koncert, artyści, Moniuszko, duża radość.


22.09.12 
LEGNICA, WYŻSZE SEMINARIUM DUCHOWNE
 

22.09.2012 miałem zaszczyt wystąpić i mówić o swoich książkach i Kresach w Wyższym Seminarium Dochownym w Legnicy, w trakcie konferencji popularnonauikowej "
Wielokulturowość ludzi Kresów".

Przybyli mieszkańcy miasta, ale też goście z Litwy. Referat na temat "Wiary i kultury na Kresach" wygłosił prof. dr hab. Józef Marecki z Akademii Papieskiej w Krakowie.
 
W panelu dyskusyjnym oczestniczyli: ks. bp Aleksander Kaszkiewicz, biskup grodzieński, dr Wacław Szetelniecki, kś. dr Krzysztof Bojko. Spotkanie odbyło się pod patronatem: JE. kś. biskupa dr. Stefana Cichego oraz starosty Jarosława Humennego.
 
 Nawet przybyła grupa polskich dzieci i młodzieży z  Litwy. Dali piękny koncert. Ciekawe, waże wydarzenie na Dolnym Śląsku. Następnego dnia kontynuowane we wsi Biała, pod Chojnowem, gdzie można się było zapoznać z obyczajami,potrawami i występami artystycznymi z motywami kresowymi.

14.09.2012
MIEJSKA I GMINNA BIBLIOTEKA PUBLICZNA, DĘBNO
 

 
14.09.12 miałem w Miejskiej Bibliotece Publicznej, w Dębnie, woj. zachodniopomorskie, dwa niezwykłe spotkania. W południe z młodzieżą licealną, a po południu z dorosłymi. A niezwykłe spotkania dlatego, ponieważ odwiedziłem dawne swoje kąty. Tam skończyłem szkołę średnią.

I z tamtym miejscem wiążą się liczne wspomnienia. Tam dojrzewałem społecznie, moralnie i politycznie, wśród starszych kolegów, którzy działalii w tajnych, antykomunistycznych strukturach.

Na promoję książek kresowych ściągnęło kilkoro dawnych znajomych. Między innymi Michał Lipka ze swoim wnukiem, bardzo zdolny malarz, autor licznych obrazów sakralnych w kościołach, widoczny na zdjęciu w trakcie swego wystąpienia. Wspaniała atmosfera debaty, wiele pytań, czeczowa rozmowa.


14.09.12 

MIEJSKA I GMINNA BIBLIOTEKA W DĘBNIE 

  

 Młodzież w trakcie wykładu
W samo południe promocja trylogii kresowej w Miejskiej i Gminnej
Bibliotece Publicznej Dębnie. W tym mieście skończyłem

liceum. 
Po 60-ciu latach odbyłem poważną debatę o sensie i znaczeniu historii w życiu człowieka i narodu. Uczestnikami tej debaty była młodzieź z dawnej mojej szkoły oraz nauczyciele. 
Niezapomniane chwile. Odżyły wspomnienia. W tej szkole w najtrudniejszym okresie polskiego komunizmu, w 1950 r., powstały dwie tajne organizacje. Założyli je moi koledzy ze starszych klas, wywodzący się z Kresów. 

Pani dyrektor MiGBP, Janina Tylman 
w Dębnie i autor
Rozklejali po mieście plakaty z hasłami "Precz ze Stalinem", "Chcemy wolności i prawdy". Rozrzucali ulotki. Mieli wtedy po 16, 17 i 18 lat. Skazani potem na surowe kary więzienia. Ale nie bali się. Byli silni duchowo.

Licealista i autor
O tym też mówiliśmy na spotkaniu. 
Nie wolno się złamać, poddać fałszywej ideologii. Ich nic nie złamało. Mam nadzieję, że teraz też rośnie pokolenie silne i odważne moralnie. 
 
 Klasa moich kolegów, buntowników sprzed lat ( 1951 r.)
 Poprzez sprawną organizację spotkania i współpracę ze szkołą, dynamiczna  dyrekcja Biblioteki wykazała się zrozumieniem potrzeb młodego pokolenia, które poszukuje uniwersalnych zasad i wartości w życiu, prawdy, wolności  i sprawiedliwości, i  pragnie poznać własne dzieje.  


 

13.09.12 

 

MIESZKOWICE

 13,09.2012 odbyłem historyczną podróż literacką do Mieszkowic, w woj. zachodniopomorskim, gdzie w latach 1945-1951 chodziłem do Szkoły Podstawowej.

Zostałem zaproszony przez Miejską Bibliotekę Publiczną. A więc grubo pół wieku później odbyła się w tym mieście, w Miejsko-Gminnym Ośrodku Kultury promocja moich książek kresowych, trylogii "Ukraiński kochanek", "Zdrady" i "Ślepcy idą do nieba".
 
 Sala była przepełniona. Zjawiła się młodzież ze szkół średnich i podstawowej, oraz dorośli, także moi znajomi sprzed wojny. 
 
Nie zabrakło lokalnych władz, pana burmistrza i jego załogi.
 
 Pan burmistrz Mieszkowic, Andrzej Salwa, w rozmowie z autorem

Poruszające, ważne spotkanie. Trwało trzy godziny. Wiele pytań, dyskusja, która się później przeniosła do domów i trwała nocami.
 
 Autor wśród organizatorek i czytelniczek
Ludzie odczuwają głód prawdy. Mówienie o literaturze, to debata o współczesnej Rzeczypospolitej, jej historii, tradycjach, wierzeniach, obyczajach, kulturze, języku...
 
 Ważny moment dedykacji
A więc także o Kresach, tragicznych dziejach mordowanych Polaków, ale również  o relacjach między Polakami a Rusinami-Ukraińcami, i innymi nacjami.
 
Wspaniała okazja, by odsłaniać kullisy wydarzeń... by spojrzeć prawdzie w oczy...
 
Odbyłem też dziesiątki  rozmów prywatnych, zebrałem sporo nowego materiału do książki o swojej wsi, o dawnej mojej ziemi i jej mieszkańcach.
 
Okazuje się, że historia wciąż porusza ludzką wyobraźnię. 
 
 Autor znowu wśród organizatorek i kwiatów 
Bowiem historia dobrze rozumiana, to jest to, co sie z nami dzieje, jakie w naszym życiu ujawniają się tendencje, one bowiem mają swoje korzenie i źródła. 
 
 Cenne jest to, że Mieszkowice mają własną Izbę Pamięci. Być może przekształci się ona kiedyś w miejskie muzeum  
Mądra debata o przeszłości jest więc debatą o naszym dniu teraźniejszym.
 Takiej debtay świadkiem i uczestnikiem byłem właśnie w Mieszkowicach... 
  

 Wspaniali krewni też się zjawili, Maria Kwaśniak, żona mojego kuzyna, Mariana i ich syn, Bolesław. To było dla mnie bardzo ważne i niezwykłe spotkanie...  

15.06.12 

WIELKIE WIERSZOWANIE W JELENIEJ GÓRZE
 
 Najwytrwalsi biesiadnicy, Wioletta Andura, Monika Izabela Bill, Anna Gliniecka, Jan Hanc,  Elżbieta Maria Kotlarska  Katarzy-  na Pitera, Alicja Raczek, Ewa Równicka, Ryszard Stańko, Jerzy Suchocki i dwaj wykładowcy

 Jelenia Góra, Wierszobranie, nazywane tam Wielkim  Wierszowaniem. Znakomite spotkanie młodzieży szkół średnich z rozbudzonymi ambicjami literackimi i Stwarzyszenia Jeleniogórski Klub Literacki poświęcone poezji patriotycznej i formom haiku w sztuce literackiej. Po powitaniu gości i wstępnej wypowiedzi przewodniczącej Klubu Literackiego, E.M. Kotlarskiej, interesujący i dobrze przyjęty przez młodzież wykład nt. "Haiku, czyli o przekraczaniu stereotypów wierszowania", wygłosił
Mirosław J. Gontarski. Ja natomiast mówiłem o rodzeniu się pojęcia patriotyzm i o jego rozlicznych wcieleniach w literaturze. No, a potem uczestnicy prezentowali swoje wiersze. 
 
 Wykładowcy, od lewej: S. Srokowski,organizatorka  E. M. Kotlarska i M.J. Gontarski 

To była prawdziwa uczta duchowa i najważniejszy w poezji dzień na Dolnym Śląsku. Już dawno nie słyszałem tak dużo dobrych wierszy. Jelenia Góra może z powodzeniem mówić, że kształtują  się tam talenty. Poruszjące wyobraźnię były drapieżne erotyki Izabeli Moniki Bill i ciepłe, subtelne liryki Elżbiety M. Kotlarskiej.
 
 Swoje wiersze czyta  I.M. Bill


Inni także prezentowali kunszt i dobry ton. Chciało się tam być. Warto pogratulować oraganizatorom, a przede wszystkim inicjatorce, E.M. Kotlarskiej, rzetelnej i odpowiedzialnej twórczyni wielu faktów kulturowych, mądrze wspierającej takie działania Książnicy Karkonoskiej i Urzędowi Miasta, który skromnie, bo skromnie, ale też sypnął groszem.
 
 Wykładowcy w towarzystwie poetki 

Oby więcej było tak poważnie i głęboko myślących ludzi i organizacji z wyobraźnią, jak te, które wymieniłem. Brawo Jelenia Góra. Nie zabrakło gitarzysty z ciekawie brzmiącym głosem i dobrych piosenek.  

13.06.12

AKADEMIA WIEDZY KRESOWEJ, WROCŁAW

Nauka i kultura na Kresach, jako źródła polskiej tożsamości narodowej, to temat wykładu, jaki wygłosiłem 13.06.12 w Akademii Wiedzy Kresowej, dla uczniów Liceum Ogólnokształcącego nr XVII we Wrocławiu( w Klubie Muzyki i Literatury). Poniżej fotografia z tego spotkania. Zapraszam inne licea do współpracy. Coraz więcej młodzieży wyraża zainteresowanie polską historią, a szczególnie Kresami. To ważny i długotrwały proces, który przywraca normalność w pojmowaniu dziejów. Czekam na wiadomości w tej sprawie z innych szkół licealnych.
 
Co Państwo myślą o takiej idei?
  


04.06.12 
 
  Dom prof. Królów, w którym mieszkałem w London

SPOTKANIA
PRYWATNE, ODPOCZYNEK W KANADZIE 
  

Na wykłady poświęcone wielkości i dramatowi polskich Kresów zostałem zaproszony do Kanady na blisko miesiąc.
 
 Z tego domu wychodziłem na spacery 

Wykłady były połączone z promocją mojej trylogii kresowej: "Ukraiński kochanek", "Zdrada" i "Ślepcy idą do nieba".
 

   
  Czasu za wiele nie było, a mimo to urywałem się na krótkie samotne medytacje

Jednakże miałem też kilka wolnych chwil na zwiedzanie miast, wypady do innych  ciekawych miejsc, spotkania ze znajomymi i przyjaciółmi. 
 
 Wyjazd w okolice Niagary; duchy wodospadu - :)

 Zwykle pomijam te momenty w swoich relajach, lecz dzisiaj wyjątkowo prezentuję zdjęcia z prywatnej części moich wojaży po Kanadzie. 
 
 Niagara w całej okazałosci 
 
 


 Spacer po parku w Rawdon 



 
  Spotkanie z polskim poetą w Toronto, Aleksandrem Rybczyńskim, muzeum sztuki 


 
 Przed promocją książek w Montrealu, Krzysztof Lipiński, młody filmowiec, przygotował ognisko, a potem nakręcił z wykładu film, który można obejrzeć na Youtube, klikając: Srokowski, Montreal, Youtube
 
  
  Niezwykłe miasteczko w okolicy Trzęsącej się Góry, w środku lasów, kawał drogi za Rawdon

  
   Po smacznym obiedzie w chińskiej restauracji w London, wraz z gospodarzami, prof.prof. Marianną i Stefanem Królami i ich przyjaciółmi, Małgosią i Jackiem Szefernakierami, pozujemy do wspólnej fotograii   

 
  Chwila zadumy

 

 
 Katedra w London, robi wrażenie 


 
 Ostatni rzut oka z samolotu na Kanadę 


28.05.12.


 
 
 KANADA, MONTREAL, KOŚCIÓŁ ST. ANTONIN
 
Jedno z najciekawszych i niezwykle bulwersujących spotkań w Kanadzie. Przed wyjściem na wykład zostałem zaproszony do jednej z najbardziej znanych i wpływowych osobistości polskiej diaspory, pani Hanki Bortnowskiej, czarującej damy, która dużą część swego życia poświęca niesieniu Polakom ze Wschodu, z Litwy, Białorusi i Ukrainy pomocy. Wspaniała kobieta i działaczka charytatywna. Dzięki niej i jej środowisku, równie jak ona uczynnym i szlachetnym ludziom, płyną co roku z Kanady do polskich rodzin spod Wilna, Mińska,  Tarnopola, Lwowa i Stanisławowa dary jej serca i jej przyjaciół, paczki z pomocą materialną, a także wsparcie finansowe na rzecz polskich placówek kulturalnych, oświatowych i społecznych. 
 
 Publiczność dopisała
 Poznałem ją na pierwszym wykładzie w Bibliotece, gdy rozmawialiśmy o problematyce kresowej. Zadawała niebanalne i celne pytania, a potem zachęcała, bym poszerzał problematykę kresową o nowe fakty historyczne. Zdumiała mnie wiedzą o moim zbiorku opowiadań "Nienawiść".   W jej gościnnym domu poznałem wielu życzliwych i pełnych gotowości do wspierania potrzebujących  Polaków z Litwy, Ukrainy i Białorusi. 
 
 Dwie polskie Ormianki z Kanady i autor 
Tym razem wykład miałem w kościele Św. Antoniego, a przybyło nieoczekiwanie na długą, jak się okazało, debatę, wielu czytelników z różnych stron tego wielkiego miasta. To, co mnie najbardziej uradowało, to fakt, że nie brakowało młodzieży. A jedna z młodych pań poinformowała po wykładzie, że przygotowuje film o kresowych Ormianach w Rzeczypospolitej. Znakomita wiadomość. Z całą pewnością pomogę jej, bowiem poprosiła mnie o sugestie. 
 
 Młoda artystka, reżyserka i autor 
Spotkanie znowu się przeciągnęło poza uczciwą godzinę. A dodać muszę, że powitał gości serdecznie jeden z kapłanów tej świątyni, który powiedział, że to ważne, by się Polacy spotykali wokół istotnych spraw swego narodu. I by rzetelnie opowiadali własne dzieje.  

 

28.05.12. 

KANADA, MONTREAL, BIBLIOTEKA POLSKA IM.W. STACHIEWICZA PRZY UNIWERSYTECIE McGILL 
 
Nowe miasto, nowe doświadczenie, nowi ludzie, nowa sytuacja. Ogromna wielonarodowa aglomeracja. Ulice barwne, pełne tłumów, umajone kawiarniami, pubami, sklepami. Tysiące turystów. Ale mnie najbardziej ujęła architektura zanurzona w zieleni. To urbanistyka wyrastająca z natury.
 
Zanim jednak rozpocząłem przygodę intelektualną, bawiłem się przez chwilę przy ognisku, które przyjaciele mego cicerone, Ryszarda Godlewskiego, przygotowali na przedmieściach.
 
 Miłe powitanie przy ognisku
Na spotkaniu literackim  znalazłem się tym razem w polskiej bibliotece przy największym  kanadyjskim uniwersytecie. Przybyła głównie montrealska inteligencja, dobrze osadzona już w realiach kanadyjskich, pierwsza emigracja powojenna, ale też solidarnościowa i najnowsza, zarobkowa. Niestety, wyczerpał mi się aparat i zdjęć nie zrobiłem. Za to powstał film z tego zdarzenia i można go już we fragmentach obejrzeć w Internecie.  
 
 W domu mego przewodnika, Ryszarda Godlewskiego
Spotkanie w Bibliotece przebiegało pod hasłem: Kultura jako czynnik pozwalający lepiej zrozumieć świat, stąd w moich wywodach pojawiał się pierwiastek twórczy, a mianowicie literatura i sztuka, które kształtują naszą wyobraźnię, wrażliwość i lepiej pozwalają się nam rozeznać w skomplikowanych relacjach współczesnego życia. Moim przewodnikiem po ziemi montrealskiej był znakomity organizator tych spotkań, człowiek pełen życzliwości i świetnie znający złożone meandry polskiej diaspory, wspomniany już pan Ryszard Godlewski, prywatnie i zawodowo konstruktor i wynalazca nowych pieców grzewczych, które w jego okolicy robią furorę, a gościł mnie w swoim domu także wspomniany już prof. genetyki, Bazyli Pawluczuk, człowiek o wielkiej wiedzy, znawca kultury żywienia i cudowny człowiek. Powyższe zdjęcie zostało zrobione w jego domu.  


24.05.12.

KANADA, TORONTO, SALA STOWARZYSZENIA KOMBATANTÓW POLSKICH 
  
 Bardzo ciekawa promocja trylogii kresowej. Wieczór literacki prowadziła interesująca poetka i red. "Merkuriusza Polskiego", pani Anna Łabieniec, a na widowni znalazło się wielu Kresowian. Przybyła też  grupa polskich intelektualistów, pisarzy, tłumaczy, poetów. Zjawili się równiej znajomi z FB. 
 
 Czytelnicy w Toronto
Mówiłem o świecie wartości, o strukturze ludności na Kresach,  źródłach zbrodni ludobójstwa i o współczesnej Ukrainie, tendencjach faszystowskich w tym kraju, wiecach i pochodach ukraińskiej młodzieży z antypolskimi hasłami. 
 
 Miłe spotkanie z p. Aliną Mason poznaną na FB
Opowiadałem także o swojej współpracy z ukraińskimi pisarzami, o tłumaczeniu ich poezji na język polski i dalszych planach translatorskich. 
 
 Aleksander Rybczyński, poeta, jako filmowiec
Film z tego spotkania, nakręcony przez poetę, Aleksandra Rybińskiego ukaże się w Internecie i można go będzie niebawem obejrzeć, o ile, rzecz jasna, nie staną na drodze jakieś przeszkody, natury technicznej.
 
 Dedykacje
Bardzo zajmujące, niezwykle ważne dla mnie zetknięcie się z kulturalnymi środowiskami polonijnymi w Toronto.


  

 Dedykacje

 
 
Gospodarz w Mississuadze, p. Wacław, pełen humoru i dystansu do świata, ciepło nas  gościł i oprowadzał 
  po okolicy

20.05.12. 

 
KANADA
, LONDON
, RODZINA RADIA MARYJA- SALA PARAFIALNA KOŚCIOŁA MATKI BOSKIEJ CZĘSTOCHOWSKIEJ 
 
Po dwu spotkaniach poświęconych głównie problematyce wojennej, tym razem zająłem się przede wszystkim życiem codziennym na Kresach, panującymi obyczajami, organizacją świąt, współpracą sąsiedzką, ale też działalnością naukową i kulturalną Kresowian.
 
Przypomniałem, że istniały dwa powszechnie szanowane w Europie uniwersytety, imienia Batorego w Wilnie i Jana Kazimierza we Lwowie, wydawnictwa, towarzystwa naukowe, słynna szkoła matematyczna prof. Banacha, teatry, kina, szkoły, kluby sportowe, stowarzyszenia twórcze,  słowem kwitło życie intelektualne. 
 
 
Żywa, dynamiczna dyskusja

Ksiądz proboszcz, Zbigniew Rodzinka, którego tu wszyscy parafianie szanują i kochają, ogłosił z ambony o moim spotkaniu i dlatego, jak mniemam, przybyło bardzo wielu słuchaczy, których ciekawość Kresów była tak wielka, iż niemal zabrakło nam czasu, by uporać się ze wszystkimi pytaniami.  
 
Ludzie pytali zwykle, jak powinny wyglądać w obliczu zbrodni stosunki między narodami i zmierzali ku temu, że powinny być oparte one o jasne zasady prawdy historycznej.
 
 Dedykcja, autor i przewodniczący Rodziny Radia Maryja w London, p. Jan 

Krótko mówiąc, nie należy niczego ukrywać.   
 
 Dedykacja najstarszej mojej Czytelniczce w Kanadzie
Jedno z najciekawszych dla mnie spotkań literackich. 
 

 Po spotkaniu pamiątkowe zdjęcie z grupą nowych czytelników

19.05.12

KANADA,  LONDON, KLUB GAZETY POLSKIEJ, Sala  Stowarzyszenia Polskich Kombatantów

  

 Na pierwszym planie państwo Halina i Stanisław Sosnowscy, jak się później okazało, moimłodsi i  mili koledzy z Opola, gdzie tak samo jak ja, ukończyli  WSP. Wiele teraz  robią dla Polaków z Kresów

Drugie spotkanie w Kanadzie. Rzeczowego, ale nie pozbawionego, jak przynależy mężom uczonym, humoru, wprowadzenia dokonał prof. Stefan Król.
 
Zrelacjonował przebieg mojej  mojej drogi twórczej, szczególną  uwagę zwracając na trylogię kresową, a następnie oddał mi, jak się to mówi, głos.
 
 Chwila odpoczynku z prof. S. Królem

Opowiadałem o złożonej strukturze ludnościowej Kresów, o bogactwie naukowym i kulturowym.
 
Na sali zauważyłem kilku znajomych z dawnych lat wrocławskich, którzy potem podeszli do mnie i odbyliśmy dłuższą towarzyską rozmowę. Po wykładzie trwała długa i ciekawa dyskusja.
 
  Nowi Czytelnicy i autor

Nie brakowało pytań. Obracały się one głównie wobec problematyki wojennej, a szczególnie wobec zbrodni ludobójstwa, jakiego dokonała na Polakach, Żydach, Rosjanach, Ormianach, czy samych Ukraińcach, którzy buntowali się przeciwko terrorowi, Ukraińska Powstańcza Armia.  
 
 Jeden z najdociekliwszych Czytelników, wiele czyni dla ochrony pamięci narodowej, przyczynia się do Akcji         Sadzenia Dębów Pamięci w Toronto, znawca problematyki literackiej, Roman Baraniecki  

W sumie spotkanie trwało ok. 4 godzin, a dyskusje kuluarowe toczyły się do później nocy.  
  
 Jeszcze jedna rozmowa

    

17.05.2012  
 
LONDON, KANADA,

Stowarzyszenie Polskich

Kombatantów, ogniwo nr 2, sala własna
 
 
 
       
   
16  maja 2012 r. ląduję z żoną w Toronto.  Czekają już na nas gościnni, skromni  i wspaniali gospodarze, profesorowie  Uniwersytetu w London, państwo Marianna i Stefan Królowie.
 
 Nasi gospodarze i organizatorzy spotkań w London, prof. Marianna i Stefan Królowie
 
Po serdecznym powitaniu, jedziemy do ich domu. Dzień odpoczynku. I  17.05. 2012 r. pierwsze spotkanie w Stowarzyszeniu Polskich Kombatantów w London.  
 

Wita mnie wiceprzewodniczacy Klubu "Gazety Polskiej", Jacek Szefernaker, człowiek o szlachetnym sercu i wielkiej odwadze.
  
 Stworzył Klub wbrew niechęci części środowiska i prowadzi aktywną działalność, zaprasza gości z Polski, organizauje spotkania, na bieżąco śledzi bieg wydarzeń w starej Ojczyźnie.   
 
 Książek coraz mniej

Sala wypełniona, wydawca przysłał książki, wykład zaczynam od literatury kresowej, ale wiele mówię o odmiennościach etnicznych, współpracy  ludów na rzecz wspólnego dobra.  
 
Opowiadam też o rodzących się konfliktach, terroryzmie ukraińskim, OUN i UPA. Pada  dużo pytań, trwa długa, twórcza dyskusja.
Wpisuję dedykacje, ciągną się ciekawe i ważne rozmowy kuluarowe, wymiana adresów   i niemal po czterech godzinach promocji, wracamy do domu.

Wieczorem telefony od innych organizatorów z wiadomością, że liczba spotkań gwałtownie wzrosła.  Z pierwotnie planowanych dwu, dochodzimy do ośmiu. Przewidzianych jest też sporo spotkań towarzyskich,   w domach prywatnych. Na jedno z nich ściąga do naszych gospodarzy  25 osób.

Uczta trwa do nocy. A potem, rankiem spacer. 
 
 

Spacer po mieście 

23.04.12  
AKADEMIA WIEDZY KRESOWEJ, KLUB MUZYKI I LITERATURY, WROCŁAW  
 
 Spotkałem się z kolejną bystrą i chłonną grupą młodzieży  z LO przy ul.Tęczowej i opowiadałem jej o dziejach Kresów, ich skomplikowanej historii, położeniu geograficznym, ludności, religiach, życiu obyczajowym, relacjach między poszczególnymi mniejszościami etnicznymi. Potem uczniowie zadawali pytania, a na koniec najbardziej dociekliwi i spragnieni pogębionej wiedzy otrzymali  książki wraz z dedykacjami.
 
Tego typu debaty historyczne  bardzo się przydają w zrozumieniu najnowszych zjawisk społecznych i politycznych. Następne spotkanie poświęcone będzie kulturze i nauce.   



19.04.12 

BIBLIOTEKA MIEJSKA, FILIA NR 1, ul. SZTABOWA
  


 Ważny i interesujący wieczór literacki, połączony z promocją trylogii kresowej. Od 20 lat biblioteki miejskie we Wrocławiu - poza dwoma wyjątkami- nie zapraszają mnie na spotkania z literaturą kresową, mimo, iż jak słyszę dokoła i czytam w ogłoszeniach, spotkań takich odbywa się tu wiele. Ale na mnie nałożono szlaban, do którego - rzecz jasna - nikt się nie przyzna. Niepoprawni politycznie pisarze są niebezpieczni. Nie skarżę się, tylko odnotowuję fakt, dla historii. Już się do tego przyzwyczaiłem. A na zaproszenia z innych miejsc nie narzekam.  Z tym większą ciekawością szedłem  na Sztabową. 
 
 Nie byłem pewien, czy zjawi się ktokolwiek, ponieważ utraciłem żywy kontakt ze swoimi czytelnikami w bibliotekach wrocławskich. Jednak zostałem bardzo przyjemnie zaskoczony. Sala wypełniona po brzegi, zainteresowanie ogromne, dyskusja dynamiczna i twórcza. Jak widać, nie da się odizolować pisarza od czytelników. Spotkałem też jednego z bohaterów mojej książki, z Buczacza. 
 
  Panie bibliotekarki bardzo miłe, sympatyczne. Czytelników  jest tu wielu. Ta filia cieszy się dużą popularnością. Nie dziwię się, przyjazny klimat, życzliwe otoczenie, słowem jest się z czego radować. Po wykładzie o Kresach dużo pytań, a potem dedykacje i rozmowy kuluarowe. Dobrze i ciepło  wspominam ten dzień. Dziękuję dzielnym paniom za tak sprawne przygotowanie promocji.  
 
   Gratuluję kierownictwu zdolności organizacyjnej, nawet kapryśny mikrofon nie był w stanie przeszkodzić w wielogodzinnym spotkaniu.    


26.03.12

WOJEWÓDZKA BIBLIOTEKA PUBLICZNA 


 

 
W Bibliotece Wojewódzkiej  we Wrocławiu spotkałem się  ze środowiskiem szlachty polskiej i miłośnikami kultury kresowej. Przybyło wielu zacnych i godnych Wrocławian, zjawili się nawet czytelnicy z Legnicy.
 
Wśród obecnych zauważyłem Kornela Morawieckiego, Hanię Łukowską - Karniej, dwie legendy „Solidarności Walczącej”, prezesa stowarzyszenia szlachty polskiej  we Wrocławiu, Mieczysława Kopcia h. Kroje, dr Danutę Nespiak, Annę Fastnacht-Stupnicką, autorkę ważnej dla Kresowian książki o Polakach, którzy po II wojnie zostali we Lwowie, prof. Dorotę Heck, Michała Kwileckiego, inicjatora tej debaty, Marka Natusiewicza... 
 
Pani Prof. Heck z Uniwersytetu Wrocławskiego  po otwarciu spotkania przez prezesa Kopcia, opowiedziała rzeczowo o mojej twórczości.
 
Hania i Kornel 

W swoim wystąpieniu skupiłem się tym razem na prezentacji socjologii kresów, ich wielokulturowości. 
 

Dwie i pół godziny żywej, twórczej rozmowy o Polsce, bogactwie duchowym II  RP i aksjologii tamtego świata. Pytań było bardzo wiele, więc debata stała się dla mnie niezwykle interesująca.
 
 Prezes polskiej szlachty 
Pod koniec, jak zwykle, czas na dedykacje.  
  

 Michał Kwilecki



16.03.12

 WOŁÓW 

  

 W Wołowie, na Dolnym Śląsku, odbyła się 16.03.12 konferencja popularnopnaukowa, poświęcona problematyce kresowej. Inicjatorem i jednym z organizatorów tej konferencji był p. Henryk Bajewicz, prezes Stowarzyszenia Kresowego "Podkamień", człowiek wielkiehgo serca, prawy i rzetelny badacz zbrodni popełnionej przez UPA na Polakach mieszkających lub przebywających w dniach 12-16 marca 1944 r, w Podkamieniu, w woj. tarnopolskim.
 
W klasztorze Dominikanów schroniło się wówczas wielu uciekinierów z Wołynia, a także okoliczna ludność. Ukraińscy bandyci wymordowali w Podkamieniu w klasztorze i mieście kilkaset osób. Debata dotyczyła właśnie tego tragicznego aktu ludobójstwa. Z referatem wystapił prof. Bogusław Paź z Uniwersytetu Wrocławskiego, a mnie poproszono, bym opowiedział jak w moich powieściach kresowych odbija sie moja osobista i mojej rodziny biografia.
 
Na konferencję przybyły życzliwe dla tej inicjatywy władze miasta i starostwa, współorganizatorzy z Biblioteki Pedagogicznej, mieszkańcy wywodzący się z ziemi brodzkiej. Wołów szuka prawdy o tamtym czasie i pragnie ocalić od zapomnienia kawałek historii swoich obywateli. To jedno z najważniejszych miejsc Dolnego Sląska, w którym pamięć, wolność i prawda budują szacunek dla człowieka. 
 
Rozmawiałem z wieloma Kresowianami, którzy opowiadali mi, że te spotkania mają dla nich ogromną wartość, wskazują bowiem, że ich tragedia nie została zapomniana, że są ludzie, którzy dbają o prawdę i nie pozwalają zapomnieć o jednej z najokrutniejszych zbrodni UPA. Podkamień to była piękna miejscowość, wspominają, wracają do niej myślami, tam trwało ich życie i tam zostawili swoich bliskich. Tam są groby ich rodzin. 
 
Dodam, że mieszkał tam przez długi czas i pracował jeden z największych powojennych polskich pisarzy, Leopold Buczkowski. O nim będziemy mówić za rok.    




07.03.12 

AKADEMIA WIEDZY KRESOWEJ, 
KLUB MUZYKI I LITERATURY 

  

Moi dzielni studenci z LO przy ul. Tęczowej we Wrocławiu. 
Po zajęciach w Akademii Wiedzy Kresowej. Wspaniała, wrażliwa młodzież.
 
Miałem wykład o dramacie polskich Kresów.
Historii uczy ich świetny pedagog, prof. Pieńkowski.
 


27-28.02.2012
 
UNIWERSYTET MK W TORUNIU 
           
Przez dwa dni przebywałem na zaproszenie Uniwersytetu MK w Toruniu na wykładach poświęconych biografii pisarza i jej wpływom na twórczość w` kontekście trylogii kresowej. 
 
Oba wykłady miały charakter seminaryjny.  Zostali na nie zaproszeni głównie profesorowie z wydziału polonistyki, doktoranci i żywo zainteresowani tematem studenci.
 
Wprowadzenie do dyskusji miała Pani Prof. Grażyna Halkiewicz-Sojak, dzięki której staraniom do tych seminariów doszło.  
 
Spotkania były niezwykle żywe i bardzo dla pisarza interesujące. Niektórzy czytelnicy z pierwszego seminarium przybyli na drugie, do Dworu Artusa, by kontynuować debatę o kulturze Kresów
 
No i rzecz jasna pojawiły się książki, a wraz z nimi dedykacje. Owocem szczególnym tych spotkań okazała się inicjatywa studentów, by zorganizwać w nowym roku akademickim konferencję popularno-naukową poświęconą Kresom. Gratuluję młodzieży inicjatywy i  twórczej odwagi.  

Miłą niespodzianką był widok pisarza, znajomego sprzed 30-tu lat, J. L. Ordana.   

Gospodarze zadbali  też o doskonałe warunki odpoczynku.
 



18.02.2012 

OSTROPOLSCY  
 
Stary, rycersko-szlachecki ród Ostropolskich wywodzący się mniej więcej z XIV w. z Kresów, z dwu regionów, stanisławowskiego i tarnopolskiego, dochował się potomków, którzy od wielu lat co roku spotykają się we Wrocławiu i budują drzewo genelogiczne.
 
Kilkakrotnie zapraszali mnie, bym opowiedział o historii Kresów i losie Kresowian w oparciu o moje powieści. Zwykle po spotkaniu trwała dyskusja i pytania o nowe moje książki. W tym roku było podobnie.  


16.02.2012 
 
MIEJSKA BIBLIOTEKA PUBLICZNA, FILIA 53, PRZY UL. HERCENA WE WROCŁAWIU  
  

Trzygodzinne, kameralne, ale bardzo twórcze, żywe spotkanie w bliotece przy ul. Hercena we Wrocławiu, zorganizowane przez "Solidarność" biblioteczką, a w szczególnści przez p. Beatę Kryg. 
 
Po wykładzie o sensie i znaczeniu kultury, o roli polskich Kresów w budowanu tożamosci narodowej, toczyła się ciekawa i barwna dyskusja m. in. o kłamliwych współczesnych elitach władzy, o tym, jak się nie dać ogłupiającej propagandzie mediów, o potrzebie i niezbędności w życiu publicznym zasad i norm moralnych.
 
 Gratuluję organiztorom :)  
   


15.12.2011  

AKADEMIA WIEDZY KRESOWEJ 
    
Drugie spotkanie z młodzieżą 17 LO we Wrocławiu z cyklu wykładów poświęconych polskim Kresom. Tym razem rozmawialiśmy o literaturze, sztuce i nauce na Kresach.
 
 Dopiero gdy się spojrzy na zjawisko w panoramicznym ujęciu, widać jak wielką twórczą energią dysponowały Kresy przez 6 wieków obecności twórców i uczonych  na tej polskiej ziemi. W literaturze pojawili się wtedy najwięksi polscy poeci, pisarze, artyści, uczeni. Ze Lwowa bierze swój początek polski sport, a szczególnie piłka nożna, pierwsze polskie organizacje sportowe. 
 
 Ze Lwowa wywodzi się harcerstwo. Na Kresach wydobywa się po raz  pierwszy naftę. Z Kresów pochodzi najwybitniejszy polski trener. Kazimierz Górski i pierwszy polski kosmonauta, Hermaszewski.
 
Można by mnożyć dobra, które dla Rzeczypospolitej uczyniły Kresy. One w głównym stopniu kształtowały naszą tożsamość narodową. I one budowały w nas poczucie przynależności do wielkiej kultury europejskiej.
 
  Gdy rozmawiałem o tym z młodzieżą 17 LO we Wrocławiu, widziałem te bystre oczy i mądre, uważne spojrzenia. A jeden z uczniów zaskoczył mnie wyznaniem, że przeczytał moją powieść, tom I z trylogii kresowej, "Ukraińskiego kochanka", i że to był jego samodzielny wybór, wzruszył mnie mocno, co naturalnie skrzętnie ukryłem. Nie wiem natomiast, czy nie przeraził się, że istnieje jeszcze tom II i III-ci.      



12.12.2011 

MIEJSKA BIBLIOTEKA PUBLICZNA W KĘDZIERZYNIE -KOŹLU 
   
Po raz kolejnych, chyba już czwarty, gościłem w tej bibliotece. Zawsze mogę liczyć na wiernych czytelników, którzy wiedzą, że ostatnie moje powieści, które piszę, przenoszą ich do jednej z najpiękniejszych, najbardziej magicznych, ale też najbardziej  dramatycznych krain świata.
 
Myślę o Kresach. Istotnie, fenomem na skalę światową. Przed 1939 r. II RP
  liczyła ok. 30 nacji. A ile kultur, języków, religii, obyczajów? Jak sobie układały relacje poszczególne nacje?
 
12 milionów Rusinów-Ukraińców, Żydów, Białorusinów, Niemców, Litwinów, Rosjan, Ormian, Turków, Tatarów, Karaimów, Łemków, Bojków, Hucuów,Czechów, Słowaków, Austriaków, Rumunów, Greków, Gruzinów itp,itd. Państwo polskie musiało mądrze sprawować rządy, skoro przez 20 lat nie doszło do większych napięć. Naturalnie, pamiętamy z lat 1920-1939 terror ukraińskich nacjonalistów.
 
Wiemy o protestach przedstawicieli innych nacji, jednak nie dochodziło do większych  tragicznych wydarzeń, które by spowodowały klęskę, nieszczęście, czy załamanie struktur państwowych.
 
Ludy mieszały się, powstawały mieszane małżeństwa, przyjaźnie, sympatie, młodzi kochali się, łąc zyli rodziny,  ludzie uczyli się wzajemnie od siebie szacunku i zrozumienia. Współpraca, lokalne więzi, wspólne interesy  były ważniejsze od konfliktów. Dopiero wojna zniszczyła wszystko.
 
Napad Niemców, potem Sowietów i wreszcie ludobójstwo, jakiego dokonały bandy UPA/OUN na Polakach, Żydach, Ormianach, ale także na samych Ukraińcach ... spowodowały wielkie spustoszenie materialne i duchowe. O tym wszystkim są moje książki. I o tym rozmawialiśmy też w bibliotece. Na spotkanie przyszło wielu Kresowian. Przewodzi im znakomity prezes Witold Listowski, inicjator ważnych przedsięwzięć społecznych i kulturowych w regionie.   


23.11.2001 
                        
                       AKADEMIA WIEDZY KRESOWEJ
   
Dzisiaj, 23.11.2011, rozpoczęła działalność pierwsza w Polsce Akademia Wiedzy Kresowej w Klubie Muzyki i Literatury we Wrocławiu.
 
Miałem zaszczyt wygłosić wstępny wykład pt "Wiedza o Kresach jako akt samopoznania umysłu". Słuchaczami była młodzież LO nr. 17 we Wrocławiu z prof. Robertem Pieńkowskim. LO nr 17 we Wrocławiu słynie m.in. z rzetelnego i twórczego traktowania dziejów Rzeczypospolitej. Szkołą kieruje dyr. Roman Kowalczyk, otwarty na nowe inicjatywy.
 
W trakcie wykładu zwracałem uwagę na dwie linie rozwoju człowieka, jedną idącą ze strony genetyki i drugą, idącą ze strony kultury. Obie są bardzo ważne. Jeśli zrozumiemy, na co mamy w naszym życiu wpływ, a na co nie mamy, albo mamy bardzo ograniczony, łatwiej będzie nam funcjonować w życiu społecznym. Mówiłem też o tym,  iż badanie własnej przeszłości, staje się w gruncie rzeczy badaniem naszej przydatności dla czasów współczesnych. W tym kontekście Kresy jawią się, jako wielkie wyzwanie umysłu. Kto nie pojmie roli Kresów w budowaniu tożsamości narodowej, ten będzie miał ogrome kłopoty z identyfikacją.
Młodzież z uwagą słuchała wykładu, a potem zadwała pytania.  
 
 Zapraszam dyrekcje szkół, prof. języka polskiego i historii z Wrocławia i okolic na  nasze zajęcia. Dzięki spotkaniom w A.W.K. poznamy lepiej samych siebie. I łatwiej siebie zrozumiemy 
 



10.11.2011 

TYNIEC MAŁY - BIBLIOTEKA 

Byłem w tej bibliotece kilka lat temu. Ludzi mnóstwo, miła atmosfera, ciekawa rozmowa o książkach.
 
Tym razem spotkanie mocno kameralne, ale i sympatyczne, choć bez takiego rozmachu organizacyjnego jak w Bielanach, raczej skromne, no, ale z ciastkami i herbatą. Były chyba jakieś kłopoty komunikacyjne. Zaskakującym dla mnie akcentem okazało się spotkanie z dawnym znajomym z "Solidarności" chłopskiej z 1980 r.,  kiedy byłem w tej organizcji doradcą i przez pewien czas rzecznikiem praswym. No, a teraz ten znajomy jest sołtysem wsi, bardzo aktywnym, działa w stowarzyszeniach społecznych, ciekawa, twórcza postać.

 Przez dwie godziny rozmawialiśmy o książkach, Lwowie, Tarnopolu, Wołyniu  i Stanisławowie, a więc, rzecz jasna, o polskich Kresach. Bo sporo mieszkańców tej wsi wywodzi się w swoich korzeniach właśnie z ziemi kresowej.  Pamięć trwa. I dobrze, że się o własnej historii nie zapomina. A moje książki, które zdobyły czytelniczki, pewnie zostaną dla przyszłych pokoleń. Co za pewność! Nie?!



09.11.2011 

BIELANY - SPOTKANIE W BIBLIOTECE 

     To było już kolejne spotkanie z czytelnikami w gminie Kobierzyce. Dzięki inicjatywie p. kierownik biblioteki z Gminnego Centrum Kultury i Sportu, Pani Ewie Gacek, od kilku lat mam okazję do wieczorów autorskich  i  licznych rozmów o książce, teatrze, muzyce, plastyce, słowem  o literaturze i sztuce. 
       W tej gminie ceni się kulturę. Przykładem tego może być m.in. niedawno oddany do użytku nowy budynek w Bielanach, w którym właśnie byłem, a bibliotekę prowadzi Pani Damiana Nowak. Budek pełen pomieszczeń dla działań kulturotwórczych, kółek zainteresowań, tańców, nauki języka itp.  Tam, odbyłem spotkanie i o nim  słów kilka. W liście do P. Damiany napisałem m.in. 

   

 "To była duża przyjemność spotkać się z Państwem, rzeczowa, mądra i dynamiczna dyskusja, wiele pytań, sporo młodzieży, intelektualna radość".
 
   Istotnie tak było. Na sali zjawiła się lokalna inteligencja, nauczyciele, bibliotekarze, instrukorzy, mieszkańcy Bielan i okolic,  kresowiacy, młodzież szkolna.

   Rozmawialiśmy głównie o kulturze Kresów i i ich dramatycznej historii. A przyczynkiem do dyskusji była moja nowa powieść z cyklu trylogii kresowej  " Ślepcy idą do nieba".

   Zauważyłem ogromne pragnienie poszukiwaniami prawdy o naszej historii. Debata trwała trzy godziny, co świadczy o jej temperaturze i była utrzymana na wysokim poziomie merytorycznym. Mile mnie zaskoczyła młodzież szkolna, który była starannie przygotowna, notowała przebieg dyskusji i zadawała mądre, ważne pytania.
   Oby więcej było tak świetnie przygotowanej do debat społeczości lokalnych.  

 


20/21.09.11 
  
 

NIEZWYKŁE SPOTKANIE W MUCHOWIE
 
Jest w Muchowie, koło Jawora pałac z pięknym otoczeniem, parkiem, fosą, a niedaleko atrakcyjna górką, na która turyści się wspinają. 
 
 Mnie zaprosili uczniowie Technikum Elektroenergetycznego z Legnicy, którzy ukończyli szkołę w 1967 r. Dziś stateczni, poważni panowie, inżynierowie, szefowie firm, doradcy.
 
A ja niegdyś byłem ich polonistą. No i postanowili mi przypomnieć dawne stare czasy, a to, jak stawiałem na jednej lekcji jednemu uczniowi 10 ocen niedostatecznych, co by dziś zostało uznane za maltretowanie i znęcanie psychiczne. 
 
A to, jak musieli wkuwać lektury, bo potrafiłem spytać, na której stronie jakiegoś dzieła bohater rozbiera się do naga, a na której tylko częściowo.
 

  A to jak robiłem dyktando i kazałem im nawzajem sobie sprawdzać teksty. Uczyłem prawdziwej współpracy, współdziałania, ostrych sporów, debaty, samodzielnego myślenia. Przygotowywałem do czasów, które nadejdą. Trochę o tym wiedzieli.  Słowem, jak to przy takiej okazji, wspominków było wiele. 
 
Ucieszyłem się z tego spotkania, bo potwierdziło ono, że surowy nauczyciel nie musi być zapomniany. Oto dalsze fotki z tego spotkania. Pozdrowienia, Panowie. I dużo zdrowia życzę.  
 


11.09.11
 

KORFANTÓW 

 Stowarzyszenie Kresowian z Korfantowa już po raz kolejny zorganizowało dla swoich członków, ale też dla licznych gości z innych regionów, spotkanie poświęcone polskim ziemiom kresowym. Występowało wielu mówców.
 
Nie była to typowa konferencja, raczej biesiada w dawnym stylu, gdy się zejdą rodacy i debatują o swoim życiu, historii, obyczajach i kulturze. Mnie przypadł w udziale  krótki wykład o strukturze ludności na Kresach, a potem przy stoliku z książkami rozmowy o literaturze i jej znaczeniu dla rozwoju człowieka i kraju. 
 
Szkoda, że zabrakło młodzieży. Ale tradycja spotkań trwa i chwała organizatorom.      

MUZEUM W PISZU 
7.09.11 
 
Dla autora to sama radość spotkać tak chłonne umysły. Nigdy tam nie byłem, nikogo osobiście nie znałem, a gdy przyszedłem, poczułem się jak u siebie w domu.
  
Serdeczna, życzliwa atmosfera. Z okazji promocji moich książek przygotowana specjalna wystawa z motywami kresowymi, starannie wyeksponowana.
 
 Sala widowiskowa wypełniona. Eleganckie damy, dostojni panowie, młodzież, inteligencja, nauczyciele, studenci, pracownicy placówek kultury.
 
  Nie sądziłem, że książki kresowe zainteresują tak liczne grono. A zainteresowały. Ci, którzy chcieli, mogli je nabyć.
 
Dyskusja była gorąca i trwała długo, a później, ma się rozumieć, kuluarowe rozmowy. Przyjazny, pełen godności i poszukiwań sensownej drogi rozwoju Pisz.   
 
PRABUTY
8/9.09.11

 

 Pierwsza po prawej dr Lucyna Kulińska
 Z Mazur wybrałem się do województwa pomorskiego. Co  za niezwykłe miasto - Prabuty!
 
 Już sama nazwa budzi szacunek. Kiedy prezes lokalnego stowarzyszenia Kresowian, Andrzej Mosiejczyk,  namawiał mnie, bym się nie wahał odbyć tej dalekiej podróży, przyznaję, nie byłem pewien, czy zdobędę się na odwagę. 
 
To kawał drogi, nieznany teren, żadnej pewności, że  znajdzie się choć jeden czytelnik. A na dodatek konferencja kresowa. Dla kogo?  A okazało się, że konferencja ta, a także spotkania i rozmowy z czytelnikami, przerosły wszelkie oczekiwania.
Na konferencji wystąpili: dr Lucyna Kulińska, ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski, ksiądz Władysław Łukasiewicz, który przyjechał specjalnie z Ukrainy oraz młody mieszkaniec miasta, miłośnik piłki nożnej, Andrzej Ochał, który opowiadał o związkach, jakie mają Prabuty ze Lwowem, a dokładniej mówiąc, z klubami piłkarskimi stolicy Kresów, szczególnie z Pogonią. Piękne, mądre wystąpienie. 
 
Najpierw jednak uwaga skierowana  była na dr Kulińską i ks. Tadeusza. Oba wykłady były interesujące i zyskały uznanie publiczności. 
 
 Ja opowiadałem o nauce i kulturze na Kresach, a potem z czytelnikami o konkretnych  książkach kresowych. Zdumiewające, że na sali widowiskowej Domu Kultury w pełni zajętej, przeważała młodzież. To fenomen. Nigdzie nie widziałem na spotkaniach kresowych tak dużo młodzieży. Zwykle przychodzi starsze i średnie pokolenie, a tu taka niespodzianka. 
 
 Inną niespodzianką był ciekawy i sprawnie zagrany spektakl teatralny "Super Nowa z Obrzynowa" pt. "Bieda z nędzą", zrealizowany przez jeden z  zespołów wiejskich. 
 No i lokalna władza, mądra, odważna, potrafi szanować tradycję i umie dobrze ją spożytkować w nowych czasach. To sztuka, której na ogół władza dziś nie zna. Energiczny burmistrz, ceniony wśród lokalnej społeczności gospodarz, z wykształcenia historyk, humanista, Bogdan Pawłowski, pokazał prawdziwą klasę człowieka, który umie rozumnie wiązać historię ze współczesnością. Choć sam z urodzenia nie jest Kresowianinem, w duchu jest nim w całej pełni. Jak każdy, kto wie coś o Polsce.     
 
 Złożyliśmy też kwiaty na symbolicznej kresowej  mogile, na cmentarzu, uczestniczyliśmy w Mszy Św. i radowaliśmy się przyjaznymi, życzliwymi spojrzeniami.  
 
  Harcerze prezentowali nasze książki. Wracałem pełen wrażeń. 


 MBP GIŻYCKO 
 7.09.11
 
Bardzo sympatyczne i dociekliwe grono czytelników. Sporo pań, wiele z nich czytało już moje książki, ale jedna oznajmiła po wykładzie, że trylogia kresowa jest tak okrutna, iż ona jej całej nie przeczyta.   

Ta wypowiedź jeszcze bardziej pobudziła uczestników debaty do sporów o sens literatury obrazującej dramat ludobójstwa. Na szczęście owa pani była w odosobnieniu.

Czytelnicy potwierdzili, że trudne książki pokazujące tragedię Polaków są niezbędne dla zrozumienia naszej historii i czasów współczesnych. Obiecaliśmy sobie następne spotkanie.  


6.09.11 

OLSZTYN 
KAWIARNIA LITERACKA
  

Z dużą ciekawością jechałem na spotkanie do Olsztyna. Pierwszy raz tam byłem.
 
Rozmowa o Kresach i ich znaczeniu dla Polski odbyła się w Kawiarni Literackiej. 
 
Spotkanie zaaranżował red. nacz. "Debaty", znakomitego, kulturotwórczego pisma olsztyńskiego, Dariusz Jarosiński, który też wspomógł mnie w pokonywaniu licznych tras i wskazywał najbardziej atrakcyjne miejsca regionu. Dyskutantów i czytelników nie zabrakło.
 
Zamieszczam tu pamiątkowe zdjęcie najbardziej aktywnych uczestników. Spotkanie odbyło się z okazji  promocji nowej książki "Ślepcy idą do nieba". 
 
Z radością przywitałem się z dawno niewidzianym świetnym olsztyńskim poetą i prozaikiem, Erwinem Krukiem. Poznałem też osobiście kilku zacnych profesorów tamtejszych uczelni oraz historyków z IPN. 
 
Po dyskusji w Kawiarni toczyły się też długie rozmowy kuluarowe. W sumie ponad 4 godziny uczty duchowej. Dobre, miłe i ważne wspomnienia.  
*** 
 I na koniec relacja prasowa

 http://www.olsztyn24.com/news/14408-kresowa-trylogia-w-ksiaznicy.html


Oto kwiatek postępowego dziennikarstwa. Widać oświecony umysł żurnalistki i praworządną linię ideologiczną redakcji. I co najcenniejsze: gazeta  wykryła  w moim umyśle ( a także  niemal u wszystkich dyskutantów) potwora nacjonalizmu, a nie daj Boże, i faszyzmu. Zgroza!!! Dzielna redakcja. Towarzysze czuwają!!! Pewnie po takim pasztecie już żadna biblioteka nie odważy się demona zła zapraszać na spotkania :)

    ***

6.09.11 
DOBRE MIASTO 

Przez tydzień gościłem na Warmii i Mazurach. Przepiękne krajobrazy, cudowni, gościnni ludzie. Kilka dni nocowałem w leśniczówce, w Lipowie.
Długie leśne spacery, rozmowy z sarnami i ptakami.
 
A potem poranki literackie, wieczory autorskie, konferencje popularno-naukowe. Gospodarze w leśniczówce zadbali o zdrowe, smaczne posiłki. A organizatorzy spotkań twórczych spisali się na medal. Poniżej zdjęcia z Biblioteki Publicznej w Dobrym Mieście, sala pełna czytelników, ważna, ciekawa dyskusja, chłonne umysły, sporo młodzieży. Duże brawa dla pań bibliotekarek i tamtejszego koła miłośników książek. 
 
Trzeba dodać, że debaty literackie wspomogła zasadniczo Wojewódzka Biblioteka Publiczna w Olsztynie. Dziękuję za zaproszenia.
 


9.07.11 

 WOŁÓW, TEATR KRESOWY

Odwiedziłem Wołów, gdzie oglądałem spektakl pt. "Ballada o Wołyniu" Teatru Nie Teraz z Tarnowa. Wyreżyserował go Tomasz A. Żak, a zespół zaprosił znakomity prezes stowarzyszenia Kresowian z Podkamienia, Henryk Bajewicz.
 
To pierwszy znany mi poważny i ekspresyjny obraz sceniczny tragedii kresowej. Inscenizator wykorzystał autentyczne wspomnienia kobiety z Wołynia, fragmenty prozy Odojewskiego, dokumenty historyczne, książkę Doncowa oraz apokalipsę wg. św. Jana. Ta rozmaitość gatunków, języków i stylów stała się dużym wyzwaniem dla reżysera i aktorów. Głównie ciężar niosły na sobie trzy młode artystki. Spektakl utrzymany  w pierwszej części w dość konwencjonalnej i statycznej formie przekazywał  widzom obrazy grozy i przerażenia, chwilami zbyt amatorsko potraktowane. W drugiej części nastąpiło ożywienie, akcja potoczyła się żwawiej, pojawiły się pieśni, sceny obyczajowe, zmienił się rytm spektaklu. Przedstawienie nabrało barwy i tempa.
 
Wydaje się jednak, że wstępna propozycja, recytowanie nazwisk zamordowanych dzieci w monotonnym rytmie nazbyt się wydłużyło. I chyba lepiej by było, gdyby dwie osoby tu występowały, na przemian kobieta i mężczyzna, a nie jedna. W W sumie jednak przedstawienie uznać należy za dobry początek obrazowania dramatu kresowego na polskiej scenie.  
 
Polscy artyści przez długie lata nie dojrzeli bowiem do zaprezentowania największej tragedii Polaków w dziejach Rzeczpospolitej, a jednej z dziesięciu najbardziej krwawych  scen ludobójstwa na świecie. A władze komunistyczne, a teraz w wolnej( ?) Polsce nie sprzyjały i nadal nie sprzyjają  takim inicjatywom, boją się ich. Tym większe słowa uznania dla ekipy wykonawców za ich odwagę i siłę wyrazu.
 
Na zdjęciu STS z reżyserem, po prawej, po przedstawieniu. Publiczność dopisała i była niezwykle poruszona. Oczekiwała na spotkanie z zespołem teatralnym i na dyskusję o tym ciekawym i ważnym dla kultury wydarzeniu. Niestety, program takiej dyskusji nie przewidywał. A szkoda.




03.07.11

Jasna Góra
  

Przez dwa dni przebywałem w Częstochowie. Pierwszego dnia spacery po mieście i prywatne rozmowy. A w niedzielę udział w Światowym Zjeździe Kresowian na Jasnej Górze. W Auli O. Kordeckiego podpisywałem książki. 
 
Ważne dla Kresowian spotkanie, jednak zbyt ceremonialne i mało merytoryczne. Słowo "światowy" nijak do tego spotkania nie pasuje, bowiem gości z zagranicy było niewielu. Najpierw ksiądz Tadeusz Isakowicz- Zaleski wygłosił piękną i mądrą homilię, a potem zebrani przeszli do miejsca przeznaczenia.
 
Zjawiło się sporo młodzieży i przedstawicieli organizacji młodzieżowych. To duża zaleta Zjazdu. Ale wadą było zbyt natarczywe trzymanie się mikrofonu przez organizatorów, co skutkowało tym, że zabrakło czasu dla ważnych głosów.
 
Jeszcze większą wadą okazały się puste obietnice i uchwały z ubiegłego roku, z realizacji których nie usłyszeliśmy sprawozdania. Bo i cóż z tego, że co roku uchwala się najprzeróżniejsze dokumenty, z których potem nic nie wynika.  Nie są to najlepsze skojarzenia. Przypominają niezbyt dobre czasy.
 
Pojawił się chyba też wątpliwy projekt, choć do mnie nie dotarł, ale mówili mi o tym inni, tworzenia partii Kresowian. Boję się, że to kolejne przedwyborcze puste hasło. Sprawdzimy to za rok. Ale słomiany zapał nas pogrąża. Tą sprawą i innymi zajmę się w osobnym liście do Kresowian. Najważniejsze jednak w tym wszystkim jest to, że Kresowianie przyjeżdżają na Jasną Górę, by pochylić głowę przed Świętym Obrazem, podziękować za ocalenie i pomodlić się za ofiary ukraińskiego ludobójstwa.  

 

26.06.2011 
 
 
SPOTKANIE TOWARZYSKIE PO 50 LATACH
 
 

 Od lewej: Ania Lechwar, Bronka Tytlarz, Stasia Denys-Sochacka, Boguś Morejko, Jasio Kluska, Janek Lechwar
Spotkałem się z grupą koleżanek i kolegów ze studiów w Opolu, ale spotkanie odbyło się w Nysie. Niektórych z nich nie widziałem 50 lat. I zastanawiałem się, czy przypomnimy sobie siebie.
 
Przy obiedzie, od lewej: Bronka Tytlarz, Boguś Morejko, kelnerka,  Janek Lechwar,  Stanisław Srokowski, Stasia Denys-Sochacka, Jasio Kluska 

Miałem kłopot z rozpoznaniem tylko jednej koleżanki. Czyli z moją pamięcią nie jest najgorzej. A pamięć jest ważna dla rozumienia naszego życia. 
 
Od lewej: Bronka Tytlarz, Boguś Morejko, Janek Lechwar

Gościnnymi gospodarzami okazali się Kornelia Czaja oraz Ania i Jan Lechwarowie. Odbyliśmy wiele ciekawych rozmów, pojawiły się naturalnie wspomnienia, bo jakże by inaczej,  było trochę nostalgii, trochę dobrotliwej uszczypliwości.
 
Od lewej: Stasia Denys-Sochacka, Ania Lechwar, Kornelia Czaja, Bronka Tytlarz, Boguś Morejko

 Wszyscy chcieliśmy tego spotkania i cieszyliśmy się z niego jak dzieci.  Ale pytanie ogólniejsze: dlaczego chcemy się spotykać po 20, 30, a nawet po 50 latach? Co ludzi ciągnie do takich spotkań? Bo to nie tylko nasza grupa się spotyka. Jak słyszę, spotykają się absolwenci liceów, a nawet podstawówek po pół wieku? Co to za magia? Jak to wytłumaczyć? Szukamy potwierdzenia naszej młodości? A może upewniamy się, czy naprawdę istnieliśmy? Bo ktoś to przecież musi potwierdzić, nie?  :)

 

Od lewej: Boguś Morejko, Janek Lechwar, Stanisław Srokowski 
 
25.06.2011 

WROCŁAW, ZAKRZÓW 
  

NOCE KOŚCIOŁÓW - kościół w dzielnicy Wrocławia, Zakrzów, w trakcie mojego wystąpienia. Niestety, dano mi krótki czas i jedno tylko pytanie. 
 
Jak na mój temperament kresowy, czułem niedostatek. Formuła spotkania nie przewidywała dyskusji, sporu. a szkoda, bo aż się prosiło, by się nie zgodzić z propagandą sukcesu, jaką uprawiał jeden z panelistów. Na szczęście wielu ludzi, którzy podchodzili później do mnie, było krytycznie nastawionych wobec takiej postawy.
 
Najważniejsze, że wątek pamięci narodowej pojawił się i miał swoje znaczenie. Widziałem w kręgu wiernych także miłą moją znajomą Panią Elżbietę. Mam nadzieję, że skomentuje to wydarzenie. Spotkania ubarwił zespół wokalno-muzyczny z Białorusi, "Krasowianka".


24.06.2011 

OLEŚNICA 
 
Europejskie Dni Dziedzictwa Chrześcijaństwa - NOCE KOŚCIOŁÓW. To inicjatywa wrocławskiego katolickiego radia "Rodzina".
 
Realizowana w trzech krajach, w Polsce, Czechach i na Ukrainie. Miałem zaszczyt wygłosić dwa wykłady. Na terenie Polski panele dyskusyjne odbyły się  m.in. we Wrocławiu, Kudowie Zdr, Oleśnicy, Kłodzku, Wałbrzychu, Świdnicy...
 
Pierwszy raz wystąpiłem w kościele  p.w. Jana Apostoła w Oleśnicy. Cały, duży kościół pełen ludzi. Obok mnie wystąpili: Krzysztof Świderek-konsul polski na Ukrainie, Jan Andrzej Dąbrowski- z Kolegium Europy Wschodniej, a spotkanie prowadziła red. Grażyna Orłowska- Sondej. Wystąpił też polski zespół wokalno - muzyczny z Białorusi "Kresowianka".
Mówiliśmy o Kresach i Dolnym Śląsku. Wciąż niestety niektórzy szefowie wpływowych organizacji nie chcą mówić prawdy o Kresach, wiją się jak piskorze, by nie powiedzieć np. że Kresy stały się miejscem straszliwego ludobójstwa, dokonanego przez  UPA na Polakach, ale i innych nacjach, w tym także na samych Ukraińcach. A prawdy nie wolno zatajać.
 
Mówiłem więc o tym, co się na Kresach działo naprawdę. 

20.06.11

BIELAWA
  

Wykład w Bielawie o kształtowaniu charakterów i postaw życiowych na przykładzie historii Kresów. Mówiłem jak splatają się różne kultury, obyczaje, religie, jak wygląda struktura ludności w II RP.
 
A obok mnie w Muzeum uważnie i czujnie wszystkiemu przysłuchiwał się z boku towarzysz Lenin. Nie wiem, niestety, o czym myślał.
 
Miałem po wykładzie uczucie niedosytu, brakowało mi dyskusji, ale mili organizatorzy co chwilę przypominali mi, że jeszcze minuta a odjedzie mój autobus do Wrocławia.
 
I chcąc nie chcąc, pożegnałem się z interesująca grupą czytelników. Przy okazji tego spotkania odbyła się też promocja drugiej edycji "Ukraińskiego kochanka", który właśnie wszedł do księgarń.


15.06.11 

LĄDEK ZDRÓJ 
 

Tym razem otrzymałem zaproszenie z Lądka Zdroju na spotkanie z czytelnikami. Moment zawsze miły dla autora - składanie dedykacji. W tym przypadku zdarzyła się sytuacja wyjątkowa. Po wysłuchaniu wystąpienia, podszedł do mnie autentyczny lwowiak, p. Bronisław, miłośnik sztuk pięknych i wręczył mi namalowany przez siebie obraz. Na co ja odwdzięczyłem się książką. To jest właśnie ta chwila.
 
 
13.06.11 

UWAGA: WROCŁAWSKI DEBIUT!!! 
  

Zapamiętajmy to nazwisko: NATALIA MOLENDA. Uczennica szkoły średniej. Chodzi do liceum. 13.06. odbyła się w Klubie Muzyki i Literatury we Wrocławiu promocja jej debiutanckiej książki "Anarion".
 
 Prezentowałem młodziutką autorkę, która odznacza się interesującym talentem, wrażliwością na takie wartości jak prawda, pamięć i miłość. 
 
To dobry początek dla dalszej twórczej drogi. Na spotkanie przybyła całkiem spora grupa czytelników.
 
Książki rozeszły się błyskawicznie. A rozmowa z autorką dała okazję, do poznania jej warsztatu literackiego.
 
Mamy więc we Wrocławiu nową pisarkę. Nie wątpię, że jeszcze o niej usłyszymy. Cenię sobie każdy nowy głos, który wzbogaca nasze życie duchowe.
  
 

KUDOWA ZDRÓJ - LICEUM OGÓLNOKSZTAŁCĄCE 

10.06.11
  

 Z okazji Dnia Nauki dwukrotnie spotkałem się z młodzieżą licealną w Kudowie Zdroju. Opowiadałem o rozwoju człowieka poprzez naukę i  kulturę, a szczególnie poprzez literaturę i sztukę. Zainteresowanie tematem było duże.
 
Odkryłem kilka talentów literackich. Otrzymałem już pierwsze listy z próbkami pisarskimi. Wiem, że w tej szkole działa aktywnie Kółko Literackie. To sensowne organizowanie zajęć poza lekcjami.
 
O innych zagadnieniach naukowych mówili specjaliści z matematyki, finansów, przyrody. Zderzenie odmiennych punktów widzenia. Pochwalam takie praktyki. Brawo LO w Kudowie Zdr.! 
 


30.05.2011 
POD NAMIOTEM PRAWDY -SOLIDARNI 2010, WARSZAWA
 

To było niezwykłe i wyjątkowe spotkanie.
 
 
  Prowadził red. Tomasz Kwaśnicki, z portalu kresy.pl,  który czyni wiele dobrego dla      prawdy

 30.05.2010 zostałem zaproszony do wygłoszenia miniwykładu Pod Namiotem Prawdy - SOLIDARNI 2010 w Warszawie. Ale miniwykład zamienił się w wykład ponieważ zainteresowanie było spore i razem z dyskusją i rozmowami kuluarowymi trwał blisko 2 godziny. Mówiłem o Polsce, Ukrainie, Niemczech, Rosji, historii, Kresach, prawdzie i solidarności. 
 
Nowe dla mnie doświadczenie. Zwykle spotykam się ze słuchaczami w pomieszczeniach zamkniętych. A tu chodnik, ulica, ludzie w ruchu, autobusy, wszystko blisko Pałacu Prezydenckiego, obok Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.
 
 Obok mnie urocza i elegancka pani Ania Orłowska, organizatorska spotkań.
 

I w tych warunkach, bez specjalnej reklamy, zjawiło się ponad 30 osób, nie licząc przechodniów, którzy się zatrzymywali, wysłuchiwali jakiegoś fragmentu i szli dalej.
 
 Po spotkaniu rozmowa miłym, sympatycznym rzecznikiem prasowym Solidarnych 10,  Samuelem Pereirą. 

Filmy niebawem ukażą się na Youtube, zrealizowane przez ekipę Solidarni 2010. Zapraszam do oglądania. 
 
 Ten uniesiony palec, to nie żadna groźba, tylko znak: Wy macie  racje! Bądźcie nadal  dzielni i nieustraszeni!
 Wielu słuchaczy mówiło mi potem, że ludzie czekają na prawdę o  Polsce. A Kresy to Polska. 



28.05.2011 


WROCŁAW, AULA PAPIESKIEGO WYDZIAŁU TEOLOGII
 
 
 Zostałem zaproszony na wydarzenie artystyczne pt. "Wieczory Tumskie". Organizuje je od lat p. Stanisław Rybarczyk. Zaprasza artystów, naukowców, twórców kultury.
 
Tym razem także mnie ten zaszczyt spotkał. Wygłosiłem wykład "Wielkość i dramat polskich Kresów". Mówiłem o tym, jak ważne są Kresy dla budowania polskiej tożsamości narodowej. I jak neleż cenić pamięć, jako ścieżkę do prawdy.  
 
Duża sala wypełniła się słuchaczami. Po wykłdzie odbył się koncert znakomitej wokalistki, solistki Teatru Warszawskiego, Jadwigi Teresy Stępień.
 
Co za temperamet! A jaki głos! Dopiero po koncercie, gdy odbyliśmy krótką rozmowę, dowiedziałem się, że Jej rodzina pochodzi z Kresów, a Ona sama jest zachwycona Kresami, śpiewając pieśni skomponowane przez Ignacego J. Paderewskiego, wielkiego Kresowianina, męża stanu, premiera II RP, a także innych, pomniejszych kompozytorów. 
 
Pełna uroku osobistego artystka bisowała, porywając słuchaczy m.in. takimi pieśniami jak "Kłótnico śmiała", "Latawica", "Siwy koniu" i "Piosenka dudarza".  
   
Po wykładzie i koncercie znaleźliśmy chwilę czasu na pogawędkę ze słuchaczami i czytelnikami moich książek. Wzruszający moment.


26.05.2011
 

W KŁODZKU 
  

   Początek spotkania, część sali.

 26.05. 2011 r. w trakcie konferencji popularno naukowej w  Kłodzku mówiłem o strukturze ludności na Kresach, o  rozwoju szkolnictwa i  czytelnictwa wśród różnych grup   etnicznych. 
 
 Prezes Szewczyk po lewej 

 Pierwsza wystąpiła prof. Lucyna Kulińska, mówiąc o  ludbobójstwie, jakiego dokonali ukraińscy nacjonaliści na  naszych braciach, siostrach i całych rodzinach, a po  dyskusji braliśmy udział w Mszy Św, w czasie której piękne  i mądre kazanie wygłosił ks. biskup świdnicki, Ignacy Dec. 
 
  Chwila czasu na rozmowę z czytelnikami; autografy 

 Nigdy jeszcze nie słyszałem, by hieracha kościoła  rzymsko-katolickiego w Polsce z taką głęboką wiedzą,  rzetelnością i prawdą mówił o dramacie Polaków na  Kresach. Wreszcie po latach otwiera się szerzej drzwi do  wciąż zakazanej historii. 
 
 W kościele 

 Nie robią tego uniwersytety, szkoły, dobrze więc, że czyni  to Kościół. To wielkie wsparcie dla okaleczonych,  schorowanych i nieustannie poniżanych przez własne  państwo obywateli polskich z tamtej naszej przez wieki  ziemi. 
 
 Kapłani i ministranci 

 Po uroczystościach kościelnych odbyło się odsłonięcie  pomnika ofiar tej straszliwej zbrodni. Przybyło wielu  mieszkańców miasta, a także delegacje z trzech  województw, katowickiego, opolskiego i dolnośląskiego. 
 
 Poczty sztandarowe, młodzież

 Należy pogratulować prezesowi Odziału TMLiKPW w  Kłodzku, panu Szewczykowi, który przez lata namawiał  lokalne  władze, by oddać cześć pomordowanym rodakom  na Kresach. I upamiętnić ich los. Trzeba też uznać dobrą  wolę tych władz, miejskich, powiatowych, gminnych, które  pokazały, że można bez lęków i tchórzostwa, jakie wciąż  widać np. w Warszawie, czcić pamięć Polaków wyrżniętych  przez bandy UPA na odebranych nam  polskich ziemiach. 
 
 Za chwilę zostanie odsłonięty pomnik

 Ważny i wielki dzień Kłodzka.    
 
 
Bez strażaków nie ma uroczystości



19.05.2011

W BYTOMIU 

 Na zaproszenie p. Danuty Skalskiej udałem się do Bytomia. Pełna  sala ludzi. Co za elegancja, styl, szyk!?!. Zupełnie jak na Kresach.
 
Damy i panowie ze Lwowa i okolic, Stanisławowa, Tarnopola, sami krajanie i ich bliscy. Opowiadałem o strukturze ludności na Kresach, o nacjach i językach, nauce i oświacie, młodzieży i czytelnictwie.
 
 Po wykładzie długa rozmowa o pamięci, prawdzie, poszukiwaniu  sensu w życiu. Ludzie chcą wiedzieć, jaka była nasza historia. Co  straciliśmy, dlaczego polski Lwów skazany jest na powolna agonię.  Wspaniałe, zabytkowe kamienice popadają w ruinę. Niszczy się  polską pamieć. Blisko 70% polskich zbiorów z Ossolineum w  wilgoci i stęchliznie. To Kresowian boli. 
  
   Dedykacje i rozmowy z czytelnikami

A na placach dawnych polskcih miast wyrastają jak grzyby po deszczu pomniki zbrodniarzy, Bandery, Szuchewycza i innych,którzy mordowali naszych braci, dzieci.
 
Nawet stawia się pomniki zbrodniczej Dywizji SS Galizien. I to w środku Europy. A Europa milczy!!!!!!!!! To tak jakby pomniki stawiać Hitlerowi. 
 
 Poznałem osobiście Krysię, z mojego gniazda rodzinnego. Przyjechała specjalnie na  spotkanie z Pyskowic. Jej rodzina wywodzi się z naszej wsi.  A Krysia pomaga mi w zbieraniu wywiadów z rodakami.  
 
O tym Polacy nie mogą zapomnieć. O tym rozmawiają. Ale też rozmawiają o tym, co się dzieje na Śląsku i mają obawy, w jakim kierunku pójdą procesy zapoczątkowane przez przedstawicieli tzw. narodowości śląskiej. Dużo pytań, dużo refleksji, a przy okazji debaty, poznałem też członków dalszej rodziny. Miły akcent.


13.05.2011 

 WROCŁAW, KLUB MUZYKI I LITERATURY 

 
 Sympatyczne, kameralne spotkanie.  Miła,  domowa atmosfera. 
 
 Rozmowa o Polsce, Ukrainie, Rosji,  Kresach,  literaturze. 
 
 Wiele pytań, wspomnień, relacji z Kołomyi,  Lwowa, Stanisławowa.
 
 Trochę faktów z życia w przedwojennej  Rzeczypospolitej. Ile np. było kościołów, cerkwi,  czasopism, szkół, miast. Jedna z miłośniczek  Kresów przypięła mi piękny biało czerwony,  moherowy kotylion - :)
  
 
 Mówiliśmy o tym, kto nabywał ziemię, kto chodził  do liceów, a kto  na studia itp. Ilu było Polaków.  Żydów, Niemców, Białorusinów. I że nie było  drugiego takiego kraju jak Polska,  wielonarodowa, wielojęzyczyna i bogata  duchowo.  A na końcu były autografy, rozmowy  kuluarowe. Ponad dwie dobre, sensowne godziny.



10.05.2011 

KRAKÓW, KLUB DZIENNIKARZA
          "POD GRUSZKĄ" 
 
 
Pełna sala ludzi   

 Spotkanie z Czytelnikami w Krakowie, promocja III tomu  trylogii kresowej "Ślepcy idą do nieba".
 
 Początek spotkania 
 
 Znakomita organizacja. Pełna sala ludzi. Niezwykle żywa,  ciekawa dyskusja. 
 
  Pierwsze pytania 
 
Wiele pytań o Kresy, zatroskanie dewastacją polskiej architektury, niszczniem pomników pamięci narodowej, polskich mogił, cmentarzy. 
  
 Korespondent z Kijowa, p. Eugeniusz Tuzow-Lubański

 Pytania o  stan naszego państwa, o politykę wobec  sąsiadów, szczególnie wobec Ukrainy i Rosji.
  
  Dedykacje
 
 Poważna, głęboka, pełna troski i odpowiedzialności dysja.  Wielu czytelników ze Lwowa, Stanisławowa, Podola i  Pokucia.  
  
 Wsłuchiwanie się w głosy czytelników

 Wielu czytelników starszego pokolenia, ale też sporo  średniego i młodszego. Korespondent z Kijowa,  nauczyciele, studenci. 
 
 Rozmowa z czytelniczką

 Powieść błyskawicznie znikała.
 
 Spotkanie z p. prof. Lucyną Kulińską
 
 A potem dedykacje, kuluarowe rozmowy, wspomnienia. 
 Dziękuję, Kraków -:)
 
  
 Trochę uśmiechu

15.04.2011


SPÓŁDZIELCZY DOM KULTURY, DZIERŻONIÓW, OSIEDLE JASNE 20
  
   Zaprosił mnie na spotkanie p. Edward Bień, niestrudzony bojownik o sprawy kresowe, wierny dawnej, wielkiej Ojczyźnie, pamięta o Lwowie, Tarnopolu, Wołyniu  i Stanisławowie, a przede wszystkim o ziemi pokuckiej, skąd pochodzi.
 
 
Początek wykładu 
Zaprosił do Spółdzielczego Domu Kultury, w którym rządzi nie kto inny, tylko Jarosław Kresa, chcąc nie chcąc, też coś wspólnego mający, przynajmniej językowo,  z Kresami.   
 
 Stawiła się dużą grupa miłośników dawnych polskich ziemi, starsze pokolenie, ale też przybyło trochę młodzieży z gimnazjum ze swoją panią.
 
Przez blisko trzy godziny rozmawialiśmy o tym, co jest nam bliskie, co czujemy i co już na zawsze w nas pozostanie, o wielkiej miłości i oddaniu, o przywiązaniu do tamtych krajobrazów, rzek, jezior, pól, lasów, dworków, zamków i pałaców, do tamtej kultury i nauki.  
 
Wspominaliśmy, jak mieszkali i żyli nasi dziadowie i pradziadowie, jakie ludy osiedlały się w naszych wsiach, miastach i miasteczkach, jak się łączyły rody i rodziny, jakie wyznawano religie i jakimi władano językami.  Pytań było wiele i wciąż pojawiały się nowe.
 
Autor miał okazję poznać swoich najwierniejszych czytelników. Jeden z nich zaskoczył informacją, że pożycza I tom kresowy "Ukraińskiego kochanka" wszystkim swoim sąsiadom i doliczył się już ich dwudziestu ośmiu. A w kolejce zapisują się nowi. Hadko było słuchać takich słów.
 
 
 Autor i organizator spotkania, Edward Bień, tego dnia pokazywał ważne i piękne zdjęcia ze swojego i nie tylko swojego dawnego regionu. Wystawa wbudziła radość i stała się lekcją poglądową nie tak dawn jeszcze  historii.   
 Kierownik placówki zdumiał mnie rozgległością swoich działań. W tym Domu Kultury nie można się nudzić. A prze wszystkim zaskoczył wiadomością, że mieszkał w Dzierżonowie gruziński oficer, podpułkownik, który w polskim mundurze bronił Warszawy.
 
 Autor w towarzystwie najwierniejszego czytelnika i p. Biena, pomysłodawcy książki o ziemi stanisławowskiej
Nazywał się Walerian Tewzadze. I takich gruzińskich oficerów, którzy walczyli po polskiej stronie było wielu, dzielnych, oddanych, walecznych. A później żył skromnie w Dzierżoniowie. Tutaj o nim się pamięta, wspomina, ma swoją tablicę pamiątkową.   

 
  Autor i kierownik SDK, p. Jarosław Kresa.   
Otrzymałem lokalne pismo, "Twoja Spółdzielnia", w którym znalazłem rzeczowy artykuł Jarosława Kresy,  opowiadający historię dzielnego gruzińskiego oficera.

 
   Właśnie na tym zdjęciu widzimy czytelnika, który pokazuje zapisane nazwiska swoich sąsiadów, czytających moje powieści. 

 
  No, a po spotkaniu pora na dedykacje i dalsze już prywatne rozmowy. Wyjechałem, pełen dobrych wrażeń. 
 
30.03.2011
KLUB "GAZETY POLSKIEJ" W CZĘSTOCHOWIE                                                                                                                                       

Zaprosiła mnie  przewodnicząca Klubu, p. Agnieszka Łuczak. Spotkanie obyło się w auli kościoła parafialnego NMP. Towarzyszyła mu zaiste dziwna atmosfera. Ale dowiedziałem się o wszystkim później.
 
 Chętnych do rozmów nie brakuje
Aula wypełniała się słuchaczami, przybywało coraz więcej ludzi, a ja w tym czasie miałem krótką rozmowę ze znajomym, poza osiedlem.
 
 Pani Agniesza zajęta książkami 
Gdy wracałem, nie znając dobrze miasta, błądziłem trochę po licznych uliczkach. W pewnym momencie zauważyłem, że posuwa się za mną młody człowiek, ale nie wzbudziło to we mnie najmniejszego zdziwienia. Zawsze ktoś idzie za nami lub przed nami.
 
 Czas dla fotografa
Szkopuł w tym, że gdy ja kluczyłem po osiedlu, ten młody człowiek też kluczył. Gdy ja przystwałem, on też przystawał i udawał bardzo zajętego jakąś wystawą, sklepem, czy witryną. Gdy ja ruszałem, on podążał za mną. I powtarzało się to kilka razy.
 
 Widok ogólny sali
Pomyślałem, że jakiś nieśmiały miłośnik moich książek. Szedł za mną do kościoła, a potem nagle znikł. I tu  zaczął się akt drugo spektaklu.
 
 Pisarz wykłada
Gdy rozpocząłem  wykład o polskich Kresach i ich obecności  w kulturze narodowej, organizatorka spotkania, p. Agnieszka, otrzymała wiadomość, że jacyś dwaj dżentelmeni zatrzymują przed kościołem udających się na debatę ludzi i zawracają do domu, z informacją, że pisarza nie ma, a dyskusja się nie odbędzie. Dla uwiarygodnienia słów, machali odpowiednimi papierami. 
 
Pani Agnieszka wyszła i widziała tę scenę. Spytała, dlaczego to czynią, ale nie doczekała się odpowiedzi, bo jeden szybko zniknął, a po nim drugi. W auli słuchacze nic o tym nie wiedzieli. Dowiedzieli się po spotkaniu. Dyskusja była bardzo ciekawa, żywa, dynamiczna. Organizatorzy zapewnili miłośnikom książek tomy mojej trylogii. Naturalnie, nie zabrakło autografów i rozmów kuluarowych.   
 
 Pisarz przed końcem wykładu 

24.03.2011 

STUDENCI HISTORII I NIE TYLKO 
 
 

7.04.2011  

W ZAKONIE AUGUSTIANÓW W KRAKOWIE 

 
Rozmowę o literaturze, pamięci, Kresach i lwowskiej szkole matematycznej  z młodzieżą licealną i studencką zorganizował brat Piotr.
 
 Brat Piotr
Napierw w kaplicy modlitwa, piękne śpiewy i muzyka, a później kameralne spotkanie.  Dla mnie to zupełnie nowe doświadczenie. Nie znałem tak zorganizowanych grup i to moja strata. Okazuje się, że przy zakonie może istnieć wspólnota świeckich, młodych ludzi, którzy mają w sobie wiele entuzjazmu, radości życia, poszukują trwałych wartości, są szczerzy, otwarci, pragną czynić dobro dla siebie i dla innych, rozwijają talenty twórcze, uczą się, studiują, bawią się i mają czas na modlitwę, refleksję filozoficzną, zadumę. 
 
Młodzież, autor i zakonnicy
Oto jak może się rozwijać pełnia ludzkiej natury... W poszanowaniu praw boskich i  godności człowieka... No i właśnie w tej grupie opowiadałem o swoich historiach kresowych, ale też o tym, jak rozumieć sens życia w naszym trudnym świecie... Obiecaliśmy sobie dalsze kontakty...  
 
24.03.2011

 STUDENCI HITORII I NIE TYLKO 

Zaprosiłem do Klubu Muzyki i Literatury we Wrocławiu na kameralną konferencję, poświęconą Kresom, studentów  historii U.Wr. Przybyła też grupka miłośników Lwowa.
 
 Starsi mają swoje zdanie
Opowiadałem o przedwojennych miastach i miasteczkach kresowych, o nauce i literaturze, językach, religiach i nacjach, o znaczeniu Kresów dla polskiej i światowej kultury, a także o ludobójstwie, jakiego dokonali ukraińscy nacjonaliści spod znaku OUN i UPA. 
 
 Czujne spojrzenia i zagadkowe uśmieszki
Wiedza na ten temat wciąż jest nikła i zagłuszana. A prawda wymaga nieustannej pracy. Pożytkiem takich spotkań jest to, że w każdej małej społeczności znajdzię się kilka śmielszych umysłów, które pragną drążyć problem głebiej. I tym razem też tak się stało. 
 
  No i autografy

17.03.2011

STUDENCI GŁOGOWA
 

 Początek wykładu

Niezwykła to była przygoda intelektualna. Miałem wykład dla studentów PWSZ w Głogowie na temat "Biografia twórcza w kontekście książek kresowych".
   
   Pierwsze rzędy
Opowiadałem o znaczeniu Kresów dla polskiej i światowej kultury, a także o tym, w jakich okolicznościach powstawały moje książki, jakie były ich źródła twórcze i przyczyny psychologiczne tworzenia. 
 
 Trudne pytania
Studenci nie tylko bardzo uważnie słuchali, ale w drugiej części spotkania zadawali wiele mądrych i dociekliwych pytań. Dla autora zawsze jest ważne, czy spotyka się z ludźmi, którzy znają już jego twórczość, czy dopiero pragną ją poznać.
 
 Studentka, która szuka korzeni swojego rodu
Studenci w Głogowie zaskoczyli mnie znajomością moich powieści kresowych, a także rzeczowym podejściem do zjawisk kulturowych, umiejętnością analizy poszczególnych wątków literakich, a nade wszystko wrażliwością i taktem oraz entuzjazmem,  z jakim debatowali o powiązaniach bieżącego życia społecznego z polską historią.
  

 Wykładowca odpowiada
Widać było twórczy niepokój i  poszukiwanie sensu w wyborach wartości. 
 
 
 Wspólne zdjęcie
Pewnie nie byłoby tego wszystkiego, gdyby nie wielomiesięczna praca dydaktyczna p. dr Sławomiry Lisewskiej, a także innych wykładowców, którzy przyczynili się do chłonności młodych umysłów.
 
 I jeszcze jedno wspólne zdjęcie
Zresztą, wielu wykładowców uczestniczyło w spotkaniu.
 
 Organizatorzy: z lewej dr Sławomira Lisewska, autor, z prawej dyr. biblioteki, Urszula Zięba 
Pisarz i panie organizatorki debaty, z lewej dr Sławomira Lisewska, z prawej dyr Biblioteki, p.
Debata trwała dość długo i pewnie trwałaby jeszcze, gdyby nie nadszedł czas pożegnania.
Z satysfakcją umieszczam Głogów na mojej prywatnej mapie światłych i poszukujących studentów. Mogą się z powodzeniem mierzyć ze studentami tak renomowanych uczelni jak wyższe szkoły w Krakowie, Warszawie, czy Wrocławiu.  


OSTROPOLSCY 

Po raz trzeci rozmawiałem 12.03.2011 r. z dwoma rodami Ostropolskich o Kresach. Rozmowa przeobraziła się w biesiadę z suto zastawionym stołem. Biesiadników zbyt wielu nie było, ale ważne, że Ostropolscy spotykają się co roku, wzmacniając więzy rodzinne. Już mają swoją stronę internetową. Teraz pracują nad drzewem genealogicznym. Do starszego pokolenia powoli zbliżają się też młodsi i sztafeta biegnie dalej.

 KUDOWA ZDRÓJ
 18.01.2011
  
Ludzie poszukują prawdy. Chcą wiedzieć, co w naszym życiu ma sens, a co prowadzi na manowce. By dojść do prawdy, trzeba się uczyć,  a przynajmniej mieć dobre chęci. Dlatego tak ważne jest, by w każdej lokalnej społeczności pojawiła się grupa ludzi, która pragnie rozjaśnić mapę własnego regionu, miasta, miasteczka, wsi.
Taka grupa ludzi znajduje się np. Kudowie Zdroju. Tam nieustannie coś  się dzieje. A to festiwal Moniuszkowski, a to koncerty zdrojowe, a to sesje popularno naukowe, a to nowe inicjatywy Muzeum Kultury Ludowej. Od kilku lat ukazuje się „Pamiętnik Kudowski”, którego założycielem jest Bronisław Kamiński, dyrektor Muzeum i niestrudzony inicjator wielu nowych poczynań.  
 
 Prof. Bogdan Sujak 

 Bardzo ciekawą inicjatywą jest tzw. „Skrzynia Czasu”. Cóż to takiego? Otóż władze miasta i społecznicy doszli do wniosku, że należy przesłać do przyszłych pokoleń jakby list z wieku XXI. Wrzuca się więc do tej Skrzyni informacje o dokonaniach Kudowian początku XXI wieku , a za sto lat Skrzynia ta zostanie otwarta i nowi  Kudowianie będą mieli jakby lustro, w którym odbije się nasz czas. Znakomity pomysł, wielka lekcja prawdy. Można będzie porównać to, co się zmieniało przez  100 lat, a co trwa niezmienne. Wielka szkoła pamięci i wyobraźni. 
  
Najnowszym dziełem dyrektora Kamińskiego i  Muzeum Kultury Ludowej oraz Biblioteki Miejskiej, Zespół Szkół  a także  Urzędu Miasta była  Sesja poświęcona współczesnym zjawiskom kulturowym i cywilizacyjnym. 

 

Organizatorzy pragnęli rzucić snop światła, co się ważnego dzieje w nauce, kulturze i życiu społecznym. To, co mnie zachwyciło, to fakt, że to młodzież szkolna w dużym stopniu wzięła sprawy w swoje ręce. I uczniowie wygłaszali referaty. O tym, czego oczekują od ludzi dorosłych?  Jak wygląda  świat widziany w telewizji?  Czym żyje młodzież kudowska?  Co ją  niepokoi i jakie ma  nadzieje? A także, jakie obserwuje postawy w życiu młodych katolików? Bardzo ważny wątek. Szczególnie w dobie odchodzenia od wiary  młodego pokolenia. Tutaj młodzi nie bali się mówić, jak wiara i problemy religijne kształtują ich życie. Czym jest odwaga w głoszeniu własnych przekonań. 
  
                                                                 
Był to przykład, jak mądrze i spokojnie można rozmawiać o najważniejszych sprawach człowieka, jego życiu duchowym, religijnym i społecznym. Młodzi zaimponowali dorosłym. I to wielki owoc tej konferencji. Oby ten przykład był upowszechniany.
   Organizatorzy, z prawej dyr. Kamiński

Druga część sesji poświęcona była  cywilizacji i kulturze. Prof. Bogdan Sujak  ciekawie mówił o tym,  ku czemu zmierza świat, dyr. Kamiński interesująco   opowiadał o   neoliberalizmie i społeczeństwie obywatelskim.  Mnie  zaś przypadł zaszczyt  mówienia o drogach człowieka w literaturze polskiej początków XXI wieku. Skupiłem się na krótkiej analizie następujących tendencji: wędrówka jako filozofia życia, pamięć jako wartość uniwersalna, poszukiwanie Boga jako głębia ludzkiej egzystencji i postawa obywatelska jako znamię demokracji.

 

Stanisław Srokowski

Najbardziej fascynujące są trzy z nich, mianowicie analiza pamięci narodowej, ponieważ trzeba  wiedzieć,  co się zdarzyło z nami, Polakami, nie tak dawno, w czasie wojny i po wojnie, gdy niszczono naszą pamięć narodową i eliminowano ludzi, którzy walczyli o prawdę i  ciągłość historyczną państwa.
Uważam też za centralny punkt życia ludzkiego odniesienie do Boga. Bez tego nie da się pojąć, jaki ma sens ludzka egzystencja, jeśli nie wejrzymy w takie pojęcia jak Bóg, nieskończoność, zbawienie i wieczność.I po trzecie, postawa obywatelska. To wymóg naszego czasu. Dla niej charakterystyczny jest wiersz Jarosław Marka Rymkiewicza, którego pierwsze zwrotki brzmią:

Ojczyzna jest w potrzebie – to znaczy: łajdacy

Znów wzięli się do swojej odwiecznej tu pracy

Polska – mówią – i owszem to nawet rzecz miła

Ale wprzód niech przeprosi tych których skrzywdziła

 

Polska – mówią – wspaniale lecz trzeba po trochu

Ją ucywilizować – niech klęczy na grochu

Niech zmądrzeje niech zmieni swoje obyczaje

Bo z tymi moherami to się żyć nie daje

 

Dwie Polski – ta o której wiedzieli prorocy

I ta którą w objęcia bierze car północy

Dwie Polski – jedna chce się podobać na świecie

I ta druga – to ta którą wiozą na lawecie….

  
 Rozmowy w Kudowie ożywiły publiczną dyskusję o naszym życiu i sensie poszukiwania prawdy. A najnowszą inicjatywą dyr. Kamińskego jest zbudowanie w Kudowie czegoś na kształt panoramy, a wewnątrz byłby wielki obraz pod nazwą „Kazanie Jezusa na Górze”. Pomysł śmiały i nowatorski. I ma w mieście coraz więcej zwolenników. Ściągałby turystów z całego świata. Oby stał się ciałem. 
  


 ZŁOTORYJA - MIEJSKA BIBLIOTEKA PUBLICZNA 12.01.2011

  

Zaprosiła mnie na spotkanie z czytelnikami p. dyrektor Miejskiej Biblioteki Publicznej w Złotoryi, p. Aneta Wasilewska, a inicjatorów tego spotkania było  więcej, wymienię tylko najważniejszych,  żarliwy popularyzator języka esperanto, Adam  Pleśnar z Wrocławia, prezes Towarzystwa Miłośników Ziemi Złotoryjskiej, Aleksander Borys  oraz pani  prezes Towarzystwa Kresowiaków w tym mieście, Danuta Sosa. Miasto szczyci się wieloma zabytkami, choćby takimi jak  Ratusz,  Kościół Narodzenia Najświętszej Maryi Panny, Kościół św. Jadwigi,   Kościół św. Krzyża.  Można obejrzeć jeszcze dawną kopalnię złota, Basztę Kowalską i Rezerwat przyrody Wilcza Góra.   

  

Jeden z inicjatorów, Adam Pleśnar, wielki wielbiciel esperanta

Od 1992 r. działa  tam Polskie Bractwo Kopaczy Złota. W tym  roku organizuje Mistrzostwa Świata w Płukaniu Złota. Działa też prężne Towarzystwo Miłośników Ziemi Złotoryjskiej, które wydaje własny miesięcznik, „Echo Złotoryi”. Funkcję redaktora naczelnego pełni Robert Pawłowski, młody człowiek, pełen zapału i energii. Sporo tam atrakcyjnych materiałów. 

  

 Dedykacje, z prawej inicjatorka główna tego spotkania, przewodnicząca koła Kresowian, Danuta Sosa

No, a biblioteka?
Biblioteka zwykle skupia inteligencję miasta, najświatlejsze głowy. To takie centrum umysłu. Tak też jest w Złotoryi. Pani Aneta pracuje tam trzy lata i dała placówce wiele dynamiki. Ożywiła ją.  A to ważne, bo odpływa z bibliotek młodzież gimnazjalna i  licealna. Trzeba bić na alarm.  Jak młodzież nie czyta, to robi się mroczno. I przyszła Polska będzie mroczna. Bo bez czytania nie ma postępu, oświaty, kultury, dobrej gospodarki, itp. Potrzebne są większe nakłady na książki. A tymczasem rząd podnosi podatki. Zgroza! A przecież  im większa kultura, tym bogatsze i ciekawsze  życie, lepiej i pełniej  rozwijają się narody i państwa.  Atak na książkę jest atakiem na człowieka.     

  

Sala biblioteczna na spotkaniu autorskim wypełniła się po brzegi, zabrakło nawet miejsc. Bo i temat, którego się podjąłem, był dla mieszkańców Złotoryi ważny. Mówiłem o wielkości i dramacie polskich Kresów. A wielu mieszkańców tego miasta ma korzenie kresowe, podobnie jak na całym Dolnym Śląsku. Mówiłem więc, co zawdzięczamy Kresom. Najpiękniejsze i największe idee narodowe z tej ziemi wychodziły. Największe umysły stamtąd się wywodziły lub tam tworzyły, Mikołaj Rej, Adam Mickiewicz, Słowacki, Moniuszko i Fredro, Orzeszkowa i Sienkiewicz, Kraszewski i Staff, Kasprowicz i  Leśmian, Parandowski i Brzechwa, Makuszyński i Schulz, Conrad Korzeniowski i Lem, Wańkowicz i Miłosz, Herbert i Konwicki, Iwaszkiewicz i Mackiewicz… Listę by można ciągnąć.

  

Pani dyr. Biblioteki, Aneta Wasilewska i autor

Tam powstała słynna lwowska szkoła matematyczna, która budowała teoretyczne fundamenty dla współczesnej cywilizacji, komórki i Internetu. Świat zna dokonania Stefana Banach, Stanisław Ulama i prof. Steinhausa...


A nasi wielcy kapłani, jak Piotr Skarga,  biskupi, ojcowie Kościoła: –Albin Dunajewski,   Jan Puzyna, Adama Stefan Sapieha, Henryk Gulbinowicz, późniejszy metropolita wrocławski, setki innych purpuratów, kapłanów, zakonników, świętych  i błogosławionych.

A malarze, muzycy, aktorzy, potężna armia twórców.


I przyszła wojna, zagłada Polski i Polaków na Kresach. Nie tylko Niemcy  i Sowieci, ale i Ukraińcy. Bandy Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i  Ukraińskiej Powstańczej Armii wymordowały ponad 200 tyś, Polaków, ale też setki tysiące Żydów, Ormian, Czechów, Rosjan, a także samych Ukraińców, którzy nie ugięli się przed faszystowską siłą.

Dodajmy, że było wielu wspaniałych Ukraińców, którzy ratowali Polaków.

A dzisiaj mordercom stawia się na Ukrainie pomniki. Skandal! A Europa nie reaguje.

  

I o tym właśnie rozmawialiśmy w Złotoryi. Pretekstem do tych rozmów  były moje ostatnie dwie książki  kresowe:  „Ukraiński kochanek” i „Zdrada”.  Było wiele pytań, żywa, długa i porywająca dyskusja, i wszyscy poczuliśmy, że jesteśmy sobie winni takie rozmowy. Bo one nie tylko przypominają nasze dzieje, ale pozwalają poszukiwać prawdy.

  

  Autor wpisuje się do księgi pamiątkowej

A prawda o ludobójstwie na Kresach wciąż jest przemilczana i skrywana. Dlatego tak ważne są takie spotkania jak w Złotoryi;  serdeczne, mądre i spokojne rozmowy. Dzięki nim,  stajemy się trochę lepsi. A jeśli tego przyczyniają si książki, to dobry znak dla autora i czytelnika. 

 

 

UNIWERSYTET

WROCŁAWSKI
HISTORYCZNE
KOTROWERSJE

Studenckie Koło Historyków im. K. Maleczyńskiego zorganizowało 10.12.2010 roku sensowny i ciekawy panel dyskusyjny poświęcony trudnym tematom w historii najnowszej. Panel wpisał się w ogólnopolską konferencję młodych nakowców Instytutu Historycznego. To było ciekawe i ważne dla mnie wydarzenie, sądzę też, że było ważne także dla studentów. Zaprosili oni do dyskusji:prof. Krzysztofa Kawalca, prof. Krzysztofa Ruchniewicza, reżysera, Grzegorza Brauna, no i mnie.
 
Paneliści, prowadziła dr Katarzyna Uczkiewicz
Zderzenie odmiennych punktów widzenia zawsze pobudza umysł i rozwija wyobraźnię, aktywizuje inteligencję i zbliża do prawdy. W tym przypadku pojawiły się trzy rodzaje wyobraźni i trzy typy myślenia o sprawach trudnych, nieraz bolesnych i dramatycznych. Historycy trzymali się głównie akademickich rygorów, byli oschli i dość zamknięci w swoim doktrynalnym myśleniu, za to twórcy mogli sobie pozwolić na rozwinięcie skrzydeł.

 Toteż Braun opowiadał głównie o ograniczeniach i zakłamaniach współczesnej rzeczywistości, widząc to, i słusznie, w kontekście wciąż mocno zakorzenionej w naszych placówkach badawczych i naukowych kadry z mentalnością i nawykami wyniesionymi z systemu komunistycznego. A jeśli nawet pojawia się nowa generacja, to wpada ona w czarną dziurę, jak to określił, politycznej poprawności i zamiast poszukiwać prawdy naukowej,  usługuje bieżącm władcom masowej wyobraźni, politykom i dyrygentom medialnego rażenia. Efekty ich pracy są mizerne, ponieważ nie dociekają oni prawdy, a chcą się przypochlebić swoim mocodawcom, instytucjom i oranizacjom, które fundują stypendia i piszą swoje dysertacje zgodnie z oczekiwaniami mecenasów. A to już nie ma nic wspólnego z nauką. A raczej z działalnościa usługową.
 
Widok sali
 Ja natomiast zwróciłem uwagę na samo zjawisko prawdy historycznej, jako kategorii niezwykle ważnej, a bardzo często najważniejszej w rozumieniu naszej współczesnej rzeczywistości społecznej, politycznej, psychologicznej i mentalnej. Mówiłem o ukrywaniu i zakłamywaniu prawdy w kontekście ludobójstwa dokonanego przez UPA/OUN na Polakach, Żydach, Ormianach i samych Ukraińcach w czasie II Wojny Światowej. O tym, jak brak wiedzy na ten temat, amputacja pamięci narodowej, odbijają się na naszym zbiorowym życiu; żyjemy w zakłamaniu i nie rozumiemy wielu podstawowych wspóczesnych zjawisk i procesów, np. relalcji polsko - ukraińskich, polsko - rosyjskich i polsko-niemieckich.
 
Widok ogólny sali
Brak prawdy tworzy z nas społeczeństwo nie tylko niedouczone, ale chore, kalekie i niezdolne do poważniejszej refleksji historycznej. 

Studenci zadawali ważne pytania, było dużo, właśnie, kontrowersji, bo i taki był temat.  I zdawało się, że należy za to studentom podziękować i pogratulować, tym bardziej, że sala wykładowa była niemal pełna, blisko 100 osób.

Ale okazało się, że dziekan, o ile się nie mylę, Wydziału Historycznego, mąż nauki, który powinien być dumny, że ma tak ambitnych i samodzielnuhych studentów, zaczął pod koniec dyskusji strasznie się dąsać, że zostali zaproszeni nie ci paneliści, którzy powinni być zaproszeni, poza jednym, naturalnie, prof. Ruchniewieczem, który wykazał się nadzwyczajną czujnością ideową i mówił tak, jak należy, czyli zgodnie z poprawnością polityczną.
 
Grzegorz Kowal, jeden z organizatoróów
Postawa godna podziwu! Uniwersytety w krajach demokracji są atonomicznymi ośrodkami nauki i poszukiwanie prawdy jest ich obowiązkiem.
No, cóż,  my z Braunem zostalismy napiętnowani wręcz jak odszczepieńcy.  Prawdziwe nieszczęście! Żądaliśmy jakiejś prawdy, kiedy wszyscy wiedzą,  że nie ma żadnej prawdy. No i w tym duchu wygłosił ów mąż tyradę, a biednych organizatorów musiał ogarnąć strach, bo skoro przełożony tak wykłada, to znaczy, że pewnie tak być musi.

 Otóż wywoływanie strachu i paraliżowanie wolnej myśli, to stara, obrzydliwa metoda ochrony własnych interesów, które nie mają nic wspólnego z nauką. A Uniwersytet Wrocławski, który już co najmniej dwukrotnie się w ostatnim czasie skompromitował, raz odwołując prof. Marczaka ze stanowiska,  dlatego tylko, że zaprosił na konferencję nie tego,co trzeba i drugi raz, kiedy rektor uczelni odwołał międzynarodową konferencję poświęconą Kresom, powinien dbać o dobre imię.  
Tej plamy nie da się szybko zmyć.

Gdy więc studenci robią wszystko, co mogą,  by Uniwersytet okryć sławą, ruga się ich publicznie. Zgroza! Mam nadzieję, że ten smutny incydent nie odbierze studentom historii sił i odwagi do badania i analizowania trudnych kart polskiej i europejskiej historii. Bo w nich nadzieja, od nich teraz zależy, w jakim kierunku pójdzie nauka.    

 
PARYŻ
18.10.2010 
SPOTKANIE Z MŁODZIEŻĄ 

To była duża satysfakcja i radość intelektualna. Nie znałem do tej pory zbyt dobrze francuskiej młodzieży, a także  młodych ludzi z poskich domów, chodzących w Paryżu do elitarnego wielonarodowego liceum w centrum miasta.
 
 Od razu pytania 
Nadarzyła się jednak okazja, gdy zostałem zaproszony przez dyrekcję szkoły i panie profesorki na spotkanie literackie. Zjawili się głównie uczniowie ze starszych klas licealnych, ale też niemała grupa z klas niższych, ponieważ - jak mi oznajmiła jedna z opiekunek - chcieli ze mną porozmawiać o tajemnicach warsztatu pisarskiego. To miał być jeden z tematów dyskusji. 
 
Natomiast w trakcie wykładu, opowiadałem młodzieży o tym, jak powstawała polska liteatura na przestrzeni dziejów, ze szczególnym uwzględnieniem Romantyzmu i pisarzy kresowych, biorąc także pod uwagę - by temat widzieć w szerszej pespektywie - rozwój pisarstwa w starożytnej Grecji i Rzymie. Słowem, temat rzeka.
 
 Dedykacje 
To, co mnie zdumiało i mile zaskoczyło, to wysoki poziom wiedzy, jaką dysponowali uczniowie tego liceum. Czegokolwiek bym nie trącił, greckiej mitologii, tragików, astronomii, geografii, kultury rzymskiej, czy polskich poetów romantycznych, potrafili aktywnie reagować, odpowiadać rzeczowo na pytania i jasno formułować myśli. 
 
 Składanie dedykacji i rozmowy z licealistami 
Często dopytywali o istotę twórczości, jej rozliczne formy i postaci. Opowiadali też, że sami próbują sił twórczych, piszą dzienniki, pamiętniki i wiersze. Być może, mówiąc kolokwialnie, wyrośnie nam na parskim bruku nowy Mickiewiecz, Norwid, czy Słowacki. Duże wrażenie robił sam gmach szkoły, ogromny budnek, z niezliczoną ilością klas i korytarzy, z międzynarodowym gwarem językowym, bowiem w tym gmachu uczy się też młodzież władająca innymi językami. Polacy nie zawiedli.
 Na dodatek wykazali się, rzadką dzisiaj u nas w kraju, kulturą bycia, elegancją i dobrymi manierami. Wracałem zbudowany.
 
 Od lewej: Krzysztof Umiastowski, Krystyna Orłowicz, Stanisław Srokowski
Dodam, że moja opiekunka, pani Krystna Orłowicz, goszcząc w swoim domu, zaimponowała mi znakami i symbolami patriotycznymi, w postaci flagi i orła, które wiszą na ganku nie tylko z okazji święta, ale na co dzień, widoczne na całą najbliższą  okolicę. To się nazywa szacunek dla tradycji.  Tylko się uczyć od P. Krystyny.
 


BRZEG
  24.10.2010 
  
W województwie opolskim działa kilka silnych ośrodków kresowych. Jednym z bardziej aktywnych jest ośrodek w Brzegu, którego od lat mocą twórczą jest Pani Alicja Zbyrt.
 
  Dzięki jej inicjatywie i pomocy władz lokalnych, ale i wojewódzkich, co jakiś czas odbywają się spotkania i debaty Kresowian. Ostatnie takie spotkanie miało miejsce 24.10.2010 w pięknym Zamku Piastów Śląskich. Widownia wielkiej sali wypełniona była do końca.
Pocieszający jest fakt, że obok starszych Kresowian, zjawiło się sporo młodzieży, a uczniowie szkoły podstawej prezentowali widowiska z tematyką lwowską. 
  
Pani Alicja Zbyrt, prezes TMLiKPW w Brzegu
W trakcie zjadu twórczość swoją prezentowali m.in. wielki miłośnik i popularyzator Kresów,prof. Stanisław Nicieja, Tadeusz Bednarczuk i Stanisław Srokowski.
 
 
Od prawej:  Stanisław Srokowski i prof. Stanisław Nicieja
Prof. Nicieja opowiadał ciekawie o wielkich nekropoliach lwowskich oraz o zamkach, pałacach i dworkach na Kresach. Ja opowiadałem o trylogii, szczególnie o "Ukraińskim kochanku" i "Zdradzie" oraz o nowej powieśći, czyli III części sagi kresowej "Ślepcy idą do nieba", która ukaże się w księgarniach przed końcem roku. 
 
Dzieci prezentujące widowisko obyczajowe
 Na zakończenie konferencji gospodarze zaprosili nas do sali uczt, gdzie można było pobiesiadować przy pierogach lwowskich, słodyczach i kanapkach. Wiele niegdyś nawiązanych znajomości, umocniło się, pojawiło się też wiele nowych. Mądra, dobrze zorganizowana i cenna inicjatywa.  
 

LEGNICA 
21.10.2010 
  
 Duszpasterstwo Ludzi Pracy, a personalnie, pan Andrzej Potycz,  zaprosili mnie do Legnicy na wykład pt. "Polityka a prawda".
 
Andrzej Potycz robi wiele dobrego dla ludzi, którzy szukają wyższych wartości w życiu. Organizuje spotkania, dyskusje, rozmowy o palących problemach Polski i świata.
 
Stworzył swoisty salon intelektualny w Legnicy i dba o jego ciągły rozwój. Nie boi się spraw trudnych i tzw. kontrowersyjnych.
 
I słusznie, bowiem prawdy poszukujemy także w sporze, debacie publicznej.

I tak się dzieje właśnie w Legnicy. 
 
Już w klasztorze i kaplicy u Franciszkanów przy ul. Rataja 23,  raz gościłem i prezentowałem swoją powieść "Ukraiński kochanek", mówiąc też o ludobójstwie na Kresach.
 
  Tym razem dzieliłem się ze swoimi spostrzeżeniami dotyczącymi narastającej agresji w życiu publicznym  i fali kłamstw w polityce światowej i polskiej. Zdumiałem się i, prawdę mówiąc, wzruszyłem, widząc pośród słuchaczy także swoich dawnych uczniów z Technikum Elektroenergetycznego przy ul. Lampego. Dali dowód, że nie zapomnieli czytać i ustawili się w kolejce po autografy. Udowodnili, że nawet po czterdziestu kilku latach można pamiętać o swoim surowym nauczycielu.  Ja tu mówię o uczniach, a to paniska dzisiaj, inżynierowie, magistrzy, dyrekorzy, biznesmeni poważni, aż strach pytać:). Dzięki, chłopaki, żeście przyszli. 
 
Po spotkaniu usłyszałem wiele pytań i poznałem sposoby argumentacji swoich interlokutorów.
 
Ludzie są uczuleni na zło, które nas osacza, a przede wszystkim na zalew chamstwa, prymitywizmu i cynizmu politycznego.

Warto o tym rozmawiać. I w Legnicy o tym się mówi. 
 
  Ważnym efektem tych debat są relacje dziennikarskie, pewien rodzaj sprawozdania, zamieszczanego w legnickim dodatku do tygodnika "Niedziela", solidnie przygotowywanego przez Adama Maksymowicza. 
Takie zsumowanie doświadczeń pomaga lepiej zrozumieć sens wykładów. 
 
 
PARYŻ 
KONFERENCJA POPULARNO NAUKOWA 
17.10.2010 
 
  Widok ogólny sali

 
To były piękne dni, jak powiadają słowa piosenki.  
 Niemal tydzień w Paryżu, wspaniałe gościnne przyjęcie przez pomysłodawców konferencji popularno naukowej, zorganizowanej przez stowarzyszenie "Kresy", któremu przewodzi niestrudzona działaczka polonijna, pani Krystyna Orłowicz. 
 
Przewodnicząca stowarzyszenia "Kresy", Krystyna Orłowicz, otwiera konferencję

 Wiele ona robi dla polskiej kultury oraz środowisk polskich na Litwie, Białorusi i Ukrainie. Jeździ tam z darami dla dzieci, tworzy pomoc charytatywną, jest pełna poświęcenia, oddania i miłości dla sprawy polskiej. 
 
  Wystąpienie Stanisława Srokowskiego 

 Jej energii starczyłoby dla obdarowania wielu osób. Nie ustaje w budowaniu pomostów między Polakami w różnych zakątkach świata. Nie ma dla siebie czasu, a zawsze znajduje czas dla innych. Jej dom pod Paryżem stanowi polską wysepkę, wyraźnie oznaczony na ganku flagą i białym orłem.  
 
Autor cytuje wielkich pisarzy 

Wypróbowana, szlachetna postać. Nigdy nie zawodzi, służy zawsze radą i nakreśla wciąż nowe kierunki aktywnej działalności. Zaprasza pisarzy, artystów, twórców kultury. 

Dedykacje dla p. Barbary,  z zarządu "Kresów" 

Tym razem zaproponowała temat "Kultura i dramat polskich Kresów". Konferencja zgromadziła polską inteligencję Paryża oraz rdzennych Francuzów. Zwykle debata trwa kilkadziesiąt minut, a po moim wystąpieniu debata i kuluarowe rozmowy trwały ponad cztery godziny. 
 
 Dedykacje i rozmowy z czytelnikami
 
Spotkanie odbyło się w zabytkowym Domu Kombatantów Polskich i Ich Rodzin, przy ul. Legendre 20, w sali niemal królewskiej, wspaniale urządzonej, pięknej i ozdobionej płaskorzeźbami, portetami i ilustracjmi. Niegdyś zbierały się w niej tajne ugrupowania wolnomularzy.
  
   Autor wśród paryskich czytelników 

Na spotkaniu zjawiła się wybitna polska artystka, Lutka Ogorzelec, której oryginalne prace podziwia cały świat, od Europy, przez Amerykę, aż do Azji. Mieszka w Paryżu, ale podróżuje po wszystkich kontynentach. Szkoda, że jej doświadczenie i wiedza nie mogą być wykorzystane we Wrocławiu, gdzie ukończyła WSSP. Przydałby się tej uczelni taki wykładowca, zastrzyk nowej energii, tym bardziej, że na jej pracach wzorują się dziś już dziesiątki młodszych od niej artystów, czasami, niestety, robiąc plagiaty.
  
Lutka Ogorzelec z prawej 

 Ku miłemu zaskoczeniu przybył na spotkanie też mój dawny uczeń z Legnicy, Zbyszek Mysiakowski, a szczególną satysfakcję sprawił polski konsul w Paryżu, pan Mikołaj Kwiatkowski, bardzo aktywnie uczestnicząc w dyskusji. 

Konsul, p. Mikołaj Kwiatkowski 

Chciałbym podziękować za wielką serdeczność księdzu rektorowi Seminaire Polonaise, Józefowi Grzywaczewskiemu, który mnie gościł i obdarzał troskliwą opieką.
 
 Dedykacje

Dziękuję naturalnie pani Krystynie Orłowicz, bez której konferencja by się nie odbyła, a także jej przyjaciółce, Francuzce, madame Ewelinie, która roztaczała w trudnych momentach strajków nade mną opiekę.
  
Dedykacje 

Kłaniam się również pierwszemu prezesowi "Kresów", panu Krzysztofowi Umiastowskiemu, bez którego nie pokonałbym krętych ścieżek Paryża w dniach strajków.
  
Autor i p. Krzysztof Umiastowski

Miałem też okazję bywać w prywatnych domach Paryżan i tą drogą ślę im podziękowania i pozdrowienia.  
      
Rozmowa z tłumaczką, p. Stanisławą Michalkiewicz

WOŁÓW
01.10.2010 
 
 

W Wołowie odbyła się ciekawa konferencja popularno naukowa pt. "Poznajemy swoje korzenie", w trakcie której omawialiśmy problematykę kresową. Przewodniczyli: Dariusz Chmura oraz Henryk Bajewicz. Sala w Liceum Ogólnokształcącym wypełniła się po brzegi. Przybyło blisko 150 słuchaczy, w  tym wielu Kresowian, ale co najważniejsze, dopisała młodzież oraz nauczyciele historii i języka polskiego.
  

Starosta, Maciej Nejman

Dużym zainteresowaniem cieszyło się  wystąpienie księdza Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego, który mówił o ludobójstwie na Kresach. Wystąpili też Aleksander Orłowski, który opowiadał o akcji "Mogiłę pradziada ocal od zapomnienia", Henryk Bajewicz, prezes Stowarzyszenia Kresowego Podkamień" - "Pamiętajmy o Podkamieniu", Antonina Piasecka, świadek tragedii, wspominała swoje przeżycia, Grażyna Orłowska - Sondej mówiła o wyjazdach na Kresy, ks. Anatol Szpak przedstawił sytuację kościoła rzymsko katolickiego na Ukrainie. 
 
Uczennica przy książkach

Po przerwie oglądaliśmy film poświęcony działalności opozycji solidarnościowej, z udziałem Edwarda Ziętka i Antoniego Opackiego oraz słuchaliśmy ciekawej relacji Dariusza Chmury na temat mapy pochodzenia mieszkańców powiatu wołowskiego. 

Ja z kolei opowiadałem o nauce i kulturze przedwojennej Polski. 
 
Stanisław Srokowski

Okazuje się, że wystarczy jeden albo dwu aktywnych ludzi, by zdarzyło się coś ważnego.Dużą rolę odegrał w tej konferencji Henryk Bajewicz.  Inicjatorom przedsięwzięcia, lokalnym władzom,  dyrektorce liceum, stowarzyszeniom kresowym, należy pogratulować dobrej organizacji i wciągania do świata prawdy i wiedzy młodego pokolenia.



DWÓR BINISZEWICZE

Nazywany jest też Muzeum Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich. To jedyne prywatne muzeum kresowe, który zdołałem obejrzeć. Zbudowała je wielka miłośniczka Kresów, córka rodu kresowego, Aleksandra Biniszewska. Tak się nasyciła opowieściami babci, która utraciła dwór pod Stanisławowem, że postanowiła postawić taki sam na ziemi mazowieckiej, w pięknej okolicy wsi Kuklówka, nieopodal Warszawy.  
 
Słuchała wspomnień babci i kreśliła na papierze kształt budowli. Aż wyszedł z tego imponujący dwór. 
 

 I w tym dworze Pani Ola zorganizowała muzeum. Można tam przeżyć niezwykłe chwile wzruszenia, kiedy się spogląda na panoramę Lwowa, oryginalne pamiątki po Piłsudskim, obrazy malarzy kresowych, stare zdjęcia, dokumenty i okazałą, siedmiotysięczną bibliotekę z unikalnymi zbiorami.
   
Ambasador rosyjski z gronem współpracowników Ambasady 
W tym muzem odbywają się koncety i prezentacja twórczości wielu artystów polskich i zagranicznych. 
 
 Leonid Wołod'ko, piosenkarz 
25.09.2010 odbył się koncert muzyczny i wieczór poświęcony kulturze rosyjskiej. To jeden z cyklu wieczorów, w trakcie których pani Ola prezentuje kulturę ludów zamieszkujących polskie Kresy. Była już prezentacja Ormian. Ateraz przyszła kolej na Rosjan. Zjawił się nawet ambasador rosyjski i chyba ponad 100 gości z wielu miast kraju, Warszawy, Krakowa, Wrocławia... 
 
Anna Milewska i Marek Barbasiewicz 
Wystąpił z piosenkami poetów Moskwy i Piotrogradu ceniony w kołach muzycznych bard, Leonid Wołod'ko, który zauroczył publiczność, a po nim  polscy aktorzy, Anna Milewska i Marek Barbasiewicz z piękną recytacją rosyjskich wierszy.   
 
 Biblioteka
I ja miałem szczęście
promować dwa tomy z trylogii kresowej, "Ukraińskiego kochanka" i "Zdradę", ponieważ, jak zauważyła gospodyni, w tych powieściach znaleźć można silnie rozbudowny wątek rosyjski. Po prezentacji książek, podpisałem nadesłane przez wydawcę egzemplarze, wysuchując  także ciekawych opinii o wcześniejszych moich książkach.
 
Aleksandra Biniszewska żegna gości
Podbudowany tymi opiniami, wracałem z przekonaniem, że warto o Kresach opowiadać, bo wciąż to żywa opowieść i chętnie słuchana. 
 
 Stanisław Srokowski 
Nie obyło się, rzecz jasna,  bez poczęstunku i smaków rosyjskiej kuchni.   


KORFANTÓW

Ostatnie pokolenie Kresowian powoli schodzi ze sceny. Coraz więcej pożegnań i coraz więcej chorób. Dlatego każde spotkanie z ludźmi ze Lwowa, Stanisławowa, Tarnopola, Wołynia, z tamtych wsi, miast i miasteczek, to prawdziwy wgląd w najnowszą historię Polski, opowiadaną przez świadków. 
 
Widok ogólny
 
Ci sterani życiem ludzie, mający dziś siedemdziesiąt kilka i osiemdziesiąt lat, to skarb dla nauki, kapitał wiedzy i doświadczenia. Tylko oni mogą jeszcze w żywym słowie zaświadczyć o bogactwie duchowym, pięknie polskiej kresowej ziemi, nieludzkich mordach i ludobójstwie, jakiego dokonała UPA. Dlatego ważne każde spotkanie z nimi, każda rozmowa i każdy ich gest. Na szczęście jest jeszcze trochę tych spotkań. Istnieją bowiem organizacje kresowe, często spychane na krawędzie życia publicznego, bez swoich siedzib i stałych miejsc narad, a jeśli już dysponują jakimiś lokalami, to te lokale są w stanie opłakanym. 
 
Z drugiej strony sali
Organizacje kresowe na ogół nie otrzymują dotacji ani innego wsparcia od lokalnych władz, nie mówiąc o ministerstwach. Traktowane są jak piąte koło u wozu, bez należytego szacunku i uznania. A komu jak komu, a właśnie Kresowianom należy się hołd szczególny, bo to oni przeszli przez największe piekło wojny i oni utracili cały dobytek, pozostali często bez rodziców, braci i sióstr, krewnych, którzy zginęli pod toporami bandytów z UPA. 
Oni ocalają pamięć Kresów.  A władza, która tego nie rozumie i zaniedbuje te środowska, jest władzą głupią i prymitywną, bo zaniedbuje historię własnego narodu. 
  

Przemawia Witold Listowski, obok prezes Kresowian, Białowąs w Korfantowie
5 września Kresowianie zebrali się w Domu Kultury w Korfantowie, w województwie opolskim. Uczestniczyli w Mszy św, złożyli hołd pomordowanym, a potem rozmawiali o swoim życiu, dziejach swoich rodów i o swoim własnym losie. Były to poruszające wyznania, znakomity materiał na film, ale reżysera nie było, prasy i radia też, bo idiotyczna poprawność polityczna nie pozwala im mówić całej prawdy o Kresach i ludobójstwie. 

 
Stanisław Jastrzębski, autor książek kresowych 
 Mnie też poproszono, bym opowiedział o swoich książkach, jak powstają i o czym  mówią. Toteż wystąpiłem z krótką opowieścią.
 
Stanisław Srokowski

Spotkaniu towarzyszyła wystawa z miejsc zbrodni, a prezes TMLiKPW z Kędzierzyna  Koźla, Witold Listowski,  przyniósł wiadomość, iż dojrzała myśl, by Kresowianie powołali do życia swoją partię polityczną. To dobry pomysł, o ile zostanie mądrze i bez waśni doprowadzony do realizacji. Tego życzę. O idei niebawem napiszę w dziale KRESY. Zaś panu Białowąsowi, organizatorowi tego spotkania gratuluję dobrej organizacji.
  
  Pomnik pomordowanych Polaków 


WSZECHPOLACY

22 sierpnia zaprosiła mnie we Wrocławiu Młodzież Wszechpolska na spotkanie poświęcone kulturze na Kresach.
 
Od czasu do czasu docierały do mnie informacje, jaka to straszna ta młodzież, z fobiami i wszelkimi pretensjami do świata. A tu się okazuje, że to kulturalne dziewczyny  i sympatyczni chłopcy, uczniowie szkół średnich i studenci o dużej wiedzy, wrażliwi, dociekliwi i zatroskani o Polskę i jej losy.

Kiedy opowiadałem o wielkich twórcach i ich udziale w kształtowaniu polskiej duchowości, słuchali bardzo uważnie, a potem zadawali sensowne pytania i dociekali prawdy o Kresach. Ale oni, tak jak zdecydowana większość polskiej młodzieży, potrzebują wiedzy o najnowszej naszej historii, a szczególnie o historii Kresów, bez której nie sposób dokładnie i dogłębnie zrozumieć współczesnego życia.
  
Wracałem z przekonaniem, że to spotkanie było pożyteczne i dla nich i dla mnie. Dla nich, bo poznali jakby u źródeł to wszystko, co powinni młodzi ludzie wiedzieć o własnych dziejach, a dla mnie, bo przekonałem się naocznie, jak fałszywy obraz jej się maluje. To wrażliwi, niespokojni, jak inni młodzi, poszukiwacze prawdy. I oby nadal tej prawdy poszukiwali. 
 

PIELGRZYMKA KRESOWIAN- JASNA GÓRA 2010
Na pierwszym planie zawsze aktywna  i pełna uroku delegacja z Bytomia 

Przy stoisku książek pojawili się autorzy( Stanisław Jastrzębski, autor wielu ważnych książek kresowych) i księgarze 

Wydawcy i pracownicy księgarń 

Obok sali JPII pielrzymka z Azji 
 
Z Azji też ciągną w stronę Jasnej Góry zakonnice 

Tymczasem na sali obrad coraz więcej Kresowian  

Stanisław Srokowski obok pani sprzedającej wydawnictwa religijne

Na pielgrzymkę Kresowian na Jasną Górę 4.07.2010 r. przybyło  z całego świata blisko 500 osób. Odbyła się Msza Św. celebrowna m.in. przez ks. Tadeusza Isakowicza -Zaleskiego, który wygłosił piękne i poruszające kazanie.  

Ks. Tadeusz w otoczniu miłośniczek Jego książek
 
Zjawiły się muzyczne zespoły młodzieżoweRaz jeszcze księgarze, wydawcy i autorzy 

 Niestety, organizatrzy nie stworzyli warunków do debaty, co chwilę przerywając mówcom w najciekawszych momentach, a sami tracili czas niepotrzebnymi wtrętami i uwagami, cenzurując wypowiedzi.  

Piękne dziewczyny za chwile wystąpią na scenie 
 Sprawiali wrażenie, jakby się bali, że świat usłyszy prawdę. Gdzie jak gdzie, ale w środowiskach Kresowian tego jeszcze nie było.
Czyżby wirus poprawności politycznej i tutaj zajrzał. Niepotrzebnie po raz kolejny powtarza się tezę, że nas Kresowian i naszych potomków jest obecnie ok. 15 mil. Bo nie jest to prawdą. 

Znakomity reżyser telewizyjny, Maciej Wojciechowski, szuka dla siebie obrazów
 Podobnie rzecz wygląda z uchwałami. Organizatorzy nie pilnują podjętych uchwał. Dotyczy to lektur szkolnych, nauki historii i odkłamywania najnowszych dziejów. Już po raz trzeci albo i czwarty podejmuje się te same uchwały, których się potem nie realizuje. Rok temu prezes Kongresu Kresowian ogłosił potrzebę powołania politycznej partii kresowej. W tym roku nie rozliczył się w podjętych wcześniej zobowiań. 

Frekwencja dopisała
  A w góle to czas najwyższy postawić działalność środowisk kresowych na konkretne pragmatyczne cele. Ten krytyczny akcent nie odbiera ogromnego poświęcenia organizatorów, by pielgrzymka się odbyła, ale istota tkwi w poszukiwaniu prawdy, a nie wprowadzania uczestników w świat działań  pozornych. Powinna się odbyć wielka debata Kresowian o nas samych, naszej sytuacji i muszą być podjęte konkretne postanowienia, muszą być konretni ludzie za nie odpowiedający i za rok rozliczający się z podjętych zobowiań. Czas zacząć publiczną poważną rozmowę, w której wezmą udział wszyscy, bez wyjątku i ograniczeń zainteresowane osoby. Moje łamy są otwarte. Inne też powinny być użyteczne. 
 

Znakomita malarka, Adela Wiśniewska i Stanisław Srokowski

ARTYSTKA PIĘKNEJ WRAŻLIWOŚCI 

 Po pielgrzymce zobaczyłem wraz z żoną w Częstochowie czarującą wystawę malarstwa Adeli Wiśniewskiej.
 
Umiejętność tworzenia nastroju 

Już wcześniej znałem z katalogów kilka jej ciekawych obrazów, ale dopiero ekspozycja kilkudziesięciu prac uzmysłowiła mi, z jak wytrawną, wymakowaną i pełną inwencji twórczej mamy do czynienia artystką.

 
Artystka i  autoportret 
Jej pastele i kwiaty nie pozwalają przejść obok siebie obojętnie. 
 
Obrazy skłaniają do zadumy i rozmów  
Wiśniewska zauroczyła mnie jednak przede wszystkimi świetnymi portretami, ale też pejżażami przypominającymi klimat malarstwa impresjonistycznego, z własnym, oryginalnym klimatem.
 

Żywa wymiana zdań 
Dodajmy, że malarka wywodzi się ze środowiska kresowego. 
  
  Autoportret sam w sobie pełen uroku; te barwy, kompozycja, klimat, refleksja 
 
 
 No i znowu porażająca uroda pejzaży. Chciałoby się mieć w domu takie perełki

SPOTKANIE W NYSIE 

Absolwenci polonistyki WSP w Opolu  z 1960 roku spotkali się 27 - 28. 06.2010 r. w  Nysie.
Stanisław Srokowski przybył drugiego dnia. Kilka godzin spędzonych razem z koleżankami i kolegami, których nie widziało się pół wieku, było silnym przeżyciem. Wiele mieliśmy sobie  do powiedzenia. Następne spotkanie za rok. Poniżej kilka zdjęć: 

Janek Lechwar i Jadwiga Klich ( Rusałka), obecnie Berlin

Janek Lechwar, Kornelia Czaja( Kalina), Stanisław Srokowski 

  Boguś Możejko, Kalina i Stanisław Srokowski w domu Kornelii


ŚLUB


Niedługo po obronie doktoratu, Łukasz wziął ślub. Naturalnie, w naszej rodzinie to ważne wydarzenie. Wybranką Łukasza została absolwentka socjologii, Joanna Kupczak. Wesele odbyło się 26.06.2010, a ślubu osobiście udzielał w ogrodach Ossolineum prezydent Wrocławia, Rafał Dutkiewicz. Atmosfera była podniosła, choć nie bez akcentów młodzieżowej swawoli i wdzięku. A oto fotki:
   Matka pana młodego, z lewej, i  jej siostra z Grecji,  Giorgia
Kuzynka Alina z córką Justyną 

Wnuczka( po prawej) Stanisława Srokowskiego i jej kolega, Miłosz, i rzecz jasna, inni wspaniali goście


Panna młoda i pan młody 

W oczekiwaniu na ślub 

Ostatnie chwile przed przysięgą, napięcie rośnie 

Prezydent Wrocławia czyni honory gospodarza
 
 Ceremonia nakładania obrączek 

Podpisywanie ślubnych dokumentów 

Życzenia i gratulacje od prezydenta 

Zaczyna się zabawa, która trwa do białego rana. Na pierwszym planie wnuczka pisarza, Ania 

Matka pana młodego odstawia pusty kilich. Ale butelka wciąż pełna

DOKTORAT ŁUKASZA 

Na prośbę wielu czytelników podaję też informacje o niektórych moich prywatnych spotkaniach. Powiadają mi czytelnicy, że ubarwiają one moją  biografię. Niechaj tak będzie. O ile, rzecz, jasna, mają  dla mnie, większą wartość. Nieraz ważne daty wyznaczają naszą przyszłość. Właśnie mój syn, Łukasz, trzy lata po skończeniu studiów socjologicznych, obronił 16.06.2010 na Uniwersytecie Wrocławskim doktorat, którego tematem była kultura zarządzania. Naturalnie, dla całej rodziny, to pełen napięcia i oczekiwań dzień. Byliśmy przy nim, towarzyszyliśmy mu i dodawaliśmy otuchy. Pomogło, choć pewnie bardziej pomogła solidna praca i dobra obrona tej pracy. Czasami ojciec powinien się egoistycznie pochwalić sukcesami syna. I właśnie się chwalę, bo jestem z niego dumny. I chcę, by wszyscy o tym wiedzieli. Obronił pracę z wyróżnieniem. A poniżej kilka fotek z obrony. 
     Komisja się zbiera, w środku propomotor p. prof. dr hab Patrzałek 

Łukasz oczekuje na swoje pięć minut

Wielka radość po obronie

Kochana dziewczyna, Asia, składa gratulacje 

No i ojciec sie przyłącza. Widać tę radość, nie :) 

KONFERENCJA NAUKOWA NA UNIWERSYTECIE WROCŁAWSKIM  

Widok ogólny sali

Z inicjatywy dr hab. Bogusława Pazia odbyła się w dniach
20.06.2010 - 22.06.2010 w pięknej sali Oratorium Marianum bardzo ważna międzynarodowa konferencja naukowa, poświęcona badaniom prawdy historycznej i politycznej na przykładzie  ludobójstwa na Kresach południowo wschodnich. W konferencji uczetniczyli znakomici uczeni z Polski i zagranicy, m.in. prof. Czesław Partacz, dr Lucyna Kunicka, dr Rudling z Uniwersytetu Alberta, prof. Ihor Iliuszyn z Ukrainy, dr Adolf Kondracki z Ukrainy, pani Ewa Siemaszko, ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski. Jako pierwszy wystąpił z referatem Stanisław Srokowski, mówiący o wielkości, kulturze i dramacie polskich Kresów. Frekwencja dopisała, choć ze względu na egzaminy, za mało pojawiło się młodzieży. Można też było obejrzeć wstrząsający film pt. "Zapomnij o Kresach", przygotowany przez redakcję "Wiedzę i życie - inne oblicza historii".  

Słuchaczy przybywa 

Z lewej dr hab. Bogusław Paź, obok Stanisław Srokowski 

Występuje ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski 

Na mównicy dr Lucyna Kulińska, pierwszy z lewej prof. Czesław Partacz
 
Prof. Sholon Newman z Bostonu  

Prof. Adolf Kondracki z Kijowa 

Ewa Siemaszko z Warszawy 

Legendarny komandor rajdów katyński, wielki miłosnik Kresów, Wiktor Węgrzyn i Stanisław Srokowski 

Z prawej prof. Leszek Jazownik z Zielonej Góry z córką 

Pani prezes Stowarzyszenia Huta Pieniacka, Małgorzata Kola 

BIBLIOTEKA MIEJSKA WE WROCŁAWIU, FILIA NR 23, BULWAR IKARA  
  Stanisław Srokowski zaczyna spotkanie 
 
 
Inne ujęcie 

18.06.2010 r. odbyło się kameralne, ale za to bardzo interesujące, pełne pytań i problemów  spotkanie poświęcone literaturze kresowej. Autor ironizował, iż stał się  pisarzem elitarnym, ponieważ na jego wieczory przychodzą ludzie spragnieni specjalnej potrawy duchowej, mający wysokie wymagania wobec dzieł twórczych i dyskutujący o etyce, filozofii i pięknie. Poniżej kilka migawek z  tego spotkania. 
 
Zainteresowane twarze czytelników
 


Rozgorzała dyskusja, występuje red. Janusz Telejko z radia "Rodzina" 
 
Kierowniczka biblioteki, p. Urszula Bielecka, czyta wiersze autora 
Rozmowy kuluarowe z pisarzem 

Pytań nie brakuje 

Kolejni rozmówcy 

I pogawędka z jednym z najwierniejszym czytelnikiem, który przypomniał autorowi spotkanie sprzed dwudziestu lat 
 
  A wszystko fotografował  pracownik biblioteki. Dziękujemy za zdjęcia
 
KONFERENCJA POPULARN0-NAUKOWA DLA MŁODZIEŻY

WE WROCŁAWIU 



11.06.2010 r. odbyła się w Centrum Wspierania Organizacji Pozarządowych we Wrocławiu ciekawa i ważna  konferencja dla młodzieży z Dolnego Śląska pod hasłem: "KRESY, JAKICH NIE ZNAMY". Brało w niej udział Towarzystwo Miłośników Kultury Kresowej. Referaty wygłosili ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski i Stanisław Srokowski. Przybyła młodzież z Dolnego Śląska wraz ze swoimi opiekunami. Organizatorzy rozdali też dyplomy laureatom konkursu na wspomnienia kresowe. Młodzież zbierała materiał o Kresach w rozmowach ze swoimi babkami, dziadkami i innymi członkami rodzin. Inicjatywa godna upowszechnienia we wszystkich szkołach i na uczelniach wyższych.  

    
Obok młodzieży pojawili się Kresowianie 

Rejestrowała wszystko czujna kamera 

Na pierwszym planie reżyser, Maciej Wojciechowski; po prawej organizatorka, Beata Gołaszewska
 Młodzież Urodziwa młodzież w czasie przerwy 

Od lewej: Stanisław Srokowski, ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski 

Prowadząca konferencją, dr Barbara Wiśniewska-Paź z córką

KLUB MUZYKI I
LITERATURY, WROCŁAW, 28.05.2010 

    Niezwykłe spotkanie z okazji promocji nowej powieści Srokowskiego  pt. Zdrada". Obok wiernych czytelników z Wrocławia, pojawili się dawni uczniowie autora z Technikum Elektroenergetycznego w Legnicy, mieszkający obecnie w Polkowicach, Głogowie, Ziemnicach k. Kunic, Legnicy, Lubinie, Jaworze, Pile... Niektórzy z nich zajmowali lub zajmują ważne stanowiska w elektroenergetyce, budownictwie i innych branżach gospodarki. Spotkali się ze swoim nauczycielem po 43 latach. Były to wzruszające i ważne chwile. Dyskusja o książce, Kresach, pamięci i prawdzie trwała blisko 3 godziny. Ujawniła się przy okazji okrutna rzeczywistość; Srokowski, jako nauczyciel, był bardzo surowy. Ale jak widać, jakoś to nie przeszkodziło, by uczniowie wyszli na ludzi :). Zdjęcia przysłali Zbigniew Mysiakowski i Marek Lewański.

  Inżynierowie, technicy, szefowie firm z książkami literackimi. Od lewej - Mieczysław Hipp i Jakub Lemański 

Janek Szymański i Marek Lewański 

Zbigniew Mysiakowski, Edward Janczewski, Henryk Jadwiszczak 


Na spotkanie przybył też Tadeusz Warsza z Londynu, niegdyś Solidarność Walcząca 

Spacer po mieście. Obok autora Władysław Błaszczyk, z tyłu  Antoni Dębosz, budowlaniec, buduje obecnie Bibliotekę Uniwersytecką 

Chwila przed spotkaniem w KMiL 

 Rozmowa przy kawie, od lewej Mieczysław Hipp, Jakub Lemański i Antoni Dębosz
 

 Rozmowa przy kawie. Od prawej Marek Lewański,  Jan Szymański, Edward Janczewski, Władysław Błaszczyk 
 
Wspólne zdjęcie 

Rozmowa w Rynku
 
 Jeszcze jedno wspólne zdjęcie 

DZIERŻONIÓW 

Znakomicie przygotowane spotkanie (27.05.2010)  z młodzieżą Gimnazjum nr 1. 

Pełna sala słuchaczy 

Młodzież w spektaklu o Szarych Szeregach. 

Skupienie i uwaga 

Pani dyrektor szkoły w rozmowie z gościem 

W bibliotece szkolnej 

Wystąpienie autora 

Grupa młodzieży, która marzy o odwiedzeniu dawnych polskich ziem kresowych. Z tyłu autor 

I jeszcze jedno ujęcie 

PYSKOWICE, k. GLIWIC

24.05.2010 spotkanie z krajanami z Kresów. Miłą niespodzianką była dalsza rodzina. Trochę młodzieży.
 
Początek spotkania 

Najmłodsze czytelniczki i autor

Pani Beata, doktorantka,  z autorem. Przygotowuje pracę o książkach kresowych Srokowskiego 


Rodzina Srokowskich i inne rodziny 

Wspomnienia kresowe

ZABRZE

 Miejska Biblioteka Publiczna w Zabrzu zaprosiła mnie 29.04.2010 r. na rozmowy o literaturze kresowej. W gronie kilkunastosobowym odbyła się ciekawa dyskusja.
 
Początek spotkania 

    Żywa rozmowa 

Kwiat od bibliotekarki 

Najwytrwalsi zbierają autografy 

Nawet telewizja się zjawiła

INTAKUS, WROCŁAW 

W klubie Intakus, we Wrocławiu, odbyło się 25 marca 2010 r. kameralne spotkanie z młodzieżą. Poniżej najmłodszy uczestnik z matką i ojcem. Tak się zaczyna wychowanie dzieci. Brawo, młodzi!
 
  

 WOŁÓW

  12.03.2010 r w Wołowie odbyło się bardzo ciekawe i dobrze przygotowane spotkanie Kresowian. Zorganizował je prezes stowarzyszenia, które dba o pamięć pomordowanych rodaków w Podkamieniu, Henryk Bajewicz, niestrudzony i ofiarny miłośnik Kresów i kultury kresowej. 
 
    Dzięki niemu i wsparciu mądrego i życzliwego ludziom starosty wołowskiego, Macieja Nejmana, a także mieszkańców okolicy, udało się zanteresować w budynku starostwa debatą kresową ponad stu gości, w tym sporą grupę młodzieży. 
 
     O Podkamieniu ciekawie mówił prezes Bajewicz, prezentując potem film ze świadkami historii. Był to czas skaładania znaków pamięci o pomordowanych naszych braciach i siostrach, i przypominania, że tej jednej z najstraszliwszych zbrodni w dziejach człowieka dokonali faszyści ukraińscy spod znaku UPA/OUN, Badera i Szuchewycz, niedawno wyniesieni przez prezydenta Juszczenkę na cokoły bohaterów. Wstyd i hańba, iż mordercy stają się dziś bohaterami. O tym też rozmawiano w Wołowie.  
  
 Młodzież uważnie słuchała, by wyciągać wnioski i przekazywać je innym. Starosta pięknie mówił o potrzebie kształtowania wrażliwości moralnej na ludzką krzywdę i upamiętniania miejsc kaźni. Niebawem w Wołowie rozpocznie się podsumowanie konkursu w szkołach, który zaświadczy o tym, że mlodzież pragnie poznać własne dzieje. Władze lokalne dołożą starań, by z młodzieżą tą spotkali się świadkowie historii, pisarze, twórcy, którzy znają tę problematykę. A w debacie padały opinie, że ważne są biblioteki pełne książek o polskich Kresach, pokazujące prawdę i oświetlające ten dramatyczny czas. 
  

   Referaty wygłosili ksiądz Tadeusz Isakowicz - Zaleski i Stanisław Srokowski.

A po debacie chwila odpoczynku w dobrym towarzystwie.


RÓD OSTROPOLSKICH 

    Po raz drugi miałem zaszczyt uczestniczyć w rodzinnym spotkaniu rodu Ostropolskich. To stary kresowy, rycersko-szlachcecki ród, sięgający korzeniami co namniej  XVI w. W tym bowiem czasie, z nadania królewskiego, rycerze zasłużeni dla dworu otrzymywali ziemie, czasami całe wioski na wschodnich rubieżach Rzeczypospolitej. W ten sposób rozrastały się gałęzie tego rodu i Ostropolscy osiadali głównie w województwie tarnopolskim i stanisławowskim. 
         Ostropolscy - panowie
    Od kilku lat członkowie tego rodu spotykają się systematycznie we Wrocławiu. To piękna idea, poznawanie swoich śródeł, dociekanie początków i rozwoju. Znakomity przykład dla młodych, dzieci i wnuków, którzy poczują się lepiej i pewniej, znając historię własnej rodziny. 
    Na ogół  są to spotkania kameralne. Raz przychodzi 10 osób, a raz 20, różnie. Najstarszy, senior rodu, Pan Zachary,  obchodzi właśnie 91 rocznicę. 
 urodzin. Dużo zdrowia!
  
    Okrągły stół 
   6.03.2010 r. niemal przez dwie godziny rozmawiałem z państwem Ostropolskimi i ich krewniakami o Kresach, naszych losach i prezentowałem swoje książki "Nienawiść", "Ukraińskiego kochanka" i "Zdradę". Z satysfakcją stwierdziłem, że Ostropolscy pragną przekazać wiedzę o Kresach poprzez literaturę swoim dzieciom i wnukom. Dlatego książki szybko znikły. Miłe, ciepłe spotkanie z uroczymi damami i panami, dla których indywidualna historia rodu jest równocześnie historią zbiorowej pamięci. 
      
  Wspólne zdjęcie na schodach restauracji "Galicja" 
     Ważne, że Ostropolscy nie zapominają o średnim i młodym pokoleniu. Obiecaliśmy sobie spotkanie za rok. 

W ŻARACH


   Kresowianie zbierają się 

   Dla uczczenia pamięci ofiar mordów dokonanych 28.02.1944 r. na mieszkańcach wsi Huta Pieniacka przez bandy UPA i odział dywizji SS Galizien zostałem zaproszony przez środowisko kresowe do Żar, by porozmawiać o źródlach zła i zastanowić się nad tym, jak złu przeciwdziałać.
     
   Przypomnijmy, że 66 last temu do Huty Pieniackiej w województwie tarnopolskim wtargnęły uzbrojone po zęby grupy ukraińskich faszystów i wymordowały niemal całą wieś, w sumie ponad 1200 osób. Zbrodniarze spalili kościół, zamknęli w stodołach ludzi, podpalili stodoły i ludzie ginęli w płomieniach. A ci, ktorzy chcieli uciec, zostali rozstrzelani lub zamordowani siekierami. 
 
   Opisuję m.in. i tę tragedię w najnowszej powieści "Zdrada", drugim tomie "Ukraińskiego kochanka". Wielu czytelników przyszło, by spotkać się z autotem i porozmawiać o  inspiracjach twórczych i współczesnej literaturze. Ale główny nurt debaty dotyczył historii, polskiej tradycji na Kresach, jej bogactwa i upadku.
 
   Przemawia rodak z Hnilcza, Franciszek Sługocki   
 Na spotkanie przybyło ponad 60 Kresowian i ich rodzin, zjawił się nawet rodak z mojej wsi, Franiciszek Sługocki, który opowiadał o swoim losie  i o tym, jak ocalał z ognia, gdy i naszą wieś banderowcy spalili.
   
   Najwięcej żalu ludzie mają - i słusznie - do tego, co się obecnie dzieje na Ukrainie, a przede wszystkim do prezydenta, który odszedł, Juszczenki,  który wyniósł do chwały największych zbodniarzy tamtych czasów, Banderę i Szuchewycza, czyniąc z nich bohaterów narodowch. A cóż to są za boterowie, których ręce ociekają niewinną krwią? Mają być przykładem dla ukraińskiej młodzieży i wskazywać drogę, jak mordować?  To bardzo zła droga. To jakby stawiać pomniki Himlerowi, Gebbelsowi i Hitlerowi w Berlinie, pod którymi kwiaty składa prezydent kraju.
   
   Niedługo wszystkie delegacjez zagraniczne świata będą miały duży problem z przyjazdem na Ukrainę, bowiem każe się pewnie im pochylać głowę przed mordercami. Do tego nie wolno dopuścić.
 
    W Żarach przewodniczy Kresowianom świetny organizator, zacny i miły człowiek, pełen pasji dla sprawy polskiej, pan Józef Tarniowy. Zaimponował mi opowieścią o bydynku, który należy do Kresowian. Sami Kresowianie postawili go niemal od fundamentów. Dostali ruinę i odbuwali własnymi siłami. Teraz tam odbywają się przeglądy rękodzielnictwa, spotkania, narady, dysusje, festiwale piosenek, jest na miejscu księgozbór kresowy, mała biblioteczka, miejsce na odpoczynek, pogawędkę i pracę z młodzieżą. 
  
   Pierwszy od lewej prezes Józef Tarniowy, obok autor
    Spotkanie trwało blisko 2 godziny. Miałem też okazję wraz z dawnymi żołnierzami AK i członkami samoobrony wsi, która odpierała ataki band UPA, uczesniczyć w składaniu kwiatów pod pomnikiem pomordowanych. Zadbane, dobrze ustuowae, tuż koło nowego kościoła, miejsce pozwala przypominać,  jaka była droga przyjazdu na te ziemie.

    Wracałem obdarowany pięknymi albumami z grafiką Stanisława Górala, pod silmym wrażeniem sprawności organizacyjnych Kresowian i poczuciem, że dzięki takim ludziom jak pan Tarniowy i jego koledzy, pamięć o Kresach nie zaginie.    

 


  W SYCOWIE  
Widok ogólny sali
 
   W sobotę, 30.01.2010 Syców zamienił się na jeden wieczór w stolicę Kresów. Zjechały tam polskie zespoły artystyczne i folklorystyczne z wielu krajów Europy Wschodniej, Litwy, Białorusi i Ukrainy, przybyli też rodacy z Anglii, Francji i Ameryki. Ogromna sala OSIR-u wypełniła się po brzegi. Chyba z siedemset osób słuchało występów i podziwiało młodych i nie tylko młodych artystów.

 
 
  Największe uznanie i szacunek zdobył przedstawiciel bodajże Polaków z Żytomierza i okolic, wygłaszając piękną  starodawną polszczyzną przemówienie, które mowę widowni odebrało.

 
   Wystawa poświęcona Kresom

   Opowiadał, czym jest dla niego stara Ojczyzna, jak bardzo za nią tęskni i jak ciągle pracuje, by jego dzieci były wychowywane w polskim duchu. Padł w końcu na kolana, dziękując gospodarzom i przybyłym gościom za to, że on sam i jego zespół mógł się zaprezentować. I powiedział, że Polska jet najwyższą wartością, dla której warto żyć.

 
 Wierne czytelniczki i autor  

 Wzruszenie nawet posłom towarzyszyło, a jak wiadomo, to twardzi ludzie.  
 
Nowe czytelniczki
 
   Przybyli, a jakże by inaczej, panie i panowie z ministerstw i wysokich instytucji z Warszawy.  I też wyrażali swój zachwyt dla tego, co się dzieje w Sycowie. 

 
 Dedykacje
   
A to już siódme spotkanie. Były też atrtakcje garmażerajne, kuchnia kresowa, ch
leb ze smalcem, barszcz z uszkami i wiele innych smakołyków.

 
    Przyszli czytelnicy 

   Nie zabrakło okolicznościowej wystawy zdjęć młodzieży pracującej przy odbudowie cmentarzy i fotosów ekipy telewizyjnej z Wrocławia, która już setki razy odwiedziła Kresy. 

   Wasz skromny sługa też miał swój kącik, przy którym książki podpisywał.
   
Kuchnia kresowa

A na koniec dzieliśmy się opłatkiem, składając wzajmnie sobie życzenia. A było komu składać. Posłom, pracownikom ministerstw, stowarzyszeń kresowych, kapłanom, biskupom kilku wyznań 
i mieszkańcom Dolnego Śląska.

   Bardzo pożyteczne, mądre i ciekawe spotkania. Należą się szczere gratulacje władzom miasta, burmistrzowi, jego pracownikom  i licznym służbom porządkowym.
Za rok kolejne spotkanie.
   
    W BYTOMIU
   
We czwartek, 21.01.2010, zaproszony przez p. Danutę Skalską, odbyłem spotkanie literackie w środowisku kresowym  Bytomia. Jak zwykle, sala wypełniona po brzegi, mimo mrozów. Panie i panowie eleganccy, nastrój niemal świąteczny, a jakże, wszakże to lwowiacy i nie tylko, mieszkańcy Lwowa,  Stanisławowa, Kołomyi, Buczacza i innych kresowych ziem. Zawsze tu czuje się szczerą gościnność, dobry styl i szyk oraz duży głód wiedzy w każdym przejawie kulturalnego życia. 



  Pani Danuta Skalska ze "Zdradą"


   Po spotkaniu zostali czytelnicy, z którymi kontynuowaliśmy dyskuję. Niestety, za późno wyjęliśmy aparaty i nie możemy pokazać całej sali
    
   Pani Danuta wiele tu robi pożytecznych rzeczy, spotkania z pisarzami, występy kabaretów, wieczorki muzyczne,  wystawy, mimo, iż jest zaganiana bez reszty, jako społecznica,  radna i redaktorka regularnej i bezcennej kresowej audycji radiowej w rozgłośni Polskiego Radia w Katowicach, nadawanej co niedzielę rano. Ciągle ma czas jeszcze dla licznej rodziny kresowej. 
   Przy Moniuszki 13 można zjeść też dobry obiad i napić się gorącej herbaty. 
    Toteż, gdy tam przyjeżdżam, natychmiast zjawia sie przede mną, a czemuż by nie, talerz z lwowskimi pierogami i inne smakołyki. No, a potem robota, czyli dwu albo i trzygodzinna rozmowa o książce. 
   Tym razem prezentowałem drugi tom "Ukraińskiego kochanka", czyli "Zdradę". Sporo osób kupiło ją i było o czym debatować. Zastanawialiśmy się, czy warto dziś rozmawiać o Kresach. I czy słuszne są opinie polityków, by do Kresów nie wracać, a najlepiej w ogóle o tym nie mówić, bo drażnimy Ukraińców. A po co mamy drażnić, skoro jesteśmy strategicznymi partnerami i powinniśmy siedzić cicho pod miotłą. Kresowanie pod miotłą?! Już nie takich rad nie słuchaliśmy. Toteż przejmujmy się tym, co się na Ukrainie dzieje. Bardzo się martwimy, że  odradzają się tam partie, które głosza chwałę ideologii faszystwskiej i wynoszą na ołtarze największych morderców i zbrodniarzy, Szuchewycza, Lebed'ia, Kłaczkywskiego i Banderę. Właśnie tego ostatniego, Stepana Banderę,  prezydent Ukrainy, jakby na złość Polakom, w ostatnich dniach swego urzędowania mianował bohaterem Ukrainy. Oto do czego doprowadziła strusia polityka prezydenta Kaczyńskiego i polskiego rządu. Policzek dla Polski. 
 

 
  Pan Mirek ze swoją małżonką. Był pierwszym, który roztaczał przede mną kilka lat temu panoramę działań bytomskich kresowian

   Rozmawialiśmy więc, czy powinniśmy głośno mówić o zbrodniach ludobójstwa, czy też zamknąć usta i dać mówić zbrodnarzom i ich mocodawcom. Dla mnie sprawa jasna jak słońce. Należy mówić prawdę i tylko prawdę. Bo szanujemy naród ukraiński. I jemu należy się prawda,  tak samo, jak naszemu narodowi. W świetle prawdy lepiej się oddycha, lepiej się żyje i lepiej się wzajemnie rozumie.

 Autor podpisuje "Zdradę"

 Przemilczanie, kłamstwa i obłuda prowadzą tylko do nieufności, złudzeń i nowych zbrodni.


    Już przez czterdzieści kilka lat władze sztucznie  budowały przyjaźń ze Związkiem Radzieckim.  I co z  tego wyszło, wiemy. Nie chcemy tak budowanej przyjaźni. Chcemy przyjaźni prawdziwej, opartej o potrzeby i pragnienia narodów. Opartej o prawdę. Dramat, obłuda, cynizm i fałsz służą złej sprawie. A każdemu narodowi, powtarzam,  należy się prawda. Rosji, Ukrainie, Polsce, Litwie, wszystkim. Nawet gorzka i ciężka prawda jest lepsza od kłamstwa. 

   Dlatego warto i należy mówić o tym, co się stało na Kresach. Jakie one były, jak się tam żyło, jak się mieszały nacje, religie, kultury, obyczaje, języki i style. Jak powstawała najwybinietniejsza polska literatura, nauka i sztuka. Jakie to potężne umysły tam wyrastały.  Jak budowano wzajemny szacunek i uznanie, nawet, jeśli narastały napięcia i konflity. Bo nie ma innej drogi, tylko poszanowanie dla każdego narodu i każdego człowieka.  To banał, ale banał, którego nam często brakuje.
     Należy też pamiętać, że Kresy są kluczem do współczesności. Jeśli chcemy zrozumieć, co się dziś dzieje w Polsce, z nami, jako z narodem, a także  na Ukrainie, i po części w całej Europie, bez Kresów tego się nie da zrozumieć. Dlatego Kresy stanowiły i zawsze stanowić będą dla ludzi myślących fundament dla pojęcia i ogarnięcia istniejących i przyszłych problemów Polski. 
   

    Także "Ukraińskiego kochanka" czytelnicy poszukują. Można jeszcze zdobyć... 

   Dlatego każda nowa książka o Kresach to nowe światło rzucone na polskie i nie tylko polskie życie. W tym duchu mówiliśmy także o "Zdradzie". Że otwiera ona nową perspektywę dla powikłanych, bolesnych i dramatycznych losów ludzkich. 
    Mam nadzieję, że niebawem, gdy tylko czytelnicy przeczytają powieść, zechcą się podzielić z autorem i innymi czytelnikami swoimi opiniami, wrażeniami i przeżyciami. A my te opinie i przeżycia tutaj zamieścimy.  Czekam i pozdrawiam.
     

   WKĘDZIERZYNIE - KOŹLU
   
     Po raz kolejny, tym razem 14 12 09, Miejska Biblioteka Publiczna zaprosiła mnie na spotkanie autorskie. Prezentowałem drugi tom sagi kresowej.  Po "Ukraińskim kochanku" opowiadałem o "Zdradzie". 
   Mówiłem, jakie były źródła tej książki, kiedy i w jakich okolicznościach powstała, jak wpłynęły na to moje osobiste losy, historia mojej rodziny, mojego regionu i mojej wsi, a także opowieści i zwierzenia osób, które przeżyły ludobójstwo dokonane na Polakach, Czechach, Ormianach, a także samych Ukraińcach, którzy nie chcieli się poddać represjom i terrorowi OUN i UPA.


 Początek spotkania. 

   Choć moja książka jest powieścią i rządzi się prawami gatunku, to ten gatunek rozpycha, by zrobić w nim miejsce dla żywych świadków wydarzeń.  Bowiem oni w mojej książce też występują. I o nich właśnie mówiłem. O tych, co przeżyli, a później mi bardzo  dokładnie zrelacjonowali, w jaki sposób zostali uratowani. 
   Dyskusja była żywa i długa, i trwałaby pewnie jeszcze dłużej, bo pytań nie brakowało, ale czas naglił, niemal trzy godziny prysnęły jak bańka mydlana.


  Sala powoli się napełnia

   Jednym z wątków tej dyskusji była rola Armii Krajowej w ocalaniu Polaków przed rzezią. Wciąż o tym za mało wiemy. Szczególnie o wywiadzie i kontrwywiadzie polskim. A był on  jednym z najlepszych w czasie wojny. Niekórzy znawcy przedmiotu powiadają nawet, że był najlepszy w Europie. Jeśli się tego nie wie, trudno dokładnie zrozumieć niektóre partie mojej książki.  Na szczęście, akurat w tym środowisku wiedza o AK nie była mała. Mówiliśmy więc o historii, ale także o współczesności. O tym, jak historia jest odbierana, jaką ma dla nas wartość.  I jak wpływa na bieżące życie.
 

Autor

   Mówiłem o tym, że bez Kresów nie jesteśmy w stanie zrozumieć bieżących wydarzeń politycznych w Polsce, na Ukrainie, czy w Niemczech, słowem, w Europie.
   Dlatego bardzo się ucieszyłem, że na sali znalazła się pewna urocza studentka, która podjęła w swojej pracy magisterskiej tematykę kresową. Nie boi się, jak często boją się tego nasi uczeni, profesorowie, rektorzy i dziekani.
    Poprawność polityczna bowiem zniewala umysły i zabija prawdę.  
   Poprawność polityczna dokonuje gwałtu na szczerości i uczciwości ludzkiej.
   Demoralizuje i fałszuje rzeczywistość.
   Poprawność polityczna, ponura i gnuśna, zabija rozwój osobowości, zniekształca  świadomość, czyni z nas niewolników.


Sala z boku

   Dlatego każdy czyn, każda decyzja, która łamie zasady poprawności, jest abslutnie mądra i godna najwyższego szacunku. Ta studentka już na taki szacunek zasłużyła. Choćby przez sam wybór tematu. Bo nie uległa presji środowiska. Udowodniła, że ma charakter. I szuka prawdy. 
   Niestety, tego charakteru brakuje wielu uczonym i rektorom szkół. Niedawno mieliśmy taki przypadek, gdy rektor Uniwersytetu Wrocławskiego odwołał konferencję naukową zaprojektowaną przez znakomitego znawcę Kresów, dra Pazia. Konferencja nie odbyła się, a rektor swoją decyzją ośmieszył siebie i uczelnię. Składałem w tej sprawie protest.
   Wpisał się bowiem w takie myślenie, jakie zaprezentował  pewien polski wybitny reżyser. Opowiadał o nim na spotkaniu w Kędzierznie - Koźlu jeden z dyskutantów. Otóż na pytanie, dlaczego nie robi filmów kresowych, ów wybitniak odrzekł:
   - Coś pan?! Co by na to powiedział nasz wschodni sąsiad?
   Takie to mamy wybitności. 
   Nie ma więc polskich kresowych filmów, nie ma sztuk teatralnych, widowisk telewizyjnych. I nie ma obrazów tej zatopionej w niepamięci polskiej Atlantydy. 
   Nie wspominam o tchórzostwie polityków, bo to oni sami sobie zarzucili pętlę poprawności politycznej i teraz się w niej duszą. A może się nawet wstydzą. Jeśli rzecz jasna, mają jakieś poczucie wstydu, w co wątpię, bo pewnie nie mają.
   Na szczęście znajdują się jeszcze niezależne umysły i godne postawy uczonych.  Obserwowaliśmy je niedawno w Zielonej Górze, na tamtejszym Uniwersytecie, gdzie prof. Leszek  Jazownik zorganizował świetną konferencję naukową poświęconą pamięci narodowej. Podobnie się działo na Politechnice Wrocławskiej. To świadczy o prawdziwym poszukiwaniu prawdy. I godnej postawie uczonych.

 Sala z prawej strony, ostatni po lewej, prezes Witold Listowski
 
  Każde miejsce, w którym się mówi pełnym głosem o polskich Kresach jest miernikiem rzetelności i logicznego myślenia.
   Na szczęście są jeszcze takie biblioteki, domy kultury, regionalne  stowarzyszenia, studenckie korporacje, szkoły, kluby, domy parafialne i kościoły, w których prawda brzmi jasno i prosto. I nie boi się obcych ambasadorów. 
   Do takich placówek należy biblioteka w Kędzierzynie - Koźlu. 
   No, ale tam działa prężne środowisko kresowe, ktremu przewodzi znakomity, otwarty i mądry prezes, Witold Listowski. Tam też są wrażliwe i otwarte na świat bibliotekarki.   
  Spotkanie zostało niezwykle starannie przygotowane, z pięknymi, osobistymi zaproszeniami i małym kiermaszem książek, na którym czytelnicy mogli nabyć ostatnią moją powieść. I ci, którzy chcieli, nie mieli z tym żadnego kłopotu. 
   Wracałem usatysfakcjonowny, że mogłem szczerze i długo porozmawiać. To dla autora duża wartość



W ŁOSIOWIE

     Zaprosiła mnie 10 12 09 r. biblioteka w Łosiowie, koło Brzegu. Wiele się tu robi dla sprawy kresowej. Jest nawet lokalny zespół ludowy, piosenki, występy, wspomnienia. 
     Pani bibliotekarka powoli gromadzi książki z tematyką kresową, sama układa wiersze, przygotowuje okolicznościowe uroczystości. 
     Słowem, robi dużo ważnych i  ciekawych rzeczy.
     W wielu domach zamieszkują ludzie stamtąd, pamiętają swoje strony. Wypędzeni z własnych chat, przez lata wspominają dawną ziemię, pola, lasy, sady, pachnące owoce, cudowne światło, strumyki,  świat dzieciństwa. 
     O swoich przodkach, dziadach i pradziadach powinny pamiętać też dzieci, synowie, wnuki. Ale czy pamietają?  
     Nie bardzo.
     By im przypomnieć, czym były dla Polski Kresy, organizatorzy poprosili mnie, bym opowiedział o wielkości i pięknie zagarnionej nam ziemi. 
     Przyszli na spotkanie gimnazjaliści, ale nie widać było wielkiej pasji. Mało się dotąd interesowali życiem swoich antenatów. Czeka ich jeszcze  wiele pracy, by poznać choćby kawałek dziedzictwa własnych przodków. Nie radzą sobie z historią rodziny. To duży problem dla identyfikacji. Wieloletnie zaniedbania szkoły, programów nauczania, ale też matek i ojców, którzy za rzadko rozmawiają z dziećmi o przeszłości, owocuje niewiedzą. Nie rozwija się wrażliwości na własny los.  
     Łosiów tylko unaocznił mi to, co wiem skądinąd, że przed historykami, pedagogami, politykami i ludźmi kultury stoi wielkie pole do zaorania. I zasiania zdrowego ziarna.
     Może ten początek w Łosowie stanie się bodźcem do zmian na lepsze, tak bardzo potrzebnych w rozwoju psychicznym, duchowym i intelektualnym młodego pokolenia.
     Jeśli dzieci ze wsi mają rywalizować z dziećmi z miasta, jeśli mają się dostać na studia i iść dalej, przede wszystkim muszą poznać historię swoich rodów. To znaczy, muszą chcieć poznawać, rozumieć i wyciągać wnioski z własnego życia i jego ograniczeń. 
     Dlatego tak ważne są spotkania młodzieży z pisarzami, aktorami, muzykami, odkrywcami. By jej wyobraźnia rozwijała się, a pamięć utrwalała dobro wspólne.
     Miłe wrażenie robi zadbana i czysta stacja kolejowa w Losiowie. Tam miałem krótką i pocieszającą przed odjazdem pociągu rozmowę z jedną z gimnazjalistek, która skwitowała spotkanie z młodzieżą: " Fajne było!". Chodzi jednak nie tylko o to, by było fajne, ale przede wszystkim o to, by słuchacze po takim spotkaniu porozmawiali ze swoimi rodzicami o dawnych czasach.
Wtedy ładna i zadbana stacja stanie się jeszcze bardziej ładna  i jeszcze bardziej zadbana.    


"LIRYKI" W KLUBIE MUZYKI I LITERATURY WE WROCŁAWIU

     Tym razem wystąpiłem 8 grudnia 2009 r. przed czytelnikami jako poeta. To mi się zdarza niezwykle rzadko. W ciągu dwudziestu pięciu lat opublikowałem tylko dwie książki poetyckie, "Miłość i śmierć", przed pieciu laty oraz "Liryki", w tym roku.
     Muzy pchnęły mnie ostatnio w stronę prozy. Uznały, że powinienem się zająć  problematyką kresową, jako że jestem jednym z ostatnich polskich pisarzy, którzy ludobójstwa doświadczyli na własnej skórze.  I oddelegowały mnie, bym o tym ludobójstwie opowiadał. A przy okazji, bym przypomniał, jak wielką, piękną i magiczna krainą były polskie Kresy. 


 Autor i słuchacze w Klubie Muzyki i Literatury

     Najnowszy tomik poetycki zaś stał się pretekstem do spotkania z przyjaciółmi, znajomymi i koneserami mojej poezji. Wiem, że wiersze nie są chlebem powszechnym. I być nie mogą.  Smakują je bowiem umysły szczególnie wrażliwe, niepokorne, poszukujące metafizyki i nowego spojrzenia na świat.
      Proza bowiem, najprościej mówiąc, opowiada o rzeczywistości, którą widzimy i o której coś wiemy, ale nie rozumiemy jej do końca. Zaś poezja objawia nam prawdę, której nie widzimy, ale pragniemy ją poznać. Dzięki temu wiemy, że istnieje jeszcze inna rzeczywistość niż ta, którą obserwujemy gołym okiem. Potęgą poezji jest metafora, która przesuwa granice naszego poznania. Dzięki niej, nagle przekraczamy horyzonty, których bez poezji nigdy byśmy nie przekroczyli. W tym względzie poezja zbliża się do magii, mistyki i metafizyki. Czasami też do religii. 


 Tłumacz esperanta, Andrzej Kraszewski i słuchacze   

Wiedząc to, z tym większym podziwem patrzyłem, jak wypełnia się Klub Muzyki i Literatury i zjawiają się dawni i nowi moi czytelnicy. 
     Od dawna próbowałem zdefiniować świat, w którym spędziłem młodość i całe swoje życie dorosłe. Czym on był i jakimi szczególnymi cechami się odznaczał. Nie chodzi mi o nazwanie systemu. Bo on został nazwany. I na ogół rozpoznany. Mnie interesowały immanentne cechy tego świata i w czym się najbardziej przejawiały.
     I u początku swojej poetyckiej drogi doszedłem do wniosku, że dwa postawowe kryteria charakteryzowały ów świat. Pierwszym był stosunek do języka, a drugim do ceremonii. Gdy się obie te cechy odsłoni i pokaże się w karykaturalnym świetle, system nie jest w stanie się obronić Gdy więc w końcu lat pięćdziesiątych zacząłem pisać wiersze, zająłem się głównie językiem. Tak się dobrze okoliczności zbiegły, że mniej więcej w tym samym czasie tą samą problematyką zajął się Tymoteusz Karpowicz, najniezwyklejszy i najbardziej oryginalny poeta polski. On wyczuł i pojął, że w świecie, w którym żyjemy, całe zło zaczyna się od języka i w języku się kryje. 


Autor podpisuje książkę 

     Język zaczyna służyć kłamstwu, a nie prawdzie. Wolność stawała się niewolą, piękno brzydotą, a sprawiedliwość niesprawiedliwością.    
     Dlatego doświadczenie Karpowicza i dla mnie stało się bardzo ważne. Karpowicz stawiał światu poetycką diagnozę, wskazując, że prawdy należy szukać w języku. Na polskiej scenie poetyckiej pojawiło się więcej poetów z takimi zamysłami. Byli to: Ryszard Krynicki, Stanisław Barańczak, Krystyna Miłobędzka i paru innych. 
     Poezja lingwistyczna rozsadzała system od środka. System był jednoznaczny, toporny i gnuśny, a poezja lingwistyczna finezyjna, wręcz chirurgiczna i pokazywała świat wieloznaczny i akcjologicznie bogaty. 


Po spotkaniu towarzyska rozmowa z autorem i tłumaczem, z prawej, przyjaciel pisarza,  legenda "Solidarności Walczącej", Kornel Morawiecki   

  Z takim światem system nie był w stanie sobie poradzić.
     Nie miał intelektualnych narzędzi, by nas rozbroić.
     Dlatego poezja lingwistyczna rozlała się jak rzeka po umysłach poetów i czytelników. I postawiła wymagania cenzurze, jakim cenzura nie była w stanie poradzić. 
     Natomiast drugą immanentną cechą systemu było zrytualizowanie ceremonii świeckich  i nadanie im charakteru sakralnego, w którym miejsce Boga, zajmował wódz, albo na niższym  piętrze lokalny kacyk, czy  watażka, a obok cały dwór.  Wystarczyło w literaturze uczynić z tego groteskę, satyrę, czy żart, a  system walił się jak domek z kart. Nie wytrzymywał potęgi śmiechu. Dawałem wyraz takim obrazom w kilku powieściach, np. w "Ladacznicy i chłopcach", "Śnie Belzebuba", w czy "Płonącym motylu".


Z lewej, żona pisarza, Maria i jej przyjaciółka, Hania Łukowska- Karniej

     I o tym właśnie opowiadałem na spotkaniu.
     Wśród licznych słuchaczy widziałem zadumanego Kornela Morawieckiego, legendarnego twórcę "Solidarności Walczącej", zatroskanego  czymś Janusza Dobrosza, byłego marszałka Sejmu, Adama Peśnara, bojownika o język esperanto dla Europy i swiata, i wiele innych znakomitości. Adam Pleśnar ponadto w sposób krotochwilny czytał moje teksty, wydobywając z nich satyryczny i groteskowy ton.
    
Krotochwilny Adam Pleśnar i Maria Ganaciu-Srokowska     


    Pięknie i przekonująco wystąpił tłumacz moich wierszy, Andrzej Kraszewski, który przełożył książkę na esperanto.
     Opowiadał ze znawstwem o roli i odpowiedzialności translatorskiej.
     Po dwu godzinach spotkania wypiliśmy po lapmce wina i już w grupach rozmawialiśmy o poezji i bieżącym życiu     
 

"ZDRADA" W KRAKOWIE

      19.11.09 po południu wyjechałem do Krakowa. Na dworcu czekał już na mnie brat Piotr, zakonnik, moje odkrycie literackie, niezwykle ciekawy młody poeta, drążący problematykę metafizyczną, zafascynowany Kresami i dociekliwie badający ich glebę kulturową i skomplikowaną historię. Pisze coraz ciekawsze, mądre i głębokie wiersze. O specyficznej, delikatnej urodzie. Wprawdzie ma już za sobą miniaturową książeczkę, niemal nie zauważalny debiut, ale prawdziwy żar poetycki dopiero przed nami.  Ciekawa, niespokojna i dramatyczna osobowość.
     Przyszedł po mnie w habicie, pięknie wyglądał, jak św. Franciszek, uśmiechnięty, ale i czupurny, z tkwiącymi w głębi charakteru cechami sarmackimi.
     Towarzyszyli mu student i licealistka, z którymi był na jakichś uroczystościach zakonnych. Zawieźli mnie do klasztoru, zostawiłem tam swoje rzeczy i Piotr porwał mnie na spacer i dłuższą rozmowę na  Kazimierzu.  Przed północą zjawiliśmy się znowu w klasztorze i po pół godzinie rozstaliśmy się. Otrzymałem wygodną celę, surową, ale z łazienką i wszelkimi higienicznymi wygodami.
     Rano zjedliśmy śniadanie i poszedłem na spotkanie z p. Maćkiem, reżyserem telewizyjnym, który zaprowadził mnie do Liceum Sztuk Plastycznych. W klasie ponad 60 uczniów, przyszli artyści, więc mówiłem głównie o literaturze i sztuce Kresów, odwoływałem się także do sztuki współczesnej. Słuchali bardzo uważnie, a pani dyrektor powiedziała potem, że to było jedno z najważniejszych spotkań, w jakim uczestniczyła od lat. Miło to było usłyszeć, próżność autora została zaspokojona.  Na pamiątkę podarowała mi miniaturową płaskorzeźbę. A p. Maciej wszytko to zarejestrował na taśmie.
***
Po spotkaniu p. Maciej zaprowadził mnie do hotelu Wit Stwosz, zarezerwowanego przez wydawnictwo "Arcana". Po krótkim odpoczynku poszedłem do Klubu "Pod Gruszką", gdzie się miała odbyć promocja mojej nowej powieści kresowej "Zdrada"   
     Czekała już pani prezes wydawnictwa, Zuzanna Dawidowicz, którą dopiero miałem okazję poznać osobiście. Czekał też prof. Maciej Urbanowski z UJ. Sala powoli się napełniała. A kiedy prof. Ubranowski  zaczął prezentować moją sylwetkę twórczą i opowiadał o książce,  pojawiło się więcej słuchaczy. W sumie przybyło blisko 40 osób, głównie inteligencja krakowska, artyści i poeci, np. autorka pięknych wierszy, Elżbieta Wojnarowska, także piosenkarka i powieściopisarka, kilku profesorów, w tym prof. Lucyna Kulińska, znakomita znawczyni problematyki kresowej. Było kameralnie, ale czuło się, że ci, co przyszli, mają coś ważnego do powiedzenia. 
     Ja głównie mówiłem o wadze i znaczeniu Kresów dla pamięci narodowej, trochę też o źródłach literackich „Zdrady”. 
   
     Profesor Ubranowski, w swojej poważnej i głębokiej analizie  zwrócił uwagę na trzy ważne elementy książki:
że jest to powieść nowego typu, jak ją nazwał, "naturalizmu magicznego", w której realia świata naturalnego przeplatają się ze sferą magiczną tego świata; 
że postać, zachowanie i los jednego z bohaterów, a przede wszystkim jego śmierć, księdza Roberta, przywołują przed oczy postawę, zachowanie i śmierć Chrystusa. Czyli Chrystus ciągle się w nas odradza i ciągle umiera. 
I po trzecie dostrzegł żywą, wartką akcję i walory
emocjnalne utworu.     
     Wiele uwagi poświęcił też strukturze powieści, jej elementom konstrukcyjnym i znaczeniu głównych postaci Kasi i Mitii w kształtowaniu świata przedstawionego. Było to dla mnie pierwsze, ważne odczytanie zarówno "Zdrady", jak i całej, jak na razie, dygolii kresowej.
      
    Potem nastąpiła żywa dyskusja, było dużo pytań i dużo odpowiedzi. Zwracałem uwagę, że moja powieść, choć pozornie wywodzi się z nurtu historycznego, dotyka żywo świata współczesnego i kładłem nacisk na to, by zrozumieć silny zwiazek, w jakim Kresy się łączą z problemami życia współczesnego. Nie można bowiem bez Kresów zrozumieć wielu konfliktów rozdzierających nasze społeczeństwo, nie można też pojąć relacji międzynarodowych zachodących dziś  między Polakami, Ukraińcam, Niemcami, Rosjanami,  Żydami itp, itd. Nie można realnie i rzetelenie wytłumaczyć działań i zachowań arcybiskupa Andrzeja Szeptyckiego bez wejścia w głąb problematyki ludobójstwa na Kresach.  Słowem, Kresy są także kluczem dla realiów współczesnej Europy.

Już po oficjalnym zakończeniu spotkania, trwały dalsze dysputy i dociekanie prawdy o Kresach. W sumie, dla autora,  owocne, ważne i głębokie przeżycie. 

Dalsza część wieczoru upłynęła mi na długiej rozmowie z bratem Piotrem. Następnego dnia byłem już we Wrocławiu.        

Cierpki smak literatury

W ostatni piątek 20 listopada w restauracji „Pod gruszą” w Krakowie odbyło się spotkanie autorskie, którego gościem był dobrze znany wszystkich miłośnikom Kresów pisarz Stanisław Srokowski. Podczas spotkania, oprócz dyskusji na temat literatury i historii, padło również wiele gorzkich słów pod adresem dzisiejszej polityki pamięci Polski i Ukrainy.

Celem spotkania zorganizowanego przez wydawcę "Zdrady" Wydawnictwo Arcana, poza dyskusją na temat nowej książki S. Srokowskiego, było także podjecie refleksji na temat zbrodni dokonanych przez Ukraińców na Polakach (oraz innych nacjach) w okresie II wojny światowej i stosunku obu narodów do tych wydarzeń.

Sam autor, jak podkreślił, wierzy w możliwość, a nawet konieczność rozmowy z drugą stroną i budowania dobrych relacji na prawdzie jako jedynym trwałym fundamencie.

Istnieje znacząca różnica w postawie względem ludobójstwa na Kresach u różnych części ukraińskiego społeczeństwa (ważny jest podział geograficzny) i należy to wykorzystać. Nacjonalistycznych nastrojów używa się do politycznej gry, co powoduje wzrost niechęci do Polaków w zachodnich obwodach oraz nacisk na dalsze fałszowanie historii. Jednoznaczna postawa polskich władz mogłaby stać się jasnym sygnałem, iż nie ma przyzwolenia na zapomnienie o polskich ofiarach na Kresach, a jednocześnie odporem dla narastającej fali ekstremizmu.

Gość spotkania, sam pochodzący z okolic Tarnopola i uratowany z masakry przez Ukrainę, której imię i nazwisko zachował wciąż w pamięci, wielokrotnie w czasie rozmowy przekonywał do porozumienia z Ukraińcami. O obliczu narodu ukraińskiego nie może stanowić faszyzująca mniejszość chwaląca zbrodniarzy, zamiast ludzi, którzy ratowali innych.

Honorowanie Ukraińców ratujących wówczas Polaków, Żydów czy Ormian jest jednak trudne ze względu na niechęć samych zainteresowanych - nadal kieruje nimi obawa nie tylko przed napiętnowaniem przez nacjonalistów, ale także o bezpieczeństwo swoje i swoich bliskich.

Padło także pytanie o rolę literatury - samemu autorowi często stawia się zarzut zbyt brutalnego opisu rzeczywistości, jako można było usłyszeć na spotkaniu, krytycy niekiedy nie mogą wręcz przez książkę przebrnąć, ponieważ jest ona dla nich zbyt traumatyczna. Nie da się jednak mówić o rzeczach strasznych bez strasznych słów i obrazów, a problemy narosłe między Polakami i Ukraińcami powinny zostać wyartykułowane bez zbędnych eufemizmów.

Nowa powieść Stanisława Srokowskiego, ukazująca trudne losy przedstawicieli różnych narodów na Kresach Wschodnich, na pewno pomoże zrozumieć obecne zapętlenie stosunków polsko-ukraińskich. Kontynuuje ona główne motywy "Ukraińskiego kochanka", jednocześnie zapowiadając dalszy rozwój sagi.

Mateusz Kędzierski

 

Już niedługo na łamach Kresów.pl recenzja nowej powieści Stanisława Srokowskiego

 

Zapraszamy na stronę Wydawnictwa Arcana: www.arcana.pl

 

 

 
(kresy.pl)



SPOTKANIE W BYSTRZYCY OŁAWSKIEJ

     14.11.09 odbyło się w Bystrzycy Oławskiej zebranie założycielskie nowego stowarzyszenia kresowego, Towarzystwa Miłośników Ziemi Podhajeckiej, a więc i mojej ziemi. Zaproszony, przyjechałem, by wziąć w nim udział. 

Wójt gminy Oława, Ryszard Wojciechowski, otwiera spotkanie
     
     W Hali Sportowej zjawiło się blisko 100 ludzi, inteligencja miejska i wiejska, radni, sołtysi, ludzie kultury, chłopi, studenci. 

Ludzi przybywa 
     Po części ceremonialnej wystąpili goście. Mówiłem o wielkości Kresów, ich nauce i kulturze. Byłem zaskoczony odzewem na to wystąpienie. Mędrcy od spraw wiejskich powiadają, że ludziom na wsi nic się nie chce, niewiele robią, mało czytają, nie chodzą do kina, ani do teatru, słowem niczym się nie interesują. Ale takie opinie, to opinie psu na budę, rzut kulą w płot. Niczego nie wyjaśniają.

 
Wystąpienie Stanisława Srokowskiego

Ludzie na wsi, tak jak i w mieście, mają swoje pasje, nadzieje, marzenia, tylko znacznie trudniejszy dostęp do nauki i kultury.
 
     Uczestnicy spotkania reagują żywo na wystąpienia 
    
I właśnie po moim wystąpieniu o tym mi mówili. Opowiadali, że brakuje im ksiażek kresowych w bibliotekach,  chcieliby je czytać, bo wywodzą się z Kresów. Chcieliby poznawać filmy kresowe, których brakuje, dzieła dokumentalne, pamiętniki, wspomnienia, dzienniki. Chcieliby się spotykać z autorami, z księdzem Tadeuszem Isakowiczem-Zaleskim, reżyserami filmów dokumentalnych o Kresach, z autorami wspomnień. Chcieli by ich synowie i wnukowie pamiętali o dawnej ojczyźnie i ich miejscach urodzenia.  I pytali, czy mógłbym im ułatwić spotkania z twórcami. Odpowiadałem, że tak, mógłbym ułatwić takie spotkania, tylko z inicjatywą muszą wystąpić konkretne placówki, biblioteki, domy kultury, parafie, księża, sołtysi, wójtowie, radni itp, itd. 

Rozmowa z Czytelnikiem - fotki ze spotkania przysłał Xawery Piśniak
    
     I tutaj powtarzam, jeśli spłynie do mnie taka prośba, postaram się ją spełnić. Duże pole do popisu ma teraz też Towarzystwo, bo to jedno z jego głównych zadań. Zobaczymy, czy je spełni. 
     
KSIĄŻNICA PODLASKA I STUDENCI
czyli BIAŁYSTOK I OKOLICE
    
     09.11.09
     Książnica Białostocka zaprosiła mnie na wieczór poświęcony memu przyjacielowi, świetnemu poecie, Wiesławowi Kazaneckiemu. Właśnie minęła 20-ta rocznica jego śmierci. Przy okazji odbyłem kilka spotkań w terenie i rozmawiałem na Uniwersytecie Białostockim ze studentami o polskich Kresach i Wojaczku.
     Każde z tych spotkań miało inny charakter. Uczniowie liceów i gimnazjów pytali głównie o techniki pisarskie, źródła twórcze, ale też o mity greckie, ich pochodzenie i znaczenie, uświadamiając mi, że wielu z nich czerpie z nich wiedzę o starożytnej Grecji, czytając moje opracowania, właśnie - "Mity greckie", "Przygody Odyseusza", "Wojnę trojańską", czy  "Bajki Ezopa." Mile byłem zaskoczony, że kilku z nich zna moje ostatnie wiersze z tomiku "Liryki". Jakaś specjalna młdzież! Natomiast studenci dopytywali o drogę twórczą Wojaczka, jego dziwne zachowania i sens wierszy. Ale też dociekali, jakie znacznie miały Kresy.
     Najważniejszy wieczór jednak przebiegał w samej Książnicy, bardzo starannie, pięknie i wzruszająco przygotowany przez dyrektora Książnicy, Janka Leończuka i jego pracowników. Przybyła na spotkanie małżonka poety i jego dwaj synowie. Jeden z tej okazji przygotował bardzo ciekawy albym ze zdjęciami ojca. Drugi zaś wspaniały koncert słowno muzyczny. Łukasz Kazanecki to czystej wody talent, uzdolniony kompozytor i wykonawca. Była to wielka uczta duchowa.
     Mnie przypadła w udziale opowieść o naszej wspólnej z Kazaneckim młodości, pierwszych porywach poetyckich, licznych spotkaniach, dyskursach literakich i nocnych spacerach po Opolu, Gdańsku, Warszawie, Łodzi, Lubinie i innych miastach. I po raz pierwszy objawiłem w Białymstoku, że Kazanecki należał do założonego przez mnie po stanie wojennym ekskluzywnego Tajnego Bractwa Literackiego, które składało się z tylko z 7 członków. Wywołało to w rodzinie i wśród białostoczan prawdziwe zdumienie. 
     Janek Leńczuk, sam wysmakowany i o dużej wrażliwości poeta, jeden z najciekawszych w swojej generacji, czyni cuda, by pamięć o Kazaneckim trwała; wydaje jego książki, urządza sesje i pielęgnuje pamięć. Po takich czynach poznaje się charaktery piękne i osobowości nietuzinkowe.
     Nisko się kłaniam, wprawiony w podziw i zauroczony gościnnością.
  

 DLACZEGO POWINNO POWSTAĆ MUZEUM KRESÓW    
     WSCHODNICH? 

     Pod takim tytułem odbyła się 5.11.09 konferencja na Politechnice Wrocławskiej zorganizowana przez grupę studentów związanych z pismem "Fronda" oraz  przez Wrocławską Inicjatywę Historyczną. 
     Do wygłoszenia referatów zostali zaproszeni ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski,  prof. Zdzisław Julian Winnicki z UWr, reżyser filmów telewizyjnych, Maciej Wojciechowski i Stanisław Srokowski. 

Wielka sala powoli się zapełnia

     Niestety, ksiądz Tadeusz zachorował i nie mógł przybyć. Poprosił, bym ja go zastąpił. Wprawdzie księdza Tadeusza zastąpić się nie da, ale opowiedziałem o ludobójstwie dokonanym przez OUN/UPA na Polakach, Żydach, Ormianach, Czechach i samych Ukraińcach, którzy nie poddali się terrorowi oraz o wielkości nauki i kultury kresowej. Konferencję prowadzili prof. Andrzej Wojciechowski oraz dr Wojciech Myślecki. Aulę uczelni wypełnili studenci oraz Kresowianie, a także inne osoby zainteresowane tematyką kresową.

Pani Dominika Arendt-Wittchen

 z WIH informuje w sprawach organizacyjnych

     Po interesujących wystąpieniach prof. Winnickiego i Macieja Wojciechowskiego, skupiłem uwagę na budowaniu przez ponad 600 lat polskiej tożsamości narodowej na Kresach, mówiłem o wielkich pisarzach i uczonych, wspominając także o Lwowskiej Szkole Matematycznej, w której prym wiedli profesorowie Stefan Banach, Hugo Steinhaus, Stanisław Ulam i Jan Łukasiewicz. 
To dzięki nim polska nauka sięgnęła po międzynarodowe laury. A polscy poeci, pisarze, zaczynając od Mikołaja Reja, przez Mickiewicza, Słowackiego, Fredrę, Sienkiewicza, Schulza aż po Konwickiego, Miłosza, Herberta i Zagajewskiego czerpali całymi garściami swoje duchowe bogactwo z ziemi kresowej.
     Kresy budowały polską tożsamość.
     Dzięki nim identyfikujemy się z wysoką i pełną uniwersalnej metaforyki polską kulturą.
     Straszliwa wojna  i przerażające akty ludobójstwa dokonywane przez faszystowskie bandy OUN/UPA spowodowały
wymordowanie 200 tyś. Polaków i przyczyniły się do wypędzenia ocalałej ludności polskiej ze swojej ziemi.

Słuchacze z uwagą słuchali referatów
 
     O tym  i o roli Armii Krajowej w obronie polskiej ludności
mówili dyskutanci, których było wielu i każdy miał coś ważnego do powiedzienia.
 
KRESOWIANIE BUDUJĄ WROCŁAW
 
     W 1947 roku wygnańcy z Kresów stanowili blisko 25% ludności Wrocławia, lecz profesorowie, intelektualiści i artyści kresowi, głównie ze Lwowa i Wilna aż w blisko 70% stali się budowniczymi nowego miasta. To oni wiedli prym w przywracaniu miastu polskiego charakteru. To oni uruchamiali wrocławskie uczelnie, teatry, filharmonie, szkoły, muzea i galerie sztuki.
     Prof. Stanisław Kulczyński, jeden z ostatnich rektorów Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie, został pierwszym rektorem Uniwersytetu Wrocławskiego i Politechniki Wrocławskiej. A prorektorem został prof. Edward Sucharda, ostatni rektor Politechniki Lwowskiej. 

Stanisław Srokowski opowiada o Kresach, obok prof. Andrzej Wiszniewski i prof. Winnicki

     Pierwszym wojewódzkim konserwatorem zabytków we Wrocławiu został Jerzy Guttler ze Lwowa. A na czele Wrocławskiej Dyrekcji Odbudowy stanął Józef Rybicki, architekt ze Lwowa.  
     Podjęli tu pracę też prof. Włodzimierz Trzebiatowski, chemik ze Lwowa, wspomniany wcześniej wybitny matematyk, Hugo Steinhaus z Lwowskiej Szkoły Matematycznej, prof. Jan Trzynadlowski, lwowiak, historyk literatury, Eliasz Kuziemski, aktor, Ryszard Natusiewcz, architekt z Grodna,,
Do Wrocławia sprowadziła się nie tylko ocalała lwowska elita, profesorowie, lekarze, prawnicy, wyżsi urzędnicy, artyści, ale też kolejarze, tramwajarze, gazownicy, kolejarze i elektrycy.
     Zjawiła się tu Anna Kowalska, pisarka, Tymoteusz Karpowicz, największy oryginalny poeta powojenny.
     Klimat Lwowa stanowiły we Wrocławiu powstające kawiarenki, restauracje, kabarety, teatr, aktorzy. Tutaj znalazły się: Panorama Racławicka, Ossolineum – wydawnictwo i biblioteka, pomnik Fredry,
powstało Towarzystwo Miłośników Lwowa, a nazwy ulic przypominały ulice lwowskie - Ruska, Kurkowa, Plac Strzelecki. Tutaj powstało pismo "Semper Fidelis".
     Bardzo różnie Lwowiacy starali się oswoić Wrocław, poczynając od małych przedmiotów życia codziennego, a kończąc na sprawach zasadniczych.
     Słynna była jadłodajnia "U Fonsia" przy ul. Szewskiej, która nie miała nawet szyldu. Ale można było w niej zjeść pierogi lwowskie, później, nie wiadomo dlaczego, nazwane ruskimi, gołąbki, studzininę i mamałygę.
 Wszyscy więc w metaforycznym, kulturowym i duchowym sensie wywodzimy się z Kresów. I dbać powinniśmy o zasoby i pamięć kresową.
     Cycero powiadał: 
     „Umarłych wieczność dotąd trwa, dokąd pamięcią im się płaci.”  
     A Tadeusz Kotarbiński wyznawał: 
     „Przeszłość zachowana w pamięci staje się teraźniejszością”.
     Zaś kardynał Stefan Wyszyński pisał:
     „Gdy gaśnie pamięć ludzka, dalej mówią kamienie.”
Co zrobić, by nie mówiły tylko kamienie?
 A czy Państwo, jako organizacja narodu i jego instytucje, mają
obowiązek dbania o pamiętać narodową, o pamięć 
Kresów? O to, co nas rozwijało? I nadal rozwija.  Czy mają obowiązek pamiętania o wielkim dramacie, jakim się stało  ludobójstwo dokonane przez faszystowskie organizacje ukraińskie?
      Czy możemy sobie pozwolić na wymazywaniu śladów z naszej historii, które kształtowały pokolenia? Czy mamy pozwolić, by wyrywano z programów szkolnych lektury, które budowały tradycję? Czy Kresy nadal stanowią o tożsamości Polaków? Identyfikacja z tą poważną i wielką częścią naszej historii i kultury to obowiązek zarówno instytucji państwowych jak i organizatorów życia publicznego.
     Warto zapytać, czy polskie uczelnie, uniwersytety, instytuty i katedry wystarczająco dbają o potencjał naukowy w tej dziedzinie? 
     I czy na władzach publicznych nie ciąży odpowiedzialność za stan naszej wiedzy o życiu i kulturze Kresów.
     Konferencja na Politechnice szukała na te pytania odpowiedzi. 
Wyniki konferencji zostaną podane do publicznej wiadomości. 
A fakt, że Muzeum Kresów do tej pory jeszcze nie powstało, zakrawa na skandal. I stawia polskie władze w bardzo złym świetle. 


     KŁODZKIE ROZMOWY 

     28.10.09 Powiatowa i Miejska Biblioteka Publiczna w Kłodzku zaprosiła mnie na rozmowy o Kresach. W kameralnym, ale za to bardzo interesującym kręgu osób powspominaliśmy sobie dawne czasy. Szczególnie miłym zaskoczeniem był dla mnie pewien elegancki pan, który przychodził, jak to nazwał, na moje tajne komplety w Legnicy, gdzie w latach 1960-1968 r. byłem nauczycielem, a on  uczniem w innej niż maja szkole. Ale otrzymał poufną wiadomość od mojego kolegi, że może go mnie zarekomendować. I zarekomendował. Powiadał, jak to omawialiśmy już poza lekcjami niektóre wybrane książki i jak je po swojemu interpretowaliśmy. 
     Ja sam już szczegółów tamtych tajnych spotkań nie pamiętam, ale on, młodszy, pamięta. Dzięki niemu ożywiła się i moja pamięć. 
     Takie to nieraz mamy niespodzianki w trakcie wieczorów autorskich. 
     Nawiasem mówiąc w Kłodzku uświadomiłem sobie, że nie było mnie w tej bibliotece blisko 30 lat. 
     Ale wróciłem i poczułem się jak w rodzinie. Miłe!

     AKADEMIA OBYWATELSKA

     Młodzież akademicka z Duszpasterstwa "Dominik"
przy kościele Dominikanów we Wrocławiu ( Plac Dominikański 2) zaprosiła mnie 27.10.09 na dyskusję o polskich Kresach, ich wielkości i dramacie. Osobiście zaproszenie przysłał aktywnie tam działający, student wrażliwy, z wyobraźnią, szukający prawdy w nauce i życiu
publicznym, Marcin Niewiadomy.
 
     Działa on w Akademii Obywatelskiej, która jest miejscem spotkań młodych ludzi, studentów różnych wrocławskich uczelni, zainteresowanych sprawami społeczno-polityczno-historycznymi.  Ideą tych spotkań jest propagowanie aktywnej postawy oraz kształtowanie własnych poglądów, składających się na definicję współczesnego patriotyzmu. Działalność Akademii ma również na celu krzewienie ideałów państwa obywatelskiego.

     Akademia Obywatelska nie jest związana z żadną partią polityczną i stara się stworzyć niezależne forum dyskusji na aktualne tematy. Dzięki zaciekłym dyskusjom młodezież uczy się otwartości na cudze poglądy, wyrażania swoich oraz , w razie potrzeby, bronienia ich, jak mi napisał p. Marcin.

     Studenci spotykają się w każdy wtorek o godzinie 20,00 w Duszpasterstwie Akademickim "Dominik" przy placu Dominikańskim 2 ( wejście od strony ulicy Klemensa Janickiego).

      Dyskusja była bardzo żywa, pytań wiele, a ja mówiłem o kulturze i nauce Kresów, ale też o ludobójstwie dokonanym przez faszystowskie ukraińskie organizacje OUN/UPA na bezbronnej ludności polskiej, ormiańskiej, czeskiej... oraz na uczciwych, niosących sąsiadom pomoc Ukraińcach. 
     Ważne kazało się też to, że nie zabrakło ludzi starszych na spotkaniu.  



Marcin Niewiadomy(z lewej) w towarzystwie koleżanki i kolegi prezentuje moją kresową powieść


Sala pełna słuchaczy



Autor brata się ze studentami

    
     PAMIĘĆ CZASU ZAGŁADY 
 

     Pod takim hasłem 13-14 października 2009 została zorganizowana na Uniwersytecie Zielonogórskim konferencja naukowa. Patronat nad nią objęli: rektor, prof. zw. dr hab. Czesłw Osękowski, wojewoda lubuski, Helena Hatka, marszałek lubuski, Marcin Jabłoński, prezydent miasta, Janusz Kubicki. 

     Już zestaw patronów świadczy o powadze i randze przedsięwzięcia. Zaś przemyślany, bogaty i bardzo ciekawy program przygotował ze swoim zespołem prof. dr hab. Leszek Jazownik, dyr Instytutu Filologii Polskiej. Z referatami wystąpiło blisko dwudziestu badaczy, m.in. dr Anita Kucharska-Dziedzic, która mówiła o literaturze emigracyjnej, dr Maria Jazownik, dwukrotnie występująca, raz analizująca obraz wojny w wierszach poetów zielonogórskich, a raz obraz dzieci w opowiadaniach z tomu "Nienawiść" Stanisława Srokowskiego, dr Anna Podemska-Kałuża, przedstawiająca świadectwo samotności narodu żydowskiego podczas Holocaustu, ks. dr Grzegorz Chojnacki, opowiadający o autobiograficznych pismach Edydy Stein. 

Stanisław Srokowski zabiara głos w dyskusji po wystąpieniu ks. Isakowicza-Zaleskiego( siedzi za stołem, obok prof. dr hab. Leszek Jazownik)

     W programie wystąpili też prof. dr hab. Katarzyna Węgrowska,  prof. dr hab. Bernadetta Nitschke,  prof. dr hab Leszek Jazownik, dr Rafał Ciesielski,  mgr Marta Wiatrzyk- Iwaniec,  mgr Renata Chrzan,  prof. dr hab. Małgorzata Mikołaczak, mgr Dorota Poślednia, mgr Małgorzata Budzik, dr Dorota Szagun, Józef Maciejewski, Henryk Szylkin... 

Od lewej: prof. dr hab. Leszek Jazownik, Stanisław Srokowski, poeta- Henryk Szylkin, poeta - Janusz Koniusz

     Mówili interesująco o Herbercie, mitach, polityce historycznej, internetowych źródłach informacji, poetach i prozaikach podejmujących tematykę wojenną, łagrach, wygnaniach, pamiętnikach, pamięci.
 

W palmiarni Uniwersytetu Zielonogórskiego, organizatorzy, referenci i uczestnicy

     Dla mnie nowością była wiadomość, że literatura piękna staje się i będzie coraz bardziej stawać się przedmiotem badań i analiz historyków, jako jedna z form narracji  swego czasu. 
     Miałem też zaszczyt otwierać pierwszy dzień konferencji referatem: "Wielkość i dramat polskich Kresów".
     Drugiego dnia konferencja zaczęła się od wystąpienia ks. Tadeusza Isakowicza- Zaleskiego. 

     Razem też odbyliśmy wieczór autorski z pełną salą Kresowian i ich rodzin, w trakcie którego trwała żywa dyskusja o potrzebie mówienia prawdy i konieczności badań źródeł i przebiegu ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich faszystów na Polakach, Żydach, Ormianach, Czechach podczas wojny. 

Po konferencje pogaduszki przy wodzie minerelanej    

W sumie konferencja naukowa ściągnęła na UZ setki słuchaczy. A Uniwersytet dał przykład, jak mądrze, sprawnie, na wysokim poziomie i bez strachu budować tak wielkie dzieło.
PRUDNIK:  OŚRODEK KULTURY - KONFERENCJA POŚWIĘCONA KRESOM  

     PIĘĆ SPOTKAŃ
   
PIERWSZE
   
Trzeciego dnia pobytu na ziemi lubuskiej, 16.09.2009, odbyłem trzy spotkania literackie, w Gminnej Bibiotece w Brodach, w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Szprotawie i Wojewódzkiej i Miejskiej Bibliotece Publicznej w Zielonej Górze.
     Każde z tych spotkań miało inny charakter i inny smak. W Brodach zjawiła się młodzież, choć też chcieli przyjść dorośli, Kresowianie,  ale równocześnie odbywała się urocztość dla seniorów i nie dotarli. 
     Dlatego rozmawiałem głównie z młodzieżą, gimnazjalistami i opowiadałem im o helleńskiej literaturze, mitach greckich i wpływie starożytnej Grecji na rozwój polskiej nauki i kultury.     
     Młodzież okazała się wrażliwa, ciekawa świata, uważna,  choć dość nieśmiała. Za to kierowniczkę biblioteki rozsadzała energia, była pełna pomysłów i nowych idei. O swoich Kresowianach i ich tęsknocie za wspomnieniami z dawnych dni obiecała nie zapomnieć. 

    DRUGIE 

    W Szprotawie prezentowałem dla dorosłych czytelników  swoje książki kresowe i rozmowa trwałaby cały dzień, gdyby nie nowe obowiązki. Wielu obecnych już znało moje książki i dyskusja z nimi była samą intelektualną rozkoszą. To byli życzliwi, choć bardzo wymagający czytelnicy. Jeden z nich, starszy, mądry i doświadczony pan, władał biegle pięcioma językami i zadziwiał głęboką znajomością kresowej problematyki. Sam zresztą pisze.
     Inni też znakomicie znali się na rzeczy. Przeżyli swoje, wielu z nich straciło najbliższych, zamordowanych przez UPA, wielu cudem uniknęło śmierci. Rozmowa była długa, szczera i pełna pytań.
     Autor, który ma takie audytorium wie, że jego książki zostaną dokładnie prześwietlone. Nie może w nich być kłamstwa historycznego, jeśli zajmuje się historią. Dlatego każdy głos byl dla mnie ważny.
     Z dużą satysfakcją wracam do tego spotkania. Poznałem ludzi wielkiego rozumu i o szerokim spojrzeniu na świat.  Bardzo mnie wzbogaciła rozmowa w Szprotawie. 

     TRZECIE 
  
     Trzecie spotkanie miało charakter kameralny.Przyszła do Biblioteki Wojewódzkiej  inteligencja zielonogórska, profesorowie, pisarze, zjawili się też moi dwaj kuzyni, których dawno nie widziałem, sprawili mi dużą radość. 
     Rozmawialiśmy o Kresach, ludobójstwie, jego przyczynach i skutkach, o tym, jak idee faszystowskie odbijają się czkawką na dzisiejszej Ukrainie. I jak niebezpiecznie zarażana jest nimi ukraińśka młodzież.


Nie obyło się bez pytań o słynny rajd śladami Bandery. Dyskusja była niezwykle dynamiczna, głęboka i dociekliwa. Autor zostal poddany prawdziwej wiwisekcji, ale jakoś wyszedł z boju nieporaniony. Dobry,
cenny czas dla dialogu pełnego kultury, ale też ostrych sądów.


Stanisław Srokowski na tle plakatu 

     CZWARTE  

     Czwarte spotkanie na ziemi lubuskiej odbyłem 16.10.2009 w Miejsko-Gminnej Bbliotece Publicznej w Iłowej Żagańskiej. Wypełniona po brzegi sala nie mieściła słuchaczy. Nie wiedziałem, czy się radować, czy skarżyć na los, że mam do czynienia z blisko 200 osobową grupą dorodnej i pełnej temperamentu, rozbrykanej młodzieży, która jak wiadomo, nie znosi nudnego gadulstwa tzw. prelegentów i potrafi porządnie im dopiec.
     Mój aniosł stróż, Pani Dorota Kaczmarek, z WiMBP z Zielonej Góry, patrzyła na całą sytuację z zaskoczeniem, a na mnie pewnie  ze współczuciem, spodziewając się najgorszego, że mogę, na przykład, ze strachu dać nogę i będzie po wszystkim.  Bo kto utrzyma w ryzach takie stado młodości.

Autor odpowiada na pytania
 
     Okazało się, że ten, na pozór nieokiełznany żywioł, to inteligentna i wrażliwa młodzież, która mi zaimponowała i zanim powstał pomysł, by zbiec, już byłem w ogniu krzyżowych i wcale sensownych pytań. Niemal dwie godziny zleciały, jak z bicza trzasnął. Literatura, źródła twórczości, metody pisarskie, rodzaje i gatunki, życie a dzieło,  wszystko ich interesowało.  I to wcale nie moja zasługa. To naturalna potrzeba poznawania nieznanego im świata. 
     Mój anioł stróż uspokoił się. Pot nie zlewał mi czoła, a organizatorzy z ulgą odetchnęli, że nie doszło do linczu na pisarzu. 


Skupienie i uwaga młodzieży w Iłowej

     PIĄTE 
     
     Ostatnią rozmowę tego dnia miałem w Bibliotece Publicznej Miasta i Gminy w Lubsku. Dla odmiany niewielka, sympatyczna salka, nieduża grupa słuchaczy i krótkie spotkanie. Rozmawialiśmy o wyborze wartości w życiu ludzkim, czym jest nasza pamięć i doświadczenie historyczne. Wydawało się, że to były pojęcia ważne dla młodych umysłów.
     Biblioteka czyni wiele dobrego dla miasta, ma nawet własną gazetę,  urządza świetne wystawy, robi dużo. 
     Przy okazji podziękowania dla Pani Doroty, mojej opiekunki i dyrekcji WiMBP w Zielonej Górze za sprawną organizację, takt, znakomite przyjęcie, posiłki i noclegi. Długo się pamięta takie dni.  
     
 
    W WOŁOWIE    

     Z inicjatywy starosty wołowskiego, Macieja Nejmana, posła, Marka Skorupy i środowisk kresowych została zorganizowana 23.10.09 r. w budynu Starostwa konferencja poświęcona Kresom i ich tragedii. Z referatami wystąpili: ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski, który mówił o ludobójstwie, dr Bogusław Paź  z Uniwersytetu Wrocławskiego, który mówił o kłamstwie i jego odmianach oraz prokurator Przemysław Cieślik z IPN, który złożył relację  z postępu prac dotyczących zbrodni ukraińskich nacjonalistów.
     Mnie przypadła rola pisarza, który opowiada o swoich książkach, o tym, jak powstają, z jakich źródeł się biorą i jaki świat przedstawiają. Szczególną uwagę zwróciłem na to, że historii nie należy odkładać na bok, bo się jej nie da odłożyć. Ona bowiem w nas żyje i ciągle poraża swoimi zbrodniami. Do dziś Kresowianie budzą się zlani potem, gdy we śnie widzą wciąż te same sceny gwałtów, mordów i bestialskich rzezi. 
     Trzeba pogratulować władzom starostwa, że z sumienną odpowiedzialnością traktują swoich mieszkańców, budując tożsamość regionu w opraciu o prawdę historyczną. To bezcenna rzecz. Jak się chce, to można to zrobić.       

    ZNAKOMITA   ORGANIZACJA 

    Niezwykle starannie, wręcz wzorcowo zostało przygotowane 17.09.09 spotkanie w Centrum Kultury w Kobierzycach, koło Wrocławia, poświęcone Kresom, ich wielkiej kulturze i dramatowi.  Pełna sala ludzi, blisko 150 osób,  lokalne władze,  Kresowianie i ich rodziny, ale także miłośnicy książek kresowych z innych regionów. Przybyli, by przypomnieć sobie dawne czasy, historię ich ziemi, by posłuchać pisarza, ale także artystów i zespoły ludowe. Opowiadałem o Kresach, ich wielkości i pięknie, ale też o ludobójstwie dokonanym na Polakach przez ukraińskich nacjonalistów spod znaku UPA i OUN. Co mnie zdumiało i wzruszyło, to fakt, że problematyka kresowa tak badzo ważna jest dla wielu czytelników.  Książki, które moi wydawcy z tej okazji dostarczyli, "Nienawiść"" oraz "Ukraiński kochanek" zniknęły błyskawicznie. Głód prawdy jest ogromny.
     Redaktor Grażyan Orłowska- Sondej pokazała fragmenty ciekawych  reportaży spod Lwowa, Wilna i Białorusi. I zrelacjonowała swoje podróże po starych śladach polskiej kultury, których, niestety, na Wschodzie jest coraz mniej.  
     Urocze panie i panowie  z zespołu ludowego z wigorem i długo śpiewali lwowskie piosenki. A znakomici artyści, duet małżeński, Dorota Ujda-Jankiewicz, sopran  i Andrzej Jankiewicz, tenor, dali popis wirtuuzerii, wykonując arie operowe Moniuszki( Kresowianina), budząc zachwyt u publiczności.  
      Brawom nie było końca. Atmosefra wspaniała, a dyrektor Centrum Kultury poinformował zebranych, że to już drugie takie spotkanie i zaczyna się tutaj budowanie pięknej kresowej tradycji, a on dołoży wszelkich starań, by za rok mieszkańcy Kobierzyc i okolic znowu mogli się spotkać.  
      Słowa szczególnego uznania należą się pani Ewie Gacek, kierowniczce biblioteki w Kobierzycach, bezpośredniej organizatorce, za tak znakomicie przygotowane popołudnie. 
      Goście z podziwem wyrażali się o gospodarzach. Mogli do woli wspominać i na nowo przeżywać dawne czasy. A dla wielu z nich była to też okazja do odświeżenia znajomości.
      Następne spotkanie, tylko bardziej kameralne, ale bogate treściowo,  miało miejsce w Tyńcu Małym. Wracałem urzeczony gościnnością i  determinacją ludzi kultury w tej gminie, by siać ziarno wiedzy o literaturze, polskiej historii i pomagać zrozumieć współczesność.  

       OAZA WOLNOŚCI 
 
       Długą i burzliwą dyskusję miałem w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Polanicy, gdzie najrozmaitszymi innowacjami i pomysłami może się pochwalić dyrektorka tej biblioteki, pani Krystyna Dzieczkaniec. Na powitanie autora przygotowała bogatą informację, wiadomości  o książkach, fotografie okładek,  biografię twórczą, wystawę powieści, słowem pełna wiedza i  perfekcja. A po spotkaniu rozgorzała jak za najlepszych czasów prawdziwa dysputa. Nie było zmiłuj się. Prawda w całej jaskrawości. Dyskutantów było wielu. Opowiadali o swoich przeżyciach na Kresach,  straszliwych mordach, ale też o pięknie ziemi kresowej oraz o wrażeniach z lektury moich książek, "Nienawiści" i "Ukraińskiego kochanka".  Dawno nie miałem tak szczerej, sięgającej w głąb dziejów dyskusji.  
       W czasie, gdy niektóre uniwersytety odwołują konferencje naukowe, poświęcone Kresom, bo się boją, Bóg wie, czego, Polanica zajaśniała jak wielka, biała gwiazda. Oaza wolności. Po takim spotkaniu rośnie w człowieku wiara w ludzi i sens pracy twórczej. 



Głównym punktem spotkania Oddziału wrocławskiego UPR, była prelekcja Pana Stanisława Srokowskiego – jednego z najodważniejszych polskich pisarzy, opisujących wydarzenia mające miejsce na kresach wschodnich, w latach 40’ XX w. oraz skutki, jakie za sobą niosły.

Historia zawsze oddziałuje na współczesność. Aby zrozumieć dzisiejszy świat, należy zrozumieć historię. A co kształtuje dzisiejszy świat? Nie tylko teraźniejszość. Dzisiejszy świat jest pełen następstw tego, co wydarzyło się dawno temu. Niektórzy mają inny pogląd. Historię Kresów traktują jak zatopioną Atlantydę, do której lepiej nie wracać. Prawdą jest, że Kresy miały i wciąż mają, ogromny wpływ na historię Polski. Tworzyły się tam prądy intelektualne, naukowe, literackie, artystyczne itp. „Kresy budowały VII wieków naszej kultury” – jak zaznaczył prelegent. Należy zadać sobie pytanie – „Kim byśmy dzisiaj byli, gdyby nie Kresy oraz ludzie, zamieszkujący je w tamtych czasach?” Na koniec tego akapitu – jako ciekawostka – terminu „kresy” użyto po raz pierwszy dopiero w 1854 r. i dokonał tego jeden z popularnych w tamtych czasach pisarzy.

Kresy cechowała multikulturowość. Pan Stanisław przywołał swoje wspomnienia z okolic Tarnopola, gdzie wychowywał się jako dziecko. Używano tam kilku języków, stykały się ze sobą różne nacje i religie. Pomimo tego, był tam niesamowity spokój. Dominowało myślenie „Nie ważne – Polak, Żyd czy Ukrainiec – mieszka tutaj, więc jest tubylcem…”. Doświadczył tego sam prelegent oraz jego rodzice i dziadkowie, którzy mu o tym opowiadali.

Jaki jest udział Kresów w kształtowaniu naszej kultury? Ogromny. Pochodzi stamtąd m.in. wiele kolęd i modlitw. Żyło tam również wielu poetów i pisarzy. Na przykład – Adam Mickiewicz, który zaszczepił ogromne poczucie wolności w Polsce oraz dumę narodową, honor… Zagrzewająca do walki twórczość Mickiewicza oraz innych literatów-patriotów, była jedną z przyczyn powstań i zrywów narodowych. Społeczeństwo, co niektórzy mylnie uważają za właściwe, nie może się od tego odciąć. Bo społeczeństwo, które odcina się od źródła swojej kultury i tradycji – jest chore. „Historia kształtuje naszą rzeczywistość”. Aleksander Fredro, napisał kiedyś, że należy mieć honor i dystans do siebie. Pamiętajmy o tym. Pozostali twórcy, zamieszkujący Kresy to m.in. Konopnicka, Parandowski, Iwaszkiewicz, Rodziewiczówna oraz Słowacki.

Wśród japońskiej inteligencji przeprowadzono sondę – Kogo najbardziej cenisz wśród Polaków? Dominowały odpowiedzi: Chopin oraz Józef Łukaszewicz oraz Banach – wybitni, na skalę światową, matematycy. Skąd pochodzili – z Kresów. Podobnie zresztą jak wielu wybitnych ludzi – z dosłownie każdej dziedziny, czy to monarchów, pisarzy, malarzy, muzyków…

Zasmucające jest to, że Polacy nie zdają sobie sprawy z tego, jaki wpływ Kresy wywarły i wywierają na dzisiejszą Polskę. Sam Józef Piłsudski powiedział ”Polska jest jak obwarzanek, pusta w środku, pełna po brzegach…”, mając oczywiście na myśli Kresy.

Cały czas, mówiąc o naszych dawnych ziemiach, przywracaliśmy pozytywne wspomnienia, które napawają nas radością i dumą. Niestety nie zawsze Polakom żyło tam się dobrze. Miały tam miejsce niewyobrażalnie dramatyczne wydarzenia, najprawdopodobniej najgorsze w dziejach całej Polski. Wydarzenia te, p. Stanisław opisał w swojej najnowsze książce „Ukraiński kochanek”, używając w niej klarownego języka, by dotrzeć zarówno do młodszego, jak i do starszego pokolenia. Jest w niej mowa o zbrodniach, dokonanych na Polakach, ale nie tylko... Jedno z ludobójstw, miało miejsce w 1915 r. Dokonali tego Turcy na... Turkach i Grekach, drastycznymi metodami, mającymi na celu spowodowanie jak największego cierpienia, którymi chełpili się oprawcy. Wymordowano wtedy około 15 milionów ludzi. W książce znajdują się również drastyczne opisy oraz zdjęcia, powodujące, że niektóre strony po prostu się opuszcza…

Informacje o tragicznych wydarzeniach docierały do rodziny p. Stanisława powoli, w dużych odstępach czasu. Jako dziecko i osoba, która wychowała się w sielskim pokoju – nie wiedziała co to znaczy „zabić”, a tym bardziej „okrutnie zabić”. Dopiero po jakimś czasie, gdy dochodzące wiadomości były bogatsze w szczegóły, jakimi metodami znęcano się i zabijano ludzi – p. Stanisław kojarząc przedmioty takie jak siekiera, czy piła, którą często po prostu krojono ludzi – zaczął bać się, wiedząc co wkrótce może czekać jego i jego rodzinę. „Śmierć szła do nas falami”

Pierwszy incydent, jaki zdarzył się w rodzinnej miejscowości prelegenta, miał miejsce w październiku 1943 r., kiedy dwóch mężczyzn przyjechało po księdza proboszcza, jak tłumaczyli – w sprawach urzędowych. Nie zastali go, więc zabrali jego siostrzeńca, 18 letniego chłopaka. Z tej wyprawy już nie wrócił.

[Uwaga, opis drastycznych scen! Jeśli masz słabe nerwy – nie czytaj!]

Założyli mu pętle na szyję i ciągnęli go tak aż do lasu. Ofiara szybko po ruszeniu powozu, złapała pętle, dzięki czemu przeżyła. Po przybyciu do lasu, tam przywiązali go do drzewa i znęcali się nad nim. Rozpalili ognisko pod jego stopami, a gorące i żarzące się węgielki, przykładali mu do oczu. Odcięli język, ręce… A potem całego go podpalili. Żywcem. Nie mieli żadnych zahamowań. Żadnych.

[Koniec drastycznych scen]

Pan Stanisław, zobaczywszy przywiezione ciało jego starszego rówieśnika, co było niesamowicie okrutnym widokiem – przeraził się i zrozumiał, co się dzieje.

W lutym 1944 r. rodzina oraz sąsiedzi Pana Stanisława otrzymali wiadomość, że niedawno cała, duża wieś została napadnięta i wymordowana. Wykorzystano do tego wszystkie stodoły we wsi, w których palono ludzi na żywca, po 10, 20, 50 osób… Fala mordów zbliżała się coraz szybciej do Tarnopola, w którego okolicach mieszkał wtedy nasz prelegent.

W sierpniu 1944 r. ukraińska przyjaciółka matki Pana Stanisława, przekazała im wiadomość „Dziś przyjdą nas mordować w nocy”. Bez wahania, zaproponowała całej jego rodzinie, że ukryje ich na noc w swojej stodole. Byli tam bezpieczni, ponieważ ukraińskich zabudowań, jak i samych Ukraińców wówczas nie palono. Kiedy przyszła tam fala mordów, okrutni oprawcy, szukali ludzi wszędzie – nawet w obornikach, przeszukując je widłami. Bo takimi sposobami, ludność próbowała przetrwać. Kiedy ocaleni wyszli ze schronienia, im oczom ukazał się okropny widok – wszystko spalone, jeszcze dymiące się, umierające zwierzęta i ludzie. Jedna z ocalałych mieszkanek, zobaczywszy to, osiwiała, choć nie była w podeszłym wieku.

Teraz zajmijmy się źródłem ukraińskiego faszyzmu, jego założeniami i przede wszystkim – skalą mordów. Wodzem ukraińskich faszystów, którzy stanowili, mogłoby się wydawać - jedynie 1% społeczeństwa ukraińskiego, był Dmytro Doncow, który tłumaczył Mussoliniego na język ukraiński. Był również zachwycony Hitlerem i jego polityką. Chciał wprowadzić podobne zmiany na Ukrainie. Faszyści mordowali Polaków w czterech województwach, łącznie pozbawiając życia około 200 000 naszych rodaków. Zabijano ich na 360 sposobów. Trzy, okrutne metody, opisano poniżej:

[Uwaga, opis drastycznych i obrzydliwych scen! Jeśli masz słabe nerwy – nie czytaj!]

1) Wiązano ofiarę do stołu bądź pala. Nacinali jej skórę, co traktowano jako zabawę. Następnie zranione miejsca posypywano solą, by jeszcze bardziej wzmocnić cierpienia. Dokonywali tego ojcowie, na oczach swoich synów, by ci uczyli się od nich, jak należy postępować. Jako dowód bohaterstwa traktowano przyniesienie całych płatów skóry ofiary do faszystowskiego „zwierzchnika”.

2) Mordercy wpadali do domu rodziny, spożywającej niedzielny, uroczysty obiad. Odcinali głowy córkom, synom, potem ojcowi. Na końcu wkładali jedną z odciętych głowę do talerza i kazali ją jeść matce.

3) Piłowano ludzi na pół. Żywcem.

[Koniec drastycznych opisów]

„Jeśli nie będziemy o tym mówić – to to się powtórzy” – powiedział prelegent. Należy o tym mówić, tępić to, jednak nie zarzucając tego potomkom zbrodniarzy, ponieważ oni nie mieli na to wpływu. Świadomość Polaków o tych wydarzeniach jest porażająco niska – zaledwie 14% Polaków wie o zbrodniach dokonanych na ich przodkach, przez ukraińskich faszystów.

Obecnie na Ukrainie kwitnie faszyzm. Faszystowskie organizacje mają wpływ na politykę Ukrainy, stawiane są tam pomniki zbrodniarzom… Prelegent zwrócił uwagę na dwa systemy wartości – dla jednego zabójca jest bohaterem, bo ratował naszych rodaków, a dla drugich – jest zbrodniarzem, bo zabijał naszych rodaków… W Sejmie pojawiła się inicjatywa, by uchwalić ustawę, jednoznacznie potępiającą zbrodnie dokonane w tamtych czasach. Jednak posłowie oraz Marszałek Sejmu nie mieli wystarczająco odwagi, by uczcić pamięć katowanych Polaków oraz potępić ich oprawców. „To, bardzo delikatnie mówiąc, jest hańba!” Należy sobie postawić pytanie – Czy „poprawność” polega na zapomnieniu zbrodni…? Książka prelegenta, którą wszystkim polecam, opowiada o problemie, z którym należy się zmierzyć. I to jak najszybciej. Pokolenia, pamiętające tamte czasy – niestety wymierają. A kto potem będzie o tym mówił? A, że historia lubi się powtarzać… Nasz prelegent, nie potrafi milczeć o tych wydarzeniach. Mówi o nich bez względu na „poprawność” i stosunki z innymi państwami. I właśnie tym pisze swoje książki…

Kolejną część spotkania wypełniła interesująca dyskusja, podczas której prelegent przybliżył jeszcze poniższe wątki:

Faszyści mordowali również swoich rodaków, którzy nie chcieli „walczyć” oraz utrzymywali kontakty z Polakami, czy to były małżeństwa polsko-ukraińskie czy wspólna pomoc. „Bohaterem” był każdy, kto mordował na polecenie zwierzchników. Opracowano wówczas „Dekalog ukraińskiego nacjonalisty”. Oto przytoczony punkt nr 8: „Nienawiścią będziesz traktował każdego, kto nie jest Ukraińcem”.

Organizacją broniącą Polaków przed mordami była Armia Krajowa, która zaczęła działać dopiero w 1943 roku, kiedy to „najgorsze było już za nami”. Działała ona głównie w większych miastach, a napady i mordy odbywały się zazwyczaj na wsiach, gdzie zbrodniarze nie obawiali się obrońców. Armia Krajowa była słabsza od wroga, ale pomimo tego robiła co mogła. Walczyła z honorem. Zupełnie inaczej niż ukraińscy nacjonaliści. AK wydało nawet rozkaz, by nie mordować dzieci, kobiet i starców pod żadnym pozorem. Sami faszyści byli zaskoczeni. Istniała również „Samoobrona Chłopska”, która zrzeszała prostych chłopów, którzy brali co mieli pod ręką – widły oraz kosy i walczyli.

Wszyscy doszli do wniosku, że w dzisiejszych czasach przedmiotem debaty publicznej jest samolot prezydenta i premiera. A o sprawach tak wielkiej wagi wciąż się milczy.

Celem ukraińskich nacjonalistów było wymordowanie całego narodu polskiego. Niszcząc przy tym nasze domy, a nawet drzewa, by nie pozostał po nas ani jeden ślad. Zbrodnie te trwały do 1947 roku, jednak terror psychiczny, jaki im towarzyszył, niektórych nęka do dziś. Przykładem jest poniższa sytuacja z lat 70’: Kobieta widzi na ulicę byłego zbrodniarza-faszystę, obecnie przemianowanego na komunistę. Idzie na milicję, by to zgłosić. Okazuje się, że to wysoko postawiony agent SB. A takich przypadków było więcej. Kobieta, zgłaszająca to, zniknęła bez śladu…
Zainteresowanych tematyką Kresów zaproszono na spotkanie z księdzem Isakowiczem – Zaleskim, które poświęcone będzie jego najnowszej książce „Przemilczane ludobójstwo na Kresach" oraz "Moje życie nielegalne". Odbędzie się ono w czwartek, 30 października, o godzinie 17:00, w klubie Literatury i Muzyki, na pl. Kościuszki 9 we Wrocławiu.
Marcin Malik (15:59)
*** 

Nazywam się Marcin Malik, mam 16 lat i mieszkam we Wrocławiu. Interesuję się polityką, ekonomią, podróżami, tzw. „rozwojem osobistym”, technologią informacyjną i nauką. 
(Blog roku 2008)



                                 



Powrót do strony głównej